Dodaj do ulubionych

kompetna trauma

08.04.08, 11:56
Piszę pod wypływem chwili bo muszę to wywalić z siebie.
Mój mąż ma problem z alkoholem, jest coraz gorzej potzrebuje
alkoholu nawet żeby zasnąć w nocy, zaczyna zawalać pracę o
obowiązkach względem domu i dzieci nie wspomnę. Oczywiście on
twierdzi że jest alkoholikiem ale leczyć się nie chce bo nie wierzy
aby to coś pomogło (był na kilku wizytach u specjalisty). Ja padam
już nie mam siły, wszystko na mojej głowie, a moje problemy no cóż
nie mogą istnieć, istnieje tylko ON i JEGO.
Chę go wspierać ale nie chce się tak "zabijać" nie chce zmarnować
życia dzieciom i sobie!
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: kompetna trauma 08.04.08, 12:06
      annab4 napisała:

      > Piszę pod wypływem chwili bo muszę to wywalić z siebie.
      > Mój mąż ma problem z alkoholem, jest coraz gorzej potzrebuje
      > alkoholu nawet żeby zasnąć w nocy, zaczyna zawalać pracę o
      > obowiązkach względem domu i dzieci nie wspomnę. Oczywiście on
      > twierdzi że jest alkoholikiem ale leczyć się nie chce bo nie
      wierzy aby to coś pomogło (był na kilku wizytach u specjalisty). Ja
      padam już nie mam siły, wszystko na mojej głowie, a moje problemy no
      cóż nie mogą istnieć, istnieje tylko ON i JEGO.
      > Chę go wspierać ale nie chce się tak "zabijać" nie chce zmarnować
      > życia dzieciom i sobie!
      ___________________________________________________.
      Od dzisiaj sprobuj robic wszystko inaczej, anizeli
      robilas to dotychczas...!
      Moja sugestia: Pojdz, prosze jak najszybciej do Al-Anonu,
      (osby wspoluzaleznione od alkoholikow), aby tam ratowac
      siebie i tylko siebie...!).
      Pisze tak chaotycznie i szybko, ale musze juz konczyc... -
      Do podwieczorka... - Trzymaj sie Annab4... ;-))
      A...
      • annab4 Re: kompetna trauma 08.04.08, 12:19
        dziękuję tak zrobię wiem, że muszę myśleć o sobie i dzieciach.
        Najgorsze w tym wszystkim jest to uczucie zawodu do męża i siebie że
        to może też moja wina że nie jestem taką osobą jakiej pragnął. Nie
        potrafię być już spokojna mam nerwy w strzępach i zjednej strony
        uczucie miłości do męża z drugiej nienawiści.
        • 7zahir Re: kompetna trauma 08.04.08, 15:03
          Poczytaj tu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=77242877&a=77283072
        • wania46 Re: kompetna trauma 08.04.08, 15:10
          Aniu B.(to troche tak jakbym pisala do siebie)))takich jak Ty jest mnostwo i to
          jest jest paradoksalnie pocieszajace bo juz sie nami a raczej naszym
          wspoluzaleznieniem madrzy ludzie zajeli.Bardzo polecam ksiazeczke
          www.psyche.pl/product_info.php?products_id=5393
          Przyslali mi ja bardzo szybko.
          Jesli taka forma pomocy Ci nie odpowiada napisz do mnie na maila
          gazetowego.Mysle,ze jestem w stanie Ci cos doradzic.Ja juz mam za soba ponad rok
          terapii,raczej z dobrym skutkiem)
          Zagladaj tez na forum prywatne "alkoholizm- nasz los"(tam mniej dyskusji a
          wiecej cennych rad:-)
          Pozdrawiam cieplutko -Wania
        • aaugustw Re: kompetna trauma 08.04.08, 15:11
          annab4 napisała:
          > dziękuję tak zrobię wiem, że muszę myśleć o sobie i dzieciach.
          > Najgorsze w tym wszystkim jest to uczucie zawodu do męża i siebie
          że to może też moja wina że nie jestem taką osobą jakiej pragnął.
          Nie potrafię być już spokojna mam nerwy w strzępach i zjednej strony
          > uczucie miłości do męża z drugiej nienawiści.
          ______________________________________________.
          Zalatwilem wczesniej, anizeli przewidywalem i mam ochote teraz z
          toba porozmawiac Annab4...! ;-))
          To dobrze, ze w Tobie jest tyle uczuc, zarowno tych zdrowych
          (milosc), jak i tych negatywnych (nienawiść). Gorzej by bylo -
          dla Was wszystkich - gdybys byla obojetna i nie miala zadnych
          juz uczuc do niego... - To jest najgorsze dla milosci, bo
          z nienawiscia ona lekko da sobie rade...! ;-))
          Jestem alkoholikiem, ktory od ponad 11 lat nie pije. Mialbym dzis
          juz 16 lat, ale nie chodzilem na Mityngi i mialem nawrot tej
          choroby, po ponad 5 latach, ale to nie jest znowu takie wazne, bo
          lata niepicia nie chronia mnie przed niczym...!
          Dlaczego ja odpowiadam Tobie, w Twoim problemie...? - Dlatego, ze
          mam zone ktora byla (troche moze jeszcze i jest) wspoluzalezniona
          ode mnie i mojego alkoholizmu, a ja od niej.
          Chodzimy regularnie na swoje Grupy. Ona do Al-Anon, ja do AA
          (Anonimowi Alkoholicy). Przed i po naszych Mityngach spotykam tam
          zadowolone i usmiechniete twarze, przewaznie kobiet, (ale sa i
          mezczyzni), ktorzy poradzili sobie z tym problemem, jaki masz Ty. I
          co ciekawe nie wszyscy oni chca potem jeszcze tych pijakow...(!?)
          Ty nie rob sobie zadnych wyrzutow sumienia, z tego tytulu, ze on
          pije. Nie ma takiego powodu, dla ktorego trzeba pic i ciagnac na
          same dno cala rodzine... - On nie pije przez Ciebie i nie przestanie
          (jezeli wogole przestanie) pic dla Ciebie... - Alkoholizm to
          choroba, i zeby te chorobe poznac, a potem umiec zyc w takim
          malzenstwie z Twoim mezem, najpierw powinnas poznac mechanizmy tej
          choroby...! - Jezeli nic nie bedziesz robic, wiedz, ze kazdego dnia
          skazujesz siebie i swoje dzieci na kalectwo duchowe (psychiczne).
          I nie tlumacz nikomu, ze tak zle u nas nie ma, ze on nie bije, albo
          nie chodzi na lewo, etc... - Wystarczy, ze pije, ze przez to moze
          wywoluje strach u dzieci, albo osmiesza je swoja osoba wobec
          innych... - Ze nie odrabia w tym czasie z nimi lekcji, lub nie gra w
          pilke... - To wszystko odbiera on swoim dzieciom, nie wypelniajac
          swoich obowiazkow jako rodzic, nie mowiac juz o obowiazkach
          malzenskich...
          A...
          • annab4 Re: kompetna trauma 08.04.08, 15:24
            bardzo dziękuję za słowa wsparcia i otuchy, bardzo mi ich potrzeba.
            Czuje wstyd mam wrażenie że całe moje życie podporządkowane jest
            jego piciu, wiem że to choroba ale czy człowiek który przyznaje się
            do swojej choroby ale nie chcę podjąć próby ma prawo pijąnstwo
            nazywać chorobą?
            czasami mam wrażenie że on się w ten sposób usprawiedliwia, piję bo
            jestem chory, a ja staczam się na dno przez całą sytuację a mam
            tylko 27 lat! (albo już :)
            • aaugustw Re: kompetna trauma 08.04.08, 15:53
              annab4 napisała:
              > Czuje wstyd mam wrażenie że całe moje życie podporządkowane jest
              > jego piciu...
              - - - - - - - - - - - - - - - -
              I znowu przejmujesz na siebie sprawy, ktorych Ty nie zawinilas i nie
              jestes za nie odpowiedzialna...! - Widzisz chyba sama, jaka jestes
              uzalezniona od tej choroby, czy meza, czy alkoholu. Nazwij to sama
              jak Ci sie podoba...! :-((
              __________________________________.
              annab4 napisała dalej:
              > ... wiem że to choroba
              - - - - - - - - - - - - -
              O nie... - Ty tylko slyszalas, ale nic o tym nie wiesz...!
              ________________________________.
              annab4 napisała dalej:
              > ... ale czy człowiek który przyznaje się do swojej
              choroby ale nie chcę podjąć próby ma prawo pijąnstwo
              > nazywać chorobą?
              - - - - - - - - - - - - - - -
              Tak. On moze...! - Ale Ty nie musisz i nie powinnas...!
              Ja uwazam, ze ktos kto pije i nic nie podejmuje przeciwko temu,
              nie zasluguje na zadne zrozumienie... - (zreszta cale zdrowe
              spoleczenstwo mysli podobnie!).
              ______________________________________.
              annab4 napisała dalej:
              > czasami mam wrażenie że on się w ten sposób usprawiedliwia, piję
              bo jestem chory, a ja staczam się na dno przez całą sytuację a mam
              > tylko 27 lat! (albo już :)
              - - - - - - - - - - - - - -
              Dopiero...! (nie kuś...!) ;-))
              Tak. On bedzie sie wił jak piskorz, zeby tylko moc pic
              w "rozgrzeszeniu"... - Bedzie Cie klamal, bedzie mowil, jak ciezko i
              w jakim to stresie musi pracowac, bedzie czekal na gotowe obiadki i
              opranie go, na seks po pijoku, bedzie coraz wiecej spychal
              obowiazkow na tych, ktorych kocha najwiecej, bo coraz mniej sil
              bedzie mogl stawic alkoholowi... - A kiedy juz wszyscy padniecie,
              wtedy (jezeli przezyje) sprobuje ze soba cos zrobic, a Ty bedziesz
              wrakiem nie kuszacym juz nikogo, a na plecach bedziesz niosla w
              samotnosci trud dodatkowych 27 lat, a dzieci juz nie beda chcialy
              Cie znac za to, ze im zgotowalas taki los...! :-((
              (to nie proroctwa, lecz statystyka cierpietnic...!) ;-))
              A...
    • ela_102 Re: kompetna trauma 08.04.08, 20:41
      Ja to powiem tak..
      Dobrze jest jak ktoś wezmie się w takich rodzinach za boki...
      i przerwie ten KOSZMAR...
      Widać padlo na Ciebie...ale potrzebna jest ogromna determinacja i
      konsekwencja w działaniu.
      Skoro zdałas sobie sprawę z problemu i nazywaj dalej rzeczy po
      imieniu...szukaj ludzi którzy zmierzyli się z czymś takim przed Tobą
      i poradzili sobie...sa Oni w Twoim realnym Świecie na dosłowne
      wyciagnięcie dloni.
      Nie idz w bagatelizowanie sprawy..
      Nie zadawalaj się półsrodkami...
      sprawy nie zalatwione zawsze wracają ze zdwojoną siłą...
      przechodzą z pokolenia na pokolenie...

      np. Moi rodzice pili a my udawalismy (cała trojką) że tego nie
      wiedzimy i cały czas udawalismy że nie stanowi to dla nas problemu...
      przecież były okresy abstynecji...wczasy...wycieczki i pieniądze...
      Wtedy się złe samopoczucie wyrównywało...
      Wszystko co złe pod "dywan"
      Efekt kazdy za nas alkoholik...
      choć z boku...ludzie sukcesu...

      To naprawdę nie są żarty...
      a wiek 27 lat...dziewczyno...super ze zrozumiałaś to już teraz:-))))
      działaj:-)
      • annab4 Re: kompetna trauma 09.04.08, 07:40
        Jezu, czytam to wszystko z wypiekami na twarzy, może okażę się tchórzem, ale to
        co piszecie wzbudza lęk, a z drugiej strony podświadomie wiem że tak właśnie
        wygląda moje życie, że to nie koszmar tylko MOJE WłASNE żYCIE!
        Muszę to wszystko poukładać sobie w głowie, przemyśleć. Będę pisać jeżeli będzie
        chciał to ktoś przeczytać i wesprzeć na duchu będę bardzo wdzięczna. Bardzo
        dziękuję:)
        • ela_102 Re: kompetna trauma 09.04.08, 08:22
          na mnie mozesz liczyć ZAWSZE:-)
          Alkoholizm znam z życia przede wszystkim...i z kazdej strony.
          jako dziecko które dopiero teraz uporało się z jego skutkami też.
          • annab4 Re: kompetna trauma 09.04.08, 09:55
            Dziękuję będę pisać, bo naprawdę potrzebuję wsparcia i słowa otuchy oraz wiary w
            to, że nie jestem taka beznadziejna jak mi się wydaje.
            • aaugustw Re: kompetna trauma 09.04.08, 10:30
              annab4 napisała:
              > Dziękuję będę pisać, bo naprawdę potrzebuję wsparcia i słowa
              otuchy oraz wiary w to, że nie jestem taka beznadziejna jak mi się
              wydaje.
              ___________________________________________.
              Na mnie - alkoholika - tez mozesz liczyc...!
              Bo wiem co znaczy miec osobiste klopoty w stosunkach z innymi
              ludzmi, co znaczy nie potrafic kontrolowac emocji, byc ofiara
              nieszczesc i depresji, nie byc w stanie zwiazac konca z koncem. Miec
              poczucie bezuzytecznoisci. Byc pelnym lekow i nieszczesliwym...
              A...
              Ps. Czy myslalas o odwiedzeniu jakiejs Grupy Al-Anon, w realu...!?
              • annab4 Re: kompetna trauma 09.04.08, 11:24
                Owszem myślałam o tym żeby zgłosić się do grupy, może to głupie ale nie wiem czy
                jestem na to gotowa. Tu na necie jestem anonimowa nie wstydzę się o tym mówić, a
                w realu nie wiem....
                Na ten moment wiem jedno że muszę coś zrobić, JA MUSZĘ nikt za mnie nie podejmie
                decyzji ani nie poszuka pomocy.
                • aaugustw Re: kompetna trauma 09.04.08, 11:35
                  annab4 napisała:
                  > Owszem myślałam o tym żeby zgłosić się do grupy, może to głupie
                  ale nie wiem czy jestem na to gotowa. Tu na necie jestem anonimowa
                  nie wstydzę się o tym mówić, a w realu nie wiem....
                  > Na ten moment wiem jedno że muszę coś zrobić, JA MUSZĘ ...
                  ______________________________________________________.
                  Nie wiem co masz na mysli piszac; "nie wiem czy jestem na to gotowa".
                  Ja w tym slowie; "Gotowosc" widze (w przenosni) "żarcie trawy,
                  jezeli sie dowiedzialem, ze to pomaga...!".
                  Poza tym, czy ty nie szukasz (podswiadomie) ladnego i
                  usprawiedliwiajacego Cie alibi, zeby tam nie chodzic...!? - Przeciez
                  tam takze jestes anonimowa. Nikt Cie tam nie zapyta ani o nazwisko,
                  ani o wiek, ani o to co robisz, skad pochodzisz, etc... - Zadnego
                  formularza tez wypelniac nie musisz i sa to bezplatne spotkania... -
                  Ot, przychodzisz tam, mowisz swoje imie, czestujesz sie herbatka i
                  sluchasz co mowia inni...
                  A...
                  • annab4 Re: kompetna trauma 09.04.08, 11:37
                    masz rację być może się wykręcam, tak jak wykręca się mój mąż ... ale paradoks.
                    • wania46 Re: kompetna trauma 09.04.08, 12:24
                      Aha i co wazne to normalne,ze kombinujesz a moze nie teraz a moze pozniej,a moze w innej formie.Przyjdzie taki moment,ze sie zdecydujesz w jednej chwili)
                    • aaugustw Re: kompetna trauma 09.04.08, 15:49
                      annab4 napisała (do A...):
                      > masz rację być może się wykręcam, tak jak wykręca się mój mąż ...
                      ale paradoks.
                      ____________________________________________.
                      Ale sie podpierasz nim i tym tym jego postepowaniem...! ;-))
                      Co do paradoksow... - Masz racje ta choroba jest opiera sie
                      na samych paradoksach...! - Im wiecej ich dostrzezesz i potem,
                      w zyciu prywatnym zlikwidujesz, tym lepiej bedzie dla Ciebie...
                      A´propos: Ile znasz takich paradoksow, w ktorych jego choroba jest
                      Tobie na reke...!? ;-))
                      (nie wstydz sie pisac, jestes tu anonimowa...!).
                      A... ;-))
                      • annab4 Re: kompetna trauma 10.04.08, 07:30
                        Widzisz ja mam dosyć trudny charakter, w części wynikający z doświadczeń z
                        dzieciństwa:
                        Moi rodzice się rozwiedli a konkretnie mój tata rozwiódł się z mamą i niestety
                        ze mną też. Mama przez całe życie wychowywała mnie tak żebym potrafiła żyć i
                        radzić sobie sama nie licząc na nikogo tym bardziej na mężczyzn. No cóż i tu
                        jest mały problem zaraz po ślubie mój mąż często zwracał mi uwagę mówił: nie
                        jesteś już sama nie musisz tego sama robić ja Ci pomogę, no a ja nie bo JA SAMA
                        na tym tle bardzo często dochodziło i dochodzi do awantur, a dla mnie teraz
                        rzecz prosta nie możesz mi pomóc nie nadajesz się bo pijesz.
                        Jestem okropna wiem ale to jest silniejsze ode mnie.

                • gocharl Re: kompetna trauma 09.04.08, 17:25
                  annab4 napisała: > Na ten moment wiem jedno że muszę coś zrobić, JA
                  MUSZĘ nikt za mnie nie podejmi
                  > e
                  > decyzji ani nie poszuka pomocy.

                  Witaj Annab4...wszystko co w życiu powinno się robić to na zasadzie
                  chcę...nie muszę....chcę mieć inne życie...zmieniam go...chcę
                  chronić dzieci...chronię je....chcę aby mój mąż zaczął ponosić
                  konsekwencję swojego picia...nie ułatwiam mu niczego...staram się
                  tak postępować aby stracił komfort picia...nie matkuję mu...nie
                  kłamię za niego jak pije ...nie usprawiedliwiam go u znajomych/w
                  pracy ...mówię prawdę....głośno i wyraźnie...domagam się od życia
                  tego czego chcę i co mogę osiągnąć....niczego więcej...

                  Rozumiem,że dzisiaj nie jesteś gotowa do podjęcia drastycznych
                  decyzji...ale czekanie niczego nie zmieni i niczego nie
                  załatwi...czytaj dużo o chorobie i jej skutkach...i gorąco namawiam
                  do znalezienia odwagi na kontakt z innymi osobami w realu,które mają
                  takie same problemy i z nimi sobie poradziły...poza tym podzielenie
                  się sobą stwarza Ci komfort ....będzie Ci lżej poprzez wyrzucenie
                  problemu z siebie...nie będziesz sama z problemem...otrzymasz
                  wsparcie a to b.ważne....

                  Mąż niech robi sobie co chce...to od Ciebie zależy czy będziesz to
                  akceptowała czy wprowadzając konsekwentne zachowania wobec męża
                  spowoduje,że i On kiedyś zauważy,że jest chory...nie twierdzę,że
                  jest stu procentowa szansa na to aby tak się stało,ale Ty już
                  będziesz widziała swój problem inaczej...nabierzesz siły przed tym
                  co Cię może jeszcze spotkać w związku z alkoholizmem męża...dbaj o
                  siebie..

                  Pozdrawiam Gocha

          • wania46 Re: kompetna trauma 09.04.08, 10:04
            To tak jak alkoholik cos musi przezyc co nim wstrzasnie zeby zobaczyc swoj problem(podobno w wiekszosci przypadkow)tak samo my ich "towarzyszki zyciowe"chyba tez.
            Ja ucieklam od meza bo przegial totalnie i na prawde nie wiedzialam co ze mna bedzie.Ale w tym momencie bylam gotowa zglosic sie na wszystkie terapie swiata)))W glowie mialam taki metlik typu to moja wina,jestem beznadziejna,bez niego nie przezyje itd.itd.I zupelnie nie rozumialam i przerazalo mnie jak ktos mi mowil zajmij sie soba!
            Przezylam,w glowie mam jaki taki porzadek i przede wszystkim dosc trwaly szacunek do siebie.A poniewaz kosztowalo mnie to sporo wysilku na terapii latwo sobie tego odebrac nie dam)I moj maz to widzi chociaz dzieli nas spora odleglosc.Ja i dzieci nie zyjemy jego choroba.Trzymam za Ciebie kciuki i na mnie tez mozesz liczyc)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka