Dodaj do ulubionych

Mysle o samobojstwie

04.07.08, 18:04
Nie wiem co robic, nic mi sie nie uklada, nic mi sie nie chce robic,
mam mysli samobojcze, szkola, rodzice mnie znisczyli, nie potrafie
zatrybic w rzeczywistosci, nie mam nawet zaufanej osoby z ktora
moglbym porozmawiac, jak meska rozmowa, nic nie wychodzi, nie wiem
co bede robil w przyszlosci ale chcialbym zdac mautre , ale czule ze
nie dam rady, do kogo sie mam zwrocic, juz sam nie wiem, malo jest
ludzi ktorzy umieja dotrzec do ludzi zrozumiec ich wesprzec ,
potrafic pomoc...
Obserwuj wątek
    • 7zahir To tylko mysli - one miną.... 04.07.08, 19:14
      zadzwoń ....numer znajdziesz tu:
      prestar.pl/telefony_zaufania.htm
    • filipinka1212 Re: Mysle o samobojstwie 04.07.08, 19:33
      To nie myśl o samobójstwie.Myśl i mów do siebie same dobre rzeczy typu JESTEM
      OK!!!POTRAFIĘ ,DAM RADY.Przyszłość- a wiesz co będzie za godzinę albo dwie.Z
      mitingu AA ''TYLKO DZIŚ''
    • rauchen Re: Mysle o samobojstwie 04.07.08, 22:42
      na samobojstwo zawsze jest czas, nie trzeba zaraz tu i teraz.
      A co jesli jutro fortuna sie odwroci w stosunku do ciebie, i bedzie
      lepiej?? wiec moze sobie jeszcze raz pozwolic przezyc jeden dzien,
      jakikolwiek by on byl - zreszta zawsze warto go sobie tak przezyc
      zeby fajnie bylo.
      Ja gdzies tam teraz zyje w przekonaniu, ze co ja tam wiem, moze
      jutro nozki wyciagne i bez ciecia sie, samochodzik przejedzie moze
      jutro, ale dostane raka. Fajnie, nie?
      Jakby nie bylo, dzisiaj sobie jeszcze duzo mozna zrobic, chociaz
      niewiele by wychodzilo ze sie zrobilo. Mozna spac, jak sie chce
      spac, bo sie jest zmeczonym, i pozwolic sobie na to.
      Przestac gnac zeby dzis nadrobic wszystko, czesto okazuje sie ze
      przedobrzymy, a w jeden dzien slonca nie odwrocisz.

      Ja mam duzo takich sprzecznosc wlasciwie, bo sama w tym co napisalam
      widze duzo sprzecznosci.
      Natomiast gdzies zrozumialam ze samobojstwo ani nie jest najlepsza
      metoda, ani rozwiazanie. Jest ucieczka.

      Zawsze moge tez powiedziec ze jak nie masz po co zyc to zyj innym na
      zlosc. Ja kiedys tak probowalam, i jakos mi tak wyszlo ze wcale mi
      sie nie chce zyc na zlosc, bo mozna niekiecznie tylko zyc na zlosc.
      Mozna zyc dla innych, dac im troche z siebie, nie oczekujac nic w
      zamian, choc wlasciwie na 99 przypadkow niech sie zdarzy jeden co
      odzwajemni, i juz jest fajnie, i mozna zyc.
      Takie to troche z zycia wariata wziete,
      ale coz, oby tylko nie brac tego co wydaje sie najprostrzym
      rozwiazaniem, a tak naprawde rozwiazaniem nie jest. Bo wlasciwie
      ciebie nie bedzie. Innych skrzywdzisz, bo moze wine wezma na siebie,
      inni zrzuca wine na innych - bo czesto za smierc ludzie szukaja
      winnych, jak nie siebie winia to innych.

      A na to zeby odejsc zawsze jest czas. Wlasciwie to przyjdzie taki
      moment na pewno. Nie zyje sie wiecznie.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Mysle o samobojstwie 06.07.08, 04:05

        Pieknie piszesz Rauchen.
        Kobieta wybaczajaca, niosaca dobro i milosc- i niech tam jeden na
        sto odwzajemni i jest fajnie.
        Ale jak ma sie do tego ta sygnaturka, ktora umieszczasz uparcie pod
        swoimi wpisami. I tak wiekszosc osob nie wie o co w niej chodzi- ale
        tobie jakas dzika satysfakcje przynosi cytowanie literowki jakiegos
        tam bylego forumowicza.

        Czy to moze byl ten jeden na sto co odwzajemnil- a wlasciwie to nie
        odwzajemnil tylko sama sobie nim odwzajemnilas?

        moze taka sygnaurka:

        kocham wszystkich ludzi, ale tych, ktorzy nie kochaja wszystkich
        ludzi- bym udusila golymi rekami?
        • rauchen Re: Mysle o samobojstwie 06.07.08, 12:28
          a wierz sobie addi w to co chcesz, przeciez i tak postawiles sobie
          za zadanie ze i tak nikt cie nie przekona, bo ty lepiej wiesz.

          A o sygnaturce zapomnialam - moze mi zachowan malostkowych
          zabraklo :)
    • filipinka1212 Re: Mysle o samobojstwie 05.07.08, 15:00
      To chyba jakaś depresja.Też tak miałam nawet włosów nie chciało mi się
      umyć.Chciałam tylko spać,wszystkiego się bałam i też z góry zakładałam że'; po
      co mam to robić- to i tak jest bez sensu''.I dużo rozmyslałam o
      samobójstwie;nie mam pracy,mąż pijany leży na wyru,kasy nie ma itp...Ale
      przeszło mi kiedy nie mogłam zatamować krwotoku,przestraszyłam sie.Kiedy
      będziesz nieboszczykiem to czy poczujesz zapach koszonej trawy,czy usłyszysz
      śpiew ptaków albo czy poczujesz ciepło dotyku na Twojej skórze?Zycie to dar.Gdy
      jest Ci żle wyjdz z domu nabierz powietrza w płuca i poczuj jak może być cudownie.
    • green-kamyk Re: Mysle o samobojstwie 06.07.08, 13:13
      W swojej wypowiedzi nie chcę nikogo pouczać , umoralniać a tym bardziej
      krytykować.Dlatego napiszę tylko o sobie i o swoich doświadczeniach.
      Ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem.Ja poprzez podobną przechodziłem depresję. Też
      mi w ogóle nic mi w życiu nie wychodziło łącznie ze szkołą.Ja się bardzo
      chciałem uczyć,ale uczyłem się trochę w innej epoce.Za komuny.Byłem absolwentem
      ZSZ i kontynuowałem naukę w technikum o podobnym profilu był to rok
      1989/90.Solidarność dochodziła do władzy, miałem wtedy 19 lat.Nie mam się
      zamiaru rozpisywać dlaczego wyleciałem ze szkoły ,ale na pewno nie z mojej
      winy.Wtedy była inna dyscyplina, za jeden dzień nieusprawiedliwiony ,za 8 dwój w
      miesiącu lub 3 dwóje na półrocze po prostu się wylatywało ze szkoły.Nie było
      nawet mowy o powtarzaniu klasy. Byłem pilnym uczniem i wszystkie szkoły
      kończyłem z wyróżnieniem.No akurat w technikum miałem pecha, polonistka na
      pierwszej lekcji powiedziała mi, że nie dopuści do tego,abym skończył tą
      szkołę.Mimo pozytywnych
      ocen z języka polskiego dostawałem na półrocze "pałę". Potem egzamin komisyjny i
      dalej w dzienniku miałem pałę.Napiszę dlaczego tak się działo.Przede wszystkim
      ta pani była starą zakompleksioną panną i w dodatku działaczką
      solidarnościową.Wszyscy nauczyciele po prostu jej się bali ,bo mieli przeszłość
      partyjną.Dyrektorka była wcześniej przewodniczącą małej komórki partyjnej POP w
      Świnoujściu tak samo mój wychowawca.Przed moimi rodzicami rozkładali ręce. Wtedy
      to zaczął pogłębiać się mój kompleks "poczucia małej wartości".W tym czasie
      zaczęły upadać wszystkie państwowe zakłady i szerzyło się bezrobocie, w tym też
      czasie nie było czegoś takiego jak zasiłek dla bezrobotnych. Ja z domu od ojca
      dostałem tylko tyle pieniędzy za które mógłbym kupić sobie obiad w knajpie.Bałem
      się do domu wracać ,bo dostałbym od ojca trucie,że nie znalazłem sobie pracy itp
      itd....
      Spałem na ławkach w parku,było mi często zimno , byłem głodny . Nie wiedziałem
      co z sobą zrobić i dokąd pójść. W takiej sytuacji nie miałem żadnych
      przyjaciół,który mógłby mi pomóc.Chwytałem się różnych zajęć jak kopanie rowów w
      melioracji itp itd ,ale nie było mnie stać na wynajęcie stancji.Po takich
      fuchach starczało mi kasy na zakup jedzenia i niezbędnych środków do higieny
      osobistej. Nieodparta chęć zdobywania wykształcenia była we mnie silna ,ale
      zawsze praca kolidowała z nauką za co wyleciałem z innej wieczorowej
      szkoły.Potem znalazłem inną pracę i zacząłem mieszkać po hotelach robotniczych
      gdzie chlanie na umór było codziennością.W tedy olałem naukę i zacząłem sięgać
      coraz częściej po kieliszek.Znajdywałem sobie masę pseudo przyjaciół do
      kieliszka i zabijałem w sobie poczucie małej wartości alkoholem.Były też u mnie
      nieudane próby samobójcze. Zazdrościłem innym kolegom,że mają dziewczyny,a na
      takiego kogoś jak ja gołodupca,fizola z hotelu robotniczego bez żadnych
      perspektyw życiowych żadna nie zwróci uwagi.Wtedy myślałem,że na tym etapie do
      końca będzie trwało moje życie.Potem trafiłem na dwa lata do Marynarki.Po
      odbytej służbie problem bezrobocia się powtórzył.Nie będę dalej rozpisywać na
      ten temat.Po prostu ta depresja się umacniała się przez lata poprzez nieudane
      związki i z każdym rokiem było coraz gorzej.Zakochałem się po uszy w pani ,która
      przeżywała bardzo,że nie mam wykształcenia pomimo,że miałem dobrą pracę i
      mieszkanie.Potem miałem kilka takich związków ,ale głównie się one rozleciały z
      powodu mojej sytuacji materialnej.Niestety te panie ,które miałem to były
      zdecydowane materialistki ,które miały moje uczucia głęboko w dupie....Taki styl
      życia w obecnych czasach jest promowany, po trupach do kasy(większość pań pozuje
      charakterem do typu Doda czy Frytka...itp itd)....Przestałem całkowicie w siebie
      wierzyć,że mogę normalnie założyć rodzinę i kochać kogoś.Potem straciłem
      pracę.Cały świat mi się pod nogami zawalił,wpadłem w jeszcze gorszą depresję i
      alkoholizm,który zaprowadził mnie do śmierci...Zaliczyłem samo dno i powstając z
      niego odzyskałem wiarę w siebie,zdobywając wykształcenie wyższe
      techniczne,studia za granicą ,nową pracę za granicą ,nowe życie ,nowy dom ,
      prawdziwą kobietę i jej miłość . Ten padół depresji trwał 11 lat,po prostu nie
      wolno tracić wiary w siebie.Pamperss !!!! Jesteś jeszcze młodym człowiekiem i
      życie przed Tobą.Nie pozwól sobie dalej załamywać się,bo będzie jeszcze gorzej.U
      mnie to gó.. trwało aż 11 pieprzonych lat,gdzie czułem bezsens swojej
      egzystencji.Nie pozwól zmarnować sobie żadnego kawałka swojego życia.Ja w chwili
      obecnej realizuję swoje najskrytsze marzenia.Zjeździłem cały świat wzdłuż i
      wszerz ,bo taką akurat mam pracę .Zajmuję się sprzedażą , serwisem i dystrybucją
      reaktorów atomowych.Nigdy w życiu nie spodziewałbym się ,że coś takiego będę
      robić.W naszym kochanym "kraiku" zawsze byłem kopany w dupę... To jest kraj
      ludzi zawistnych i przygnębionych...
      Nic ci PAMPERS nie mogę sugerować ,ani cię pouczać .Po prostu sam coś z sobą
      zacznij robić.Jeżeli chcesz coś więcej o mnie wiedzieć to poczytaj sobie moje
      wypowiedzi na innym wątku "Nie znoszę was alkoholicy !"tam pod koniec napisałem
      parę słów o sobie pod tematem "Jestem alkoholikiem" i "Duchowość".Życzę Tobie
      Pogody Ducha ,bo ciągle jeszcze ten świat jest piękny w zamęcie życia i zgiełku
      ulicznym...
      • megash Re: Mysle o samobojstwie 12.08.08, 06:33
        Szkoda, ze to co piszesz jest slodka bajka majaca na celu poprawienie humoru osobom w trudnej sytuacji zyciowej.
        • marblad Re: Mysle o samobojstwie 12.08.08, 07:25
          megash napisał:

          "Szkoda, ze to co piszesz jest slodka bajka majaca na celu poprawienie
          humoru osobom w trudnej sytuacji zyciowej."

          Zalujesz, ze ktos moze poprawic sobie humor? Albo ze ktos wlozy sznur z
          powrotem do szuflady? Skad wiesz, ze to bajka? Horror lepszy?

          Natomiast Zielony Kamyk pisze:
          "Jesteś jeszcze młodym człowiekiem i życie przed Tobą.Nie pozwól sobie
          dalej załamywać się,bo będzie jeszcze gorzej."

          I wlasnie takich rad nie lubie, bo nie moga trafic do osobnika w
          depresji. Kompletny brak wyczucia. To takie banalne: wez sie wyprostuj,
          nabierz powietrza w pluca, pomysl o czyms przyjemnym, kup se loda i
          bedzie OK, zobaczysz, misiu. To juz lepiej napisac: "idz, w cholere". A
          jeszcze lepiej wynajac dziewczyne zeby po glowce glaskala delikwenta,
          szeptala do ucha mile slowka, a na koniec zrobila loda.
    • hellena6 Re: Mysle o samobojstwie 06.07.08, 13:22
      Wytrzymaj,bo wszystko mija,cierpienia też.Będzie jeszcze wiele
      wspaniałych chwil w Twoim życiu,widocznie taka jest Twoja droga i
      takie zakręty na niej,ale wytrzymaj,bo nic nie trwa wiecznie.
      "A po nocy przychodzi dzień".
      Mi wszyscy dookoła z rodzicami na czele mówili,że nie zdam matury i
      tym większą satysfakcję miałam,gdy ją zdałam i poszłam do kolejnej
      szkoły.A przez kłody jakie padały często pod moje nogi trwało to
      wszystko trochę dłużej niż przeciętnie,ale jestem coraz bardziej
      szczęśliwym człowiekiem dzięki pracy nad sobą pod wieloma
      względami.WARTO!!!
      i proszę Cię,odezwij się i napisz jak się czujesz.
    • aaugustw Re: Mysle o samobojstwie 06.07.08, 17:18
      pampersss napisał:
      Mysle o samobojstwie
      ____________________.
      Czas zdjac pampersy i
      pomyslec o zyciu i o innych...!
      A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka