03.10.07, 13:50
gdy kiedys pewien znajomy alkoholik lecial w ciagu, to koledzy
mowili " o Japa walczy".

To taki dowcip na rozluznienie bebechow.

A teraz powaznie.


Nie rozumiem kompletnie tego wyslawiania pojecia "braku wali".
Raz, ze jest glupie, dwa ze bezcelowe i wewnetrznie sprzeczne.

Bo w efekcie czlowiek toczy walke, aby nie walczyc.

Rozumiem, o co chodzi w postulacie w jego zalazku.
Zgadzam sie, ze wielu ludzi z problemami emocjonalnymi- w tym
alkoholikow, narkomanow itp- ma taki problem, ze nadmiernie chce
kontrolowac zycie, zbyt surowo planuje, zbyt wysoko wiesza
poprzeeczke- to wszystko jest jedno wielkie
ZBYT
i to wcale nie sa zbyty ( czyli zarty) tylko powazne cierpienia.

Ale to nie znaczy, ze naley przejsc na druga strone rzeki i czekac
na to, co zycie przyniesie. Aby sie zmienic- po prostu trzeba
walczyc.
Aby pozbyc sie zlych nawykow, lekow, frustracji- trzeba je
przaewalczyc.

Psychika ludzka to nie pstryczek elektryczek, gdzie postanawiam
sobie " nie walcze od dzis" i nie walcze.

Psychika ludzka to w 90% nawyki, przyzwyczajenia, narowy, obsesje
itp.
Nie da sie ich pozbyc inaczej niz przez walke.
Zreszta sam Jaras raz mowi o "orce po betonie" by za chwile mowic
o "braku wali"- zaprzecza sobie chlop po prostu.


A mysle, ze wystarczy powiedziec " nie walcz nadmiernie".
ALbo "walcz z tym, z czym powinienec".
Albo na 10 innych sposobow, ale nie "nie walcz".

To puste zaklecie jest bardzo szkodliwe.
Wypacza rzeczywistosc.

Bo w istocie rzeczy walka moze byc czyms bardzo przyjemnym.
tak jak walka w ringu- przygotowanie, walka, zwyciestwo i radosc lub
porazka i wnioski.

A nie glupie "nie walcz".


Nie walcz z walka, walcz o niewalczenie?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: walka 03.10.07, 18:36
      Przemawia przez Ciebie superfacet,
      który bez walki nie umie zyć.

      Spróbuj sobie wyobrazic superfaceta w cieplej kapieli.
      Prawda, że wtedy czujesz ulge, rozluźnienie?

      Takie uczucie daje uznanie swojej bezsilności.
      • addicted11 Re: walka 03.10.07, 18:40
        7zahir napisała:

        > Przemawia przez Ciebie superfacet,
        > który bez walki nie umie zyć.

        moze powinienem zrobic 1 krok w brzmienu "uznalismy, ze jestesmy
        bezsilni wobec bezsilnosci".
        wiesz, ze cos w tym jest?
        lubie walke, nie wiem dlaczego, a zarazem nie lubie przegrywac co
        jeszcze lepsze.


        >
        > Spróbuj sobie wyobrazic superfaceta w cieplej kapieli.
        > Prawda, że wtedy czujesz ulge, rozluźnienie?
        >
        > Takie uczucie daje uznanie swojej bezsilności.
        >
        >


        wyobrazilem sobie.
        nie czuje ulgi.
        oklamalas mnie, nie bawie sie.
        bezsilnosc jest do chrzanu.





        • ela_102 Pomylka w interpretacji :-) 03.10.07, 19:08

          Walka z wiatrakami nie ma sensu...
          Przepychanie domu za pomoca zapalki...tez nie ma...
          Walka o klimat srodziemnomorski na biegunie...bez rokowan...
          Urodzenie dziecka przez faceta...bez szans..
          Walka alkoholika z alkoholem...zawsze przegrana..

          Ogloszenie bezsilnosci tam...gdzie podejmowanie walki zawsze konczy
          sie przegrana...jest niczym innym jak zachowaniem rozsadnym.
          Ja wiem ze alkohol zawsze mnie powali...i nie chce byc
          powalona...dlatego nie walcze.

          natomiast podejmowanie dobrej walki dla dobrych celow...z dobrym
          rokowaniem...ma jak najbardziej sens.
          jestem bezsilna wobec wielu rzeczy...
          ale sa tez rzeczy wobec ktorych moja sila jest konieczna i musi byc
          uzyta.
          Tyle tylko ze dzis umiem te rzeczy rozrozniac...bez wiekszego
          klopotu.
          • rauchen Re: Pomylka w interpretacji :-) 03.10.07, 19:31
            mnie sie wydaje ze jest to kwestia "walki o" i "walki przeciwko".
            Nie chce mnie sie za duzo tego rozijac, ale walka o, np o wlasne
            prawa, jest walka o stworzenie przestrzeni, w ktorej twoje prawa
            beda mogly zaistniec, natomiast walka przeciwko komus, kto np ci te
            prawa odbiera, to juz niekoniecznie tylko walka o ta przestrzen, bo
            jak wroga zniszczysz, to juz ta przestrzen z wlasnymi prawami moze
            gdzies zaniknac w twoich potrzebach;
            I jesli chodzi o alkohol, to tu wlasciwie walka z alkoholem,
            przeciwko, by oznaczala walke z wlasciwosciami alkoholu, ze wywoluje
            takie a nie inne stany.
            Walka o trzezwosc - zyskuje cos co wlasciwie jest mi potrzebne, jako
            alkoholikowi, czyli trzezwe zycie, nie walczac z czyms, co tak czy
            siak aolkoholem zostanie.
            • addicted11 Re: Pomylka w interpretacji :-) 03.10.07, 22:19
              czyli- reasumujac, zeby nie bylo jak w tym kawale.

              ja mu w gaz a on zgasl.
            • ela_102 Re: Pomylka w interpretacji :-) 03.10.07, 22:39
              Poprzez walkę alkoholika z alkoholem...ktorej ja nie podejmuje bo z
              góry wiem ze ją przegram...uwazam powrót do picia.
              Odkad tez na zawsze pozegnalam sie z chęcia takiej"walki" zobaczylam
              inne widoki...moje zmysly dostrzegly inny swiat...a to bylo
              niezwykle. Zobaczylam Swiat w ktorym pomimo ze alkohol istnieje
              mozna zyc zupelnie niezaleznie...jakby obok...i dopiero wtedy
              spelniac sie w kazdej dziedzinie zycia :-)
              • tenjaras Re: Pomylka w interpretacji :-) 04.10.07, 10:15
                o!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka