Dodaj do ulubionych

leczenie stacjonarne

04.04.08, 17:08
Czy ktoś odbył leczenie stacjonarne?? Chciałabym się dowiedzieć jak to
wygląda. 3 tygodnie na oddziale... W googlach jak sie wpisze to nie za bardzo
cos jest na ten temat :)
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 07:49
      jlj7 napisała:

      > Czy ktoś odbył leczenie stacjonarne?? Chciałabym się dowiedzieć
      jak to
      > wygląda. 3 tygodnie na oddziale... W googlach jak sie wpisze to
      nie za bardzo cos jest na ten temat :)

      Ja przeszłam - napisz na priva - to odpowiem szczegółowo
      na Twoje pytania.
      To cos w rodzaju sanatorium.
      • 1962wolf Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 10:14
        moja terapia raczej przypominała 6 tygodniową konferencję.
        dzien w dzień 8 godzin intensywnego
        pisania,czytania,,myslenia,rozmawiania niekoniecznie na chciane
        tematy. -plus wysiłek fizyczny , który sobie sam fundowałem
        wieczorami.wszystko to oczywiście na temat własnego chlania i
        życia.
        żadnych leków, żadnych religijnych współdziałań /pisze to by
        było jasnem ,że terapia niekoniecznie ma cokolwiek wspólnego
        z duchowścią mesjanistyczną/-oczywście kto chciał , mógł się
        modlić nawet do vira-koczy.byle robił to sam dla siebie i
        nie rażąc nikogo innego.
        zadnych działan okołomityngowych również nie było na terapii-
        choć istniała mozliwość dla każdego kto chiał -iść na mityng
        po 17.
        terapia stacjonarna-to swego rodzaju "pranie mózgu"
        aha------------na takich terapiach nie ma mowy o żadnych
        detoxach-----to nie ten rodzaj leczenia.
        detox...........robi się na samym początku wychodzenia z
        chlania-by metabolizm,chemia, itp-nie zabiły nas,oczywiście nie
        każdy to potrzebuje, lub poprostu przechodzi to sam w
        domu /choć nie jest to bezpieczne----ja na przykład na
        detoxie nie byłem, przeczekałem ten okres,pijąc trochę
        rozpuszczonyc witamin w wodzie mineralnej i wojując ze
        wszystkimi objawami odstawienia-------
        lęki,strachy,bóle,trzęsiawki,powykręcane stawy ,skurcze
        mięśni,pomniejszy atak deliry na samym początku ..no czyli
        samo pojackie zycie.
        hej
        to takie "pranie mózgu " w pewnym stopniu
        • hepik1 [...] 05.04.08, 21:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • hepik1 ????????????????????? 07.04.08, 08:49
            Pytanie do wolfa ,kiedy zaliczył terapię stacjonarną,że stwierdza,że tam odbywa się pranie mózgu-usunięte ,jako łamiące regulamin forum?

            To jakaś paranoja.

            Do późniejszych postów...nie wiem czy nie mylimy pojęć.Ambulatoryjna to dochodząca,5 razy w tygodniu.Idziemy na 9:00,kończymy o 15:00.Stacjonarna jedziemy do ośrodka na ok 6 tygodni.

            Zrozumiałem,że wolf uczestniczył właśnie w takiej ambulatoryjnej.Pamiętam wolfa jaki miał stosunek terapii i jak pisał o niej na sosie w czasie ,gdy tam debiutował(to już 2 lata temu?)
            A co i jak pisze teraz.
            Dlatego zdziwiło mnie to kategoryczne stwierdzenie o "praniu mózgów"
            O zamkniętej stacjonarnej czytałem i tu, i na sosie a konkretnie o Skoczowie.I słyszałem równiez bezpośrednio od tych osób ,bo poznałem je osobiście.Mam na myśli Dziamę i letka 17(polecam sięgnięcie do archiwum,Leszka zawsze warto poczytać i stwierdzić samemu czy to osoba o wypranym mózgu)
            I jeszcze od kilka innych osób,które tam się leczyły.
            Program leczenia w ośrodku stacjonarnym od leczenia ambulatoryjnego sie nie różni,różnią się tylko warunki zewnętrzne.
            I to tyle.
            Przy okazji wyszukania w archiwum postów letka 17,trafiłem na taki wątek:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=10983218&wv.x=2&a=10983218
            Dowód jak mogło byc kiedys sympatycznie na tym forum,mimo,że i utarczki się zdarzały ,te jednak zmuszały raczej do aktywności a nie dokopaniu adwersarzowi.
            • 1962wolf Re: ????????????????????? 07.04.08, 08:59
              każda terapia jest w jakims sensie "praniem mózgu"
              no kurde.............to chyba jasne.
              zresztą .....kurs na prawo jazdy też jest "praniem mózgu",
              zwłaszcza w polsce, uczą jak manewrować na parkingu pod
              hipermarketem a nie uczą jak jeździć po dziurach
              na "gierkówce" do katowic, lub po błocie posniegowym , lub w
              ogóle jak jeździć do przodu.
              moja córka po kursie wzbudzała mój daleko idący "podziw"-
              miała opanowany bieg wsteczny i ogląd a'la pachołki , sam ją
              uczyłem potem jak się jeździ na ręcznym, do czego służy
              kontrola trakcji i kiedy należy ja wyłaczać, nie mówiąc już
              o nieprzegrzewaniu hamulcy na alpejskich serpentynach w dół.
              ale jest taki jeden wniosek płynący z "prania mózgu"
              .jaki mózg -takie pranie
              • aaugustw Re: ????????????????????? 07.04.08, 10:50
                1962wolf napisał:
                > każda terapia jest w jakims sensie "praniem mózgu"
                ___________________________________________________.
                6 tygodni, to dobry czas, ktory potrzebny jest alkoholikowi
                do calkowitego pozbycia sie alkoholu z organizmu, ale nie do
                trzezwienia!
                A...

                • 1962wolf Re: ????????????????????? 07.04.08, 10:53


                  to u Ciebie aaugusie alkohol parował 6 tygodni ze łba?
                  to by wyjasniało czemu masz taki stan mózgu jaki masz.
            • arielka49 Re: ????????????????????? 07.04.08, 12:31
              Hepik :

              >Pamiętam wolfa
              > jaki miał stosunek terapii i jak pisał o niej na sosie w czasie ,gdy tam debiu
              > tował(to już 2 lata temu?)

              I ja pamiętam.
              Nigdy nie był jej przeciwnikiem.
              Przeciwnikiem AA też nie był.

              I żeby skończyć ten temat raz i na zawsze.
              Ja też nie jestem przeciwniczką AA.
              Jestem ,,przeciwniczką ,, niektórych reprezentantów AA.


              ***********************************************
              Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
              • 1962wolf Re: ????????????????????? 07.04.08, 12:41
                zapomniałeś dodać Ariel :
                "..........Jestem ,,przeciwniczką ,, niektórych reprezentantów
                AA......domorosłych terapeutów internetowych, doradców
                podatkowych,e-sponsorów,świątobliwych niewiast dobrotliwie
                opisujących swoich bliskich jako przypadki beznadziejne, oraz
                diagnostów od leczenia dysfunkcji , zwłaszcza dysfunkcji wśród
                rodziców nieboszczyków."
              • hepik1 Re: ????????????????????? 07.04.08, 16:09
                Pisałem o różnicy w podejściu i pisaniu.I tylko tyle.
                A nie,czy był, czy nie był przeciwnikiem.
                • aaugustw Re: ????????????????????? 07.04.08, 16:29
                  hepik1 napisał:
                  > Pisałem o różnicy w podejściu i pisaniu.I tylko tyle.
                  > A nie,czy był, czy nie był przeciwnikiem.
                  __________________________________________.
                  Wiec ja dodam, ze on raz jest, a raz nie przeciwnikiem...!
                  (arielka zreszta tez... - to zalezy od tego, co ktore powie
                  pierwsze!). :-()
                  A... ;-))
                  • 1962wolf Re: ????????????????????? 07.04.08, 16:45
                    Ty z reguły opowiadasz jako pierwszy dowcipy :
                    o wsadzaniu babie na parkingu, w stojących skarpetkach i na
                    oczach teściowej, ku uciesze idącego w trop psa.]

                    więc zupełnie nie pojmuję co Ci się nie spodobało w
                    afektowanym wizerunku Twoim na widok al-anonek?
                    czyzby tak Cie ubodła ,ta "małość" małego?
                    czy raczej jego nieruchliwość, na widok opalających się pań
                    u podnóża dawnej wieży windowej w J.G.?
                    • aaugustw Re: ????????????????????? 07.04.08, 19:29
                      1962wolf napisał (do A...):
                      > czyzby tak Cie ubodła ,ta "małość" małego?
                      - - - - - - - - - - - - - - -
                      Co za pytanie, wolficku...? - Masz moje kondolencje...! :-((
                      (tu cie mamy - wolficku...!) ;-))
                      _________________________.
                      1962wolf napisał (do A...) dalej:
                      > czy raczej jego nieruchliwość, na widok opalających się pań
                      > u podnóża dawnej wieży windowej w J.G.?
                      - - - - - - - - - - - - - -
                      To po co tam łazisz i je podgladasz...!?
                      A... ;-))
                      Ps. Statystyki mowia, ze ci przeterapeutyzowani, po trzeciej terapii
                      jeszcze moga, ale juz nie chca... - Po kolejnej; moga jeszcze i
                      znowu chca, ale nie wiedza juz co, a po kazdej nastepnej dalej chca,
                      ale juz nie moga...
                      Teraz wiesz, wolficku dlaczego skonczylem na drugiej terapii..! ;-))
                      • 1962wolf Re: ????????????????????? 07.04.08, 19:35
                        no a ja skonczyłem na pierwszej
                        tylko jakoś nie widzę zadnej zalety tego systemu odliczania.
                        skończyłeś na drugiej. na mityngi łazisz latami
                        a ja na terapii byłem jednej, na mityngi nie chodze i na
                        oko widac ,że jestem ładny -a Ty głupi
                        • aaugustw wolfik unika poruszonego przez niego tematu. 07.04.08, 19:47
                          1962wolf napisał (do A..):
                          > ...jestem ładny -a Ty głupi
                          ____________________________.

                          Ty mi tu nie zbaczaj z tematu, tylko powiedz
                          lepiej, dlaczego pominales temat swojego "malego"...!?
                          A... :-((
                          • 1962wolf Re: wolfik unika poruszonego przez niego tematu. 07.04.08, 19:53
                            jestem ładny i niezwykły-a Ty coraz głupszy
                            • aaugustw Re: wolfik unika poruszonego przez niego tematu. 07.04.08, 19:57
                              1962wolf napisał (do A...):
                              > jestem ładny i niezwykły-a Ty coraz głupszy
                              _______________________________.
                              Zato bez kompleksow i trzezwy...! ;-))
                              A...

                              • 1962wolf Re: wolfik unika poruszonego przez niego tematu. 07.04.08, 20:05
                                śpij dobrze-i niech Ci się przysnią stojące skarpetki Jarasa-
                                jako uosobienie trzeźwej pozytywnej motywacji podatkowej.
                                • aaugustw Re: wolfik unika poruszonego przez niego tematu. 07.04.08, 20:36
                                  1962wolf napisał:
                                  > śpij dobrze-i niech Ci się przysnią stojące skarpetki Jarasa-
                                  > jako uosobienie trzeźwej pozytywnej motywacji podatkowej.
                                  __________________________________________________________.
                                  Co do pierwszej czesci trafiles... - Nie dane mi dzisiaj
                                  popisac...! ;-))
                                  To co potem piszesz, niepokoi mnie u ciebie...! - Ciagle
                                  gdy mowa o staniu, ty wymieniasz mi tylko rzeczy martwe...! :-((
                                  Dobranoc, (ale spac jeszcze nie ide...!) ;-)) - Do jutra:
                                  A... ;-))
                                  Ps. Pozdrow arielke ode mnie... - Powiedz jej, ze zlosc pieknosci
                                  szkodzi... - to i ciebie dotyczy, bo ty tez piekny (jak pisales)...!
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: wolfik unika poruszonego przez niego tematu. 07.04.08, 21:24
                                    oczywiscie, e terapia to pranie mozgu- w koncy po to ona jest!
                                    to nie sa seminaria, ktore maja dac ogolny poglad na sprawe, tylko
                                    intensywne zabiegi, ktore maja zmienic sposob myslenia i
                                    postrzegania swiata przez pacjenta- przeciez to stoi jak wol w
                                    celach terapii.

                                    Kwestia dyskusyjna jest taka- czy to pranie jest realizowane w
                                    sposob uczciwy, jasny dla pacjenta, za jego pelna i swiadoma zgoda-
                                    wedlug mnie na te wszystki pytania odpowiedz jest negatywna.

                                    Terapia cechuje sie typowym machiawelizmem- cel uswieca srodki,
                                    pacjent jest przedmiotem dzialan a nie partnerem, jest traktowany z
                                    nieufnoscia i z zalozeniem, ze dopiero po zmianie bedzie sie mogl
                                    wypwiedziec.

                                    czy to dobrze czy zle? To juz temat rzeka. Najgorsze, ze nie mozna
                                    nigdy przewidziec, komu sie z takim spranym mozgiem zycie spodoba a
                                    komu nie- w sensie, komu pozniej moze odbic i zrobic sie gorzej
                                    (terapia rzadko nie zostawia sladow, to jest albo-albo).

                                    Coz- konkrety. Przychodzisz na terapie i mowisz mowic o
                                    sobie "alkoholik" paredziesiat razy dziennie. czy to nie jest pranie
                                    mozgu? Po co sie to mowi?
                                    Jaki jest cel mowienia do siebie i innych w osrodku dla
                                    alkoholikow "jestem alkoholikiem"- to tak jakby na konferencji
                                    episkopatu kazdy biskup mowil przy kazdej wypowiedzi "nazywam sie
                                    biskup benowski, jestem katolikiem".

                                    klasyczne pranie mozgu i nikt nie przekona mnie, ze jest inaczej.
                • arielka49 Re: ????????????????????? 07.04.08, 19:11
                  Hepik:

                  >I tylko tyle.

                  Ok.

                  ***********************************************
                  Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • ela_102 Re: ????????????????????? 07.04.08, 18:51
              Hepik:
              To jakaś paranoja.

              czy ja wiem...
              wiele tutaj postów poleciało bez pozostawienie trzech kropeczek...
              tyle że pozostały w pamięci...jak się je akurat przeczytalo..

              to nie paranoja...
              to cos innego...
              i w zasadzie nie wazne co ;-)
              • hepik1 Re: ????????????????????? 07.04.08, 21:17
                Ha,haha...chyba wpadłem na to dlaczego.
                Post brzmiał(w ramach eksperymentu cytuję)
                "Ile razy,Darek,zaliczyłeś stacjonarnych,że masz wiedzę o praniu mózgu?"

                Wolf,ty kliknąłeś w kosz,dlatego ,że zwróciłem się do Ciebie po imieniu?
                • aaugustw Re: ????????????????????? 08.04.08, 09:43
                  hepik1 napisał (do wolficka):
                  > Wolf,ty kliknąłeś w kosz,dlatego ,że zwróciłem się do Ciebie po
                  imieniu?
                  _________________________.
                  Co...!? - On tez kabluje!? :-((
                  A...
                  • 1962wolf Re: hepik 08.04.08, 09:48
                    na głowe Ci padło czy co?
                    ja swoje sprawy załatwiam sam................przeciez mnie
                    znasz
                    moderatorzy i kosze są mi tak potrzebne jak dziura w zębie.
                    trzymaj sie hepik
                    ps- tu jakies dziwne obyczaje panują
                    • 1962wolf Re: hepik 08.04.08, 09:51
                      napisałeś o ile pamietam dosłownie:
                      "zaliczyłeś darek stacjonarną,że piszesz o praniu mózgu?"
                      czy jakoś tak było
                      a ja dla zgrywu , napisałem ,żebyś nie pisał mi po imieniu-

                      = na tym forum trzymam się zasady anonimowości, cokowliek
                      to znaczy.
                      • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 09:56
                        ja na terapii mówiłem "....alkoholik xxx dni abstynencji"
                        tylko raz dziennie-rano na spotkaniu 1.-taki swego rodzaju
                        raport obecności i sennych koszmarów.
                        i to była zasada-------------raz dziennie.
                        pozostałe wypowiedzi każdy zaczynał jak chciał-byle gadał na
                        temat.
                        problem mielismy z aaowcami-Oni za każdym razem zaczynali
                        wypowiedź i kończyli ją-od nawiązania do codziennych refleksji
                        na kolejny dzień.
                        i se tak refleksyjnie gadali-----------aż ich psycholodzy
                        ustawili w kącie......................żeby oprzytomnieli.znaczy
                        aaowcy oprzytomnieli.
                        najsmieszniej było , jak jeden z nich , w pierwszym tygodniu
                        terapii/moim 4/ powiedział coś takiego:
                        "ciesze się bardzo , że wolf się wreszcie przełamał".i
                        takie tam , banialuki potem dalej ględził.
                        hej
                        • aaugustw Re:do beki 08.04.08, 10:04
                          1962wolf napisał:
                          > ja na terapii mówiłem "....alkoholik xxx dni abstynencji"
                          - - - - - - - - - - - -
                          Znowu klamie... - Trzy krzyzyki...!
                          A w abstynencji nawet dzisiaj jeszcze ledwo dwa osiagnal
                          (krzyzyki...)!.
                          ____________________________.
                          1962wolf napisał dalej:
                          > ... najsmieszniej było , jak jeden z nich , w pierwszym tygodniu
                          > terapii/moim 4/ powiedział coś takiego:
                          > "ciesze się bardzo , że wolf się wreszcie przełamał".i
                          > takie tam , banialuki potem dalej ględził.
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          A co, mial ci wprost powiedziec, ze wreszcie pod koniec terapii
                          alkohol z ciebie uszedl...!?
                          A...
                          • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 10:15
                            ".....Czy ty wiesz kto jest "aowiec", zeby mowic o "niby aowcach"..."
                            a Ty hepik jesteś?
                            czy coś przeoczyłem? młocie.
                            apro'po tego aaowca z mojej terapii-----------on miał spory
                            problem ze stwierdzeniem własnego przełamania, najwięcej miał
                            do powiedzienia o wszystkich wokół ,najmniej zas o sobie.
                            do każdego potrafił dopasować "cenną" refleksję codzienną.a
                            stażu w niechlaniu miał tyle , co kot napłakał
                            przynajmniej w porównaniu ze mną.
                            • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 10:18
                              coś się probiło z moim kompie:
                              zacytowałem zły kawałek bęcwałą aaaugusta-
                              moja odpowiedź tyczyła pytania hepika i była do niego
                              kierowana................moja zas anonimowość forumowa-to moja
                              sprawa.i ewentulanie ormowca
                              hej
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re:do beki 08.04.08, 11:17
                          tam, gdzie leczy woronowicz, obowiazkowo mowi sie "ja alkoholik" za
                          kazda wypowiedzia publiczna- czyli na forum grupy.
                          Zapomnienie tej frazy skutkuje upomnieniem i obowiazkowym
                          wypowiedzeniem.

                          Nie wiem, jak gdzie indziej, ale bylem na kilkunastu mityngach AA w
                          Warszawie i wszedzie tam tez bylzwyczaj mowienia alkoholik przy
                          kazdej mozliwej okazji wypowiedzi. Wyglada to mniej wiecej tak:

                          Zaczyna sie mityng, prowadzacy mowi "Mam na imie X, jestem
                          alkoholikiem, rozpoczynamy nasz miytng, zlapmy sie za rece i pmyslmy
                          po co przyszlismy". Wszyscy lapia sie na pare sekund za rece i mowia
                          sobie czesc- i ponownie zabiera glos prowadzacy i znowu zaczyna
                          od "mam na imie X jestem alkoholikiem", przedstawia program mityngu,
                          nastepnie oddaje komus glos na odczytanie refleksji- oczywiscie ten
                          nowy przedstaiwa sie "mam na imie Y jestem alkoholikiem", po czy,
                          oddaje glos prowadzacemu, ktory gdy tylko ponownie zabiera glos
                          znowu mowi "mam na imie X jestem alkoholikiem".

                          Powiem szczerze, ze na pierwszych mityngach na jakich bylem bardzo
                          mnie to irytowalo- nie jak by chcieli jarasy ze mialem problem z
                          przyznaniem sie albo nie lubilem slowa- tylko to dla mnie bylo tak
                          strasznie sztuczne, takie nadymane, wrecz pozerskie.

                          potem pojalem, ze chodzi wlasnie o takie pewne pranie mozgu i tyle.
                          • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 11:33
                            mityngi a terapia-to zupełnie inna bajka
                            i nie nalezy tego łaczyc w żadnym przypadku
                            tak samo jak "mit" woronowicza---------------i jego "białego
                            domku" nie obowiązuje wszędzie.
                            gdzieś...chyba w Monarze-swego czasu kazali nosic pacjentom
                            na szyjach końskie chomata-o ile coś tam robili wbrew
                            zaleceniom-----no wiesz takie,sposoby rodem z Cialdiniego.
                            a raczej opisane przez Cialdiniego.................na przykład
                            jak łamano amerykańskich jeńców wojennych w wietnami i korei.
                            ale co ciekawe..............sposoby łamania ruskich w niewoli-
                            obsolutnie się nie spradziły amerykanom według ich metod.
                            niemcy wpadli za to na lepszy sposób............albo ruskich
                            tłukli tysiącami w kamieniołomach, lub powołali ich do swojej
                            armii jako swego rodzaju "sehr-wunder-waffen"
                            • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 11:37
                              nasi terapeuci ,psycholodzy---------wręcz niektórych
                              powstrzymywali przed "exspiacjami" typu:
                              ja alkoholik co drugie słowo , na początku , na końcu itd.
                              w końcu byli tam sami alkoholicy na leczeniu i powtarzanie
                              w kółku "ja alkoholik" graniczyłoby z absurdem.
                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re:do beki 08.04.08, 11:40
                                1962wolf napisał:

                                > nasi terapeuci ,psycholodzy---------wręcz niektórych
                                > powstrzymywali przed "exspiacjami" typu:
                                > ja alkoholik co drugie słowo , na początku , na końcu itd.
                                > w końcu byli tam sami alkoholicy na leczeniu i powtarzanie
                                > w kółku "ja alkoholik" graniczyłoby z absurdem.



                                absurd nie absurd, tak sie dzieje.
                                i nei wiem, czy to taki wyjatek woronowiczowski- przypomne, ze ten
                                pan jest w Polsce jednym z bardziej znanych i wplywowych specow w
                                temacie, razem z melibruda niejakim wlasciwie tworza program
                                leczenia uzaleznien w PL- wiec domniemam, ze ich metody sa dosyc
                                powszechne, moze jednak Ty byles gdzies indziej.
                                • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 11:58
                                  pewien "fundament" leczenia pijaków jest wspólny.
                                  potem jednak wybudowano wiele pokoi na róznych pietrach.
                                  dlatego zamiast do białego domku-trafiłem do żółtego.
                                  i było git.
                                  wokół same pijaki-popaprańcy rózni- srednia IQ koło 150-
                                  fizycznie stanowilismy zbieraninę wszelkich typów
                                  antropologicznych.od teutońskiego po sublaponoidalny. nie było
                                  tylko typu kuantańskiego.
                                  choć to akurat spostrzeżenie pachnie eugeniką..............nie
                                  jestem co prawda rasistą czynnym, ale doceniam zróznicowanie i
                                  specyfikę poszczególnych ras.
                                  zwłaszcza rasy nordyczno-lesnej.
                                  hej
                              • finlandia07 Re:do beki 08.04.08, 20:48
                                Mogę to też potwierdzić.Na mojej terapii dosyć dobitnie zwrócono jednemu uwagę
                                że jest teraz na zajęciach a nie mitingu.
                                Co Ciekawe,był to terapeuta,alkoholik,aowiec.
                                Mądry i taktowny.
                          • aaugustw Re:do beki 08.04.08, 12:01
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                            > tam, gdzie leczy woronowicz, obowiazkowo mowi sie "ja alkoholik"
                            za kazda wypowiedzia publiczna- czyli na forum grupy.
                            > Zapomnienie tej frazy skutkuje upomnieniem i obowiazkowym
                            > wypowiedzeniem. Nie wiem, jak gdzie indziej, ale bylem na
                            kilkunastu mityngach AA w Warszawie i wszedzie tam tez bylzwyczaj
                            mowienia alkoholik przy kazdej mozliwej okazji wypowiedzi...
                            __________________________________________________________.
                            Oto, co o spotkaniach AA (Anonimowych Alkoholikow) mowia inni...
                            (to znaczy, jak opisuja "Aowcow" dziennikarze - wielkim skrocie):
                            - nazywam sie x, jestem alkoholikiem.
                            - nazywam sie y, jestem alkoholikiem.
                            - nazywam sie z, jestem alkoholiczka.
                            W ten sposob oni wszyscy, bez wyjatku sie przedstawiaja;
                            Z anonimowoscia swoich nazwisk, ale z otwartoscia swoich
                            problemow zyciowych ........
                            .......Raz w tygodniu spotykaja sie. Oni sa mniejszoscia, wsrod
                            tych tysiecy w naszym miescie, ktorzy na te chorobe cierpia .....
                            Tutaj wspolnie probuja, swoj nalog przezwyciezyc, ...zatrzymac.
                            Na jeden dzien, a potem jeszcze jeden dzien i stale tak samo
                            dalej - moze na zawsze...
                            .....Tam sie mowi do rzeczy:
                            Opowiadaja dziesiaty albo i setny juz raz swoje opowiesci
                            swojego nalogu .... (pozostawiam to bez komentarza).
                            "...kazdy uczestnik AA, kazda kobieta i mezczyzna, ktorzy
                            doswiadczyli tego zycia i przeszli przez te wszystkie "razy"
                            upokorzenia i nieszczescia poczuwa sie w swej wdziecznosci za
                            otrzymana trzezwosc zobowiazany innym dalej to doswiadczenie tysiecy
                            innych - przekazac."
                            "Nikt nie przypomina tam faryzeusza, aby mowic; >dziekuje Ci
                            Boze, ze nie jestem taki jak ten ...<
                            Na takich ludziach (pisze on dalej) mozna polegac ........
                            Grupy AA egzystuja, zeby pomoc alkoholikom w uzyskaniu
                            trzezwosci.... Kazda Grupa ma tylko jeden cel:
                            Przekazac poslanie cierpiacym alkoholikom.......
                            .......dzielic sie wzajemnie swoim Doswiadczeniem, Sila
                            i Nadzieja ......
                            - - -
                            A... ;-))
                            • 1962wolf Re:do beki 08.04.08, 12:19
                              powiem zupełnie szczerze
                              nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem skąd takie przekonanie
                              jakoby ktoś się "czuł zobowiązny do przekazywania
                              posłannictwa dalej innym cierpiącym"
                              to jakiś przejaw paranoi ...moim zdaniem
                              człowiek w miare normalny-do niczego nie czuje się
                              zobowiązany w aspekcie pomagania komukolwiek.
                              poprostu pomaga ,lub nie.
                              jest jeszcze jeden ,bardzo wazny miernik normalności-człowiek
                              w miare normalny-potrafi ocenić czy jest w stanie komuś
                              pomóc, czy jest ku tem,u właściwa pora i forma, czy ten
                              potrzebujący jest chętny pomoc przyjąć i co najwazniejsze---
                              średnio normalny człowiek rozróznia-czy przypadkiem sam nie
                              potrzbuje pomocy zanim zdecyduje się pomagac innym.
                              bo jak mówi stare rzymskie przysłowie:
                              dobrymi chęciami wybrukowano droge do Hadesu
                      • aaugustw Re: hepik 08.04.08, 09:57
                        1962wolf napisał:
                        > ... napisałem ,żebyś nie pisał mi po imieniu-
                        > ... na tym forum trzymam się zasady anonimowości, cokowliek
                        > to znaczy.
                        ________________________________________.
                        To zle pojmujesz "anonimowosc", cokolwiek o tym probujesz myslec...!
                        A... ;-))
      • aaugustw Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 14:25
        7zahir napisała:
        > Ja przeszłam - napisz na priva - to odpowiem szczegółowo
        > na Twoje pytania. To cos w rodzaju sanatorium.
        _____________________________________________.
        Wybacz Zahir, ale to okreslenie terapii, ktore uzylas:
        "sanatorium" (lub "konferencja", jak to okresla wolf),
        przypomnialo mi czasy, kiedy ja bylem na terapii...
        Przypomnialo mi pewien incydent i kogos, kto na
        poczatku terapii, w obecnosci terapeutow powiedzial,
        ze czuje sie jak w sanatorium...
        To byl straszny obciach, czego wtedy takze jeszcze nie
        rozumialem... - Terapeuci (trzezwi alkoholicy) byli tym
        wzburzeni, aby porownywac terapie z sanatorium, mimo
        ze za obydwa te "osrodki" oplacane sa krwawica przez podatnikow...
        Do tego poruszyli oni jeszcze aspekt trzezwego odczuwania, myslenia
        oraz rozwoju moralnego (duchowego) tegoz klienta...
        Nie wiem, jak inni, ale ja mialem wtedy juz dosyc terapii... :-((
        A... ;-))
    • ela_102 Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 13:11
      Witaj:-)
      Terapia stancjonarna...to inaczej "zamknięta" "intensywana"
      każde Wotuw ma na swoich stronach szcególowy opis tego co robi.
      wpisz może "Osrodki leczenia"
      Ja taką terapię przeszłam...potem kilka innych które były jakby
      kontynuacją podjetego dzieła.Tez odpowiem na kazde pytanie zadane na
      priwie.
      To co jest ważne aby wiedzieć...na poczatęk...to to że pacjent jest
      odizolwany od "rodzimego środowiska" ma czas na zajęcie się tylko
      tym aspektem własnego życia (bez zbednych rozproszeń) jest pod
      fachową opieką madyczno _terapeutyczno_psychologiczną....no i
      znajduje się w srodwisku osob o podobnych przezyciach.
      Rabi się tam szybko coś co w innych warunkach (dochodzacych) zajmuje
      znacznie wiecej czasu.

      pozdrawiam:-)
      • szacki Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 21:34
        zastanawia mnie skad ludzie bora czas na leczenie stacjonarne
        wytlumaczcie mi to nie pracujecie? nie chodzicie do szkoły? a nawet
        jesli to jak sie wyrwac na 8 tygodni? przeciez to jest nierealne!
        • aaugustw Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 21:39
          szacki napisał:
          > zastanawia mnie skad ludzie bora czas na leczenie stacjonarne
          > wytlumaczcie mi to nie pracujecie? nie chodzicie do szkoły? a
          nawet jesli to jak sie wyrwac na 8 tygodni? przeciez to jest
          nierealne!
          ______________________________________________.
          Szacki, kiedy ja "szedlem" na terapie mialem bardzo dobra prace,
          ktora (nie dobrowolnie) stracilem... _ Ale ja po prostu bylem juz w
          sytuacji, ze to byl moj "priorytet mus". Ja juz musialem...
          A...
          • janulodz Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 21:59
            Kiedy zaproponowano mi pójscie na dwumiesieczną terapię od rana do wieczora w ośrodku, byłem bezrobotny , zadłużony i na progu rozwodu. Wybrałem intensywne, dwumiesięczne szkolenie zawodowe. To był mój najlepszy wybór w życiu.
            • szacki Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 22:08
              nie powiedzialem wam jeszcze ze mam cos podobnego w planach ale to
              jest dla mnie tak trudna decyzja ze nie wiem czy sie zdecyduje nie
              wolno tam robic NIC nie wolno palic trzeba sprztac nie wolno miec
              zadnych znajomych ale za to dostaje sie super nagrody to jest daleko
              jest mega kosztowne i mozna zostac tak dlugo jak sie chce nawet do
              konca zycia nie powiem wam gdzie to jest bo jest narazie tylko jedno
              miejsce i czeka na mnie
              • hepik1 Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 22:27
                Szacki,może lepiej 6 czy 8 tygodni w ośrodku stacjonarnym,niż dozywocie na dworcu czy w kanałach...rodzice wiecznie żyć nie będą a spadek sie rozchodzi szybko ,narkotyki , nie denaturat,trochę kosztują ;)
              • e4ska Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 23:29
                Mądra z ciebie osoba, Szacki:)

                Jak wyjaśnisz korelację między długością leczenia a wysoką śmiertelnością ludzi
                uzależnionych? Między długością leczenia alkoholików a długością leczenia
                narkomanów? Hmmmm....

                Mówi się, że alkoholizm jest łatwiejszy do złagodzenia i podaje sie sufitowe
                dane, ile przyjemności wyzwala jednostka alkoholu i jednostka narkotyku,
                rozliczając wszytko w jednostkach orgazmu. Że niby tyle a tyle jednostek
                alkoholu równa się orgazm razy dziesięć:) jednostka narkotyku - orgazm razy sto
                - tak na oko. Bierze się pod uwagę wydzielanie substancji przyjemności... heh,
                akurat mają niezłą miarkę do miarkowania się.

                Ja widocznie za słabe piłam alkohole, bo wciąż jestem przekonana, że takiej
                przyjemności jak orgazm z czynnościami do niego prowadzącymi nie da ci cysterna
                najlepszej gorzały... ale niech ta... może jestem zboczona. A już przypalanie,
                żeby dało coś przyjemniejszego niż owe rozkosze... chyba kogo pogięło. Co za
                idiotyzmy wypisuje sie w pracach pseudonaukowych... tfu!

                Ale niech tam.

                Leń jesteś, Szacki, i nie zabiegasz o moszczenie swego miejsca na ziemi.

                No to ci je uwiją terapeuty i wielebni.

                A ty masz tylko jedno życie. Tylko jedno. I czas ucieka w jedną stronę. Do przodu.

                Co do porad hepika w stylu: leczenie albo dworzec - daj se siana. Bo dokładniej
                to jest: leczenie i dworzec. Inaczej jest? No, może - leczenie i więzienie. To tak.

                Co tobie pisane, sam sobie napiszesz - w ośrodku czy bez ośrodka - jak zechcesz.

                A od ludzi nie uciekniesz- zawsze będą. Im krąg bardziej ściśnięty, tym mocniej
                doświadczysz ich obecności. Nie masz takiego ośrodka na świecie, w którym będzie
                Szacki i nikt.

                No:))))
                • hepik1 Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 09:34
                  Znów ci się eska,żółcią beknęło.
                  A co do meritum,komuny już nie ma,coraz mniej miejsca w pracy i zawodów dla alko i narkomanów,za mieszkanie,śmieci,prąd i wodę trzeba płacić a socjal jeszcze nie zachodni,gdzie menelem jest ten ,który tego bardzo chce.
                  • e4ska Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 10:22
                    Dlaczego żółcią? Komu jak komu, ale Szackiemu to ja bym słodziła i przesładzała,
                    a nie posyłała ziarenko gorczycy;-)

                    Nawet dla pijoka takiego bucowatego jak ty odosobnienie na rok czy dwa byłoby
                    demoralizujące. Dopiero byś szmaty prał... niczym baba prosto od kijanek.

                    Zwróciłam uwagę na pewną zależność: im dłuższe leczenie, tym większa śmiertelność.

                    Jeśli przyjmiemy uzależnienie za chorobę psychiczną, wówczas zgłupienie mikołaja
                    powinno oscylować poniżej poziomów jaraselskich (sorry za wzmiankę, potrzebna
                    dla jasności wywodu). Tymczasem Szacki nie wydaje sie chory psychicznie, ale
                    fizycznie. Dlaczego więc to jego psychika ma być poletkiem doświadczalnym dla
                    rożnych psychopatycznych pomysłów?

                    Pytanie zasadnicze - czemu brak możliwości izolowania narkomanów np. na dwa
                    miesiące, bez nieustannego babrania im w głowach (czytaj: podsycania obsesji)?
                    Nie niszczyłoby sie tym ludziom młodości, nie wyrywało z gromady w wieku, który
                    służy do kształtowania ważnych społecznych umiejętności.

                    Poza tym z twojej uwagi wynika, że Szacki, jeśli nie przestanie zażywać
                    wielebnych prochów, zbankrutuje. Mówmy szczerze. Jakby nie takie Szackie, to by
                    wielebny gmerał po śmietniskach... co nie?
            • ela_102 Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 12:48
              Ja jadąc na terapię zamknietą miałam już 5 zawodów i mozliwość
              zatrudnienia w kazdym miejscu w kraju...tylko nie wiedzieć czemu nie
              potafiłam zrozumieć siebie...i swoich dezcyzji życiowych...czułam żę
              zyję dla innych i pod innych...DUSIŁAM się.
              Pojechalam na terapię i tam zrozumiałam siebie.
              To była jedna z najmadrzejszych decyzji w moim zyciu.
              Wszystkie inne były też madre na mój stan umyslu jaki wówczas
              posiadalam.Mówię o madrości...bo nikt nigdy świadomie nie podejmie
              decyzji która mialaby na celu wyrzadzenie sobie krzywdy.
              Nigdy też nie dowiem się...jak potoczyloby się moje życie gdybym
              podjęła inne decyzje...wiem że odkad nie piję wszystkie moje decyzje
              powodują coraz lepsze zycie a kiedyś nie było tak...
        • arielka49 Re: leczenie stacjonarne 05.04.08, 22:08

          szacki napisał:

          > zastanawia mnie skad ludzie bora czas na leczenie stacjonarne
          > wytlumaczcie mi to nie pracujecie? nie chodzicie do szkoły? a nawet
          > jesli to jak sie wyrwac na 8 tygodni? przeciez to jest nierealne!

          Realne.

          ***********************************************
          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • 7zahir Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 09:04
          szacki napisał:

          > zastanawia mnie skad ludzie bora czas na leczenie stacjonarne
          > wytlumaczcie mi to nie pracujecie? nie chodzicie do szkoły? a
          nawet
          > jesli to jak sie wyrwac na 8 tygodni? przeciez to jest nierealne!>

          To jest leczenie i dostajesz na to L-4.
          Dowiedz sie czy ten Twój wybrany osrodek
          ma podpisana umowe z NFZ.
        • finlandia07 Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 16:49
          Przychodzi taki moment że zaczynasz kalkulować.I jakbyś nie liczył,tych parę
          tygodni to taka inwestycja długoterminowa.Musisz najpierw coś
          włożyć,poświęcić,"stracić",by za jakiś czas zauważyć że masz bilans dodatni
          i...mimo różnych wahań,jesteś do przodu.
          Wszystko jest realne!
    • finlandia07 Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 16:37
      Moje odbywało się w ośrodku gdzie: można było palić,w miejscach do tego
      przeznaczonych,wychodzić na zewnątrz w czasie wolnym(było go dość dużo),zakaz
      posiadania tel.komórkowych(notorycznie łamany),być odwiedzanym w łykendy.
      Terapia jak pewnie w większości ośrodków,obowiązkowe pisanie prac,udział w
      zajęciach i mitingach.
      Co by nie pisać,każdy kto potrzebuje z niej skorzystać i tego chce,ma
      nieograniczone możliwości.
      Prania mózgów nie zauważyłem.Większość traktowała tę terapię jak
      wczasy,rekordzista-cwaniak zaliczył ją podobno koło 40 razy...
      • aaugustw Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 16:45
        finlandia07 napisał:
        > Prania mózgów nie zauważyłem.Większość traktowała tę terapię jak
        > wczasy,rekordzista-cwaniak zaliczył ją podobno koło 40 razy...
        ________________________________________.
        Czy ty nie pomyliles terapii z placowka odtruwania alkoholowego...!?
        W jakim panstwie cos takiego ma miejsce..!?
        Ten, ktory byl na tej, tzw. przez ciebie "terapii" ok. 40 razy,
        kto mu na to pozwolil i kto finansowal...!?
        (dziekuje, wiecej pytan nie mam!).
        A... ;-))
        • finlandia07 Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 17:00
          aaugustw napisał:


          > Czy ty nie pomyliles terapii z placowka odtruwania alkoholowego...!?
          --------------------
          > Nie.
          ----------------------
          > W jakim panstwie cos takiego ma miejsce..!?
          ----------------------
          >Miało miejsce.W Polsce.
          ------------------------
          > Ten, ktory byl na tej, tzw. przez ciebie "terapii" ok. 40 razy,
          > kto mu na to pozwolil i kto finansowal.
          ------------------------
          >Sądzę że wielkopolska kasa chorych.
          >Przy okazji,głośno było też na temat tego cwaniaczka że ma dostać coś w rodzaju
          renty za alkohlizm.Pewnie dlatego taki był "gorliwy".
          to tylko suchy fakt
          • aaugustw Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 17:38
            finlandia07 napisał:
            > >Miało miejsce.W Polsce.
            > >Przy okazji,głośno było też na temat tego cwaniaczka że ma dostać
            coś w rodzaju renty za alkohlizm.Pewnie dlatego taki był "gorliwy".
            > to tylko suchy fakt
            _____________________________________________.
            Dziekuje Fin za odpowiedz...!
            Co do renty dla alkoholikow;
            Slyszalem, ze trzezwi alkoholicy moga miec (u nas) "zaliczone"
            dwa lata choroby alkoholowej, potem uznawani sa za wyleczonych...
            Jak to jest z czynnymi alkoholikami - nie wiem, ale
            domyslam sie, ze zyja oni na socjalu...
            A...
    • 1962wolf Refinlandia napisał/a? 06.04.08, 16:43
      ".odbywało się w ośrodku gdzie: można było palić,w miejscach do tego
      przeznaczonych,wychodzić na zewnątrz w czasie wolnym(było go dość
      dużo),zakaz
      posiadania tel.komórkowych(notorycznie łamany),być odwiedzanym w
      łykendy.
      Terapia jak pewnie w większości ośrodków,obowiązkowe pisanie
      prac,udział w
      zajęciach i mitingach."
      poza bywaniem obowiązkowym na m ityngach-całą reszta się
      zgadza.
      tam gdzie mnie "prostowali" na srednią trzeźwienną krajową-można
      sobie było chodzić na mityngi------po zajęciach. jak ktoś
      chciał mógł nawet opowiadac na tak zwanej społeczności
      o "nawiedzeniach" i "objawieniach"......o ile potrafił
      udowodnić,że był trzeźwy poprzedniego dnia, lub ,że to nie
      był mechanizm "pobożnych zyczeń".
      hej pijaki
      • finlandia07 Re: Refinlandia napisał/a? 06.04.08, 19:45
        Dla ścisłości,Wolfie,jestem on,chociaż z nicka mogłoby się wydawać inaczej.
        I jeszcze jedno,mamy ze sobą bardzo wiele wspólnego.
        Hej!
    • jlj7 Re: leczenie stacjonarne 06.04.08, 17:00
      Wielkie dzieki wszystkim. Sprawa dotyczy mojego meza i bylam ciekawa jak to
      wygladalo u Was. Jestescie Wielcy :)
    • arielka49 Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 17:14

      hepik ..jak Hepik .
      Próbuje Ci wmówić , że odbyłeś terapię ambulatoryjną , nie stacjonarną...
      Bo za jego czasów zapewne - terapia stacjonarna , to faktycznie - prawie więzienie.
      Dlatego Eska pisze , jak pisze.Wszystko przez Hepika!!!

      Ja byłam na stacjonarnej.W szpitalu psychiatrycznym.
      Strasznie brzmi.Ale tylko BRZMI.

      U mnie było wolno własciwie wszystko.Oprócz picia alkoholu.

      Można było mieć telefon komórkowy,dzwonić ze stacjonarnego-ile się
      chce,odwiedziny mogły być codziennie / tyle , że nie było czasu przyjmować gości
      /,weekendy wolne,mieć książki,prasę,oglądać telewizję .... wszystko !!!
      Jak u normalnych ludzi ,mimo - że psychiatryk.
      Ciuchy cywilne !!!

      Obowiązkiem jedynym było uczestnictwo w terapii .
      Po to tam pojechałam , więc uczestniczyłam w niej dobrowolnie ,
      a nie traktowałam jej , jako obowiązek.


      ***********************************************
      Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • 1962wolf Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 17:30
        no nie wiem jak tam było z ormowcami
        ich pewnie leczyli w ośrodkach MSW-a jako zachętę na dalszą
        trzeźwość rozdawali im pomarańcze, za kazdorazowy mityng-
        czekoladopodbne coś tam.
        w końcu byłem pierwszy raz na terapii to dlatego pamietam
        dokładnie co i jak było.
        na poprzednich terapiach byłem................no chyba z 7
        razy do kupy, znaczy na 7 spotkaniach po 45 minut, z czego
        połowe przespałem ,lub gapiłem się w sufit.
        aha...............byłbym zapomniał
        zaliczyłem naprawdę sporo mityngów
        zanim znalazłem tą jedną mozliwą grupę w w-wie.
        ale i tak wiem ,że AA...to nie moja bajka
        dlatego wolę się spotykac z kumplami aowcami na gruncie
        neutralnym.
        wiesz Ariel?...........z aowcami na mityngach dzieją się
        jakieś dziwne rzeczy, z pozoru poważni trzeźwi od lat
        ludzie, na mityngach zaczynają się zachowywac
        jak ...........no dziwnie w każdym bądź razie.
        jakby się ochlali gorzały ,ale im poszła w mózg ,a nie w
        nogi.
        • arielka49 Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 17:48
          1962wolf napisał:

          > no nie wiem jak tam było z ormowcami

          Pamietasz ....kiedyś na sosie pisali.
          Pełna izolacja od świata zewnętrznego.
          Telefony-nie.
          Książki - nie.
          Odwiedziny- nie..itd.itp.
          Dlatego ludzie tak się boją zamkniętych terapii .

          Po stacjonarnej ...próbowałam zrobić II etap.
          Czyli godzina tygodniowo.
          Bez sensu - dla mnie.
          Przerwałam po dwóch wizytach.





          ***********************************************
          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • aaugustw Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 17:42
        arielka49 napisała:
        > U mnie było wolno własciwie wszystko.Oprócz picia alkoholu.
        _______________________________.
        Domyslalem sie tego od dawna...!
        Hepik, u mnie bylo "pranie mozgu" i dyscyplina...!
        A...
      • e4ska Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 21:29
        "Bo za jego czasów zapewne - terapia stacjonarna , to faktycznie - prawie więzienie.
        Dlatego Eska pisze , jak pisze.Wszystko przez Hepika!!!"

        Wiesiu, wiem doskonale, jakie są formy terapii czy odwyków - dodam, faktycznie,
        bywają takie wywczasy w pewnych świetnie wyposażonych, w ładnym miejscu -
        cichych ośrodkach, że ludzie spędzają tam urlopy. Z jedną przemiłą osobą
        korespondowałam - ona właśnie wolała odwyk niż wyjazd z rodziną. Odpoczywała,
        nabierała sił, a pisanie prac jej nie przerażało, bo miała leciutkie piórko...

        Nie o "taką" niewolę mi chodzi - przecie nawet przymuszony do leczenia wyrokiem
        może wyjść w każdej chwili. O inne mi zniewolenie chodzi - bo przemiła osoba
        piła i piła... i nie wiem, co się z nią wreszcie stało.

        To smutna historia.
        • e4ska Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 21:33
          Przepraszam za pomyłkę imienno-nickową. Niechcący:(((
          • arielka49 Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 21:56
            e4ska napisała:

            > Przepraszam za pomyłkę imienno-nickową. Niechcący

            Tupnę i krzyknę , jak wolfi do hepika ...
            Prywatnie - wiesia jestem !!! :-)
            Zartowałam ...

            ***********************************************
            Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • e4ska Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 22:18
              Heh, to fajnie, że się nie gniewasz. Ja i tak zawsze, kiedy piszę: Ariel, myślę:
              Wiesia:)

              I nawet - widzę...

              Zamknięcie. Wiesz, mnie sie wydaje, że alkoholikom w ciągu powinno umożliwić
              się... ZAMKNIĘCIE. Czy np. Szackiemu też. Pamiętam siebie - ranyrany, zamknijcie
              mnie, zamknijcie mnie, zamknijcie... Bo nie można przestać.

              To jest niezgodne z prawem - ale gdyby przyjąć taką formę leczenia - że np.
              alkoholik, który wyraża zgodę na dobrowolną niewolę - zamknięcie w celi jakiej,
              w lochu, na wieży - i nie ma, że rezygnuje - otóż to mogłoby uratować niejedno
              życie. Trzy dni, cztery, tydzień. Sam ze sobą. I tylko z lekarzem od odżywiania
              pozajelitowego. Bez rozmów z psychologami, z terapeutami... więzienie.

              Tak że moje rozumienie wolności jest dość specyficzne... i dziwię się, że nic w
              kierunku zdecydowanej izolacji alkoholika od alkoholu sie nie robi.

              To byłaby np. forma kwarantanny. W sensie prawnym.
              • arielka49 Re: hepiku -sklerotyku 07.04.08, 08:08
                eska:

                Pamiętam siebie - ranyrany, zamknijci
                > e
                > mnie, zamknijcie mnie, zamknijcie... Bo nie można przestać.


                Nie dawałam rady sama PRZESTAĆ.
                Nigdy.Zawsze musiał być ktoś w pobliżu,kto mi pomógł przerwać mój ciąg.Straszne
                to jest ...co by było,gdyby ktoś taki się nie znalazł ?
                Czy byłabym w stanie sama ? Nie wiem ...nie mam pojęcia.
                A jak nie , to co ? Gdzie byłabym dzisiaj ?



                ***********************************************
                Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                • aaugustw Re: hepiku -sklerotyku 07.04.08, 10:46
                  arielka49 napisała:
                  > ... Gdzie byłabym dzisiaj ?
                  ____________________________.
                  Tam, gdzie bylas wczoraj...!!
                  A... ;-))
              • aaugustw Re: hepiku -sklerotyku 07.04.08, 10:44
                e4ska napisała:
                > ... Pamiętam siebie - ranyrany, zamknijcie mnie, zamknijcie mnie,
                zamknijcie...
                _________________________________________.
                I co to pomoglo..? - Po dzien dzisiejszy gadasz i gadasz...! ;-))
                A...
        • arielka49 Re: hepiku -sklerotyku 06.04.08, 21:54
          Eska ;

          > Nie o "taką" niewolę mi chodzi

          Myślę , esko , że i o taką .
          Ale mniejsza z tym.
          No powiedz...taki szacki ...
          Takiemu to i ,,więzienie,, by się przydało..
          Bo ja nie wierzę , że on sam zaskoczy.
          Nie wierzę !!!
          Jemu trzeba pomóc.
          Niech to szlag ...

          ***********************************************
          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • szacki arielko 07.04.08, 13:31
            dzieki ze we mnie wierzysz ;-)
            • arielka49 Re: arielko 07.04.08, 14:44
              szacki napisał:

              > dzieki ze we mnie wierzysz

              W Ciebie wierzę.Nie wierzę w Twoją samodzielność.
              15 latek nie może być samodzielny.

              ,,Droga do zagłady jest szeroka i łatwa. Któż wstąpiłby na nią, gdyby zaczynała
              się w rynsztoku?,,

              ***********************************************
              Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka