Dodaj do ulubionych

(U)miarkowanie

02.02.08, 06:34
Są tacy, którzy to potrafią.

Dwie kostki czekolady.
Kieliszek wina na wieczór.
Średnio letnia miłość.

Ja zjadałam tabliczkę, wypijałam pół litra i kochałam się... hm :)
Umiarkowany grzech nigdy mnie nie cieszył.

I teraz nawet, kiedy już nie piję, widzę to po sobie. Nie mam ŻADNEJ przyjemności z "rozsądnego" dawkowania. Muszę żyć na krawędzi.

A jednocześnie tęsknię za byciem "normalnym" człowiekiem - takim, co to je dla smaku, pije dla lekkiego rauszu i kupuje tańszy serek, sweterek, rowerek (a nie taki, który chce i "musi" mieć).

Nie lubię tanich serków i sweterków (chyba że przez kaprys). Wolę nie kupić wcale. Łyk wina tylko mnie drażnił. Jak seks bez kulminacji, po którym muszę to zrobić sama. Jak substytut czekolady.

Nie stosują się do mnie mądre rady o "złotym środku". Zadziwiająco wiele rad się do mnie nie stosuje: "postaraj się", "spróbuj", "ograniczaj". Zwykle znam tylko albo-albo.

I muszę to zaakceptować - NAJLEPSZY program nie ma sensu, o ile w moim przypadku nie działa. Co również sugerowałabym innym: jeśli działa - nie psuj. Jeśli nie działa - nie szukaj winy w sobie. Szukaj innej ścieżki.
Obserwuj wątek
    • janulodz Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 08:58
      A już myślałem Myszo, że Cię koty zjadły, albo inna mysia pułapka dopadła. Cieszę się, Że znowu myszkujesz.
      Niedawno obchodziliśmy nasze rocznice, Ty swoich urodzin, a ja .... też swoich urodzin. W moim przypadku były to piąte. Kobietom wieku się nie wypomina.
      Bardzo chciałem się tym pochwalić przed forumowiczami, tak samo, jak chciałem usłyszeć dobre słowo. Jestem próżnym facetem. Lubię, jak mnie chwalą.
      Tylko po prostu doszedłem do wniosku, ze to nie ma sensu.
      Ja jestem trzeźwy dla siebie. I tego mnie to forum nauczyło.
      Nie mów o sobie, bo Cię zniszczą.
      Doszedłem do tego sam, nikt mi nic nie dawał, dzielił sie ze mną dobrym słowem i nauczał, tego co sam umiał, bądź mu się tak wydawało. Nie czytałem Ksiąg, nie słuchałem guru, nie uczestniczyłem w Zgromadzeniach.
      Miałem tak samo jak Ty. Zawsze szedłem " na całość".
      Jak pić to pić, jak się bawić, to szaleć, jak się kochać to do upadłego.
      Erzace mnie nie zadowalały. Adrenalina i pełnia życia.
      Teraz mi czegoś żal, coś bezpowrotnie utraciłem. Wiem, że nie mogę pić, i nie chcę. Wiem, że mi to szkodzi.
      Jestem "inny", ale tego nie żałuję.
      Żyłem tak, jak chciałem. Teraz wziąłem od tego urlop. Już na zawsze.
      Nie załamuję rąk, nie wracam do tego. Alkohol jest dla mnie zamkniętą kartą.

      Tylko k..a koni, tylko koni.., tylko koni żal.........

      Mysza , przepraszam, że Ci nie składałem życzeń , jestem hm... hm....
      WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO.

      A czekoladę ubóstwiam i jak tylko mnie weźmie ochota to wp....m bez opamietania.
      A co!!!
      • magtomal Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 10:03
        Janu! Mysza! Ale święto! Nadzieja na znowu dobre forum się pojawia, gdy się Was
        czyta! I radoś od samego rana!
        O życzeniach i gratulacjach dla Was z okazji rocznic zapomniałam :( A właściwie
        o rocznicy Janu pamiętałam, ale nie wiem czemu nie napisałam. Głupio. Ale teraz
        spóźnione: gratuluję!
        • aaugustw Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:35
          magtomal napisała:
          > Janu! Mysza! Ale święto! Nadzieja na znowu dobre forum się
          pojawia, gdy się Was czyta! I radoś od samego rana!
          > O życzeniach i gratulacjach dla Was z okazji rocznic zapomniałam :
          ( A właściwie o rocznicy Janu pamiętałam, ale nie wiem czemu nie
          napisałam. Głupio.
          _______________________.
          Prawda wymaga odwagi...!
          A...
          Ps. To bedzie teraz swietne Forum...! ;-))
        • myszabrum Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:39
          Magdo, tak na dobre już mi się tu pewnie nie wróci, ale miło, że mnie pamiętasz :)
          • aaugustw Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:49
            myszabrum napisała:
            > Magdo, tak na dobre już mi się tu pewnie nie wróci, ale miło, że
            mnie pamiętasz :)
            _____________________________________________________.
            Twoim problemem nie jest alkoholizm, pisalem o tym juz
            przed paroma miesiacami...
            A... ;-))
          • magtomal Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 21:27
            myszabrum napisała:

            > Magdo, tak na dobre już mi się tu pewnie nie wróci, ale miło, że mnie pamiętasz
            > :)

            Pamiętam. I bardzo brakuje mi Cię na forum (Ciebie i jeszcze parę osób).
      • myszabrum Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:31
        Janu - ja też pamiętałam o Twoich "urodzinkach" (trudno zapomnieć, skoro nam się daty splotły ;)), ale myślałam, że Cię już tu nie ma :-/

        Czasem czytam forum (jak też relacjonuję komuś, kto już nawet nie chce tu zaglądać :P), ale nie pisuję, gdyż obecnie uzależnienie nie jest moim kluczowym problemem.

        Mam teorię, że pisząc do innych, tak naprawdę piszemy do siebie. SOBIE przemawiamy do rozumu, sobie klarujemy - a właściwie niesfornemu dziecku w sobie.

        Więc jeśli chodzi o picie, chyba już wytłumaczyłyśmy sobie z Myszą wszystko ;) Stąd motywacja do "mądrzenia się" w temacie spadła :) Teraz raczej boję się utraty pracy, pieriepałki z szefami, zdrowie... takie tam.

        Mam trochę szczęścia o tyle, że obecne problemy zwaliły mi się na głowę dopiero, gdy przetrzeźwiałam ;) Nad pijaną Pan Bóg czuwał i wyciągał z kałuży jak szczeniaka za kark :))

        Inaczej byłoby naprawdę źle.
        • finlandia07 Re:Myszo,jesli mogę 02.02.08, 17:12
          myszabrum napisała:

          Teraz raczej boję się utr
          > aty pracy, pieriepałki z szefami, zdrowie... takie tam.
          >
          > Mam trochę szczęścia o tyle, że obecne problemy zwaliły mi się na głowę dopiero
          > , gdy przetrzeźwiałam ;) Nad pijaną Pan Bóg czuwał i wyciągał z kałuży jak szcz
          > eniaka za kark :))
          >
          > Inaczej byłoby naprawdę źle.
          _____________________________________
          > pisałaś do Janu,ale się nie obrazisz że wejde Ci w słówko?
          .Najpierw wszy naj Wam obu;)
          >Te pierepałki z szefem itd to dowód że żyjesz i kręci
          się wokół Ciebie podobnie jak u innych.To dziwne,ale i ja jak piłem niby nie
          miałem problemów,niby.Czekały na moje wytrzeżwienie by dać m popalić.Dobrze że
          to mija,bo w końcu ile można dostawać po tyłku?Niech dostaną trochę i inni,nie?
          >Jak już z Myszą wyjaśniłyście sobie wszystko to teraz może być tylko
          lepiej.Czekoledę wp....m czasem bez opamętania(aby gorzka),połówka?za mało na
          raz,nie próbuję bo wiem co będzie po drugiej,a to trzecie,dopóty dzban....póki
          się... nie urwie.
          Pozwólmy sobie żyć tak jak mamy na to ochotę,z rozsądkiem..:))
      • aaugustw A jednak zmartwychstal... 02.02.08, 12:33
        janulodz napisał (do M...):
        > ... Niedawno obchodziliśmy nasze rocznice, Ty swoich urodzin,
        a ja .... też swoich urodzin. W moim przypadku były to piąte.
        Jestem próżnym facetem. Lubię, jak mnie chwalą.
        > Tylko po prostu doszedłem do wniosku, ze to nie ma sensu.
        > Ja jestem trzeźwy dla siebie. I tego mnie to forum nauczyło.
        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Zaklopotany jestem janu...! :-()
        Nie wiem czy czy gratulowac abstynencji,
        czy zyczyc tobie trzezwosci...!?
        _______________________________________.
        janulodz napisał dalej (do M...):
        > ...Jestem próżnym facetem. Lubię, jak mnie chwalą.
        > Tylko po prostu doszedłem do wniosku, ze to nie ma sensu.
        > Ja jestem trzeźwy dla siebie. I tego mnie to forum nauczyło.
        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        janu, jestes wielki... - zmartwychstales...! (lubisz jak cie
        chwala, wiec masz, choc wedlug mnie to trzezwe nie jest, raczej
        nadymanie wlasnego EGO ...! )
        Zauwaz jedno, to Forum jednak czegos cie nauczylo...!
        Ty jestes abstynentem dla siebie... - i to juz jest cos janu...!
        A... ;-))
    • daleh Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 11:51
      Ja to dzis zazdroszcze tym,ktorzy potrafili sie bawic i zaszalec bez dopalaczy.A
      jesli juz ich uzywali to w rozsadnych ilosciach.Wiem ze nie wroca juz
      czasy,kiedy alkohol w ograniczonym stopniu towarzyszyl swietnej zabawie.Dalej
      chodze na imprezy,ale to juz nie to samo.
      Stalo sie dla mnie normalnoscia,ze nie czuje potrzeby napicia sie na
      takich imprezach i dobrze sie bawie,choc nie do konca...
      Ale napewno lepiej sie czuje po takiej imprezie,od tych z ktorych niewiele
      pamietam.Dlatego wydaje mi sie,ze mlodym ludziom trudniej
      rozstac sie z uzywkami...Mi latwiej z tym sie pogodzic dzis,jak 20 lat temu...
      • 62wolf Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:10
        a ja do dziś nie potrafię się uporać z nieumarkowaniem
        i to jest chyba to czego mi najbardziej żal
        a nie umiem bez alkoholu .znaleźć tego "czegoś"
        nawet nie umiem tego nazwać
        dziś jest 5 dzien jak nie pije
        przez ostatnie 2 lata sporo się napracowałem ,żeby zmienić
        wiele w swoim życiu
        i zmnieniłem
        ale przestało mnie to zupełnie cieszyc
        własnie z powodu umiarkowania
        po powrocie do domu chce iść na terapię i ją ukończyć
        wreszcie
        żeby mieć czyste w 100% sumienie
        może to kolejna odsłona nieumiarkowania

        do bani czasem to wszystko

        • daleh Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:19
          wolf...
          do bani czasem to wszystko
          ----------------------
          Tego nie mozesz stwierdzic zanim nie pozyjesz troche bez alkoholu.
          Wtedy dopiero masz skale porownawsza czy Ci sie oplaca wracac do chlania.Takie
          przerwy niewiele daja do myslenia,a pozwalaja jedynie na regeneracje zdrowia i
          poprawe finansow.Przerabialem to i dlatego wypowiadam sie w temacie.Z pewnej
          perspektywy dopiero mozemy dostrzec plusy niepicia...
          Wlasciwego wyboru zycze...
          • 62wolf Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:25
            ja "troche" pozyłem bez alkoholu
            więc kwestia opłacalności jakoś nie wchodzi w grę
            mnie się nie opłacało pić już 25 lat temu
            wiesz Daleh?..............gdybym właśnie był umiarkowany , co
            bym myślał w takich kategoriach
            to mi się opłaca , tamto nie
            a mnie nie cieszy to co mi się opłaca, ale to co mnie
            fascynuje
            rozmawiałem wczoraj z Jarasem na tematy różne:
            no i wyszło mi ,że jesli nawet odrózni e to co mogę ,od
            tego czego nie mogę, to zawsze wychodzi na to ,że to co
            mogę, to akurat najmniej mi na tym zależy
            czyli ?...................mogłoby sie wydawac,że na "niepiciu"
            mi nie zalezy, bo podobno to mogę
            albo ,
            albo
            okaże się ,że najabrdziej mi zalezy na "niepiciu" ale jest
            to dla mnie trudniejsze niż sądziłem
            ot takie dywagacje............a raczej pierdoły
            • daleh Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:40
              wolf...
              okaże się ,że najabrdziej mi zalezy na "niepiciu" ale jest
              to dla mnie trudniejsze niż sądziłem
              ---------------------------
              A dla kogo bylo i jest to latwe...Z wielu rzeczy musimy zrezygnowac,bez ktorych
              pozornie zrezygnowac sie nie da.Najtrudniej zmienic sposob myslenia.Wiele rzeczy
              okazuje sie ze mozna robic bez dopalacza
              choc pozornie wydaje sie to niemozliwe...
              • 62wolf Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 12:57
                ja poprostu chyba jestem zmęczony Daleh
                nic mnie nie ciszy ostatnio
                i nie mam na nic już siły
                • daleh Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 13:05
                  62wolf napisał:

                  > ja poprostu chyba jestem zmęczony Daleh
                  > nic mnie nie ciszy ostatnio
                  > i nie mam na nic już siły
                  ----------------------------------
                  Madrusiem nie jestem,ale sprzedam Ci pewien patent...
                  Zrob cos na co masz ochote,a za diably Ci sie nie chce...
                  Skutkuje uwierz,ale nie mam na mysli chlania ha,ha,ha...
                  • 62wolf Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 13:09
                    daleh napisał:

                    > Zrob cos na co masz ochote,a za diably Ci sie nie chce...
                    > Skutkuje uwierz,ale nie mam na mysli chlania ha,ha,ha...

                    na dzień dzisiejszy- to musże się skupić na tym za co mi
                    płacą-a nie bardzo mam ochotę i siłę robić coś innego.
                    w poniedziałek wracam do kraju
                    zawadze jeszcze o kumpla na kilka godzin w Oslo
                    i wio do domu.

                    ps-pic mi się nie chce na szczęście

                    • daleh Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 13:22
                      wolf...
                      zawadze jeszcze o kumpla na kilka godzin w Oslo
                      i wio do domu.
                      -----------------------
                      Musisz najpierw znalezc czas aby sie z nim skontaktowac ha,ha,ha...
                      • 62wolf Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 14:18
                        daleh napisał:
                        ......." Musisz najpierw znalezc czas aby sie z nim skontaktowac
                        ha,ha,ha...
                        ...................
                        z tromdheim są samoloty tylko do krakowa, a z krakowa do
                        warszawy kawał drogi,więc lepiej mi dojechac do Oslo pogadac
                        z kumplem i polecieć prosto do domu
                        takie zycie
        • aaugustw Do lagodnego wilka... 02.02.08, 12:44
          62wolf napisał:
          > a ja do dziś nie potrafię się uporać z nieumarkowaniem
          > i to jest chyba to czego mi najbardziej żal a nie umiem bez
          alkoholu .znaleźć tego "czegoś" nawet nie umiem tego nazwać
          > dziś jest 5 dzien jak nie pije przez ostatnie 2 lata sporo
          się napracowałem ,żeby zmienić wiele w swoim życiu i zmnieniłem
          > ale przestało mnie to zupełnie cieszyc własnie z powodu
          umiarkowania po powrocie do domu chce iść na terapię i ją ukończyć
          > wreszcie żeby mieć czyste w 100% sumienie może to kolejna odsłona
          nieumiarkowania do bani czasem to wszystko
          __________________________________________.
          Czemu wczesniej nie opisales swej sytuacji,
          nie bylbym taki szorstki dla Ciebie...!
          Piec (5) dni nie picia, to juz alkohol prawie
          wyparowany z organizmu... - Teraz wszystko dopiero
          do Ciebie zaczyna docierac, bez znieczulenia...!
          To paskudny okres w zyciu czlowieka uzaleznionego
          od alkoholu... - Licz na moje wsparcie i pytaj
          o wszystko, a najwazniejsze pisz o sobie duzo...!
          Jestem z Toba...!
          A Twoje sumienie stanie sie czyste - na 100%
          bo Ty tego chcesz a inni Ci pomoga (terapia, AA, etc...!).
          A... ;-))
          • 62wolf Re: Do lagodnego wilka... 02.02.08, 12:55
            pogody ducha Ci zycze aaugust, kolejnych 24 godzin
            bedą Ci one jak zwykle potrzebne by przezyć trolu
            masz w ogóle jakiś zegarek pod ręką?
            czy mama Ci jeszcze nie kupiła ze swojej emerytury?
            • daleh Re: Do lagodnego wilka... 02.02.08, 13:00
              62wolf napisał:

              > pogody ducha Ci zycze aaugust, kolejnych 24 godzin
              > bedą Ci one jak zwykle potrzebne by przezyć trolu
              > masz w ogóle jakiś zegarek pod ręką?
              > czy mama Ci jeszcze nie kupiła ze swojej emerytury?
              ----------------------------------
              Znasz jego poglady na zycie,wiec po co go prowokujesz...
              Odreagowac chcesz...To raczej nie pomaga ...Wszyscy jestesmy twardzielami,a
              przynajmniej tak o sobie myslimy...
              • 62wolf Re: Do lagodnego wilka... 02.02.08, 13:06
                olać Daleh
                prawde mówiąc to by była dla niego najbardziej dotkliwa
                okoliczność
                i prosze Cię nie pisz ,że aaugust ma jakieś"poglądy", bo
                on się wtedy utwierdza w tym ,że je ma naprawdę
                to dopiero są jaja prawdziwe
                • daleh Re: Do lagodnego wilka... 02.02.08, 13:28
                  wolf...
                  prawde mówiąc to by była dla niego najbardziej dotkliwa
                  okoliczność
                  .......
                  Wrecz przeciwnie,kolejny temat przeniesiony do knajpy,skad nie potrafi wyjsc...
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do lagodnego wilka... 02.02.08, 13:12
                Mysza, czesc, gratulacje dla Ciebie i Janu, skoro chcecie:)

                Twoje nieumiarkowanie, czyi pospolita zachlannosc, to po prostu
                pospolita zachlannosc:)

                Nie jestes w tym taka znowu oryginalna, tez tak mam i to ze
                wszystkim i znam wielu ludzi, ktorzy tez tak maja, i wielu z nich
                nie ma problemow z alkoholem- nie wiem wlasciwie dlaczego.

                Szukalem i myslalem, skad sie to bierze.
                czytalem, ze to jakas podstawowa zachowan obsesyjnych.

                Inni mowia, ze to nawyk z dziecinstwa czy nawet niemal z genow- a
                nazywa sie to "nieumiejetnoscia odroczenia nagrody".

                Ludzie z ta "nieumiejetnoscia" nie potrafia z niczego korzystac z
                umiarem, sa niecierpliwi, niesystematyczni, latwo sie zapalaja do
                wszystkiego i zarazem latwo wypalaja, czesto zmieniaja
                zainteresowania.
                Inny typ- ktory umie odraczac- wie, ze jak nie zje dzis to zje jutro.
                Jak nie wypije dzis to wypije jutro.
                NAtomiast my- boimy sie podswiadomie, ze jutro/za godzine/ za rok
                juz nie bedzie, ze ktos nam zabierze, ukradnie, uniemozliwi, ze
                slepy los odbierze itp, wiec poki jest to biore wszystko.


                ALe moze to tez specyficzny nerw poszukiwacza, ktory siedzi w
                niektorych?
                Sa ludzie, ktorzy nie maja w sobie ciekawosci swiata, moga mieszkac
                na jakiejs ulicy 20 lat i nie byc na sasiedniej przez ten czas, sa
                umiarkowani i sa tacy, ktorzy wszedzie wleza, wszystkiego musza
                dotknac, zobaczyc, zrozumiec.

                Jak pamietam, tez cos takiego mialem w dziecinstwie- chociaz bylem
                co prawda grzecznym dzieckiem, to mimo to klopotliwym, bo zawsze
                gdzies polazlem gdzie nie trzeba- matka kiedys powiedziala, ze " w
                suchy dzien potrafilem znalezc kaluze i sie ubabrac blotem:)

                Co ciekawe- bylem bojazliwy i ostrozny, a zarazem bardzo ciekawy
                swiata- jak to wspolistnialo - nie wiem-
                ale mysle ze ta sprzecznosc jest z podstawowym paliwem wszelkich
                moich problemow emocjonalnych, w tym problemow z alkoholem.



                gdy ktos nie mial
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 13:17
      myszabrum napisała:

      > > I muszę to zaakceptować - NAJLEPSZY program nie ma sensu, o ile
      w moim przypadk
      > u nie działa. Co również sugerowałabym innym: jeśli działa - nie
      psuj. Jeśli ni
      > e działa - nie szukaj winy w sobie. Szukaj innej ścieżki.



      Dodkladnie, to jakbys chciala piwniczna Mysz udomowic i zrobic
      maskotka dla dzieciakow:)
      A to sie da tylko z Mysza biala udomowiona.

    • aaugustw Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 02.02.08, 16:35
      myszabrum napisała:
      > Ja zjadałam tabliczkę, wypijałam pół litra i kochałam się... hm :)
      > Umiarkowany grzech nigdy mnie nie cieszył.
      > I teraz nawet, kiedy już nie piję, widzę to po sobie.
      > Nie mam ŻADNEJ przyjemności z "rozsądnego" dawkowania.
      > ... tęsknię za byciem "normalnym" człowiekiem
      ___________________________________________.
      Nie bylem ani lepszym, ani gorszym... - Bylem i jestem
      czlowiekiem obdarzony takze instynktami...!
      To pycha gnala mnie do wypaczen tych instynktow, ktorymi
      obdarowany zostalem przez (Nature, SW, czy Boga,
      jakkolwiek Go nie rozumiem). Wraz z poglebianiem sie
      choroby, instynkty te ulegaly wynaturzeniu...
      Potem po zatrzymaniu swej choroby takze nie moglem sie
      odnalezc w tym tak waznym obszarze zycia czlowieka...
      Zapewne "pokuta" ta trwalaby po dzien dzisiejszy, gdyby
      nie to, ze na mojej drodze znalazl sie ten wspanialy, duchowy
      Program AA, ktory pomogl mi wypracowac zdrowy i rozsadny a co
      za tym idzie trzezwy model mojego intymnego zycia...
      A...
      • janulodz Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 02.02.08, 17:19
        aaugustw napisał:
        Program AA, ktory pomogl mi wypracowac zdrowy i rozsadny a co
        za tym idzie trzezwy model mojego intymnego zycia...

        August ty szczęściarzu.
        Gdyby nie AA do dzisiaj byś nie umiał wypracować zdrowego i rozsądnego, a co za tym idzie trzeźwego modelu wypełniania małżeńskiego obowiązku. A obrazki też w tym programie są?
        • aaugustw Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 02.02.08, 17:36
          janulodz napisał:
          > August ty szczęściarzu. Gdyby nie AA do dzisiaj byś nie umiał
          wypracować zdrowego i rozsądnego, a co z a tym idzie trzeźwego
          modelu wypełniania małżeńskiego obowiązku. A obrazki też w tym
          programie są?
          ________________________________________________________.
          Widze, ze Alzheimer sie zbliza janu... - Przypomne, wiec:
          Pisalem juz, ze ja po pijaku nie mialem wstepu do loza
          małżeńskiego...! A gdzie indziej nie bylo czasu na obrazki!
          Szczesciarzem jestem - to fakt, ale o tym tez pisalem...!
          A... ;-))
          Ps. Nawiazywalem do postu myszy: czekolada, pol litra i heja...
          • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 02.02.08, 17:41
            august...
            Pisalem juz, ze ja po pijaku nie mialem wstepu do loza
            małżeńskiego...
            ----------------
            Wstep to Ty pewnie miales,choc nie pamietasz,a z trafieniem miales
            trudnosci...Ale na jakiej wspolnocie tego ucza,seksoholikow...
        • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 02.02.08, 17:37
          janu...
          Gdyby nie AA do dzisiaj byś nie umiał wypracować zdrowego i rozsądnego, a co za
          tym idzie trzeźwego modelu wypełniania małżeńskiego obowiązku.
          ---------------------------
          Przeoczylem to...Teraz rozumiem Dlczego August twierdzi,ze o innych wspolnotach
          piszemy...Do tej ktora ja odwiedzalem ,nikt o takich modelach nie wspominal
          ha,ha,ha...
    • aaugustw Dojrzewanie... 02.02.08, 19:40
      "W miare rozwoju duchowego zaczynamy zdawac sobie sprawe z potrzeby
      drastycznej zmiany stosunku do instynktow. Musimy powsciagnac i
      inaczej ukierunkowac nasze przemozne pragnienie bezpieczenstwa
      emocjonalnego i materialnego, prestizu i wladzy.
      Przekonalismy sie ze zaspokojenie instynktow nie moze byc jedynym
      celem i sensem zycia. Umiescic instynkt na pierwszym planie, to tak
      jak postawic woz przed koniem - pociagnie on nas do tylu w
      rozczarowanie. Jesli jednak na pierwszym miejscu postawimy rozwoj
      duchowy, to wtedy i tylko wtedy naprawde mamy szanse wzrastac w
      zdrowej swiadomosci i dojrzalej milosci." (Bill - 12x12, str.114).
      ____.
      A...
      • 62wolf Re: Dojrzewanie... 02.02.08, 20:39
        Ty to wyjaśniasz nam , czy sobie?
        bo nie rozumiem.
        i zapamietaj sobie-My niczego nie musimy.
        Ty napewno.
        musisz się leczyc
        • aaugustw Re: Dojrzewanie... 02.02.08, 20:58
          62wolf napisał (do A...):
          > Ty to wyjaśniasz nam , czy sobie? bo nie rozumiem.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          To moga zrozumiec tylko ci, ktorzy chca trzezwiec...!
          ____________________________________________________.
          62wolf napisał dalej (do A...):
          > ... zapamietaj sobie-My niczego nie musimy.
          > Ty napewno. musisz się leczyc
          - - - - - - - - - - - - - - - -
          Wmawiasz to nam, czy sobie? (pyt. retoryczne!) ;-))
          A...
          • aaugustw Re: Dojrzewanie... 02.02.08, 21:10
            > 62wolf napisał (do A...):
            > > ... zapamietaj sobie-My niczego nie musimy.
            > > Ty napewno. musisz się leczyc
            ________________________________________________.
            Kiedy ja jeszcze lazilem po tym swiecie nawalony,
            widzialem we wszystkich i w kazdym pijanego...! ;-))
            A...
            Ps. Dzisiaj nie moge spotkac nietrzezwych, oprocz
            (oczywiscie) tego tutaj Forum... ;-))
    • ariel48 Re: (U)miarkowanie 02.02.08, 22:01
      Mysza :
      > Muszę żyć na krawędzi.

      Kupno drogiego sweterka... kupno drogiego serka -
      to życie na krawędzi ?
      Nie przesadzaj ... Mysza.
      Widocznie Cię stać na droższe.:-)
      Jeżeli Cie stać - to nie widze powodu - byś miała się wyrzekać drogiego ...
      chyba nie robisz tego , bo jesteś snobką ?
      Nie uwierzyłabym jakoś w Twój snobim.

      Co prawda - nie mam świra na punkcie pieniędzy , czy luksusu , ale
      też lubię kupować dobre rzeczy. I wcale nie muszą być aż takie drogie.
      Lubię inne ...
      Inne - jakie mamy w sklepach ...
      Lubię szperać i zbierać ładne...
      Kolekcjonuję wiele drobiazgów ... niedostępnych w zwykłych sklepach ...
      Te wszystkie drobiazgi - bardzo ,,uprzytulniają ,, nasz dom ...
      U moich znajomych nie ma rzeczy podobnych do moich ...
      U moich znajomych jest to - co jest w sklepach .
      Czyli co drugi dom - to samo.
      Jak tak nie lubię ....
      Czyżbym zawsze musiała się czymś wyróżniać ? :-))
      Zawsze muszę być ,,chodzącym oryginałem ,, ?
      Najpierw piłam inaczej - teraz zbieram i kupuję inaczej ...

      Nie smucę się tym. Cieszę się . :-)

      Spóżnione życzenia dla Ciebie i Janu .

      ************************************************

      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
    • gadagad Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 10:41
      @@##
      >czyżby nikt z tego forum nie łykał xanaxu??
      >nie do wiary!!!
      >to tylko w ramach odświeżenia tematu .........
      Przepraszam,że się wtrącam,ale jeden nick morduje ten temat
      na FP.Ja chcę się zapytać,co to jest i po co mieć -to- jako paliwo przez 9 lat?
      Dziękuję.
      • daleh Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 11:03
        gada...
        czyżby nikt z tego forum nie łykał xanaxu??
        >nie do wiary!!!
        ------------------------------
        Nie do wiary to jest to,ze Ty sie dziwisz...
        • gadagad Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 11:24
          No,nie ja się dziwię,tylko "światowidz",ja się tylko zdziwiłam,że jeszcze męczy
          ten temat na -psychologi-,jak nikomu i tak nie chce się go tam podnosić.Dla mnie
          niech sobie umrze śmiercią naturalną,ale nic mi nie powie,jeśli sobie
          przeczytam,że to coś stymulującego,czy uzależniającego,bo co to znaczy?Sam
          środek,bez człowieka jest niczym.Ponieważ jest to dla mnie przejaw jakiegoś
          nieumiarkowania,pomyślałam,że może dowiem się o co "ś" chodzi.
          • daleh Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 11:35
            gadagad napisała:

            > No,nie ja się dziwię,tylko "światowidz",ja się tylko zdziwiłam,że jeszcze męczy
            > ten temat na -psychologi-,jak nikomu i tak nie chce się go tam podnosić.Dla mni
            > e
            > niech sobie umrze śmiercią naturalną,ale nic mi nie powie,jeśli sobie
            > przeczytam,że to coś stymulującego,czy uzależniającego,bo co to znaczy?Sam
            > środek,bez człowieka jest niczym.Ponieważ jest to dla mnie przejaw jakiegoś
            > nieumiarkowania,pomyślałam,że może dowiem się o co "ś" chodzi.
            -------------------
            Jesli dobrze Cie zrozumialem,to brzmi to tak - ten czlowiek to Ty,
            Srodek tez masz tylko jeszcze nie wiesz jak zadziala,a co za tym idzie masz
            watpliwosci czy go zarzyc i na co...
            Rewelacja...!
            • gadagad Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 11:50
              Rany!,lecę go przeprosić,że go posyłałam na jakieś f. o
              uzależnieniach.Założyłam,że od niego,jako emocjonalnie zaangażowanego w swojego
              "przyjaciela" nic obiektywnego się nie dowiem.On zresztą też reaguje agresją i
              irytacją.Zresztą,niech sobie temat zdechnie,ciekawość mnie chyba poniosła.
    • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 10:58
      august...
      A co ty mozesz na ten temat wiedziec, kiedy
      u ciebie; najlepsza baba, to wlasna graba -
      -----------------------------
      Sluzylem w marynarce i temat nie jest mi obcy od dawna ha,ha,ha...
      Ale Tobie to sie dziwie tyle lat w nieswiadomosci zyc,eh...
      Nie wiem na jakie mitingi chodzisz,ale wiem juz dlaczego,poprostu Ty to wogole
      do zycia przygotowany ani przystosowany nie jestes...
      Sadzilem ze moze jakis podguru chociaz jestes.ale ze swoja inteligencja,a raczej
      jej braku to tylko mozesz sluchac z rozdziawiona geba i poslusznie wykonywac
      polecenia...Ale jezeli tylko
      w tych okolicznosciach potrafisz zapomniec o piciu to sobie tak zyj...Tylko nie
      wciskaj kitu o swojej duchowosci,nieomylnosci
      i popracuj nad zachowaniem,nie jestes w knajpie...Czesto o tym zapominasz...
      • aaugustw Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 14:12
        daleh napisał:
        > Sluzylem w marynarce...
        - - - - - - - - - - - -
        Ja w calym garniturze...!
        ________________________.
        daleh napisał dalej:
        > Nie wiem na jakie mitingi chodzisz...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        To sa Mityngi AA, a slowa, ktore tobie sa obce pochodza od Billa!
        ("mitingi" te my piszemy przez "y"...!
        _____________________________________.
        daleh napisał dalej:
        > ... wiem juz dlaczego,poprostu Ty to wogole do zycia przystosowany
        nie jestes...
        - - - - - - - - - - - - - - -
        Zdradz mi te tajemnice... - Bo ja
        przystosowalem zycie do mnie...!
        _______________________________.
        daleh napisał dalej:
        > Sadzilem ze moze jakis podguru chociaz jestes...
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        Tak to juz jest, jak sie glupek do sadzenia bierze..! ;-))
        A... ;-))
        Ps. Ta pokuta nie musi trwc dlugo...!
        • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 14:24
          august...
          Zdradz mi te tajemnice... - Bo ja
          przystosowalem zycie do mnie...!
          -----------------------
          Nie tyle zycie do siebie,co teorie do swojego zycia...
          Ty tego nie widzisz,bo nie chcesz widziec...Racjonalne myslenie sparalizowal Ci
          strach przed powrotem do picia...Rozumiem to,ale dlaczego probujesz zarazic
          swoim strachem innych...Jak dlugo chcesz uciekac przed samym soba...
          • aaugustw Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 14:32
            daleh napisał:
            > ...dlaczego probujesz zarazic swoim strachem innych...Jak dlugo
            chcesz uciekac przed samym soba...
            _______________________________________________________________.
            Umiesz mi jeszcze wskazac sens i powiazanie tych wypowiedzi...!?
            Wtedy chetnie odpowiem...!
            A... ;-))
            • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 14:45
              aaugustw napisał:

              > daleh napisał:
              > > ...dlaczego probujesz zarazic swoim strachem innych...Jak dlugo
              > chcesz uciekac przed samym soba...
              > _______________________________________________________________.
              > Umiesz mi jeszcze wskazac sens i powiazanie tych wypowiedzi...!?
              > Wtedy chetnie odpowiem...!
              -------------------------------
              Uwazasz ze tylko Ci ktorzy zwiazali swoj los ze wspolnota,moga trwale przestac
              pic.Jesli ja skupilem sie na uczciwym zyciu wobec siebie i innych nie
              korzystajac ze wsparcia wspolnoty,to jestem zerem...
              Kiedy z twoich postow wynika ,ze to jedyny gwarant Twojej trzezwosci.
              Oznacza ni mniej ni wiecej jak strach przed samodzielnym mysleniem i
              dzialaniem.Ucieczka nazywam to,ze kiedy ktos probuje zwrocic Ci uwage,ze sa inne
              drogi,to Ty zaslaniasz sie cytatami...
              Boisz sie nawet wlasnymi slowami odpowiedziec,aby przypadkiem nie zasiac
              watpliwosci w swojej glowie...
              A kazda dyskusja niezgodna z Twoimi przekonaniami konczy sie awantura wywolana
              przez Ciebie...Ty nie potrafisz przekonac argumentami ze strachu ze ich nie masz
              i przypadkiem to odkryjesz w sobie...
              Wiekszosc Ci na to wskazuje,ale Ty gluchy i slepy,a chcesz innych prowadzic...
              • tenjaras Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 15:05
                > Jesli ja skupilem sie na uczciwym zyciu wobec siebie i innych

                daleh, może lepiej będzie pisać co robisz w tym celu, a nie czego
                nie robisz...

                pisze to, bo lubię ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, a nie
                czego nie mają ;-)
                • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 15:14
                  jaras...
                  pisze to, bo lubię ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, a nie
                  czego nie mają ;-)
                  ------------------------
                  To pisz...August jeszcze nie lezy i nie w tym celu piszeaby tak sie stalo...Wiec
                  odpusc lub napisz cos w temacie...
              • aaugustw Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 21:16
                daleh napisał:
                > ...Jesli ja skupilem sie na uczciwym zyciu wobec siebie i innych...
                ___________________________________________________________________.
                Mozesz dac choc jeden przyklad tego co robisz dla innych...!?
                (przyklady "wobec siebie" nie musisz dawac, dosc ich sie naczytalem)
                A...
                • daleh Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 21:22
                  august...
                  Mozesz dac choc jeden przyklad tego co robisz dla innych...!?
                  (przyklady "wobec siebie" nie musisz dawac, dosc ich sie naczytalem)
                  -------------------
                  Kiedy dowiedziesz,ze chcesz stac sie czlowiekiem,chetnie odpowiem na nurtujace
                  Cie pytania...
                  • aaugustw Re: Ta pokuta nie musi trwac tak dlugo...! 03.02.08, 21:36
                    daleh napisał:

                    > (A... do daleha)
                    > Mozesz dac choc jeden przyklad tego co robisz dla innych...!?
                    -------------------
                    (daleh):
                    > Kiedy dowiedziesz,ze chcesz stac sie czlowiekiem,chetnie odpowiem
                    na nurtujace Cie pytania...
                    _________________________________.
                    Dziekuje, wiecej pytan nie mam...!
                    A...
    • aati Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 13:12
      www.emetro.pl/emetro/1,82494,4886729.html
    • tenjaras Re: (U)miarkowanie 03.02.08, 15:12
      > I muszę to zaakceptować - NAJLEPSZY program nie ma sensu, o ile w
      > moim przypadku nie działa. Co również sugerowałabym innym: jeśli
      > działa - nie psuj. Jeśli nie działa - nie szukaj winy w sobie.
      > Szukaj innej ścieżki.

      otóż to, swego czasu przestałem karcić siebie za siebie, bo jedynie
      kończyło się tym, że czepiałem się innych... zacząłem akceptować
      siebie i wykorzystywać swoje zdolności w sposób, który
      nazywam "ucywilizowany" i nie łączę go z umiarem, raczej

      po prostu staram się robić to, co lubię i w tym się "cywilizować"
    • 62wolf Re: (U)miarkowanie 05.02.08, 09:59
      a ja sobie własnie myslę,że to "umiarkowanie" czasami ma
      na nas taki wpływ-jaki ma
      uczymy się umiarkowania w nadziei ,że ono nam pomoże,
      a ono nas osacza
      ludzie są rózni
      umiarkowani i nie
      i chyba chodzi o to , by nie tracić nic ze swoich cech
      włąsnych
      tylko by one nas nie pchały ku zgubie
      idea terapii : czyli zmiana
      jest pewnie całowicie prawdziwa
      ale tak sobie mysle.................zmiana nie koniecznie
      musi oznaczać rezygnację z czegoś co się posiada
      człowiek nieumiarkowany- nie znajdzie radochy w umairkowaniu
      i na odwrót-cichy i nieśmiały-nie stanie się szczęśliwy jako
      bożyszcze tłumu na zlocie alkoholików
      ale można zmienić sposób, w jaki umiarkowanie nas pcha do
      przodu-a raczej jego kierunek
      i tak samo jest z nieumiarkowaniem-ja się pewnie nigdy nie
      poczuje szczęśliwy----z powodu spokoju wewnetrznego
      pcha mnie gdzieś ciagle
      musze się tylko nauczyć,że nie w każdą dziurę powinienem
      zaglądać------------bo niestety w wielu siedzi flaszka
      a z tym mam problem
      i niestety znów urósł on do niebezpiecznych rozmiarów
      ale jednego jestem pewien---------chlam , bo jestem
      uzalezniony i nikt temu nie jest winiem ,poza mną
      jest jednak coś co mnie wyjątkowo wyprowadza z równowagi
      gdy chce uwierzyć ,że "spokój" to mój stan naturalny.
      • aaugustw Re: (U)miarkowanie 05.02.08, 14:29
        62wolf napisał:
        > a ja sobie własnie myslę,że to "umiarkowanie" czasami ma
        > na nas taki wpływ-jaki ma uczymy się umiarkowania w nadziei ,że
        ono nam pomoże, a ono nas osacza ludzie są rózni umiarkowani i nie
        > i chyba chodzi o to , by nie tracić nic ze swoich cech
        > włąsnych tylko by one nas nie pchały ku zgubie
        ________________________________________________.
        Jeszcze pare zapic i dyplom terapeuty masz bankowo!
        A... ;-))
        Ps. Odp. na to "umiarkowanie" znajdziesz wtedy, kiedy
        zapytasz siebie najpierw, czy jestes alkoholikiem...!
      • 62wolf Re: (U)miarkowanie 05.02.08, 15:30
        aauguscie- o tym ,że jestem alkoholikiem wiem od lat
        conajmniej 10, jak nie więcej
        ale Ty jako światowej klasy i międzynarodowy koordynator
        polskiego aa na wychodźctwie-powinienes chyba wiedzieć, co
        czytasz
        i na co odpowiadasz
        bo jak dotąd rozmawiasz głównie sam ze sobą, lub nie na
        temat
        chyba ,że opowiadasz nam głodene kawałki o tym jakie
        piekne kuchnie kupiłeś swoim córkom-tylko zapomniałeś napisac
        te kuchnie na gaż , czy kompakty elektryczne pełno taflowe?
        jak tam we łbie dziś AAugust-szumi już mniej?
        czy nadal masz sny alkoholowe przeplatane erotycznymi ?
        • aaugustw Re: (U)miarkowanie 05.02.08, 22:24
          62wolf napisał:
          > aauguscie- o tym ,że jestem alkoholikiem wiem od lat
          > conajmniej 10...
          ______________________________________________________.
          A kiedy bedziesz wiedzial, ze chcesz juz trzezwiec...!?
          A... ;-))
        • aaugustw Re: (U)miarkowanie 05.02.08, 22:26
          62wolf napisał:
          > jak tam we łbie dziś AAugust-szumi już mniej?
          ________________________________________________________________.
          Czemu mnie pytasz...? - Na tyle to juz powinienes siebie znac...!
          A... ;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka