daleh
08.12.07, 20:39
Kazdy z nas nie robi wiele rzeczy tylko dlatego,ze wierzy w to ,ze wyrzadzi mu
to krzywde.Najprostszy przyklad-ogien.Dlaczego tak trudno
zakodowac sobie ta prawde jesli chodzi o alkohol.Przeciez wielokrotnie w
namacalny sposob moglismy sie przekonac,co sie z nami dzieje pod wplywem i
po,a szczegolnie po odstawieniu.I kiedy ten najgorszy okres mijal ponownie
wracalismy do picia.Mi byla niezbedna terapia abym
doszczegl wiele rzeczy ktore robilem wbrew logice i wracalem do picia, kiedy
zawsze konczylo sie tak samo.Potrzebowalem pozniej sporo czasu,
aby nauczyc sie zyc obok alkoholu z ludzmi pijacymi alkohol.
Kiedys uciekalem przed tym na mitingi,czytalem codzienne refleksje,czy tekst
Kiplinga-Jesli zdolasz.Z codziennych refleksji
zapamietalem ten pt.Nadzieja... .12 krokow potraktowalem jak dekalog
i na dzis zyje tak abym juz nigdy nie musial do nich wracac.
Nigdy nie cierpialem z tego powodu,ze nie moge pic kontrolowanie
odzyskalem wolnosc,co cenie sobie najbardziej...