Gość: Fredzio
IP: *.zwm.osi.pl
21.10.06, 13:12
28.08.
Pogoda mętna, jedziemy więc znowu "w miasta", na początek Murten: miasteczko
prześliczne, znowu główna uliczka z podcieniami na całej długości, sklepy,
restauracje. Większość domów ma bardzo (do ~ 2 m) wysunięte okapy dachów. Z
oburzeniem przyjmujemy ceny jabłek po 4,80 i pomidorów po 3,50. Obchodzimy
część murów miejskich po ich koronie, z przyjemnością patrząc na malownicze
podwórka i mini-ogródki, a z drugiej strony na jezioro Murten/Lac Morat.
Znowu mnóstwo studzienek i innych wodocieków , domy wszystkie ukwiecone i
niektóre przybrane flagami z krzyżem św. Jerzego, ale w jednym kolorze
czarnym lub czerwonym na białym tle. Kawę pijemy w bardzo eleganckiej
kawiarni i wobec tego dajemy się skusić także na ciastka: eklera
czekoladowego i po kawałku świetnej tarty brzoskwiniowej i śliwkowej - 22,80
SF. Murten jest miejscowością dwujęzyczną (Murten/Morat), więc szyldy i
napisy są albo po francusku (przeważnie) lub po niemiecku, więc ciastka
zamówiłem po francusku bo na szyldzie było "Confisierie Tea Room"(chyba to
jednak nie do końca po francusku?). Ale przy stoliku kelnerka przywitała nas
po niemiecku, i tak zamówiliśmy kawę, co zresztą uprościło sprawę, bo "drei
Kaffeen bitte" jest jednoznaczne, ale o rachunek machinalnie
poprosiłem "L’addition, s'il vous plait", panienka przyjmując należność
powiedziała "merci", na co ja też "merci", choć jak to poliglota powinienem
był chyba posłużyć się „Thank you”. Po za tym w miasteczku mnóstwo hoteli, bo
leży nad jeziorem i ma port jachtowy, a wokół są liczne pola golfowe.
Następna miejscowość to Avenches z rzymskim cyrkiem ładnie odrestaurowanym i
w połowie wyposażonym w plastykowe siedziska, właśnie instalują w nim
urządzenia nagłaśniające, obok tego znowu zupełnie bajkowy zamek (wieżyczki,
przybudówki ...), ale o wyraźnie obronnym charakterze. Potem Payerne - tu
ogromny (największy w CH) kościół (bardzo) romański, ale wnętrze
niedostępne, bo poniedziałek. Obok duża Temple Parosial , wyglądająca też na
przerobiony na gotyk kościół romański. Dalej jazda przez najwyraźniej teren
Szwajcarii B, jednym miejscu nawet nie sprzątnięto krowich ... śladów i
spotykało się na asfalcie resztki ziemi naniesionej kołami traktorów
zjeżdżających z pól, drogi b. kręte i strome. W Romont zamek wysoko na
wzgórzu, skąd rozległy widok na okolicę i piękny kościół gotycki z ładnymi
witrażami i niezbyt widocznymi w mrocznym wnętrzu, bogatymi w rzeźby
stallami. Tu zaczyna padać , potem lać i tak lało przez całą drogę powrotną i
leje do teraz (21.00), a rzeczka przybiera ...