Dodaj do ulubionych

Historia mojej choroby II

30.09.09, 20:33
zZłożyłam historię choroby II , bo w poprzednich wpisach już było za pełno. No i Ania mnie pogoniłam bym założyła drugi wątek.NAjważniejsza wiadomość to ta że jest już u nas Psinia " Cherry" i wypełnia mi każdą godzine dnia. Jak żywe : złoto" jest jej wszędzie pełno. Od razu sie obie polubiłyśmy. A bóle sa no i nic sie nie zmienia , a do tego jest zimniej i nie bardzo toleruje taki chłód i wilgoć . Podpieram sie Tramalkiem i wio do przodu no bo teraz mam małe dziecko i nowe obowiązki. Tak więc absorbuje mnie swoją psią bezgraniczną miłością i nie pozwala mi mysleć o bólu.

pozdrowionka
Obserwuj wątek
    • myalgan Re: Historia mojej choroby II 01.10.09, 04:55

      no to wszystko co robisz sie liczy
      dobrze ze masz nowego pupila napewno nieraz wejdzie ci za skore
      tak jak mowisz takie stworzonko niekiedy pozwala zapomniec chociaz
      na chwilke o chorobie i bolu
      zycze ci powodzenia w wychowaniu tego malenstwa
      pisz o sobie o nim no wlasciwie o wszystkim
      oczywiscie jak masz chwilke i psinka spi
      a to jest chlopiec czy dziewczynka
      pozdrawiam
      an
      • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 01.10.09, 22:40
        Dzieki Aniu. To jest dziewczynka. Suczka wabi sie Cherry i jest przesłodka i
        bardzo pojętna. Ma wspaniałą pamięć i szybko sie uczy. Mamy dom i własciwie
        większość czasu spędza na trawce. Bardzo polubiła swoje obejście z trawką i to
        że może pobrykać sobie bezpiecznie. A mnie przypadła rola wychowawcy i jej
        opiekunki. Wiem że jak ją sobie wychowam to jak będzie dorosła odpłaci mi swoja
        opiekuńczością i miłością. JAk będzie miała rok to chyba pojade z nią na
        szkolenie dla psów opiekunów. Będę miała gwarancję że jak gdzieś wywinę orła to
        ona będzie wiedziała jak mi pomóc. No bo przecież to Golden Retriwer i jak
        przystało na tę rasę to sa psy ratownicze i opiekuńcze dla osób chorych i starszych.

        pozdrowionka
            • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 17.10.09, 22:26
              Hej wszystkim. U mnie w miarę w porządku, Psinia wypełnia mi prawie cały dzień a
              resztę dnia przesypiam. Dostałam od lekarki jakieś antybiotyki bo mi " zapaliły
              się korzonki". Reszte bolączek w normie tzn,po Tramalku i Metypredzie .Bolą
              plecy schylać się za bardzo nie moge ale próbuje nadąrzyć za moją suczką Cherry,
              żywe srebro - a raczej złotko no bo to goldenka.
              Pozdrawiam wszystkich
              • ewax100 Re: Historia mojej choroby II 18.10.09, 14:28
                Śliczna ta Twoja sunia Boniu:)) ile miesięcy ona ma? tez tak lubi
                gryżć jak mój Dżekuś? ileż on już pogryzł zabawek pluszowych i
                gumowych oraz kosteczek-nie nadążam:)) taki mały a taki gryzoń:))
                Pozdrawiam serdecznie:))
                • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 18.10.09, 17:33
                  Cześć Ewuniu. Moja Cherry ma dopiero 3 miesiące , ale gryzie wszystko , Ma swoje
                  legowisko pełne zabawek gumowych i pluszaków i na zmianę co jej sie b\podoba to
                  gryzie. Najsmieszniejsze jest że rano przynosi Markowi buty i skarpetki do łózka
                  a mnie na zmianę moje papcie. Śmiejemy sie że daje nam do powiedzenia że chce
                  iść na spacerek/.
                  Ma bardzo ostre ząbki jak szpileczki.
                  jest przekochana
                  Mamy małe dziecko w domu
                  pozdrawiam
                  • ewax100 Re: Historia mojej choroby II 19.10.09, 13:14
                    Wiem ,wiem jaka to radość -macie nowego członka rodziny:))
                    Mój Dżeki ma już drugie ząbki bo ma 7 meisięcy ale nie nadązam już
                    z kupowaniem zabawek dla niego bo wszytsko przegryza.Ta zabawka na
                    zdjęciu żółta już przegryziona -zrobił w niej dziurę.Kostki takie
                    mocne też gryzie i zjada to i dostał po tym rozwolnienia.Musi więc
                    się obyć bez zabawek bo cóż można zrobić?
                    www.garnek.pl/ewax100/7503701
                    • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 24.10.09, 23:13
                      Ewuniu. Moja piesia ma jeszcze mleczaki - ma juz 3 miesiace ale ząbki jak
                      szpileczki. lubi wszystko tez gryśc ale jestem zafascynowana jej inteligencją.
                      Podzieliła juz nas z Markiem ma tatusia i mamusię .Marek jest od zabawy a ja od
                      pieszczot , przytulania i spania. Jest gotowa mnie zalizać.!Ma świetną pamięc i
                      jest bardzo mądra b. szybko sie uczy.Urosła już raz tyle co była jak ją
                      przywieżliśmy . Nasze kochane złotko!
                      pozdrawiam
      • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 24.10.09, 23:20
        No rola mi przypadła mamusi i jestem od pieszczot i przytulania a od zabawy
        Marek. Ale czasami nie nadążam za nią. Jest nie samowicie inteligentna i szybko
        sie uczy. Ale wie juz kiedy broi i gdy robi zle a jak cos ukradnie to ucieka by
        jej tego nie zabrać. Uwielbiam jak w łózku tuli sie do mnie i patrzy mi w oczy
        tymi swoimi pięknymi slepiami. Jestem zakochana ale więcej zabaw spędza z nią
        Marek bo jest silniejszy . Kochana psina. Szkoda że nie mam więcej siły bo ona
        pochłania mase energii. Miała nie dawno rewelacje jelitowe i musiałam pare dni
        przeleżeć ww łózku a Ona przychodziła do mnie tuliła sie > Bardzo psychicznie
        dobrze wpływa na mnie . Uwielbia mnie lekko gryżć ilizać w ucho czasami tak
        zasypia jak ze smoczkiem.
        Zawładnęłam całym naszym domem a rano przynosi buty do łózka by z nią wyjść na
        spacer!
        pozdrawiam
          • myalgan Re: Historia mojej choroby II 28.10.09, 02:43

            zycze ci wiele sil w wychowaniu psa cierpliwosci i wytrwalosci wiem
            ze to jest najwazniejsze a mowisz ze rosnie jak na drozdzach to w
            zime na saneczkach cie powozi:-)
            no a z tego co czytam to zdrowko troszke lepsze przynajmniej na
            chwilke tak:-)
            an


            Nigdy nie zobaczysz tego, co ja widzę, są chwile, które kocham i
            których nienawidzę!
            • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 28.10.09, 22:39
              Ze zdrówkiem troszkę lepiej.Biore mocniejsze leki,lepiej spię i mniej boli. Mogę
              nawet troszkę nadgonić prac w domu bo własnie kończę zaprawy na ten rok/ dynia z
              jabłkiem i pomarańczem na powidła- pycha! I sok i dżem z pigwy/ Marek przywiózł
              od brata 20 kg pigwy i mam co robić. A jutro jak nie będzie lało to troche przed
              domem i w ogrodzie porządki jesienne. Zobaczymy czy dam rade na zazie
              psychicznie jestem nastawiona do pracy. Oby tak dalej!. No i z piesiem na
              spacerki i zabawa w domu.- jest co robić.
              pozdrawiam
      • myalgan Re: Historia mojej choroby II 28.11.09, 02:44
        witam cie serdecznie
        moze wpadniesz i cos napiszesz o sobie o tym co robilas no powiedzmy
        przez ostatnie 2 tygodnie
        cos dlugo cie tu nie ma
        :)

        -

        „Jeśli zaopiekujesz się zdychającym psem, nie ugryzie Cię, gdy
        stanie na nogach - to podstawowa różnica między człowiekiem a psem".
      • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 13.12.09, 22:06
        niezłe koszmary ci się śnią! a u mnie czas leci sennie ale wszystko jest w
        normie. Cherry rośnie i nie pozwala sie nudzić - budzi rano i cała uwaga jest
        skupiona na niej, posiłki 3 razy dziennie i spacerki 3 razy dziennie. a
        zdróweczko tak jak po chińsku jako tako i leci. Świąt jeszcze nie czuję ,Marek
        wyjeżdża do Norwegii 2 stycznia więc uwaga jest skupiona na nim i
        przygotowaniach do wyjazdu. Mamy tez kupca na te 1,4 ha i juz geodeci zrobili
        podział więc zmierzamy do końca transakcji. Oby było wszystko ok bo i spokojniej
        jest myśleć że wszystko się ułoży.
        pozdrawiam cieplutko
    • myalgan Re: Historia mojej choroby II 02.01.10, 05:30
      :)
      nasz rok nasze szczescie
      2010 wiosna lato jesien zima jest tylko dla nas tych ktorzy
      przestana tak bardzo cierpiec
      pozdrawiam
      an


      Nie patrz na droge.On nie przyjdzie...Oni nigdy nie przychodza wtedy
      gdy na nich czekamy...
      Tu sie mamy...
      • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 17.01.10, 20:42
        dawno tu nie byłam :) ale nic nowego u mnie sie nie dzieje tak samo boli leki
        biore wciąż te same.Tylko wczoraj coś mnie stawy rąk zaczęły mnie boleć spuchły
        i czerwone takie nabrzmiałe, i trudno mi pisać . Ale jest poza tym wszystko bez
        zmian.
        pozdro
      • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 24.01.10, 21:04
        Pewnie mało kto tu zagląda , ale pisze no bo tzreba sie przypomnić od czasu do
        czasu. U mnie po staremu gdyby nie te mrozy no bo dzwiganie węgla i palenie w
        piecu nie należy do lekkich no ale nic nie poradzę jak chcę mieć ciepło. Leki te
        co zawsze , piesia rośnie i wypełnia mi czas i tak sobie żyję.
        pozdrawiam
        • myalgan Re: Historia mojej choroby II 25.01.10, 06:29
          czesc
          zagladam tu zawsze ale zawsze ja i czytam co piszecie malutko tego
          ale zawsze cos sie dowiem o ktorejs z naszych chorusianych
          bonciu tak jak mowisz zeby miec cieplutko trzeba wpierw sie
          napracowac zeby zlozyc ogien i opalic caly dom
          raduje mnie fakt zr psina zdrowa nooo i oczywiscie z tego ze tobie
          nie jest bardzo zle
          napisz ak sobie radzisz z rodzinka i wogole co tam slychac
          u nas dzis jest minus dwadziescia w tej chwili ale ja nie musialam
          biec do piwnicy pochajcowac odkrecilam kaloryfer chwilowo i juz robi
          sie cieplo
          pozdrawiam i zawsze jestem
          an
          --
          Nie dziesięć co z Toba sie smieje, Lecz co z dziesięć z Toba tanczy,
          nie dziesięć współpracy Toba cierpi jest Twoim przyjacielem
          • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 25.01.10, 22:10
            Dzięki Aniu ! A jakoś muszę sobie radzić . przy -20 to musimy nagrzewać cały dom
            strych też i to czasami pompa do co nie wytrzymuje . ale da sie wytrzymać tylko
            trochę więcej bolą ręce no bo to i węgiel i drzewo do kominka tez trzeba
            przytargać. Ale wytrzymuję. Czasem w nocy bardziej rwą rece i nogi biorę wtedy
            Tramal i spię dalej.
            byle do wiosny!
            pozdrawiam
            • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 21.02.10, 22:45
              Tak powolutku wychodzę z tego zimowego snu. Staram sie spać ile tylko potrzebuję
              a przecież nic mnie nie goni ani dzieci nie płaczą z piesiem mamy dyżury z mamą
              i córką tak że mogę sobie do południa pospać do woli. I tak leniwie sennie ten
              czas mi mija i czekam na powrót Marka . Wraca 1kwietnia.Z bólami jest w normie
              na tyle że nie mogę narzekać . leki te same i tak sobie żyję. Dostałam dokumenty
              na komisję lekarską będę musiała pochodzić po moich lekarzach by przedłużyć znów
              rente na 2 lata.
              pozdrawiam
              • myalgan Re: Historia mojej choroby II 22.02.10, 07:04
                jak czytam ze ty jeszcze musisz na komisje chodzic to krew mnie
                zalewa taka chora taka wymeczona przez chorobska ale komisja musi byc
                noooo musza tez zarobic nieeeee
                aaaaaa tam tylko zawsze to dodatkowy stres i latanie po
                zaswiadczenia po wszystkich gabinetach daszrade
                ciesze sie ze przynajmniej przesypiasz te trudne chwile
                pozdrawiam cie serdeczni
                an
              • gosia_biedrona Re: Historia mojej choroby II 23.02.10, 16:19
                2boncia napisała:

                > Tak powolutku wychodzę z tego zimowego snu. Staram sie spać ile tylko potrzebuj
                > tak że mogę sobie do południa pospać do woli. I tak leniwie sennie ten


                Bonciu albo się budzisz z zimowego snu albo śpisz do południa ty dobrze wiesz co
                ja tobie mogę na to powiedzieć hm no ale cóż ile można komuś powtarzać aby
                zaczął wreszcie żyć dla siebie a nie dla łóżka, choć korci mnie napisać
                ''wstawaj kobieto bo życie prześpisz bierz psa i o 10tej najpóźniej (oczywiście
                wcześniej śniadanko) na spacerek nóżka za nóżką'' to już tyle razy to mówiłam
                tobie ale ty i tak dalej swoje,oki twoje życie,ja chodzę codziennie 2-3 godziny
                z psiakiem na spacer i lepiej się czuję i nie pisz mi proszę bo ciebie mniej czy
                mocniej boli czy masz co innego, bo ból zawsze jest ból ty bierzesz leki a ja
                wolę się ruszyć i rozruszać mięśnie,i tobie też to polecam.
      • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 05.03.10, 20:29
        U nas dopiero śnieg schodzi . Tyle co z psem wyjde to nie zauważyłam jeszcze
        oznak wiosny.Morze na Śląsku u ciebie Aniu jest troche cieplej. A u mnie bez
        zmian . Nie mam motywacji by wcześniej wstawać. Ale w drugiej połowie dnia
        staram sie być aktywna
        pozdrawiam
        • myalgan Re: Historia mojej choroby II 06.03.10, 02:48
          czesc
          ty leniuszku jeden
          wstawaj z rana i rob cos moze sie pnudzisz ale nie w lozku ale w
          kuchni na dole moze ci cos wpadnie w oko co trzeba zrobic przed
          wiosna
          pozdrawiam
          ej bo nasle na ciebie biedronke:):)
          an
              • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 06.03.10, 19:54
                a tak naprawdę to m,oje spanie wzięło się stąd że nie chciałam widzieć twarzy
                mojej mamy i najwięcej czasu wolę spędzać w sypialni. Jednak towarzystwo psa i
                mnie samej najbardziej mi odpowiada. Nie mam zbyt dobrych relacji z mamą /
                delikatnie mówiąc/.A gdy ja wstaje to mamusia ewakułuje sie do siebie. Poprostu
                jedyny sposób by nie wchodzić w stan nerwów i kłótni to wolałam sie wycofać w
                spanie. Wszystko sie zmieni jak Marek wróci bo tylko przed MArkiem mam ma
                respekt.Zachowuje sie u mnie w domu jakby ona była pępkiem świata i jest
                wścibska jest dewotką i bardzo złośliwą osobą. Ja i tak mająć swoje lata i
                chorobę nie jestem dla niej godną partnerką do życia - jestem traktowana jak
                dziecko i bez żadnego do mnie szacunku.
                Więc schowałam sie w spanie. I cokolwiek powiecie to naprawdę wychodzi mi to na
                zdrowie bo sie nie denerwuję.
                pozdr.
                • barbaramaczka1955 Re: Historia mojej choroby II 27.06.10, 09:38
                  Witaj
                  Mam wielka gorąca prośbe do Ciebie .Jutro ide zznowu do lekarza i
                  chciałabym zasugerować jakie lekarstwa przepisują ini lekarze na
                  fibro .Mój lekarz bardzo się stara i usilnie przepisuje mi różne
                  leki ale jakos nie może natrafić na te które na mnie by działały
                  Jeżeli możesz to bardzo proszę i dziękuję .Pozdrawiam
            • myalgan Re: Historia mojej choroby II 07.03.10, 05:29
              gosia_biedrona napisała:

              > Aniu rzeknij słowo a wsiadam w auto i jadę
              =====================================================================
              ok poczekajmy jeszcze na marka moze wstanie z tego pryka jak on
              wroci i dojdzie do siebie z zimowego snu
              niech jeszcze poleniuchuje:)
              pozdrawiam
              an
              • jolanta534 Re: Historia mojej choroby II 07.03.10, 21:05

                Oj Bońcia,to ja ci nie zazdroszczę...
                A swoją drogą nie rozumiem takich kobiet jak Twoja mama,ja miałam taką
                teściową,nigdy nie wiedziałam jak mnie przywita i na samą myśl dostawałam
                ciężkiej nerwicy...
                Moja Mama i Tata byli samą dobrocią,więc jako dziecko,nie miałam pojęcia o złych
                ludziach,dorosłe życie otworzyło mi oczy...
                Mój mąż niestety jest bardzo podobny do swojej mamy i tu jest problem,bo
                historia się powtarza.
                Pozdrawiam cię serdecznie i nie martw się spaniem,sen to zdrowie,najlepszy
                lek,każdy z nas ma inną naturę :)
      • myalgan Re: Historia mojej choroby II 27.05.10, 06:10
        pozdrawiam cie serdecznie i podjedz jakies leki co z lozka wstaniesz
        przeciez maz wrocil prawda co jest grane o tym czasie roku bylo ci
        zawsze lepiej o ile pamietam
        wracaj do zdrowka i pisz co tam u ciebie sie dzieje bo sie martwie
        teraz juz
        buziole:)
        an
    • 2boncia Re: Historia mojej choroby II 30.07.10, 00:02
      Już jestem,jestem. Trzustka jeszcze boli ale już w domciu. Moja psiurka
      obchodziła 27 lipca urodziny - 1 roczek i troche sie pobawiłam i posmiałam , a
      tak to nic nowego, Dalej duzo spie ale dla Marka to już normalka- bo widzi jak
      cierpię - nawet w nocy, Żre prochy a ręce i nogi dalej bolą.
      Pozdrawiam wszystkich cieplutko
    • myalgan Re: Historia mojej choroby II 22.09.10, 05:39
      Nie chodź różnymi drogami,
      Ale zawsze swoją drogą.
      Czarę szczęścia wciąż dziel z nami,
      A cierpienia oddaj wrogom.
      Unikaj fałszu, nie znaj zazdrości.
      Nie kochaj tego, kto nie wart miłości.
      Nikomu serca nie oddaj w ofierze -
      Z wyjątkiem tego, kto kocha Cię szczerze.

      100 lat i ciut ciut
      w jak namniejszym stresie i bolu jesli sie uda
      buziaczki
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka