paulinakw
30.06.09, 19:34
Jestem żoną alkoholika.Już pisałam wątek "co po terapi?żadnej gwarancji:( "
Mam dylemat.Odkąd mąż przestał pić i zaczął chodzić na terapię jest między
nami dużo lepiej.Nie powiem wspaniale,gdyż zgrzyty zawsze były są i będą.To
inne nieporozumienia,normlne,małżeńskie.Nie ma już awantur,piwek,kłótni.Jest
normalny dom.Oczywiście mam wiele obaw o następny dzień,boję się czy nie wróci
horror sprzed mesięcy.Nasz syn jest teraz taki radosny,szczęśliwy.W domu
miłośc,a nawet harmonia.Nie budzi się w nocy ,jest spokojny ,uśmiechnięty,a my
jesteśmy dla niego calym światem....mam 30 lat.W głębi serca marzę o drugim
dzidizusiu....ale....bardzo się boję.Obawiam się,że kiedyś pożałuje tej
decyzji ,gdy znów wróca złe dni.Mąż chce dziecka,choć powiedział mi ostatnio
taką rzecz"na terapii powiedzieli mi,że narazie nie mogę podejmować żadnych
ważnych decyzji"Cieszę się ,że tak otwarcie mi o tym powiedział.Wiem,że dla
niego nasz dom jest też najważniejszy.ALe gdy przypomnę sobie ciągłe kłótnie o
wszystko,spory odnośnie dziecka i innych spraw-odechciewa mi się.Co będzie
,jeśli będę w ciąży lub urodzę dziecko,a on znów wróci do starych nawyków.Wolę
być samodzielna,niezależna,gotowa na to ,by w sytuacji krytycznej odejść.Nie
pozwolę sobie na takie traktowanie jak kiedyś,na hałąs i awantury.Nie chcę by
moje dzieci cierpiały z powodu alkoholu.Co robić?codziennie mam inne
spojrzenie na ten temat...wiem,że alkoholizm to choroba.Wiele nauczyłam się o
niej.Powiedziałam swego czasu mężowi ,że wracam tylko pod warunkiem leczenia i
calkowitym zerwaniem z nałogiem.Mimo ,że teraz staram się go wspierać,czuję w
sercu ciepło i cieszę się każdą chwilą rodzinnej atmosfery ,to jednak boję
się planować dziecko,boję się podejmować zobowiązania.Nie wiem jaka decyzja
będzie właściwą?dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie mego postu.pozdrawiam