Dodaj do ulubionych

Sylwester -wpisy z wątku "praca"

17.12.09, 15:46

Przekleiłam wypowiedzi z wątku praca i załozyłam nowy -ponieważ tam
niech będą wpisywane jedynie oferty-to bardziej czytelne.


pptys 16.12.09, 20:07
Płacą 100zł do 150zł za dzień dla doświadczonych pilotów czyli
600zł na rękę za 4 dni . Zostanę w domu .


lumen 17.12.09, 10:18
No pieknie, ale dodaj jeszcze ile nocnych przejazdow w tym jest.
Powinnismy wszyscy zbojkotowac takie oferty - wiem , jestem naiwn,
nie ma co liczyc na solidarnosc w tym zawodzie. A moze jednak sie
myle ? Pozdrawiam, tez zostane w domu.


free-znowak 17.12.09, 12:23
> Biuro ... poszukuje kilku pilotów na niskobudżetowe wyjazdy
sylwestrowe...
Koleżanko lumen - nie jesteś naiwna, ale na solidarność pilotów
faktycznie nie ma co liczyć! Takie sytuacje są bardzo częste w
naszej kochanej "Stolicy Kulturalnej Polski". Z jednej strony dużo
taniej siły roboczej, a z drugiej wykorzystujące tych "murzynów z
zawieszką od marszałka na piersi" - bIURKA powstające jak grzyby po
deszczu!
W zeszłym roku miałem propozycję Sylwestra za 80 zł/dzień w
Popradzie. I wielkie zdziwienie, że mnie to nie zadowala - przecież
będę na "balu", no i ta Spiszska Sobota taka cudowna!
A propozycja sprzed kilku lat to już najbardziej odzwierciedlała o
co biureczkowi chodzi. Kasa mizerna, ale słowackie Tatry Wysokie
(więc moje żywioły!), kilka pensjonatów do obskoczenia i prosto z
mostu: "woleliby mnie, bo studenci nie dysponują na miejscu własnym
pojazdem", a przecież na Sylwestra jadą bawić się z szampanem (i
NIE TYLKO)! TO im OCZYWIŚCIE organizator gwarantuje!). Szkoooda
gaaadać!

bluemar 17.12.09, 14:50 Odpowiedz
lumen napisała:

> No pięknie, ale dodaj jeszcze ile nocnych przejazdow w tym jest.>
A to ju inny chwyt cenowy-do mnie od kilku lat w sezonie wydzwania
biuro, które liczy wynagrodzenie w taki sposób : stawka x ilość
noclegów hotelowych ja odmawiam a oni i tak znajdują chętnych! i
wcale nie debiutantów czy studentów.Może rzeczywiście wprowadzenie
sztywnych najniższych stawek byłoby dobrym rozwiązaniem?
Obserwuj wątek
    • lumen Re: Sylwester -wpisy z wątku "praca" 17.12.09, 17:19
      No coz ... niezle cwaniactwo. Apeluje, abysmy sie na to nie
      zgadzali - zrozumcie Kolezanki i Koledzy, ze tylko trzymanie sie
      razem spowoduje, ze nie bedzie takich stawek i numerow ze strony
      biur, nawet jesli na poczatku bedziemy miec mniej zlecen. Uwazam, ze
      kilka wpadek z poczatkujacymi, ktorzy jada za pare zlotych szybko
      zmieni trendy na naszym rynku pracy. Pozdrawiam.
      • helio-trop Re: Sylwester -wpisy z wątku "praca" 18.12.09, 09:08
        Popieram w pełni solidarność w kwestii stawek. Niestety wszyscy
        wiemy, że jest ona w praktyce nierealna i żadne apele nie
        powstrzymają nikogo od pracy za pół-darmo, jeżeli mu to odpowiada.
        Myślę, że niewielka szansa tkwi w zorganizowaniu samorządu
        zawodowego i ustaleniu stawek minimalnych (np. na poziomie 300 zł
        netto za dzień). Taka oficjalnie istniejąca wytyczna samorządu
        zawodowego daje nam oręż do ręki w obronie przed zaniżaniem stawek
        przez organizatorów. Martwy sezon jest doskonałym czasem do podjęcia
        prac organizacyjnych takiego samorządu zawodowego. Zatem do dzieła !
        • bluemar Re: Sylwester -wpisy z wątku "praca" 18.12.09, 17:18
          helio-trop napisał:
          >Martwy sezon jest doskonałym czasem do podjęcia prac
          organizacyjnych takiego samorządu zawodowego. Zatem do dzieła !>

          :)Obawiam się,że to byłoby trudne o ile nie niemożliwe.Odkąd
          pamiętam nigdy takie "zorganizowanie" czy integracja pilotów nie
          powiodła się, nie było co prawda próby powołania czegoś w rodzaju
          ZZ ale były inne i niestety zawsze pod dyktando interesów
          organizatorów .Przy każdej próbie do takich organizacji :
          kluby,stowarzyszenia etc, wchodzili a nawet byli jej inicjatorami
          organizatorzy.Stworzenie organizacji wyłącznie pilockiej (a tylko
          taka mogłaby zadbać o interesy tej grupy zawodowej) jest
          niezmiernie trudne -jak wykluczyć organizatorów posiadających
          uprawnienia pilota albo ich pracowników?(to najgorszy typ
          pracodawcy : jednoosobowa lub rodzinna firma ,czasem z autokarem-
          sami pilotują a zatrudniają jedynie w przypadku nałożenia się
          terminów.Zlecenia mają sporadycznie-nie budują trwałych więzi z
          pilotami,wymuszają oprowadzanie-bo następnej imprezy może nie być-
          i na maxa tną koszty w myśl zasady : ile dziś wyrwę to moje).
          Jedynie skuteczna mogłaby być regulacja odgórna : ustawowo ustalone
          minimalne stawki i chociaż dziś to co "odgórne" jest źle
          postrzegane- to zważywszy na zjawisko ocierające się o mobbing
          (wywieranie presji cenowej-jak nie ty to inny)-kto wie czy nie
          byłoby to jedynym słusznym rozwiązaniem. Bo wszystkie bajeczki
          typu : jak będziesz dobry to docenią zostawmy ideologom na czas
          kampanii wyborczych.
          Cwaniaków w branży nie brak :-dziś znalazłam ogłoszenie
          warszawskie : nikomu nieznane biuro ogłasza się,że przyjmie
          praktykanta na 3 miesiace,po 6 godz dziennie -bez wynagrodzenia (
          na cały sezon zimowy!!!)-za naukę :) i przyszłe rekomendacje :)))-
          nie wiadomo do kogo bo sami może dopiero co wzięli dotację na
          rejestrację działalności. Wyobrażacie sobie pilotowanie dla takiej
          firmy?
          • pilociwycieczek.pl APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 21.12.09, 09:15
            Jestem za! Chociażby należy próbować dać znać branży (pilotom i ich pracodawcom) że pracując w jednym zawodzie uważamy, że jakieś wynagrodzenie powinno być standardem za standardową usługę.

            By nie było pytań i wątpliwości ile ktoś powinien dostać za swoją pracę.

            Oczywiście można z góry spisać pomysł na straty, nie narażać się na krytykę, na machanie ręką z politowaniem, na odpowiedzi: i tak się nie uda, i tak to nic nie zmieni, że nie można nikomu nic narzucać - ale też można spróbować i powiedzieć to raz i porządnie, konkretnie i głośno. I tak wpływu decyzyjnego na nikogo taki głos nas pilotów by nie miał, ale przynajmniej pilot pracując za mniej będzie wiedział że sprzedaje się tanio, a pracodawca będzie miał świadomość, że już mówić w żywe oczy że małe wynagrodzenie za pracę jest duże będzie raczej kompromitacją niż uczciwym zatrudnieniem.

            Na początek proponuję może rodzaj "apelu" czy "petycji" pod którą pracownicy (bo zwykle jesteśmy wynajmującymi się do pracy usługodawcami czy też pracownikami) popierający ruch w sprawie "normalizacji wynagrodzeń za świadczoną pracę w zakresie pilotażu" mogliby się podpisywać - imieniem i nazwiskiem. W dalszej kolejności jak już uzbiera się grono popierające swoim nazwiskiem temat: wysłać go do biur podróży i organizacji branżowych jako właśnie prośbę pilotów o ustandaryzowanie średnich wynagrodzeń za pracę pilocką.

            Obawiam się, widząc jak wygląda rzeczywistość, że 300 zł netto dziennie to teraz pewnie będzie średnią (jeżeli nie powyżej średniej), a dla niektórych nawet bardzo wysoką stawką.
            • smerv Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 21.12.09, 18:52
              Poparłbym i podpisał się obiema rękami, ale jak szanowne BP zignorują
              ten apel i będą brać młodych ambitnych, żądnych doświadczenia za stówę
              za dzień i poniżej, to co zrobimy? Umówimy się na Krakowskim
              Przedmieściu pod wiadomym pałacem! Jako facet ze Śląska mam trochę
              znajomości w branży i parę łańcuchów, śrub M40 i nakrętek mogę
              załatwić. Może ktoś ma blisko do Krupskiego Młyna i mógłby zdobyć
              trochę tamtejszej produkcji?
              • bluemar Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 21.12.09, 20:04
                A ja z okien szkoły widziałam BRAMĘ i PŁOT -mam doświadczenie i w
                pilotażu i ocieram się prawie codziennie o TRADYCJĘ :)).
                Popieram ideę ustalenia stawki minimalnej ale chyba pracę nad tym
                należy zacząć "od podstaw" czyli ...postaw pilotów.
                Nikt nie zmusi badziewiastego BT do zapłacenia przyzwoitej stawki
                jak BT "idzie na całość" ale też...nikt nie zmusi pilota,żeby
                pilotował za stawkę,która jemu nie odpowiada.Sponiewierane hasło
                lecz...w jedności siła.Raz i drugi pilot "za stówkę " zawali
                imprezę to pójdą po rozum do głowy-te niskie stawki to raczej cecha
                małych, nieprofesjonalnych i świeżych na rynku organizatorów.
                Uświadomić pilotów-tylko jak do nich wszystkich dotrzeć?
                • smerv Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 22.12.09, 20:19
                  Zawsze się znajdzie taki za stówę i poniżej. Dlaczego? Bo jest nadpodaż absolwentów kursów, nawet ze zdanym egzaminem (celowo nie piszę "pilotów"). Dlaczego? Bo istnieje ustawowy obowiązek zatrudnienia takiego. Nie zawsze jest to logiczne, bo jak jedzie szkolna wycieczka i nauczycielom się chce, a pani z geografii mniej więcej radzi sobie z czytaniem mapy (chociaż w epoce GPS to też nie jest potrzebne), to bez pilota naprawdę można się obejść, tak, jak to bywało, gdy sam byłem uczestnikiem szkolnych wycieczek. No ale jak pilot musi być, a tak naprawdę potrzebny nie jest, no to bierze się najtańszego.
                  Z drugiej strony czytam codziennie ogłoszenia o kursach dla pilotów - koszt ~350 zł, "zwraca się po jednej imprezie" - cytat. No to studenci - hajda na kurs. Praca wydaje się gwarantowana, bo przecież jest ustawowy obowiązek posiadania pilota, a wycieczek jednak trochę jeździ. Więc trzeba sobie tę inwestycję odbić za wszelką cenę.
                  Rozważmy sytuację odwrotną - tegoż obowiązku nie ma. I co? Rzesze kandydatów przestaną się garnąć na kursy, bo o pracę będzie znacznie trudniej. Student się 3 razy zastanowi, zanim zainwestuje te 350 zł, bo może wtopić. Biuro zatrudni pilota wtedy gdy naprawdę będzie go potrzebowało, nie jako figuranta, tylko jako osobę, która rzeczywiście będzie wykonywała swoją pracę. Czyli zatrudni dobrego pilota i zdecyduje się zapłacić mu tyle, ile jest wart.
                  No, ale rynek kursów dla pilotów jest wart około miliarda rocznie, więc odpowiednie lobby nie odpuszczą.
                  • bluemar Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 22.12.09, 21:30
                    smerv napisał:
                    > bo jak jedzie szkolna wycieczka i nauczycielom się chce, a pani z
                    geografii mniej więcej radzi sobie z czytaniem mapy (chociaż w
                    epoce GPS to też nie jest potrzebne), to bez pilota naprawdę można
                    się obejść>

                    I przyszła kolej na odpowiedź na pytanie zasadnicze : po co ma
                    jechać (tak jak zapisano w ustawie) pilot?Na pewno nie po to co
                    zrobić może wspomniany wyżej nauczyciel.
                    Ustawodawca nakładając na organizatorów obowiązek zatrudniania
                    pilota nie zrobił tego żeby pilot opowiadał i zabawiał na trasie.
                    Pilot jest przeszkolonym przedstawicielem organizatora do
                    realizacji umów zawartych z kontrahentami zagranicznymi.Ten zapis w
                    ustawie ma powodować dozór ze strony organizatora nad przebiegiem
                    imprezy,żeby po pierwsze klient otrzymał to za co zapłacił,po
                    drugie żeby w sytuacjach awaryjnych był na miejscu przedstawiciel
                    tegoż organizatora-odpowiednio przeszkolony (sytuacja awaryjna może
                    nastąpić już pięć minut po "starcie").A właśnie przenoszenie
                    doświadczeń z wycieczek szkolnych (głównie krajowych z czasów
                    sprzed tego wymogu) spowodowało,że nowi organizatorzy myślą że
                    pilot to odmiana przewodnika od wszystkiego i zabawiacza-świadczy o
                    tym fakt,że niektórzy pozbawiają pilotów prawa do samodzielnego
                    podejmowania decyzji , nie zaopatrują w tzw fundusz rezerwowy,który
                    był zawsze w "starych biurach" (i jest w tych nielicznych
                    profesjonalnych) i na rozmowie kwalifikacyjnej pytają o znajomość
                    legend,dowcipów,historii a nie przepisów prawa i umiejętności
                    logistyczne.

                    Ach-chciałam już zająć się przygotowaniami do świąt ale jak
                    zobaczyłam wpis smerva to mnie ruszyło :).
                    A z tym rynkiem kursów to masz smervie rację -nie odpuszczą bo
                    najlepiej zarabia się na ludzkich nadziejach.Dobry szybki zysk a i
                    odpowiedzialność równa zeru.I statystyki ( przeciwdziałanie
                    bezrobociu) można poprawić.
                    • free-znowak Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 22.12.09, 22:42
                      bluemar napisała:
                      I statystyki ( przeciwdziałanie
                      > bezrobociu) można poprawić.
                      Ja akurat się z tym nie zgodzę. Tzn. - owszem - papier wszystko
                      przyjmie, ale produkcja absolwentów kursów (żeby nie
                      pisać "pilotów") powoduje wręcz WZROST bezrobocia! Student wydaje na
                      kurs pilota 350 - 700 zł z nadzieją na pracę której potem jednak nie
                      ma i zostaje bezrobotnym, bo nie przeznaczył tej kasy na inny
                      dokształt który dałby mu "chlebową" umiejętność, albo uprawnienie.
                      S t u d e n c i - Wy się uczycie! - Szkoda tylko, że przeważnie na
                      w ł a s n y c h błędach!
                      • bluemar Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 23.12.09, 06:02
                        free-znowak napisał:

                        > bluemar napisała:
                        > I statystyki ( przeciwdziałanie
                        > > bezrobociu) można poprawić.
                        > Ja akurat się z tym nie zgodzę.>

                        I słusznie :)
                        Ja nie napisałam,że statystyka w tym przypadku wykaże zmniejszenie
                        berobocia.Statystyka wykaże wzrost działań na rzecz jego
                        zmniejszenia i aktywizacji bezrobotnych,a miałam na myśli również
                        kursy bezpłatne (dla uczestników) , na które kierują Urzędy Pracy a
                        ich organizatorzy otrzymują refundację (czy jakieś granty-nie wiem
                        jak to "fachowo" nazwać)bo właśnie "działaniami" muszą wykazać się
                        urzędy.
                        Zgadzam się,że ta "nadprodukcja" powoduje realny wzrost bezrobocia-
                        nie tylko nie znajdują pracy absolwenci kursów ale tracą ją ci z
                        pilotów,którzy pozakładali działalność i teraz mają za mało zleceń
                        by kontynuować.
                        I ciekawostka:-w Kaliningradzie miejscowe władze pod koniec
                        października wydały zezwolenie na organizację kursu dla 25
                        przewodników miejskich,liczbę tą określono po przeprowadzeniu
                        analizy zapotrzebowania rynku na takie usługi i absolwenci tych
                        kursów po pierwsze otrzymają solidne przygotowanie (ilość zwykle
                        nie znaczy jakość -tak jak u nas),po drugie-będą mieli realną
                        szansę na zatrudnienie.
                        U nas -właśnie z powodu tych wygodnych statystyk nikt się takimi
                        analizami przed rozpoczęciem kursów nie zajmuje-wręcz
                        przeciwnie,urząd się wykaże a jak twierdzi nasz kolega smerv żyjemy
                        w wolnym kraju i każdy jest kowalem swego losu :).
                        To nienajlepsza interpretacja słowa wolność,które wcale nie
                        onacza,że każdemu wolno wszystko a przede wszystkim nie powinno być
                        wolno urzędnikom bez odpowiedniej analizy potrzeb szastać naszymi w
                        końcu pieniędzmi na organizację kursów po których nie ma szans na
                        pracę.I to jest szersze zjawisko bo takich kursów bez perspektyw
                        zatrudnienia jest podobno więcej.
                        Nikt przed rozpoczęciem kursu nie informuje kandydatów,że
                        znalezienie zlecenia jest równe zeru,bywają sporadyczne wyjątki,w
                        niektórych rejonach kraju ale to nie zmienia rzeczywistych szans
                        pozostałych.Więcej : nikt nie jest zainteresowany udzielaniem
                        takiej informacji-wręcz odwrotnie.
                        Swoją drogą nie chciałabym być obecnie w skórze tych,którzy wzięli
                        dotację z zamiarem "bycia pilotami" a nie mogą liczyć na pomoc
                        rodziców.Z tej dotacji trzeba się chyba rozliczyć i utrzymać tą
                        działalność przez jakiś czas.

                        ps wstałam dziś wcześniej żeby zrobić rybkę po grecku-podkusiło
                        mnie włączyć komputer.:)))
                        • guardian79pl Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 23.12.09, 10:39
                          A ja właśnie ubrałem choinkę i zacząłem się mentalnie przygotowywać na wyjazd z
                          grupą w Alpy i opuszczenie rodziny na okres 25 XII - 3 I 2010. Skontaktowałem
                          się z organizatorem, żeby dograć szczegóły i ręce mi opadły bo okazało się, że
                          brak wyżywienia dla turystów w ofercie = brak wyżywienia/diety dla pilota. I że
                          tak na prawdę na miejscu nie jestem w ogóle potrzebny bo jest rezydent i
                          najlepiej, żebym potraktował czas pomiędzy przyjazdem i wyjazdem grupy jako wakacje.
                          Fakt, że zgodziłem się na niską stawkę (200 brutto za dzień) nie stanowił
                          problemu, żeby mi zaczęto zarzucać nieuczciwość, gdyż skoro już obiecałem
                          jechać, to teraz się wycofuję. Ale powiedziałem krótko: albo minimum 10EUR diety
                          na wyżywienie, albo nie jadę. Obiecali oddzwonić...
                          W takiej sytuacji jestem bardzo za uregulowaniem wynagrodzeń, chociażby w
                          postaci petycji wspominanej wyżej. Podpiszę się pod takową, jeśli powstanie.
                          Wydaje mi się, że w takiej sytuacji można działać poprzez regionalne
                          stowarzyszenia, które mogłyby mieć większą siłę przebicia niż po prostu grupa
                          pilotów. W większych miastach (Poznań, Kraków, Warszawa) działają już takie
                          organizacje i warto by przez nie organizować taką akcję.
                          Same szanse powodzenia oceniam na 50/50. Mimo wszystko warto spróbować. Jak się
                          powie A, to później łatwiej powiedzieć B :)

                          Pozdrawiam i życzę wszystkim Wesołych Świąt i dużo kompasów, gpsów i
                          przewodników pod choinką ;)
                          • bluemar Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 23.12.09, 13:05
                            Pełna dieta ustawowa na Włochy to obecnie 42 euro-pamiętajcie o tym.
                            W tym 25% składnik stały,35% obiad,25# kolacja i 15% śniadanie.
                            Obiado-kolacja to jest jeden posiłek-czyli zamiennik obiadu (trzy
                            dania)! a nie dwa posiłki w jednym.
                            I tym optymistycznym akcentem-zaczynam święta-czego i innym
                            życzę.:)
                            • anastasi33 Re: APEL czy PETYCJA o stawkę minimalną? 26.12.09, 15:40
                              Składając serdeczne życzenia świateczne mogę prosić o namiary na ustawę o
                              dietach o której wspomniałaś.
                              Z góry dziękuje. Po przeczytaniu powyższych linków uważam że gdyby piloci się
                              zrzeszyli solidarnie i bojkotowali niskie stawki to biurom podróży pozostali
                              by tylko piloci niedoświadczeni łapiący wszystko, którzy po trzeciej wycieczce z
                              pewnością dołączyliby do nas. Wzorem noże być funkcjonowanie Dobrej turystyki
                              gdzie w przeciwieństwie do ogólnego forum pilotów przestrzegamy ustalonych przez
                              nas zasad.
                              • bluemar Re:do Anastasi 27.12.09, 14:16


                                Wysokość i sposób naliczania diet reguluje Rozporządzenie Ministra
                                Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 grudnia 2002 r.(nie wiem czy
                                było ostatnio jakieś uzupełnienie ale sprawdzę)-w poprzednim wpisie
                                popełniłam błąd : obecnie i obiad i kolacja to 30%.
                                do 8 h 1/3 diety
                                do 12 h 1/2 -"-
                                powyżej 12 h pełna

                                KP nie dotyczy co prawda na dziś zleceniobiorców ale...nikt nie
                                zabroni prywatnemu przedsiębiorcy (umowa zlecenie) albo
                                podpisującemu umowę o dzieło, podnieść cen za usługi o równowartość
                                diet.
                                O ryczałtach noclegowych napiszę w wolnej chwili.
                    • smerv Re: do Bluemar 27.12.09, 10:32
                      bluemar napisała:

                      > Pilot jest przeszkolonym przedstawicielem organizatora do
                      > realizacji umów zawartych z kontrahentami zagranicznymi.

                      No to po co ten pilot na jednodniowej wycieczce szkolnej z młodszych klas podstawówki do pobliskiego aquaparku z obowiązkowym postojem w McDonaldzie (kierowca musi sobie podbić albo zrealizować kartę)? Czy pani wychowawczyni nie może wynająć autokaru, rozliczyć się z kierowcą i pozbierać pieniążki od rodziców? Albo podać numer konta, ewentualnie otworzyć jakieś darmowe konto, żeby kasy nie nosić? Nawet przy istniejącej ustawie wyjazd jest non-profit i pilot jest niepotrzebny. Tylko pani wychowawczyni musi mieć mniej więcej pojęcie, gdzie jedzie i którędy, coś jeszcze dzieciakom umieć opowiedzieć, no i przede wszystkim musi się jej chcieć. Piszę "pani" z racji feminizacji zawodu, a nie przez męski szowinizm.
                      Mam nadzieję, że ość z karpia po żydowsku, ryby po grecku, śledzia po japońsku (nie ma ości na szczęście) czy tradycyjnego wigilijnego sushi nie utknęła Ci w gardle.
                      • bluemar Re: do Smerva 27.12.09, 14:00
                        smerv napisał:
                        >Mam nadzieję, że ość z karpia po żydowsku, ryby po grecku, śledzia
                        po japońsku (nie ma ości na szczęście) czy tradycyjnego wigilijnego
                        sushi nie utknęła Ci w gardle. >
                        Nareszcie ktoś się o mnie martwi :)))))
                        Nie utknęła :)(jesteś zawiedziony?)-a sushi chociaż jest bez ości
                        nie cierpię :)
                        W temacie : przeczytaj "po drugie" i rozważ w kontekście
                        odpowiedzialności organizatora-np zakontraktowanie przewoźnika.
                        Idę na imieniny i będę do dyspozycji "po"-tak sądzę :)))
                        • smerv Re: do Smerva 27.12.09, 21:09
                          A dlaczego szkoła nie może zakontraktować przewoźnika i zorganizować
                          wycieczki bez zysku? No, może jakieś ciało pedagogiczne zostanie bez
                          prowizji, drobnej lub większej diety czy innych dowodów wdzięczności
                          za załatwienie imprezy. Ale dzieciaki na tym (czy może rodzice) tylko
                          skorzystają. Prawie 100% dzieci w szkołach jest ubezpieczonych, na
                          krajowych wycieczkach szkolnych to ubezpieczenie jest ważne.
                          Wynajęcie lokalnego przewodnika to parę klików w internecie i dwa
                          telefony. Może mam demencję starczą, ale nie rozumiem, dlaczego
                          wycieczkę dla grupy szkolnej musi zorganizować biuro turystyczne,
                          dorzucić posiadacza identyfikatora od wojewódzkiego rozrządowego i
                          swój zysk?
                          Druga sprawa to szkolenie tych przyszłych pomocników stacyjnego
                          rozrządowego. Jeśli ktoś się załapuje na darmowy kurs, to wcale nie
                          znaczy, że organizator kursu pracuje społecznie. Chapnie nawet
                          więcej, niż w przypadku kursów z wolnego naboru. Trzeba więc młodym
                          adeptom wbijać do głowy, że jeden absolwent kursu na stu utrzyma się
                          w tym zawodzie, a jeden na tysiąc utrzyma się z pilotowania wycieczek
                          - i to tylko do czasu wejścia w stan rodzinny. 99 na sto odżałuje
                          wyłożonych trzech - czterech stów i zajmie się czymś innym. Gorzej,
                          jak rzeczywiście trzeba się będzie rozliczyć z otrzymywanych dotacji.
                          A co do tego, że mamy wolny kraj, to każde państwo ma ten sam dylemat
                          - ile liberalizmu, a ile protekcjonizmu. W naszej polskiej turystyce
                          mamy 100% protekcjonizmu i to jest najgorsza bieda.
                          • bluemar Re: do Smerva 28.12.09, 09:26
                            smerv napisał:
                            >A dlaczego szkoła nie może zakontraktować przewoźnika i
                            zorganizować wycieczki bez zysku?>

                            Szkoła może -tylko zasadność obecności ODPOWIEDNIO przygotowanego
                            pilota "wychodzi" we wszystkich sytuacjach
                            trudnych,nieprzewidywalnych i awaryjnych.Jeżeli szkoła zechce
                            wziąść odpowiedzialność za postępowanie w takich sytuacjach ,a
                            nauczyciel będzie odpowiednio przygotowany do fachowych działań w
                            w/w sytuacjach i w "razie czego" odpowie przed rodzicami jako
                            organizator to czemu nie?

                            Inna sprawa,że ja nigdy nie podpisuję umowy (nie pilotuję) imprez
                            przygotowanych przez amatorów bez licencji organizatora.Jestem
                            zdania,że weterynarz nie powinien przeprowadzać operacji na
                            człowieku-i taki był zamysł ustawodawcy,zagwarantować fachowość.
                            Tylko nikt nie wziął pod uwagę tych nowych,masowych kursów pilotażu
                            i przewodnictwa (mam na myśli jakość absolwentów a także braku
                            możliwości nabycia przez nich doświadczenia,ponieważ zleceń na
                            rynku jest coraz mniej-wbrew radosnym statystykom społeczeństwo
                            chyba ubożeje),napędzonych nie tylko przez urzędy chcące wykazać
                            się działaniami na rzecz tw aktywizacji bezrobotnych ale i przez
                            podupadające biura turystyczne oraz ,o zgrozo! przez przeróżne
                            organizacje i stowarzyszenia "niby" pilocko-przewodnickie i z
                            turystyką w nazwie.Boom na takie kursy " bez przyszłości" to
                            zwłaszcza ostatnie dwa lata.
                            • smerv Re: do Smerva 28.12.09, 20:34
                              Chodzi mi o wyjazd grupy dzieciaków na wycieczkę - 30 kilometrów do
                              aqua parku, zoo czy wesołego miasteczka. Po grzmota tam pilot, jeśli
                              będzie to właśnie jakiś młodzian(ka) z "nowej fali"? Właśnie w takich
                              okolicznościach biura sięgają po byle kogo, byle coś dyndało na szyi.
                              Oczywiście, że nauczyciel może wziąć odpowiedzialność, tak, jak
                              podczas lekcji w szkole czy szkolnego wyjścia do kina /teatru w tym
                              samym mieście.
                              Osobiście wolałbym współpracować z nauczycielem - pasjonatem bez
                              uprawnień, niż z biurkiem, które robi trzy wyjazdy na rok i musi tym
                              zarobić na swoje utrzymanie.
                              • bluemar Re: do Smerva 28.12.09, 22:19
                                smerv napisał:
                                >Osobiście wolałbym współpracować z nauczycielem - pasjonatem bez
                                uprawnień,>
                                Jak "liberalizacja usług" to do końca :) -zapraszam do siebie jak
                                będziesz miał ząb do wyrwania albo ślepą kiszkę do wycięcia-poradzę
                                sobie :) mam jakiś pilnik do paznokci i cążki i PASJĘ-po cholerę
                                zatrudniać jakiegoś durnego fachowca.
                                To Ty z powodu tych wycieczek do ZOO od dłuższego czasu
                                udowadniasz,że przewodnicy są zbędni?Trzeba było tak od razu :).
                                A co będzie z dziećmi jak wielbłąd plunie nauczycielowi w oko?(taki
                                pasjonat może zechcieć pogłaskać zwierzątko)Kto im wilki pokaże?Kto
                                ich z ZOO do autokaru zaprowadzi?
                                • smerv Re: do Smerva 29.12.09, 07:19
                                  Kiedyś były takie normy dla wycieczek szkolnych - jeden belfer na 10
                                  trzódki pod opieką. Dość rozsądne, jak jedzie klasa, to co najmniej
                                  dwóch belfrów. Więc jak jeden wejdzie w konflikt z wielbłądem, lwem,
                                  nosorożcem, to koleżanka ze szkoły stanie obok i tak zwierzęciu da
                                  popalić, że temu w garb (grzywę, róg) pójdzie i odechce się
                                  atakowania ciała pedagogicznego. W końcu solidarność zawodowa
                                  zobowiązuje. Dzieciaki już nie będą chciały wilków oglądać, wystarczy
                                  przedstawienia.
                                  Jeśli zmienisz profil działalności i okażesz się na tyle dobra, że
                                  utrzymasz się na rynku i wyżyjesz z tego, co robisz, wykażesz się
                                  odpowiednią liczbą wyleczonych pacjentów, to nie będę pytał o papiery
                                  tylko to rozważę Twoją propozycję wycięcia woreczka z żółcią, która
                                  wylewa się ze mnie na ekran. Znam wielu dyplomowanych konowałów,
                                  którym swojego ciała bym nie powierzył.
                                  Zasadniczo żyję z tłumaczeń. No to może ktoś mi tego zakaże, bo nie
                                  znam nawet zapachu dyplomu studiów filologicznych? Za to mogę
                                  wykazać, dla jakich firm pracuję, nie poprzez agencje, ale na
                                  zasadzie bezpośrednich zleceń.
                                  • bluemar Re: do Smerva 29.12.09, 09:52
                                    smerv napisał:
                                    >Zasadniczo żyję z tłumaczeń. No to może ktoś mi tego zakaże, bo
                                    nie znam nawet zapachu dyplomu studiów filologicznych? >

                                    Nie chcę być złośliwa bo stracę tu ostatnią bratnią duszę ale mnie
                                    świerzbi :)))))-może z powyższego powodu "pilot (przewodnik)-osoba
                                    towarzysząca grupie" jest odbierany jako "pilot (przewodnik)-osoba
                                    oprowadzająca"?

                                    Nie pociągnę dalej bo właśnie zamykam Stary Rok :) i
                                    jestem "wyciszona":)-a w Nowym Roku życzę : чтобы у Bас всё
                                    желаемое было и ничего за это не было!

                                    "Пейте,пойте, веселитесь, но под ёлку не ложитесь,
                                    чтобы дедушка Мороз в вытрезвитель не понёс|".
                                    • free-znowak Re: do Smerva 29.12.09, 13:33
                                      smerv napisał:
                                      >Zasadniczo żyję z tłumaczeń. No to może ktoś mi tego zakaże, bo
                                      nie znam nawet zapachu dyplomu studiów filologicznych? >

                                      Żeby bluemar nie była odosobniona - to ja Ci też dowalę!
                                      Czy swój pogląd na: "pilot-oprowadzacz czy pilot-nieoprowadzacz" nie
                                      budujesz wyłącznie na swoim przypadku (egoistycznie)? Jeżeli NIE, to
                                      najwyraźniej masz pogląd nie liberalny, a - nie zawaham się nazwać -
                                      anarchistyczny. - Co tam licencje i jakieś tam lokalne prawo! (Z
                                      całym szacunkiem do Ciebie!).
                                      • smerv Re: do Smerva 02.01.10, 23:13
                                        Już w Nowym Roku, więc z najlepszymi życzeniami dla tych wszystkich,
                                        którym napsułem krwi.
                                        Co do meritum - powinny być świadectwa, certyfikaty (teraz modne
                                        słowo), zaświadczenia, sprawki itp. poświadczające, że dana ystjest
                                        np. specjalistą od oprowadzania po danym mieście. Ale bez obowiązku
                                        zatrudniania takowego. Jak mnie coś boli, to mogę iść do lekarza, ale
                                        nikt nie zabroni mi wybrać się do zaprzyjaźnionego Chińczyka (jest
                                        takowy w pobliżu) i łyknąć trochę jego ziółek.
                                        Zniesienie tego przymusu zwiększy konkurencję i poprawi jakość
                                        obsługi.
                                        Niestety, niewielki mamy wpływ na działania innych państw (może Izba
                                        Turystyki mogłaby się tym zająć, ale nie zechce, bo nie ma w tym
                                        interesu), ale przynajmniej nie powtarzajmy tej mantry, że przewodnik
                                        musi być zawsze, w Krakowie i w Pcimiu (z całym szacunkiem dla
                                        Pcimia). O nic innego mi nie chodzi, tylko, żeby było rozsądnie i
                                        normalnie.
                                        • smerv Re: do Smerva 02.01.10, 23:15
                                          Też mi się zacinają klawisze. "że dana osoba jest" itd. Sorry
                                          • bluemar Re: do Smerva 03.01.10, 10:29
                                            Z Nowym Rokiem miałam już w temacie nic nie pisać poza życzeniami
                                            dla Szanownego Koleżeństwa :)-co niniejszym czynię :) ale...ten
                                            uparty smerv :).
                                            >nie powtarzajmy tej mantry, że przewodnik
                                            musi być zawsze, w Krakowie i w Pcimiu>
                                            Nikt nie pisał o obowiązku zatrudniania przewodnika -tak jak
                                            piszesz :wolny kraj-wolna wola-klient nie chce płacić to nie ma
                                            zwiedzania , jedynie czas wolny.Pisaliśmy o zakazach oprowadzania
                                            przez osoby bez licencji (czyli braku odpowiedniego przygotowania-
                                            sprawdzonego chociażby w zakresie niebędnego minimum) w tym i przez
                                            pilotów.
                                            Jeżeli sprowadzić oprowadzanie do przekazania przez pilota wiedzy
                                            z dostępnych na rynku przeczytanych pobieżnie przewodników typu :
                                            a to jest kościół ,wybudowany itd...,to pewnie zgodziłabym się z
                                            wizją smerva.Ale w moim pojęciu oprowadzanie przewodnickie to o
                                            wiele więcej i może powiem coś co niektórych zbulwersuje -
                                            uważam,że właśnie w takim Pcimiu przewodnik lokalny jest bardziej
                                            potrzebny niż w np w Krakowie.Mnie jest łatwiej oprowadzić po dużym
                                            mieście z wielu powodów : jest więcej materiałów,bywa się
                                            częściej,jest więcej obiektów i wystarczy o każdym powiedzieć kilka
                                            zdań żeby wypełnić czas.Samo przygotowanie jest czasochłonne i
                                            przygotowywanie przez pilota takiego Pcimia na
                                            jednorazowy ,okazjonalny pobyt (bo klient chce zwiedzić) mija się
                                            ze zdrowym rozsądkiem.
                                            Można dyskutować o oprowadzaniu przez pilotów gdyby jeździli tylko
                                            na jednej wybranej trasie-ale takiego komfortu nie jest w stanie
                                            zapewnić żaden organizator,zresztą z definicji pilotażu wynika jego
                                            uniwersalność tzn gotowość do pracy na każdej trasie (bez
                                            oprowadzania oczywiście).
                                            >Zniesienie tego przymusu zwiększy konkurencję i poprawi jakość
                                            obsługi.>
                                            To utopia : ani państwo ani człowiek idealni nie istnieją-u nas
                                            jest konkurencja cen nie jakości i pewnie długo tak pozostanie.
                                            > Jak mnie coś boli, to mogę iść do lekarza, ale
                                            nikt nie zabroni mi wybrać się do zaprzyjaźnionego Chińczyka (jest
                                            takowy w pobliżu) i łyknąć trochę jego ziółek. >
                                            Nie rób tego!!!Jako osoba posiadająca przodków z polonii
                                            harbińskiej i znająca temat dość dogłębnie-odradzam spożywanie
                                            czegokolwiek przyrządzonego przez Chińczyka,nawet ziółek-chyba,że
                                            nie przeszkadza Tobie domieszka w postaci kupki jakiegoś gryzonia
                                            czy czegoś w tym stylu.
                                            W Nowym Roku życzę zdrowia (żebyś smervie nie musiał korzystać z
                                            zaprzyjaźnionego Chinczyka) i dobrych zleceń-wszystkim.

                                            • smerv Re: do Smerva 03.01.10, 23:36
                                              Ja jestem takim pilotem-amatorem, co jeździ na ograniczonej liczbie
                                              tras. Co nie zmienia faktu, że jak mam łączone Węgry z Wiedniem czy
                                              Bratysławą, to w tych miastach mam lokalnego przewodnika. Sam
                                              oprowadzam tam, gdzie w mojej nieskromności sądzę, że robię to nie
                                              gorzej, niż miejscowi gadacze. Choć ostatnio w Bratysławie to była
                                              tragedia, facet mówiący mieszanką polsko-słowacką, na zasadzie - tu
                                              jest taki urząd, tak jest taka ambasada, tu jest pałac prezydenta. Do
                                              katedry nie wchodzimy, bo tam wstęp płatny (ludzie chcieli zapłacić,
                                              ale twarde nie). Plus cała lista krzywd, które Słowacy wycierpieli od
                                              Węgrów. Dam sobie uciąć dowolną część ciała, że po przeczytaniu
                                              przewodnika, paru książek i mapy, zrobiłbym to na podobnym poziomie,
                                              lepiej na pewno mówiąc po polsku.
                                              • bluemar Re: do Smerva 04.01.10, 11:03
                                                Ach ten czerwono-czarny egoizm :)))
                            • maoni1 Re: do Bluemar 28.12.09, 21:57
                              Jestem zdania,że weterynarz nie powinien przeprowadzać operacji na
                              > człowieku(...).
                              A tu się nie zgadzam:) jeżeli weterynarz potrafi zdiagnozować, zinterpretować
                              badania (wszystkie - ekg, rentgent, analizy itd.) u swojego pacjenta, który nie
                              powie co go boli, i wyciąć nerkę np. tchórzofretce (która do dziś żyje i z
                              radością biega), to z pewnością potrafi i człowieka (btw, sama się leczę u
                              zaprzyjaźnionej weterynarki:):):) - te same leki, tyle że pełnopłatne:):):).

                              Co do reszty zgadzam się w 100% - żadnej amatorki i masówki, żadnych "niby".
                              Ale takie czasy nadeszły, że masę rzeczy (nie tylko kursy na pilotów) robi się
                              na siłę, na ilość, wynik - jakkolwiek to nazwać. I to właśnie psuje rynek
                              (tudzież ludzi). A jeszcze pod pretekstem "kryzysu" - przyznacie, że
                              wykreowanego przez media - biura dokładają kolejne swoje warunki (głównie niższe
                              stawki).

                              Pozdrawiam już noworocznie:)
                              PS Będzie ktoś z was na rynku w Krakowie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka