anteportas
26.12.07, 20:39
Witajcie! Tak sie sklada, ze akurat mam chwilke czasu to opisze swoj
przypadek, bo dziwny jest i zadna literatura go nie opisuje....
Pilam nalogowo okolo 14 lat - od 20 do 34 roku zycia, pod koniec bylam juz
uzalezniona na maksa - myslalam ciagle o alkoholu, alkohol zrabal mi zdrowie,
ciagle bylam na kacu, po prostu fatalnie.
Dwa razy mialam przerwe w piciu - raz z powodu naglego pobytu w szpitalu, po
szpitalu nie pilam jakies 6 miesiecy i raz z innego powodu - 2 miesiace bez
alkoholu.
Wpadalam coraz glebiej, absolutnie nie wyobrazalam sobie zycia bez alkoholu,
kiedy mialam za malo w domu a bylo juz zbyt pozno aby dokupic - doslownie
gryzlam sciany.
Co najdziwniejsze wcale nie zdawalam sobie sprawy z tego ze jestem
uzalezniona, po prostu myslalam ze pije bo chce. Nie chcialam zamieszkac z
facetem, bo balam sie ze bedzie mi utrudnial picie.
Nagle - ciaza! W wieku 34 lat (dosc pozno). I dylemat - co z piciem? Bylo
niewiarygodnie ciezko, ale stanelam na wysokosci zadania i natychmiast
rzucilam, chodzilam po scianach, ale wytrwalam.
Potem okres karmienia i tak dalej. Nie chodzilam na zadne terapie, o chorobie
alkoholowej nie wiedzialam NIC, internetu wtedy jeszcze nie bylo. Nie mialam
pojecia, ze alkoholik musi zachowac calkowita abstynencje, tak wiec sama ze
soba ustalilam co nastepuje: nie bede sama sobie juz nigdy kupowac alkoholu,
bo jestem matka i musze byc trzezwa i swiadoma. Pilam jednak nadal
okazjonalnie na imprezach, raz na pare tygodni.
I ten stan rzeczy utrzymuje od 15 lat mniej wiecej- pije rzadko, okazjonalnie,
przez ten czas raz jeden bylam mocno wstawiona. Nie kupuje sobie alkoholu. Czy
mnie ciagnie? Przez pare dni po takiej imprezie TAK, ale wstrzymuje sie
konsekwentnie od picia, pije najwyzej raz na 2 tygodnie, ale czesciej - raz na
miesiac lub raz na dwa miesiace. Na imprezach jest maly problem, bo po jednym
drinku ciagnie mnie aby sie naprawde napic, ale sie opanowuje.
Teraz mam w rodzinie kogos uzaleznionego wiec zaczelam czytac o tej chorobie i
dowiedzialam sie wielu rzeczy o ktorych nie mialam pojecia: ze konieczna jest
niby calkowita abstynencja i wielu innych rzeczy. Bliska mi uzalezniona osoba
po odstawieniu alkoholu robi pieklo rodzinie (ja tego nie mialam), chodzi na
terapie i AA (wiem ze jej jest to potrzebne, ja po prostu wtedy wiele lat temu
nawet nie bralam tego pod uwage).
Po prostu przestalam pic.