Dodaj do ulubionych

poradzic ze soba

30.05.07, 17:08
To moze troche nudne i niekoniecznie na temat,ale nie moge poradzic sobie ze
soba,a glownie z mysla o dzieciach.Czesto,nawet bez przyczyny lapie sie na
tym ze o nich mysle:za czesto.Wplywa to na moje samopoczucie,bo ciagle gdzies
tam we mnie ,w srodku powraca to co chcialem zapomniec:slowa,sytuacje..Nawet
nie mysle o wypiciu,coz mogloby zmienic?-wielkie nic.Wyglada na to ze sie
przed soba samym nie rozgrzeszylem,nie potrafie?
Probuje rzucac sie w wir pracy ale po chwili myslami jestem gdzie indziej.
Zaczyna to tez przeszkadzac a moze denerwowac moja zone,wiec nawet sie juz
nie przyznaje do swoich mysli.Czyzbym nie zaczal popadac w jakas psychoze,ot
taki zamiennik picia?
Obserwuj wątek
    • baasil Re: poradzic ze soba 30.05.07, 18:57
      a kochasz swoje dzieci?cóż więc w tym dziwnego,że myślisz o nich.jednak jeśli
      są to myśli typu-jakim byłem(jestem) złym rodzicem,kojarzysz sytuacje z okresu
      picia,no to jest to problem do przepracowania.poczucie winy,które temu
      towarzyszy potrafi wbijać w glebę.standartowy tekst naszych dzieci-"teraz
      chcesz mnie wychowywać?A gdzie byłeś jak dorastałem,jak cie potrzebowałem,byś
      był przy mnie,byś mnie kochał?chlałeś!i teraz chcesz nagle ,szybko i
      bezboleśnie to nadrobić?spadaj."-niestety,mają rację.to bardzo trudne i dla nas
      i dla dzieci.odbudowa relacji z dziećmi to czasem bardzo trudna sprawa
      (nierzadko wręcz niemożliwa)i boli-obie strony.jest taka fajna(nieduża)książka
      Anny Dodziuk"Ojcostwo,które boli",która opisuje ten problem-polecam
      • finlandia07 Re: poradzic ze soba 31.05.07, 12:21
        Ksiazke przeczytam,a moje dzieci,mysle,ze mi juz wybaczyly i ciesza sie na
        kazdy nasz telefon,sms-a.Problem tkwi we mnie,cos mnie blokuje,doluje.
        Myslalem ze wygadanie sie,np na mitingach cos pomoze:pomoglo bardzo niewiele.
        Zauwazam ze coraz czesciej sprawia mi przyjemnosc bycia samemu,jest mi z tym
        dobrze.Z jednej strony pragne zobaczyc sie z dziecmi,jest to nietrudne,wsiadasz
        w samolot i za 4 godz mozesz je usciskac,ale co potem?!Tesknota,dla mnie
        stajaca sie nie do zniesienia.Wiec z dwojga wybieram na razie samotnosc,bo
        jeszcze nie moge sie znalezc winnym ukladzie.
        To pokrecone ale na razie nic na to nie moge poradzic,co najwyzej polykac te
        gorzka pigulke popijajac duza iloscia wody dla rozcienczenia jej goryczy...
    • tranzyt80 Re: poradzic ze soba 31.05.07, 12:10
      finlandia07 napisał:
      ciagle gdzies
      Wyglada na to ze sie
      > przed soba samym nie rozgrzeszylem,nie potrafie?

      -czyli to "Cos usiadlo" w tobie po zaprzestaniu picia,mysle ze jest to jakas
      specyficzna reakcja twojej psychiki na niepicie,to "cos" bedzie cie dreczyc,bo
      chce abys sie napil,sa to mysli meczace i kompletnie niezalezne od Ciebie,

      krotka mowiac,za wszelka cene trzymaj dalej swoja Trzezwosc,to z pewnoscia
      tylko jakis etap twojego dochodzenia do trzezwosci(czyt.zdrowienia).
      Wszystko minie,splynie jak woda po kaczorze.

      finlandia07 napisał:
      Czyzbym nie zaczal popadac w jakas psychoze,ot
      > taki zamiennik picia?

      -calkiem mozliwe,ze "zalapales" po drodze do trzezwosci jakas psychoze
      czy natretctwo,wszystko mozliwe,ale wszystko tez kiedys minie,odejdzie raz na
      zawsze,musisz byc teraz silny i dobrej mysli,Ty po prostu "placisz" w taki
      sposob za wychodzenie,z co by nie bylo ciezkiej psychicznej choroby.

      Finlandia,nie pekaj!przezyles alkoholizm,to przezyjesz i to!:)))






      • finlandia07 Re: poradzic ze soba 31.05.07, 12:29
        Tranzyt,pekac nie zamierzam,to moge obiecac.Jakakolwiek balaby prozaiczna moja
        motywacja,grunt ze jest.Jak dotad udalo mi sie troche juz nie pic i wiem ze
        dzieki temu zyje ja i cala moja rodzina.Pewnie masz racje w tym co piszesz,a na
        pewno ze z moim baniakiem nie wszystko gra.I milo mi ze takie dobre slowa
        otuchy dostalem od basil i od ciebie.Dziekuje
    • e4ska Re: poradzic ze soba 31.05.07, 13:43
      Fin...
      To chyba jest jedna z przyczyn alkoholizmu - jakaś dziwna potrzeba ustawicznego
      z kimś bycia, rozmawiania, pytań ustawicznych, dociekań...

      A ponieważ nasi rozmówcy nie są w stanie nadążyć czy raczej - utrzymać - za
      takimi jak Fin, Mysza, Eska: to musisz gryźć język...

      Można nam dodawać te potrzebę na plus, można nam odbierać na minus: nie biorąc
      pod uwagę tego, czy to dobre? czy to złe? jak sie to ma........ to musi się z
      tym czymś wytrzymać.

      Ze swojej studni mądrości życiowej, którą kopałam czterdzieści ponad lat,
      powiem: moja metoda to np. szybkie wyjście z towarzystwa, żeby sobie myśl jaką
      dociemnić do krańca.... i smutne spostrzeżenie, że nie wyrośnie z Fina człowiek
      do końca szczęśliwy.... ani ze mnie, ani z nikogo, kogo coś tam gnębi...

      Najlepiej bywać od czasu do czasu w ogrodzie, na łące, na polu....

      I nie jest to skaza umysłu wywołana alkoholem.
      To się ma od dziecka.

      Jesteś dzieckiem Natury, Fin - i spróbuj to zaakceptować:)))))))
      • finlandia07 Re: poradzic ze soba 31.05.07, 20:49
        Troche to trwalo ale wreszcie to Ty,Eska,trafilas w sedno,czy podstawe
        mojej"wiary".
        Dla mnie "Bogiem" jest wlasnie NATURA:slonce,powietrze,woda,zielen.Z Niej
        powstalem i dla niej zyje,w zasadzie,jak inne stworzenia i rosliny na tej
        planecie.Nie wierze w jakis nadrzedny powod bytu czlowieka na ziemi i z tym sie
        juz dawno pogodzilem.Zyje by umrzec .To smutne ale prawdziwe i lepiej sie nie
        ludzic ze istnieje cos pozniej.Szkoda mni tylko ze tyle czasu zmarnowalem...
        • janulodz Re: poradzic ze soba 31.05.07, 23:14
          Często mam tak, że uciekam w samotność. Dłuższe przebywanie w towarzystwie mnie nudzi. Nawet ze swoimi najbliższymi pomimo, że bardzo ich kocham po jakimś czasie zaczynam odczuwać dyskomfort i pragnę samotności. Wtedy ukojeniem jest kontakt z przyrodą. I świadomość, że jest się jej cząstką, choć przykra jest myśl, że praktycznie niewiele ten świat się zmieni, jak mnie na nim nie będzie.
          Kocham zieleń, las, wodę. Lubię też patrzeć na zaśnieżony krajobraz, ale nie znoszę chłodu. Kiedyś tego tak nie odczuwałem. Dlaczego ja tyle czasu ze swojego życia zmarnowałem?

          • tranzyt80 Re: poradzic ze soba 31.05.07, 23:46
            mieszkam w odleglosci chyba gdzies 300m od przeogromnego i przeslicznego parku,
            gdzie spaceruje lub biegam prawie codziennie,uwielbiam samotnosc na lonie
            natury,pora roku nie gra zadnej roli,zawsze jest cudownie,przynajmniej dla mnie,

            a w Zoo,ktore jest w sasiedztwie,o ktorym kiedys juz wspominalem,tez jestem
            czestym bywalcem,no coz,czlowiek trzezwy sie zmnienia,dostrzega z jakims
            wyostrzony "wechem" otaczajaca go nature,potrafi sie nawet ja w samotnosci
            zachwycac...co jeszcze,trzy lata temu,bylo u mnie prawie nie do pomyslenia,

            prawde mowiac,jestem mile zaskoczony,ze odczuwamy podobnie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka