Dodaj do ulubionych

Co z tymi lekturami?

11.06.12, 11:20
magazynkontakt.pl/w-pustyni-i-w-puszczy-nie-dla-dzieci.html
Magazyn Kontakt przedrukowuje artykuł ze świątecznego wydania Wyborczej, o tym jak zła jest lektura "W pustyni i w puszczy". I rzeczywiście - wyeksponowane na żywca fragmenty są szokujące.

Tylko ja widzę inny problem, niż proste wycofanie tej lektury lub przeniesienie do liceum:

Otóż nie ma w polskiej literaturze pisarzy równie wciągających dzieci, młodzież i dorosłych, jak Henryk Sienkiewicz. Gdybyż jego książki po prostu się zestarzały, jak Makuszyński, czy choćby Musierowicz - nie byłoby wówczas problemu z wycofaniem ich. I tak nikt nie chciałby ich czytać, same odesłałyby się do lamusa.

Niebezpieczny urok Sienkiewicza polega na tym, że on właśnie się nie starzeje. Starzeje się kulturowy przekaz, ale sposób konstruowania akcji jest tak sugestywny, że nawet po stu latach wciąga czytelników. I co gorsza, przez te sto lat nie pojawił się żaden konkurent dla tego "pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego". Nie ma w Polsce nikogo, kto wciągnąłby dzieci w czytanie i jednocześnie byłby nośnikiem tak wielu narodowo-kulturowych memów, że nadawałby się na nowego sztandarowego autora szkolnych lektur.

I właśnie to jest tak naprawdę tragiczne. Nie to, że konkretna lektura zestarzała się kulturowo - taki los książek. Tylko to, że nie ma jej czym zastąpić. Że Polska kultura jest tak mało twórcza, iż przez sto lat nie dorobiła się niczego nowego podobnego kalibru. Przecież nie możemy bez końca żyć w XIX wieku.

Co robić? Jakieś propozycje?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 11:48
      Mnie się wydaje, że to jest po prostu kwestia mody - tego typu książki przygodowe były niezwykle popularne przez długie dziesięciolecia, ale teraz już nie. Polska literatura XIX wieku nie może się przecież pochwalić spektakularnymi osiagnięciami w zakresie fantastyki, a teraz mamy Sapkowskiego. Sapkowski wciąga młodzież równie dobrze jak niegdyś Sienkiewicz.
    • nisar Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 12:12
      A ja nie rozumiem. Czy nie byłoby lepiej - doceniając walory "W pustyni i w puszczy" zostawić je w spisie lektur, a wprowadzić do podstawy programowej omówienie różnic w poglądach na temat odmienności ras, podkreślenie jak ważna jest tolerancja itd. Przecież omawianie lektury szkolnej nie musi (i nie powinno) odbywać się na zasadzie chwalenia, jaka to świetna i jedyna słuszna rzecz, może być po prostu punktem wyjściowym do pokazania negatywów.
      Swoją drogą: Sienkiewicz ZMARŁ prawie 100 lat temu, książka odnosi się siłą rzeczy do ÓWCZESNYCH warunków, kiedy plemiona murzyńskie niewątpliwie jednak nie dorównywały poziomem rozwoju choćby właśnie Anglikom. Wystarczyłoby wyjaśnienie na lekcji i nie widzę problemu.
      Ostatecznie, kiedy Rzymianie i Grecy mieli wysokorozwiniętą kulturę, której owoce (choćby literackie) spożywamy do dziś, to na naszych terenach plemiona niemal siedziały na drzewach. Czy to powód, by TERAZ, kiedy nasz rozwój nie odbiega od ich, udawać że tak nie było?
    • iwoniaw Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 14:40
      Przede wszystkim nie zgodzę się, że nie ma współczesnej literatury (w tym dla dzieci i młodzieży), która da się czytać i wciąga odbiorcę. Jest, ma się dobrze, a nawet coraz śmielej wpełza na listy lektur - i cieszy mnie to.

      Co do "W pustyni i w puszczy", to nie wiem, jak to teraz wygląda - za moich czasów była to lektura w klasie IV (czyli dla 10-latków) i uważam, że takie jej umiejscowienie w kanonie to kompletny niewypał był. Pomijając kwestię takich czy innych wzorców/poglądów/postrzegania świata, książka była dla mnie (i nie tylko dla mnie) mało zrozumiała (poza wątkiem głównym "dzieci przedzierają się przez dziką Afrykę, po drodze spotykają słonia i cywilizują dwoje Murzynów") - no na litość, co przeciętny 10-latek wie o kolonializmie w Afryce, nowożytnej historii Bliskiego Wschodu, o powstaniu Mahdiego nie wspominając?
      To już lepiej Szklarskiego czytać, jeśli ma być egzotycznie, przygodowo, z elementami patriotyczno - historycznymi, a jednocześnie ze zrozumiale objaśnionym światem przedstawionym...
      • ananke666 Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 16:06
        A nie w piątej? Zresztą, o ile sobie przypominam, w mojej szkole problemów ze zrozumieniem nie było. Może i powstanie Mahdiego to była jakaś tam historyczna abstrakcja, ale po pierwsze, w omówieniu lektury występowała marginalnie, a po drugie, dowiedziałam się właśnie z tej książki o niej. Poza tym dziś, przy masie komunikatów o problemach na Bliskim Wschodzie, o terroryzmie itp. problem powstania byłby jeszcze łatwiejszy do pojęcia. O kolonializmie można wspomnieć, a kwestia rdzennych Afrykańczyków jak najbardziej powinna być omówiona i to w miarę szybko. Nie przesadzajmy z tym brakiem rozumienia...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 18:59
        iwoniaw napisała:
        > To już lepiej Szklarskiego czytać

        Jeśli chodzi o kwestie kolonializmu, ja bym proponowała "Małego Bizona" Fiedlera. Przeczytałam to gdzieś pod koniec zerówki - gruba kniga, pamiętam, że byłam pod wrażeniem własnego osiągnięcia - i ta książka ustawiła mi na całe życie patrzenie na rzekomych "dzikich". To jest stareńka książka, ale chyba nic się nie zestarzało w jej przekazie. Pokazany jest podbój Ameryki przez białych i kres świata Indian, widziany oczami dziecka. Biali pokazani są jako obcy i źli.
    • menodo Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 15:29
      > Otóż nie ma w polskiej literaturze pisarzy równie wciągających dzieci, młodzież
      > i dorosłych, jak Henryk Sienkiewicz."

      Dobre big_grin
      A kto na drugim miejscu????
      • verdana Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 16:48
        No, nie wiem, znanej mi mlodzieży Sienkiewicz nie wciągnął - z wyjątkiem najstarszego, któremu za kare kazałam przeczytać "Krzyżaków" , a potem za karę wyrywałam mu ich o północy z reki, najbardziej nieudana kara świata mi wyszłasmile
        Dla mnie "W pustyni i w puszczy" jako lektura dla dzieci jest skandaliczna - Murzyni głupi, Arabowie żli z definicji(to szczególnie teraz wyjątkowo froxny przekaz), chrześcijaństwo jako przekaz, który trzeba szerzyć wsród niewiernych i bezdennie głupie kobiety. Owszem, to doskonała lektura dla trzeciej gimnazjalnej, do uczenia relatywizmu moralnego, ale mniemam, zę nie o to tu chodzi.
        W ogóle pora, aby dzieciom dać ksiązki, które przedstawiają dzisiejszy świat i dzisiejsze problemy, albo choćby sa napisane dla współczesnego czytelnika - a nie dawać ramoty, a potem biadać, zę młodzież nie czyta.
        Samn "Ten obcy" przyczyna się do spadku czytelnictwa o 50%smile
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 18:52
          verdana napisała:

          > No, nie wiem, znanej mi mlodzieży Sienkiewicz nie wciągnął

          Jeśli to prawda, to połowa problemu rozwiązana - nikt nie będzie wkrótce płakał przy wycofywaniu Sienkiewicza.

          Dla mnie jeszcze jego książki były wciągające, chociaż nawet jako dziecko oddzielałam wciągającość od archaicznej warstwy kulturowej. Gdy czytałam "W pustyni i w puszczy", miałam 7 lat - Nel miała 8 i uważałam ją za niedorozwiniętą. Dziwiłam się, jak można do takiej starej kopy mówić "Mahdi jest brzydki i niegrzeczny"?

          Podobnie Trylogia - czytało się. Chociaż dopiero chyba w liceum, bo za pierwszym podejściem w wieku 11 lat nie za bardzo poszło. W liceum jednakże przerabialiśmy Trylogię z uczciwym podejściem - "western" i "pierwszorzędny pisarz drugorzędny". Tak naprawdę polonistka kazała tylko obejrzeć film "Potop", czytanie nie było obowiązkowe. Zabawne, bo mój kolega w innym mieście miał polonistkę, która przerabiała Trylogię jak najbardziej dosłownie, ze śmiertelną powagą traktując ją jak wielkie dzieło literackie. No ale to już odległe czasy.

          Pozostaje jednak druga połowa problemu - Sienkiewicz jako zjawisko jest unikalny. Znajdźcie drugiego polskiego pisarza tego typu, żeby na podstawie jego książek nakręcono tyle filmów przygodowych... To jest zjawisko samo w sobie. Literatura rozrywkowa, ale na tyle dobrze napisana, żeby wciąż inspirowała. I, serio, gdyby wycofać ze szkół całego Sienkiewicza, to zniknęłaby z polszczyzny ogromna masa memów: "ku pokrzepieniu serc", "moralność Kalego", "jam to nie chwaląc się sprawił", "mój ci on", "mów mi wuju", "Bar wzięty", "zdechł pies", "nie lubić tłoku"...

          Padło nazwisko Sapkowskiego. To wciąż nie ten zasięg zjawiska, co Sienkiewicz. Gdzie filmy? (Nie liczę tego z gumowym smokiem.) Gra trochę ratuje sprawę. A ile memów z Sapkowskiego przeszło do polszczyzny? Ile jesteście w stanie wyrecytować z głowy? I nie jestem pewna, czy gdyby zadać czytanie "Wiedźmina" dzieciom w takim wieku, jak "W pustyni i w puszczy" - to czy nie podniosłyby się głosy, że "Wiedźmin" jest nie dla dzieci.
          • menodo Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 19:08
            Pozostaje jednak druga połowa problemu - Sienkiewicz jako zjawisko jest unikalny.

            Ja nie mogę.. unikalny, czyli jaki???? Taki, który często czegoś unikał?

            Znajdźcie drugiego polskiego pisarza tego typu, żeby na podstawie jego książek nakręcono tyle filmów przygodowych... To jest zjawisko samo w sobie"

            A to dopiero fajne wnioskowanie... Miarą wielkości literatury ma być liczba filmów nakręcona na jej podstawie???

            • godiva1 Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 19:33
              Czepiasz sie, Anuszce chodzi o to, ze Sienkiewicz mial ogromny wplyw na polska kulture, i jednym z dowodow na to sa te wszystkie ekranizacje jego gniotow.
              • menodo Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 19:48
                Tak czy siak, wkurza mnie, kiedy na temat literatury wypowiadają się osoby, używające określenia "unikalny" w znaczeniu "unikatowy"..
                • maniaczytania Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 20:00
                  menodo napisała:

                  > Tak czy siak, wkurza mnie, kiedy na temat literatury wypowiadają się osoby, używające określenia "unikalny" w znaczeniu "unikatowy"..

                  Zdania na ten temat sa podzielone, choc sklaniaja sie jednak do formy 'unikalny':
                  portal.slowniki.com/index.php?option=com_content&view=article&id=9:unikalny--unikatowy&catid=3:artykuly&Itemid=8
                  chociaz zgodnie z definicja podana przez autora w tym przypadku powinno chyba byc 'unikatowy', bo Sienkiewicz Henryk byl tylko jeden wink
                • dziadek_alex Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 21:03
                  Przepraszam Cie najmocniej, ale jak w swoim czasie zdawalem mature, to obowiazywala jednoznacznie forma "unikalny" i nie uzywalo sie jako przymiotnika "unikatowy". Choc z kolegami mowilismy, ze jeden z profesorow naszej "budy" to niezly unikat, w sensie ekscentryk.
                  Ja wiem ze sie wiele zmienilo od tego czasu, ale prosze jak w westernowym "saloonie"
                  • verdana Ot - Dziadek Alex 11.06.12, 21:30
                    O, powitać, powitać nowego uczestnika. Zapraszamy!
                    • dziadek_alex Re: Ot - Dziadek Alex 11.06.12, 22:05
                      Dzieki za powitanie i mile zaproszenie. Zapomnialem w uniesieniu napisac "Hallo, to ja dziadek".
                      Ale nie zapomne, bo jeszcze mnie na szczescie Alzheimer nie dogonil napisac

                      pozdrowienia dla uczestnikow forum

                      dziadek_alex
                • hankam Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 23:18
                  Ja, podobnie jak dziadek, mam wrażenie, że słowo unikatowy rozpleniło się jakoś po mojej maturze. wink
                  Nie lubię określenia unikatowy.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 11:49
                  menodo napisała:

                  > Tak czy siak, wkurza mnie, kiedy na temat literatury wypowiadają się osoby, uży
                  > wające określenia "unikalny" w znaczeniu "unikatowy"..

                  poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=unikalny&kat=18
                  Roma locuta, więc może wróćmy do tematu.
                  • menodo Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 15:55
                    Dobra, ale mnie to nadal wkurzabig_grin
        • maniaczytania Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 19:35
          verdana napisała:

          > Dla mnie "W pustyni i w puszczy" jako lektura dla dzieci jest skandaliczna - Murzyni głupi, Arabowie żli z definicji(to szczególnie teraz wyjątkowo froxny przekaz), chrześcijaństwo jako przekaz, który trzeba szerzyć wsród niewiernych i bezdennie głupie kobiety. Owszem, to doskonała lektura dla trzeciej gimnazjalnej, do uczenia relatywizmu moralnego, ale mniemam, zę nie o to tu chodzi.

          Zgadzam sie. Choc trzeba przyznac, ze jako przygodowa jest fajna, to cala ta warstwa pozostala jest nie do przyjecia. Jako ciekawe dopelnienie (bo mysle, ze do dzis i u doroslych wiele z tego zostalo) polecam ksiazke "Mapa milosci" Ahdaf Soueif, gdzie akcja toczy sie w dwoch planach czasowych - przelomu XIX i XX wieku (i tu wlasnie mozna zobaczyc, jak tak naprawde krzywdzaca i falszywa byla opinia glownie Anglikow o Egipcjanach) oraz konca XX stulecia (a to jest ciekawe ze względu na Arabska Wiosne i daje interesujace spojrzenie na sytuacje w Kairze).


          > Samn "Ten obcy" przyczyna się do spadku czytelnictwa o 50%smile

          Hmm, chyba musze przeczytac ponownie i czy rzeczywiscie teraz nikt go nie chce czytac? Wszystkie kolezanki z moich "okolic wiekowych" wlasnie "Tego obcego" wspomina z najwiekszym sentymentem jako najfajniejsza lekture ?!
        • eeela Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 17:50

          > No, nie wiem, znanej mi mlodzieży Sienkiewicz nie wciągnął - z wyjątkiem najsta
          > rszego, któremu za kare kazałam przeczytać "Krzyżaków" , a potem za karę wyrywa
          > łam mu ich o północy z reki, najbardziej nieudana kara świata mi wyszłasmile

          Super big_grin

          Mnie wciągnęła trylogia bardzo w jakimś dość wczesnym dzieciństwie i pozostała ulubioną lekturą na wiele lat. Ale jak się mierzyłam z innymi książkami, to było o wiele gorzej. Quo vadis przeczytałam z obojętnym zainteresowaniem (widziałam wczesniej film, to może dlatego), Rodzinę Połanieckich i Bez Dogmatu przespałam i nie pamiętam nawet, o czym to było, a Krzyżaków odłożyłam po paru rozdziałach.
        • ananke666 Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 00:17
          > Dla mnie "W pustyni i w puszczy" jako lektura dla dzieci jest skandaliczna - Mu
          > rzyni głupi,

          Jakkolwiek zgadzam się, jeśli chodzi o wymowę, acz nie bez zastrzeżeń, to muszę się wtrącić - o tę głupotę Murzynów chodzi.

          Otóż:
          Nasze rozbawienie było tym większe, że w tamtych czasach Afrykanie uchodzili nie tylko za dzikusów, ale za niezdary i ofermy, tak samo niezdarne i ofermowate, jak ich pobratymcy w naszej ojczyźnie. Ale starannie - żeby nie powiedzieć drobiazgowo - unikaliśmy tego bardzo oczywistego skojarzenia. - Alice Walker, "Kolor purpury".

          Co jak co, ale Walker rasistką nazwać się nie da. Akcja jej książki rozgrywa się nie dość, że jakieś pięćdziesiąt lat po akcji "W pustyni i w puszczy", to jeszcze częściowo na innym kontynencie, a sam "Kolor..." jest młodszy od "W pustyni..." o siedemdziesiąt lat. Sienkiewicz odmalował to, co widział, to, co było powszechnym poglądem i nic dziwnego, że zapewne w to wierzył. Podobne teksty znajdziemy w "Smażonych zielonych pomidorach" chociażby i w dziesiątkach innych książek...
          • verdana Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 08:54
            Ależ ja nie mam pretensji do Sienkiewicza! Uważam tylko, ze serwowanie tego typu ideologii DZIECIOM w formie obowiązkowej lektury jest nie do przyjęcia.
            Dla dzieci, nie wszystkich, ale wielu, to co piszą w książkach jest prawdą. To przeświadczenie jest teraz jeszcze wzmacnianie przez tzw "czytanie ze zrozumieniem", przy czym zrozumienie oznacza bezmyślne powtarzanie tego, co jest w trekscie.
            Nawet studenci mają problem z krytyczną analizą tekstu, a co dopiero 12-latki.
          • pavvka Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 09:11
            ananke666 napisała:

            > Sienkiewicz odmalował to, co widział, to, co było p
            > owszechnym poglądem i nic dziwnego, że zapewne w to wierzył.

            Ale to, że przesłanie Sienkiewicza było OK 100 lat temu nie oznacza, że nadal jest. W tamtych czasach czytano też dzieciom Struwwelpetera - czy to oznacza, że nadal należy?
            • ananke666 Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 15:17
              > Ale to, że przesłanie Sienkiewicza było OK 100 lat temu nie oznacza, że nadal j
              > est. W tamtych czasach czytano też dzieciom Struwwelpetera - czy to oznacza, że
              > nadal należy?

              Nie, ale można powiedzieć, jak bardzo do kitu były takie poglądy i do czego prowadziły. Łatwiej zrozumieją, jak dołoży im się dla porównania o herrenvolku i słowiańskich podludziach. Lepiej, żeby zapoznały się z tego typu dziełami z komentarzem w szkole, niż bez niego.
              • pavvka Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 15:33
                OK, lepiej z komentarzem niż bez, ale po co w ogóle? Myślę, że znalazłoby się parę innych książek co najmniej tak samo wartościowych literacko i ciekawych, a nierasistowskich.
                • ananke666 Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 17:27
                  Zapewne. Miałam co prawda napisać, że nie wiem, czy takowe będą miały coś wspólnego z historią literatury polskiej, ale najpierw sprawdziłam spis lektur i uniosłam tylko brwi. Dziwny jest on, doprawdy dziwny. Jeśli tak wygląda, to faktycznie mogłoby wylecieć bezproblemowo i zostać zastąpione czymś innym. Chwilowo nic mi nie przychodzi do głowy, same rzeczy dla dorosłych.
    • godiva1 Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 17:49
      Moim zdaniem Sienkiewicz sie okropnie zestarzal i nalezaloby go wyslac do lamusa. Co wazniejsze, zastarzalo sie postrzeganie narodowosci i patriotyzmu takie jak w jego ksiazkach, moze przez to ze swiat sie otworzyl i kazdy widzi, ze jego narod nie jest Ci az taki wyjatkowy i poblogoslawiony.
      • ratyzbona Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 20:04
        Sienkiewicz się koszmarnie zestarzał, przede wszystkim w warstwie językowej - W Pustyni i W puszczy dzieciaki nie zrozumieją bo jest napisane językiem, którego już nie znają a czytanie w tym wieku z przypisami odbiera przyjemność. Poza tym zgadzam się, że treści przekazywane przez Sienkiewicza stały się już zupełnie nie na miejscu. Z resztą nikt nie mówi o wyrzucenia Sienkiewicza tylko wyrzucenia W Pustyni i W Puszczy ze szkoły podstawowej. Z resztą już nie przesadzajmy z wartością Sienkiewicza - o ile Quo Vadis to rzeczywiście ważna książka (którą czyta się za wcześnie) o tyle Trylogia to przygodowa powieść w odcinkach, która na dodatek miesza w głowach jeśli chodzi o interpretację historii polski, oczywiście z punktu widzenia znaczenia dla kultury trzeba czytać, ale nie ma się co przekonywać, że Trylogia jest arcydziełem literatury pod względem fabularnym czy kreacji postaci. Odnoszę wrażenie że ponieważ większość osób czyta Sienkiewicza w młodym wieku to bardziej wspomina czasy kiedy go czytali niż samą powieść
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:11
          ratyzbona napisała:
          > o ile Quo Vadis to rzeczywiście ważna książka

          Tu bym się nie zgodziła. Czytałam sobie ostatnio "Quo vadis" po długiej przerwie i znów miałam odczucie, że konstrukcja akcji wciąga, ale przekaz kulturowy jest szokująco nieadekwatny.

          Okazuje się, że cała akcja książki opiera się na tym, iż Ligia nie chciała się przespać z Winicjuszem bez ślubu. A gdy ten nawet zaoferował ślub, to wycofała się o krok i zażądała ślubu chrześcijańskiego. To są problemy zupełnie nieczytelne dla czytelnika ery "post-chrześcijańskiej".

          A co gorsza, byłyby chyba też nieczytelne dla pierwszych chrześcijan z tamtych czasów. Sienkiewicz ahistorycznie wprowadził wiktoriańską moralność w świat starożytny. Wtedy nie było chrześcijańskiego ślubu jako sakramentu. Rzymska ceremonia ślubu była, ale przeczytałam niedawno ze zdziwieniem, że też nie przywiązywano tam wcale wielkiej wagi do ceremonialności zawarcia małżeństwa. Wystarczyło zamieszkać razem, aby być uznanym za męża i żonę. Zresztą chętnie dowiem się więcej, jeśli jest na sali historyk.

          I co mnie jeszcze zaszokowało, to opisy przeżyć Winicjusza - jak fantazjował o obdarzaniu Ligii czułymi pieszczotami na przemian z o wleczeniem jej za włosy i batożeniem do krwi. Jakoś nie wróżyłabym dobrze związkowi z takim sadystą, nawet nawróconym na chrześcijaństwo...

          Zęby bolały od tej wklejonej w starożytny sztafaż XIX-wiecznej wersji katolicyzmu. W gruncie rzeczy na tym opiera się cała książka, i dlatego wydaje mi się płaska: Okazuje się, że cały problem religijny w tym dziele sprowadza się do zakazów seksualnych.
          • verdana Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 15:26
            Cała książka opiera sie na postaci Petroniusza, który do religii, a chrzescijaństwa w szczególności, miał stosunek co najmniej ironiczno-pogardliwy ("To uczcij go stuwołem, a nie każ powtarzać cudu po raz drugi", który był człowiekiem sceptycznym, niewierzacym, a stanowi oś całej książki i jedyną przyzwoitą i inteligentną postać.
            W świetle tego, a zakończenia w szczególności, cały chrzescijański wydźwięk ksiązki wydaje się mocno wątpliwy - to taka pierwsza warstwa, dla czytających niezbyt uwazniesmile
            • szarsz Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 18:00
              Oj, tak, na mnie mniej więcej 10-letniej Petroniusz wywarł ogromne wrażenie smile Właściwie wyłącznie z powodu tej postaci wracałam do książki kilkukrotnie.
          • eeela Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 17:56

            > I co mnie jeszcze zaszokowało, to opisy przeżyć Winicjusza - jak fantazjował o
            > obdarzaniu Ligii czułymi pieszczotami na przemian z o wleczeniem jej za włosy i
            > batożeniem do krwi. Jakoś nie wróżyłabym dobrze związkowi z takim sadystą, naw
            > et nawróconym na chrześcijaństwo...

            E tam, takie akurat kwiatki to właśnie moje ulubione rzadkie okazy, kiedy to prawdziwa ludzka natura prześwituje przez XIX-wieczną moralność wink Fantazjować może sobie każdy, i większość ludzi tak czyni - jak śnię na jawie o krwi i rozboju, to wcale nie znaczy, że mam ochotę to wprowadzać w życie smile
            • meduza7 Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 12:01
              Mnie uderzyło, jak bardzo Sienkiewicz wiązał chrześcijaństwo ze smutkiem - posępna Pomponia Grecyna, któraś tam inna z rzymskich dam-chrześcijanek w wiecznej żałobie, itd., te motywy się przewijają. Tymczasem o ile wiem, chrześcijaństwo pierwszych wieków pełne było raczej entuzjazmu i radości! Ok, rozumiem, że chciał w ten sposób przeciwstawić chrześcijan rozwiązłym i pogrążonym w ciągłej dekadenckiej zabawie Rzymianom, ale... Ot, Pomponia wiecznie smuciła się z tego powodu, że jej mąż nie chce się nawrócić, w związku z czym po śmierci zostanie z nim na wieczność rozdzielona - tymczasem na miejscu Aulusa Plaucjusza też bym się nie nawracała na religię, przez którą moi bliscy chodzą z wiecznie skwaszonymi minami wink

              A Winicjusz to taki typowy sienkiewiczowski "żołnierz" - młody, zdrowy i nie za bardzo myślący. Każą mu iść, to idzie, stać, to stoi, zakochał się w dziewczynie, a ona chce go tylko pod warunkiem nawrócenia się na jej religię - no to się nawraca. Zero refleksji nad czymkolwiek. Sienkiewicz lubi takie postaci, raczej sprytne niż mądre, intelektualiści są u niego zazwyczaj zepsuci i źle kończą.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 13:25
                Mnie tak między wierszami "Quo vadis" wygląda, że Sienkiewicz był osobiście sceptycznie nastawiony do chrześcijaństwa, ale napisał powieść tak, żeby uczynić zadość gustom przeciętnego czytelnika. I tak najwięcej serca włożył w Petroniusza. I zwróćcie też uwagę na rozkminy Winicjusza, w których wyraźnie jest powiedziane, że on dochodzi do wniosku, iż w sumie to chrześcijaństwo nie ma sensu, ale ostatecznie autor rozwiązuje problem w taki sposób, że wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój.
                • meduza7 Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 14:27
                  Mnie się wydaje z kolei, że Sienkiewicz chyba trochę zazdrościł "prostym ludziom" ich "prostej wiary", niewdającej się w żadne rozkminy - bo sam tak nie potrafił, a jednocześnie miał poczucie, że wszelkie wątpliwości są złe i grzeszne. To oczywiście są tylko moje przypuszczenia, ale tak mi wychodzi np. z "Rodziny Połanieckich" - Marynia z jej prostą, niezachwianą wiarą i "służbą bożą" jako bohaterka superpozytywna, Połaniecki, który swoje mętne i na wpół uświadamiane wątpliwości gasi stwierdzeniem, że filozofie przemijają, a chrześcijaństwo trwa już niemal 2000 lat, więc musi, po prostu musi być prawdziwe; oraz ich przyjaciel, wątpiący sceptyk Bukacki, który nie widzi celu i sensu w życiu i generalnie ma poczucie przegranej. Dodajmy jeszcze, że to wiek XIX, kiedy rozwój nauki wzbudził w ludziach naprawdę poważne wątpliwości, co do prawdziwości np. biblijnego obrazu świata, a Kościół w odpowiedzi na to mocno się usztywnił i do tego typu rozważań podchodził wręcz wrogo... Widzę tu potężny dylemat inteligentnego, wykształconego człowieka, który z jednej strony nie może zamykać oczu właśnie na odkrycia nauki, a z drugiej - chwieją one podstawami jego światopoglądu. Nie wie, jak pogodzić ze sobą naukę i religię, chciałby wrócić do prostej, dziecinnej wiary, ale jest to dla niego niemożliwe.
                  A propos, w Emancypantkach Prusa jest taka scena, gdy ktoś wyjaśnia, że tak naprawdę biblijna historia o stworzeniu świata w siedem dni jest jak najbardziej zgodna z najnowszymi odkryciami nauki, i tłumaczy to dokładnie i drobiazgowo, a z dzisiejszego punktu widzenia - kuriozalnie, bo odwołuje się m.in. do teorii eteru... Ale widać w tym taką rozpaczliwą próbę pogodzenia dwóch sprzecznych światopoglądów.
    • slotna Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 20:44
      Ojciec mi podtykal "W pustyni i w puszczy" jakos od zerowki, zatrzymywalo mnie ciagle na samym poczatku - nie rozumialam nic z tamtej rozmowy Stasia i Nel, a przypisow bylo po pol strony. Za ktoryms razem wreszcie poszlo i przeczytalam juz jednym tchem, a pozniej jeszcze kilka razy. Bylam jednak jedna z niewielu osob w klasie, ktore to zrobily i wcale sie nie dziwie - bylo to lektura w czwartej klasie podstawowki. Cale omawianie skupilo sie w zasadzie na sprawdzaniu kto czytal, czyli streszczalismy przygody bohaterow, pisalismy je w punktach itp. Nie pamietam ani slowa o tym, ze czarnoskorzy sa nieciekawie przedstawieni, nic o historii. To bylo juz ladnych pare lat temu, ale najwyrazniej program i dzisiaj wyglada podobnie, a to juz mocno niefajne uncertain Imo daloby sie, gdyby byla koniecznosc, omawiac to pozniej niz w podstawowce i to omowic porzadnie, podkreslajac zmiany jakie zaszly w swiecie, a nie na zasadzie Sienkiewicz byl wielkim pisarzem kropka.

      A Sapkowski w Wiedzminie nawiazuje do Sienkiewicza nie raz smile Wspomnianego tu juz Fiedlera tez uwielbialam i czytalam z zachwytem. W "Wyspie Robinsona" jest taki fajny motyw, kiedy glowny bohater zachlysnawszy sie zaczytywanym "Robinsonem Cruzoe" usiluje mlodego Indianina przechrzcic na Pietaszka i sklonic go, by mu uslugiwal, jak Pietaszek Robinsonowi. No i czeka go niespodzianka...
      • verdana Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 20:57
        A ja mprzeczytałam "W pustyni i w puszczy" w wieku 6 lat. Wtedy mi się podobało.
        Potem już nie...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:14
        slotna napisała:

        > A Sapkowski w Wiedzminie nawiazuje do Sienkiewicza nie raz smile

        O właśnie. Może nam się nie podobać, że Sienkiewicz był twórcą popkulturowym, ale to nie zmienia faktu, że jego wpływ na kulturę polską jest gigantyczny. Z tego powodu nie można go ot tak, po prostu, zapomnieć. Bez Sienkiewicza nie byłoby ani Sapkowskiego, ani Lema.
        • slotna Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:19
          > Bez Sienkiewicza nie byłoby ani Sapkowskiego, ani Lema.

          Tak, a gdyby Trzecia Rzesza trwala 69 lat, to... Ech. Bez mamusi i tatusia Sapkowskiego nie byloby Sapkowskiego. Bez Sienkiewicza moglby on po prostu nie nawiazywac do Sienkiewicza.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:30
            slotna napisała:

            > > Bez Sienkiewicza nie byłoby ani Sapkowskiego, ani Lema.
            >
            > Tak, a gdyby Trzecia Rzesza trwala 69 lat, to... Ech. Bez mamusi i tatusia Sapk
            > owskiego nie byloby Sapkowskiego. Bez Sienkiewicza moglby on po prostu nie nawi
            > azywac do Sienkiewicza.

            Tylko do kogo by nawiązywał, powiedz mi? Właśnie o to chodzi, że wyrwa kulturowa byłaby okrutna wink. Niektórych rozdziałów "Cyberiady" czy "Bajek robotów" nie dałoby się napisać bez nawiązywania do Sienkiewicza. "Wiedźmin" też bez tych nawiązań byłby o wiele uboższy.

            O to właśnie chodzi, że gdyby z kultury polskiej w jakiś sposób usunąć Sienkiewicza, to nie byłoby go kim zastąpić. O to pytam w tym wątku: Jaka polska pisarka / pisarz popkulturowy ma szanse stać się producentem memów na taką skalę?
            • slotna Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:35
              > Tylko do kogo by nawiązywał, powiedz mi?

              Alez wystarczy powiedziec do kogo _jeszcze_ nawiazywal: do Andersena. Do podan i legend ludowych. Do mitow. Do Tolkiena. To tak na szybko, masa jest tego.

              > "Wiedźmin" też bez tych nawiązań byłby o wiele uboższy.

              Oczywiscie wiesz o tym, gdyz taka alternatywna wersje czytalas? A czy inne ksiazki bez nawiazan do Sienkiewicza sa ubogie?
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:33
            slotna napisała:

            > Tak, a gdyby Trzecia Rzesza trwala 69 lat, to... Ech

            I nie wiem, co ci się nie podoba w moim stwierdzeniu z innego wątku. Jest to stwierdzenie jak najbardziej racjonalne. Gdyby Związek Sowiecki nagle zakończył się w rozkwicie stalinizmu, to pamiętano by tylko czystki, wielki głód na Ukrainie, i inne zbrodnie. Jednak kraj ten przetrwał dłużej, system stępił pazury i wytworzył w międzyczasie na tyle dużo pozytywnych rzeczy, że ludzie już go nie uważają za ZUO. I podobnie byłoby z Trzecią Rzeszą, gdyby przetrwała kilka pokoleń.
            • slotna Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:37
              > I nie wiem, co ci się nie podoba w moim stwierdzeniu z innego wątku. Jest to st
              > wierdzenie jak najbardziej racjonalne.

              Jest to stwierdzenie kompletnie nie do zweryfikowania. Tak samo jak tekst o Sapkowskim i Lemie. Ot, takie kragle, nic nie wnoszace, zdanka.
              • verdana Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 15:28
                No tak - a ieleż literatury nawiązuje do Platona, Arystotelesa, Czy choćby Dumnasa. Nie da sie czytać wszystkiego, aby zrozumieć wszystkie nawiązania.
                Poza tym, jesli do czegoś, to literatura polska opiera sie na Tryliogii, nie na "W pustyni i w puszczy".
                • ananke666 Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 00:00
                  Verdana otrzymuje statuetkę Szkolnego Prymasa za Dumnasa i Tryliogię.
          • eeela Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 18:07
            Bez Sienkiecza nie byłoby Sapkowskiego, bez Jana Chryzostoma Paska nie byłoby Sienkiewicza, a Paska nie byłoby bez, dajmy na to, jakiegoś Jana z Koszyczek. Tak można bez końca wink
    • dziadek_alex Co w "Sienkiewiczu" jest dobre? 11.06.12, 21:54
      Nie myslalem, ze "za mojego zycia" bede musial bronic Sienkiewicza.

      Sienkiewicz nie byl i nie jest wielkim pisarzem w tym sensie co Dostojewski lub Lew Tolstoj.
      Ale w przestrzeni jezyka polskiego byl i pozostanie wielki dlatego, ze :

      1. Jezeli przeprowadzilibysmy komputerowa analize konstukcji zdan wszystkich dziel, wszystkich polskich pisarzy, to statystycznie biorac najlepszy wynik otrzymalby z duzym prawdopodobienstwem Sienkiewicz. Jeszcze w Galicji, potem w II RP byly niekonczace sie dyskusje na ten temat i wiele znakomitosci profesorskich UW, Jagiellonskiego, Jana Kazimierza i Batorego zdecydowanie wskazywalo na klase Sienkiewicza. Tu nie chodzilo o tresc a o forme klasycznej budowy zdania w jezyku polskim. Wszyscy to przeciez wiemy , bo dyskutowano chyb z 50 lat na ten temat. Sam czytalem przedwojenne opracowania na ten temat, gzie uzasadniano to znakomita znajomoscia klasyki lacinskiej przez Sienkiewicza. Ponoc znal na pamiec cale dziela starozytnych i przeniosl na polski sroga dyscypline klasyki lacinskiej.
      2. Bodaj nawet Wajda napomknal kiedys, ze Sienkiewicz jest niewiarygodnie plastyczny.
      Nikt , nigdy w jezyku polskim nie opisal lepiej na przyklad galopujacego konia ( scena z Zagloba - dlatego latwy do filmowania). Przyklady moznaby mnozyc.
      3. Fantasta i mitoman, ale najwyzszej klasy. Wmowil tylu pokoleniom Polakow, ze rycerze sredniowieczni zwracaja sie do siebie jak chlopi feudalni gdzies miedzy Czestochowa, Kielcami i Lublinem. Przeciez nikt po dzis dzien nie wie jak naprawde w roku 1405 prowadzili ze soba rozmowy rycerze na krolewskim dworze. Do cholery, rycerze nie pisali kronik.

      Od wieeeeeelu lat mieszkam za granica i moj polski jest juz o wiele gorszy niz byl kiedys. Ale dzieki Sienkiewiczowi i kilku innym w trzy sekundy wiem czy jakies zdanie jest zbudowane w dobrej klasycznej polszczyznie, czy nie. Moznaby jeszcze kilka argumentow za "Heniem" uzyc, ale te inne wydaja mi sie drugorzedne.
      Wyrzucajac Sienkiewicza ze szkoly, zrobimy krzywde jezykowi polskiemu.
      • zla.m Re: Co w "Sienkiewiczu" jest dobre? 11.06.12, 22:17
        > 1. Jezeli przeprowadzilibysmy komputerowa analize konstukcji zdan wszystkich dz
        > iel, wszystkich polskich pisarzy, to statystycznie biorac najlepszy wynik otrzy
        > malby z duzym prawdopodobienstwem Sienkiewicz.

        Przyznam, że nie rozumiem. Analiza konstrukcji zdań, ale pod jakim kątem? Złożoności (z uwzględnieniem użycia zdań nadrzędnych-podrzędnych)*, rytmiczności (powtarzalności słów, fraz...), bogactwa słownictwa (ale wtedy nie analiza konstrukcji zdań, tylko właśnie słownictwa), użycia słów i zwrotów obcojęzycznych (ale to znowu frazelogia), kolejności przydawka-podmiot-orzeczenie (czyli ile zdań "normalnych", a ile z szykiem przestawnym) i porównania tej kolejności z "idealną" budową zdania łacińskiego?

        >Tu nie chodzilo o tresc a o forme klasycznej budowy zdania w je
        > zyku polskim. Wszyscy to przeciez wiemy , bo dyskutowano chyb z 50 lat na ten t
        > emat. Sam czytalem przedwojenne opracowania na ten temat, gzie uzasadniano to
        > znakomita znajomoscia klasyki lacinskiej przez Sienkiewicza. Ponoc znal na pami
        > ec cale dziela starozytnych i przeniosl na polski sroga dyscypline klasyki lac
        > inskiej.

        100, a może nawet 50 lat temu forma zdania najbardziej zbliżona do klasycznej łaciny (a właściwie tego, jak wieki oświecone wyobrażały sobie klasyczną łacinę) była ideałem i wcielonym pięknem. Czy jest nim dzisiaj? W erze mody na pisanie skrótowe, na zdania krótkie, celne, nie pozbawione ironii i wieloznaczności? Czy to co ładne wtedy, jest ładne dziś...? Takie miss America się na przykład niezwykle zmieniły

        ---
        * Tutaj Lem jest nie do pobicia, bez żadnej analizy wink Co nie znaczy, że czyta się go płynniej i łatwiej niż pana S.
        • slotna Re: Co w "Sienkiewiczu" jest dobre? 11.06.12, 22:39
          Hehe, ja nie zmoglam Lema, bo... jezyk mi sie nie podobal. Nie ladne to co ladne, tylko itd.
        • dziadek_alex Re: Co w "Sienkiewiczu" jest dobre? 11.06.12, 22:50
          Masz racje, ze trzebaby ustalic reguly, wzory, cele i co tam jeszcze niezbedne, dla takiego duzego programu rozbijajacego kazde zdanie na elementy skladowe, powiazania, porzadek i organizacja zdania ( niewazne jak to w tej chwili fachowo nazwac) itd.
          Mowiac prosto, jesli odrzuce te powiedzmy gorne 10 % "Polskojezycznych" mowiacych najlepszym, najbogatszym, najbardziej kreatywnym itd. to wyobrazam sobie, ze mozliwe byloby wybranie takiego duzego zestawu wzorcow zdaniowych dla nastepnych 60-70 % jako STANDARDU. Powolujac sie na te 50 lat dyskusji, kto (upraszczajac) najlepiej pisal po "polsku" pozwalam sobie wnioskowac, ze najwiecej wzorcow na takiej hipotetycznej liscie byloby od Sienkiewicza. Ja nie jestem z zawodu humanista, wiec nie moge podjac sie solidnego, naukowego uzasadnienia sposobu oceny jakosci zdan. Ja moge tylko sie powolac na stare autorytety. Mam tu na mysli te stare, wspomniane wyzej, dyskusje co by nie gadac, owczesnych autorytetow jezykowych.

          Co do Lema podzielam poglad o jego znakomitosci, ale dla gornych 10-20 % populacji.

          pozdrowienia
    • zla.m Re: Co z tymi lekturami? 11.06.12, 22:04
      > Co robić? Jakieś propozycje?

      Po pierwsze - nie desperować smile Jest sporo fajnych książek współczesnych, także polskich (np. seria o magicznym drzewie), które na pewno byłyby ciekawsze dla dzieciaków niż Sienkiewiczowska ramotka. Mnie też się podobało, lat miałam pewnie z 8-9 gdy to czytałam, ale wydaje mi się, że wzorce czytelnicze uległy wielkiej zmianie, zmieni się język, styl odbioru, oczekiwania czytelnika modelowego itp. Nie sądzę, żeby W pustyni i w puszczy miało tak przemożny wpływ na dzisiejsze pokolenie, jak miało na nas.

      Po drugie - nie desperować smile Dzieci dzisiejsze nie są wszak głupsze od nas, a my jakoś czytając tego nieszczęsnego Sienkiewicza i go lubiąc, nie jesteśmy bandą nacjonalistów-rasistów-białych panów. Daliśmy radę uciec od wzorca. A ci, którzy się czują rasą panów, to śmiem postawić tezę, specjalnie nie czytają.

      Po trzecie - nie przeceniać ogólnie wpływu Sienkiewicza. Niżej jest lista cytatów i powiedzonek z jego książek, swojsko nazwanych memami wink. Podejrzewam, że te cytaty mówią wiele nam, nie sądzę, żeby wiele mówiły współczesnej młodzieży. Kto ma współczesną młodzież w domu, może sobie przeprowadzić eksperyment wink Tak całkiem poważnie - sądzę, że przeciwko usunięciu Sienkiewicza ze szkół najbardziej by protestowali zasiedziali nauczyciele, nie wszyscy, ci, co im się nie chce nic nowego. I rodzice, którzy wspominają, jak oni bardzo te powieści lubili.
      • rufus-401 Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 09:01
        zla.m napisała:

        > > Co robić? Jakieś propozycje?
        >
        > Po pierwsze - nie desperować smile Jest sporo fajnych książek współczesnych, także
        > polskich (np. seria o magicznym drzewie), które na pewno byłyby ciekawsze dla
        > dzieciaków niż Sienkiewiczowska ramotka. Mnie też się podobało, lat miałam pewn
        > ie z 8-9 gdy to czytałam, ale wydaje mi się, że wzorce czytelnicze uległy wielk
        > iej zmianie, zmieni się język, styl odbioru, oczekiwania czytelnika modelowego
        > itp. Nie sądzę, żeby W pustyni i w puszczy miało tak przemożny wpływ na
        > dzisiejsze pokolenie, jak miało na nas.

        Zgłaszam dwie propozycje lektur odpowiadających dzisiejszemu młodemu człowiekowi.
        "Lubiewo" Witkowskiego i "Wojna polsko-ruska" Masłowskiej. Zarówno tematyka, jak i język są jak najbardziej zrozumiałe, nie to, co "zramolały" Sienkiewicz.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 12:25
        > Po trzecie - nie przeceniać ogólnie wpływu Sienkiewicza. Niżej jest lista cytat
        > ów i powiedzonek z jego książek, swojsko nazwanych memami wink. Podejrzewam, że t
        > e cytaty mówią wiele nam, nie sądzę, żeby wiele mówiły współczesnej młodzieży.

        Na przykład określeniem "moralność Kalego" regularnie przerzucają się politycy w mediach. To jest część polszczyzny. (Inna sprawa, czy jest ona politycznie poprawna...) Można by mnóstwo znaleźć w publicystyce i w codziennym języku słów, wyrażeń i konstrukcji inspirowanych Sienkiewiczem.

        "Larum grają", "Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?", "dziwne materii pomieszanie", "złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma", "kończ waść, wstydu oszczędź".
        • eeela Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 18:24
          Z Sapkowskiego też krążą liczne memy, wtrącane w rozmowy i zrozumiałe dla coraz większej liczby odbiorców. Sapkowski jest wciąż literacko młody (trzeba mu dać kolejne kilkadziesiąt lat, żeby się tak rozprzestrzenił):

          "Myśmy ino kradli"
          "Groził, że dupczyć będzie"
          "[Robiłem/am coś] już wtedy, kiedy wy jeszczeście na chleb mówili: „bep”, a na muchy: „tapty”
          "Coś się kończy, coś się zaczyna"

          A przy okazji, nie do końca w związku, niezapomniany dla mnie cytat, którego trafność, dowcip i ironia niezmiennie mnie uderzają smile

          - W radzie książęcej... - zająknął się Jarre. - W Ellander znaczy, mówiono, że zwycięstwo w tej wielkiej wojnie dlatego jest tak ważne, bo... Bo jest to wielka wojna, która położy kres wszystkim wojnom.
          (...)
          – Synu – powiedział wreszcie bardzo serio. – Spójrz. Tam przy szynkwasie siedzi Evangelina Parr. Jest ona, trzeba przyznać, pokaźna. Ba, nawet wielka. Ale mimo jej rozmiarów ponad wszelką wątpliwość nie jest to kurwa zdolna położyć kres wszystkim kurwom.
          • the_dzidka Re: Co z tymi lekturami? 13.06.12, 15:37
            > "[Robiłem/am coś] już wtedy, kiedy wy jeszczeście na chleb mówili: „bep”, a na muchy: „tapty”
            > "Coś się kończy, coś się zaczyna"

            Boziu, no przecież to są powiedzonka używane już wtedy, kiedy Sapkowski jeszcze na chleb... itd.
            Ja w każdym razie to pierwsze pamiętam jeszcze z dzieciństwa, a to drugie to komunał chyba jeszcze od tych starożytnych, co jedli woły z kopytami i sierścią.
        • zla.m Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 20:28
          > Na przykład określeniem "moralność Kalego" regularnie przerzucają się politycy
          > w mediach.

          Politycy to jest właśnie nasze pokolenie albo i pokolenie wyżej. Ja mówię o obecnej młodzieży.

          > "Larum grają", "Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?", "dziwne materii pomieszani
          > e", "złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma", "kończ waść, wstydu osz
          > czędź".

          Z ręką na sercu - jeżeli ktoś w moim otoczeniu (a jest to otoczenie ludzi wykształconych i czytających) używa tych określeń, to ja. Li i jedynie, że pojadę innym klasykiem. Ty i twoi znajomi tych określeń używacie? Czy po prostu je znasz?

          Pewnie bez jakiejś szerszej ankiety nie dojdziemy do ustalenia jak to z tą żywotnością Sienkiewicza jest. Ale myślę, że o ile jeszcze niektóre przenośnie, jak moralność Kalego, są żywotne, to pozostałe (larum grają) zanikają. A jeszcze bardziej zanika świadomość pochodzenia tych cytatów.
          • slotna Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 20:50
            > Ale myślę, że o ile jeszcze niektóre przenośnie, jak
            > moralność Kalego, są żywotne, to pozostałe (larum grają) zanikają. A jeszcze b
            > ardziej zanika świadomość pochodzenia tych cytatów.

            "Larum grają" - nie uzywam
            "Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?" - dosc czesto uzywam, ale nie kojarzylam z Sienkiewiczem
            "dziwne materii pomieszanie" - w ogole nie kojarze
            "złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma" - czasem uzywam, ale kojarzy mi sie z wierszykiem Tuwima, ktory wykorzystal motyw, samego powiedzenia uzywala moja babcia, nie wiedzialam, ze Sienkiewicz to wymyslil
            "kończ waść, wstydu oszczędź" - calkiem czesto i znam pochodzenie.
            Poza tym uzywam pani Kowalskiej i forteli.
            • slotna Re: Co z tymi lekturami? 12.06.12, 22:17
              Ach, no i oczywiscie nie placze, tylko mi sie tak oczy poca! smile
              • the_dzidka Re: Co z tymi lekturami? 13.06.12, 15:41
                U nas w domu mówiło się "bar wzięty!" kiedy z barku znikał ostatni trunek smile ale to też podobno jeszcze przedwojenne.
                • eeela Re: Co z tymi lekturami? 17.06.12, 01:23

                  > U nas w domu mówiło się "bar wzięty!" kiedy z barku znikał ostatni trunek smile al
                  > e to też podobno jeszcze przedwojenne.

                  Wyśmienite big_grin
        • dziadek_alex Re: Co z tymi lekturami? 15.06.12, 20:11
          Anuszka,

          przypominam sobie jeszcze "zbisurmanic", moja babcia uzywala to jeszcze czynnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka