anuszka_ha3.agh.edu.pl
11.06.12, 11:20
magazynkontakt.pl/w-pustyni-i-w-puszczy-nie-dla-dzieci.html
Magazyn Kontakt przedrukowuje artykuł ze świątecznego wydania Wyborczej, o tym jak zła jest lektura "W pustyni i w puszczy". I rzeczywiście - wyeksponowane na żywca fragmenty są szokujące.
Tylko ja widzę inny problem, niż proste wycofanie tej lektury lub przeniesienie do liceum:
Otóż nie ma w polskiej literaturze pisarzy równie wciągających dzieci, młodzież i dorosłych, jak Henryk Sienkiewicz. Gdybyż jego książki po prostu się zestarzały, jak Makuszyński, czy choćby Musierowicz - nie byłoby wówczas problemu z wycofaniem ich. I tak nikt nie chciałby ich czytać, same odesłałyby się do lamusa.
Niebezpieczny urok Sienkiewicza polega na tym, że on właśnie się nie starzeje. Starzeje się kulturowy przekaz, ale sposób konstruowania akcji jest tak sugestywny, że nawet po stu latach wciąga czytelników. I co gorsza, przez te sto lat nie pojawił się żaden konkurent dla tego "pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego". Nie ma w Polsce nikogo, kto wciągnąłby dzieci w czytanie i jednocześnie byłby nośnikiem tak wielu narodowo-kulturowych memów, że nadawałby się na nowego sztandarowego autora szkolnych lektur.
I właśnie to jest tak naprawdę tragiczne. Nie to, że konkretna lektura zestarzała się kulturowo - taki los książek. Tylko to, że nie ma jej czym zastąpić. Że Polska kultura jest tak mało twórcza, iż przez sto lat nie dorobiła się niczego nowego podobnego kalibru. Przecież nie możemy bez końca żyć w XIX wieku.
Co robić? Jakieś propozycje?