Dodaj do ulubionych

CT Poland Klasyczne Chiny

IP: *.chello.pl 26.09.10, 15:02
Szanowni Państwo,
Postanowiłam opisać moją wycieczkę do Chin, ponieważ sama przeglądałam mnóstwo stron internetowych aby wybrać biuro podróży. I okazuje się to niezbyt łatwą sprawą. Mam 31 lat, znam angielski i zawsze organizowaliśmy sobie wakacje sami, w bardzo dobrych hotelach. Moje oczekiwania były duże.
Wybraliśmy „Klasyczne Chiny” z CT Poland. Najkrótsza opcja – chcieliśmy zobaczyć jak wszystko jest na zorganizownej wycieczce. Ale po kolei.
Początek września, poniedziałek. O 11:00 spotkanie z Panią Kasią ( pilot wycieczki) na Okęciu. Dała nam bilety, oddała paszporty ( biuro załatwiło wizę) i małą książeczkę z informacjami o Chinach. Odprawa i lot do Helsinek. Linia lotnicza Finair na lotach Warszawa – Helsinki ( lot 1h 40 min) podaje tylko napoje ( kawa, herbata, soki, woda). Jedzenie jest płatne ( orzeszki – 3 EUR, czekoladka mleczna 45g – 1,5 EUR, kanapki są chyba ok. 6 EUR). Na lotnisku w Helsinkach Pani Kasia zaraz przy wyjściu z autobusu zebrała wszystkich i powiedziała że czeka nas jeszcze jedna kontrola i mamy się udać do wyjścia trzydzieści coś. Jest to kontrola bagażu podręcznego i paszportu. Na lotnisku w Helsinkach są pokoiki dla palących, po przejściu kontroli jest też możliwość zrobienia zakupów i małe kafejki. Z Helsinek lot do Pekinu ( prawie 8 h). Podają posiłek po starcie, przed lądowaniem dostaliśmy jeszcze kanapkę na ciepło. Każdy ma buteleczkę wody mineralnej ( nie piję alkoholu w samolotach więc nie wiem czy płatny czy nie).
Wylądowaliśmy ok.7:00 rano w Pekinie. Lotnisko olbrzymie ale dobrze zorganizowane ( napisy po chińsku i angielsku). Pani Kasia powiedziała, że musimy wypełnić karteczki przed odprawą, powiedziała co gdzie wpisać. Po odprawie paszportowej, odebraliśmy bagaż. Ponieważ szybko nam poszło wymieniliśmy dolary na juany ( Uwaga! Na lotnisku pobierają jakąś prowizję – 50 juanów przy każdej kwocie więc lepiej wymienić jak najwięcej).
Potem Pani Kasia pozbierała wszystkich, czekał na nas chiński przewodnik, zabrali nas do autokaru. Bagaże włożyliśmy do luku w autokarze ( Uwaga ! Warto mieć walizkę na kółkach. Wszędzie da się nią jeździć i nie trzeba dźwigać).
Zawieziono nas do obiektów olimpijskich. Pani Kasia powiedziała, że mamy 20 min na zdjęcia. W tym czasie ja z moim chłopakiem kupiliśmy sobie bilet do Ptasiego Gniazda ( 100 juanów za osobę) i zobaczyliśmy jak to wygląda w środku, ale byliśmy tam tylko chwilę. Potem powrót do autokaru, pani Kasia powiedziała, że wyjątkowo hotel może nas przyjąć przed dobą hotelową więc pojechaliśmy do hotelu. Hotel TianTian czterogwiazdkowy. Kapcie, szlafroki, czajnik, kubeczki, herbata. Ładny, ale umywalka i kran troszkę niedomyte i trochę kurzu w szafie. Poza tym czysto. W czasie tej przerwy ( 2 h) pani Kasia zbierała pieniądze w dolarach.
Potem zwiedzanie Świątyni Nieba. Szliśmy całą grupą. Mieliśmy przerwy po 15 minut na Ołtarz, Świątynię Cesarza, i Świątynię Nieba. Dla mnie OK. Chiński przewodnik opowiadał o wszystkim po angielsku, pani Kasia tłumaczyła na polski.
Następnie zawieziono nas na plac Tiananmen. Spacerowaliśmy od Bramy Przedniej do flagi państwowej. W pobliżu flagi fotograf zrobił nam zdjęcie ( całej grupie). Kto chciał mógł je kupić włożone w książkę pamiątkową A4 za 100 juanów ( odbiór wieczorem u przewodnika).
Z placu pojechaliśmy na przejażdżkę rikszami po hutongach. Riksze podwiozły nas pod hutongi i zabrano nas do jednego z nich. Właścicielka jednego hutonga opowiadała o swoim życiu ( Pani Kasia tłumaczyła z chińskiego). Jeden z jej synów był artystą, można było kupić jego obrazki, na oglądanie domu i ewentualne zakupy dano nam 10 min. Potem wróciliśmy do riksz, które odwiozły nas w pobliże autokaru. Zawieziono nas na kolację. Podano pierożki ( zawsze było kilka dań podanych na obracanej części stołu, zawsze widelec, pałeczki i chińska łyżka).
W ciągu dnia dla chętnych sprzedawano bilety na wieczorny pokaz Kung-fu ( 200 juanów za osobę). Zapisaliśmy się. Pokaz jest super, wygląda to raczej jak musical o Kung-fu. Warto pójść mimo zmęczenia.
W środę pobudka o 7. (Pani Kasia zawsze zamawiała nam budzenie). Śniadanie w hotelu. Wszystkie śniadania są europejsko – chińskie ( tosty, kawa, soki, jajka sadzone, masło, jajecznica, żółte sery, jogurty, płatki, dżemy, z chińskich: pierożki, makarony, ryż i mięsa w sosach – tak jak na obiad; pieczywo czasem dziwne).
Następnie pojechaliśmy na Chiński Mur. Można było trochę pospać w autokarze. Autokar zatrzymał się na parkingu obok sklepu z pamiątkami. 5 minut przerwy na toaletę a potem poszliśmy na mur. Pani Kasia powiedziała, że są 2 drogi – w lewo trudniejsza, w prawo łatwiejsza. Poszliśmy w lewo. Dużo trzeba iść pod górę, ale nie jest strasznie trudna. Warto mieć dobre buty. Wszędzie są barierki, ogólnie bardzo bezpiecznie. Mieliśmy 40 min. Potem spotkanie w sklepie z pamiątkami ( tam jest bardzo drogo, ale ładne rzeczy, zawsze trzeba się targować).
Potem pojechaliśmy do fabryki porcelany cloisonne. Szybko opowiedziano nam jak się robi taką porcelanę, a potem była godzina na zakupy. Ogólnie we wszystkich fabrykach rzeczy są bardzo drogie. Co prawda duży wybór i rzeczy są piękne, ale np. przybory do pisania lepiej kupić w muzeum w Szanghaju ( 1 pędzelek w fabryce 100 juanów, zestaw do pisania w muzeum 4 pędzele + tusze 80 juanów). Obok sklepu jest restauracja. Tam też jedliśmy obiad. Jak zwykle wybór chińskich dań.
Po obiedzie zawieziono nas do Grobowca Cesarza Ding. Sporo czasu, sporo chodzenia. Potem zabrano nas na aleję Duchów. Można zrobić fajne zdjęcia z kamiennymi postaciami. Kto nie ma siły może zapłacić i przejechać aleję melexem.
Potem kolacja w jakimś hotelu ( tam chyba była zakwaterowana inna wycieczka CT Poland). Jedzenie jak zawsze, kilka chińskich dań do wyboru.
Z kolacji pojechaliśmy na spektakl Opery Pekińskiej. Siedzieliśmy na balkonie, na parterze turyści mają kolację. Opera, a właściwie fragmenty dwóch oper trwa 1,5 h. Początek śpiewów solistki wywołał ogólne śmiechy wśród niezorientowanych. Dźwięki jakie Pani wydobyła z siebie są czymś niespotykanym u nas. Ale ogólnie bardzo fajne doświadczenie. Normalnie cała opera trwa 3 godziny. Ale to co zobaczyliśmy było wystarczające.
Wróciliśmy do hotelu ok. 21.
Potem czas wolny. My we dwoje wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy na plac Tiananmen. Poszliśmy do KFC, żeby zobaczyć jak to jest w KFC w Chinach. Nikt nie mówił po angielsku, ale mieli plansze ze zdjęciami wszystkich kanapek, napojów itp. My pokazywaliśmy palcem a Pan nabijał na kasę. Widać, że często mu się zdarzali tacy klienci. Potem poszliśmy do sklepu z pamiątkami. Też drogo, ale znacznie taniej niż w fabrykach. Bransoletka z laki 100 juanów ( bez targowania).
Wróciliśmy taksówką. Taksówki są tanie. Z hotelu na plac Tiananmen 25 juanów. Potem jak braliśmy taksówkę na ulicy to taksówkarz chciał 50 juanów. Stanęło na 30.
W czwartek znowu pobudka wcześnie rano. Bagaże mieliśmy wystawić na korytarz( Zabrano je do autokaru, przedtem w recepcji sprawdzaliśmy czy jest nasz bagaż). Śniadanie i wyjazd do Pałacu Letniego. Dłużej zatrzymaliśmy się przy budynkach w okolicy Pawilonu Życzliwości i Długowieczności. Potem przeszliśmy przez Długą Galerię do Marmurowej Łodzi. Tam chwila na zdjęcia. Kto chciał mógł wracać łódką ( chyba 20 juanów) albo pieszo. Wszyscy chcieli łódką. Warto, bo fajne widoki. Wielu rzeczy tam nie zobaczyliśmy, bo za mało czasu. Potem Centrum Hodowli Pereł. Pani krótko opowiedziała jak je hodują w jeziorze. A potem ok. 40 minut na zakupy w sklepie. Perły piękne. Do 100 juanów do kilkudziesięciu tysięcy juanów. Potem Pani Kasia powiedziała, że mamy mnóstwo czasu więc pojedziemy do Centrum Medycyny Chińskiej. Tam, kto chciał mógł mieć masaż stóp 20 juanów i badanie lekarza chińskiego. Masaż super, trwa ok. 1h. Pan doktor bada puls i podaje diagnozę. To był jedyny raz gdzie osoby które chciały być badane, a nie chciały kupić leków były niemiło potraktowane przez lekarza ( stawał się ni
Obserwuj wątek
    • Gość: PP Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.chello.pl 26.09.10, 15:06
      ( stawał się nieprzyjemny i poszturchiwał ich). Następnie pojechaliśmy do Zakazanego Miasta. I tam niespodzianka. Okazało się, że jednak mamy mało czasu. W Zakazanym Mieście byliśmy 1 h. Co dla mnie było oburzające. Właściwie po co robimy dodatkowe punkty ( Centrum Medycyny) skoro nie mamy potem czasu na punkty z programu? Tam potrzebne są co najmniej 2h na przejście najważniejszych punktów, właściwie mogłabym tam spędzić cały dzień. Następnie Wzgórze Węglowe – piękny widok na Zakazane Miasto. Tam mieliśmy trochę czasu sami. Można było sobie spokojnie pooglądać.
      Następnie pojechaliśmy na degustację kaczki po pekińsku. W restauracji był też pokaz teatru cieni. Oprócz kaczki jedliśmy też inne dania chińskie.
      Następnie pojechaliśmy na dworzec w Pekinie. Zabraliśmy bagaże z autokaru. Przewodnik i Pani Kasia zaprowadzili nas na dworzec. Część osób wynajęła tragarza i poszła z Panią Kasią. Reszta ( my też) poszliśmy z chińskim przewodnikiem. Zaprowadził nas do poczekalni i kazał czekać. Można tam też kupić w sklepikach różne bułeczki i ciasteczka, napoje itp. Martwiliśmy się trochę, że nadal nie mamy biletów i nie wiemy z kim jesteśmy w przedziale. Potem pojawił się nas przewodnik i zaprowadził nas na peron. Spotkaliśmy drugą część grupy i okazało się że dwie osoby się zgubiły. Przewodni i Pani Kasia pobiegli ich szukać. Oczywiście nerwówka. Bo biletów nie mamy, nie wiemy z kim jesteśmy w przedziale. Parę minut przed odjazdem wszyscy się znaleźli. Wzięłam od Pani Kasi 4 bilety i powiedziałam z kim jesteśmy w przedziale. Na szczęście udało nam się, że byliśmy z dwojgiem fajnych ludzi w podobnym do nas wieku.
      Pociąg Pekin – Xi-an. Bardzo się martwiłam jak to będzie i spodziewałam się, że nienajlepiej. Ale było OK. Bagaż ma się cały czas ze sobą w przedziale. Albo pod dolnym łóżkiem, albo jest miejsce nad korytarzem na jakieś 3 walizki. W każdym wagonie są dwie toalety – jedna chińska ( „ dziura w ziemi”) druga normalna europejska ( normalna muszla). Na początku jest papier toaletowy. Potem już nie ma – dobrze mieć własny. W wagonie jest też umywalnia. Tzn. był przedział wielkości toalety, z dwoma umywalkami, wielkości PKP ( ale znacznie czystsze i kran jak w normalnej umywalce, ciepła woda). Na podłodze jest kratka. Można się normalnie umyć ale trzeba mieć : gąbkę, mydło, szampon, kubek do spłukiwania włosów i ręcznik. Brak też zamka w drzwiach ( Chińczycy się niezbyt wstydzą) więc lepiej mieć kogoś kto popilnuje. W przedziale są 4 łóżka. Dwa na górze, dwa na dole. Stolik i termos. Na korytarzu kranik z gorącą wodą do picia. Warto mieć: kubki, kawę, herbatę, łyżeczki-mieszadełka i nóż. Wieczorem chodzą sprzedawcy z owocami, ciastkami i napojami. Owoce ok. 15 – 20 juanów za tackę ( jedliśmy niemyte, nikt się nie otruł). Wagon restauracyjny też jest ale nie korzystaliśmy. Obsługa mówi tylko po chińsku, ale można się dogadać. Warto mieć książeczkę od CT Poland, są tam słówka i zwroty które można pokazać.
      Rano przyjechaliśmy do Xi-an. Dworzec super zatłoczony, bardzo się pilnowaliśmy Pani Kasi. Potem spotkaliśmy chińską przewodniczkę – Jessica. Od dworca do autokaru trzeba trochę przejść z bagażami ( dlatego warto mieć walizkę na kółkach). Autokar zawiózł nas na śniadanie do hotelu, ( ale jeszcze nie mogliśmy się zameldować) potem do Wielkiej Pagody Dzikiej Gęsi. Tam Jessica opowiedziała o historii, Pani Kasia przetłumaczyła i dostaliśmy 30 minut na pooglądanie. Następnie pojechaliśmy do herbaciarni. Jakieś 10 min prezentacji jak się robi herbatę i można było kupić kubki i herbatę ( herbata droga, kubki po 100 juanów, na lotnisku też po 100 juanów).
      Następnie pojechaliśmy do zakładu gdzie wykonuje się kopie terakotowej armii. Zwiedzanie i pół godziny na zakupy. Warto kupić jakiegoś żołnierza. Są dwa razy droższe niż na targu ale te z targu nie mają tylu szczegółów. Potem pojechaliśmy na obiad. A po obiedzie – Muzeum Armii Terakotowej. Pani Kasia poszła z częścią grupy na piechotę ( 15 min. spaceru). Za 50 juanów można było dojechać do muzeum melexem. Spotkaliśmy się wszyscy przed wejściem do muzeum. Następnie ustalono miejsce spotkania dla zgubionych i ustalono spotkanie za 1,5 h. Potem zaprowadzono nas do kina w którym ogląda się historię jak powstała armia ( film 15 min – warto obejrzeć). Potem odłączyłam się od grupy. Są tam 3 pomieszczenia, wszystko sobie pooglądałam. Potem wróciliśmy do Xi-an na bankiet pierożkowy. Niby dają po 1 pierożku ale kilkanaście razy. Na początku myśleliśmy, że będzie za mało ale przy nastym pierożku zaczęliśmy rezygnować z kolejnych. Na końcu podano zupę. W tym samym miejscu był też pokaz „Muzyka i taniec z czasów dynastii Tang”. Naprawdę zachwycające. Część grupy jednak była bardzo zmęczona i ustaliła z Jessicą że w połowie wyjdzie. Tylko my we dwoje mieliśmy zostać do końca. Ale po obejrzeniu pierwszej części jeszcze kilka osób postanowiło zostać. Po spektaklu przyjechała po nas Jessica. Okazało się że nie ma taksówek, autokar nie przyjedzie. Jakieś pół godziny później przyjechał jakiś inny autokar i zabrał nas do hotelu. W hotelu nikt na nas nie czekał, przez pół godziny Jessica poszukiwała Pani Kasi. Denerwujące, bo dzień męczący. Walizki czekały na nas na recepcji. Pani Kasia pojawiła się z kartami do pokoi. Ok. 11:00 dotarliśmy do pokoju. Zmęczeni i zdenerwowani. Hotel czystszy niż w Pekinie.
      Następnego dnia znowu walizki na korytarz, potem śniadanie i w drogę. Najpierw mury miejskie Xi-an. Mieliśmy ok.40 min. Kto chciał mógł pójść do muzeum fengsui. Poszliśmy. Zwiedzanie trwa ok. 15 min. Potem można kupić figurki fengsui. Następnie obiad i muzeum lasu steli. Zostaliśmy tam 1,5-2h. Jessica o wszystkim poopowiadała. Całkiem sporo czasu. Następnie pojechaliśmy do meczetu. Pokazano nam wszystko i potem był czas wolny. Można było zostać w meczecie, można było pójść na targ. Oczywiście ceny są zawyżone więc trzeba się bardzo targować. Z targu pojechaliśmy na dworzec w Xian. Wysiedliśmy z autokaru, potem jakieś 15 minut spaceru i byliśmy na dworcu. Pani Kasia zaprowadziła nas do poczekalni, rozdała bilety i powiedziała że musimy się pozamieniać jeśli chcemy z kimś być w przedziale. Udało nam się wymienić je tak, że byliśmy z tymi samymi ludźmi co w drodze do Xi-an. Pociąg podobny do poprzedniego. Lepsze umywalki, tak jakby jeden z przedziałów przerobiono na umywalnie. Poza tym warunki jak w pociągu Pekin-Xi-an.
      W niedzielę rano dotarliśmy do Szanghaju. Czekał na nas chiński przewodnik – Jackie. Znowu wędrówka przez dworzec i do autokaru. Pojechaliśmy na Bund. Tam mały spacer i chwila na zdjęcia ( 15 min). Następnie pojechaliśmy do muzeum szanghajskiego. Byliśmy tuż przed 9. Najpierw zdjęcia na placu ludowym a potem zwiedzanie muzeum. Dzięki przewodnikowi nie staliśmy w kolejce, ale na oglądanie mieliśmy tylko godzinę. Muzeum jest dosyć spore, więc przydałoby się przynajmniej 2 h. Z muzeum niezapowiedziana wizyta w fabryce jedwabiu. Tutaj 15 min prezentacji 2 h na zakupu. Potem obiad w restauracji przy „fabryce”. Później pojechaliśmy do parku Sun Yatsen’a w którym znajduje się pomnik Chopina, jakieś 20 minut spaceru. Znowu autokar i ulica Nańkińska, (15 minut czasu wolnego). Potem starówka szanghajska i znowu 15 min czasu wolnego. Następnie pojechaliśmy na kolację. Jedzenie jak zwykle. Po kolacji pojechaliśmy na pokaz akrobatów. Następnie do hotelu. Hotel pięciogwiazdkowy. Najlepszy na tym wyjeździe.
      Następnego ranka, w poniedziałek, po śniadaniu pojechaliśmy do miasteczka na wodzie. Pływaliśmy gondolą po kanałach ( 20 min), następnie mieliśmy czas wolny ( ok. 1 h). Warto tam pospacerować. Jest mnóstwo sklepików, miasteczko jest urocze. Wróciliśmy do Szanghaju. Poprzedniego wieczora pani Kasia obiecała ( na prośbę uczestników wycieczki), że zawiozą nas do sklepu z dobrymi podróbkami. Dobre ale drogie – ½ , 1/3 ceny oryginałów. Potem ogród Yu i targ. Wprowadzono nas do ogrodu, przewodnik oprowadził nas po og
      • Gość: PP Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.chello.pl 26.09.10, 15:09
        Wprowadzono nas do ogrodu, przewodnik oprowadził nas po ogrodzie i mieliśmy 2 h czasu. Kto chciał został w ogrodzie, można też było pójść na targ. Potem pojechaliśmy na Wieżę Orientu. Nie było żadnej kolejki – chociaż Pani Kasia stwierdziła że najczęściej są duże kolejki. Trochę sprawdzania ( nie wolno mieć zapalniczki) i udało nam się szybko wejść. Mieliśmy czas żeby pooglądać. Widoki super.
        Dla chętnych można było wykupić ( 200 yuanów ) wieczorną wycieczkę po rzece. Warto. Sama łódź jest dość nietypowa, aby dostać się na góry pokład trzeba zapłacić 10 yanów, ale są tam krzesełka i stamtąd jest najlepszy widok. Płynęliśmy ok. 30-40 min.
        Następnie powrót do hotelu.
        Następnego dnia śniadanie i powrót do Polski. Część grupy chciała jechać koleją magnetyczną na lotnisko ( 50 yuanów). Więc Pani Kasia, część grupy i nasze bagaże pojechały autokarem, a my z Jackie’m pojechaliśmy kolejką. Fajna sprawa – kolejka jechała ok.8 min 300 coś km/h. Cała grupa spotkała się na lotnisku, zabraliśmy bagaże i poszliśmy do odprawy ( uwaga nie można mieć zapalniczki, nawet w bagażu, który się nadaje). Potem lot do Helsinek i do Warszawy.
        Podsumowując. Zobaczyliśmy mnóstwo rzeczy, sami nie moglibyśmy tego tak zorganizować i sami nie zobaczylibyśmy tylu rzeczy. To co mnie rozczarowało: za mało czasu w Zakazanym Mieście, Pałacu Letnim i Muzeum Szanghajskim. Można było skrócić czas na fabryki. Czy pojadę kiedyś z CT Poland? Zdecydowanie tak. Ale do Pekinu pojadę jeszcze raz – bez wycieczki.
        • nchyb Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 26.09.10, 20:41
          ciekawy opis, aż chce się do tych Chin jechać.
          Co do twoich uwag:

          > zować i sami nie zobaczylibyśmy tylu rzeczy. To co mnie rozczarowało: za mało c
          > zasu w Zakazanym Mieście, Pałacu Letnim i Muzeum Szanghajskim. Można było skróc
          > ić czas na fabryki.

          raczej niemożliwe, to te inne zwiedzanie jest niestety przy wielu wycieczkach dodatkiem do wyjazdów do np. fabryk dywanów, perfumerii czy centrów medycyny. Turyści mają wydać pieniądze, a tylko przy okazji coś zwiedzić :-)
          • Gość: ania Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.222.246.41.spray.net.pl 27.09.10, 02:10
            dokladnie na to samo zwrocilam uwage;
            ilosc czasu spedzona w przeroznego rodzaju fabrykach jest wprost przerazajaca:/
            godzina na atrakcje typu zakazane miasto to jakis ponury zart; jesli jest sie tym choc troche zainteresowanym (a mozna wypozyczyc sobei audioguide i samemu bardzo fajnie to zwiedzic), a nie tylko chce zrobic pare fotek;
            20 min. przy stadionie olimpijskim i kostce wodnej - kolejny zart - przeciez to nie wystarczy, zeby bilety kupic (na stadion jeszcze sie da, ale do kostki tak z marszu moze byc ciezko) i wejsc!!! a miejsca sa imponujace;
            o sporej liczbie przytoczonych przez autorke watku punktu programu mozna powiedziec to samo;
            ceny roznych atrakcji tez mocno wygorowane jak na chinskie realia;

            autorko watku - bardzo dobrze, ze taki watek - opis sie pojawil; zdecydowanie szukalabym innego biura, ktore w programie ma wiecej zwiedzania i/lub czasu wolnego, a nie naciagania ludzi na niekoniecznie chciane zakupy;
            • Gość: bo Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.214.83.35.addr.tdcsong.se 27.09.10, 11:55
              Niestety jadąc na objazdówkę z biurem podróży nalezy się liczyć z licznymi wizytami w takich miejscach. Dużo zalezy od pilota. Też byłam w Chinach z CT Poland i nasz pilot powiedział, że nie skrócimy pobytu w Zakazanym Mieście *(byliśmy 3h)z powodu wizyty w Centrum Medycyny(byliśmy 45min) chociaż przewodnik miejscowy bardzo nalegał.
              Jadąc na wycieczkę z CT Poland podpisywałam plan wycieczki - szkoda, że w innych biurach tego nie ma- tylko dodałabym do tego planu czas zwiedzania poszczególnych obiektów.
              • Gość: ania Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.222.246.41.spray.net.pl 28.09.10, 13:07
                plan wycieczki podpisuje sie chyba czesto, nie wiem natomiast gdzie podpisuje sie ten plan z uwzglednionym czasem pobytu w poszczegolnych miejscach;
                stad pouczajacy wniosek na przyszlosc, ze wykupujac wycieczke nie nalezy sie na nia decydowac, jesli w umowie nie ma orientacyjnego czasu spedzanego w poszczegolnych obiektach; albo od razu zalozyc, ze niestety wiecej bedzie tego "naciagania" i niz realnego zwiedzania i jakos szczegolnie sie tym nie denerwowac;
                wieksza swiadomosc turystow co chca zobaczyc sila rzeczy powinna spowodowac lepsza jakosc tychze wycieczek;

                20 min w jakims centrum medycyny czy sklepei z jedwabiem mozna przezyc (chociaz dochodzi do tego rowniez dojazd w te miejsca, wiec w sumie tego czasu schodzi wiecej tak naprawde), jest to konsekwencja tego, ze jedzie sie na gotowe i zorganizowane przez biuro wyjazdy, ale jesli to jest 1,5ha w tejze fabryce, to jest znaczne przegiecie; nie mowiac juz o tym, ze ceny sa tam o wiele wyzsze niz w "normalnych" miejscach;

                zwiedzilam wiekszosc miejsc opisanych przez autorke watku (na wlasna reke) i w kazdym z nich spedzilam kilkakrotnie wiecej czasu niz ona dostala od organizatora (a wcale nie bylo to takie suuuper dokladne zwiedzanie, ale tez nie pobiezne, jednak chcialam w miare duzo zobaczyc);
        • Gość: gosc portalu Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.lodz.mm.pl 27.09.10, 14:12
          Dzięki za taki szczegółowy opis :-) Mam tylko pytanie: jak liczna była grupa i jaka jest średnia wieku uczestników z CT??
          • Gość: PP Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.chello.pl 27.09.10, 22:25
            Grupa liczyła 20 osób + 1 Pani której prawie nie było ( cały czas rezygnowała dni zwiedzania bo "miała swoje sprawy").
            Średnia wieku: 4 osoby ( z nami) 30 -35, 5 osób ok. 40, dziewczyna 15 lat ( córka jednej pani), poza tym 60+.
            • Gość: Peter Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.chello.pl 30.09.10, 22:02
              Byłem też z CT Poland, ale na Prezydenckiej. Pilotką była Ania S. W Zakazanym Mieście spędziliśmy dobre 3h z hakiem. Ciut mniej w Pałacu Letnim. Audioguide nie był potrzebny, prawdę mówiąc przewodnik chiński też nie, bo i tu i w innych miastach nosili tylko flagę i liczyli grupę. Ania to chodząca skarbnica wiedzy o Chinach i pięknie o nich opowiada. Pamięć ma chyba fotograficzną, bo jak spamiętać to wszystko - daty, wydarzenia, miejsca, nazwiska, historyjki. Ale może na sinologii takich memo technik uczą?
              Za rejs płaciliśmy 150 juanów, także Was ktoś "lekko' naciągnął, pokaz kungfu 80, ale to koło klasztoru Szaolin, więc nie byłaś. Ten spektakl kungfu w Pekinie, o którym wspomniałaś, kosztował 150, ale grupa była tak padnięta, że w końcu się nie zebrała na wyjazd. Szkoda. Pewnie piękny.
              U nas było ponad 20 osób, średnia ok. 55, kilka osób ok 30-tki.
              Wyjazd wspominam z przyjemnością, nie było żadnych zastrzeżeń, może oprócz takiej sobie (upał i trochę padało) pogody.
              Jedno, co bym zmienił, to - powinien być nocleg w Makao, potem nocleg w HK i jeden dzień tam wolny. Marzyło mi się oceanarium z pandami, dłuższa plaża w HK i może jeszcze spacer po Kowloonie, Alei Gwiazd z widokiem na port. I nacieszenie się Makao wieczorem w jakiejś knajpce przy zatoce. Podobno w ubiegłych latach mieli taki program na ostatnie dni. Powinni do niego powrócić.
              Planuję jeszcze z CT Poland Indie i coś z Azji Płd-wsch.
              • agulha Chiny z rejsem po Jangcy 04.10.10, 02:15
                Ja byłam teraz niedawno na 13-dniowej wycieczce "Chiny z rejsem po Jangcy": Pekin, Xian, rejs i Szanghaj. Ogólnie byłam zachwycona. Jedyne, co mi się nie podobało, to niesamowity upał, no ale to już nie wina biura ;-). Wizyt w miejscach typu fabryczka (pokaz+sklep) jakoś nie odebrałam negatywnie, może dlatego, że byłam dwa razy w Egipcie - tam to oni są dopiero namolni i na siłę każdą, każdą wycieczkę nawet organizowaną na miejscu zaciągną do tych swoich papirusów i "perfum" (zresztą podobno jest to tam wymóg Ministerstwa Turystyki). Pokazy były ciekawe. Nie kupowałam w tych sklepach, ściślej: nie kupowałam tam tego, co stanowiło ich specjalność (perły słodkowodne, leki medycyny chińskiej, wyroby jedwabne, naczynia cloisonne, kopie żołnierzy Armii Terakotowej) - ceny są zdecydowanie na kieszeń turystów zachodnich i to tych bogatszych. Ale pokazy były dość ciekawe. Możecie mną gardzić, ale wolałam wytargować z dziesięć apaszek czort-wie-czy-z-jedwabiu i ewidentnie gorszej jakości, na bazarkach, po np. 35 juanów, niż kupić jeden supergwarantowany wyrób za 280. Czasu w muzeach i zabytkach jak dla mnie było na ogół wystarczająco - no, może w Muzeum Stołecznym w Pekinie trochę za mało. Wszystkie te wizyty były drobiazgowo wymienione w programie - fakt, że bez czasu ich trwania. W programie było kilka wieczornych imprez artystycznych, wszystkie wliczone w cenę i wszystkie udane. Hotele na naszej trasie bez zarzutu. Jedzenia mnóstwo, jakem obżartuch, nie miałam już siły ;-) i ani mi w głowie było dokupywanie czegokolwiek do jedzenia. Za meleks przy Armii Terakotowej na pewno nie płaciło się 50 juanów - albo 10, albo 5 (ustawicznie mi się mylą ceny w juanach z przeliczeniem na PLN), to był krótki przejazd. Rejs po Jangcy luksusowy, relaksujący, wycieczki w czasie rejsu udane, zwłaszcza rejs do Małych Przełomów. Na naszej trasie były 2 przeloty liniami wewnętrznymi - niestety w jednym przypadku na lotnisko był 5-godzinny przejazd, ale wbrew pozorom był ciekawy, z postojami, w tym jeden w "małym mieście" (u nich małe miasta to takie po 3-5 mln mieszkańców), gdzie można było wpaść do ichniego supermarketu i/lub na kawę w hotelu. Tego dnia było 37 stopni, więc po każdym wychyleniu nosa z autokaru przestawałam żałować, że nie zwiedzamy ;-). Przeloty OK, samoloty na oko nowe, obsługa grzeczna. Poziom znajomości angielskiego w Chinach nawet u tych osób, które zajmują się obsługą ruchu turystycznego (stewardesy ww linii, kelnerki w restauracji w Pekinie) jest żałosny, ale są oczywiście chlubne wyjątki, jak wszyscy lokalni przewodnicy CT, załoga statku na Jangcy i pracownicy hoteli w wielkich miastach.
                To była moja pierwsza daleka wycieczka - do tej pory byłam tylko 3x w USA, ale tylko w NY i Waszyngtonie, a poza tym (fakt, wiele razy) Europa i basen M. Śródziemnego - więc kolejne wycieczki planuję na inne kontynenty, ale potem zamierzam coś jeszcze sobie wybrać w Chinach do zwiedzenia, jest duży wybór tras. Byle tylko nam te biura tak nie upadały!
        • Gość: uuuu Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:22
          że też Ci się kobieto chciało taki esej napisać...?????
          • Gość: Darek Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.10, 16:21
            wątek przeczytałem dopiero dzisiaj
            może poglądowy dla 'kum", które chcą znać każdy szczegół jakiejśtam wycieczki
            ale PP - zrobiła na mnie wrażenie rozkapryszonej małolaty i wątpię, że gdziekolwiek potrafi zorganizować sobie coś sama, no albo taka maruda juz jest
            na pewno jedno co zapamiętałem, to 'Pani Kasia' odmieniona przez wszytskie przypadki wszystkich języków świata, a tak nie pisze samodzielny turysta
            jak dla mnie - mało prZydatne i miało wiarygodne
            a szkoda, bo Chiny to dla wielu ciekawy kierunek
            • katowice.23 Re: CT Poland Klasyczne Chiny cz.2 04.03.11, 02:54
              Jakie inne biuro polecacie oprócz Ct polan interesuje mnie oferta do Chin na przynajmniej 18 dni . Zabieram z soaba rodzicow lecz w trojke nie znamy jezyka angielskiegi , czy warto jechac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka