lady_ukraina
06.08.07, 21:23
Jestem na tym forum zaledwie kilka dni, nie jestem osobą uzależnioną
od alkoholu czy narkotyków, ale przyznaję się do popalania fajek i
zamiłowania do kawy ;)
Próbowałam będąc na zakręcie życia "podeprzeć" sie alkoholem który
nosiłam do pracy w butelce po soku, próbowałam trawki żeby zobaczyć -
jak to jest ale mój organizm po prostu nie pozwala mi wpaść w
nałogi. Źle się czuję po alkoholu a trawka nie robi na mnie
wrażenia... tak więc nie "udało" mi się zatracić.
Jestem tutaj z powodu mojego przyjaciela który jest alkoholikiem
weekendowym.
Jest rosjaninem, takim prawdziwym a więc pije "od dziecka".
Los połaczył ze soba nasze drogi i serce boli kiedy widzę jak sie
wyniszcza, kiedy na drugi dzień "po" ledwo stoi na nogach i patrzy
na mnie przepitym wzrokiem.
Po weekendzie najgorsze są poniedziałki, potem tydzień praca, praca
wszytsko wraca "do normy" aż.. przychodzi weekend...
Wydaje mi się że uzależnienie od drugiej osoby może być równie mocne
i destrukcyjne co inne .. staram się więc nie zatracić w tej
znajomości, staram się zachować chłodny osąd, trzeźwość myśli i
trzymać ster.
Zależy mi na tej osobie, nie wiem dokładnie co robić. Nie wszystko
rozumiem, nie ze wszytskiego zapewne zdaje sobie sprawę.
Chciałam Wam podziękować za to że tu jesteście, że piszecie, że Wam
się chce.
Wasze posty, przymyslenia.. wszystko - jest na wagę złota dla
kazdego kto tutaj zagląda.
Błagam nie krytykujcie sie ludzie, nie wsadzajcie sobie szpilek, na
prawdę robicie niesamowitą rzecz w zyciu wychodząc z nałogu.
Nie wiem za bardzo sama o co chcę spytać, wiem tylko że to on sam
musi chcieć przestać, zacząć inaczj zyć, a co mogę zrobić ja?
A czego robić mi nie wolno?
Czy ja wogóle mogę coś zrobić?
Nie chcę uciec i wycofac się z tej znajomości, tak byłoby najłatwiej
ale i najtrudniej... chcę spróbować póki jeszcze widzę iskierkę
nadzieii.
pozdrawiam Was!
M.C