Dodaj do ulubionych

Śmierć nosi biały fartuch

IP: *.prz.rzeszow.pl 19.11.08, 08:30
Ja pitole - lekarz jest przekonany że lekarze popełnili błąd lekarski....co za niesamowitość....U na s w kraju w ogóle wykluczone....Pani współczuję ale może przy okazji niech pomyśli jak ona innym ząbki dotychczas leczyła....
Obserwuj wątek
    • Gość: ego Re: Naprawa, naprawa IP: *.pools.arcor-ip.net 19.11.08, 09:09
      Reperuja opinie polskich koniowalow? Co jest na rzeczy?
      • Gość: jagoda Re: Naprawa, naprawa IP: *.chello.pl 19.11.08, 09:16
        mam znajomych w anglii, i po ich opowieściach za nic nie chcialabym tam mieszkac ani pracować, a juz na pewno wychowywać dzieci: widziałam na własne oczy parę kopulujacą w parku w biały dzień, 8 letnie dziewczynki w butach na wysokim obcasie... nie to nie jest kraj nadajacy sie do życia
        • pklimas W Anglii aborcja na zyczenie jest dozwolona do 24 19.11.08, 11:28
          tygodnia ciaży czyli 6 miesiaca. Po co wiec ratowac ciaze w 12-13
          tygodniu skoro za np. 2 miesiace matka pokłoci sie z ojcem i juz nie
          bedzie chciała tego dziecka. W Polsce 24 tygodniowy płód lekarze
          staraja sie ratowac i bardzo czesto im sie udaje aby taki wczesniak
          urodził sie żywy i wyrosł z niego zdrowy człowiek. W "postepowej"
          Anglii 24 tygodniowy płód mozna legalnie w panstwowej słuzbie
          zdrowia "spuscic do kibla" wiec 13 tygodniowa ciąża jest dla nich
          tylko "galaretka".
          • rikol Re: W Anglii aborcja na zyczenie jest dozwolona d 19.11.08, 15:20
            Bardzo czesto? Chyba kpisz. Okolo 1% urodzen w 24 tygodniu konczy sie sukcesem,
            tj. dziecko przezyje i bedzie w miare normalne. Przezywa tylko 1/3 dzieci, z
            czego znakomita wiekszosc jest powaznie niepelnosprawna. Wlasciwie w 24 tygodniu
            to nie jest porod, tylko poronienie. Bez wielomiesiecznej intensywnej terapii
            zadne z tych dzieci by nie przezylo. Nie bez powodu ciąza trwa 9 miesiecy, a nie 5.
      • Gość: incognito Re: Naprawa, naprawa IP: *.spray.net.pl 03.12.08, 17:41
        Zupełnie nie rozumiem tej wizji lansowanej przez polskie media, ze mamy takich
        wspaniałych lekarzy, a w innych krajach to gnój straszny i koszmar.
        Jezdze troche po swiecie i mam w tej kwesti doswiadczenie.
        W polsce mamy setki niezatwierdzonych leków i metod leczenia, które za granica
        uwazane sa za normalne. U nas leczy sie, zeby pacjent "jakos" doszedł do siebie,
        zamiast szybko i do pełnej sprawnosci.
        Nasi wspaniali polscy lekarze nie umieja np. boreliozy leczyc. Mialem kilka
        przypadków wsród znajomych i rodziny gdzie pomimo wizyty u znanego specialisty
        na całą polske leczenie gó... dało bo ban doktor stwierdził, ze skoro osoba jest
        leczona 30dni to musi byc zdrowa bo tak mówi teoria (nawet jesli testy
        wskazywały na cos zupełnie preciwnego). Pomijam juz sytuacje z ortopedia w
        Polsce, która jest ŻAŁOSNA. Mialem niewykryte złamanie na rentgenie, zagipsowana
        zdrową reke, zle nastawioną. Do tego lekarze lecza wlasnie do stanu jako takiej
        sprawnosci, nie przypisuje sie własciwej rehabilitacji, nie przejmuja sie bólem
        pacjenta i jesli nie jest sie w prywatnej klinice (gdzie poza paroma wyjatkami
        tez gó... wiedza) to sa niemili i opryskliwi.
        Zupełnie odwrotna sytuacja podczas moich kontaktów z włoska i austryjacka służbą
        zdrowia. Wszyscy mili i usmiechnieci. Dostąłem zastrzyki na szybsze zrastanie
        sie, które w kraju jak dowiedzialem sie od znajomej farmaceutki przypisywane sa
        tylko przy beznadziejnych przypadkach bo po co zwykli ludzie maja szybko do
        zdrowia wracac? Lepiej niech sie pół roku leczą. Do tego badało mnie 2 lekarzy
        kiedy pierwszy nie był pewien to zapytał sie drugiego (zdarzyłi mi sie tak w
        polsce tylko w JEDNEJ prywatnej klinice sportowej). Oprócz tego dostalem srodki
        przeciwbólowe, których w Polsce sie nie przypisuje bo tabletki nie sa "na
        polskiej żelatynie" robione...
        Transport do szpitala? Mialem wypadek na stoku narciarskim i przetransportowano
        mnie razem, ze sprzetem w minimalnym czasie pomimo braku zagrozenia zycia.
        Sprzet został zamkniety w przechowalni, a miła pani pielegniarka dała mi do rąk
        klucz do tejże przechowalni. W polsce zgubionoby(jesli nie ukradziono) sprzet,
        helikopter byłby po 10 godzinach(a najpewniej w ogóle) i byłbym w szpitalu wiele
        godzin pózniej (zamiast po 30 minutach ze szczytu góry oddalonego o ok 20km).

        Rzeczywiscie leczcie sie ludzie w Polsce.
        Szczególnie polecam to autorom takich dobrych artykułów naganiajacych ludzi do
        polskich szpitali. Raz tylko wybrałem polski zamiast zachodniego i NIGDY tego
        błedu nie powtórze. Znajomym wszystkim tez odradzam.
    • Gość: probo Śmierć nosi biały fartuch IP: *.as.kn.pl 19.11.08, 09:39
      NHS? A ja nsłuchałam sie opowieści o opiece medycznej w Australii...tzn poziomie
      wykształcenia tamtejszych lekarzy.nawet nie tamtejszych, lecz tam pracujących;
      wietnamczycy, chinczycy, nie mówiący nawet po angielsku.najlepszym specjalista w
      oklicach Melbourne jest jakis wietnamczyk po medycynie w ...Polsce, ale i tak
      trzeba tam miec skierowanie do pediatry od GP, czyli rodzinnego, co przy nagłych
      zapaleniach u maluchów jest tragedią.A o opiece nad kobietami w ciąży nie mogłam
      słuchać. Przyjaciółka musiała przy wczesnym krwawieniu wyłyżeczkować 7
      ciąż.Dopiero jak za ósmym razem - w Polsce- zaczeła krwawić,i szykowała się
      znowu na zabieg, pan doktor w przychodni zrobił jej USG i powiedział, że to nic
      takiego-tętno jest, wystarczy, że polezy tydzień. Przyjaciółka ma córkę, ale
      leczy się u psychologów, bo boi się, że usunęła 7 razy zdrową ciąże - w
      Australii nie robią USG - chyba że dopiero przed porodem, nie robia badań, nie
      ma zwolnień przy zatruciu ciążowym...
      A znajome przyjeżdżają z USA na rehabilitacje z dziecmi i na badania do
      Wrocławia...Opowieści o opiece medycznej, a raczej stanie wiedzy lekarzy i
      rehabilitantek mogą posłuzyć za gotowy scenariusz do thrillerów medycznych, przy
      których Cook i jego Coma to bajka dla dzieci.Na doktora House'a jeszcze żadna
      się nie natknęła / na Clooneya tez nie:)/.
      Nasi lekarze są świetni- mimo braku super nowoczesnej aparatury, pielęgniarki i
      położne, rehabilitantki są sto razy lepsze niz w GB, USA, Francji czy Niemczech.
      A system szwankuje, bo nasza kasa idzie na biurwy w funduszach zdrowia, premie
      nie dla tych , którrzy ciężko pracują.
      Jak to Ktoś Mądry powiedział; i z próżnego i SALAMON nie naleje:)...
      • Gość: MC Re: Śmierć nosi biały fartuch IP: 194.168.231.* 19.11.08, 10:28
        A ja zlamalem noge podczas pobytu w Polsce. Po przyjezdzie do UK w
        umowionym terminie poszedlem na zdjecie gipsu.Co zrobili lekarze ??
        Ano zrobili jeszcze przeswietlenie i okazalo sie, ze noga jest
        krzywo zlozona. Lamali mi noge od nowa i skladali ponownie. Teraz
        jest ok a tak to przez polskich 'sepcjalistow' kustylakbym do konca
        zycia.
        Inna sprawa jest, ze jak widze jakiegos ciapka ( araba, hindusa itp)
        w szpitalu jako lekarza to prosze o wymiane go. Nie ma zaufania do
        nich poniewaz wiekszoas z nich ma kupione dyplomy od ruskich na
        targu a medycyny uczyli sie na kozie w stodole. Zreszta sam pracuje
        w NHS wiec wiem co nie co o takich krzekretach.
    • Gość: Grzechu UK Śmierć nosi biały fartuch IP: 212.167.5.* 19.11.08, 09:43
      No nie chce mi się czytać kolejnych artykułów ukazujących Wielką
      Brytanię w złym świetle. Wszędzie są takie przypadki jednak w Polsce
      poziom służby zdrowia jest o wiele niższy! Najlepiej mogą powiedzieć
      Ci co mają dzieci. Tu urodziły się ich dzieci lub z nimi
      przyjechali... Znajomi mówią "nigdy więcej do Polski nie wrócą"! Ja
      nie mam dzieci, mówię to samo.
      • Gość: JeremiCh Re: Śmierć nosi biały fartuch IP: 195.10.3.* 19.11.08, 11:21
        To mamy zupelnie innych znajomych. Moja rodzina i moi znajomi mowia
        zupelnie cos odwrotnego. Leczenie sie w UK to jak gra w rosyjska
        ruletke...
        • Gość: laTARnick Twoi znajomi powinni pisac bajki dla niegrzecznych IP: *.41.207.56.sub.mbb.three.co.uk 19.11.08, 12:24
          bachrow. Nasza druga corka przyszla na swiat w UK. Porownujac
          warunki pierwszego porodu, ktory mial miejsce w Polsce, porod w UK,
          to byl raj. Osobny pokoj z lazienka i hydromasazem, kanapa dla mnie
          (meza), bez zadnego "ale" moglem zostac przy zonie podczas calego
          pobytu w szpitalu, lekarz prowadzacy od pierwszej wizyty az do
          porodu, dlugo wymieniac. W Polsce to byl horror, a ponoc byl to
          najlepszy szpital. W Polsce nadal kobiety rodza jak krowy w stodole
          i zadne opowisci tych "co slyszeli i ponoc widzieli" tego nie
          zmienia.
          • Gość: aardvark Re: Twoi znajomi powinni pisac bajki dla niegrzec IP: *.chello.pl 19.11.08, 15:46
            zapomniałeś dodać, że żona miała poród BARDZO fizjologiczny. Równie
            dobrze mogłaby rzeczywiście w stodole urodzić. Schody zaczynają się,
            gdy coś przebiega daleko od normy albo pojawiają się powikłania...
      • Gość: iwona Re: Śmierć nosi biały fartuch IP: 91.143.186.* 19.11.08, 12:56
        Tak tak narzekajcie, w Polsce jest wspaniala sluzba zdrowia,
        mieszkam tu od 30 lat i weim, ze czasami nie przejmuja sie za
        bardzo, natomisat w Polsce wcisna Ci kazdy lek, ktorego nie
        potrzebujesz.... Pojechalam za porada znajomych do Polski zeby
        leczyc, NIGDY wiecej, "dentystka" niezle na mnie zarobila, wcisnela
        i jakis kit, ze cos tam trzeba nadsztukowac , bo zeby sie scieraja,
        ja idiotka jej uwierzylam i wyszlam od niej z klami wampira, ktore i
        tak odpadly i nimi kawalki zebow....
    • Gość: antylewak Socjalizm to syf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.08, 10:01
      Wprowadzony w roku 1948 w Wlk. Brytanii ustrój socjalistyczny w lecznictwie to taki sam syf jak wszędzie indziej. To jest nieusuwalna cecha socjalizmu i nic tutaj żadne reformy nie zmienią.
      • Gość: WelcomeToHell US model to syf IP: 193.254.155.* 19.11.08, 10:56
        Wprowadzony w roku 1945 w USA ustrój kapitalistyczny w lecznictwie to taki syf
        ze teraz malo kogo stac w USA na milionera-lekarza i kwitnie znachorstwo. Teraz
        Obama bedzie to zmienial... powodzenia.

        PIEKLO JEST NA ZIEMI GDZIE WSZYSCY WSZYSTKICH NON-STOP STARAJA SIE WYDYMAC
        • Gość: al Re: US model to syf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.08, 11:54
          Gdyby nie amerykański model, to nie byłoby sprzętu i lekarstw, które w 90% zostały wymyślone w USA. A zresztą wystarczy zobaczyć ile procent Nobli w medycynie dostali Amerykanie.
          • emima Re: US model to syf 19.11.08, 13:46
            Gość portalu: al napisał(a):

            > Gdyby nie amerykański model, to nie byłoby sprzętu i lekarstw, które w 90% zost
            > ały wymyślone w USA.
            Takkkkkkkkkkkkk wymyslono w USA... Nad lekami pracuje razem z Chinczykami,
            Koreanka, kilkoma Japonczykami, dwoma Ukraincami, trzema Holendrami i 10 Polakami
            Bardzo amerykanski zespol :))

            A zresztą wystarczy zobaczyć ile procent Nobli w medycyni
            > e dostali Amerykanie.
            nieamerykanskiego pochodzenia...

            Coz za ciemnogrod...
            • Gość: al Re: US model to syf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.08, 14:57
              Taakkkkkk, w ZSRR też nie brakowało pracujących nad lekami.

              > A zresztą wystarczy zobaczyć ile procent Nobli w medycyni
              > > e dostali Amerykanie.
              > nieamerykanskiego pochodzenia...
              >
              > Coz za ciemnogrod...

              Będziesz żyda tropić? Cóż za ciemnogród piszący po polsku w ASCII.
              • Gość: Ala Re: US model to syf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.08, 18:06
                mysle, ze emima ma racje... ciemnogrod... wychodzi z takich, jak Ty...
                Niektorzy nie maja klawiatur z polskimi znakami
                nie pozdrawiam
                Ala
            • Gość: y Re: US model to syf IP: 195.11.82.* 08.12.08, 16:54
              emima napisała:

              > Gość portalu: al napisał(a):
              >
              > > Gdyby nie amerykański model, to nie byłoby sprzętu i lekarstw, które w 90
              > % zost
              > > ały wymyślone w USA.
              > Takkkkkkkkkkkkk wymyslono w USA... Nad lekami pracuje razem z Chinczykami,
              > Koreanka, kilkoma Japonczykami, dwoma Ukraincami, trzema Holendrami i 10 Polaka
              > mi
              > Bardzo amerykanski zespol :))
              >
              > A zresztą wystarczy zobaczyć ile procent Nobli w medycyni
              > > e dostali Amerykanie.
              > nieamerykanskiego pochodzenia...
              >
              > Coz za ciemnogrod...

              ----------------------

              no wlasnie, czyli potwirdzasz co przedpisca napisal - system jest lepszy w
              stanach bo to tam ciagna wszyscy zdolni. Gdyby bylo inaczej to wszyscy ci
              chinczycy, koreanczycy i hindusi pracowaliby w tych swoich socjalistycznych
              rajach i tam dostawali Noble...
              ale tak nie jest.
    • Gość: WelcomeToHell Nie czesciej wyprawiaja na tamten swiat niz polska IP: 193.254.155.* 19.11.08, 10:49
      ..sluzba zdrowia i NFZ !

      A lowcow skor to chyba nigdzie nie wymyslono tylko w polszcze
    • Gość: Paweł Śmierć nosi biały fartuch IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.08, 11:07
      U nas też tak będzie. Kolejne rządy szalbierzy w połączeniu z nieetycznymi
      lekarzami i zarządami szpitali doprowadzą w końcu do tego, że w nagłych
      przypadkach ludzie będą odsyłani, bo NFZ za coś tam nie zwróci, albo nie zapłaci.
      • sithicus Re: Śmierć nosi biały fartuch 22.11.08, 04:18
        Już do tego dochodzi:
        "Nie przyjęli ciężko chorego, bo... za dużo kosztuje

        Nieważne, co choremu dolega, ważne, ile za niego zapłaci Narodowy Fundusz
        Zdrowia. O tym, że szpitale na Pomorzu coraz częściej kierują się tą zasadą, a
        zapominają o dobru pacjenta, przekonał się na własnej skórze 30-letni Paweł z
        Gdyni. Kilka tygodni temu ciężko poszkodowany w wypadku chłopak niemal otarł się
        o śmierć. Przyjęcia odmówiły mu wtedy dwa trójmiejskie szpitale - Miejski w
        Gdyni i Wojewódzki w Gdańsku.

        Nie dlatego, że nie potrafią takich chorych leczyć, ale dlatego, że NFZ płaci za
        nich dużo poniżej realnych kosztów. Jedno jest pewne - gdyby nie natychmiastowa
        pomoc lekarzy z Kliniki Chirurgii Urazowej AMG w Akademickim Centrum Klinicznym,
        Pawła już by wśród żywych nie było.

        Oszczędzą na chorym

        - Pacjent był w stanie wstrząsu toksycznego - przyznaje dr Andrzej Urbański,
        tego dnia lekarz dyżurny. Wysoko gorączkował. Przez przebitą skórę na udzie
        wystawała mu kość. Lekarze nie mieli wątpliwości - chłopak nie uniknie amputacji
        chorej nogi. Co najmniej zdziwienie budzi w tej sytuacji reakcja lekarzy
        gdyńskich i gdańskich.

        - Od ortopedów w Szpitalu Wojewódzkim usłyszałem, że to nie mój rejon -
        relacjonuje Paweł. - Gdy próbowałem protestować, bo rejonizacja już dawno nie
        obowiązuje, a pacjent ma prawo wyboru szpitala, usta zamknięto mi jednym zwrotem
        - "wolnych miejsc nie ma".

        Zdaniem Małgorzaty Maj, zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim -
        niedoleczone stany septyczne powinien leczyć Miejski, bo Paweł był jego pacjentem.
        Tymczasem chory nie chciał ponownie na tamtejszą ortopedię, bo miał stamtąd -
        jak twierdzi - same przykre wspomnienia. Po raz pierwszy ratunku w tym szpitalu
        szukał pod koniec czerwca.

        - Zaczęło się od kropeczki na biodrze - wspomina Paweł. On, po złamaniu
        kręgosłupa w wypadku samochodowym, z brakiem czucia w nogach, od dziesięciu lat
        na wózku, wiedział, że to początek odleżyny. Próbował leczyć ją w przychodni, bo
        Szpital Miejski nie chciał go przyjąć.

        - Zlitował się dopiero, gdy zacząłem gorączkować - zastrzega Paweł. Nikt jednak
        nie informował go o stanie zdrowia, personel traktował obojętnie. W końcu Paweł
        wypisał się na własne życzenie. O powtórnym przyjęciu do szpitala - jak twierdzi
        - nie było mowy.

        - Mimochodem usłyszałem, że jestem "za drogi" - z goryczą przyznaje chłopak.
        O tym, że pacjenta odesłać nie wolno, przekonany był prof. Jerzy Lasek -
        kierownik Kliniki Chirurgii Urazowej. Dzięki operacji, zabiegom w komorze
        hiperbarycznej, bardzo drogim antybiotykom - lekarzom udało się uratować Pawłowi
        życie.

        - Gdy w grę wchodzi życie ludzkie, lekarze nie mogą liczyć pieniędzy -
        przekonuje prof. Lasek. Nie da się jednak ukryć, że wiosną tego roku Klinika
        Chirurgii Urazowej była już "wyznaczona" do likwidacji, bo była jedną z tych,
        które przysparzały ACK najwięcej długów. Za chorego z wypadku - z urazami wielu
        narządów NFZ płaci 4 tys. zł, a jego leczenie kosztuje pięć razy więcej. To
        stawia lekarzy przed zbyt trudnym wyborem.

        Kalkulują, czy się im opłaca

        Rozmowa z Jadwigą Styczeń, rzecznikiem praw pacjenta przy pomorskim oddziale NFZ

        - Zbulwersował Panią przypadek Pana Pawła?
        - Ogromnie. Ze smutkiem muszę jednak przyznać, że znam więcej takich przypadków.

        - Czy szpital ma prawo odmówić przyjęcia chorego?
        - Teoretycznie nie ma prawa. W praktyce coraz częściej pacjenci są już od progu
        szpitala odsyłani z niczym. Pacjent słyszy - "powikłań nie leczymy", "my się tym
        nie zajmujemy", " zaropiałych nie przyjmujemy". Odsyłani są nawet chorzy, którzy
        chcą się tylko zapisać w kolejkę, gotowi posłusznie czekać na operację nawet
        kilka miesięcy.

        - A jak chory się upiera? To otrzymuje informację - "nie ma miejsc". Co Pani na to?
        - Gdy przyjmuję takie skargi pacjentów, czuję się bezsilna. Nie mam wątpliwości,
        że racja w takich przypadkach leży po ich stronie, ale nic nie mogę zrobić.
        Fundusz nie ma narzędzi, by zmusić szpitale, żeby z takich praktyk zrezygnowały.
        Zostaliśmy pozbawieni "zębów", jeśli chodzi o funkcje kontrolne. Mamy pełną
        świadomość, że kolejkowe listy na operacje, które szpitale mają obowiązek
        przekazywać do oddziałów NFZ, są niewiarygodne. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić,
        czy szpital naprawdę nie ma wolnych łóżek, czy to tylko wykręt? Wydział Kontroli
        ma minimalne uprawnienia, ograniczone tak naprawdę do dokumentacji. Kwestie praw
        pacjenta w jego regulaminie pominięto, pozostaje nam więc tylko "łagodna
        perswazja", przekonywanie, prośby kierowane do dyrekcji szpitali.
        Coraz więcej placówek chwali się jednak posiadaniem certyfikatu ISSO,
        akredytacji Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. To chyba
        zobowiązuje. I to właśnie osoby, które się do nas zgłaszają, bardzo często
        podkreślają. U progu szpitala wisi tablica "szpital przyjazny chorym", a chorzy
        są z niego "wyganiani".

        - Jacy chorzy?
        - Głównie z powikłaniami po operacjach, z przewlekłym zapaleniem kości wskutek
        zakażenia bakteriami, choćby gronkowcem. Coraz częściej szpitale zaczynają
        kalkulować, czy zarobią, czy stracą na konkretnym chorym.

        - A co się stanie, jak przekształcą się w spółki?
        - Choć jestem za komercjalizacją, bo uważam, że szpitale spółki będą lepiej
        zarządzane, to obawiam się, że wtedy pacjentów spotka dramat. Nieliczne prywatne
        szpitale, które już mamy, wybierają procedury "lekkie, łatwe i przyjemne". Nigdy
        nie przyjmą za to pacjenta "kłopotliwego"."
    • Gość: jotka Śmierć nosi biały fartuch IP: *.zone4.bethere.co.uk 19.11.08, 11:21
      Współczując pani dentystce, trzeba przyznać, że niest tak źle, skoro
      myśli o powrocie do UK, choć jeszcze go nawet nie opuściła. Poza tym
      te durne opowieści ludzi, którzy niby mają znajomych w UK, po prostu
      LECZĄ mnie z powrotu do Polski...niestety. Co Wy wiecie o życiu w
      UK, powtarzając jak papugi zasłyszane plotki? Jest to owszem szkoła
      życia, ale kto ją przetrwa, ma szansę na godniejsze życie niż w
      naszym kraju. Tu, w UK, siłami natury urodziłam piękną i zdrową
      córeczkę, otrzymałam wspaniałą pomoc i opiekę medyczną. Nie mogłam
      wyprzeć dziecka, ale położna zrobiła wszystko, co w jej mocy, by
      mnie zmobilizować do dalszego parcia w celu zapobieżenia użycia
      ssawki. Do tego nie można przecenić komfortu sali porodowej oraz
      BEZPŁATNEGO porodu rodzinnego (w Polsce nie do pomyślenia. Nie mogę
      się wciąż nadziwić, jaką opieką mnie otoczono przez połóżne i panie
      zwane health visitors odwiedzające mnie po porodzie w domu. Ani razu
      nie odczułam nietolerancji czy rasizmu, który my Polacy serwujemy
      wobec każdej innej nacji. Ale to już temat na inną dyskusję. Co do
      NHS, to mam jeszcze jeden pozytyw do opisania: darmowy rezonans
      magnetyczny i ponad czterogodzinna operacja na oddziale
      ortopedycznym w Anglii przywróciła do "żywych" osobę, która skazana
      była w Polsce na kuśtykanie do końca życia, ponieważ polskie
      konowały według angielskich lekarzy zoperowały tak, jakby wyszły w
      trakcie zabiegu i zapomniały dokończyć po powrocie...
      • Gość: Iwona Re: Śmierć nosi biały fartuch IP: 91.143.186.* 19.11.08, 13:16
        Popieram w 100%, urodzilam syna niestety w Polsce.... Nie tylko
        musialam wysluchac kilku chamskich uwag pod moim adresem, to
        zostalam potraktowana wyjatkowo niegrzecznie przez recepcjonistke,
        jak sie doweidziala, ze nie mam meza. Po porodzie dzwoniono do mnie
        do domu 3 razy upominajac sie o zaplate za pobyt w szpitalu, ktora i
        tak uiscilam, bo pewnie by mnie nie wypisali bez tego. Nie rozumiem
        tylko, dlaczego lekarz, dobrze zarabiajaca idzie na operacje do
        szpitala NHS???? Nie ma Private Health Insurance??? Cos mi sie nie
        chce wierzyc... Moja synowa pracuje w prywatnym szpitalu i ma tam
        ubezpieczenie. Pewnie znowu ktos wymyslil ta historie, zeby ludziska
        mieli co pisac...
    • Gość: from the uk Śmierć nosi biały fartuch IP: *.ncl.ac.uk 19.11.08, 12:22
      rzadowa propaganda.
      a czy w polsce obcokrajowcom nie znajacym jezyka angielskeigo
      przydziela sie tlumacza za darmo?
      zli i dobrzy lekarze wszedzie. na pewno tutaj nie zabijaja w
      karetkach.
      • Gość: phoper Re: Śmierć nosi biały fartuch IP: 62.239.159.* 19.11.08, 12:54
        i jak schrzania to przynajmniej koledzy tego nie kryja a
        odszkodowania za blad w sztuce sa nieporownywalne do polskich (te w
        PL nie istnieja bo zaden lekarz bledow nie popelnia).
    • Gość: ivka Śmierć nosi biały fartuch IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.11.08, 13:27
      Kolejny artykul oczerniajacy brytyjska sluzbe zdrowia? Przeciez
      wszystko zalezy od lekarza, na ktorego sie trafi! Mnie moj lekarz z
      GP odeslal do kolezanki zza sciany, bo "ona sie lepiej na tym zna".
      W ciagu tygodnia mialam przeprowadzonych 5 roznych testow (USG,
      cytologia, itd), na ktore normalnie czeka sie tygodniami. Do
      specjalisty zostalam skierowana bez zadnego problemu. Na wizyty
      lekarz zapisuje mnie bezposrednio w systemie, tak ze nie musze
      przechodzic kolejnej rejestracji i czekac na wolny termin.
      Wszystko zalezy od przypadku. Ale jesli wiekszosc Polakow oczekuje
      antybiotyku na specjalne zyczenie i potem psioczy, ze lekarz na
      katar kazal im brac TYLKO Paracetamol - to nic dziwnego, ze powstaja
      artykuly takie jak ten. A bledy w sztuce lekarskiej? Zdarzaja sie
      absolutnie wszedzie. W Polsce rowniez.
    • Gość: eM jbedac w UK zachorowalem na raka - ziarnice IP: 155.140.133.* 19.11.08, 13:50
      pierwsze objawy pojawily sie w Listopadzie 2006 roku. Przez 5
      miesiecy brytyjscy lekarze przepisywali mi syropki na kaszel i leki
      astmatyczne. Dopiero w Marcu2007 udalem sie do specjalisty w
      polsce, gdzie natychmiast zrobiono mi przeswietlenie klatki
      piersiowej i tomografie komputerowa, dopiero w tym momencie
      dowiedzialem sie ze mam guz.. Naszczescie uwolnilem sie od
      angielskiej publicznej sluzby zdrowia na tyle wczesnie, ze zyje do
      tej pory.
      • Gość: Dr Tomek Re: jbedac w UK zachorowalem na raka - ziarnice IP: 91.84.118.* 08.12.08, 20:51
        To jako Lekarz pracujący w Uk podpowiem Ci, że odszkodowania za
        niezdiagnozowanie lub diagnozę choroby nowotworowej z opóźnieniem
        sięgają 250 000. Powodzenia!

        Co do artykułu to KAŻDEJ kobiecie, która będąc w ciąży ma krwawienie
        i zgłosi się do kliniki robi się ultrasonografię.
    • Gość: Tomek Pęcherzy zółciowy, a nie woreczek zółciowy!!! IP: *.icpnet.pl 19.11.08, 13:54
      Nie mam ochoty nawet czytać całego artykułu, bo śmieszy mnie wiedza
      autora...
      Nie ma czegoś takiego, jak woreczek zółciowy-jest tylko pęcherzyk
      zółciowy.
      Następnym razem polecam autorowi zapoznanie się z nazewnictwem
      medycznym.
      • Gość: mmm Re: Pęcherzy zółciowy, a nie woreczek zółciowy!!! IP: *.aster.pl 19.11.08, 14:35
        ale to nie jest prasa specjalistyczna dla lekarzy, tylko artykuł dla
        przecietnego czytelnika...
    • Gość: Cwicznaposkomunie. Profesjonalny konsultant musi kosztowac ! IP: *.41.138.53.sub.mbb.three.co.uk 19.11.08, 14:29
      W Anglii, szanujacy sie konsultant musi wziac minimum 400 funtow za
      kazda rozpoczeta godzine pracy, gornej granicy nie ma, ale uwaza sie
      ze 1000 funtow za godzine to nie jest za duzo. Pani stomatolog
      powinna byla pojsc do dobrego konsultanta a nie do szpitala
      rejonowego. Ale myslala, ze bedzie za darmo, he he he he. To nie
      postkomuna ani PRL. Tu sie placi za dobrego lekarza. W Polsce
      jeszcze macie swiatowej klasy specjalistów za darmo i za bardzo sie
      do tego przyzwyczailiscie.
      • ewapaw5 Re: Profesjonalny konsultant musi kosztowac ! 21.11.08, 20:45
        a zaponiales ,ze nie ktorzy jak sa zatrudnieni w 3 firmach np 2 razy po pol etau
        i jeszczemaja jakies zlecenia placa 3 razy skladke zdrowotna i wiesz ile to
        jest ,przez cale zycie tego nie wykorzystaja i nastepnie maja znowu placic
        prywatnie ,pytanie za co placa kilka skladek bo nie wiem jak im sie nic nie
        nalezy w panstwowej sluzbie zdrowia.
    • Gość: Makaron Śmierć nosi biały fartuch IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.08, 14:55
      To tak u nich zdarzyło się jak i u nas bywa. Ciekawe gdzie częściej. Myślę że tu, w Polsce.
      • jaleo Re: Śmierć nosi biały fartuch 19.11.08, 16:15
        Przy poronieniu w "trzecim miesiacu ciazy" "odeszly wody
        plodowe"??? Co to za bzdury jakies??
    • glasscraft Re: Śmierć nosi biały fartuch 03.12.08, 21:11
      Kolejny dupawy artykul o przesladowaniu Rodakow w Kraju Wielkiego
      Syfu - a moze kryptoreklama dla prywatnych polski gabinetow w UK...
      No nie, to by byla teoria spiskowa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka