beka.smiechu-w.sali.obok
26.03.08, 20:21
Zdalem sobie sprawe, ze wlasciwie dopiero zaczynam rozprawe z samym
soba.
Nowy poczatek- nowe obawy i nowe nadzieje.
Nie wiedziec- albo i wiedziec czemu- przyczyny wszelkich mych
problemow mozna sprowadzic do postawy unikajacej, polaczanej w
dramatycznym zwiazku z duza ambicja i oczekiwaniami.
Znalazlem sobie nisze w swiecie "alkohlizmu", co tak naprawde bylo
kolejnym unikiem, dodatkowo mocno wspartym terapeutyczna metoda
unikania.
W efekcie problem unikania zaczalem leczyc metoda unikania. Zarazem
zdawalem sobie zawsze sprawe, ze to wlasnie unik.
Oferta schowania sie w alkoholicznym getcie, rezygnacji z ambicji i
planow w imie dziwnej "pokort" i "godzenia sie", niestety zderzyla
sie z podswiadomym, a w koncu iswiadomionym spostrzezeniem, ze to
iluzja.
Zderzenie z rzeczywistoscia jest bolesne- bo trzba do kocna
pogodzaic sie z utrata zludzen i stawic czola.
Co jest zarazem- jak wspomnialem- ekscytujace jak i przerazajace.
Kazdy kolejny unik w swym zyciu musze juz niestety traktowac jako
porazke- a przynajmniej jako krok wstecz.
MAm do siebie zal, ze stracilem tyle czasu na szarpanie sie i
kopanie z koniem, udowadnianie, ze getto to nie getto, a zarazem
wewnatrz szukaniem jakiejs slepej uliczki, by sie schowac0- a tu
zycie spojrzalo na mnie wielkimi galami i zapytalo "co ty
odpierdzielasz, przeciez to droga w dol".
Byc moze niektorzy potrafia oklamac sie, uciec przed problemami i
wyzwaniami w iluzje rzekomego spokoju, pogody ducha, w izolacje,
rezygnacje z ambicji. Ale nie kazdy tak potrafi. Ja na pewno nie.
pozdrawiam.