Dodaj do ulubionych

Myślenie chwilowe???

07.01.08, 16:43
Przebudziłem się, pomyślałem, wyjdź do ludzi, żyj z nimi, idź do
pubu, na bilard, wypij 1-2 piwa nie zaszkodzą, idź na imieniny,
wypij 1-2 kieliszki nie zaszkodzą, bądź człowiekiem, no bądź do
cholery jak inni ....

tylko, że u mnie bywało tak, iż od jednego się zaczynało... potem
2,3,4,...

studnia bez dna, wlew i zalew...

co to do CHOLERY było...pragnienie?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 17:18
      docelowo napisał:
      > co to do CHOLERY było...pragnienie?
      _______.
      Choroba!
      A...
      Ona polega na niemozliwosci kontrolowanego picia...
      Swiadomosc dotknietego ta choroba zamienia sie wtedy
      ze zdrowego umyslowo dr. Hyda w swiadomosc chorego mr. Jekyla...
      Trzezwy alkoholik nie odroznia sie niczym od tzw. "normalnego".
      • docelowo Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 18:28
        rozumiem, ale august

        impuls był tak 1 kielich, tydzień nic, drugi kielich, tydzień nic, a
        potem szło...

        to pewnie to samo!

        • aaugustw Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 18:43
          docelowo napisał:
          > rozumiem, ale august
          > impuls był tak 1 kielich, tydzień nic, drugi kielich, tydzień nic,
          a potem szło...
          > to pewnie to samo!
          _____________________________________________________________.
          U mnie takze nie bylo tak, ze za kazdym pierwszym kieliszkiem,
          czy kufelkiem poplynalem... - Czasami udawalo mi sie wrocic do
          domu normalnie, dlatego tak dlugo wierzylem w te nastepne razy,
          ze sie uda... - Bylo tylko gorzej...
          A... :-((
          • docelowo Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 18:56
            aaugustw napisał:

            > _____________________________________________________________.
            > U mnie takze nie bylo tak, ze za kazdym pierwszym kieliszkiem,
            > czy kufelkiem poplynalem... - Czasami udawalo mi sie wrocic do
            > domu normalnie, dlatego tak dlugo wierzylem w te nastepne razy,
            > ze sie uda... - Bylo tylko gorzej...


            o właśnie o to mi chodziło, august, ładniej nie mogłem napisać!;-)a
            kiedy jest ta granica przekraczalna przez Nas, wtedy kiedy wiemy że
            damy radę, albo szmer słaby, albo że jesteśmy bez karni? co? a
            jakbyś u mniał wypic 2 piwa z kumplami w pubie tylko po pracy, na
            bilard, pił bys nadal 2 piwa....


            a właśnie są tacy co piją 2 piwa codziennie co dwa dni? oni są
            alkoholik?


            docelowo

            • aaugustw Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 19:48
              docelowo napisał:
              > o właśnie o to mi chodziło...
              > kiedy jest ta granica przekraczalna przez Nas, wtedy kiedy wiemy
              że damy radę, albo szmer słaby, albo że jesteśmy bez karni? co? a
              > jakbyś u mniał wypic 2 piwa z kumplami w pubie tylko po pracy, na
              > bilard, pił bys nadal 2 piwa....
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tak, Docelowo, wtedy pilbym nadal te dwa piwka, moze nawet
              po dzien dzisiejszy, bo nie wiedzialbym, (gdybym nie byl
              alkoholikiem), ze mozna tak wspaniale zyc bez alkoholu...! ;-))
              _________________________________________________________.
              docelowo napisał dalej:
              > a właśnie są tacy co piją 2 piwa codziennie co dwa dni?
              > oni są alkoholik?
              - - - - - - - - - -
              Nie. Oni nie sa alkoholik. Oni naleza do tych, tzw.
              "normalnych" (szarych) ;-))
              A... ;-))
              Ps. A ci, ktorzy moga tak pic, a mimo to naduzywaja - to
              drobne pijoki...! ;-))
            • ela_102 Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 20:39
              Docelowo:-)
              pozdrowionka...
              alkoholizm innych niech Cie teraz nie zajmuje...
              staraj sie zrozumiec swoj wlasny..
              dobrze sie na tym wychodzi:-)
              • docelowo Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 20:59
                faktycznie!;-))) elu
    • tenjaras Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 21:36
      kiedyś miałem do siebie pretensje, że wkładając spodnie, reagowałem
      myśleniem na ten dźwięk monet potrąconych paluchem stopy: "dwa, trzy
      piwka :-)", potem się reflektowałem, że nie wypada...

      innym razem, zamyśliłem się na mieście i zacząłem raźno kroczyć w
      stronę knajpy, by sprawę przemyśleć głębiej, cóż ze mnie za
      niecnota...

      przecież jestem alkoholik, mi tak nie wolno(!)

      potem pomyślałem - to komu kurde wolno, jak nie alkoholikowi,
      wszystko przez pryzmat butelki widzieć, przestałem się karcić,
      monety nabrały wartości w złotówkach, przemyślenia prowadzę w innym
      miejscu...

      po jakimś czasie, śmiałem się sam do siebie i ze siebie, stojąc w
      sklepie i kompletnie nie wiedząc, co wypada kupić sobie do picia z
      tych "normalnych" napojów... kubusie, frugo, pudełka z rurkami,
      wszystko jakieś takie dziecinne, wziąłem colę ;-)
      • docelowo Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 22:33
        bardzo ładnie napisaleś jaras...

        wiem, wiem, mnie ogarniają takie przemyślenia, dlatego może że
        zakorzeniłem się w środowisku pijących, i myślę skoro będę tam
        przebywał to będzie mi lżej ale g...o prawda, bo oni tylko chwilowe
        popędy zaspakająją a mnie potrzeba dalekich spojrzeń,

        tak moneta nabiera znaczenia, jak nie pijesz piwka, nawet 1,2 bo
        wtdy ino myśl lecę kupić piwo, jak fajki, ach...

        gdyby ktoś wiedział, jak mnie rozdrażniał 1 drink, dlatego wolę
        chyba NIC, nie wiem...
        • tenjaras Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 22:42
          jest takie fajne powiedzonko - nie ruszam alkoholu, dopóki jestem
          trzeźwy

          kiedy patrzysz w daleką przyszłość, pamiętaj, każda droga zaczyna
          się od pierwszego kroku...
          • ela_102 Re: Myślenie chwilowe??? 07.01.08, 22:48

            Znam droge swojego uzależnienia..prześledziłam ją dokładnie...
            wiem w który momencie weszłam w "klopoty" i jak potem to moje
            kroczenie wygladało...
            dlatego dziś drugi raz tej samej drogi nie wybiorę...

            dobranoc docelowo:-)
    • trzydziestoletnia Re: Myślenie chwilowe??? 08.01.08, 11:37
      docelowo napisał:

      > co to do CHOLERY było...pragnienie?

      Takiego pragnienia - paradoksalnie - piciem nie jestes w stanie zaspokoic.
      • docelowo Re: Myślenie chwilowe??? 08.01.08, 15:15
        rozwinież tą myśl...30-letnia!')))

        dpcelowo



        trzydziestoletnia napisała:

        > docelowo napisał:
        >
        > > co to do CHOLERY było...pragnienie?
        >
        > Takiego pragnienia - paradoksalnie - piciem nie jestes w stanie
        zaspokoic.
        >
        • aaugustw Re: Myślenie chwilowe??? 08.01.08, 15:26
          docelowo napisał:
          > rozwinież tą myśl...30-letnia!')))

          > trzydziestoletnia napisała:
          >
          > > docelowo napisał:
          > > > co to do CHOLERY było...pragnienie?
          > >
          > > Takiego pragnienia - paradoksalnie - piciem nie jestes w stanie
          > zaspokoic.
          ___________________________________________________.
          Mysle, (przepraszam, ze sie wtracam), ale 30-letnia
          na pewno miala na mysli takie oto pragnienie (przyklad):
          Jest lato, panuja upaly dwoch znajomych alkoholik i nie-alkoholik
          ida ugasic pragnienie... - Alkoholik zamawia kolejne juz 5 piwo,
          a nie-alkoholik poprzestal na drugiej butelce wody mineralnej (lub
          coli). Co bardziej gasi "pragnienie" (i czy o nie tu chodzi?)...!?
          A... ;-))
          • trzydziestoletnia Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 16:54
            aaugustw napisał:

            > docelowo napisał:
            > > rozwinież tą myśl...30-letnia!')))
            >
            > ida ugasic pragnienie... - Alkoholik zamawia kolejne juz 5 piwo,
            > a nie-alkoholik poprzestal na drugiej butelce wody mineralnej

            A niech nawet "gasi pragnienie" butelka piwa, roznica jest taka, ze ten nie-alkoholik moze ugasic pragnienie piwem, a alkoholik niestety, nie, bo u niego wypicie 1 piwa jeszcze bardziej rozbudza pragnienie picia. Taki spust bez dna ;)

            To tak jak zjesc ciastko, bo mam na niego ochote, ktora to ochota po zjedzeniu jest zaspokojona. A co innego jesc i nigdy nie moc zaspokoic tej "ochoty" na ciastko, nawet po dziesiatym - tu ograniczeniem staja sie mozliwosci organizmu (np przy bulimii). Tak samo przy piciu - alkoholik nie moze ugasic pragnienia na alkohol, chocby wypil rzekę (gdyby organizm na to pozwolil). Moze co najwyzej poczuc przesyt, na podobnej zasadzie jak boli zoladek po przejedzeniu.

            Co na to praktycy, ma to sens wg Waszego doswiadczenia?
            • aaugustw Re: Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 17:41
              trzydziestoletnia napisała:
              > ...roznica jest taka, ze ten nie-alkoholik moze ugasic pragnienie
              piwem, a alkoholik niestety, nie, bo u niego wypicie 1 piwa jeszcze
              bardziej rozbudza pragnienie picia. Taki spust bez dna ;)
              > Co na to praktycy, ma to sens wg Waszego doswiadczenia?
              ________________________________________________________.
              Wszystko sie zgadza, choc sensu w tym nie ma...! ;-))
              A...
              Ps. Mam nadzieje, ze Docelowemu korek nie odlecial...(!?)
              • aaugustw Re: Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 17:52
                aaugustw napisał:
                > Wszystko sie zgadza, choc sensu w tym nie ma...!
                _____________________________________________________.
                Trzydziestoletnia, piszac; o braku sensu, mam na mysli
                nie sens Twoich slow, ktore napisalas, lecz ludzi
                dotknietych choroba alkoholowa...
                A...
            • tenjaras Re: Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 20:38
              mówi się, że jeden to za dużo, bo potem sto, to za mało

              dopiero pierwszy raz w życiu nie piję, spotkałem takiego, który mówi
              o sobie, że kiedyś już siedem lat nie pił, ale potem tego żałował,
              ja tak nie miałem, piłem od kiedy pamiętam ;-) jednak jak
              zaprzestałem pić, spodobało mi się to i dbam o temat szczególnie,
              obserwuję więc u ludzi, którym utrzymanie abstynencji niezbyt dobrze
              wychodzi, że wystarczy zapomnieć, jak groźny jest ten pierwszy,
              który potrafi uruchomić tę całą wewnętrzną "machinę" uzależnienia,
              przy której trudno podjąć jakąś rozsądną decyzję, skoro uzależnienie
              polega na zaprzeczaniu, zakłamywaniu siebie, a potem innych, by
              wszystko wyglądało okejowato, gdzie każdą szkodę potrafi się
              wyjaśnić, niczym huragan w stanach, łopotem motylich skrzydeł w
              chinach w ich okresie godowym, gdy wszystkie zbierają się do kupy, i
              co ciekawe - święcie się w to wierzy...

              dlatego, rozmawiając z człowiekiem uzależnionym lub choćby poddanym
              uzależnieniu, trzeba brać poprawkę - zawsze jest dokładnie odwrotnie

              bo żeby wytrzeźwieć, tak naprawdę, to trzeba wszystko co wydaje się
              normalne, uznać nienormalnym, a co wydaje się nienormalnym, za
              normalne, i trzeba to zrobić, bez żadnego ale...
              • daleh Re: Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 21:19
                jaras...
                bo żeby wytrzeźwieć, tak naprawdę, to trzeba wszystko co wydaje się
                normalne, uznać nienormalnym, a co wydaje się nienormalnym, za
                normalne, i trzeba to zrobić, bez żadnego ale...
                --------------------------------
                Chyba tylko po to aby do konca stac sie nienormalnym...
                Ty to ciezki przypadek jestes,jezeli naprawde tak myslisz jak tu
                napisales...

            • ela_102 Re: Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 20:53
              Joanna:
              Co na to praktycy, ma to sens wg Waszego doswiadczenia?

              Jestem alkoholiczką...czyli osobą która utraciła kontrolę nad
              ilością wypijanego alkoholu...Moje pijańswto było stosunkowo krótkie
              dlatego też nie zdążyłam sobie wytworzyć zbyt wielkiej iluzji...
              Swoja "obsesję"picia rozumiałam przez jakiś czas jak silną "depresję"
              Uważałam ze alkohol jest w moim zyciu dlatego ze mam klopoty...a nie
              ze to on jest powodem moich problemów...
              Zrozumienie tego ze jest dokladnie odwrotnie nie zajęło mi tez zbyt
              wiele czasu..Kurtyna i tak zawsze była mocno przetarta w stronę
              prawdy...W końcu widziałam też alkoholizm rodziców i brata..

              Kiedyś uslyszalam takie zdanie ze jesli poświecisz na trzeżwość tyle
              samo czasu...co kiedyś na pijaństwo to masz szanse powrotu do
              zdrowia...tak więć czuję sie zdrowa...
              choc nigdy nie odzyskam mozliwosci kontrolowanego picia...
              Uważam ze nawet jakby takowe było...ja nie chcialabym już pić...z
              bardzo prostego względu...alkohol jest niesmaczny...

              teraz ...pisząc te słowa ..popijam sobie pozywny smakowity soczek
              pomidorowy...na zdrówko:-)
              mogę przestać po jednej porcji...i to uczucie jest cudne:-)
              • docelowo Re: Niezaspokojone pragnienie 09.01.08, 22:37
                znaczy chyba mi pragnienie akurat nie doskwierało...

                chciałem coś zagłuszyć, albo być tragicznym bohateren takim z
                filmów, który dla czegoś rzuca kobietę, albo kobieta rzuca go...

                teraz widzę, tą perspektywę wyraźnie, choć pić kontrolowanie czy
                mogę? pewnie tak;-)

                bo jeśli nic nie mam zagłuszać, to co mi...

                a jak piłem, a to weeken parę pif, fajki

                fajki połączone z piwem dawały piorunujący efekt, jak jasna dupa i
                najgorzej na tym wychodziłem, potęgowałem fazę a teraz nie wiem jak
                zobaczę, ...;-)

                na razie spokój, pracy dużó, obowiązki i nauka również, nie ma czasu
                na głupoty a jak przyjdzie na pewno zawalczę, aha i nie wypiję juz
                samemu ...;_)

                pa dobranoc
    • ela_102 Re: Myślenie chwilowe??? 09.01.08, 13:17
      Docelowo:-)
      puk puk puk..
      jak leci?
      pozdrawiam cieplutko:-)
      Ja mam masę zajęć..zycie piekne jest...korzystam:-)))))))))
      Tyle ze kolejną kotkę mam po operacji...trochę jeszcze chorą.
      Mysle czasamai co u Ciebie? dlatego pisze.
      • aaugustw Re: Myślenie chwilowe??? 09.01.08, 14:11
        ela_102 napisała:
        > Docelowo:-)
        > puk puk puk..
        > jak leci?
        > pozdrawiam cieplutko:-)
        ______________________.
        Docelowo i ja napisze:
        puk puk puk.. jak leci?
        pozdrawiam...!
        Moj wnuczek poszedl sobie spac, wiec pisze...
        Dzisiaj ok. 8:30 obudzil mnie piesek sasiada
        swoim szczekaniem... - Co u Ciebie.
        Za godzine mija dzien od Twojego ostatniego posta.
        Zaraz zaczne sie "martwic"... ;-))
        Czyzby EUFORIA wygrala...!? :-((
        A... ;-))
    • ela_102 Pozdrófki 20.01.08, 21:00
      docelowo...
      tak korzytam z uprzejmosci pewnych super ludzi..
      załatwiłam kilka spraw w necie i leceeeeee....
      pamietam jednak o Tobie...
      trzym sie trzewo:-)))))))))))))do zaś:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka