10.12.03, 17:04
Kocham faceta który jest alkoholikiem przez jego picie zapominam o wsystkich
dobrych i pięknych chwilach między nami, wszystko sie rozpada.On nie szuka
pomocy, nie widzi potrzeby szukania takowej, dla niego straty to chleb
powszedni.Pieniądze to nie problem jeszcze je ma.Rozpada się jego więź z
rodziną , domem , wszystkimi, którzy mówią przestań.Kiedyś mówił o
hierarchii ważności, odsunął mnie dalej, ale nie boli mnie to ponieważ
wszystko tam ruchome i to co kiedyś było na pierwszym miejscu już dawno
zdradzone.Ja też.Bywa.Teraz on jest ważny.
Jak pomóc???
Co zrobić żeby zrozumiał ,że ma problem?
Cholera.
Obserwuj wątek
    • Gość: stachu34 poczytaj ten wątek,to cytat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.03, 21:14
      Re: alkohol - twarda milosc???
      Autor: Gość: stachu34 IP: *.internetdsl.tpnet.pl
      Data: 01.06.2003 18:11 + odpowiedz na list



      -------------------------------------------------------------------------------
      -
      Nadużywanie alkoholu jak pisałem zmienia psychikę. Alkoholik to taki
      czlowiek,który nie dopuści myśli o swoim uzależnieniu.Mało tego będzie szukał
      usprawiedliwienia dla swojego postępowania, będzie wskazywał dowody na to, że
      nie jest tym, kim jest w rzeczywistości. Będzie wykorzystywał wszystko, co
      stworzy mu furtkę do picia. Pamiętasz jak pisałaś, że kategorycznie zażądałaś
      mówienia prawdy? To ją masz-ja wypiłem to wiesz i jesteś spokojna,a ja i tak
      jutro się napiję i też powiem prawdę, że piłem. To jest szaleństwo w którym Ty
      bierzesz udział,ty to szaleństwo sama tworzysz i wikłasz w nie jego.
      Ja piłem kilkanaście lat może dwadzieścia, i sądzisz, że ten czas piłem
      bezprzerwy?Jak tak by było to już bym nie żył. Miałem przerwy tygodniowe
      półroczne i dwie najdłuższe, bo prawie po dwa lata (22 miesiące i 19 miesięcy)
      i co udowadniałem?Że nie jestem alkoholikiem. Najgorsze, że sam w to
      wierzyłem.
      I zawsze wracałem do picia. Teraz jest coś innego jakbym przenicował stary
      surdut na nowy,inny.Tak musiałem zmienić swoją psychikę.
      Alkoholikiem jest się do końca zycia,nie zależnie od tego czy piję czy nie.
      Ci,
      co nie piją są trzeźwymi alkoholikami, a ci, co piją –czynnymi. Taka jest
      między nami różnica.
      Ja nigdzie nie powiedziałem, że masz go absolutnie rzucić!!!Ty nie masz
      pomagać
      mu w piciu,nie masz służyć parawanem, a już absolutnie tłumaczyć jego. To jest
      Twoje zadanie,Twoja pomoc!!!
      Jak z tego wynika to jedyne wyjście jest zostawić go, dopóty dopóki pije. Jak
      przestanie, a musi to uczynić samodzielnie nie pod żadną presją, to możesz
      dokonać wyboru. To jest trudne ja wiem, tym bardziej, że kochasz.
      Czytałem posty Hepika, Kubka i innych. Wiem jak to było z nimi. Musieli
      zapewne
      swoim bliskim udowodnić że stać ich na wybór, wybór między rodziną a gorzałą.
      Wykonali prawidłowy ruch w swoim życiu, kto wie czy nie najważniejszy, taką
      wiesz, życiową zagrywkę, najlepszą w zyciu. Może napiszą jeszcze coś o tym...

      • Gość: hepik Re: poczytaj ten wątek,to cytat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 02:53
        Jeśli konsekwencje picia są ciągle mniejsze od konsekwencji zaprzestania picia
        czyli straty poniesione przez upijanie dla samego delikwenta są ciągle
        mniejsze od tych jakie poniesie gdy zacznie trzeźwieć szanse na podjęcie
        leczenia są praktycznie żadne.A jeśli istnieje pełen komfort picia-
        finansowy,rodzinny itd,itp-to szansa na jakąkolwiek zmianę zmniejsza się do
        zera absolutnego.I jeśli cokolwiek można zrobić w takiej sytuacji to ten
        wlaśnie komfort zmniejszyć.
        A dlaczego duża część kobiet "lubi" żyć w związkach toksycznych?Żebym to ja
        wiedział.PZDR
        • Gość: hepik Re: poczytaj ten wątek,to cytat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 02:59
          Zaczynając pisać nie przeczytałem cytowanego postu Stacha.Ciekawe ,jak o tym
          samym można na różne sposoby.
          • nielubiekrokodyli Re: poczytaj ten wątek,to cytat... 11.12.03, 12:22
            Najgorsza bezradność.
            To nie pociąg do toksycznych związków tylko uczucie mnie goni i dlatego nadal
            jestem, teraz to pewnie to - "i na złe".
            Jakbym mogła to najchętniej dałabym w mordę tylko nie wiem komu...
            Dziękuje wam ,ale myślę, że nie będę go musiała zostawiać to pewnie on odejdzie
            sądze,że zakochał się po raz drugi i to z wzajemnością....
            • letek17 Re: poczytaj ten wątek,to cytat... 11.12.03, 12:56
              Fajnie, masz szanse skręcić nogę i nie dobiec do pociągu, który za jakiś czas
              zderzy się ze składem cystern. Pewnie, miałabyś szansę wyjśc z tego bez żadnych
              obrażeń - czy warto się przekonać??. Ja nie chciałbym. W jakieś bajce napisali,
              ze miłość jest ślepa i towarzyszy jej szaleństwo, to piekna bajka ala ja wolę
              być sobą - letkiem alkoholikiem nie żabą i łudzić się, że jestem księciem.
              Gdy jest Ci źle, czujesz bezradność, bezsens to napisz sobie na kartce 5
              powodów do wdzięczności, zawsze je znajdziesz - np. 1. jestem wdzięczna sile
              wyższej, że nie jestem krokodylem. Letek
            • Gość: jaga Re: cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 12:56
              A w cholerę...! - złóż facetowi najlepsze życzenia... i... rozejrzyj się
              bacznie wokół siebie - iluż to wspaniałych facetów jest na tym świecie!
              Życzę szybkiego znalezienia prawdziwej, nietoksycznej, wzajemnej miłości.
              Pozdrawiam :-)
            • Gość: hepik Re: poczytaj ten wątek,to cytat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 13:10
              EEee,to może wcale nie takie głupie a napewno nie najgorsze rozwiązanie.Tak mi
              się wydaje.Może unikniesz poczucia smutku,zgorzknienia,nieufności,żalu,że tak
              wiele zrobiłaś,dałaś z siebie wszystko a to w konkurencji z flaszką znaczy tyle
              co splunąć."znoszę tyle,bo go kocham" ale zależy co się konkretnie znosibo
              często jest to bicie ,gwałt,znęcanie moralne ale i
              szyderstwa,ośmieszanie,poniżanie,pomawianie.Może gdy tak się stanie unikniesz
              zmęczenia życiem,eksploatacji i utraty wolności? Waga ma często dwie szale -
              trzeba wzystkie za i przeciw tam poukładać i spojrzeć na wynik ważenia.Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka