addicted11
10.06.07, 18:58
Wygodnie jest ustawiac przeciwnika w pozycji niedoksztalconego w temacie
glupka,lub kierowanego chorymi emocjami wariata.
Taka pozycja daje mowliwosc argumeotnowania bez argumentowania.
Wystarczy huknac glosno, rzucic dwa fachowe terminy z calego alkoholicznego
rejestru i sprawa zalatwiona.
A tak naprawde...
Systemy zwane iluzji, zaprzeczen, racjonalizacji, minimalizacji i inne- to
wszystko jest proste do zrozumienia dla srednio rozumnego czlowieka po kilku
godzinach edukacji.
Do tego nie trzeba doktoratu.
Na tym forum Deo. August, Rauchen i inni ciagle i uparcie odpowiadacie na
pytania zastepcze, ktore zreszta sami sobie zadajecie i wmawiacie, ze to
jedyne pytania.
W zasadzie sprowadz sie to do prostego i doscy cwanego wybiegu- wszelkie
sprayw w sposb bez lub posredni powiazac z pytaniem "Czy piaice alkoholu
rozwiazuje problemy?"
Odpowiedz jat oczywista 9 dla wyjasnienia- nie rozwiazuje) ale Wy z tej
odpowiedzi robicie rewolucyjne kopernikarskie odkrycie i krzyczycie " A nie
mowilem".
Ciszej, drodzy Panstwo, przeciez tego nikt nie neguje.
Ale Wy nie mozecie byc cicho, bo dla was cale leczenie polega na objasnaniu
ttych mechanizmow.
Dalej pojawia sie pustka, komplenty brak pomyslow. Jaka Sila Wyzsza, jakies
abstrakty- i mizerna skutecznosc.
wy o tym dobrze wiecie, wiec wywolujecie spor zastepczy i usilujecie na
przyklad mnie wmowic, ze ja nie mam pojecia o mechanizmach uzaleznienia i ze
pracuje u mnie jakies systemy zaprzeczen.
A ja o tym nie psze i nie klepie w kolko bo ja rozmawiam o jeden poziom wyzej.
O co chodzi?
Problemem wielu osob, m.in tych, ktore naduzywaly alkoholu, jest
nieumiejetnosc radzenia sobie ze zlymi emocjami.
To brzmi bardzo ogolnie, ale chodzi o takie rzeczy jak:
- reagowanie silnymlekiem na proste sytuacje zyciowe, nadpobudliwosc
organizmu i mozgu.
- pesymistyczne myslenie, czarnowidztwo, przejmowanie sie niewaznymi rzeczami-
- brak wiary w siebie,
- nieufnosc wobec swiata, podejrzliwosc,
- szukanie dziury w calym-
Kazdy powinien wiedziec, ze to co czlowiek mysli przeklada sie na emocje,
ktore ciagna za soba reakcje ciala- bicie serca, pocenie sie, niepokoj,
bezsennosc, pobudzenie, albo nadmierna sennosc, ospalosc,
trudnosci z koncentracja, bole glowy, brak apetytu i tak dalej.
Takie reakcje organizmu z kolei wprawiaja organizm w stan jeszcze wiekszego
leku i powoduja poglebianie nieprzyjemnych mysli.
Jesli osoba ma wzorce myslenia, ktore prowadza do takich zlych emocji-
reaguje regularnie i nadmiernie nadmiernie zlymi emocjami-ktore ciagna za
soba w.w. reakcje ciala i dalej prowadza do dalszego negatywizmu w mysleniu i
jeszcze glebszych reakcji.
Takie zycie jest bardzo meczace, trudne, wyczerpuje, prowadzi do poczucia
kleski i przegranej- kazdy czlowiek tak reaguje. Powtarzam kazdy.
Wyjatkowosc alkoholika przejawia sie tylko w jednym malym punkcie- ze on
odkryl latwy sposob pozbycia sie tych meczarni i potem przyzwyczail sie te
reakcje organizmu blokowac i zmieniac chemicznie.
Gdy przestaje uzywac chemii- te reakcje po prostu znowu wystepuja.
Nie ma w tym zadnej wielkeij filozofii i odkrycia.
Niektorzy ciagle sprzedaja nam punkt widzenia, wedle ktorego leczenie polega
na tym, aby jak najgblebiej i jak najskutezniej przekonac sie, ze te reakcje
sa powiazane z alkohloem.
ich wysilek opiera sie tylko na tym, zeby przekonac, ze "alkohol lagodzi bol
i trzeba zrobic tak, aby przestal lagodzic".
A to jest nawet nie wstep, to jest przedwstep do zmian.
To jest tylko pumkt wyjscia do leczenia a nie leczenie.
Takie leczenie w nieskonczonosc objasnia ten mechanizm, kaze podopiecznym
wykuc sie na pamiec tego mechanizmu.
Kaze wiedziec "ze" ale nie mowi o tym jak to rozmontowac.
za to daje liste wyzwalaczy, objawow ostrzegawczych, nakazuje nie chodzi w
jakies miejsca- czyli dalej tylko i wylacznie kierunkuje sie na nie
korzystaniu z tego mechanizmu.
Prawdziwe poradzenie sobie z problemami to jest cos zupelnie innego.
Nie ma nic wspolnego z alkoholizmem, jest wspolne dla wszystkich negatywnie
myslacych, depresyjnych i innych typow osobowosci.
Polega na zmianie tych nawykow myslenia i przedw wszystkim zmianie reakcji
emocjonalnych.
ciagly lek, strach i towarzyszace mu objawy fizyczne sa po prostu bardzo
meczace i wyczerpujace.
Kazdy czlowiek pod wplywem zlych emocji zle sie czuje, nie moze pracowac, nie
umie planowac, bawic sie i cieszysc zyciem.
Ale gdy u kogos tak silne emocje towarzysza sytuacjom waznym- smierc kogos,
rozwod, strata pracy- to takie uczucia pojawiaja sie kila razy w zyciu i nie
utrudniaja go.
Gdy kto ma wkodowane ( niewazne dlaczego - zle dzecinstwo, wychowanie, uraz
psychiczny, uderzenie w glowe, alkoholizm, narkomania)
nieprawidlowe reakcje to nie wolno go obwiniac o zle samopoczucie.
Bo to jest pozbawione racjonalnej kontroli.
Wiec na koniec apeulje do deo i innych- nie robice z ludzi idiotow, nie
mowcie ze leczenie kaszlu usuwa raka pluc.
Nie odpowiadajcie wiecznie na to pytanie " co i jak sie dzieje u alkoholika"
bo kazdy to zna na pamiec i moze powtorzyc w nocy o polnocy.
Nie zagadujcie dyskusji nie kierujcie jej na wygodne dla siebie tory.