evika_24
27.02.07, 16:45
Moja mama jest uzależniona od internetu.
Spędza w necie wiele czasu, siedzi po nocach, rano kawa, papieros, kawa,
papieros i... internet. Ma już 57 lat, od kilku lat nie pracuje zawodowo.
Początkowo mówiła wszystkim, że owszem pracuje - właśnie przez internet,
dlatego musi w nim tyle czasu spędzać. Miała dochody, mizerne wprawdzie, ale
jakieś były. Niedawno okazało się, że te pieniądze nie były zarobione, ale...
pożyczone od poznanych internautów z całej Polski.
W domu bałagan nie do opisania - sterty garów w zlewie, popielniczki z górami
niedopałków wszędzie, pies, kot - wiadomo...
Tata, który jest ciężko chory nie ma lekarstw, bo na to nie ma pieniędzy, ale
na opłacenie dość wysokiego abonamentu za szybki internet pieniądze są.
Lodówka pusta..., czynsz nie zapłacony...
Próbuję pomóc jak mogę, ale wszystkie pieniądze znikają tam jak w studni. Na
karku eksmisja z domu, ale najnowszy sprzęt do "łączenia się ze światem" jest
kupiony.
Nie mieszkam z rodzicami już od kilkunastu lat, początkowo niewiele wiedziałam
o problemie. Mama go wcale nie widzi - "przecież ona teraz dopiero wie, że
żyje", ma olbrzymie grono znajomych - nawet nazywa ich przyjaciółmi, bryluje,
szpanuje... Odmłodziła się w wirtualnej rzeczywistości o lat kilkanaście,
zmyśliła historyjkę o mężu defraudancie, za którego ponoć spłaca długi...
Podrywa facetów na prawo i lewo, nawet spotyka się z nimi w realu czasem.
Jak jej pomóc?
Próbowałam prośbą, groźbą nawet...
Nie widzi problemu, nie uważa, że jest uzależniona. W związku z tym nie
przyjmuje do wiadomości propozycji jakichkolwiek terapii.
Jestem jedynaczką, mieszkam daleko od rodziców, na pomoc dalszej rodziny nie
mogę liczyć.
Nie mam już pomysłów...