kasiula972
20.05.08, 20:08
Mój mąż pije chyba od zawsze i też
leczył sie kilka krotnie oczywiście było pięknie tylko jakiś
krótki,króciutki czas potem było tak jak na począdku.
historia mojego życia jest poprostu tragiczna...jestem mężatką już
14 lat i też borykałam sie z tym problemem czy odejść czy pomóc.Mamy
dwoje dzieci i przez te 14 lat miałam tylko 6 lat spokoju i
szczęśliwego małżeństwa,potem były leczenia bez skutku,pomagałam mu
kilka krotnie bo chciałam ratować małżeństwo ale tylko ja tego
chciałam,potem było jeszcze gożej i gorzej doszło nawet do nie
jednkrotnego pobicia przy dzieciach,do kradzieży różnych żeczy w
domu,po pewnym czasie doszło do mnie że ja już wogóle do tego
człowieka nic nie czuje prócz nienawiści i jest do tej pory
tak.Mieszkamy razem bo nie mam innego wyjścia,nie mam rodziców bo
zmarli gdy miałam 13 lat.Może pisze to tak nie pokolei ale mam tyle
myśli w głowie że niewiem od czego zacząć i przepraszam jak ktoś
tego nie bardzo będzie rozumiał:(powiem wam jeszcze że nie ma nic
najgorszego jak żona widzi swojego męża onanizującego sie:(:(Chce go
zostawić ale nie wychodzi mi to ...niechce żeby dzieci przechodziły
przez to jeszcze raz.W poniedziałek mam wzyte w ośrodku dla
współuzależnionych,moje dzieci też ,,,może tym razem mi sie
uda ,wierze w to i prosze boga żeby mi sił dodał i moim dzieciom
też...pozdrawiam