Dodaj do ulubionych

Dla dodania otuchy!

15.07.09, 19:20
Chciałabym wam wszystkim dodać nieco otuchy. Oj, długo tutaj przesiadywałam,
na forum zaglądałam co dzień, szukając to nowych możliwości, podpowiedzi, ale
też - niestety- nie nastrajając się pozytywnie i wyszukując coraz to nowe
"pasujące" do mojej córki choroby. Prześledźcie sobie moje wcześniejsze posty.
Moje dziecko długo nie mówiło, zalewałam się łzami słysząc pięknie mówiące 1,5
roczniaki. Moja córcia z ledwością mówiła kilka prostych dwusylabowych
wyrazów. I mnie irytowały i napawały coraz większą obawą komentarze
"życzliwych" mam w piaskownicy. Chodziłam do logopedy, podawałam nootropil,
odwiedziłam psychologa. Wszędzie to samo - czekać. Młoda zaczęła powolutku
powtarzać krótko przed ukończeniem trzech latek. Teraz ma 3 lata, 2 m-ce i
choć daleko jej do doskonałości, mówi jeszcze niewyraźnie, zniekształca
głoski, przekręca wyrazy, ale mówi dosłownie wszystko. Z każdym dniem
zaskakuje mnie coraz bardziej, zna słowa o których nie miałam dotąd pojęcia,
potrafi liczyć do dziesięciu, mówi gramatycznie, odmienia, zdrabnia, powtarza
wszystko o co ją poproszę. I pomyśleć, że tyle mi napędziła strachu, tyle łez
nad nią wylałam. Teraz mi głupio, że nie wierzyłam w swoje dziecko, choć wiem
też, że może pomogłam jej tym co robiłam przez tych kilka lat i ruszyła z mową
odrobinę wczesniej. wierzę, że i u waszych dzieci wszystko zakończy się
pomyślnie, nie poddawajcie się, zasięgajcie porad u logopedy, ale też wierzcie
w swoje dzieci. Moja córeczka odblokowała się wtedy, kiedy i ja zmieniłam
troszkę swoje nastawienie i przestałam ją naciskać. Aha - nauczyłam ją nawet
kilku wierszyków i piosenek. Jeszcze 4 m-ce temu nie wierzyłabym, że to
realne. Pozdrawiam. Pytajcie jeśli macie jakieś pytania. Trzymajcie się dzielnie.
Obserwuj wątek
    • lady-2009 Re: Dla dodania otuchy! 15.07.09, 22:19
      ciesze sie ze twoja coreczka juz mowi wszystko
      ja jestem tez w takiej sytuacji ze moje dziecko nie mowi,ale czekam bo wiem ze
      wkoncu zacznie. choc tylko my wiemy ile nerwow kosztuja komentarze "super mam"...
      mam nadzieje ze moja historia skonczy sie tak optymistycznie jak twoja.
      jesli masz jakis rady jak osiagnac taki cel - daj znac.
      co jeszcze mozna robic w domu by stymulowac mowe.
      pozdrawiam
      • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 16.07.09, 21:11
        Jak zaczęłam czytać to myślałam , ze twoje dziecko ma z 5 lat. A tu czytam , że
        ... trzy (!) Fajnie gratuluję, ale tak prawdę mówiąc to wieku trzech lat, wiele
        tych niemówiących nadrabia.
        Jakoś twój wątek nie dodał mi otuchy, pewnie dlatego ,że moja miesiąc temy
        skończyła 4 lata i o wierszkach nie ma mowy, nawet ich na horyzoncie nie widać.
        Nie mniej jednak gratuluje i niezmiernie zazdroszczę.
    • malzona1 Re: Dla dodania otuchy! 21.07.09, 17:21
      Ja tez gratuluje;)
      Niestety moje dzieci sie nie spieszą. W listopadzie będą miały 4 latka. Synek
      trochę ruszył z mową, próbuje powtarzać, budować zdania, ale strasznie
      niewyraźnie, poza tym miesza języki (przez ostatni rok mieszkaliśmy w
      Hiszpanii), ale coś się dzieje.
      Za to córa albo nie mówi, używa raptem kilkunastu słów ,albo używa końcówek
      wyrazów, albo "mówi" w swoim własnym języku. I nie chodzi o to, że zniekształca,
      po prostu łączy sylaby na chybił trafił i wychodzi jej np
      "bojababajagobotuno"... I to nie ma służyć porozumiewaniu się, tak po prostu
      sobie gada. Czasami do siebie, ale czasami kieruje też te wypowiedzi do nas.
      No i do tego strasznie jest przekorna ta nasza czorcica. Nie lubi, kiedy jej się
      coś każe, więc praca z nią jest dość kłopotliwa..
      Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów ;)
      Miejmy nadzieję, że moje bliźniaki też się w końcu zmobilizują.
      • lady-2009 Re: Dla dodania otuchy! 21.07.09, 21:20
        dziewczyny czy wasze dzieci tak poprostu nie mowia czy jest to zwiazane z
        jakimis zaburzeniami?

        pytam bo zastanawiam sie czy moze byc tak ze niema zadnej przyczyny ze dziecko
        pozno mowi....

        tak wszyscy radza mowic do dziecka, czytac, zeby z dziecmi przebywal itp itp
        czlowiek robi to wszystko i zadnych postepow w mowie i tak.

        pozdrawiam wszystkie mamy
        • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 21.07.09, 22:04
          moja miała WNM i była reh., i tyle. Wszystkie badania wyszły dobrze. Teraz jest
          mnóstwo reh. dzieci i mówią. A moja nie chce.
          • paniiwonka1 Re: Dla dodania otuchy! 22.07.09, 11:47
            dziewczyny, a ja to mam wrażenie, że nasze dzieci to zupełnie
            normalne są, tylko inne niz te mówiące półtoraroczniaki, tak jak ja
            jestem kimś innym niż ta specjalistka od PR, co to w ramach hobby na
            Mount Everest wchodzi:)
            wszystkim wam wszystko zawsze łatwo przychodzi?
            odkąd są te wszystkie internety, fora, czaty, sraty, to 3/4 matek
            na świecie dostaje hopla, bo jej dziecko odstaje o jeden dzień od
            rówieśnika. odkąd modne są te wszelkie rehabilitacje, konsultacje,
            metody itp. to nagle połowa dzieci ma WNM, ONM, i nie wiem co
            jeszcze, może PKP i PKS:)doprawdy niepojęte jak nasze babcie i
            prababcie mogły wychowywać w czasie wojen swoje dzieci bez tych
            wszystkich modnych wynalazków i jak to było w czasach, gdy nie
            chodziło się z półtoraroczniakiem do psychologa...
            człowiek się nastresuje, nawymyśla, naszuka objawów, bo oczywicie
            wszystkie objawy zawsze pasują do połowy chorób i zespołów chorób, a
            tymczasem wiele dzieci, naprawde wiele, rozwija się po prostu w swój
            własny sposób. każde dziecko jest inne, ma inne zalety i inne wady.
            samo życie. gdybyśmy wszyscy byli jednakowi, mogłabym nie daj Bóg
            byc jak żona prezydenta:(
            oczywiście, że należy przyglądać się dziecku, ale nie popadac w
            paranoje, że nasze dziecko nie jest takie samo jak ten gadający
            półtoraroczniak z osiedlowej piaskownicy. nic nie gwarantuje, że on
            jest
            geniuszem, a my to mamy dziecko z całym zestawem zespołów chorób.
            popytajmy się w rodzinie wśród starszych osób, jak to było z nami, z
            naszymi rodzicami itp. okaże się, że w każdej rodzinie znajdą się
            osobniki, co to nie gadały do lat 3 czy 4. zastanówmy się, jakie
            znaczenie w ich obecnym życiu miał fakt, że nie mówiły jako
            półtoraroczniaki? nawet moja perfekcyjna teściowa zaczęła się
            niecierpliwić, że nasza córka( 3,2 l) pięknie nie mówi i jeszcze do
            niedawna chodziła w pieluchach, a potem w rozmowie wyszło, że mój
            mąż to do 4 lat ględził sam Pan Bóg wie co i jeszcze kupę w majty
            robił. nie przeszkodziło mu to ostatecznie skończyć studia...
            niejedna z nas zdążyła juz zacząć siwieć, bo dziecko powinno już
            mówić pół roku czy rok temu, jakby całe nasze życie zależało od
            ilości paplania głupot naszej pociechy.
            jestem starą matką, na dodatek po stracie Syna i cieszę się, że moja
            córka jest zdrowa.patrzę czasem na jej rozwój z lekkim przymrużeniem
            oka,
            bo przecież chciałam, żeby była tylko zdrowa, a nie mądra:)
            no tak, też czekam na jej pierwszy wierszyk, ale głęboko zastanawiam
            się nad potrzebą umiejętności klepania bzdury typu "chodzi lisek
            koło drogi, nie ma ręki ani nogi", ni to mądre, ni piekne, a wręcz
            okrutne jakieś.
            podziwiam jej sposób rozumowania, logikę, wielką umiejętność
            porozumiewania się przy tak ubogim zasobie słów, ileż trzeba się
            nakombinować, by przekazać wielką treść. moja córka używa słów,
            których nauczyła się dopiero w ciągu ostatnich miesięcy i które są
            jej niezbędne do komunikacji. naprawde nie oczekuję, żeby jak papuga
            powtarzała słowa, których znaczenia nie zna i takie, za które
            musiałabym się wstydzić:)osobiście wolałabym, żeby mój teść miał
            jakies opóźnienia czy trudności w mowie, bo wysłuchiwania takiego
            steku głupot mógłoby mi to oszczędzić:(
            poza tym, często my matki patrzymy niezbyt obiektywnie. usłyszymy
            dwa zdania z ust obcego dziecka albo usłyszymy od innej matki, że
            jej dziecko "mówi juz wszystko" i popadamy w kompleksy, że nasze tak
            nie umie, tymczasem okazuje się, że te dwa zdania to cały
            sztandarowy zasób słów, a te "mówiwszystko" to zestaw wyrwanych z
            kontekstu wyrażeń, których dziecko nawet nie rozumie albo słowotok
            niezrozumiały dla kogoś innego niż własny rodzic. no bo co to za
            mówienie wszystkiego, choć jednak mówienie, jeżeli dziecko używa w
            każdym słowie połowy sylab. często my same mówimy, że nasze dziecko
            nie mówi, tymczasem ono mówi ileś tam prawdziwych słów czy innych
            dźwiękonaśladowczych, no ale odbiega to od norm czy od naszych
            wyobrażeń. dla mnie osobiście dziecko, które nie mówi to dziecko,
            które naprawdę nie mówi. jeżeli ma 2 latka i mówi mama, tata czy
            jakieś inne pip pip czy hał hał to znaczy, że mówi. nawet jak w
            przeciągu następnego roku dołoży jeszcze tylko jedno słowo. najwyżej
            trzeba mu jakąś klepkę popchnąć, żeby w końcu zaskoczyła.
            moja córka mówi płynnie już ponad dwa lata w swym własnym języku i
            kazdy Holender albo Norweg mógłby z czystym sumieniem stwierdzić, że
            ona przecież mówi:)na 2 latka umiała tylko "tata", "nie" i "nie ma",
            nawet głupiego "jak robi kotek" nie umiała, ale tez nigdy nie
            milczała jak grób i nie posługiwała się jakimś tam "yyyy" na
            wszystko. za to te
            jej monologi i dyskusje wprawiały zawsze wszystkich w osłupienie, a
            u mnie powodowały zawsze jakieś zastanowienie, czy aby ta
            dziewczynka to nasza córka, bo może ona jakaś niepokolanie poczęta
            na Marsie:)


            trochę więcej optymizmu, uwierzmy w swoje dzieci, pokażmy im, że
            cieszą nas ich postępy, nie wyliczajmy im tych słów, zgodnie z
            jakimiś normami, weźmy pod uwagę, że nasze dzieci naprawdę się
            starają, a nie wińmy je za to, że odczuwają potrzebę a także mają
            mozliwość mówienia później niż dzieci sąsiadów czy kuzynki.
            • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 22.07.09, 21:50
              Wiesz a ja Ci powiem, że kiedyś to było kiedyś a teraz jest teraz. Kiedyś nie
              było chemii, zanieczyszczenia, szczepionek skojarzonych, debilnych lekarzy
              skaczących matkom po brzuchu w czasie porodu (patrz mój przykład/ Amela
              wyciśnięta łokciem). Poza tym była masa niepełnosprawnych dzieci pochowanych w
              domu. Rehabilitacja, a w zasadzie dostęp do niej to według mnie dobrodziejstwo.

              Gdyby moja Amela odstawała o jeden dzień byłoby ok. ale ona odstaje o co
              najmniej dwa lata . Nie chcieli ja w przedszkolu do czterolatków "przepuścić".
              Według nowej reformy za rok ma iść do zerówki !!!

              Kocham ją ponad wszystko i cieszę się , że jest. Taka jaka jest. Ale życie
              życiem, dlatego się martwię.
              Boli mnie okrutnie gdy chce mi coś powiedzieć, a nie może i z uśmiechu pojawiają
              się łzy w oczach i nerwy i szarpanie włosów z bezsilności.

              Pragnę tych "chodzących lisków" i innych dupereli ogromnie, ale nie dla siebie -
              dla NIEJ.
              • paniiwonka1 Re: Dla dodania otuchy! 23.07.09, 10:31
                Izzy, ja pisałam ogólnie, trochę z przymrużeniem oka. nie odżegnuję
                od rehabilitacji i nie mówię, żeby pozostawić całkowicie dziecko
                samemu sobie.
                znam obawy, strach, znam tę paranoję, potrafię się nakręcać
                przeglądając net, itp. miewam chwile zwątpienia, ale próbuję patrzeć
                na swą córkę z optymizmem. i wierzę w nią z całej siły, choć jej
                rozwój mowy jest w takim tempie, że może nie wyrobić normy
                pięciolatka na swą osiemnastkę.
                mnie takie wątki dodają otuchy. że własnie tak jest, że bywa. że
                jest takie dziecko, co nagle się rozgaduje, albo że jest dziecko,
                które powoli po jednym słowie rozpędza się kiedyś w końcu. ale i
                wściekam się często i śmiać mi się chce, bo odkąd ta cała wiedza i
                technika to większa sieczka w moim mózgu, u calkiem zdrowego dziecka
                by człowiek w internecie chorobę znalazł, a co dopiero przy jakimś
                opóźnieniu. coraz to inne techniki i chwalone metody po stówie za
                godzinę, a moja córka ruszyła z mową przy nowej niani - wiejskiej
                ciepłej babie, która prowadza mą córke do kurnika:) aż żal mi tyłek
                ścisnął, że zanim wypowiedziała słowo "mama" to najpierw
                było "ciocia", "sio" i "jaja". mała przejęła cały sposób mówienia
                tej kobiety, zdrobnienia i wyrażenia, a ja słuchałam i usiłowałam
                wdrażac logopedyczne porady typu, że trzeba dużo czytać, śpiewać,
                bawić się w nazywanie, w literki, w jakikolwiek wspomagać przez
                zabawę, obrazki itp. córka w dużym poważaniu miała te mądrości,
                wszystkie te misie i kaczuszki, za to po kilku tygodniach z nianią z
                radością obwieszczała mi na powitanie, że była u cioci, po jaja, a
                kury robiły kupę, dużo kupy:)

                autorka wątku napisała coś bardzo ważnego w drugiej połowie swego
                postu. że zmiana podejścia, więcej wiary może czynić cuda. może to
                przypadek, bo tak miało być, a może jednak pomogło.
                wszyscy mierzą dzieci jedną miarką, aż do ześwirowania. oczekujemy w
                związku z tym tego samego w tym samym czasie a dzieci są różne, mają
                różne zdolności i różne charaktery. jedne dają sobie pomóc a inne
                odmawiają współpracy. wpadamy w wir pomocy u specjalistów, u dziecka
                nie ma postępów, a u nas zanika wiara i nadzieja. nie wierzę, że
                dziecko tego nie widzi. przeciez to rozumne stworzenie, czuje, że
                wszystko kręci się wokół tego mówienia, rehabilitacji, że chodząc na
                terapie chcemy w tym dniu i o tej godzinie, żeby dziecko mówiło.
                pisałaś, że twoi logopedzi rozłożyli ręce i że w ogóle wszystkim te
                rece opadły. ale ty jesteś matką, ona od ciebie oczekuje wsparcia.
                dlaczego masz w sobie tyle niewiary, że skoro Amelia mówi już ileś
                tam słów, wyraźnie lub niewyraźnie, że tak juz zostanie? dlaczego w
                swoich postach ją skreślasz? dlaczego psujesz innym posty o ich
                radości?
                jednemu dziecku klapka zaskoczyła w trzecim roku życia, a innemu w
                piątym czy szóstym, kiedy rodzice i specjaliści położyli już
                krzyżyk. powinno to dodać ci wiary. rozumiem twoje rozżalenie do
                całego świata, skoro zrobiłaś juz wszystko dla swej córki, lekarze
                nic nie znaleźli, oprócz migdała, po wycięciu którego tez nie musi
                być postęp po 2 miesiącach.
                mam nadzieję i życzę z całego serca, że Amelia i moja Weronika
                rozwiną swą mowę, a tobie i mnie, tak jak autorce wątku, będzie
                kiedyś wstyd za chwile zwątpienia.
                • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 24.07.09, 13:29
                  Ja nie szukam chorób na siłę, wcale nie szukam. Bo moje dziecko nie
                  jest chore.
                  I wsperam ja bardzo i nastawienie też dawno zmieniłam.
                  Boli mnie tylko okrutnie ,że moje dziecko tak cierpi, a cierpi
                  bardzo gdy nie może wypowiedziec tego co chce. A inne dzieci maja
                  ten przywilej , że moga się porozumiewać normalnie, śpiewać i
                  powyzywac jak im się cos niepodoba. Jakim prawem one mogą a moje
                  dziecko nie.

                  A co do lekarzy to wszyscy to osły i utwierdzam się w tym
                  przekonaniu każdego dnia.
                  • mia80 Re: Dla dodania otuchy! 25.07.09, 16:37
                    Dla jasności, moja córka też nie mówi wyraźnie, pewnie tylko ja i moi bliscy ją
                    rozumiemy, ale powtarza tak jak potrafi najlepiej i z tego się cieszę. Że
                    próbuje, że jest postęp i że każdego dnia jest coraz lepiej. Nie oczekuję, że
                    dziecko, które jeszcze niedawno nie mówiło, zacznie nawijać poprawną
                    polszczyzną. Też mnie boli, że dzieci w piaskownicy zwracają uwagę na to, że
                    mała mówi tak niewyraźnie, że nie zawsze ją rozumieją. Ale chwalę ją za każdym
                    razem, gdy usłyszę nowo powiedziany nawet całkiem niezrozumiale powiedziany
                    wierszyk, nawet jeśli czegoś nie rozumiem, udaję, że wiem o co chodzi. Teraz po
                    prostu już wiem, że będzie z każdym dniem lepiej i w końcu dogoni rówieśników. W
                    innych dziedzinach ich nawet przegania. Martwiłabym się na twoim miejscu Izzy
                    bardziej gdyby mała nic nie mówiła, ale mówi i jeszcze niedawno pisałaś, że
                    powtarza, że jest dużo lepiej, a więc jest postęp. Daj jej więcej czasu.
                    Wiadomo, że nie od razu zacznie mówić płynnie i poprawnie pod każdym względem. W
                    czym jeszcze jest w tyle, bo piszesz, że był jakiś problem w przedszkolu. Jeśli
                    problem ten dotyczył tylko mowy, to Pani prowadząca jest chyba trochę
                    niedouczona, bo przecież nawet dzieci ze znacznym ubytkiem słuchu w szkołach
                    integracyjnych idą łeb w łeb z rówieśnikami, inteligencją i zdolnościami
                    logicznymi czasem nawet ich przewyższają.
                  • edu-arda Re: Dla dodania otuchy! 30.07.09, 09:19
                    Izzy, więc daj wreszcie spokój dziecku, nie chodź do lekarzy
                    debili, nie zagądaj na to forum i nie nakręcaj się , bo Twoje
                    dziecko tez to widzi-ten Twoj strach, szukanie przyczyn...
                    Może dlatego mała nie chce mówic,bo za bardzo na nią napierasz.
                    Wiem, że jest Twoim sercem i chcesz dla niej jak najlepiej, jak i
                    każda matka dla swojego dziecka, nie obrazaj sie za te słowa, ale
                    tyle w Tobie pesymizmu, niewiary...
                    Nie patrz na inne dzieci, nie przejmuj się co mówi rodzina i
                    znajomi, daj córce luz, nic na siłę, niech ona nie wie, że Tobie tak
                    na tym zależy ,aby dobrze mówiła...
                    Sorry za te słowa, może Cie dotkną, ale trudno.
                    Jesteś bardzo aktywna na tym forum, w kazdym wątku podkreslasz
                    swoją niewiarę, zwątpienie. Naprawde są tu matki,które mają starsze
                    dzieci od Twojej małej i ich dzieci też nie mówią!!!
                    • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 30.07.09, 14:22
                      Nie przypominam sobie, żeby były tu starsze dzieci, jeśli są to BARDZO !!!!
                      chętnie porozmawiam .
                      Ja się nie nakręcam i naciskam na młodą. Wręcz mnie wkurza jak ktoś inny na nią
                      naciska.

                      > Nie patrz na inne dzieci, nie przejmuj się co mówi rodzina i
                      > znajomi,
                      nie da się (a tym bardziej dziecka) odciąć od świata. Zresztą ja się tym nie
                      przejmuję. Ale są inne kwestie.
                      Moje dziecko ma za rok iść do zerówki , w Poradni psych-pedag. już pytają co z
                      nią zamierzam robić. I ja nie wiem, a coś muszę postanowić. Nie mogę odciąć się
                      od Poradni bo tam Amela ma wczesne-wspomaganie = pomoc . Nie odbiorę jej tego. Z
                      jednej strony za rok zerówka, z drugiej chcieli ją znów w trzylatkach zostawić.
                      Najgorsze jest to, ze ja nic nie wiem. Co z nią będzie, czy będzie mówić, czy
                      dogoni dzieci zdrowe, czy niestety nie. Od tego zależy wiele decyzji, a niestety
                      nikt nie wie co Ameli jest.
                      Ja nie mam problemów typu "ma 1,5 roku i nie naśladuje kotka".
                      • edu-arda Re: Dla dodania otuchy! 31.07.09, 15:14
                        Nie przypominam sobie, żeby były tu starsze dzieci, jeśli są to
                        BARDZO !!!!
                        chętnie porozmawiam .
                        Wiesz, izzy69, jesli jestes tyle czasu na forum i nie czytałaś
                        postów od matek mających starsze dzieci 5-6 letnie,np.gosia.32 lub
                        annag001, to o czym mamy jeszcze dyskutować???
                        • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 31.07.09, 22:23
                          widocznie nie udzielają się ostatnio, bo nie kojarzę. Ale w wyszukiwarkę wrzucę
                          jak najbardziej.
                          • lady-2009 Re: Dla dodania otuchy! 01.08.09, 23:59
                            jestesmy tu wszytskie by sie wspierac wiec niema co porownywac starsze
                            mlodsze...wiekszy problem mniejszy...
                            skoro tu jestesmy znaczy sie ze mamy ten sam problem, ze nasze dzieciaki nie
                            mowia z roznych przyczyn, powodow...
                            wspierajmy sie i udzielajmy sobie rad.
                            nawet jak ktos martwi si ena zapas to normalne ze martwi sie o dziecko i watpie
                            ze ktos szuka chorob u dziecka...
                            to zwykla opieka nad naszymi szkrabami sprawia ze sie martwimy
                            nie jest tez latwo sie nie przejmowac jak dookola sie slyszy "czemu dziecko nie
                            mowi" "bylas z tym u lekarza" "moja coska jak miala rok to juz mowila"...
                            mnie cos strzela jak slucham takich tekstow,szczegolnie od tesciowej..
                            wierze w to ze moje serduszko nadrobi i kiedys zacznie mowic
                            ale tez dmucham na zimne i badam przyczyny opoznienia
                            wspolczuje matkom z wiekszymi problemami ale tez nie uwazam ze trzeba
                            lekcewarzyc te co maja mniejszy problem...

                            pozdrawiam wszystkie mamy i ich madre dzieciaczki

                            p/s ja na pierwsze mama czekalam ponad dwa lata. ale wkoncu uslyszalam...
                            myslalam ze po mama bedzie cala reszta mama tata baba itp ale niema..
                            ale cierpliwie czekam na inne slowa...
                            kiedys sie pojawia ;-)
                            • anatemka Re: Dla dodania otuchy! 14.08.09, 16:31
                              ja tez usłyszałam mama po drugich urodzinach ;)
    • anatemka Re: Dla dodania otuchy! 14.08.09, 16:30
      Witam, to ja, pierwsza założycielka tego forum :)

      Widzę, że ma nową włascicielkę /ja oddałam komus innemu;) / , ciesze
      sie, że forum nadal jest :)

      Mój syn nie mówił do 4go roku zycia. Logopeda, po znajomości
      przyjęła nas, jak miał 3 lata, i to tylko dlatego, że ja, jako
      matka, go nie rozumiałam.

      Teraz ma 8 lat. Wciąż jest pod opieka logopedy, teraz już w szkole.
      Ale, mówi poprawnie ;)
      Ma bogaty zasób słów, w szkole radzi sobie dobrze, dobrze czyta,
      pisze, błędów nie robi za wiele ;) Bazgrze potwornie i wciąż ma
      problemy z motoryką małą, o wiązaniu sznurówek mozna zapomnieć ;)

      Ale mówi :) Tego sie obawiałam, bo moja siostra, dorosła osoba, ma
      wade wymowy, słyszalną dla obcych /ja nie słyszę ;) /.

      Dużo, bardzo duzo zalezy od was.
      SZ, cz, ja nauczyłam go mówić. Pokazując odpowiednie układy ust i
      języka. R nauczył sie sam, przybiegł do mnie kiedyś wołając: mamo,
      zobacz: rrrrrrrrrr :)
      Dziecko da radę, ale trzeba go wspierać.
      Jedna z logopedek powiedziała mi: język to mięsień, i jak każdy
      mięsień trzeba go ćwiczyć.

      Młody zaczął mówić, sensownie, łącząc wyrazy w zdania, jak miał 4
      lata. Potem było z górki, potem to juz była kwestia poprawnosci
      wypowiadanych głosek.

      Nie mówie, że macie sie nie martwić i czekać, bo z czasem dziecko
      zacznie mówić. Nie nalezy czekać, należy szukać specjalisty który
      zechce sie zająć małym dzieckiem /ciężko jest.../ , który bedzie
      obserwował postepy i kierunek w którym idą.

      Pierwsza logopeda jaka widziała moje dziecko stwierdziła: prosze
      przyjść jak skończy 6 lat i nadal nie bedzie mówił.....

      Nie wiem jak by mówił, gdyby nie te lata ćwiczeń. Może tak jak
      teraz, może nie.
      Jako kilkulatek nie potrafił zdmuchnąć swieczki, nie umiał zrobić
      dziubka i dmuchnąć, pluł na świeczke w zasadzie. Dopiero ćwiczac się
      tego nauczył, wcale nie szybko...

      Trzymajcie sie dziewczyny, nie panikujcie, ale nie zaniedbajcie
      niczego, najwyżej bedą w poradni na was patrzec jak na upierdliwe
      matki ;)
      • anatemka Re: Dla dodania otuchy! 14.08.09, 16:34
        i widzę, że iwpal nadal tu pisze, super :) Dziekuję :)
    • binkaa Re: Dla dodania otuchy! 14.08.09, 21:09
      też dla otuchy dodam ze często tu czytałam , czasem pisałam
      miałam niemówiącego 3 latka, potem zaczęło się przedszkole i jako 3,5 latek
      zaczął mówić
      dziś ma 6 i mówi wszystko, czasem muszę go poprawiać bo jak szybko mówi to się
      nie stara ale po poprawce mówi jak trzeba

      mam jeszcze dwulatka co mówi w sumie niewiele, ale i tak więcej niż jego brat w
      tym wieku, więc wcale się już nie niepokoję :) czekam po prostu :)
      • binkaa Re: Dla dodania otuchy! 14.08.09, 21:20
        ale przyznam że to ulga ogromna jak dzieciak zaczyna gadać
        jakby mi ktoś 5 lat odjął :)
        bo już myślałam że jednak z nim nie będzie dobrze, a miał też inne dziwne zachowania
        • izzy69 Re: Dla dodania otuchy! 15.08.09, 16:46
          a to i tak wcześnie Wasze dzieci zaczęły mówić moja ma już 4 lata i 2 mies. :(
          • olka794 Re: Dla dodania otuchy! 15.08.09, 21:30
            Mój synek zaczął mówić jak miał 5 lat i 3 m-ce! Jego pierwsze słowa. Jest
            dzieckiem autystycznym, a wiadomo że u tych dzieciaczków z mową jest ciężko.
            Pracowałam z nim sama tzn powtarzałam słowa, czytałam itp. bo z logopedą nie
            chciał współpracować. Teraz ma 6 i 5 roku i mówi czasami za dużo. A łzy mi płyną
            jak śpiewa piosenki lub mówi krótki wierszyk. Życzę wam żeby wasze dzieci zalały
            was potokiem słów tak jak mnie mój synuś. Pozdrawiam i życzę cierpliwości i wiary!
            • kasiek203-666 Re: Dla dodania otuchy! 19.08.09, 21:29
              to piękne co napisałaś olka794 dzięki mój syn ma 5,5 roku pare słów
              żadko wypowiadanych i brak diagnozy
              • olka794 Re: Dla dodania otuchy! 20.08.09, 14:52
                A skąd jesteście? Bo mój synek był diagnozowany w Gdańsku w poradni, ale
                strasznie długo się czeka. A terapie ma prywatnie z Centrum diagnozy i terapii
                zaburzeń rozwojowych. Wiem że u nich też można zdiagnozować dziecko. świetni
                specjaliści. Pozdrawiam
                • krawczykasia Re: Dla dodania otuchy! 31.08.09, 13:03
                  potwierdzam. Centrum wreszcie ostatecznie wykluczyło autyzm u mojego syna. Nie chodzi mi o to, że cieszę się, że to nie autyzm, ponieważ Kuba ma uszkodzony mózg, i wesoło wcale nie bedzie. Cieszę się, że wreszcie wiem... Przekonały mnie do terapii behawioralnej, którą wcześniej uważałam za tresurę bez sensu.
                  Teraz postrzegam ją jako sposób nauki. Inne dzieci uczą się spontanicznie, Kubę trzeba nieco inaczej zmotywować, żeby zdobyć jego uwage i go nauczyć. A uczy się bardzo szybko. Tylko co z tego, gdy nie mogłam go do nauki zmusić ani zmotywować.
                  • kasiek203-666 Re: Dla dodania otuchy! 11.09.09, 21:45
                    jesteśmy z południa kierujemy się na krakow ma diagnozy lecz nie
                    pewne i sprzeczne co do autyzmu wiec teraz terapia behawioralna i
                    zobaszymy
                    • beata3211 Re: Dla dodania otuchy! 25.09.09, 14:13
                      mój Krzyś ma 4,10m. i mówi dużo pojedyńczych słów niestety niemówi
                      zdań. poza zdaniami prostym z dwóch wyrazów. na zasadzie chce isć
                      chce bujać, chce pić. Jedynym zdaniem jakie mówi to :para buch koła
                      w ruch. a reszta neistety, obniżone napiecie w jamie ustnej problem
                      z rozumieniem przymiotników, nieopowiada historii, nieumie ułozyć
                      chronologicznie obrazków. Teoretycznie autyzm jest wykluczony ale
                      on ma zachowania ze spektrum autyzmu no i nieiwem. Pomału się
                      załamuje, niemam z kim o tym porozmawiać, bo niechce obciążać
                      swoimi problemami innych. ech tak to jest :(
                      Najgorzej jest z dostępnością rehabilitacji państwowo się dostać to
                      graniczy z cudem.
          • betrix33 Re: Dla dodania otuchy! 06.10.09, 11:21
            Izzy ja też mam niemówiącego dwulatka. A moja ciocia, która jest nauczycielką
            miała dziecko w klasie, które zaczęło mówić gdy miało 6 lat!!! To był chłopiec.
            Skończył szkołę, ma rodzinę. Nie wiadomo czemu milczał tak długo.
            • viki333 do olka 794 i nie tylko:) 08.10.09, 11:51
              Wszystkich co moga doradzić o rade proszę.
              Mój synek obecnie 2,8 m-cy / wiem, że są starsze dzieci/ nie to, że
              nie mówi bo mówi ale bardzo mało, pojedyńcze słowa i niechce
              powtarzać słów. Chociaz nieraz zaskakuje Mnie jakimś nowym wyrazem,
              którego sie nie uczylismy, a on powiedział::)) nap. ostatnio
              ogladamy akwarium a on mówi"Jyba!!!":)) albo spalismy razem na
              jednym łózku i mama sie odkręciała, a on "da jeke"- daj rekę:)) Ni
              uczylismy sie tego, a on powiedział.
              Generalnie to by mNie nie martwiło, bo moja siostra w wiku 4 lat tez
              jeszcze nie mówiła dobrze tylko ppo swojemu i bardzo mało.
              U mojego synka martwi Mnie cos jeszcze innego, on nie chce z nami
              rozmawiać, wygląda to w ten sposób jakby udawał, że nas nie
              słyszy /a słyszy jestem pewna na 100/ albo dajcie mi świety spokój.
              On np. nie fascynuje sie tym, że był w przedzkolu, nie opowiada
              nawet po swojemu. Zauważyłam, że unika kontaktu wzrokowego z nami.
              Chodziły Mi po głowie takie mysli, że może ma coś z autyzmem
              wspólnego.
              Dlatego prośba do olka 794 - na co powinna zwrócić uwagę, żeby sie
              ewentualnie uspokoić.
              Nadmienie, że zaczęlismy pracę z maksiem - logopeda- mini-
              przedszkole, praca w domu itp.
              Pozdrawiam wszystkie mamy:)))
              • akotw73 Re: do olka 794 i nie tylko:) 08.10.09, 12:09
                On np. nie fascynuje sie tym, że był w przedzkolu, nie opowiada
                > nawet po swojemu.

                Mój ciągle gadający pięciolatek ma z tym problem, a co dopiero
                dziecko w wieku 2,8 :) Nie wymagaj za wiele. A z tego co piszesz nie
                jest źle. Mój syn w tym wieku mówił o wiele mniej. Jeśli jest pod
                opieką logopedy i nie stwierdziła nic niepokojącego oprócz słabo
                rozwiniętej mowy, radziłabym trochę cierpliwości, szczególnie, że
                jak wspominałaś, w rodzinie miałaś przypadek opóźnienia mowy. Na
                rozmowy z dzieckiem jeszcze przyjdzie czas. Teraz możesz do niego
                mówić i cierpliwie czekać.
                • olka794 Re: do olka 794 i nie tylko:) 14.10.09, 16:30
                  Witam. Kontakt wzrokowy jest ważny ale nie najważniejszy. Po drugie mimo
                  wszystko zrobiłabym badanie słuchu, tak naprawdę to jest podstawa jeśli
                  chciałabyś z nim pójść do specjalisty. Przy najmniej tak było w naszym przypadku.
                  Powiem Ci jak było u nas:
                  igor nie mówił ale co jakiś czas powtórzył jakieś słowo i to adekwatnie do sytuacji
                  strasznie uciekał, kiedy go wołałam żeby stanął to on się śmiał, myślał że to zabawa
                  nie interesował się zabawą z innymi dziećmi, ale lubił patrzyć na to co one
                  robią, wolał szaleństwa z dorosłymi
                  bawił się swoimi zabawkami, uwielbiał kolejki i gry komp. zresztą to mu pozostało
                  nie chciał pracować z logopedą ani z psychologiem
                  nie umiał dostosować się do panujących zasad w domu lub w przedszkolu
                  szło mu to bardzo opornie
                  teraz wszystko się zmienia jest bardzo wesoły uwielbia się przytulać9 to od
                  zawsze), mówi i rozumie wszystko, chociaż na naukę trzeba poświęcić troszkę
                  więcej czasu, chętny do współpracy, nie ucieka, wykonuje polecenia, jednak nadal
                  ma problem w nawiązywaniu znajomości z dziećmi.
                  Pozdrawiam
                  i jest chętny do współpracy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka