Gość: PP
IP: *.chello.pl
26.09.10, 15:02
Szanowni Państwo,
Postanowiłam opisać moją wycieczkę do Chin, ponieważ sama przeglądałam mnóstwo stron internetowych aby wybrać biuro podróży. I okazuje się to niezbyt łatwą sprawą. Mam 31 lat, znam angielski i zawsze organizowaliśmy sobie wakacje sami, w bardzo dobrych hotelach. Moje oczekiwania były duże.
Wybraliśmy „Klasyczne Chiny” z CT Poland. Najkrótsza opcja – chcieliśmy zobaczyć jak wszystko jest na zorganizownej wycieczce. Ale po kolei.
Początek września, poniedziałek. O 11:00 spotkanie z Panią Kasią ( pilot wycieczki) na Okęciu. Dała nam bilety, oddała paszporty ( biuro załatwiło wizę) i małą książeczkę z informacjami o Chinach. Odprawa i lot do Helsinek. Linia lotnicza Finair na lotach Warszawa – Helsinki ( lot 1h 40 min) podaje tylko napoje ( kawa, herbata, soki, woda). Jedzenie jest płatne ( orzeszki – 3 EUR, czekoladka mleczna 45g – 1,5 EUR, kanapki są chyba ok. 6 EUR). Na lotnisku w Helsinkach Pani Kasia zaraz przy wyjściu z autobusu zebrała wszystkich i powiedziała że czeka nas jeszcze jedna kontrola i mamy się udać do wyjścia trzydzieści coś. Jest to kontrola bagażu podręcznego i paszportu. Na lotnisku w Helsinkach są pokoiki dla palących, po przejściu kontroli jest też możliwość zrobienia zakupów i małe kafejki. Z Helsinek lot do Pekinu ( prawie 8 h). Podają posiłek po starcie, przed lądowaniem dostaliśmy jeszcze kanapkę na ciepło. Każdy ma buteleczkę wody mineralnej ( nie piję alkoholu w samolotach więc nie wiem czy płatny czy nie).
Wylądowaliśmy ok.7:00 rano w Pekinie. Lotnisko olbrzymie ale dobrze zorganizowane ( napisy po chińsku i angielsku). Pani Kasia powiedziała, że musimy wypełnić karteczki przed odprawą, powiedziała co gdzie wpisać. Po odprawie paszportowej, odebraliśmy bagaż. Ponieważ szybko nam poszło wymieniliśmy dolary na juany ( Uwaga! Na lotnisku pobierają jakąś prowizję – 50 juanów przy każdej kwocie więc lepiej wymienić jak najwięcej).
Potem Pani Kasia pozbierała wszystkich, czekał na nas chiński przewodnik, zabrali nas do autokaru. Bagaże włożyliśmy do luku w autokarze ( Uwaga ! Warto mieć walizkę na kółkach. Wszędzie da się nią jeździć i nie trzeba dźwigać).
Zawieziono nas do obiektów olimpijskich. Pani Kasia powiedziała, że mamy 20 min na zdjęcia. W tym czasie ja z moim chłopakiem kupiliśmy sobie bilet do Ptasiego Gniazda ( 100 juanów za osobę) i zobaczyliśmy jak to wygląda w środku, ale byliśmy tam tylko chwilę. Potem powrót do autokaru, pani Kasia powiedziała, że wyjątkowo hotel może nas przyjąć przed dobą hotelową więc pojechaliśmy do hotelu. Hotel TianTian czterogwiazdkowy. Kapcie, szlafroki, czajnik, kubeczki, herbata. Ładny, ale umywalka i kran troszkę niedomyte i trochę kurzu w szafie. Poza tym czysto. W czasie tej przerwy ( 2 h) pani Kasia zbierała pieniądze w dolarach.
Potem zwiedzanie Świątyni Nieba. Szliśmy całą grupą. Mieliśmy przerwy po 15 minut na Ołtarz, Świątynię Cesarza, i Świątynię Nieba. Dla mnie OK. Chiński przewodnik opowiadał o wszystkim po angielsku, pani Kasia tłumaczyła na polski.
Następnie zawieziono nas na plac Tiananmen. Spacerowaliśmy od Bramy Przedniej do flagi państwowej. W pobliżu flagi fotograf zrobił nam zdjęcie ( całej grupie). Kto chciał mógł je kupić włożone w książkę pamiątkową A4 za 100 juanów ( odbiór wieczorem u przewodnika).
Z placu pojechaliśmy na przejażdżkę rikszami po hutongach. Riksze podwiozły nas pod hutongi i zabrano nas do jednego z nich. Właścicielka jednego hutonga opowiadała o swoim życiu ( Pani Kasia tłumaczyła z chińskiego). Jeden z jej synów był artystą, można było kupić jego obrazki, na oglądanie domu i ewentualne zakupy dano nam 10 min. Potem wróciliśmy do riksz, które odwiozły nas w pobliże autokaru. Zawieziono nas na kolację. Podano pierożki ( zawsze było kilka dań podanych na obracanej części stołu, zawsze widelec, pałeczki i chińska łyżka).
W ciągu dnia dla chętnych sprzedawano bilety na wieczorny pokaz Kung-fu ( 200 juanów za osobę). Zapisaliśmy się. Pokaz jest super, wygląda to raczej jak musical o Kung-fu. Warto pójść mimo zmęczenia.
W środę pobudka o 7. (Pani Kasia zawsze zamawiała nam budzenie). Śniadanie w hotelu. Wszystkie śniadania są europejsko – chińskie ( tosty, kawa, soki, jajka sadzone, masło, jajecznica, żółte sery, jogurty, płatki, dżemy, z chińskich: pierożki, makarony, ryż i mięsa w sosach – tak jak na obiad; pieczywo czasem dziwne).
Następnie pojechaliśmy na Chiński Mur. Można było trochę pospać w autokarze. Autokar zatrzymał się na parkingu obok sklepu z pamiątkami. 5 minut przerwy na toaletę a potem poszliśmy na mur. Pani Kasia powiedziała, że są 2 drogi – w lewo trudniejsza, w prawo łatwiejsza. Poszliśmy w lewo. Dużo trzeba iść pod górę, ale nie jest strasznie trudna. Warto mieć dobre buty. Wszędzie są barierki, ogólnie bardzo bezpiecznie. Mieliśmy 40 min. Potem spotkanie w sklepie z pamiątkami ( tam jest bardzo drogo, ale ładne rzeczy, zawsze trzeba się targować).
Potem pojechaliśmy do fabryki porcelany cloisonne. Szybko opowiedziano nam jak się robi taką porcelanę, a potem była godzina na zakupy. Ogólnie we wszystkich fabrykach rzeczy są bardzo drogie. Co prawda duży wybór i rzeczy są piękne, ale np. przybory do pisania lepiej kupić w muzeum w Szanghaju ( 1 pędzelek w fabryce 100 juanów, zestaw do pisania w muzeum 4 pędzele + tusze 80 juanów). Obok sklepu jest restauracja. Tam też jedliśmy obiad. Jak zwykle wybór chińskich dań.
Po obiedzie zawieziono nas do Grobowca Cesarza Ding. Sporo czasu, sporo chodzenia. Potem zabrano nas na aleję Duchów. Można zrobić fajne zdjęcia z kamiennymi postaciami. Kto nie ma siły może zapłacić i przejechać aleję melexem.
Potem kolacja w jakimś hotelu ( tam chyba była zakwaterowana inna wycieczka CT Poland). Jedzenie jak zawsze, kilka chińskich dań do wyboru.
Z kolacji pojechaliśmy na spektakl Opery Pekińskiej. Siedzieliśmy na balkonie, na parterze turyści mają kolację. Opera, a właściwie fragmenty dwóch oper trwa 1,5 h. Początek śpiewów solistki wywołał ogólne śmiechy wśród niezorientowanych. Dźwięki jakie Pani wydobyła z siebie są czymś niespotykanym u nas. Ale ogólnie bardzo fajne doświadczenie. Normalnie cała opera trwa 3 godziny. Ale to co zobaczyliśmy było wystarczające.
Wróciliśmy do hotelu ok. 21.
Potem czas wolny. My we dwoje wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy na plac Tiananmen. Poszliśmy do KFC, żeby zobaczyć jak to jest w KFC w Chinach. Nikt nie mówił po angielsku, ale mieli plansze ze zdjęciami wszystkich kanapek, napojów itp. My pokazywaliśmy palcem a Pan nabijał na kasę. Widać, że często mu się zdarzali tacy klienci. Potem poszliśmy do sklepu z pamiątkami. Też drogo, ale znacznie taniej niż w fabrykach. Bransoletka z laki 100 juanów ( bez targowania).
Wróciliśmy taksówką. Taksówki są tanie. Z hotelu na plac Tiananmen 25 juanów. Potem jak braliśmy taksówkę na ulicy to taksówkarz chciał 50 juanów. Stanęło na 30.
W czwartek znowu pobudka wcześnie rano. Bagaże mieliśmy wystawić na korytarz( Zabrano je do autokaru, przedtem w recepcji sprawdzaliśmy czy jest nasz bagaż). Śniadanie i wyjazd do Pałacu Letniego. Dłużej zatrzymaliśmy się przy budynkach w okolicy Pawilonu Życzliwości i Długowieczności. Potem przeszliśmy przez Długą Galerię do Marmurowej Łodzi. Tam chwila na zdjęcia. Kto chciał mógł wracać łódką ( chyba 20 juanów) albo pieszo. Wszyscy chcieli łódką. Warto, bo fajne widoki. Wielu rzeczy tam nie zobaczyliśmy, bo za mało czasu. Potem Centrum Hodowli Pereł. Pani krótko opowiedziała jak je hodują w jeziorze. A potem ok. 40 minut na zakupy w sklepie. Perły piękne. Do 100 juanów do kilkudziesięciu tysięcy juanów. Potem Pani Kasia powiedziała, że mamy mnóstwo czasu więc pojedziemy do Centrum Medycyny Chińskiej. Tam, kto chciał mógł mieć masaż stóp 20 juanów i badanie lekarza chińskiego. Masaż super, trwa ok. 1h. Pan doktor bada puls i podaje diagnozę. To był jedyny raz gdzie osoby które chciały być badane, a nie chciały kupić leków były niemiło potraktowane przez lekarza ( stawał się ni