czyzbyzonaalkoholika
03.06.09, 01:01
...od zawsze uważałam, ze pije zbyt wiele. Jesteśmy małżeństwem 6 lat. Młóce ten temat od dawna i nic to nie daje. Parę miesięcy temu obiecał mi iść do poradni, (on nie uważna się za alkoholika) nie poszedł dalej.
W tej chwili mamy wymuszony układ, ze może pic tylko trzy razy w tygodniu. Ale muszę go rozliczać, bo inaczej to olewa, a poza tym chciałby by np piwo do obiadu nie było liczone!
Bez sensu, czuje ze nie mam na to wpływu. Zastanawiam się co zrobić.
Sytuacja nie jest bardzo zła, nie pije codziennie, ale ostatnio ma zerowa tolerancje na alkohol.
Np byliśmy na imprezie gdzie wypił mniej niz 5 piw i do wieczora dnia następnego czuć było alkohol w wydychanym powietrzu, a na pewno nie pil w międzyczasie.
Nie będę już prosiła, by poszedł do poradni. Myślę by po prostu chce się wyprowadzić. Nie mamy dzieci, ja mam własne pieniądze.
To wydaje mi się być ogromnym krokiem, nie wiem czy jednak prosić o leczenie czy już po prostu olać i zacząć działać.
Ogólnie wydaje mi się, że powinien iść na terapię, ponieważ zachowuje się jak duże dziecko. Ma 35 lat, nie pracuje od kilku miesięcy, stać nas w tej chwili na tą przerwę, ale dziwi mnie to, że nie chciałby już iść zacząć coś robić. Jeździ całymi dniami samochodem i spotyka się z kumplami co mają po 25 lat.
Przedtem pracował, ale wieczorem piwkował, teraz pije mniej, ale zachowuję się jak 20stolatek.
Jestem od niego młodsza, chciałabym już mieć dzieci i stabilizację.
Potrzebuję pomocy, by sobie to w głowie poukładać, by zaplanować co robić.
Czy zna ktoś specjalistę w Krakowie albo okolicach dla żon alkoholików– naprawdę nie wiem jak się teraz zachować, a mam już takiego życia dość.
Przepraszam, że tak chaotycznie, właśnie przyprowadzili go koledzy, nie był w stanie ustać na nogach.
Dziekuje