triss_merigold6
03.01.04, 01:28
Wybaczcie ten wątek ale w święta lekko trafił mnie szlag za sprawą polskiej
goscinności. Chodzi mi o częstowanie alkoholem i nieumiejętność przyjęcia
odmowy. Święta. Rano. Prozpozycja wypicia "lufy" albo wina. Moje "dziękuję,
nie". I zaczyna się: naleganie, częstowanie, urażenie, wyciąganie "dlaczego
nie?", pytanie czy jestem chora. Gwoli ścisłości, nie jestem abstynentką,
zdarza mi się pardon..nawalić jak szpadel.. ale nie lubię namawiania i
traktowania picia jako towarzyskiego obowiązku. Jeszcze bardziej nie lubię
się tłumaczyć (jakby było z czego).
Czy ktoś ma pomysł jak (na przyszłość) taktownie odmawiać? Aha, to nie tylko
mój problem.