Dodaj do ulubionych

Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunku

17.10.08, 22:29
Witam.
Dziś jechałem do pracy i kupiłem 0,2 żołądkowej. Trafiłem na to forum i czytałem wszystko po kolei 3 godziny. Nie wypiłem jej, wyrzuciłem jak wracałem do domu. Mam dość chlania. Mam żonę w ciąży, dziecko 2,5 l, dom, samochód, dobrą pracę. Od niedawna własną firmę. Teraz to już zacząłem się bać, że wszystko to mogę stracić przez alkohol.
Wszystko zaczęło się jeszcze w liceum. Najpierw piwko, później 2, winko, z kolegami flaszeczka. Najpierw w weekendy, później częściej, teraz mam tygodniówki. Później kilka dni spokoju po czym zaczynam startować. Piwko, dwa, osiem piwek, flaszka i tak przez kilka dni.
Ehh zawsze tak mówię, że już koniec, więcej ani grama a po jakimś czasie TO wraca. Chciałbym zacząć jakieś leczenie ale kompletnie nie wiem od czego zacząć i gdzie się udać. Żona już przestaje się mną interesować, jest źle, bardzo źle. Raczej nie mogę oczekiwać od niej pomocy. Czasami się dziwię, że Ona jeszcze ze mną wytrzymuje.
Wyżaliłem się a co będzie dalej to czas pokaże. Na razie trzeźwy pierwszy dzień po tygodniówce.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 17.10.08, 23:02
      Dowiedz się więcej nt naszej choroby.
      Jej mechanizmów i tego w jaki sposób
      uzalezniony umysł, będzie Toba manipulował,
      żebys wrócił do picia.
      Poczytaj w moim watku :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84317389
    • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 17.10.08, 23:25
      dyniaczek1 napisał:
      > Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunku <
      _________________________________________________.
      Kazdy krok w kierunku trzezwosci jest darem...!
      Witaj wsrod swoich. Rozgosc sie wygodnie. Jezeli
      wyrazasz chec zaprzestania picia jestem gotow,
      aby sie z Toba dzielic moim doswiadczeniem...
      Dzisiaj jednak jestem juz zmeczony. Bylem (jak co
      tydzien - od ponad 11 lat), na Mityngu Anonimowych
      Alkoholikow w realnym swiecie. Dzieki nim nie musze pic.
      Od jutra mozemy zaczac...!
      Pozdrawiam:
      A...
      • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 17.10.08, 23:40
        Witajcie. Dzięki za wsparcie. Jutro tu zajrzę.
        • janulodz Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 00:02
          Najważniejszy pierwszy krok Dyniaczek. Tylko ty nie masz co oczekiwać na
          wsparcie, ty masz nie pić. To na początek.
          Mój pierwszy, był 2088 dni temu. Nie wszystkie wymienione przez Ciebie rzeczy
          miałem jak zaczynałem. Jesteś w tej dobrej sytuacji, że JESZCZE to masz. Nie
          spieprz tego.
          I pamiętaj, że prawdziwego mężczyznę poznaje się, jak kończy a nie jak zaczyna.
          Jutro zaczynasz swój dzień drugi.





          "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
          • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 01:00
            janulodz napisał (do Dyniaczka):
            > I pamiętaj, że prawdziwego mężczyznę poznaje się, jak kończy a nie
            jak zaczyna.
            _________________________________.
            To w seksie, bo w alkoholizmie nie ma konca ta choroba...!
            A...

            • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 12:32
              w Polsce to również w polityce, był taki polityk (mam nadzieję że
              był) który z tym hasłem zaczął i skompromitował się jak tylko na
              polityka przystało
    • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 08:12
      Noc przetrwałem. Wypociłem się troszeczkę. Dziś też nie piję. Tylko herbatka.
      • janulodz Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 08:24
        Na początek radziłbym Ci pogadać z żona. Powiedzieć jej o swoim postanowieniu.
        Ona powinna wiedzieć, że chcesz przestać pić, że zdajesz sobie sprawę z tego,
        jaki to ma wpływ na Twoje życie. Będzie musiała zrozumieć, że możesz stać się
        rozdrażniony, kłótliwy i nerwowy. Musicie oboje być na to przygotowani. Jak
        poczujesz ,ze nie dajesz rady, pisz. Spokojnego dzionka.
      • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 11:31
        dyniaczek1 napisał:
        > Noc przetrwałem. Wypociłem się troszeczkę. Dziś też nie piję.
        Tylko herbatka.
        ___________________________________________.
        Jestes typem pijaka, ktory pije podobnie do mnie... - Ja tez pilem
        okresowo, ale mocno i do przerwania filmu... Nocki byly dla mnie
        koszmarem, kiedy probowalem juz "wytrzezwiec". To nie tylko byly
        poty, ale i dreszcze zimna i fale upalow temu towarzyszyly, nie
        mowiac o wyrzutach sumienia, ktore zzeraly dusze o swicie nad ranem.
        I ten lek skrzyzowania oczu z zona i dzieckiem... - brrrr...!
        Mialem dlugi czas w moim piciu, ze kiedy bylem juz totalnie zatruty
        potrafilem sam przestawac z tymi ciagami picia, ale potem juz
        nastapilo uzaleznienie fizyczne i musialem pic caly czas... - To
        byla juz moja koncowka. A wracajac jeszcze do tego stanu, kiedy
        jeszcze potrafilem robic sam przerwy w piciu to pamietam, jak
        obiecywalem sobie, ze juz NIGDY WIECEJ...! A kiedy doprowadzilem
        organizm do jako takiego funkcjonowania - znowu rura...!
        Wtedy wystarczyla mala iskierka w domu miedzy mna a zona i juz
        mialem powod do picia... - Dlatego uwazam ja, dyskusje z zona, ktora
        zna swego meza "od pieluszki" jest co najmniej strata czasu... - Ona
        i tak nie uwierzy... - Ona nie zna Ciebie innego, anizeli tego z
        chora swiadomoscia. Ty nie potrafisz rano wstac z lozka, wykapac sie
        wziasc kwiaty do reki juz jako ozdrowiony psychicznie
        (duchowo) "mundrze" przemowic do zony...!? - Zaraz zadzwonilaby po
        karetke pogotowia...
        Wieczorem bede mial wiecej czasu. Trzymaj sie i nie daj sie ;-))
        Pozdrawiam: A... ;-))
        Ps. Znajac siebie jestem przekonany, ze Ty nie chcesz juz wiecej
        pic... - Ale potem, jak wszystko znowu dobrze bedzie...? - Wtedy
        zechcesz zeby bylo wszystko jeszcze lepiej i... znowu w rure! :-((
        • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 12:29
          Czytając Twojego posta dokładnie widzę siebie. Podczas próby wytrzeźwienia
          pocenie się, mrowienie w rękach, zatrucie żołądka. Żona rano wychodzi do pracy a
          ja udaję że śpię żeby nie patrzeć jej w oczy bo tak mi cholernie wstyd. I co
          będzie jak już mi dobrze przejdzie kac? Musi się udać!
          • dyniaczek80 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 26.09.09, 22:37
            Witajcie.
            To już prawie rok zaraz będzie jak tu zawitałem pierwszy raz? Czas szybko leci.
            Z moim alko różnie bywa. Obecnie nie piję jakiś miesiąc. Po 13 latach palenia
            nadeszła kolejna juz czwarta próba rzucania palenia. Nie palę prawie 2 tygodnie
            i żyję :)
            • jap.11 Re: A co z terapia i Grupami AA? 26.09.09, 23:31
              Juz minal rok tak jak piszesz i jak Ci sie zyje?
      • modliszka61 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 12:01
        dyniaczek1 napisał:

        > Noc przetrwałem. Wypociłem się troszeczkę. Dziś też nie piję. Tylko herbatka.
        Witaj zapamiętaj to co napisałeś" Dziś też nie piję" Wielu alkoholików dzięki
        takiemu nastawieniu NIE PIJE. Jutro też postaraj się nie wypić i z czasem będzie
        coraz lepiej z każdym kolejnym dniem będziesz nabierał zaufania do siebie a co
        ważne i otoczenie będzie to coraz wyraźniej widzieć . Prawie każdy alkoholik nie
        CHCE pić , ale nie wie jak przestać. Mi się wydawało że dzień bez picia to dzień
        stracony z każdym kolejnym przychodził strach i jeszcze większe picie by
        zagłuszyć rzeczywistość. Właśnie teraz może być w twoim życiu ten punkt z
        którego się zawsze spada pijąc Jeszcze dom masz ,jakiś sygnał dostałeś
        ,żołądkową wywaliłeś , sam widzisz że z twoim piciem jest coś nie tak warto
        skorzystać z informacji na forum od innych alkoholików. Ja mam na imię Mariusz i
        jestem alkoholikiem gdybym ten prosty fakt uznał z 2o lat wcześniej wiele bólu
        zaoszczędziłbym najbliższym i sobie . A propos rześkiego samopoczucia polecam
        dużo wody i sok pomidorowy łagodzi skutki uzupełnia potas. Trzymaj się przed
        jakimiś poważnymi rozmowami ,lepiej wyhamować do momentu jak miną objawy
        odstawienia czasami deklaracje w takim stanie są źle odbierane . Pozdrawiam
        • ela_102 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 12:38
          Dyniaczek:-)
          też Cię witam:-)
          Po raz koljeny przypomniałam sobie swoje pierwsze trzy dni bez
          alkoholu, ja nawet herbaty nie mogłam wypić bez odruchów wymiotnych.
          Kaszmarny to czas, ale dzieki niemu dziś nie piję.
          Alkoholizm to miedzy innymi pułapka mysli. Pomimo, że dostrzegłam
          już swoje dno, pomimo, że terapeuci zdiagnozowali u mnie alkoholizm,
          pomimo, że wiedziała już jak dalej postąpić z chorobą, to ja po
          względnym już dojściu do siebie, wpadłam na GENIALNĄ myśl - że to z
          pewnoscią pomyłka - przecież nie pije juz kilkanascie dni i wcale
          mnie do wódy nie ciagnie...zaczęłam przypuszczać, że dodalam sobie w
          czasie tej diagnozy bo mialam potworne poczucie winy, że włączylam
          swoje ulubione samobiczowanie się dla dobra "sytuacji" a to co mnie
          spotkalo to objawy DEPRESJI a nie alkoholizmu...

          dobrze, że takie myślenie dopdalo mnie w drodze na odwyk...
          i "konsekwencja" byla ta cechą charakteru, która nie pozwolila mi z
          tego pociągu wysiąść...pomyślałam jak sie pomylili to z pewnoscią
          okaze się to na miejsu...a wtedy puszczą mnie WOLNĄ...

          puscili, ale 7 tyg potem, bo alkoholiczka jestem pierwszorzędną...
          tyle, że dziś nie pijaca...

          nie ufaj swoim myslom ktore pojawia się jak poczujesz sie lepiej.
          pozdrawiam:-)
      • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 20:26
        No i 2 dzień dobiega końca. Co najważniejsze na trzeźwo. I miałem kupę czasu
        żeby zająć się dzieckiem :) Piękny dzień. I dałem radę zjeść zupę na obiad i
        nawet całą kolację. Chrzanić alko - jutro też nie piję!
        • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 22:10
          dyniaczek1 napisał:
          > No i 2 dzień dobiega końca. Co najważniejsze na trzeźwo. I miałem
          kupę czasu żeby zająć się dzieckiem :) Piękny dzień. I dałem radę
          zjeść zupę na obiad i nawet całą kolację. Chrzanić alko - jutro też
          nie piję!
          _______________________________________.
          A potem nastepuje okres odbudowy fizycznej wlasnego ciala i miesa
          i coraz wieksza staje sie pewnosc siebie i to nadymanie wlasnego Ego,
          a kiedy euforia ta osiaga zenitu nadetego balona - pekalo to
          wszystko, jak szklo rozbijanej pustej butelki po kolejnym zawodzie i
          zalu do calego swiata...! :-((
          (pisalem o sobie dyniaczku);-))
          A...
          • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 22:20
            Ja wiem to również po sobie. W zeszłym roku to przechodziłem po dwu miesięcznej
            abstynencji.
            • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 22:46
              dyniaczek1 napisał:
              > Ja wiem to również po sobie. W zeszłym roku to przechodziłem po
              dwu miesięcznej abstynencji.
              ________________________________________________.
              To co teraz napisze nie mysl Dyniaczku, ze to atak na ciebie... -
              Nie...!
              Czy ty bedziesz pil, czy nie malo mnie to obchodzi... - Ale jezeli
              tylko powiesz, ze chcialbys juz nie pic i zrobisz wszystko w tym
              kierunku, wtedy ja podziele sie z Toba i podziele sie z Toba moimi
              doswiadczeniami, jak wylazlem z tego gowna... - Z gowna, w ktorym
              lezalem po same uszy...!
              Ja mialem to szczescie, ze na mojej drodze staneli alkoholicy,
              ktorzy dali sobie rade z ta choroba i dalej pomagaja sobie w grupie.
              Od prawie 12 lat uczeszczam na te spotkania, zwane Mityngami AA
              (Anonimowych Alkoholikow)... - Tam nauczono mnie jak zyc "z" (i "w")
              prawdzie i jak sobie radzic w zyciu. Ale tu trzeba juz mocno chciec
              i wykazywac pelna gotowosc... - Gotowosc takze do przyjmowania
              prawdy, ktora okrutnie boli...!
              Dam Ci przyklad: Piszesz powyzej, ze ty wiesz co ja pisze...!
              Ty tylko myslisz, ze wiesz. Gdybys naprade wiedzial, nie zapilbys
              znowu... - W taki sposob mozna siebie wlasnym rozumem oszukiwac, bo
              ta choroba ma to do siebie, ze umysl alkoholika potrafi w pojedynke
              tylko butelke wymyslic...
              A...
              • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 23:09
                aaugustw napisał:
                > Ty tylko myslisz, ze wiesz. Gdybys naprade wiedzial, nie zapilbys
                > znowu...
                Pewnie masz rację. Ja właśnie wtedy po tych dwóch miesiącach poczułem się
                pewnie, że nic mi nie zaszkodzi jak sobie 1 raz się napiję. Bo przecież jak tyle
                wytrzymałem to wytrzymam znowu. No i się napiłem ale nie jeden raz a jeden rok
                takimi ciągami. Nie chcę już pić i zrobię wszystko żeby nie pić. Pozdrawiam.
                • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 23:27
                  dyniaczek1 napisał:
                  > ...Nie chcę już pić i zrobię wszystko żeby nie pić. Pozdrawiam.
                  __________________________________________________________.
                  Masz we mnie przyjaciela i mozesz na mnie zawsze liczyc...!
                  Na wszelki wypadek podaje moj prywatny adres mailowy, gdybys
                  zazyczyl sobie jakichs materialow AA, choc Jaras robi to najlepiej:
                  awyst@t-online.de
                  Pozdrawiam i zycze teraz duzo cierpliwosci. Gratuluje tych (prawie)
                  dwoch pierwszych dni bez alkoholu, ktore zaraz bedziesz mial za
                  soba, a od jutra dalej: tylko po 24-godziny...! ;-))
                  Nie przejmuj sie na razie papierosami. Nie wszystko na raz. Ja,np.
                  skonczylem z paleniem dopiero po uplywie ok. 5 - 6 lat po
                  zaprzestaniu picia...
                  Pisz i pytaj, jak masz ochote, ale nie zmuszaj sie do niczego...
                  A...

                  • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 23:39
                    Dyniaczku, pisalem o materialach AA, ale to moga byc rowniez
                    krepujace Ciebie pytania, ktore nie chcesz tutaj stawiac na tym FU,
                    a ktore Cie niepokoja, lub nurtowac beda... - To mialem na mysli
                    podajac moj adres mailowy...
                    Naturalnie, ze lepiej w grupie dzielic sie swoimi doswiadczeniami,
                    bo moja glowa moze sie mylic, ale sa wyjatki od reguly...
                    Dobranoc: A... ;-))
                    • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 19.10.08, 00:00
                      Dzięki :) Wysłałem emaila.
                      Dobranoc
                • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 19.10.08, 11:29
                  mi bardzo pomogło to proste zdanie:

                  z alkoholem jest jak z pociągiem, nie zabija któryś tam, kolejny
                  wagon, a lokomotywa, która je wszystkie ciągnie, dlatego chodzi o
                  ten pierwszy, jeden mały kieliszek, pół szklanki piwa, bo co za
                  różnica, ile tego będzie później?

                  dziś nie czuje się zagrożony, jestem bezpieczny, bo zszedłem z torów
                  i idę wydeptaną przez mądrzejszych w tym temacie ludzi, ścieżką obok

                  poczytaj może jak powstaje alkoholizm
        • ela_102 Wiele bym dała... 19.10.08, 12:01
          Kiedyś, aby mój Tata tak napisał, lub powiedział:


          No i 2 dzień dobiega końca. Co najważniejsze na trzeźwo. I miałem
          kupę czasu
          żeby zająć się dzieckiem :) Piękny dzień. I dałem radę zjeść zupę na
          obiad i
          nawet całą kolację. Chrzanić alko - jutro też nie piję!

          Nie pamietam dnia w życiu mojego Taty aby nie wypil piwa...
          umarł 6 lat temu na raka Trzustki...
          • aaugustw Re: Wiele bym dała... 19.10.08, 12:54
            Dyniaczku, odezwij sie znowu tutaj... - Jak leci?. Jak sie czujesz?
            O czym myslisz? Co planujesz? itd...
            Ja bede tutaj znowu wieczorem... - Mam obowiazki...!
            Pozdrawiam wszystkich:
            A...
            • dyniaczek1 Re: Wiele bym dała... 19.10.08, 14:43
              Witajcie.
              U mnie w porządku, a nawet lepiej. Byłem dziś z żoną na obiadku u teściów. Teść
              chciał ze mną po szklaneczce piwka wypić, ale odmówiłem więc wypił sam. Teściowa
              przy obiadku winkiem kusiła, też odmówiłem. Zresztą za winem nie przepadam.
              Odmówiłem i przeżyłem :) Teraz jestem w domu i jestem pewny że dziś nic nie wypiję.
              • aaugustw Re: Wiele bym dała... 19.10.08, 21:04
                dyniaczek1 napisał:
                > Witajcie. U mnie w porządku, a nawet lepiej. Byłem dziś z żoną na
                obiadku u teściów. Teść chciał ze mną po szklaneczce piwka wypić,
                ale odmówiłem więc wypił sam. Teściowa przy obiadku winkiem kusiła,
                też odmówiłem. Zresztą za winem nie przepadam. Odmówiłem i
                przeżyłem :) Teraz jestem w domu i jestem pewny że dziś nic nie
                wypiję.
                ________________________________________________________.
                Witaj Dyniaczek...! ;-))
                To sa te male kroczki naprzod, ktore jak krople wody draza te
                skale... - Pomalu a nie tylko "wychowasz" sobie swoich bliskich, ale
                i ten caly otaczajacy Ciebie swiat... - Oni wszyscy przyzwyczaja sie
                do tego, ze to Ty decydujesz o sobie i ze Ty wiesz czego chcesz... Z
                czasem nie beda nagabywac Ciebie wogole do picia...! A im dluzej
                bedziesz postepowal przykladnie, tym wieksza w Tobie bedzie odwaga
                do zademonstrowania, (pokornego), ze nie pijesz alkoholu, bo masz po
                prostu z nim problemy...
                Na moich urodzinach nikomu nie wpadnie juz do glowy, ze moglby sie
                napic kropelke alkoholu i dalej przychodza do mnie ci, ktorym na
                mnie zalezy. A ci, ktorym zalezalo na alkoholu juz nie przychodza.
                Nastapila naturalna (zdrowa) selekcja...! ;-))
                A...
                • andros23 Re: Wiele bym dała... 19.10.08, 21:57
                  U mnie w pracy są 3 osoby, które nie piją wcale i muszę przyznać, że tak właśnie
                  wychowały resztę załogi, że na jakiejś firmowej imprezie nikt im już po prostu
                  alkoholu nie proponuje. Zastanawiam się dlaczego w ogóle nie piją? Zawsze
                  uważałem ich za dziwaków, ale czas spojrzeć na nich z innej strony.
                  • aaugustw Re: Wiele bym dała... 20.10.08, 00:10
                    andros23 napisał:
                    > U mnie w pracy są 3 osoby, które nie piją wcale i muszę przyznać,
                    że tak właśnie wychowały resztę załogi, że na jakiejś firmowej
                    imprezie nikt im już po prostu alkoholu nie proponuje.
                    Zastanawiam się dlaczego w ogóle nie piją?
                    Zawsze uważałem ich za dziwaków, ale czas spojrzeć na nich z innej
                    strony.
                    _________________________________________________________.
                    A nie lepiej zastanowic sie, dlaczego ci inni wogóle pija...!? ;-))
                    A...
                  • to_ja_pytam Re: Wiele bym dała... 20.10.08, 09:50
                    andros23 napisał:
                    >Zawsze uważałem ich za dziwaków, ale czas spojrzeć na nich z innej
                    >strony.

                    To dość powszechne postępowanie (i powierzchowne). Sama tak
                    postrzegałam kiedyś osoby niepijące. No bo jak można W OGÓLE nie
                    pić??? (hehehe). Zazwyczaj wszystko co w jakikolwiek sposób odstaje
                    od większości, od ogółu, także niepopularne zachowania - uważa się
                    za dziwactwo co najmniej, jak nie za wariactwo czy nawet chorobę
                    psychiczną. Ludzie czasami tak bardzo nieświadomi są...
                    • tenjaras Re: Wiele bym dała... 20.10.08, 15:41
                      dopiero jak przetałem pić to przejrzałem na oczy, wcześniej wydawało
                      mi się, że wszyscy piją...

                      największą grupą są ludzie, którzy piją tak rzadko i takie ilości,
                      że w ogóle nie piją, są też tacy, którzy piją okazjonalnie, ale
                      sporo i są abstynenci

                      pijący nadmiernie i uważający, że "picie to jest życie" jest
                      mniejszość, może nie społeczny, ale margines

                      dlaczego uważać ich styl życia za standart
    • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 12:45
      dyniaczek1 napisał:
      > Chciałbym zacząć jakieś leczenie ale kompletnie nie wiem od czego
      > zacząć i gdzie się udać.

      właśnie z powodu niekompetencji niektórych sposobów leczenia
      powstała ta strona:
      www.alkoholizm.eu
      w ostatnich latach mojego picia nie robiłem już sobie złudnych
      nadziei na zaprzestanie picia, wewnętrznie czułem, że przegrałem,
      piłem więc, bo tylko to mo zostało

      jestem szczęściarzem, bo w jakimś momencie znaleźli się przy mnie
      ludzie, którzy nie tylko potrafili mi wyjaśnić, że pomimo, że stałem
      się alkoholikiem, mogę przestać pić, to jeszcze mi pokazali jak to
      robić - zawdzięczam im życie

      życie na takim poziomie, o jakim już nawet nie pamiętałem, że
      istnieje

      rozumiem, że nie jesteś tak daleko w alkoholowych odmętach, ale aby
      tam się nigdy nie znaleźć, pozwól sobie pomóc fachowcom od
      uzależnienia i doświadczonym ludziom, którzy wiedzą jak trwale
      pozbyć się pijaństwa i jego skutków

      czasem będziesz uważał, że wiesz lepiej, albo, że to nie tak,
      przemyśl jednak, co masz do stracenia, czym tak naprawdę jest
      alkohol...
      • janulodz Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 13:17
        Pamiętam swój moment podjęcia decyzji o przestaniu picia. Też pierwsze noce to
        koszmary bezsenne, takie sny-jawy, przemyślenia, rachunki sumienia. Wtedy
        rozmowa z żoną, która widziała moje umęczenie, było kładką porozumienia między
        nami. To razem z nią poszedłem po kilku dniach do przychodni, to ona mnie
        wsparła i do mnie wróciła. A znała mnie, oj znała :))
        Potem było coraz lepiej, dochodziłem do zdrowia fizycznego, stan organizmu się
        poprawiał i samopoczucie było dobre.Ten moment bywał najgorszy, kiedy piłem.
        wtedy zawsze następował nawrót.
        Tym razem moje postanowienie i sytuacja była taka, że pokusę przetrzymałem.
        Potem euforia zaczęła przeradzać się w normalność.
        Teraz stan zadowolenia z tego, że nie piję i nie muszę jest u mnie CONSTANS.
        Tylko, że każdy musi tego doświadczyć sam. Na własnej skórze. Nie ma alkoholików
        eksternów. Ten moment dla dyniaczka mógł jeszcze nie nadejść. Dziś sobie
        postanowił, bohatersko wyrzucił flaszkę, a jutro rozejrzy się za większą, żeby
        sobie odbić. Dlatego napisałem wcześniej, że prawdziwego mężczyznę poznaje się
        po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.
        • ela_102 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 13:45
          janu:
          Dziś sobie
          postanowił, bohatersko wyrzucił flaszkę, a jutro rozejrzy się za
          większą, żeby sobie odbić.

          Też starałam się na to zwrócić uwagę.Ja dokaładnie pamiętam ten
          moment kiedy moje własne myśli zaczynały mi robić "ku-ku"
          jestem tez przekona (choć to gdybanie) że gdybym znalazła się
          wówczas w warunkach chrakterystycznych mojemu pijaństwu to
          poplynęłabym raczej po raz ostatni. Jednak siedzialam w pociągu z
          dala od towarzyszy niedoli niesiona jakąs bliżej nie określoną
          nadzieją przeplataną poczuciem ogromnej porazki, stad też rozumiem,
          że nałóg to suma pewnych nawyków. Odkąd je zmieniłam do nałogu nie
          wróciłam. Dziś jak wchodzę do sklepu nawet do dostrzegam półek z
          alkoholem...

          p.s musi niezły ze mnie mężczyzna - bo nieżle skończyłam ;-)
          • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 13:56
            Dokładnie rok temu nie piłem przez 2 miesiące. Tak się doprawiłem, że
            wylądowałem w szpitalu z zapaleniem trzustki. Tydzień leczenia, 2 tygodnie
            zwolnienia. Nie piłem prawie 2 miesiące. Coś mnie jednak skusiło i wypiłem piwo.
            Później jeszcze 3. Trzustka ok, nic mnie nie bolało więc powrót do dalszego
            chlania. Wiem, że jeżeli teraz zacznę znowu to następny raz na zerwanie z
            nałogiem może przyjść za długi czas albo wcale.
            Jadę właśnie do sklepu. Po soczek i papierosy. Z tym nałogiem też przegrywam już
            kilkanaście lat.
            • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 14:27
              No i wróciłem. Z sokiem pomidorowym. A teraz zabieram się do roboty bo
              zaległości narobiłem. Oczywiście w międzyczasie będę tu zaglądał :)
            • oryginal23 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 14:31
              Wielokrotnie sam przestawałem pić na kilka dni.Kiedy tylko
              poczułem się lepiej,a w domu troszkę się ulożyło znowu wracałem
              do picia.Dopiero zamknięty odwyk wyrwał mnie z tej beznadziei.
              Gdybym wcześniej wiedział jak wygląda pobyt na odwyku,byłbym
              tam wiele lat wcześniej.Nie odwlekaj sprawy,sam masz małe szanse
              na skuteczne przerwanie picia.Idź do jakiegokolwiek klubu AA,
              tam spotkasz na pewno ludzi,którzy dokładnie opowiedzą ci jak
              wygląda odwyk.Ja jechałem na niego przerażony i pełen czarnych
              wyobrażeń,bo nikogo przedtem nie zapytałem jak tam jest.
              A jest ok.
              23.
              • tenjaras formalina 18.10.08, 19:39
                z trafieniem do klubu AA może być problem, ja jeszcze w takim nie
                byłem

                znam natomiast Kluby Abstynenta, utrzymywane na koszt miasta, czy
                gminy, z kapslowego

                AA to nigdzie nie przypisane grupy samopomocowe gdzie można spotkać
                innych alkoholików i dowiedzieć się od nich jak sobie radzili i
                radzą z życiem

                często takie spotkania odbywają się na terenie Klubów Abstynenta,
                ośrodków odwykowych i kościołów, wynika to z niskich kosztów,
                Anonimowi Alkoholicy finansują się z dobrowolnych składek

                czy AA może Ci pomóc?

                piszę o tym, ponieważ uważam, że należy wyjaśniać takie
                oczywistości, to nie jest żaden atak na oryginal23, drobne
                nieścisłości mogą prowadzić do poważnych błędów
          • janulodz Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 14:22
            Z tego co piszesz u Ciebie Elu zmiana nawyków spowodowała zaprzestanie picia, a
            właściwie nie wracanie do niego po kolejnych postanowieniach i niedotrzymywanych
            umowach. U mnie tym momentem była świadomosć klęski, rozpacz, gorycz,
            przerażenie. Nawyki zacząłem zmieniać dopiero potem, kiedy mineło euforyczne
            uniesienie spowodowane odstawieniem akloholu. Moim zdaniem najgorszym momentem
            jest powrót do dobrego samopoczucia , kiedy minie ból fizyczny, a rozkołatane
            serce zaczyna bić w miarę normalnie i kiedy zaczynamy kombinować, że to może nie
            jest z nami tak żle, żebyśmy sobie nie zaczeli od nowa.
            • ela_102 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.10.08, 14:49
              janu:
              Z tego co piszesz u Ciebie Elu zmiana nawyków spowodowała
              zaprzestanie picia,

              nie nie janu.
              To teraz z perspektyw czasu tak na to patrzę. Ciekawe, że właśnie
              wiekszość spraw ktore mialy miejsce w moim zyciu mogę własciwie
              ocenić po jakimś czasie.W pociągu doświadczyłam uświadomienia sobie,
              że inna sytuacja w której się znalazłam, pomimo myśli, że mogę już
              spokojnie pić, bo udowdniłam sobie kilkunastodniową abstynecją że
              alkoholizm nie jest moim udziałe, nie spowodowała powrotu do picia.
              Nieświadomie zmieniłam nawyk, zabraklo pewnych elemntów ktore zawsze
              towarzyszyly mi przy takim myśleniu, nie bylo pojego pokoiku, nie
              było mojego sklepiku i w dodatku portfel prawie pusty...no i
              świadomość, że jednak KTOŚ na mnie liczy...

              Pewnie, że nawyki zmienialam potem i drodze jakiś samoobserwacji...
              niemniej jednak WSZYSTKO zaczyna sie od "uświadomienia" sobie
              czegoś, co nalezy zmienić.
              Wiele rzeczy które sobie uswiadomilam tak naprawdę mogłam odczytać
              po pewnym czasie dopiero...ale zaczęlo się od rozpaczy, klęski,
              goryczy, wstydu i potwornego strachu...tak jak u Ciebie.

              dyniaczek też sobie uświadomił, że wpadal w pułapkę własnego
              myślenia już nie raz...więc dopiero teraz mozna mówić o świadomosci
              w tej malej częsci jego EGO...a to OCEAN przecież;-)
    • to_ja_pytam Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 10:01
      Nie będę powielać powyższych postów, z którymi całkowicie się
      zgadzam. Najtrudniejszy pierwszy krok. To prawda.
      Ale nurtuje mnie jedno pytanie, bo nie wynika to z Twoich postów:
      jak masz zamiar dalej utrzymywać trzeźwość, czy chcesz dać sobie
      radę SAM, czy jednak skorzystać ze wskazówek i poszukać dla siebie
      pomocy na zewnątrz? Abstynencja jest niezbędne do rozpoczęcia
      procesu trzeźwienia, ale samo niepicie to za mało...
      Trzymam kciuki i wytrwałości życzę :)
      Pozdrawiam.
      • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 20:18
        Planuję wybrać się na mityng AA w środę ale nie wiem czy się uda bo chyba będę
        pracował na drugą zmianę a urlopu już nie mam. Większość dni poszło na kacowe.
        • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 20:46
          dyniaczek1 napisał:
          > Planuję wybrać się na mityng AA w środę ale nie wiem czy się uda
          bo chyba będę pracował na drugą zmianę a urlopu już nie mam.
          Większość dni poszło na kacowe.
          _____________________________________________.
          Ty na ten środowy Mityng AA nie dotrzesz...!
          Wiem to juz dzisiaj...!
          A...
          Ps. A czy zalapiesz sie na inne - ???????????
          • janulodz Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 21:56
            Z własnego doświadczenia wiem, że takie "na razie się trzymam" można o kant dupy
            potłuc. Wiele razy tak miałem, że postanawiałem sobie zrobić przerwę na jakiś
            czas. Wtedy też liczyłem każdy dzień i byłem z siebie dumny, że tyle
            "wytrzymałem". Potem wszystko zaczynało się od nowa. Żona zapominała, ja się
            czułem coraz pewniej, wracało zdrowie, kac mijał, a pić się chciało , no to
            dawałem w przełyk.
            Kiedy dobiłem do swojego dna i zacząłem się ratować przed tym, co ostateczne,
            nie mówiłem sobie "na razie". W moim łbie się przestawiło. Zdałem sobie sprawę,
            że ja muszę "na razie" zamienić na "na zawsze". Choć to brzmi dla alkoholika
            strasznie dopóki tego nie zrozumiesz, nie skończysz z tym. Radzę Ci udaj się po
            pomoc i to niezwłocznie. Ja co prawda skończyłem z tym sam, ale musiałem z całej
            siły walnąć o beton. Ty na razie się tylko lekko potłukłeś, jeśli wiesz co mam
            na myśli. I nie odkładaj tego. Nie kombinuj. Bo wcześniej, czy później
            popłyniesz. Sam z tego nie wyjdziesz. To widać.
          • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 12:26
            > Ps. A czy zalapiesz sie na inne - ???????????

            po co? skoro ten środowy się nie udał...
            też już uważam, że nie będziesz na tym spotkaniu AA
            • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 22:35
              Witam. No i jutro mam jednak na pierwszą zmianę więc wieczór mam wolny. Opowiem
              wam jak było jeśli mnie strach przed drzwiami nie zawróci.
              P.S. Piąty dzień na trzeźwo dobiega końca :)
              • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 23:38
                dyniaczek1 napisał:
                > Witam. No i jutro mam jednak na pierwszą zmianę więc wieczór mam
                wolny. Opowiem wam jak było jeśli mnie strach przed drzwiami nie
                zawróci.
                > P.S. Piąty dzień na trzeźwo dobiega końca :)
                ___________________________________________.
                Masz ode mnie "piatke"...! ;-))
                Umiesz pozytywnie zaskakiwac...! (gdzies tam na dole serca liczylem
                na to...!) ;-))
                Ciesze sie, ze sie tam wybierasz. Sam widzisz, ze jest "mala"
                roznica pomiedzy tymi tu dyskusjami schowanych za monitorami twarzy,
                a realnym spotkaniem ludzi, ktorych laczy ta sama choroba i
                autentycznosc...
                Chcialbym Tobie pomoc, zebys pozbyl sie tego leku, wiec powiem
                tylko, ze tam chodza tacy sami ludzie, jak i Ty. Nie jestes tam do
                niczego zobowiazany. Byc moze, ze jakas "geba" ci sie nie spodoba,
                albo polubisz tam kogos od pierwszego spotkania... - Nie wiem. Nie
                wyciagaj na poczatek zadnych wnioskow. Pochodz tam i gdzie indziej
                pare razy i pozostan tam, gdzie bedziesz sie najlepiej czul...
                Trzymaj sie... - Czekam na wiadomosci od Ciebie...! ;-))
                A...

              • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 22.10.08, 11:14
                jak widać, życie Ci sprzyja, nie zatrać tego, bo możesz nie mieć
                więcej szansy

                po tym co napisał August, pozostaje tylko życzyć wytrwałości,
                trzymam kciuki :-)
        • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 22:50
          dyniaczek1 napisał:
          > Planuję wybrać się na mityng AA w środę ale nie wiem czy się uda
          ______________________________.
          Bezsilnosc wobec alkoholu i gotowosc do czynow inaczej wyglada -
          dyniaczku...! :-((
          Pozdrawiam: A...
          • dyniaczek1 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 23:20
            Niestety ale w pracy mam też niezbyt ciekawą sytuację i jak mi każą przyjść na
            14tą to nie będę się sprzeciwiał. I wcale nic nie kombinuję.
            Przez te kilka dni jakoś specjalnie nie myślę o alkoholu tylko o innych,
            przyjemniejszych rzeczach.
            • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 23:30
              dyniaczek1 napisał:
              > Niestety ale w pracy mam też niezbyt ciekawą sytuację i jak mi
              każą przyjść na 14tą to nie będę się sprzeciwiał. I wcale nic nie
              kombinuję. Przez te kilka dni jakoś specjalnie nie myślę o alkoholu
              tylko o innych, przyjemniejszych rzeczach.
              __________________________________________.
              Dyniaczku, ja Tobie zycze wszystkiego dobrego i tego, abys
              wytrzymal...! (myslenie o przyjemniejszych rzeczach nie daje jeszcze
              zadnej gwarancji i ochrony przed zapiciem).
              Pamietaj o hierarchii waznosci, (jezeli nie chcesz pic), bo jezeli
              zawalisz swoja abstynencje, wszystko inne runie w gruzach...!
              Dobranoc: A...
            • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 12:31
              > nie myślę o alkoholu tylko o innych,
              > przyjemniejszych rzeczach.

              tu nie chodzi o albo alkohol albo inne przyjemne rzeczy, nie ma
              zamiennika, alkoholik potrafi nie tylko zrujnować swoje i innych
              życie, ale również je odebrać, bo nie potrafi opanować ciągu
        • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 22.10.08, 15:02
          dyniaczek1 napisał:
          > Planuję wybrać się na mityng AA w środę...
          ___________________________________________.
          I to jest najwazniejsze dzisiaj...!
          A... ;-))
          Ps.
          Wczoraj, Dzisiaj i Jutro ....
          Sa dwa dni w tygodniu, o ktore nie powinnismy sie martwic,
          dwa dni, ktore powinny byc wolne od leku i niepewnosci.
          Jednym z tych dni jest WCZORAJ,
          ze swymi bledami i klopotami, ze swymi bolami i cierpieniami.
          Wczoraj minelo juz na zawsze i nie mamy nad tym kontroli.
          Zadne pieniadze na swiecie nie wroca dnia wczorajszego.
          Nie mozemy zmienic nawet jednego slowa, ktore wypowiedzielismy
          wczoraj. Wczorajszy dzien przeminal.
          Drugim dniem, o ktory nie powinnismy sie martwic jest JUTRO,
          z mozliwoscia niepowodzen i ciezarow, z wieloma przyrzeczeniami i
          slabym ich dotrzymaniem. Dzien jutrzejszy jest rowniez poza
          zasiegiem naszej kontroli. Slonce dnia jutrzejszego wzejdzie w
          blasku albo spoza chmur, ale wzejdzie. Dopoki to nie nastapi, dzien
          jutrzejszy nie nalezy do nas.
          Pozostaje tylko jeden dzien –DZISIAJ.
          Kazdy czlowiek jest zdolny staczac bitwy jednego dnia.
          Tylko wtedy, kiedy dodamy ciezar tych dwoch strasznych wiecznosci -
          dnia wczorajszego i jutrzejszego, mozemy sie zalamac.
          Nie przezycia dzisiejszego dnia doprowadzaja czlowieka do utraty
          rozsadku, ale wyrzuty sumienia i rozgoryczenie za cos, co stalo sie
          wczoraj i lek przed tym, co moze przyniesc jutro. Dlatego wiec
          zyjmy jednym dniem... - Zyj dniem dzisiejszym
    • 7zahir I CO dalej? 20.10.08, 19:35
      nt.
      • dyniaczek1 Re: I CO dalej? 20.10.08, 20:20
        Na razie się trzymam. Czwarty dzień na zero dobiega końca. Jutro będzie piąty :)
    • aaa-to-ja Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.10.08, 23:17
      witaj dyniaczek1 to co dzisiaj zrobiłeś jest pierwszym malutkim
      kroczkiem do życia. Ja rok temu też stawiałem taki kroczek , myślę
      sobie że jak powiedział pierwszy zdobywca księżyca :był to malutki
      krok dla ludzkości , a dla mnie ogromny" Od roku jestem trzeżwym
      człowiekiem, moje życie zmieniło się nie do poznania. Rok temu
      odbyłem ośmiotygodniową terapię trzeżwości w Rozwadowie (woj.
      podkarpackie). Z perspektywy czasu potrawię docenić zmiany jakie
      wprowadziłem w swoim życiu, sposobie myślenia, stosunku do ludzi
      bliższych i dalszych.Kiedyś tego wszystkiego nie widziałem, tonęło
      to w litrach wypijanej wódki, wówczas uważałem ,że to co robię co
      się ze mną dzieję jest normalne i nie szkodliwe - błą-błąd-i jeszcze
      raz błą w logicznym trzeżwym myśleniu. To co kolego piszesz, że z
      żoną jest już żle i jak ona to z tobą wytrzymuje , to zapewniam cię
      z całą odpowiedzialnościa że jeśli nie zaczniesz ratować siebie ,
      żony , dziecka na 100% będzie jeszcze gorzej. Piszesz że masz
      samochód , mieszkanie , dobrą pracę (firmę)- jęsli nie przestaniesz
      pić WSZYSTKO TO STRACISZ, zaręczam cię ,że tak będzie. Specyfika
      alkoholizmu polega na tym , że picie degraduje powoli, najpierw
      pogorszy relacje z innymi ludżmi, potem przyjdzie czas na rujnację
      finansową , z tym wiążą sie kłopoty w rodzinie , utzrymanie jej
      zapewnienie bezpieczeństwa i przyszłośći.Alkoholizm na sam koniec
      zostawia sobie na deser ciebie , twoje zdrowie , które zrujnuje ci
      do reszty, bez skrupułów, bezwzględnie i bezlitośnie.
      WSZYSTKIM UZALEŻNIONYM POWTARZAM, ŻE TERAPIA W OŚRODKU ZAMKNIĘTYM
      JEST NAJSKUTECZNIEJSZĄ METDĄ WYJŚCIA Z NAŁOGU. INNEGO RODZAJU PRÓBY
      WCZEŚNIEJ CZY PÓŻNIEJ POPCHNĄ CIE DO PICIA. Jak już wspomniałem nie
      piję od roku , nie jest to wcale długo, ale przez ten czas
      doświadczyłem wspaniałego życia, cieszę się z niego wspólnie z
      żoną , córką 8l. i synem 12 l.Bardzo ważne w trzeżwieniu jest to aby
      zdać sobię sprawę z tego , że można żyć obok alkoholu, ten alkohol
      jest poprostu na innej ścieżce naszego życia na którą my
      trzeżwiejący alkoholicy wchodzić nie chcemy.Pamiętam , że dni kiedy
      decydowałem się na pójście na terapię były dla mnie straszne , bałem
      się rzucić picie , a wtedy ono było właśnie dla mnie sensem życia
      pewnie i tobie takie myśli do głowy przychodzą ale zaręczam cię
      sprójzmienić swoje dotychczasowe życie bo WARTO!!!!!!!!! Pa
      • ela_102 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 08:18
        aaa-to-ja
        Gratuluję bycia od roku uczestnikiem normalnego życia:-)))))))))
        Ja też patrzyłam jakby na statystyki, rokowania, tzn jak
        najskuteczniej uleczyć alkoholizm i wybrałam po powaznym rozważeniu
        opcję terapia i AA...
        40% wyleczonych po terapi podstawowej
        80% po terapi pogłębionej

        nie wiem na ile to prawdziwe wówczas było, ale ja uległam temu, bo
        dla mnie najwazniejsze było żyć i nie pić...
        Kilka dni temu wychdząc z biedronki spotkalam nachlaną kumpelę - nie
        poznała mnie - dwie terapie podstawowe = bardzo przykry widok, ale
        Ona zawsze traktowala je tylko jak przerwe w piciu, odpoczynek...

        moje podejscie bylo zupelnie inne to i efekty sa inne..
        Stąd mowa o nieskuteczności terapi, jak ja nie zechę aby mi coś
        pomogło to nie ma bata, nie pomoże...
        • aaa-to-ja Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 16:15
          witaj dyniaczek wszedłem wczoraj na forum na którym nie było mnie od
          6 ciu miesięcy. zrobiłem to ponieważ poruszyła mnie twoja decyzja o
          wyrzuceniu przed pracą tej pieprzonej zołądkówki (pewnie ćwiartka -
          bo takie w pracy łatwo ukryć, a i tak pije się samemu więc o
          wstydzie przed kolegą nie ma mowy), ja też najpierw kupowałem "małe"
          ale po niedługim czasie było to za mało.Narmą stały się dwie
          półlitrówki (50 zł X 30 dni = 1500 zeta) Nie pijąc tylko przez trzy
          miesiące bierzesz rodzinę na piękne dwutygodniowe wakacje
          zagraniczne. Ale w trzeżwieniu nie o to chodzi napisałem ci to po to
          abyś sobie przeanalizował tak zwany litraż - czyli ile wynosi twój
          wydatek na sam alkohol, dotego dochodzą wydatki pośrednie które są o
          wiele wyższe. Ciekaw jestem czy dzisiaj jesteś trzeżwy. Uważam jak
          zresztą wielu trzeżwiejących alkoholików , że jeśli nie rozpoczniesz
          i nie wprowadzisz radykalnych , natychmiastowych, konkretnych i
          konsekwentnych zmian to popłyniesz.Samo niepicie nic nie zmieni ,
          dlatego , że bez wprowadzenia pewnych zmian w stylu życia , sposobie
          myślenia jak i zachowania jest tylko walką z czasem (może tydzień
          może miesiąć kto wie.....) Sposobu życia bez alkoholu naucysz się na
          terapii. Możesz sobie myśleć że co może wiedzieć terapeuta na temat
          alkoholizmu wewnętrznego (tego który siedzi w Tobie), przecież to
          młoda siksa która zdobyła jakąś wiedzę na studiach i tak naprawdę to
          nie zna problemu lepiej od ciebie. Jeśli w ten sposób myślisz to nic
          bardziej błędnego. POZDRAWIAM
      • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 12:41
        ja nie robiłem terapii zamkniętej, przychodziłem do ośrodka na 9 (o
        ile dobrze pamiętam), a o 17 czy 18 kończyła się terapia i wracałem
        do domu

        potem chodziłem na mityngi AA, w Gdyni przeważnie zaczynające się o
        18 trwające do 20, przyjąłem zasadę, że przychodziłem wcześniej i
        wychodziłem z ostatnimi, po kilku miesiącach chodziłem na 2-3
        spotkania tygodniowo, a kiedy doszła terapia pogłębiona, jedno
        spotkanie na tydzień, zaczałem chodzić na jedną konkretną grupę AA

        sporo czasu spędzam z alkoholikami w necie, mam serwis i działania
        wokół niego są bardzo absorbujące

        ale świetnie rozumiem, że terapia zamknięta jest jedną z wielu dróg
        do trwałej i satysfakcjonującej trzeźwości - dla tych, którzy tak
        chcą ;-)
        • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.10.08, 19:03
          tenjaras napisał:
          > ja nie robiłem terapii zamkniętej, przychodziłem do ośrodka...
          > potem chodziłem na mityngi AA...
          > sporo czasu spędzam z alkoholikami w necie...
          > ale świetnie rozumiem, że terapia zamknięta jest jedną z wielu
          dróg do trwałej i satysfakcjonującej trzeźwości - dla tych, którzy
          tak chcą ;-)
          _________________________________________.
          Moje doswiadczenie jest takie:
          Ja bylem na terapii zamknietej, a potem uczeszczalem (po dzien
          dzisiejszy) na Mityngi AA, gdzie spotkalem (o dziwo) wiecej na
          Grupie AA alkoholikow, ktorzy nie uczestniczyli w zadnej terapii,
          (oprocz Mityngow AA), a dwoch z nich mialo juz dwucyfrowe DT (daty
          trzezwosci - wtedy ok. 15 i 21 lat...!
          A...
    • zuzia36 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 22.10.08, 08:14
      Dyniaczek piszesz dokładnie to samo co mówił moj mąz jakiś czas temu. Od
      tygodnia jest na leczeniu zamkniętym. Powodzenia!
    • dyniaczek1 No i byłem :) 22.10.08, 20:46
      Byłem dziś po raz pierwszy na mitingu. Jak wysiadłem z samochodu to mnie strach
      trochę obleciał. Ale z każdym krokiem do przodu był już co raz mniejszy. I
      powiem, że dobrze zrobiłem że poszedłem. Następny miting już w piątek i jak nic
      nie stanie mi na przeszkodzie to też pójdę. Dziękuję za Wasze wsparcie. Bez Was
      pewnie bym się nie odważył na taki krok. Krok ku lepszej przyszłości. Pozdrawiam.
      • ela_102 Re: No i byłem :) 22.10.08, 20:50
        Super!
        Bardzo się cieszę :-)))))))
        właśnie w wątku obok pisałam, że gdyby w AA zabraklo takich, którzy
        tam byli, gdy Ty sie pojawiłeś to raczej nie byłbyś w tej chwili
        pocieszony...
        ale jesteś:-))))))))))))) super :-)
      • aaugustw Re: No i byłem :) 22.10.08, 20:51
        dyniaczek1 napisał:
        > Byłem dziś po raz pierwszy na mitingu. Jak wysiadłem z samochodu
        to mnie strach trochę obleciał. Ale z każdym krokiem do przodu był
        już co raz mniejszy. I powiem, że dobrze zrobiłem że poszedłem.
        Następny miting już w piątek i jak nic nie stanie mi na przeszkodzie
        to też pójdę. Dziękuję za Wasze wsparcie. Bez Was pewnie bym się nie
        odważył na taki krok. Krok ku lepszej przyszłości. Pozdrawiam.
        ______________________________________.
        Dyniaczku, czekalem na Ciebie i na te slowa...!
        Gratuluje odwagi i podjetej decyzji...
        Pozdrawiam mocno i serdecznie... - Wytrwalosci zycze...!
        A... ;-))
      • aaugustw Re: No i byłem :) 22.10.08, 21:02
        dyniaczek1 napisał:
        > ...strach trochę obleciał. Ale z każdym krokiem do przodu był już
        co raz mniejszy. I powiem, że dobrze zrobiłem że poszedłem. Następny
        miting już w piątek...
        ____________________________________________.
        Z kazdym przerobionym Krokiem AA takze i strach
        przed przyszloscia bedzie coraz to mniejszy...!
        Ciesze sie razem z Toba, Dyniaczku...!
        A... ;-))
        • dyniaczek1 Re: No i byłem :) 22.10.08, 21:09
          Oprócz mnie było 9 osób w tym jeszcze jedna osoba która była po raz pierwszy.
          Myśli przychodziły czy nie spotkam tam kogoś znajomego. Wiadomo jak to za
          pierwszym razem. Był facet, którego znam z widzenia tylko i nigdy bym nie
          pomyślał, że też jest alkoholikiem. Ogólnie było pozytywnie.
          • tenjaras Re: No i byłem :) 22.10.08, 21:11
            > Ogólnie było pozytywnie.

            przecież o to chodzi, żeby iśc do przodu :-)
          • ela_102 Re: No i byłem :) 22.10.08, 21:21
            Dyniaczek:

            Ogólnie było pozytywnie

            pozytywki Ci grały ?;-)
      • tenjaras Re: No i byłem :) 22.10.08, 21:16
        gratuluję odwagi i wytrwałości w realizacji podejmowanych planów

        dziś to jeszcze mogłeś mówić, że pierwszy raz, że ktoś lub coś Cie
        przywiodło, ale w piątek, to już wiesz, że to Ty idziesz i wiesz po
        co

        cieszę się, że się zdecydowałeś, zawsze powtarzam, że Anonimowi
        Alkoholicy, ten stół, to najprawdopodobniej najlepsze miejsce dla
        alkoholika, który pragnie coś zrobić ze swoim pijaństwem :-)
      • aaugustw Re: No i byłem :) 22.10.08, 22:02
        dyniaczek1 napisał:
        > ...Następny miting już w piątek i jak nic
        > nie stanie mi na przeszkodzie to też pójdę.
        ____________________________________________.
        W piatek tez ide na Mityng AA w swojej macierzystej Grupie AA.
        W dniu tym moj przyjaciel bedzie obchodzil swoja 27 rocznice
        trzezwosci...!
        A... ;-))
        • ela_102 Re: No i byłem :) 22.10.08, 22:14

          łał....
          pozdrowienia z Elblaga dla jubilata :-)))))))))
          to już kombatant nie weteran;-)

          Dobranoc:-))))))))


          ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
          • aaugustw Re: No i byłem :) 22.10.08, 22:19
            ela_102 napisała:
            > łał....
            > pozdrowienia z Elblaga dla jubilata :-)))))))))
            > to już kombatant nie weteran;-)
            > Dobranoc:-))))))))
            _______________________________.
            Dziekuje Elu na 102 za te pozdrowienia... - Przekaze...! ;-))
            To prawdziwy, i trzezwy dinozaur...! (Stefan ma na imie...!).
            Dobrej i spokojnej nocy, zycze:
            A... ;-))
      • to_ja_pytam Re: No i byłem :) 23.10.08, 08:34
        dyniaczek1 napisał:
        > Byłem dziś po raz pierwszy na mitingu.

        Brawo dyniaczku :) Teraz czas na kolejne kroczki: jeden, drugi,
        trzeci.....
        Pozdrawiam :)
      • 7zahir Fajnie, że chcesz żyć :-) 23.10.08, 17:31
        Kiedy szłam na 1-szy mityng myślałam:
        Cholera jak ja nisko upadłam.
        Kiedy się skończył poczułam ,
        że znalazłam miejsce, w którym mogę być sobą.
      • aaugustw Re: No i byłem :) 24.10.08, 15:39
        dyniaczek1 napisał:
        > Następny miting już w piątek i jak nic nie stanie mi na
        przeszkodzie to też pójdę.
        _______________________________________________.
        Dyniaczku, ja dzisiaj ide na swoj Mityng AA...
        Ale wiesz dlaczego pisze, bo usmiecham sie pod nosem i widze te
        wielka juz roznice w nastawieniu sie na uczestnictwo w Mityngach AA.
        Otoz, ja nie mysle juz w ten sposob; "jak nic nie stanie mi na
        przeszkodzie to też pójdę."
        Ja mowie innym i calemu swiatu, ze w piatki mnie nie ma dla was, bo
        jestem na Mityngu AA dla siebie, zony, dla dzieci, sasiadow i DLA
        WAS takze...!
        Pozdrawiam:
        A... ;-))
        Ps. Najwazniejsze naprzod - Dyniaczku...! ;-))
        • ela_102 Re: No i byłem :) 24.10.08, 16:08
          August:
          Ja mowie innym i calemu swiatu, ze w piatki mnie nie ma dla was, bo
          jestem na Mityngu AA dla siebie, zony, dla dzieci, sasiadow i DLA
          WAS takze...!

          a u mnie jest tak, że gdybym nagle we wtorek nie poszla na Mityng to
          Wszyscy byliby wielce zadziwieni...
          Pamietaj o pozdrowieniach dla dinozaura :-)))))))))
          • aaugustw Re: No i byłem :) 24.10.08, 16:48
            ela_102 napisała:
            > Pamietaj o pozdrowieniach dla dinozaura :-)))))))))
            _________________________________________.
            Pamietam, a jakze...! ;-))
            Mam dla niego ladna, fikusna kartke aowska,
            podpisana przez kilkanascie osob, ktore poznal
            on juz u nas - w AA na swoim szlaku.
            Stefan - dinozaur ;-)) jest w naszej Grupie AA dopiero,
            ok. 3 lata.
            On uczeszcza(l) do "Dobrych Templariuszy"... - Ktoregos dnia
            przywiozl nam chorego czlowieka, ktory chcial trzezwiec w
            polskojezycznej Grupie. I tak mu sie spodobalo, ze on (Stefan)
            pozostal wsrod nas po dzien dzisiejszy... A tamten, ktorego on do
            nas przywiozl, zaczal znowu pic i przed paroma miesiacami byl jego
            pogrzeb... - (marskosc watroby...!).
            A...
            • tenjaras Re: No i byłem :) 24.10.08, 17:20
              pamiętam jak kiedyś się dziwiłem - jestem trzeźwy zaledwie dwa lata,
              a już mnie cytują...

              teraz jestem niewiele ponad rok w Elblągu i myślę sobie - jaki
              jestem tutaj pomocny

              też mnie cytują, wniosłem niektórym coś świeżego, odkrywczego, sam
              czerpiąc od kolejnych poznanych ludzi

              a miesiąc temu byłem na rocznicy powstania grupy, gdzie zaczynałem
              swoją przygodę z AA i usłyszałem kilka naprawdę pięknych
              dziękczynnych słów w moim kierunku...

              a był taki czas, kiedy już nikt nie potrafił mnie oskarżyć i
              jakąkolwiek pożyteczność...
              • aaugustw Re: No i byłem :) 25.10.08, 10:46
                tenjaras napisał:
                > ...a miesiąc temu byłem na rocznicy powstania grupy, gdzie
                zaczynałem swoją przygodę z AA i usłyszałem kilka naprawdę pięknych
                dziękczynnych słów w moim kierunku...
                _________________________________.
                Wczoraj, po Mityngu AA uslyszalem:
                "widzisz, cos narobil...!" ;-))
                (byla to uwaga do zalozenia naszej grupy
                i jej obecnego stanu liczebnego).
                A.. ;-)
                • tenjaras Re: No i byłem :) 25.10.08, 11:52
                  dopóki będziemy potrzebni - i nam podobni - będziemy

                  mówię o tym zawsze wtedy, gdy chcę podkreślić, że wiele wskazywało
                  na to, że już ze mnie nie będzie, a jednak okazało się, że
                  tak "upadły człowiek", może stać się kimś pomocnym i pożytecznym

                  to ogromna przemiana, podziwiam siebie za to, że ją uniosłem, choć
                  nie było "śpiewająco" i znaczy to, że skoro taki osobnik jak ja to
                  potrafił, to każdy może...
          • aaugustw Re: No i byłem :) 25.10.08, 10:06
            ela_102 napisała:
            > Pamietaj o pozdrowieniach dla dinozaura :-)))))))))
            ______________________________________.
            Ucieszyl sie i pozdrowil z powrotem...! ;-))
            A...
            Ps. Znowu bylo dwoch nowych. Nasza salka staje sie mala... :-(

            • ela_102 Re: No i byłem :) 25.10.08, 10:40
              dziekuję :-)
              salka robi się mała? hmmm
              za to w knajpach pustki ;-)
              milej soboty :-))))))))
              • aaugustw Re: No i byłem :) 25.10.08, 10:51
                ela_102 napisała:
                > dziekuję :-)
                > salka robi się mała? hmmm
                > za to w knajpach pustki ;-)
                > milej soboty :-))))))))
                _________________________.
                Dziekuje i do wieczora...! ;-))
                (dalej jeszcze mam takze ze szpitalami
                do czynienia, ale juz niedlugo...!).
        • dyniaczek1 No i nie byłem 24.10.08, 23:14
          No i niestety nie byłem. Nie mogłem, ale w następnym tygodniu znowu się wybiorę.
          P.S. Ósmy dzień właśnie minął :)
          • aaugustw Re: No i nie byłem 24.10.08, 23:40
            dyniaczek1 napisał:
            > No i niestety nie byłem. Nie mogłem, ale w następnym tygodniu
            znowu się wybiorę.
            > P.S. Ósmy dzień właśnie minął :)
            ________________________________.
            Wlasnie wrocilem z Mityngu... - Dyniaczku,
            gratuluje osmego dnia w abstynencji...! ;-))
            Pozdrawiam serdecznie: A... ;-))
            Ps. Lubie szczerych i prawdomownych ludzi... - Za tym (wg. mnie)
            kryje sie odwaga i trzezwosc...!

          • 7zahir Re: No i nie byłem 25.10.08, 07:54
            dyniaczek1 napisał:

            > No i niestety nie byłem. Nie mogłem, ale w następnym tygodniu znowu się wybiorę
            > .
            > P.S. Ósmy dzień właśnie minął :)>

            Jeśli chcesz dać sobie szansę - wszystko co dotyczy naszej choroby
            MUSI być na 1-szym miejscu, bo inaczej Twój uzależniony
            umysł " tak Cie zrobi w konia", że wrócisz do picia.

            Nie licz też dni, to powoduje napięcie , którego narazie nie czujesz,ale
            któregoś dnia wybuchnie.

            Zasada zachowania abstynencji na początku drogi
            do nowego życia to program 24 godzin:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84317389
    • dyniaczek80 Podsumowanie miesiąca 18.11.08, 21:44
      Witajcie. Minął już miesiąc odkąd po raz pierwszy napisałem na tym forum jako
      dyniaczek1 (od teraz jestem dyniaczek 80 :) bo zapomniało mi się hasło ) To był
      dla mnie inny miesiąc niż wiele miesięcy poprzednich. Były dni ciężkie, gdzie
      chciało się coś "chlapnąć", były dni lekkie, w których o alkoholu w ogóle nie
      myślałem. Były też 2 dni, w których sięgnąłem po alkohol. Wiem, że urodziny i to
      że się nie upiłem to żadne tłumaczenie, ale jakoś nie mogłem się powstrzymać ( a
      może i mogłem tylko nie chciałem?). Jednak te 2 dni (po 1 w przeciągu mniej
      więcej 2 tygodni) też były mi potrzebne. Otóż na następny dzień czułem się z tym
      źle psychicznie i moje zacięcie stawało się jeszcze większe. Przez ten ostatni
      miesiąc stosunki z żoną odwróciły mi się o 180 stopni. Teraz jest extra i niech
      tak pozostanie.
      Na mityngu byłem raz. Od tamtej pory po prostu nie mam czasu bo jestem zajęty
      pracą, domem, dzieckiem itp. Jutro idę drugi raz i żałuję, że to dopiero drugi raz.
      Ogólnie bez alko jest mi dobrze :)
      Troszkę to chaotyczne co napisałem, ale sporo myśli przebiega mi przez głowę.
      Pozdrawiam
      • tenjaras Re: Podsumowanie miesiąca 19.11.08, 12:42
        > Teraz jest extra i niech
        > tak pozostanie.

        co robisz, aby to Twoje teraz extra było za każdym razem, gdy
        myślisz "teraz"?

        jeżeli teraz nie włożysz jakieś wysiłku, to za tydzień, dwa, miesiąc
        dwa, takie teraz może wcale nie okazać się ekstra

        w to żeby nie było ekstra włożyłeś dużo pracy i sporo poświęciłeś,
        myślisz, że tamten trud tak sobie przeminął bez konekwencji?
    • 02lesniak06 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 18.11.08, 22:38
      CZEŚĆ MAM NA IMIĘ MARTA .JEŚLI NAPRAWDĘ CHCESZ SIĘ LECZYĆ TO PIERWSZE CO MUSISZ
      ZROBIĆ TO UDAĆ SIĘ DO NAJBLIŻSZEJ PORADNI ODWYKOWEJ I POWIEDZIEĆ ŻE CHCESZ SIĘ
      LECZYĆ ,ONI Z TOBĄ POROZMAWIAJĄ I POWIEDZĄ CO DALEJ.ŻYCZĘ CI DUŻO WYTRWAŁOŚCI W
      POSTANOWIENIU ŻE NIGDY WIĘCEJ ,NIE ZWLEKAJ IDŻ DO PORADNI JAK NAJSZYBCIEJ.BO
      KTÓREGOŚ DNIA KIEDY WRUCISZ Z PRACY MOŻESZ JUŻ NIE ZASTAĆ SWOICH BLISKICH W
      DOMU.NA PEWNO JESTEŚ WARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM I SZKODA MARNOWAĆ ŻYCIE DRUGIEGO
      JUŻ NIE DOSTANIESZ.ŻYCZĘ POWODZENIA
      • ela_102 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 19.11.08, 07:32
        Dyniaczek witaj po miesiącu :-)
        ja napiszę, że jak sie nie ma czasu na siebie(czy. swoja chorobę) to
        szybciej traci sie to wszystko co od leczenie niby odciąga( rodzina
        dziecko) niż cokolwiek innego zyskuje...
        Alkoholizm jest "podstepny"

        pozdrowki:-))))))
        • 1962wolf Re: do Eli 19.11.08, 12:48
          powinnaś pokresliś słowo "NIBY" -bo jest kluczem w tym , co
          napisałaś Elu.

          ale to taka drobna sugestia- nie bierz jej pod uwage,
          jesli Cie uraziła.
          słowo "niby"...........to klucz do psychiki alkoholika
          wszystko w niej jest "niby"........ale to bardzo wiarygodne
          niby.
    • dyniaczek80 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 20.01.09, 21:52
      Witajcie. Dawno mnie nie było. Znaczy byłem często ale dawno nic nie pisałem.
      Chciałem tylko napisać, że dziś mija 66 dzień bez alkoholu. Dzięki Wam ok 3
      miesiące temu po raz pierwszy poszedłem na miting i od tamtej pory staram się
      chodzić regularnie. Wiem już, że można żyć bez alkoholu :)
      • ela_102 Więc to dobry kierunek napewno 21.01.09, 07:51

        Dyniaczek :-)

        bardzo się cieszę Twoimi dwoma szósteczkami:-)
      • aaugustw Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.01.09, 15:09
        dyniaczek80 napisał:
        > Witajcie. Dawno mnie nie było. Znaczy byłem często ale dawno nic
        nie pisałem. Chciałem tylko napisać, że dziś mija 66 dzień bez
        alkoholu. Dzięki Wam ok 3 miesiące temu po raz pierwszy poszedłem na
        miting i od tamtej pory staram się chodzić regularnie. Wiem już, że
        można żyć bez alkoholu :)
        __________________________________________________.
        Moje gratulacje, Dyniaczek80...! ;-)) - Zycze Ci samych
        niekonczacych sie takich dni...!
        Ja takze trzymam sie tych zwyciezcow na Mityngach AA
        bez ktorych nie moglbym trzezwiec i rozwijac sie duchowo,
        wg. tego ich Programu AA...!
        A... ;-))
        • ania_98 Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.01.09, 16:21
          Jak to przyjemnie się czyta, trzymam kciuki, życie jest zbyt piękne
          i zbyt krótkie, by alkoholowo je przeżywać. Szkoda tylko, że wiem o
          tym tylko ja, druga strona nadal w piciu trwa.
      • tenjaras Re: Chyba zrobiłem pierwszy krok w dobrym kierunk 21.01.09, 16:35
        tak trzymaj i nie popuszczaj dyniaczek :-)
        • jerzy30 banalnie to zabrzmi - ja tez 3mam kciuki 21.01.09, 19:48
          Takich jak Ty na mityngach jest coraz wiecej. W mojej ulubionej
          grupie to szpilki sie nie da juz wetknac - a bylo drzewiej tak
          przestronnie i luźno. Ale niech tak bedzie. Pozdrawiam. Pomysl tez o
          terapii profesjonalnej. Wspomaga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka