Dodaj do ulubionych

"Nakaz" picia rodzinno-świątecznego

03.01.04, 01:28
Wybaczcie ten wątek ale w święta lekko trafił mnie szlag za sprawą polskiej
goscinności. Chodzi mi o częstowanie alkoholem i nieumiejętność przyjęcia
odmowy. Święta. Rano. Prozpozycja wypicia "lufy" albo wina. Moje "dziękuję,
nie". I zaczyna się: naleganie, częstowanie, urażenie, wyciąganie "dlaczego
nie?", pytanie czy jestem chora. Gwoli ścisłości, nie jestem abstynentką,
zdarza mi się pardon..nawalić jak szpadel.. ale nie lubię namawiania i
traktowania picia jako towarzyskiego obowiązku. Jeszcze bardziej nie lubię
się tłumaczyć (jakby było z czego).
Czy ktoś ma pomysł jak (na przyszłość) taktownie odmawiać? Aha, to nie tylko
mój problem.
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 02:15
      Jestem samochodem.-kontrargument-są taksówki
      Jestem w ciąży.
      Karmię piersią.-w wypadku mężsczyzny wydaje sie dowcipne
      Swoje już wypiłem-kiepskie
      Biore antybiotyki-skutkuje ale jednorazowo,nie można ciągle brać antybiotyków
      Jestem alkoholikiem i dlatego nie piję-skuteczne, wymaga sporo odwagi ale
      rozwiązuje problem doraźnie i na przyszłość,i wbrew pozorom nie jest okazją do
      żartów dla innych,inni uzależnieni w duchu zazdroszczą,a mądrzy,którzy nie mają
      problemu docenia,Ci którzy wykpią na miano przyjaciół nie zasługują-proste
      • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 02:16
        To oczywiście dotyczy alkoholika,w pozostałych wypadkach zwykła asertywność w
        zupełności wystarczy.
        • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 10:14
          I jeszcze jedno-skąd się bierze właśnie to poczucie winy wobec innych,gdy
          odmawiamy?Wszyscy tak mają?Ci ,którzy nie są uzależnieni od alkoholu też czują
          się winni za odmowę?Czy uważają to za coś zupełnie normalnego i oczywistego?Bo
          jeśli tak jest to jakiś by był następny sygnał,że z naszym piciem już nie
          całkiem tak OK?
          • triss_merigold6 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 10:23
            To nie jest poczucie winy tylko wrażenie, że się uchybia jakimś wymogom
            grzecznościowym, towarzyskim nie podając racjonalnego powodu poza "nie mam
            ochoty". Nie mam problemów z odmawianiem tzn. jestem tak asertywna i uprzejma
            jak to możliwe bez zmiany zdania. W sumie to idiotyczne bo z tego, że ktoś nie
            ma ochoty/nie lubi np. flaczków czy szpinaku nikt nie uważa drugiej osoby
            za "dziwną", a przy odmawianiu alkoholu (przynajmniej w Polsce) często tak
            jest. Nie wiem może się czepiam, polska gościnność jest jednym z gorszych
            obyczajów i jej przejawy irytują mnie maksymalnie.
            • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 10:57
              Czyli wrażenie ,że uchybiasz nie jest poczuciem winy?Jeśli tak to już rozumiem
              A przy flaczkach tego już nie masz?To znowu nie rozumiem.Ale może to
              dlatego ,że się nie wyspałem.A zwalanie wszystkiego na polską gościnność?Zawsze
              ktoś albo coś jest winny(e)
              • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 11:44
                I pewna jesteś,że wszyscy CIę uważają za dziwoląga wtedy?A może sobie ktoś
                myśli-nie ma ochoty -po prostu-i wcale dziwolągi mu po głowie nie chodzą ?
                Zauważyłem,że ty bardzo za dziwoląga nie chcesz uchodzić-piszesz"Gwoli
                ścisłości,nie jestem abstynentką,zdarza mi się nawalić jak szpadel.."czyli co?
                Ci inni myślą żeś dziwoląg gdy nie pijesz czy Ty sama uważasz za dziwolągów
                tych co nie piją robiąc takie zastrzeżenie,że broń Boże ,żeby nikt nie
                pomyślał ,że ty abstynent?Dziwne ,nie?Albo ja mam taki dziwny dzień?

                " Nie wolno tracić nadzieji dopóki człowiek żyje z człowiekiem"
                • Gość: Triss Merigold Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego IP: *.acn.waw.pl 03.01.04, 14:19
                  Dobra, albo ja coś pokręciłam albo Ty namieszałeś. W wielu domach (w tym w
                  moim, w ogóle nie ma zwyczaju częstowania alkoholem podczas kolacji wigilijnej
                  czy przy świątecznym śniadaniu) w innych jest. Czasami odmowa jest przyjmowana
                  jak najbardziej normalnie, bez komentarzy (tak jak odmowa zjedzenia flaczków,
                  nie chce to nie) czasem ma miejsce namawianie i dopytywanie "dlaczego właściwie
                  nie skoro: nie prowadzę, jestem zdrowa, nie jestem w ciąży itd." Właśnie się z
                  takim dopytywaniem spotkałam i trochę mnie to zirytowało ponieważ nie widziałam
                  żadnego powodu dla którego miałabym coś wyjaśniać.
                  Czy nie chcę uchodzić za dziwoląga? Szczerze mowiąc i tak jestem tak dziwaczna,
                  że mam to gdzieś, nie lubię być nakłaniana do składania jakichś wyjaśnień i
                  tyle.
                  Te wątek jest min. efektem moich rozmów z koleżanką, która była w identycznej
                  sytuacji wielokrotnie (jeżdżąc na wieś na polowania regularnie "obrażała" w ich
                  mniemaniu gospodarzy odmawiając picia wódki z prostego powodu: nie miała
                  ochoty).
                  Za dziwolągów uważam tych, którzy wypiją cokolwiek do czegokolwiek aby tylko
                  miało procenty. W tym wypadku chodziło mi o zestawienie tłumaczenie =
                  usprawiedliwienie, a ja nie mam potrzeby usprawiedliwiania się z tego, że nie
                  piję, tak jak nie usprawiedliwiam się z tego, że nie mam samochodu.
                  Czasem piję alkohol i jest to picie typu: lampka wina do obiadu w restauracji
                  (domyslasz się, że w tych restauracjach to bywam tak z raz w miesiącu :)), b.
                  rzadko 3-4 piwa, mocnych trunków w ogóle bo mi nie smakują.
                  Hepik, mnie chodziło o polską obyczajowość i gościnność, która jest inna niż na
                  Zachodzie i niezbyt mi odpowiada a nie o analizę tego jak się czułam
                  odmawiając.:))
                  • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 15:26
                    To gdzie i kiedy ten szpadel?Cosik ściemniasz Triss:))A jak się ktoś obraża to
                    problem raczej w nim i jego,nie uważasz?
                    PS Polubię dyskusje z bywalcami(czyniami forum Psychologia-wszystko na to
                    wskazuje:))Pozdr.
                    • Gość: Triss Merigold Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego IP: *.acn.waw.pl 03.01.04, 19:23
                      Po 4 piwach (zwykłych, po mocnych chyba bym się przewróciła) jestem wyraźnie
                      drinknięta. :))) Mimo paru lat imprezowania na studiach życie ustabilizowane
                      robi swoje i mam po kobiecemu, beznadziejnie słabą głowę (to rodzinne).
                      Masz racje, jak ktoś się obraża to jego problem. Na f. psychologia rzadko
                      dyskutuję, uczestnicy są za bardzo jak dla mnie rozmemłani i przywiązani do
                      swoich (jedynych słusznych) teorii, częściej bywam na f.kobieta.
                      Też pozdrawiam.
                      • hepik1 Re: "Nakaz" picia rodzinno-świątecznego 03.01.04, 19:30
                        aha,kiedyś zajrzę i tam,co do psychologi też tak jakoś nijakoś pozdr
                        • 4friday Re: "Nakaz" picia 03.01.04, 21:50
                          Ze sie wtrace... Istotnie jest cos podobnego w naszych kregach kulturowo-
                          nacjowych... Moze niekoniecznie "nakaz", ale cos
                          pomiedzy "zaleceniem", "namawianiem" a... "oczywistym wspoluczestnictwem". Nie
                          jest to ani przyjemne, ani - tym bardziej - konieczne, by w takich
                          przyzwyczajeniach uczestniczyc. Niemniej jednak - chyba zawsze bywa
                          napietnowane /przez - niestety - najblizszych/, jesli sie odmawia 'wspolpracy
                          przy kielonku"...
                          I mnie to od zawsze wsciekalo, i ja tez nie dawalam sie naklonic do...
                          /wlasnie - czego - wspolnego "radowania sie", czy moze "ogolnego
                          przyzwolenia...?"/. Przez to - i do dzis, jak mi sie wydaje, postrzegana
                          jestem, jako istota lekko wynaturzona., ewt.,lagodnie mowiac - nie do konca
                          przystosowana... A! I te opinie sa wytworem osob na ogol niepijacych!
                          A, ze sie nie lamie przy takich, swiatecznych okazjach - mam niejakie wrazenie,
                          ze niektorzy widza mnie nadal, jako harcerko-nastolatke...? Hmm, mozna i tak.
                          • Gość: hepik Re: "Nakaz" picia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 08:08
                            O polskiej obyczajowości i z czego ona wynika dyskutowanie chyba daremne.Jest
                            jak jest.Nacisk srodowiska w którym żyjemy ogromny i coraz wcześnejszy.Gdy
                            czytałem niedawno o imprezach gimnazjalistów włos lekko zjeżył mi się na
                            głowie.Gdy obecni gimnazjaliści dojdą do swych lat fora tego typu na brak
                            uczestników narzekać nie bedą.Zwłaszcza gdy takie autorytety jak prof.Religa u
                            Drozdy zaproszony by mówić o zapaści lecznicta na lekki żart,że jest jedynym
                            profesorem medycyny ,który twierdzi,że wódka nie szkodzi szybko się zgadza z tym
                            (jest śmiesznie) i przechodzi do tego by powiedzieć to,po co przyszedł.I o ile
                            nie jest to kłamstwo w czystej postaci służy za alibi później wszystkim,którzy
                            popijają bynajmniej nie dla ochrony swego serca czy nerek.
                            Ale do rzeczy od końca-Friday-postrzeganie Cię jako nastoletnią harcerkę
                            powinno sprawiać Ci radość a nie frustrować,ja osobiście bardzo lubię oglądać
                            się za harcerkami powyżej 15 roku życia(tylko oglądać)
                            jeśli nie będziesz odmawiała toastów i bedziesz zupełnie nie wynaturzona dla
                            środowiska-to znajdzie się sto innych powodów by środowisko mogło Cie
                            krytycznie postrzegać;środowiska tak mają,że temat do obgadania czy
                            krytykowania zawsze znajdą.
                            Napiętnowanie za brak"współpracy przy kielonku"?Może potrzebją tylko alibii dla
                            siebie,że jeszcze z nimi nie najgorzej?
                            Ja tam nikogo nie namawiałem,wychodziłem z założenia,że więcej dla mnie
                            zostanie,ba -nawet sobie myslałem czasami,że to czyste marnotrawstwo cennego
                            trunku spożywanego przez osoby ,które nie muszą się napić ,by dobrze się poczuć.
                            Nie zawiodłaś mnie w swoich barwnych określeniach czy porównaniach.Gdybyś mogła
                            sprecyzować pojęcie"osoby na ogół niepijące"chętnie posłucham.Pozdr
                            • Gość: gb Re: "Nakaz" picia IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 04.01.04, 11:55
                              Spokoju mi nie daje odpowiedź na pytanie :)))
                              dlaczego Hepik wypowiada się na temat tego co czyni p. Religa....
                              dlaczego lubi wypowiadać się na forum psychologia....????Czyżby miał problemy
                              lub był psychologiem, no bo gadać żeby gadać to nie w jego stylu :) Chyba, że
                              chce dominować...no to potrafię to zrozumieć
                              Ale....wtrąca też wątki dotyczące harcerstwa, czyżby harcerzyk?
                              Planuje wypowiedzi na forum kobieta....niewieścieje???
                              Chętnie słucha i nie ocenia.....najwyżej komuś dokopie, wchodząc z buciorami w
                              jego sprawy, no ale....gdy ktoś się wypowiada na forum to powinien się z tym
                              liczyć a nawet być z tego zadowolonym.:)))
                              Mnie zastanawia natomiast coś innego....dlaczego Forumiści mówią, że deszcz
                              pada gdy Hepik im pluje w oczy.
                              • Gość: Triss Merigold Re: "Nakaz" picia IP: *.acn.waw.pl 04.01.04, 12:34
                                Eee tam wcale go tak nie odebrałam. Mnie się podoba, że potrafi "ustawić do
                                pionu" i potrząsnąć. Skłania do myślenia i refleksji nad własnym postępowaniem.
                                • Gość: gb Re: "Nakaz" picia IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 04.01.04, 12:42
                                  Jesli lubisz terapię wstrząsową :-)
                                  • hepik1 Re: "Nakaz" picia 04.01.04, 13:03
                                    Jaki miał tytuł filmu z Jasiem Attkinsonem
                                    Fasolą?"Kataklizm nadchodzi"??Muszę sprawdzić.Nawet śmieszny jak się go ogląda
                                    pierwszy raz.Potem raczej żenujący.
                                  • Gość: Triss Merigold Re: "Nakaz" picia IP: *.acn.waw.pl 04.01.04, 13:25
                                    Uważam, że terapia wstrząsowa jest najbardziej skuteczna, bo ludzie lubią sobie
                                    kłamać i szukają w otoczeniu tych, którzy potwierdzą ich wizje/wersje. Terapia
                                    wstrząsowa jest jak zimny prysznic i nie pozwala użalać się nad sobą.
                                    • Gość: gb Re: "Nakaz" picia IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 04.01.04, 14:08
                                      Tak, ludzie lubią sobie kłamać i kreowć swój wizerunek niezgodny z
                                      rzeczywistym. Mnie zaciekawilo dlaczego Hepik mając rodzinę, tu właśnie
                                      wyczekiwał wybicia godziny dwunastej rozpoczynającej Nowy Rok. Może to jego
                                      wersja nie jest prawdziwa ? Też lubię zadawać pytanie.....dlaczego?
                                      • Gość: hepik Re: "Nakaz" picia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 14:32

                                        • Re: Chce mi się bardzo jeść IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.*
                                        Gość: gb 29.09.2003 09:01 odpowiedz na list


                                        4friday napisała:
                                        > a Ty nie jestes Najlepszym Doradca kazdego, kto sie z Toba zetknie - przy
                                        calym> > szacunku dla Twej Osoby. I tu mnie wlasnie podgryza, choc nie
                                        powinno - bo nie > moj to bol niby.

                                        Tutaj nie bardzo rozumiem. Czy ja się komuś napraszam ze swoimi radami?
                                        Wciskam się w wątki lub rozmowy innych? Krytykuję to, co piszą? To Ty zacząłes
                                        od krytyki mojej osoby. Ja nie jestem i nie byłam tu guru dla nikogo. Ty
                                        natomiast pouczając mnie, dajesz sobie takie prawo. Skończ z tym bo zaczyna to
                                        być już męczące. Powtarzasz się.

                                        Ludzkosc Cie lubi i chce z Toba rozmawiac. Czemu Ty chcesz > tylko do Niej
                                        mowic /co ze sluchaniem? nudzi? mierzi? przestrasza? inne?/.

                                        Tak jest inne określenie ....rozczarowuje. Ludzie wyglądają całkiem przyjemnie
                                        gdy patrzy się na opakowanie. Wnętrze jest już mniej ciekawe, dla mnie. Jednak
                                        uparcie staram się tam zaglądać i nie szukam cudów ani spełnienia moich
                                        ideałów, spodziewam się znaleźć uczciwość i odwagę, tylko to.
                                        Pozdrawiam mimo iż się nie rozumiemy. Dla mnie to nie stanowi przeszkody do
                                        rozmowy pod warunkiem, że do czegoś sensownego prowadzi. Przemyślę to, co
                                        napisałeś.

                                        Na
                                        > dobranoc/dzien dobry: "Jesli juz musisz oddac krew - zrob z tego wielkie
                                        • Gość: gb Re: "Nakaz" picia IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 04.01.04, 14:40
                                          I co z tego?
                                          Oczekujesz, że zacznę teraz wyciągać Twoje wypowiedzi i prowadzić w ten sposób
                                          rozmowę??? Z Tobą rozmawiac nie chcę, bo to właśnie do niczego sensownego nie
                                          prowadzi.
                                          • hepik1 Re: "Nakaz" picia 04.01.04, 15:18
                                            Re: Chce mi się bardzo jeść IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.*
                                            Gość: gb 18.09.2003 12:31 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                                            Hepiku, nie pełnię warty przy komputerze do póżnych godzin nocnych tak, jak Ty
                                            to czynisz, więc pora o której jesteś uprzejmy kłaść sie spać jest mi
                                            najzupełniej obojętna.
                                            • Gość: ptyś Re: "Nakaz" picia IP: *.chello.pl 04.01.04, 18:08
                                              Temat "nakzu" picia jest zawsze na czasie i jak widać na przykładzie Triss
                                              dotyczny nie tylko abtynentów z wyboru, ludzi z AA. Też musiałem się z tym
                                              zmierzyć na początku swej drogi do trzeźwości i mierzę się codziennie /nie
                                              piję już wiele lat/.
                                              Już na samym początku zdałem sobie sprawę, że nie mogę się usprawiedliwiać
                                              dlaczego nie piję, nie mogę mieć poczucia winy, itp. Bardzo mi to pomogło.
                                              Bardzo często jestem w sytuacjach alkoholowych, ba nawet prcuje teraz w firmie
                                              alkoholowej. Zaobserwowałem, że kiedy ktoś próbuje sie usprawiedliwiać, to
                                              wywołuje to w pozostałych "przymus" namawiania i wtedy zaczyna się problem.
                                              Jak mówiłęm bardzo często jestem w sytuacjach alkoholowych, ale nigdy /jedynie
                                              na samym początku w AA/ nie usprawiedliwiam się. Prponującym zawsze odpowiadam
                                              z uśmiechem, ale bardzo silnie patrzę się im w oczy i nie wykazuję
                                              najmniejszego poczucia winy. Zdarzały się próby namawiania natarczywego, ale
                                              taka konfrontacja nigdy nie wychodziła namawiającemu na dobre. A tak na
                                              marginesie to z czasem nabiera się wprawy na wyjście z każdej sytuacji, w moim
                                              przypadku nawet w browarze, winiarni, itp., gdzie ostatnio musiałem się
                                              pojawiać zawodowo.
                                              A na koniec coś o dyskusji między gdb a hepikiem. Hepik jest bardzo aktywny i
                                              chwała mu za to. Na pewno wielu osobom pomógl, ale też często ocenia, co jest
                                              już zalążkiem do...
                                              Uważam, że pamięć o tolerancji jest najlepszym fundamentem każdej dyskusji. A
                                              tak w ogóle to forum o uzależnieniach jest bardzo fajne i często tu zaglądam.

                                              pozdrawiam

                                              adam
                                              • 4friday Osoby na ogol niepijace 04.01.04, 21:13
                                                To piekne, skadinad, postacie, ktore posiadaja wlasnorecznie wydziergane
                                                sztandary. Haslo sztandarowe brzmi: "pijam tylko okolicznosciowo", ergo - nie
                                                posiadaja zadnych problemow z alkoholem i basta! Zeby zas kazdy dobrze o tym
                                                wiedzial - trzymaja te swoje sztandary wysoko nad glowami.
                                                A, no, ze tych "okolicznosciowych" okazji troszku im sie w zyciu przydarza, to
                                                juz inna bajka i zapewne nie stanowi problemu, bo nie wymaga zastanowienia i
                                                tlumaczenia. Czasem tylko wydaje mi sie, ze musza sie jakos nieswojo czuc,
                                                skoro innych namawiaja "nakazowo". Przy odmowie zas - posluguja sie
                                                niewybrednymi stwierdzeniami typu "jeden nie zaszkodzi", "zdazysz wytrzezwiec,
                                                zanim siadziesz za kierownice", czy - z nieco dawniejszych czasow - "kto nie
                                                pije, ten donosi". Byc moze przesadzam, ale tak to czytam, moje prawo, czyz nie?
                                                • triss_merigold6 Re: Osoby na ogol niepijace 04.01.04, 22:50
                                                  Bingo. Dobrze czytasz. Ciekawe, że ludzie naprawdę pijący okazjonalnie jakoś
                                                  nie mają problemów z przyjęciem do wiadomości cudzej odmowy "kielonka" czy
                                                  piwa. Nie namawiają, nie dopytują się i jakoś obecność abstynenta im nie wadzi.
                                                  • Gość: jaga Re: Osoby na ogol niepijace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:03
                                                    Podpisuję się obiema rękami pod wypowiedzią triss - uważam, że też dobrze
                                                    czytam - nie mam problemów z przyjmowaniem do wiadomości, odmową namawianiem a
                                                    obecność abstynenta nigdy mi nie wadzi.
                                                  • hepik1 Re: Osoby na ogol niepijace 05.01.04, 02:03
                                                    To właśnie miałem na myśli.Pozdr.
                                                  • hepik1 Re: Osoby na ogol niepijace 05.01.04, 02:05
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > To właśnie miałem na myśli.Pozdr.
                                                    To odnosi się do tytułu,nie do tematu gb,myślałem ,że wskoczy post tam gdzie
                                                    powinien.
                              • Gość: jaga Do Miłej i Uroczej gb :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:58
                                Miła gb, napisałaś między innymi: "Mnie zastanawia natomiast coś
                                innego...dlaczego Forumiści mówią,że deszcz pada gdy Hepik im pluje w oczy."
                                W związku z powyższm stwierdzeniem oczekuję, iż podasz bliższe
                                szczegóły /dokładne dane/- komu,kiedy,jak Hepik pluje w oczy i kto tak
                                mówi /poza Tobą oczywiście/. Solennie obiecuję, że nadstawię własne piersi /i
                                nie tylko/ w obronie wymienionych i oplutych Twoim zdaniem osób. Muszę tylko
                                dokładnie wiedzieć kogo mam bronić.
                                Pozostałą część Twych wynurzeń i zadanych pytań
                                dot.prof.Religii,psychologii,gadania,dominowania,harcerstwa,zniewieścienia
                                a także buciorów /czy chodzi o rozmiar tegoż obuwia?/ pozostawię bez
                                komentarza.

                                • triss_merigold6 Re: Do Miłej i Uroczej gb :-) 04.01.04, 23:17
                                  Hi hi tym razem ja się podpiszę. Mnie hepik (a konkretnie jego wypowiedzi)
                                  pomógł przemyśleć parę spraw, nie tylko osobiście mnie dotyczących. Terapia
                                  wstrząsowa nie jest pluciem w oczy.
                                  • Gość: ptyś w obronie hepika IP: *.chello.pl 05.01.04, 08:18
                                    Od niedawna wpadam na forum o uzależnieniach. Zaobserwowałem dużą aktywność
                                    hepika. Dziwi mnie stwierdzenie gb "o pluciu ..." przez hepika - nie
                                    zauważyłem, a wiele jego postów przeczytałem. Mogę się nie ze wszystkim
                                    zgadzać, ale odbiór mam przyjemny. Jestem przekonany, że hepik wieu osobom
                                    pomógł. Zauważyłem, że wiele osób, które miało konkretne zapytania dostało
                                    wiele dobrych odpowiedzi, w tym dużo od hepika - czy nie jest to fajne
                                    niesienie posłania przez Internet - Bill W tego nie przewidział.
                                    Hepik jest OK! Przy okazji hepik - z jakiego miasta jesteś?
                                    Pozdrawiam

                                    ptyś
                                    • letek17 Re: w obronie hepika 05.01.04, 09:30
                                      Istnieje prawo ciążenia ludzkiego rozumu
                                      Rozum dąży do poczucia dobrostanu po najprostszej drodze minimalizując wydatek
                                      energii psychicznej.
                                      A na nasze : prościej komuś przyłożyć, niż poważnie się zastanowić czy nie ma
                                      racji, mniej energi wymaga potępienie poglądów innego człowieka niż sprawdzenie
                                      prawidłowości swoich - a jakie czasem jest widowiskowe, prostsza jest agresja
                                      niż poradzenie z własnym lękiem. Hepiku praw nie jesteśmy w stanie zmienić,
                                      tylko czemu ludziom tylko czasem się chce podziałać przeciwko nim?.
                                      Pogody ducha. Letek
                                      • Gość: hepik O rany! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 10:11
                                        Jam hanys z Rudy śląskiej.Nie powiem,żem się nie wzruszył,Labilny emocjonalnie
                                        jestem:))Dzięki.
                                        • Gość: ptyś Re: O rany! IP: *.chello.pl 05.01.04, 10:31
                                          Do hepika
                                          Witaj hanysie z Rudy śląskiej.
                                          Jam z Warszawy, ale urodziłem się w Sosnowcu /Zagłębie/, za co Cie z góry
                                          przepraszam i o wybaczenie proszę. Lubię Cię czytać.

                                          Pozdrawiam

                                          ptyś
                                          • hepik1 Re: O rany! 05.01.04, 10:36
                                            Jo tam do goroli z Sosnowca nic niy mom.Niy ich wina że po złyj stronie rzyki
                                            sie urodzili:)
                                            • Gość: ptyś Re: O rany! IP: *.chello.pl 05.01.04, 10:57
                                              A ja lubię Śląsk, któremu RP okazała się nie najlepszą matką, lubię tradycje i
                                              kulturę, filmy Kutza i Kutza, nie lubię Czerwonego Zagłębia i wszystkiego co
                                              z tym związane, ale uważam się za człowieka z Zagłębia i jestem przywiązany do
                                              regionu, aczkolwiek od wielu lat jestem w Warszawie.
                                              A poza tym choroba zwana alkoholizmem i AA po obu stronach Brynicy takie same.

                                              Pozdrawiam

                                              ptyś
                                              • hepik1 Re: O rany! 05.01.04, 11:10
                                                W W-wie na Brzeską kiedyś w ciężkich czasach dla alkoholikow chadzałem.Taki bar
                                                z rybkami w nazwie,bramy w nocy no i bazar ,oczywiście.Młody człowiek był,po
                                                gębie nigdy nie dostałem tam-czyli miłe wspomnienia o alkoholu?Dobra ,koniec:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka