IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 16.08.03, 15:28
Dajesz spokój? Tym razem jednak ja mam potrzebę wyjaśnień. Rok temu weszłam
do internetu i przyczepił się do mnie jakiś dowcipniś który ograniczał mi
korzystanie z sieci, kontrolował moją korespondencję, na forum cytował
wypowiedzi z moich prywatnych postów. Stosował dokładnie taką samą technikę
jak mój ojciec, wabienie obietnicą akceptacji i uczucia, następnie
odrzucenie. Gdyby problem dotyczył tylko mnie, uciełabym to natychmiast ale
nawiązał kontakt także z moją córką, trwa to już rok. Bałam się i boję, że
ja skrzywdzi, ale może przesadzam......to przecież tylko słowa. Siłę rażenia
miał taką, że wyglądało to niemal autentycznie. Rozmawiałam o tym z córką,
twierdziła, że przesadzam ale ja nie byłam pewna czy potrafi właściwie
ocenić zagrożenie. Gdzie byłeś wtedy obrońco uciśnionych? Nie oczekuję
współczucia ani zrozumienia, poradze sobie. Stosuj po prostu radę, która sam
tutaj dałeś - nie oceniaj! I nie prowadz prywatnej krucjaty, jezeli nie
jesteś pewien kogo i czego bronisz. I jeszcze jedna sprawa, którą nie ja a
Ty powinieneś zrozumieć. Nie Ty tu jesteś od karcenia kogokolwiek, z takich
rozgrywek nie wychodzi się bez strat.
Obserwuj wątek
    • Gość: hepik Re: OdHepika IP: *.visp.energis.pl 16.08.03, 17:07
      ???
      • Gość: gb Re: OdHepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 16.08.03, 18:16
        Gość portalu: hepik napisał(a):

        > ???
        Twój wpis na moim wątku "nie palę"
        • Gość: hepik Re: OdHepika IP: *.visp.energis.pl 16.08.03, 20:36
          Tyle to ja wiem,ale co do reszty to właśnie ??????Ale coś mi świta.Daj mi
          trochę czasu.Może do świtu?Najlepsze pomysły na rozwiązywanie rebusów albo
          intencji albo czegokolwiek mam tuż przed zaśnięciem no i jeszcze w jednej
          sytuacji ale o tym sza.Pozdr.
          • Gość: gb Re: OdHepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 16.08.03, 21:54
            Gość portalu: hepik napisał(a):

            > Tyle to ja wiem,ale co do reszty to właśnie ??????Ale coś mi świta.Daj mi
            > trochę czasu.Może do świtu?Najlepsze pomysły na rozwiązywanie rebusów albo
            > intencji albo czegokolwiek mam tuż przed zaśnięciem no i jeszcze w jednej
            > sytuacji ale o tym sza.Pozdr.

            Nie musisz juz niczego wymyślać :) Wszędzie gdzie się pojawiam w jakiś cudowny
            sposób ozywa forum. W jednym mi pomogłeś. Kim Ty jesteś :-)
            Dobranoc
            • Gość: hepik Re: Do gb IP: *.visp.energis.pl 16.08.03, 22:37
              Poczytałem Twoje(Wasze) posty w kilku wątkach.Wziąłem kąpiel.Nie krzyczałem
              Eureka i nie latałem goły po mieszkaniu.Kiedyś gdy byłem młody i piękny lubiłem
              Łysiaka i Joe Alexa(M.Słomczyński)Mama będzie wiedziała o kogo chodzi.Puzle się
              ułożyły.Dobranoc.
              • Gość: hepik1 Re: Do gb IP: *.visp.energis.pl 17.08.03, 06:47
                A teraz się zastanawiam czy publikować swoje rewelacje.Jakie jest Twoje zdanie
                w tym temacie?
                • Gość: gb Re: Do Hepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 17.08.03, 09:21
                  Gość portalu: hepik1 napisał(a):

                  > A teraz się zastanawiam czy publikować swoje rewelacje.Jakie jest Twoje
                  zdanie
                  >
                  > w tym temacie?

                  Jeżeli twierdzisz, że posty na tym chociażby forum piszą dwie osoby (ja i moja
                  córka) to się mylisz i Twoje wnioski są błędne. Ale nie musisz mi wierzyć. Ja
                  jednak znam swoje dziecko i wiem, że nie ma potrzeby zwierzania się obcym
                  osobom. Zdrowe podejście. Ja natomiast z każdym w realu czy w necie zaczynam
                  rozmowę bez żadnych oporów. Ze zwierzaniem się też ostrożnie :-) Może więc weż
                  pod uwagę to, co mówię zanim zrobisz jakieś podsumowanie. Zresztą jak chcesz,
                  chętnie poczytam :)
              • Gość: gb Re: Do Hepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 17.08.03, 09:17
                Gość portalu: hepik napisał(a):

                > Poczytałem Twoje(Wasze) posty w kilku wątkach.Wziąłem kąpiel.Nie krzyczałem
                > Eureka i nie latałem goły po mieszkaniu.Kiedyś gdy byłem młody i piękny
                lubiłem
                >
                > Łysiaka i Joe Alexa(M.Słomczyński)Mama będzie wiedziała o kogo chodzi.Puzle
                się
                >
                > ułożyły.Dobranoc.

                :-) Mylisz się, nie musisz krzyczeć eureka bo jest to okrzyk nieuzasadniony.
                Posty na wszystkich forach, są tylko moje. Moja córka nie korzysta z forum a
                tylko z czata. Ja w tej chwili wchodzę często na forum a okazjonalnie na czat.
                A więc wnioski błędne.
                • Gość: hepik1 Re: Do Grażyny i Gabrysi IP: *.visp.energis.pl 17.08.03, 22:40
                  Może i się mylę ale nie myli się tylko Pyzdra z Kwiczołem jak im Perepeczko
                  nie kazał.A propos Janosika to to jest przykład jak z pięknego chłopa w pewnym
                  wieku robi się kawał chłopa.Jak mi żona przed paroma laty powiedziała,że
                  komendanta 8 posterunku gra Gniewko ,syn rybaka-to wydawało mi się ,że to ona
                  jest pijana a nie ja .Kto to był Gniewko ,może zapytaj Stacha ,on z mojego
                  pokolenia,napewno pamięta.I wciągniemy go do tego wątku,który w moich
                  zamierzeniach będzie takim lżejszym.Bo poprzednie ping-pongi w wątkach na
                  tematy poważne budziły we mnie mieszane uczucia,choć sam się do tego
                  przyczyniłem i biję się w piersi.
                  Ja swoje ironiczno-żartobliwe posty kierowałem do Gabrysi,dojrzałej
                  gimnazjalistki lub niedojrzałej licealistki.I nie tylko ja tak odbierałem posty
                  gb.Ja 7 pisze o niej per"młoda gąska" a aglaja"Twój młodzieńczy wiek..."Więc
                  może się myliliśmy wszyscy?A gb jakoś nie reagowała.W poszczególnych postach
                  jest raz duża dojrzałość a raz szczeniackie odzywki typu"nie jestem dzieckiem a
                  na pewno nie Twoim" albo "nie umawiam się z nieznajomymi"Takie właśnie
                  przegadywanie,typowe dla dorastających dziewczyn.Do wyrażanych sądów i opini
                  już nie będę wracał,bo to już było poruszane w innych wątkach,raczej mało dla
                  gb sympatycznych.
                  Raz jest"dziękuję za rady,cierpliwość i wyrozumiałość"albo "nie zrobiłabym
                  tego,gdybym jego rady nie uznała za słuszną" innym razem " nie wysilaj się ,nie
                  odpisuj,nie licz na ciąg dalszy,zostaw mnie w spokoju."itp
                  Piszę " ok daję spokój" a tu znowu źle.Piszesz "Tym razem jednak ja mam
                  potrzebę wyjaśnień".Jeśli to cały czas jedna osoba,to bez obrazy, ale to jakieś
                  rozdwojenie jaźni.I jeszcze jakieś historie z obroną córki przed
                  nieznajomymi,ojcem czyli dziadkiem Gabrysi,trochę to i jak na mnie za bardzo
                  poplątane.Jakieś insynuacje jakbym to ja chciał uwieść Twoją córę,której tu
                  wcale nie ma ,bo jest tylko na czacie.No to w jaki niby sposób?
                  I jeszcze dzisiaj .Ja piszę ,że coś mi świta a Ty dwa posty,że absolutnie
                  wszystkie wypowiedzi na forum są Twoje.Coś za gwałtowne te zapewnienia.Na
                  matematyce uczyli ,że podwójne zaprzeczenie jest potwierdzeniem.NIEprawda,że to
                  zwierzę NIE jest koniem dowodzi ,że tym koniem jest.Ale tu już trochę może i ja
                  przesadzam. Piszesz,że nie masz żadnych oporów w nawiązywaniu rozmowy ani w
                  realu ani w necie.Fajnie.Tylko parę dni temu gb twierdziła coś wręcz
                  odwrotnego,jeśli chodzi o real.To gdzie leży prawda?Jesteś pewna ,że tylko ty
                  używasz nicka gb?I to w zasadzie wszystko w tym temacie.Właściwie to i może
                  szkoda prądu na te dywagacje,bo i tak cała ta historia nie jest do
                  zweryfikowania a tylko do oceny przez zainteresowanych o ile tacy się znajdą a
                  i tak to nic nie zmieni.
                  Pytasz gdzie byłem rok temu,gdy ktoś wkradał się w łaski córki-odpowiadam
                  dokładnie-na Węgrzech,wieczorem popijałem tokaj a w dzień na basenie piwem
                  leczyłem kaca i pojęcia nie miałem,że istnieje forum Uzależnienia,więc nikogo
                  nie mogłem bronić.
                  A teraz mogę, i robię to dla siebie,bo np aglaja świetnie zrobiła to sama.Kim
                  jestem -pytasz.Analitykiem tego i nie tylko tego forum ;),społecznym
                  konsultantem Janka M.(uzykanta) Rokity w aferze Rywina ;)tylko nie mów o tym
                  nikomu,bo prosił mnie o dyskrekcję do czasu napisania raportu przez komisę
                  śledczą.
                  Piszesz,że Ci pomogłem w jednej sprawie-gdybyś zaspokoiła moją ciekawość,byłbym
                  wdzięczny.Bo mojemu analitycznemu mózgowi już nie chce się analizować i
                  domyślać.
                  I chyba jednak przeceniasz swoją rolę w ożywianiu forum,trochę skromności nie
                  zawadzi.Ogólnie rzecz biorąc to fakt,że spory dają w efekcie większą ilość
                  postów a dyskusja,w której wszyscy się zgadzają jest nudna.Ale nie ożywia się
                  forum wchodząc w buciorach(glanach czy szpilkach)tam gdzie są autentyczne
                  nieszczęścia ludzkie.Bo to co tu opisujemy nie jest wirtualnym problemem,to się
                  naprawdę dzieje.
                  Napisz jak spędziłaś dzisiejszy upalny dzień.Czy wyjeżdżałaś z Łodzi?Byłem
                  kiedyś w Borkach nad zalewem.To dosyć blisko Łodzi.Bywacie tam ?
                  Dobra już wysyłym,wiem,że czekacie(dobra,dobra -sama jedna czekasz) na mój
                  post z utęsknieniem,widziałem jak ciągle zaglądasz do tego wątku czy już jest)
                  Karaluchy do poduchy.Pa!
                  • Gość: gb Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.03, 12:18
                    Masz rację prawie we wszystkim co napisałeś a szczególnie w tym, że nie ma
                    sensu dokonywania wyjaśnień. Wydaje mi się, że jest w Tobie chęć pouczania
                    mnie, moralizowania czy wręcz dokuczenia. Pozdrowienia.
                    • Gość: hepik Re: IP: *.visp.energis.pl 18.08.03, 19:49
                      Przecież pytałem o zdanie czy" publikować"Odpowiedź była twierdząca albo nawet
                      zachęcająca,no to napisałem co wiedziałem,i tyle.Nie moralizuję i nie
                      pouczam,jeśli odebrałaś to jakie dokuczanie to mówię ,że nie było to moją
                      intencją a napewno nie wczoraj,może parę dni wcześniej trochę tak.Mimo to
                      wydaje mi się ,że więcej było sympatii na początku i na końcu,opróczkilku
                      momentów w środku,gzdie reagowały inni
                      • hepik1 Re:dokończenie 19.08.03, 03:20
                        Sam ne wiem czemu tak nagle i z błędami kończyłem wcześniejszy post.Burza
                        szaleje,pies nie może spać i przy okazji mnie nie daje,i wtym momencie
                        doceniamy czym może być internet.Gadamy,bez konieczności wychodzenia do
                        knajpy.Piszesz gb-mam problem,muszę sama sobie poradzić.Jeśli musisz sama-nikt
                        i nic na siłę ci pomagać nie będzie.Tyle ,że samej trudno.Nie tylko w
                        alkoholiźmie,gdzie jest to cakiem niemożliwe.Pozdr
                        • Gość: gb Re:dokończenie IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 19.08.03, 21:59
                          Jesteś troszkę niespójny ale chyba sympatyczny. Odpowiadasz sensownie ale gdy
                          Ci coś tłumaczyć to robisz z tego groch z kapustą i to jest mylące. Do
                          wyciągania wniosków masz taki talent jak ja, czyli 50/100 trafnych. Czy może
                          iść w zapomnienie to, co pisałam? Jeżeli rzeczywiście problemy tu opisywane sa
                          autentyczne to moje wtrącanie się mogło byc żle odebrane. Chcę zrozumiec
                          mechanizm uzależnień, jezeli taki istnieje a myślę, że tak. Nie możesz miec
                          pretensji o to, że dowiaduję się, prowokując innych. Każdy ma swój system, ja
                          lubię wystawiać się na strzał. Sprawdzam wtedy na sobie efekt reakcji
                          rozmówców. Teraz przestaję. Wierzę, że sprawy o których piszecie, są Waszymi
                          problemami ale prosze też o zrozumienie specyficznej sytuacji - gdyby ktos
                          Ciebie ganiał po sieci przez dłuższy czas, robiąc Ci wodę z mózgu, ufność do
                          innych ludzi nie byłaby towarem, który posiadałbyś w nadmiarze. Życzę trochę
                          lepszego nastroju i uśmiechu.
                          • Gość: jaga Re:dokończenie IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 23:25
                            Droga i Miła gb !
                            Czy coś się stało? Zupełnie Ciebie nie poznaję, a już chciałam zapytać czym
                            się kierujesz drążąc temat pt."Alkoholizm" bo ja nie jestem w stanie pojąć
                            jaki cel Tobie w tej materii przyświeca. Miałam nawet na końcu języka kilka
                            złośliwości a tu proszę, co za odmiana, czyżby topór wojenny zakopany? To miło
                            jak ludzie się godzą.
                            Mimo wszystko, może jednak zastanowisz się nad treścią przysłowia, które mówi,
                            że nigdy syty nie zrozumie głodnego.
                            Serdecznie pozdrawiam i proszę bądż sobą.
                            • Gość: gb Re:dokończenie IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 08:20
                              Gość portalu: jaga napisał(a):

                              > Droga i Miła gb !
                              > Czy coś się stało?

                              Tak, zobaczyłam coś. Dostrzegłam to coś w świecie realnym, nareszcie. Nawet
                              nie wiesz jaka to ulga rozumieć co się z dzieje (we wnętrzu mnie).

                              Zupełnie Ciebie nie poznaję, a już chciałam zapytać czym
                              > się kierujesz drążąc temat pt."Alkoholizm" bo ja nie jestem w stanie pojąć
                              > jaki cel Tobie w tej materii przyświeca. Miałam nawet na końcu języka kilka
                              > złośliwości a tu proszę, co za odmiana, czyżby topór wojenny zakopany?

                              Nigdy nie wykopany. Przynajmniej mój.

                              To miło > jak ludzie się godzą.> Mimo wszystko, może jednak zastanowisz się
                              nad treścią przysłowia, które mówi,> że nigdy syty nie zrozumie głodnego.
                              > Serdecznie pozdrawiam i proszę bądż sobą.

                              Spróbuję, chociaż w każdym działaniu jest cząstka mnie. Trochę zafałszowana
                              ale tak to już bywa.
                              Pozdrowienia i dzięki za rezygnację ze złośliwości.
                          • Gość: hepik1 Re:do Gb? IP: *.visp.energis.pl 20.08.03, 06:03
                            Odwracasz kota ogonem.Prowokujesz by się dowiedzieć?Groch z kapustą u mnie?
                            Tak prawdę mówiąc już mi się nie chce.Nie chce mi się z Tobą gadać.Bez
                            podtekstów-poprostu mi się nie chce .I niech tak zostanie jak w bajce-Żyli
                            długo i szczęśliwie po dwu przeciwnych stronach lasu.
                            • Gość: gb Re:do Gb? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 08:22
                              Gość portalu: hepik1 napisał(a):

                              > Odwracasz kota ogonem.Prowokujesz by się dowiedzieć?Groch z kapustą u mnie?
                              > Tak prawdę mówiąc już mi się nie chce.Nie chce mi się z Tobą gadać.Bez
                              > podtekstów-poprostu mi się nie chce .I niech tak zostanie jak w bajce-Żyli
                              > długo i szczęśliwie po dwu przeciwnych stronach lasu.

                              Nie namawiam do rozmów. Poproszę tylko o odpowiedż na pytanie - dlaczego,
                              Twoim zdaniem krzywdzę ludzi?
                              • Gość: ja7 Re:do Gb? IP: 217.153.24.* 20.08.03, 12:44
                                poczytaj 'swoje' posty na 'wspouzaleznienie i krzywda' i ' juz nie moge' z
                                pozycji kogos z zewnatrz. moze zrozumiesz ?
                                • Gość: gb Re:do Gb? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 15:48
                                  Gość portalu: ja7 napisał(a):

                                  > poczytaj 'swoje' posty na 'wspouzaleznienie i krzywda' i ' juz nie moge' z
                                  > pozycji kogos z zewnatrz. moze zrozumiesz ?

                                  Na pewno nie sa wzorem układnych odpowiedzi ale mozna je zignorować a nie
                                  zachęcać kogoś do dalszej dyskusji, odpowiedziami. Moge wyjaśnić, dlaczego
                                  mają taką treść. Wykładowca pracuje głową więc musi ona funkcjonować, proste.
                                  A poza tym reakcja córki, dyskusyjna jak dla mnie. Ja na jej miejscu
                                  zostawiłabym mamę z tym problemem. To ten kto nadużywa alkoholu musi nie
                                  chcieć pić. W innym przypadku jest to zmarnowane życie tego, który pije i jego
                                  rodziny. Spytałam też (kontrolnie) moją dorosłą córkę, co by zrobiła na
                                  miejscu Aglai. Odpowiedz była krótka (ale nie obrażliwa) ale sens miała taki
                                  sam jak moja propozycja opisana powyżej. Napisałam kiedyś, że nie żałuję ani
                                  pijących ani tych, którym oni życie marnują (za wyjątkiem dzieci, które same o
                                  sobie decydować nie mogą). Pijący musi chciec zmienić swoje życie i zrozumieć,
                                  że beztrosko sięgając po kufel czy kieliszek, może oprócz chwilowego !!!
                                  zadowolenia, spowodować faktyczną i całkiem realną krzywdę innych, ludzi mu
                                  bliskich. Natomiast ci, którzy znajdują się w otoczeniu ludzi nadużywających
                                  alkoholu muszą mieć świadomość, że ich życie nie kończy się na nich samych i
                                  będzie miało ciąg dalszy w ich dzieciach. Co będą im w stanie dać - swój
                                  strach, nieufność do świata i wielki żal? Trzeba znależć siłę aby się od tego
                                  uwolnić, od manipulacji stosowanej przez osoby uzależnione. I tak to działa.
                                  • Gość: ARi Re:do Gb? IP: 217.17.46.* 20.08.03, 16:38
                                    Gość portalu: gb napisał(a):


                                    > A poza tym reakcja córki, dyskusyjna jak dla mnie. Ja na jej miejscu
                                    > zostawiłabym mamę z tym problemem. To ten kto nadużywa alkoholu musi nie
                                    > chcieć pić. W innym przypadku jest to zmarnowane życie tego, który pije i
                                    jego
                                    > rodziny. Spytałam też (kontrolnie) moją dorosłą córkę, co by zrobiła na
                                    > miejscu Aglai. Odpowiedz była krótka (ale nie obrażliwa) ale sens miała taki
                                    > sam jak moja propozycja opisana powyżej.

                                    Nie dziwię się Twojej córce, odpowiedź typowa dla osoby nie mającej nic
                                    wspólnego z chorobą alkoholową.

                                    > Napisałam kiedyś, że nie żałuję ani
                                    > pijących ani tych, którym oni życie marnują (za wyjątkiem dzieci, które same
                                    o
                                    > sobie decydować nie mogą).

                                    Z tych właśnie dzieci wyrastają Dorosłe Dzieci Alkocholików. Czy przestajesz
                                    ich żałować w chwili kiedy konczą 18 lat? A może masz inną granicę wiekową?

                                    > Natomiast ci, którzy znajdują się w otoczeniu ludzi nadużywających
                                    > alkoholu muszą mieć świadomość, że ich życie nie kończy się na nich samych i
                                    > będzie miało ciąg dalszy w ich dzieciach. Co będą im w stanie dać - swój
                                    > strach, nieufność do świata i wielki żal? Trzeba znależć siłę aby się od
                                    tego
                                    > uwolnić, od manipulacji stosowanej przez osoby uzależnione. I tak to działa.

                                    A jak działa w przypadku kiedy uzależnione jest dziecko? Zostawić je gb???
                                    • Gość: gb Re:do Gb? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 17:03
                                      >
                                      > Z tych właśnie dzieci wyrastają Dorosłe Dzieci Alkocholików. Czy przestajesz
                                      > ich żałować w chwili kiedy konczą 18 lat? A może masz inną granicę wiekową?

                                      Nie, to nie tak. Dziwię się jednak dorosłej kobiecie (Aglaja), która nie stara
                                      się powiedzieć swojej mamie - dość!!!
                                      >
                                      > > Natomiast ci, którzy znajdują się w otoczeniu ludzi nadużywających
                                      > > alkoholu muszą mieć świadomość, że ich życie nie kończy się na nich samych
                                      > i > > będzie miało ciąg dalszy w ich dzieciach. Co będą im w stanie dać -
                                      swój > > strach, nieufność do świata i wielki żal? Trzeba znależć siłę aby się
                                      od > tego > > uwolnić, od manipulacji stosowanej przez osoby uzależnione. I
                                      tak to działa>

                                      A jak działa w przypadku kiedy uzależnione jest dziecko? Zostawić je gb???

                                      Uzależnione od.....alkoholu, czy manipulacji?
                                      • Gość: ARi Re:do Gb? IP: 217.17.46.* 20.08.03, 17:33
                                        Gość portalu: gb napisał(a):

                                        > Nie, to nie tak. Dziwię się jednak dorosłej kobiecie (Aglaja), która nie
                                        stara
                                        > się powiedzieć swojej mamie - dość!!!

                                        Ja się Jej nie dziwię. Cierpi na chorobę zwaną współuzależnieniem. Potrzeba
                                        terapii i ciężkiej pracy nad sobą, żeby sobie z tym "współ" radzić. Aglaja też
                                        była kiedyś małą dziewczynką...


                                        > A jak działa w przypadku kiedy uzależnione jest dziecko? Zostawić je gb???
                                        >
                                        > Uzależnione od.....alkoholu, czy manipulacji?

                                        Od alkoholu.
                                        • Gość: gb Re:do Gb? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 18:01
                                          Gość portalu: ARi napisał(a):

                                          > Gość portalu: gb napisał(a):
                                          >
                                          > > Nie, to nie tak. Dziwię się jednak dorosłej kobiecie (Aglaja), która nie
                                          > stara
                                          > > się powiedzieć swojej mamie - dość!!!
                                          >
                                          > Ja się Jej nie dziwię. Cierpi na chorobę zwaną współuzależnieniem. Potrzeba
                                          > terapii i ciężkiej pracy nad sobą, żeby sobie z tym "współ" radzić. Aglaja
                                          też > była kiedyś małą dziewczynką...

                                          Każdy był kiedyś dzieckiem i niesie przez życie to, co otrzymał. Sa ludzie,
                                          można z nimi rozmawiać, mogą pomóc. Nie powinno sie chyba zamykać na świat.
                                          Tak teraz sądzę, chociaz do konca nie jestem tego pewna. Aglaja powinna
                                          budować swoje życie. Jeżeli będzie satelitą swojej mamy, nigdy się od
                                          współuzależnienia nie uwolni.
                                          >
                                          >
                                          > > A jak działa w przypadku kiedy uzależnione jest dziecko? Zostawić je gb???
                                          >
                                          > >
                                          > > Uzależnione od.....alkoholu, czy manipulacji?
                                          >
                                          > Od alkoholu.

                                          Nie wiem dlaczego mnie stawiasz te pytania ale odpowiem tak jak czuję i
                                          potrafię. Dziecku trzeba pomóc, w kazdej sytuacji.
                                          • aglaja1 Re:do Gb? 20.08.03, 21:47
                                            Gość portalu: gb napisał(a):

                                            >
                                            > Nie wiem dlaczego mnie stawiasz te pytania ale odpowiem tak jak czuję i
                                            > potrafię. Dziecku trzeba pomóc, w kazdej sytuacji.

                                            A rodzicowi?
                                            • Gość: gb Re:do Gb? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 22:14
                                              aglaja1 napisała:

                                              > Gość portalu: gb napisał(a):
                                              >
                                              > >
                                              > > Nie wiem dlaczego mnie stawiasz te pytania ale odpowiem tak jak czuję i
                                              > > potrafię. Dziecku trzeba pomóc, w kazdej sytuacji.
                                              >
                                              > A rodzicowi?
                                              Aglajo, tak ale jeżeli tego chce. Nie możesz tego pragnąć za swoją mamę.
                                              • aglaja1 Re:do Gb? 21.08.03, 08:37
                                                Gość portalu: gb napisał(a):

                                                > aglaja1 napisała:
                                                >
                                                > > Gość portalu: gb napisał(a):
                                                > >
                                                > > >
                                                > > > Nie wiem dlaczego mnie stawiasz te pytania ale odpowiem tak jak czuję
                                                > i
                                                > > > potrafię. Dziecku trzeba pomóc, w kazdej sytuacji.
                                                > >
                                                > > A rodzicowi?
                                                > Aglajo, tak ale jeżeli tego chce. Nie możesz tego pragnąć za swoją mamę.

                                                Równie dobrze możesz to samo powiedzieć o dziecku, małżonku, rodzeństwie.
                                                Niech każdy sobie żyje dla siebie i jak chce, nawet jeśli tym niszczy siebie i
                                                kilka najbliższych osób.
                                                Jednak wrócę do metody niereagowania na Twoje głębokie przemyślenia.
                                                • Gość: gb Re:do Gb? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.08.03, 08:54
                                                  Rzeczywiście są to moje przemyślenia, Ty możesz mieć inne i się z nimi nie
                                                  zgadzać. I niech tak zostanie. Różnimy się w sposób zasadniczy, ja rozmawiam z
                                                  ludżmi, którzy myślą inaczej niż ja, Ty takich ludzi odrzucasz.
                                          • Gość: ARi Re:do Gb? IP: 217.17.46.* 21.08.03, 09:01
                                            Gość portalu: gb napisał(a):


                                            > Nie wiem dlaczego mnie stawiasz te pytania ale odpowiem tak jak czuję i
                                            > potrafię. Dziecku trzeba pomóc, w kazdej sytuacji.

                                            Chyba rzeczywiście nie powinnam. Już nie będę.
                                            Pozdrawiam
    • Gość: chilum Re: Do Hepika IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 17:37
      Weźcie przenieście Swoje osobiste sprawy i dyskusje dot.Was dwoje(dwooch)na
      priv,co?
      Mnie to nie interesuje,a forum nie jest dla flame-war stworzony.
      Może i jest,ktoś powie,ale sprawy między dwiema osobami-to na priv.

      STOP WAR on DRUGS
      • Gość: hepik Re: Do chilum IP: *.visp.energis.pl 20.08.03, 20:31
        Polecam inne ciekawe wątki,jeśli ten nudzi"Przez czerwone bydło piję"
        albo "onanizm"Jak dobrze poszukasz to zwłaszcza u smerfa coś znajdziesz.
        • Gość: jaga Re: Do Ari IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 21:42
          Droga Ari, oszczędzaj swoje nerwy,zdrowie - potrzebujesz dużo sił do
          wykorzystania w innym, naprawdę godnym celu. Przecież gb wyrażnie napisała, że
          można jej posty zignorować. Czemu nie zastosować się do jej życzenia? Dla mnie
          gb już nie istnieje /szczególnie po dzisiejszych wpisach/, choć język świerzbi
          mnie do granic wytrzymałości.
          Do poczytania w innym wątku. Pozdrawiam i nie daj się, proszę, już więcej
          prowokować.
          • Gość: gb Re: Do Ari IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 20.08.03, 22:16
            Pofolguj sobie. Co jest takiego w moich dzisiejszych wpisach, co oburza Cię
            tak bardzo, że musisz się hamować? Śmiało!
          • Gość: ARi Re: Do Ari IP: 217.8.186.* 21.08.03, 09:17
            Droga Jago, masz rację. Wciąż nie mogę pozbyć się tego co nazywa się chęcią
            bycia rozumianą przez wszystkich. A przecież nie każdy jest w stanie zrozumieć
            problem, mam tego przykłady nawet wśród najbliższych. Niestety.
            Pozdrawiam ciepło :)
            • Gość: forty Re: Do Ari IP: 217.153.130.* 21.08.03, 10:10
              Teoretycznie gb ma wiele racji,jeśli byłby to test/psychozabawa ..co zrobisz
              jeśli twój partner okaże się "be" a) zostaniesz mimo tego; b)postawisz mu pewne
              warunki; c)odejdziesz od niego - wybierzemy pewnie c). Niestety życie taką
              zabawą nie jest i należy się cieszyć jeśli problemy omawiane w tym wątku są nam
              obce. Nasz bardzo subiektywny i emocjonalny stosunek do tych spraw sprawia, że
              zdroworozsądkowe reakcje nie wchodzą w grę. Poza tym, nic nie jest tylko czarne
              i tylko białe.

              Pozdrawiam wszystkie uzależnione, przemyślcie wszystko jeszcze raz i
              odpowiedzcie czy było warto i czy teraz jest warto (ja powiedziałam: nie mam
              już siły, nie mam nadziei, nie mam motywacji i nie obchodzi mnie to).
              Pozdrawiam wszystkich, którzy wyszli "z tarczą" z tej ciężkiej bitwy z "wodą
              ognistą" i życzę dalszych sukcesów i proszę o kontunuację waszej krucjaty
              pomocy.
              Może to zabrzmi egoistycznie, ale wszyscy jesteście nam potrzebni; i
              "dziewczyny", dzięki którym nie czujesz się samotny w zmaganiach z pieprzoną
              rzeczywistością; i "chłopcy", znający te sprawy z drugiej strony obiektywu.
              • Gość: gb Re: Do Ari IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.08.03, 10:40
                Gość portalu: forty napisał(a):

                > Teoretycznie gb ma wiele racji,jeśli byłby to test/psychozabawa ..co zrobisz
                > jeśli twój partner okaże się "be" a) zostaniesz mimo tego; b)postawisz mu
                pewne> > warunki; c)odejdziesz od niego - wybierzemy pewnie c).

                Chwileczkę Forty, to nie partner jest "be" a jego postawa w tym temacie (i
                tylko w tym). Wszystko inne można wypracować, zmienić, wspólnie uzgodnić. Ale
                jeżeli ktoś chce aby jego problemy przysłoniły cały świat i do tego te
                problemy są wydumane, nierzeczywiste i sprowadzają się do tego, by życie
                innych, bliskich osób toczyło się wokół alkoholu (tylko!), to coś tu jest nie
                tak.

                Niestety życie taką
                > zabawą nie jest i należy się cieszyć jeśli problemy omawiane w tym wątku są
                nam>> obce. Nasz bardzo subiektywny i emocjonalny stosunek do tych spraw
                sprawia, że > zdroworozsądkowe reakcje nie wchodzą w grę. Poza tym, nic nie
                jest tylko czarne> > i tylko białe.

                Subiektywny i emocjonalny stosunek ma miejsce prawie w każdej sytuacji.
                Powiedz, czy gdyby mężczyzna w którym jesteś zakochana, dawał Ci do
                zrozumienia wyrażnie i uparcie, że nie chce z "Tobą" być, dążyłabyś wytrwale
                do kontynuowania tej znajomości? Za wszelką cenę chciałabyś przeforsować swoje
                pragnienia, kosztem potrzeb kogoś innego? Dla mnie bardzo istotne jest
                uwzględnianie potrzeb innych ale nie za cenę rezygnacji z własnych. Jeżeli nie
                da się w tym temacie znależć punktu porozumienia, rezygnuję bo dla mnie sensu
                brak.
                >
                > Pozdrawiam wszystkie uzależnione, przemyślcie wszystko jeszcze raz i
                > odpowiedzcie czy było warto i czy teraz jest warto (ja powiedziałam: nie mam
                > już siły, nie mam nadziei, nie mam motywacji i nie obchodzi mnie to).

                Powinno Cię obchodzić Twoje życie, walcz o nie.

                > Pozdrawiam wszystkich, którzy wyszli "z tarczą" z tej ciężkiej bitwy z "wodą
                > ognistą" i życzę dalszych sukcesów i proszę o kontunuację waszej krucjaty
                > pomocy.
                > Może to zabrzmi egoistycznie, ale wszyscy jesteście nam potrzebni; i
                > "dziewczyny", dzięki którym nie czujesz się samotny w zmaganiach z pieprzoną
                > rzeczywistością; i "chłopcy", znający te sprawy z drugiej strony obiektywu.

              • Gość: ARi Re: Do Ari IP: 217.8.186.* 21.08.03, 11:39
                Gość portalu: forty napisał(a):

                > (ja powiedziałam: nie mam
                > już siły, nie mam nadziei, nie mam motywacji i nie obchodzi mnie to).

                Witaj Forty. Przykro mi to czytać tym bardziej, że moj nastrój jest równie
                depresyjny. Muszę znaleźć siłę, motywację mam (chodzi przecież o życie mojego
                dziecka), a brak nadziei chyba by mnie zabił. Więc trwam, chociaż po ostatnich
                wydarzeniach wciąż nie mogę wrócić do równowagi.
                Co zamierzasz Forty?
                Pozdrawiam Cię ciepło i mam nadzieję, że się odezwiesz.

                • Gość: forty Re: Do Ari IP: 217.153.130.* 21.08.03, 16:57
                  Najpierw dwa słowa do gb. Mój mąż wcale nie chce, aby się nim zajmować,kiedy
                  jest w tzw. ciągu - on to po prostu wymusza swoim postępowaniem(załóżmy
                  niechcący). Np. zaśnie w łazience na.., a ty chcesz skorzystać no i co?
                  Jest tak pijany, że nie może trafić do łóżka i obija się o meble, rowali coś po
                  drodze a ty co ?
                  Myli przedpokój z łazienką (?!)a ty co?
                  Wstawi jajka do gotowania i zaśnie a ty co?
                  Zwymiotuje do zlewozmywaka a ty co?
                  Nie zwracasz na to uwagi, ignorujesz, udajesz, że nic się nie dzieje.
                  Zaśnie z papierosem i w łóżku mu wypadnie a ty co?
                  To kilka przykładów, które zmuszają do "zajmowania się" problemem.
                  Nie chcę dalej rozwijać myśli, bo sama się porzygam. Przeczytaj wątek "do
                  Stachu".
                  To nie partner jest "be" - po jakimś czasie trudno jest rozgraniczać te dwie
                  osoby. One stają się jednością i to właśnie tą złą.

                  Gość portalu: ARi napisał(a):

                  > Gość portalu: forty napisał(a):
                  >
                  > > (ja powiedziałam: nie mam
                  > > już siły, nie mam nadziei, nie mam motywacji i nie obchodzi mnie to).
                  >
                  > Witaj Forty. Przykro mi to czytać tym bardziej, że moj nastrój jest równie
                  > depresyjny. Muszę znaleźć siłę, motywację mam (chodzi przecież o życie mojego
                  > dziecka), a brak nadziei chyba by mnie zabił. Więc trwam, chociaż po
                  ostatnich
                  > wydarzeniach wciąż nie mogę wrócić do równowagi.
                  > Co zamierzasz Forty?
                  > Pozdrawiam Cię ciepło i mam nadzieję, że się odezwiesz.
                  > Hej, Ari.
                  Z wielkiego doła wyszłam niedawno, teraz zwykłe dołki. Natomiast to wszystko
                  czego nie mam (z mojego postu) dotyczy mojego małżeństwa. Od miesiąca nie
                  rozmawiam z mężem, mieszkamy w jednym pokoju, ale w innych sąsiadujących
                  wymiarach. Mamy osobne półki w lodówce - to już od dawna, nie dostaję od niego
                  pieniędzy, raz pracuje raz nie. Wszystko na moich barkach jak zwykle. Tonę w
                  długach, stąd m.in. ten wielki dół.
                  Ale jest pocieszenie. Jedyna pozytywna rzecz z tego długiego związku to córka,
                  dlatego Ari, dla dziecka jestem gotowa na wiele i TY nie możesz rezygnować, bo
                  warto i trzeba. Mąż to obcy człowiek, a dziecko to krew z krwi, to cząsktka
                  Ciebie. Czy może być coś bliższego? Poza tym jeszcze ta odpowiedzialność, bo
                  dzieci ma się w radości i smutku.

                  Uszy do góry!
                  P.S. Jutro wraca moja córka z wakacji, Boże daj mi siły, aby zachować spokój.
                  Po prostu wszystko mnie wkurza. Więc albo siedzę i nic nie mówię albo wrzeszczę.
                  Muszę przystopować, tylko jak?
                  • Gość: gb Re: Do Ari IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.08.03, 19:31
                    Forty, dlaczego sie z nim nie rozstaniesz? Co na to wszystko mówi Twoja córka.
                    Jeżeli nie chcesz lub nie możesz zrobić tego dla siebie, to zrób to dla niej.
                    • Gość: jaga Re: Do Aglaji, Ari, Forty /kolejn.alfabet./ IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 20:39
                      Drogie Moje!
                      Przyznam się, że i ja byłam dziś o krok od wdepnięcia w dołek. Ranne
                      dolegliwości jelitowe minęły a mnie nadal było wrednie. Pozbierałam się jakoś
                      i podreptałam do fryzjera, skróciłam włosy - już było trochę lepiej. Naraz
                      uświadomiłam sobie, że dzień taki ładny, słoneczny, nie za gorąco to czemu nie
                      wykorzystać tego dla siebie. Przyodziałam się też ładnie, zrobiłam makijaż i w
                      przypływie dobroci zaproponowałam Koledze Małżonkowi długi spacer. Odmówił,
                      jego wybór. Udał się w jedną stronę /po kolejną butelkę/ a ja w drugą.
                      Myślałam sobie, że to może jeden z ostatnich takich ładnych dni tego lata, że
                      może ostatni raz założyłam letnią sukienkę i tak sobie dreptałam po skwerze,
                      parku mijałam uśmiechniętych ludzi /rzadkie zjawisko/ odwzajemniałam uśmiechy.
                      Warto było ruszyć z domu, było mi naprawdę dobrze i nieważne się stało
                      gotowanie obiadu, odkurzanie mieszkania, mycie okien.... a co tam, mąż
                      wytrzeżwieje /w bliżej nieokreślonej przyszłości/ to w ramach "resocjalizacji"
                      będzie sprzątał, odkurzał.
                      Uwierzcie mi, naprawdę można dostrzec te jaśniejsze strony życia i cieszyć się
                      nawet z banalnych drobiazgów i tylko dla siebie samej. Gdybym mogła przesłać
                      Wam tę dobrą energię jaką mam dziś w sobie to oddałabym całą. Trzymajcie się!

                      PS. Propozycję forty, aby przemyśleć czy warto itd postaram się zrealizować
                      wieczorem.
                      • Gość: gb Re: Do Aglaji, Ari, Forty /kolejn.alfabet./ IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.08.03, 20:54
                        Gość portalu: jaga napisał(a):

                        > Drogie Moje!
                        > Przyznam się, że i ja byłam dziś o krok od wdepnięcia w dołek. Ranne
                        > dolegliwości jelitowe minęły a mnie nadal było wrednie. Pozbierałam się
                        jakoś
                        > i podreptałam do fryzjera, skróciłam włosy - już było trochę lepiej. Naraz
                        > uświadomiłam sobie, że dzień taki ładny, słoneczny, nie za gorąco to czemu
                        nie
                        > wykorzystać tego dla siebie. Przyodziałam się też ładnie, zrobiłam makijaż i
                        w
                        > przypływie dobroci zaproponowałam Koledze Małżonkowi długi spacer. Odmówił,
                        > jego wybór. Udał się w jedną stronę /po kolejną butelkę/ a ja w drugą.
                        > Myślałam sobie, że to może jeden z ostatnich takich ładnych dni tego lata,
                        że
                        > może ostatni raz założyłam letnią sukienkę i tak sobie dreptałam po skwerze,
                        > parku mijałam uśmiechniętych ludzi /rzadkie zjawisko/ odwzajemniałam
                        uśmiechy.
                        > Warto było ruszyć z domu, było mi naprawdę dobrze i nieważne się stało
                        > gotowanie obiadu, odkurzanie mieszkania, mycie okien.... a co tam, mąż
                        > wytrzeżwieje /w bliżej nieokreślonej przyszłości/ to w
                        ramach "resocjalizacji"
                        > będzie sprzątał, odkurzał.
                        > Uwierzcie mi, naprawdę można dostrzec te jaśniejsze strony życia i cieszyć
                        się
                        > nawet z banalnych drobiazgów i tylko dla siebie samej. Gdybym mogła przesłać
                        > Wam tę dobrą energię jaką mam dziś w sobie to oddałabym całą. Trzymajcie się!
                        >
                        > PS. Propozycję forty, aby przemyśleć czy warto itd postaram się zrealizować
                        > wieczorem.

                        Bardzo się cieszę, że miło spędziłaś dzień :-) Oby więcej takich!!!
                        Dziękuję, że mnie jako założycielkę tego wątku nie wymieniłaś w tytule :)))
                        Pozdrawiam
                        >
                      • Gość: ARi Do Jagi IP: 217.17.46.* 22.08.03, 17:15
                        Czytając Twój post Jago zdałam sobie sprawe, że ja też tak potrafię! Umiem
                        cieszyć się drobiazgami, umiem sprawiać sobie przyjemność, pozbyłam się już
                        przekonania, że moim przeznaczeniem jest być nieszczęśliwą. Ale gdzieś to
                        zagubiłam przy tych ostatnich przeżyciach i poczułam się przywalona. Wiesz o
                        czym mówię. Twoje słowa sprawiły, że poczułam tę pozytywną energię!
                        Dziękuję...
                  • Gość: gb Forty IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.08.03, 20:36
                    Przeczytałam to, co napisałaś - odejdż od niego.
                    • Gość: forty Re: Forty IP: 217.153.130.* 22.08.03, 14:58
                      Gość portalu: gb napisał(a):

                      > Przeczytałam to, co napisałaś - odejdż od niego.

                      Uwierz mi, że od dawna o tym myślę, ale nie ma dokąd. Właśnie dlatego to takie
                      beznadziejne. Bo ciągle stoję w miejscu, a właściwie się cofam, czas ucieka, ja
                      wiem czego chcę (i czego nie chcę)i jestem bezradna.
                      A córka...To głównie z myślą o niej snuję plany, to ona nie pozwala mi
                      zapomnieć, że nie żyjemy normalnie. ..wiesz co, gb? nie chcę teraz o tym pisać,
                      bo temat mojego męża dziś mnie dobija. (Miał odebrać córkę z dworca o 2.25,
                      ponieważ ma prawo jazdy i nie chodzi do pracy, ale... Więc pojechałam autobusem
                      i po przespaniu 4 godz.- jestem w pracy) Na razie opadły mi ręce.
                      • Gość: gb Re: Forty IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 22.08.03, 15:08
                        Wiem, że to nie jest łatwe ale jakies możliwości realne istnieją (zamiana
                        mieszkania na 2 mniejsze), w tym wątku który podałaś, Stachu też dawał Ci
                        rady. Zacznij coś robić, może ogłoszenie? Zobaczysz czy ruszy, ale zacznij.
                        Przestań mówić i myśleć, zrób coś! :-)
                  • Gość: alina66 Re: Do Ari IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 15:01
                    Forty
                    Twój post to moja historia, razem z tym zasypianiem na klopie, z papierosem w
                    ręku, rzyganiem i niekontrolowaniem potrzeb fizjologicznych (nie będę pisać
                    dosadniej). Ile lat ma Twoja córka?
                    Czy macie możliwość odejścia, albo - przepraszam, jeśli Cię urażę - wyrzucenia
                    go z domu? Czy myślałaś o tym w ogóle?
                    Ja to zrobiłam - wyrzuciłam go z domu. Nie żałuję. Ale wiedziałam, że nie
                    napuści na mnie policji ani prokuratora, że się w końcu z tym pogodzi. No i
                    jestem samodzielna finansowo- chociaż Ty też piszesz, że nie możesz liczyć na
                    pieniądze od niego.
                    Czy macie rozdzielność majątkową? Jeśli myślisz o takim rozwiązaniu radzę
                    przeprowadzić ją sądownie, a nie notarialnie.
                    pozdrawiam i życzę siły i spokoju
                  • Gość: ARi Re: Do Ari IP: 217.17.46.* 22.08.03, 17:03

                    > > Gość portalu: forty napisał(a):

                    > P.S. Jutro wraca moja córka z wakacji, Boże daj mi siły, aby zachować
                    spokój.
                    > Po prostu wszystko mnie wkurza. Więc albo siedzę i nic nie mówię albo
                    wrzeszczę
                    > .
                    > Muszę przystopować, tylko jak?

                    Forty! Kiedyś strasznie wrzeszczałam na swoje dzieci. Cały lęk, ból i stres,
                    całą wściekłość wyładowywałam wrzeszcząc na nie. Pomogło mi DDA. Tam słuchałam
                    relacji z tej drugiej strony, relacji dorosłych już dzieci. I przypomniałam
                    sobie, co sama czułam kiedy moja mama wrzeszczała nade mną. Oprzytomniałam.
                    Poprzednie starania, żeby tego nie robić pełzły na niczym. To pomogło. Uwierz
                    mi, od tamtej pory minęło kilka lat, a ja nauczyłam się mówić normalnie. Jeśli
                    jestem zła i wkurzona to po prostu mówię o tym, a nie wydzieram się i czepiam
                    o byle co. Jest mi z tym o wiele lepiej i moim dzieciom również.
                    Czytałaś "Toksycznych rodziców"?
                    Przypomniało mi się coś jeszcze. Picie mojego ojca wcale nie było dużo gorsze
                    od reakcji mojej matki na to picie. Nienawidziłam ich oboje.

                    Zyczę Ci spokoju i pogody ducha. I radości z powrotu córki:))
                    No i... nie dawaj się!
                    • Gość: FORTY Re: Do Ari,Aliny,Gb... IP: 217.153.130.* 22.08.03, 18:02
                      1.Mieszkanie jest komunalne, zadłużone na ca 3000 PLN, po teściu = nie mogę
                      wyrzucić męża, na zamianę on się nie zgodzi.
                      2.Rozdzielność /separacja/ koszty, mąż się nie stawi.
                      3.Eksmisja - potrzeba długich m-cy lub lat, aby do tego doszło (rozmawiałam z
                      odpow. osobami), oczywiście po rozwodzie z orzeczeniem o winie, z
                      udokumentowaniem winy męża itp.
                      4.NIE MAM TERAZ NA NIC SIŁY. Cały rok minął mi na: użeraniu się z hydraulikami
                      z ADM (zimne kaloryfery przez 3 m-ce u córki), braniu urlopu na czas prucia
                      ścian - rurki kaloryferów 3 razy),interwencji po wymianie przez ADM
                      bezpieczników na 10 A (z 20 A) po prostu kant,wyciąganiu z ADM upustu za
                      niedogrzane mieszkanie,wszystko to ja - bo jestem panem domu i teraz NIE CHCĘ
                      NICZEGO poza SPOKOJEM.
                      Jak mi przejdzie niemoc to pogadamy co mogę zrobić. Do pracy w każdym razie
                      uczęszczam.
                      • hepik1 Re: Do Ari,Aliny,Gb... 24.08.03, 06:50
                        Gdyby się tak jeszcze trochę pozastanawiać,to myślę ,że tych punktów,czego nie
                        możesz zrobić mogłoby być z 10 a nie tylko cztery.Zdaję sobie sprawę,że to
                        banały-ale myślenie czego nie można zrobić, jeszcze bardziej pogłębia
                        depresję,niż zrobienie czegokolwiek.I gdzieś tam ,z tyłu głowy rodzi się taka
                        myśl,czy Ty aby napewno tak chcesz takich radykalnych zmian.Zapewne tak,to
                        wynika z wszystkich Twoich wcześniejszych postów a mimo to wynajdujesz powody
                        by nie robić nic,budując scenariusze "to się nie uda" na wszelkie możliwe
                        rozwiązania.Może jednak strach przed samotnością jeśli nawet nie uświadomiony
                        jest większy od pozbycia się "przyczyny" wszelkich nieszczęść?
                        Alkoholicy mają identyczny sposób myślenia-Nie mogę nie pić,bo...i tu
                        następuje długa lista mniej lub bardziej absurdalnych powodów.Co nie znaczy ,że
                        Twoje podpunkty są błahe lub absurdalne.Ale schemat jest podobny.I dawno został
                        nazwany.Pozdrawiam a Ty pozdrów w moim imieniu córkę Forty.I Forty II również.
                        • Gość: forty Re: Do Ari,Aliny,Gb... IP: 217.153.130.* 25.08.03, 10:59
                          Dobra, Hepik masz cholerną rację, w piątek byłam strasznie zmęczona, więc nie
                          miałam sił konstruktywnie myśleć. W ogóle ostatnio staram się nie myśleć i
                          odrywać od rzeczywistości, bo w przeciwnym wypadku dodaję kwoty nie zapłaconych
                          r-ków i porównuję z dochodami i myślę co powinnam zapłacić, co mogę znów
                          przełożyć i ciągle coś nowego dochodzi. To jest niekontrolowana przeze mnie
                          obsesja.
                          Jeśli alkoholik musi dotrzeć do dna, żeby zacząć się wynurzać - to ja tam
                          ciągle jestem i czekam na wynurzenie. Nie ma forty two, to byłam ja, kiedy nie
                          chciałam już być sobą i dalej nie chcę, chociaż teraz piszę w pierwszej osobie.
                          Jest pewien postęp; zwykle starałam się wracać do "status quo ante" po
                          zakończeniu ciągu przez męża, tym razem już ok. 40 dni nie zwracam na niego
                          uwagi, zresztą, on o to nie zabiega. Tym bardziej, że jest w trakcie kolejnego
                          etapu nawalania się. Zresztą, jeśli mam zamiar wystąpić o rozwód ( z eksmisją,
                          bo nie mam innego wyjścia)to wszystkie dziedziny muszę rozłożyć trwale i
                          zupełnie.
                          No więc rozkładam współżycie (tylko to zostało do rozłożenia), co jest dla mnie
                          mało uciążliwe; wręcz nie wymaga żadnego wysiłku. Jak zdobędę się na kolejny
                          krok, to się pochwalę, szkoda tylko, że nie wywołuje to u mnie żadnych emocji.
                          Pozdrawiam Was moi przyjaciele, bo poza netem z nikim o tym nie rozmawiam,
                          zwłaszcza, że od dawna nie mam znajomych.
                          • Gość: ARi Do Forty IP: 217.8.186.* 25.08.03, 17:18
                            Jejku, Forty, aż mnie ciarki przechodzą jak czytam Twoje posty. Musi Ci być
                            cholernie ciężko i samotnie. Wiem, że w takiej sytuacji traci się znajomych i
                            przyjaciół bo strach przed odkryciem swojej sytuacji jest tak silny, że już
                            lepiej zrezygnować. Ale można, a nawet trzeba mieć kontakty z ludźmi, którzy
                            znają problem bo... mają taki sam. Forum to wspaniała rzecz, ale nie mozna nim
                            zastąpić rozmowy z bliską osobą, która wie o czym mówisz, która Cię przytuli,
                            obdarzy ciepłym uśmiechem, zapłacze razem z Tobą albo sprowadzi na ziemię.
                            Jeśli nie masz takich przyjaciół to spróbuj ich znaleźć np.w Al-Anon.
                            Pozdrawiam Cię serdecznie!
                            • Gość: hepik Re: Do Forty IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 05:09
                              Moje odczucia bardzo podobne.Forty zrób coś.Cokolwiek.
        • Gość: olik Re: Do chilum IP: *.visp.energis.pl 20.08.03, 23:03
          !!!!!Cześć burak!!!! też bardzo budujący wątek.Nie skupiaj się na tym
          jednym.Mogę znaleźć ci jeszcze parę innych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka