tenjaras
10.10.08, 17:11
pamiętam jak piłem uważałem niepijących za chorych, niewartych
zainteresowania ludzi
teraz jestem trzeźwy i już mi tacy nie przeszkadzają, pijani też mi
nie przeszkadzają - dopóki się nie naprzykrzają
niedawno, spacerując jesiennymi alejami żółty liść uderzył mnie w
głowę i błysła mi nowa myśl - kiedyś uważałem ludzi siedzących w
pierwszych ławach kościelnych za największych hipokrytów świata,
dziś sam siedzę w pierwszych ławach i nikt mi nie przeszkadza...
przestałem pić dlatego, że moje doświadczenie wskazywało, by
przestać, to nie był pomysł na lepsze jutro
podobnie z kościołem, siadam w pierwszych ławach, bo wprowadzam
dziewczynę na wózku inwalidzkim przed wszystkie ławy i chcę
pozostać "pod ręką", nie stałem się bardziej religijny, nadal mam w
tym temacie fobie i borykam się z wewnętrznymi rozterkami, a bez tej
dziewczyny pewnie wcale nie podjąłbym się ich rozwiązania
jeszcze jedno, moje życiowe wybory prowadziły mnie w życiowy marazm,
życie poniżej moich możliwości, ale pech zechciał, że wpakowałem się
w alkoholizm i nie było wyjścia, musiałem zacząć sięgać po
najlepsze, bo inaczej wróciłbym do picia...