Dodaj do ulubionych

zerwanie z piciem, a małżenstwo

IP: *.chello.pl 28.12.03, 21:38
po kilkunastu latach picia i kilku małżenstwa, kilka miesięcy temu przestałem
pić. w małżeństwie dzieje się coraz gorzej i prawdopodobnie skończy się to
rozwodem. podobno to się często zdarza, dlaczego?
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo 28.12.03, 22:31
      A dlaczego ma być od razu wspaniale?Bo przestałeś pić?Mają Cię traktować jako
      bohatera,który wygrał jakąś bitwę,bo nie koniecznie wojnę?Piłeś ileś tam lat
      psując przez ten czas wszystko co zepsuć mogłeś a teraz w kilka miesięcy te
      lata chcesz odrobić?A dlaczego żona ma od razu uwierzyć,że ty już nigdy?Jak sam
      tego wcale nie możesz być pewny?Nigdy wcześniej nie obiecywałeś albo nie piłeś
      przez jakis czas?I jeszcze to-by być trzeźwym wcale nie wystarczy nie pić.Ale
      to gdzieś obok napisałem,dosyć przypadkowo w podobnym czasie jak
      ty .Wątek "Rehab"
      • Gość: jaga Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 06:45
        Tak, zdarza się często, jeżeli tylko zaprzestaje się picia a
        informacji /porady?/ szuka się na forum. Czy odbyłeś terapię? jesteś w AA?
        Jeżeli tak, to niemożliwe abyś nie wiedział, że żyć bez picia a żyć w
        trzeźwości to dwie zupełnie różne rzeczy. Jeżeli nie - to biegiem do poradni
        i terapeuty /żona również/, tam dowiesz się dlaczego tak się zdarza.
        • Gość: hepik Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 09:56
          Można i na forum,byle nie potwierdzenia swojej juz wcześniej ukutej tezy-
          Dlaczego mnie nikt nie rozumie.Nawet własna żona?Jak ja już na takie cierpienie
          nie picia się zdecydowałem.
          • Gość: jerzy Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: 195.187.99.* 30.12.03, 10:02
            picie "rzucałem" z tysiąc razy. Dopiero AA i terapia otworzyła mi oczy. Nie pić
            to pestka. Wrócić do życia to jest problem - idź na AA i na terapię. Twoja żona
            też. Inaczej źle się [może] skończyć. Albo wrócisz do picia - bo tego nie
            wytrzymasz - albo rozwód [ale czy warto]
            • wislocka Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo 06.01.04, 17:53
              jestem żoną osoby która miała i ma rodziców alkocholików, mysle ze moj mąż też
              jest uzależniony. Ja nie nigdy nie piłam alkocholu ponieważ mi po prostu nie
              smakuje, szkoda mi zdrowia, mam swoe zasady w życiu. Prosze powiedzieć jak
              objawia sie moje uzależnienie od męża alkocholizmu, kiedy powinnam coś ze sobą
              zrobić albo powiedzieć stop małżeństwu.
              • hepik1 Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo 07.01.04, 11:53

                > Ogarnia mnie żal, smutek, złość, a czasami niewyobrażalna wściekłość kiedy
                > słucham, współmałżonka alkoholika lub alkoholiczki, skarżących się na
                > odwiecznie powtarzający się schemat upijania się, moralnego poniżania
                > rodziny, wręcz dręczenia psychicznego lub fizycznego, obietnic poprawy i
                > niemocy egzekwowania tych obietnic. Choć pozornie poznałam ów mechanizm
                > zaprzeczania i ochraniania alkoholika to doprowadza mnie do rozpaczy, kiedy
                > ludzie nie chcą zrobić nic dla dobra swoich dzieci a fundują uzależnionemu
                > partnerowi kolejny tydzień, miesiąc lub rok bezstresowego picia. Bezsilność
                > wobec współuzależnienia i rządzących nim praw i mechanizmów poraża mnie.
                > Nie potrafię zrozumieć jaka siła może zabijać w człowieku instynkt ochrony
                > własnych dzieci.

                Instynkt ten obejmuje przeciez rowniez zapewnienie dziecku obojga rodzicow,
                wiec np. w przypadku pijacego ojca jego zona, a matka wspolnych dzieci,
                kierujac sie tym rodzicielskim instynktem stara sie utrzymac calosc rodziny,
                ludzi sie nadzieja, ze bedzie lepiej, przymyka w bezradnosci oczy na prawde i
                wmawia sobie, ze dobro dzieci wymaga, aby ojciec byl z nimi, ukrywa przed
                dziecmi dopoki moze stan i zachowanie ojca, stara sie kierowac zyciem rodzinnym
                tak, jakby ojciec spelnial swoja normalna funkcje, wyrzeka sie wielu rzeczy na
                rzecz wzglednej czy nawet tylko pozorowanej harmonii.
                Dopiero, gdy w osobie wspoluzaleznionej bunt przeciwko sytuacji i chec
                ratowania wlasnej osoby bedzie silniejsza, jest szansa na przelamanie tych
                skadinad nautralnych i instynktownych zachowan.
    • svetomir Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo 07.01.04, 09:58
      przeczytałem ten post kilka razy i odnosze wrażenie, że wszyscy dyskutanci
      odpowiadaja nie na temat. autor watku sugeruje, że problemy w mażłeństwie
      powstały PO ZAPRZESTANIU picia. A wiec nie picie, było ich źródłem a
      zaprzestanie. Moze zona świadomie lub nieświadomie nie chciała, zeby autor
      przestał pić. zwłaszcza że ychodziła za pijacego. za mało danych, zeby
      stwierdzić, ze rzeczywiscie tak jest, ale to jasnowynika z postu
      otywiierajacego watek.
      • hepik1 Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo 07.01.04, 10:25
        Za chwilę będę żałował-ale trudno-Pierdolisz swetomir i tyle.
        • Gość: jaga Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 11:51
          Namieszałeś w tym swoim poście Svetomirze, oj,namieszałeś.
          Dla mnie jest to jedno wielkie ble... ble...
          Czy jesteś żoną alkoholika? - bo ja tak, jestem żoną czynnego
          alkoholika od ponad ćwierćwieku.
          • Gość: mikaszka Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: *.bimex.com.pl 07.01.04, 16:10
            Zdaje mi sie, ze po zaprzestaniu picia po prostu pojawiaja sie INNE problemy i
            dlatego jest tak trudno. Oczekiwania sa takie, ze po zaprzestaniu picia znikna
            wszystkie problemy, a tymczasem one sie tylko zmieniaja. A Svetomir nie bredzi
            tak calkiem. Faktem jest, ze kobiety, ktore nic ze soba nie robia jak facet
            przestaje pic, tzn. nie ida na terapie, nie ida na Al-anon - takim kobietom
            usuwa sie ziemia spod nog. Bo mialo byc dobrze, a nie jest dobrze, bo one
            dzialaja caly czas tak jak do tej pory, a ich zachowania po malzenskim pijanym
            treningu - nie sa zdrowe. Bywa i tak, ze dochodza po jakims czasie do wniosku,
            ze bylo lepiej jak maz pil - one przynajmniej wiedzialy czego sie trzymac i
            mialy poczucie kontroli. A teraz wszystko wzielo w leb i nic nie wiadomo.
            • Gość: hepik Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 16:50
              Tu pełna zgoda mikaszka a jeśli o svetomira chodzi to bardziej o całokształt a
              tu tylko sie zmaterializowało i mimo wszystko wyrwało,bo klient tak filozofuje i
              to nie w temacie,że... zreszta nieważne To tylko moje doświadczenia i mój problem.
              • Gość: ptyś Re: zerwanie z piciem, a małżenstwo IP: *.chello.pl 07.01.04, 22:35
                Witaj hepik,

                Nie chcę się wcinać, ale żeś się po svetomirze przejechał mocno. Co prawda
                piszesz, że za całokształt /przyznaję nie znam całokształtu/, ale amunicji
                użyłeś ostrej, a szczerze mówiąc za ostrej. Nic to i tak lubię czytać Twoje
                posty. Sam się zreszta reflektowałeś .. /a ponadto pamiętasz że ".. a kiedy
                postapilismy niesłusznie to natychmiast to przyznajemy'
                Swoja droga to post gilgamesz był tak ogólnikowy, że każdą "bajkę" mozna tam
                było zmieścić, czyli trudno jest dojść do sedna sprawy.
                Pozdrawiam cię hepik /i innych też/
                ptyś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka