mira-wisnia00
05.07.09, 16:49
Witam, jestem z alkoholikiem. Pisze bo musze sie wygadać. Nienawidze
takich dni jak dzisiaj, choć wiem, że to normalne u niego. Ja
nazywam to głodem alkoholowym, on nazywa inaczej, zreszta niech
nazywa jak chce. Wczoraj sie położył o 22 spać i dzisiaj spał do
10:40 (obudzilam go telefonem, bo mielismy isc do kosciola). Ja
rozumiem że mozna sie chciec wyspać jak sie codziennie o 5:30 wstaje
ale bez przesady. To juz z przyzwyczajenia sie czlowiek wczesniej
budzi. Później do kosciola, tam oczywiscie mina jakby mu sie wcale
nie chciało isc. Później pretensje do mnie, bo spytalam czy jedzie
dzis do klubu abstynenta. To on glupie wymówki, że chce sobie
odpocząć (nie wiem co mu tam każą robić w tym klubie, chyba kopac
doły?) a po kosciele musi sobie zrobić obiad a to mu zajmie 1,5
godziny a to jeszcze by sie przespał ze 2 godziny a pozatym to mu
sie nic nie chce dzisiaj i tak wkołko... Poprostu głupie wymówki. Ja
tam go nie zmuszam broń Boże żeby jechał, ale jak nie mógł w
tygodniu pójść na 3 mityngi które odwiedza to mógłby z alkoholikami
chociaz w niedzile posiedzieć. Ciąg dalszy - właśnie wstał u nas
pada pożądny deszcz, myśle sobie nastepna wymówka że deszcz pada. To
mu mówie że pewnie zaraz przestanie, a on już zły cały i mówi "dobra
pojade ale jak mnie zmoczy to..." hehehe normalnie słowa dziecka. We
mnie sie zagotowało aż ale powiedziałam spokojnie "przeciez nikt ci
nie każe jechać". Po pół godziny przestało padać, i chyba coś go
ruszyło bo mi napisał smsa że jedzie do klubu. Ale pewnie jak ja
bede chciala sie spotkać z koleżanką to będzie zły (nasz nastepny
problem). I tak po krótce wygląda dzień głodu alkoholowego u mojego
partnera, który objawia się raz na miesiąc, raz na dwa miesiace.
Przepraszam ale jestem zdenerwowana i tak chaotycznie pisze. Dodam
że takie "akcje" dzieja sie tylko raz dwa w miesiacu tak jak juz
napisałam a przez reszte dni jest Ok, nawet sam proponuje że
chciałby dzis do klubu jechać, a to dzwoni do przyjaciół
alkoholików, no super facet ale są też takie dni jak te, których nie
znoszę i czasami jest tak fatalnie że chce mi sie płakać ale
zaciskam zęby i staram sie przetrwać to jakos bo wiem że i jemu
trudno. Poprostu wtedy staje sie jakby innym czlowiekiem, wszystko
go denerwuje, jest cyniczny, sarkastyczny, nie lubie wtedy z nim
rozmawiać przebywać, ale z drugiej strony też nie wiem jak sie
zachowywać. Nie moge ciagle dzwonic i sprawdzać go bo wiem ze go to
denerwuje, a boje sie też tak odciąć zupełnie od niego nieodzywać
sie. W sumie to w takie dni jak dziś staram sie nie kłócić z nim,
nie dyskutować, dusze w sobie złość no i namawiam na spotkanie z
alkoholikami bo wiem że z nimi o czymś tam może pogadać bo skąd ja
moge wiedzieć co siedzi w jego głowie. Jeszcze raz przepraszam że
tak chaotycznie. Pozdrawiam Mira-alanonka