nasza praca

26.09.10, 16:26
Wypadek polskiego autobusu na autostradzie A 10 koło Berlina.
www.rp-online.de/panorama/deutschland/Zwoelf-Tote-bei-Busunfall-auf-der-A10_aid_911105.html
    • agnmac651 Re: nasza praca 26.09.10, 16:52
      Jak to dobrze, ze nie ma polskich źródeł, a niemiecki wszyscy znają...
      • smerv Re: nasza praca 26.09.10, 17:46
        Jeśli nie znają, to szkoda, bo na tym forum powinni. We wskazanym linku jest trochę informacji i więcej rzeczowych faktów, niż w polskich mediach.
        • slovenika Re: nasza praca 26.09.10, 18:10
          na tym forum powinni?
          ja nie znam niemieckiego, ale za to 5 innych jezykow !!!!!!!!!!!!! nie uwazam, abym musiala znac niemiecki, gdyz nie jezdze na kierunki niemieckojezyczne
          • bluemar Re: nasza praca 26.09.10, 18:20
            agnmac napisała: patrz wyżej
            slovenika napisała:
            > na tym forum powinni?
            > ja nie znam niemieckiego, ale za to 5 innych jezykow !!!!!!!!!!!!! nie uwazam,
            > abym musiala znac niemiecki, gdyz nie jezdze na kierunki niemieckojezyczne

            Nie lubię tego słowa ale tym razem muszę użyć : żenująca postawa.
            Nie trzeba znać kilku języków-wystarczy polski żeby wiedzieć czego dotyczy ten wątek.
            ps kiedy dowiedziałam się o wypadku -to było jedyne info jakie znalazłam w sieci,nie miałam czasu na tłumaczenie.Teraz pojawiło się sporo po polsku.
            • helio-trop Re: nasza praca 26.09.10, 19:27
              Czy ktoś z Was dotarł do informacji o losach pilota tej wycieczki ?
              Dziura w przedniej szybie na wysokości miejsca pilota nie wróży dobrze...
              • bluemar Re: nasza praca 26.09.10, 19:56
                Zdaje się,że to była wycieczka organizowana przez firmę bez udziału BT.Hotel mogła załatwić firma przewozowa.
                Na pilotówce prawdopodobnie siedział II kierowca albo pracownik firmy pełniący funkcję pilota.
                Nic nie znalazłam o pilocie.

                • agnes-05 Re: nasza praca 26.09.10, 20:07
                  O pilocie mówił właściciel firmy Polbus ( jakoś tak po południu w TVN24). Wynika więc z tego, że pilot był i że przeżył.

                  Poczytałam sobie tekst z linka załączonego przez bluemar...Bardzo nieprzyjemne dla polskich kierowców TIR i autokarów są komentarze niemieckich internautów....
                • tarlaff Re: nasza praca 27.09.10, 10:09
                  Wiele na to wskazuje: www.pol-bus.com.pl/oferta.html
                  • agnes-05 Re: nasza praca 27.09.10, 10:39
                    Niestety strona się nie otwiera...
                    • turdoradca Re: nasza praca 27.09.10, 11:04
                      jak mowi pani Ewa pilot wycieczki
                      • bluemar Re: nasza praca 27.09.10, 13:33
                        A tak na marginesie-w wymienionym artykule jest pewne zdanie:
                        "Pan Cezary Kramek, któremu nic się nie stało, siedział z przodu obok kierowcy i jak mówi, dobrze wszystko widział."
                        Ten pan to jak wynika z tekstu- organizator wycieczki z ramienia zakładu pracy,czyli osoba jak można domyslić się,która zatrudniła pilota (i pilot pod presją pracodawcy ustąpił)-co robił na tym siedzeniu?
                        A może gdyby tam siedział zawodowy pilot to powiedziałby do kierowcy (widząc wjazd) : zjedź na lewy pas?
                        Piszę to ponieważ ostatnio często muszę wręcz "wywalczyć" prawo do zajęcia pilotówki-albo chce tam jechać II kierowca (pod pretekstem,że pomaga koledze a ma przecież odpoczywać) albo właśnie kierownik wycieczki zakładowej (bo to dla niego atrakcja),którego próbując zignorować pilota zapraszają na to miejsce kierowcy (zawsze to może być przyszły klient i trzeba podlizać się)-ja nie ustępuję ale ostatnio coraz częściej widzę pilotów siedzących na pasażerskich miejscach.Zwłaszcza w wycieczkach,które traktują pilota jak przewodnika -opowiadać można z tyłu bo mikrofon sięgnie.
                        • maoni1 Re: nasza praca 27.09.10, 14:39
                          cytat z GW:
                          Ewa Kramek ze Szczecina, pasażerka polskiego autokaru, który uległ wypadkowi w Niemczech, dobrze pamięta moment tragedii, lecz nie zdaje sobie sprawy z jej ogromu. Wie jednak, że miała szczęście: przeżyła, bo siedziała z przodu autobusu.
                          Kramek jest ona jedną z pięciorga rannych, którzy trafili do specjalistycznego szpitala wypadkowego w Berlinie (Unfallkrankenhaus Berlin - UKB). Ma poważnie złamaną lewę rękę.

                          Pracowała w biurze podróży, które zorganizowało zakończony tragicznie wyjazd do Hiszpanii. Jej mąż był pilotem wycieczki. Nic mu się nie stało.
                          • bluemar Re: nasza praca 27.09.10, 14:52
                            www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100927/KRAJSWIAT/758875434
                            >Pani Ewa, pilot wycieczki, wspomina, że turyści byli w dobrych humorach.>
                            >Cezary Kramek, organizator wycieczki, siedział z przodu obok kierowcy. >
                            a tu wywiad z pilotką wycieczki:
                            www.tvn24.pl/12690,1675300,0,1,tam-lezala-dziewczyna--ktora-miala-urodziny,wiadomosc.html
                            Dwóch pilotów?
                            • tarlaff Re: nasza praca 27.09.10, 16:20
                              Przecież rodzinni organizatorzy typu szwagrotur jak np. wypowiadające się w artykułach małżeństwo państwa Kramków nie muszą być zwolennikami sztywnego podziału obowiązków, zwłaszcza że najwyraźniej sami wypoczywają na organizowanych przez siebie imprezach.
                              • bluemar Re: nasza praca 27.09.10, 17:22
                                www.se.pl/wydarzenia/kraj/kierowca-rozbitego-autokaru-nigdy-tego-nie-zapomne_154779.html

                                II kierowca mówi:
                                > Krótko potem jak się zamieniliśmy, ja usiadłem na tak zwanej pilotce i zdrzemnąłem się.>

                                Więc kto w końcu siedział na miejscu pilota?

                                ad poprzednie wpisy:
                                - tak często bywa-kierowcy "wysadzają " pilota z jego miejsca pracy tzn pilotówki (czasem kiedy pilot się stawia odwołują się do grupy,że niby ten drugi musi tam jechać-nieświadoma grupa popiera kierowców-pilot pod presją ustępuje) i zwyczajnie zmiennik tam śpi.
                                Nigdy nie ma natomiast problemu z pilotówką jeżeli pilotem jest pracownik BT dającego zlecenie na transport albo sam wynajmujący.

                                • smerv Re: nasza praca 27.09.10, 20:48
                                  Przecież to neoplan, czyli pilotka teoretycznie dwuosobowa (ale nie na każde cztery litery).
                                  Pani z biura podróży ma męża, który "załatwił" grupę. Klasyczny motyw.
                                • smerv Re: nasza praca 27.09.10, 20:57
                                  Elżbieto, albo się starzeję, albo co nowy model autokaru, to pilotka mniej wygodna. O tych obrotowych ze starej karosy to już tylko starzy piloci pamiętają.
                            • maoni1 Re: nasza praca 27.09.10, 19:10
                              Czyli co medium, to inna wersja... Wszystkie się spieszą, żeby przekazać newsy, ale nie sprawdzają faktów.
                        • nananana1 Re: nasza praca 27.09.10, 15:33
                          Masz rację...ja ostatnio też coraz częściej muszę "walczyć" o swoje miejsce. Ostatnio nawet usłyszałam od kierowcy, któremu nie chciałam ustąpić miejsca, że "...On tu jest bardziej potrzebny niż ja", więc dałam mu moje dokumenty, mapy, mikrofon...szybciutko odpuścił. Ale takie zachowanie jest coraz bardziej nagminne i irytujace.
                          Ania
                        • mkaczka Re: nasza praca 27.09.10, 16:02
                          Tak, tylko czekałem kiedy pojawią się na forum głosy, że wszystkiemu winien jest fakt, że "pilot nie miał licencji" czy coś w tym stylu.

                          To jakaś branżowa odmiana prawa Godwina.
                          • frog5dh Re: nasza praca 28.09.10, 09:29
                            Bo B.T musi zatrudnić pilota, a wszystkie inne podmioty organizujące na własną rękę jakieś przeróżne wyjazdy krajowe czy zagraniczne dłuższe czy krótsze niestety takiego obowiązku nie mają i nie ważne czy jest to pani ze szkoły bo to ona chce zarobić, czy to będzie organizacja jakaś młodzieżowa, czy to ksiądz z jakieś parafii czy tak jak w ostatnim przypadku. To tak się będzie działo że na pilotce będzie siedział II kierowca i odsypiał albo drzemał jak zwał tak zwał ale oczy ma zamknięte, czy jakiś ważny jegomość bo jest prezesem, dyrektorem czy główną księgową bo im się należy a z nimi nie zadzieramy, czy pani ze szkoły bo nauczyciel jest zawsze najważniejszy i zawsze ma rację - to punkt pierwszy, a jak twierdzisz ze tak nie jest to patrz punkt pierwszy. Wszyscy zajmują się swoimi sprawami a nie tym co potrzeba, bo ksiądz by się tylko modlił, prezes czy ktoś inny ważny będzie mówił o sobie, pani ze szkoły zajmie się kierowcą i lataniem po autobusie, a sprawy ważne zejdą na dalszy plan. Moim zdaniem na takich niby organizatorów powinny być nałożone bardzo wysokie kary to może innych by to odstraszyło i by się dwa razy zastanowili nad organizacją albo niech zatrudniają profesjonalnych pilotów - to chyba im wolno.
                            • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 11:10
                              Człowieku chyba cię pogięło. Co, może wprowadzisz ustawę, precyzującą komu wolno gdzie usiąść w autokarze?

                              To jest wolny kraj i każdemu wolno się zrzeszać, łączyć w grupy, wynajmować autokary i organizować wycieczki. I na tych wycieczkach modlić się, albo uprawiać seks, albo szukać kosmitów. "Pilot" i "przewodnik" to są zawody usługowe tak jak fryzjer czy barman. Można skorzystać z ich usług albo nie i zrobić sobie drinka samemu. Bardzo trudno niektórym to zrozumieć i roją sobie, że jakimś policyjnym przymusem zmusi się "klienta" do zakupu.
                            • agnes-05 Re: nasza praca 28.09.10, 11:19
                              frog5dh napisała:
                              Moim zdaniem na takich n
                              > iby organizatorów powinny być nałożone bardzo wysokie kary to może innych by to
                              > odstraszyło i by się dwa razy zastanowili nad organizacją albo niech zatrudnia
                              > ją profesjonalnych pilotów - to chyba im wolno.

                              No bez przesady...Za co kary? Przecież żyjemy w wolnym ( chyba?) kraju. Poza tym to właśnie często biura z licencją, w pogoni za zyskiem organizują wycieczki bez pojęcia, z minimalną ( albo wręcz żadną ) ilością noclegów, z niemożliwymi do zrealizowania programami itd...
                              Sukces imprezy zaczyna się po pierwsze w jej budżecie, bo koncepcja, różne pomysły organizacyjne, ilość noclegów, zatrudnienie profesjonalnych podwykonawców zależą od kasy. Po drugie musi to robić ktoś z głową i wyobraźnią. Wyobraźnią, która pozwoli na przewidywanie s k u t k ó w swego działania.

                              • bluemar Re: nasza praca 28.09.10, 11:49
                                Wolność wolnością-zwykle bywa źle pojmowaną jako "wolność Tomku w swoim domku".Dobrze jeżeli w swoim , ponieważ imprezy tzw zakladowe najczęsciej nie są organizowane ze środków będących prywatnymi środkami poszczególnych uczestników.Tak więc uczestnik takiej imprezy nie ma możliwości wyboru organizatora-albo weźmie udzial w zakładowej imprezie albo nie-o wyborze organizatora decydują za niego.Dlatego uważam,że frog5dh ma trochę racji-jeżeli impreza jest organizowana z jakiś funduszy "poza prywatnych" to organizator albo ten,który ma moc decyzyjną w wyborze organizatora powinien być zobligowany do dopilnowania aby taką imprezę obsługiwali profesjonaliści.
                                To samo (nawet sankcje) powinno dotyczyć koncesjonowanych organizatorów-posiadanie bowiem koncesji czy licencji to nie tylko zezwolenie na prowadzenie jakiejś działalności-to ma być gwarancja,że usługa zostanie wykonana należycie.
                                Takie pojmowanie wolności jak w niektórych postach to prosta droga do anarchii a tego chyba w turystyce (i nie tylko) nie chcemy?:)
                                • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 12:14
                                  > Wolność wolnością-zwykle bywa źle pojmowaną jako "wolność Tomku w swoim domku".
                                  > Dobrze jeżeli w swoim , ponieważ imprezy tzw zakladowe najczęsciej nie są organ
                                  > izowane ze środków będących prywatnymi środkami poszczególnych uczestników.Tak
                                  > więc uczestnik takiej imprezy nie ma możliwości wyboru organizatora-albo weźmie
                                  > udzial w zakładowej imprezie albo nie-o wyborze organizatora decydują za niego

                                  Jest wolność słowa - jeśli uważasz że tym ludziom robi się krzywdę to idź do nich z misją uświadamiającą jak to zostali skrzywdzeni. Jesteś mądrzejsza od organizatora, który podejmuję decyzję co do wyboru podwykonawcy? To się mu zareklamuj, masz prawo.

                                  > To samo (nawet sankcje) powinno dotyczyć koncesjonowanych organizatorów-posiada
                                  > nie bowiem koncesji czy licencji to nie tylko zezwolenie na prowadzenie jakiejś
                                  > działalności-to ma być gwarancja,że usługa zostanie wykonana należycie.

                                  Należyte wykonanie usługi to w warunkach - kapitalizmu - spełnienie potrzeb klienta. A nie jakichś urzędniczo wydumanych i narzuconych norm jak ma waglądać wypoczynek ludzi.

                                  > Takie pojmowanie wolności jak w niektórych postach to prosta droga do anarchii

                                  Wolność podróżowania, zrzeszania się, wyboru produktów do zakupu nazywasz anarchią? Przeprowadź się do Korei Pn może tam cię zrozumieją.

                            • smerv Re: nasza praca 28.09.10, 11:37
                              Dla BT najważniejszy będzie ten, kto im przyprowadzi zakładowa grupę, pilota wezmą za grosze i każą cicho siedzieć, powiedzieć parę słów, bo "ludzi zwiedzanie specjalnie nie interesuje, oni jadą wypocząć" - znacie takie teksty? Oczywiście ten najważniejszy z organizatorów jedzie za free i jeszcze trzeba się ciężko napocić, żeby zapłacił za wstępu (jeśli nie są w cenie, a tutaj organizator staje na uszach, żeby były, jak i cała reszta, łącznie z siusiu po drodze). Co zrobić - właśnie zwalczać monopole.
                              • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 11:46
                                > Dla BT najważniejszy będzie ten, kto im przyprowadzi zakładowa grupę, pilota we
                                > zmą za grosze i każą cicho siedzieć, powiedzieć parę słów, bo "ludzi zwiedzanie
                                > specjalnie nie interesuje, oni jadą wypocząć" - znacie takie teksty? Oczywiści
                                > e ten najważniejszy z organizatorów jedzie za free

                                Oczywiście? A co w tym dziwnego. Klient nasz pan - nie mają ochoty słuchać to nie. A to że organizator jest VIP-em, to normalne. Kwestia tylko precyzyjnego wyjaśnienia przed imporezą co jest FOC a co nie.

                                > je na uszach, żeby były, jak i cała reszta, łącznie z siusiu po drodze). Co zro
                                > bić - właśnie zwalczać monopole.

                                Monopole???? ktoś ma w Polsce monopol na organizowanie wycieczek? żartujesz chyba.
                                • smerv Re: nasza praca 28.09.10, 12:49
                                  No to zgłoś się do Dużego Zakładu S.A. i powiedz, że chcesz im zorganizować wycieczkę zakładową. Albo jakiś wypoczynek wakacyjny dla dzieci. Dowiesz się, gdzie Twoje miejsce. Powiedzą, że zorganizują przetarg, dopuszczając firmy posiadające odpowiednie licencje i zezwolenia. A wygra i tak szwagier pani z socjalnego.
                                  A czy nie uważasz, że ten, którego nazywasz VIPem, bo jest np. szefem działu socjalnego w owym S.A., jest po prostu łapówkarzem? Nie dość, że jedzie na koszt pozostałych uczestników, to jeszcze żąda specjalnych przywilejów...
                                  • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 13:25
                                    > No to zgłoś się do Dużego Zakładu S.A. i powiedz, że chcesz im zorganizować wyc
                                    > ieczkę zakładową. Albo jakiś wypoczynek wakacyjny dla dzieci. Dowiesz się, gdzi
                                    > e Twoje miejsce. Powiedzą, że zorganizują przetarg, dopuszczając firmy posiadaj
                                    > ące odpowiednie licencje i zezwolenia. A wygra i tak szwagier pani z socjalnego

                                    "Wycieczki zakładowe" kojarzą mi się z zamierzchłą epoką podobnie jak przysłowiowy śledź na gazecie. Zajmuję się trochę ambitniejszą turystyką, ale jeśli ktoś lubi się bawić w skansen, to niech to robi, i kupuje z całym dobrodziejstwem inwentarza - jak wspomniany nepotyzm. W końcu zakład S.A. to też przedsiębiorstwo prywatne niech decydują jak chcą.

                                    > A czy nie uważasz, że ten, którego nazywasz VIPem, bo jest np. szefem działu so
                                    > cjalnego w owym S.A., jest po prostu łapówkarzem? Nie dość, że jedzie na koszt
                                    > pozostałych uczestników, to jeszcze żąda specjalnych przywilejów...

                                    Nie - uważam że to fachowiec, i za umiejętność zorganizowania sporej grupy należy mu się odpowiednio spora nagroda.
                              • bluemar Re: nasza praca 28.09.10, 12:12

                                smerv napisał :
                                >, bo "ludzi zwiedzanie > specjalnie nie interesuje, oni jadą wypocząć" - znacie takie teksty? >
                                Oczywiście,że znamy ale to nie zwalnia z obowiązku zapewnienia pilota przez organizatora -pilot jak wiemy to nie przewodnik czyli nie jest osobą wyłącznie "od zwiedzania"-ma inny zakres obowiązków.
                                ps
                                Użytkowniku mkaczka -wielokrotnie pisałam na tym forum dla kogo jest ono przeznaczone.Jest to forum dla pilotów wycieczek a póki co zgodnie z definicją i literą prawa żeby być pilotem i mieć m in prawo do zabierania tu głosu należy posiadać stosowną licencję.
                                Użytkownik mkaczka jak sam pisze licencji nie posiada i wisi mu ona kalafiorem - to chyba bez żalu to forum opuści?
                                • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 12:25
                                  > Użytkowniku mkaczka -wielokrotnie pisałam na tym forum dla kogo jest ono przez
                                  > naczone.Jest to forum dla pilotów wycieczek a póki co zgodnie z definicją i li
                                  > terą prawa żeby być pilotem i mieć m in prawo do zabierania tu głosu należy pos
                                  > iadać stosowną licencję.

                                  Nie, bo ja wielokrotnie pisałem, że aby być pilotem wycieczek nie trzeba mieć stosownej licencji. Ten przepis dotyczy formalnie tylko niewielkiego sektora organizatorów wycieczek.
                                  • bluemar Re: nasza praca 28.09.10, 12:37
                                    mkaczka napisał:
                                    >przepis dotyczy formalnie tylko niewielkiego sektora organizatorów wycieczek. >

                                    :) -ten "przepis" jak narazie jest zawarty w ustawie -a ustawa to z definicji : akt powszechnie obowiązujący,bez względu na fakt czy się to komuś podoba czy nie.
                                    • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 12:43
                                      > :) -ten "przepis" jak narazie jest zawarty w ustawie -a ustawa to z definicji :
                                      > akt powszechnie obowiązujący,bez względu na fakt czy się to komuś podoba czy n
                                      > ie.

                                      Nie "powszechnie". Powszechne to jest prawo ciążenia. A polska ustawa dotyczy tylko pewnego wąskiego sektora usługodawców turystycznych a nie sztuki pilotażu jako takiej.
                                • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 12:40
                                  Aha i jeszcze jedno:

                                  > Użytkowniku mkaczka

                                  Użytkowniku bluemar - do mnie nie trzeba zwracać się "użytkowniku mkaczka" - mkaczka to tylko mój nick na forum gazeta.pl natomiast posty swoje podpisuję swoim pełnym imieniem i nazwiskiem. Ponadto od 20 lat pracuję w międzynarodowym biznesie turystycznym i uważam że moje rady dla pilotów mogą być cenne, dlatego czasem zabieram tu głos. I trudno, abym jakkolwiek się przejął pogróżkami anonimowego nicka.
                                  • bluemar Re: nasza praca 28.09.10, 12:59
                                    mkaczka napisał:
                                    > natomiast posty swoje podpisuję swoim pełnym imieniem i nazwiskiem. Ponadto od 20 lat pracuję w międzynarodowym biznesie turystycznym>się przejął pogróżkami anonimowego nicka...>

                                    Odsyłam do słownika języka polskiego do definicji słowa "pogróżka" i kilku innych przy okazji .
                                    Należy rozumieć znaczenie używanych słów w przeciwnym razie są problemy nie tylko z komunikacją ale i np z zrozumieniem i właściwą interpretacją aktów prawnych a także regulaminu forum,na którym z założenia posługujemy się nickami.

                                    >. Ponadto od 20 lat pracuję w międzynarodowym biznesie turystycznym>

                                    czyli : oprowadzam zagranicznych turystów po Krakowie bez stosownych uprawnień-mając w głębokim poważaniu wydane i obowiązujące w kraju akty prawne-czy tak należy wypowiedzi użytkownika mkaczka rozumieć?
                                    • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 13:15
                                      > czyli : oprowadzam zagranicznych turystów po Krakowie bez stosownych uprawnień-
                                      > mając w głębokim poważaniu wydane i obowiązujące w kraju akty prawne-czy tak na
                                      > leży wypowiedzi użytkownika mkaczka rozumieć?

                                      Aha, do tego jeszcze gwałcę nieletnich, wypijam krew itp.

                                      A co do meritum - przykład bardzo dobry: Ogromna większość imprez dla cudzoziemców w Polsce w ogóle NIE PODLEGA regulacji polskiej ustawy turystycznej. Dlatego, że organizatorem takich imprez jest podmiot zagraniczny, działający według prawa zagranicznego i podlegający tamtejszej jurysdykcji, która nie wymaga żadnych "uprawnień" od pilotów. Nawet jeśli w realizacji imprezy uczestniczy jakieś polskie biuro turystyki przyjazdowej, jest tylko podwykonawcą a nie podmiotem podpisującym umowy z klientami.

                                      • bluemar Re: nasza praca 28.09.10, 13:45
                                        mkaczka napisał:
                                        >Ogromna większość imprez dla cudzoziemców w Polsce w ogóle NIE PODLEGA regulacji polskiej ustawy turystycznej. Dlatego, że organizatorem takich imprez jest podmiot zagraniczny, działający według prawa zagranicznego i podlegający tamtejszej jurysdykcji>

                                        Tyle tylko,że obsługujący na polskim terenie tych turystów (np fałszywy przewodnik po grodzie Kraka) tej niechcianej i głupiej polskiej jurysdykcji podlega jak najbardziej,podwykonawca również.Ustawa określa kto ma prawo prowadzić działalność-nie określa ani nie kategoryzuje klientów na krajowych i zagranicznych.Krótko mówiąc : żeby działać w turystyce potrzebna jest koncesja albo licencja,albo i jedno i drugie-natomiast nie jest istotne czy klientem jest indywidualny turysta czy np BT,czy cudzoziemiec czy tubylec.
                                        • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 14:05
                                          > Tyle tylko,że obsługujący na polskim terenie tych turystów (np fałszywy przewod
                                          > nik po grodzie Kraka) tej niechcianej i głupiej polskiej jurysdykcji podlega

                                          Muszę cię zmartwić - nie podlega. W tym przypadku "na polskim terenie" następuje tylko realizacja usługi, która została wcześniej sprzedana za granicą i według tamtejszego prawa zostały ustalone warunki jej świadczenia. Nie jest w gestii polskiego urzędu sprawdzanie jak np. niemieckie biuro obsługuje niemieckiego klientowi. A intencją ustawy jest tylko i wyłącznie dbanie o prawidłowość zawierania umów a nie zapewnianie dochodów tym, którzy nie potrafią sprzedać swoich usług na wolnym rynku. Tyle w tym temacie.
                                          • bluemar Re: nasza praca 28.09.10, 14:10
                                            mkaczka napisał:
                                            >........>
                                            polecam jednak przestudiowanie słownika języka polskiego-na pewno wiedza ta okaże się bardzo pomocna i w życiu i w zrozumieniu tekstów ustaw.
                                            • mkaczka Re: nasza praca 28.09.10, 14:18
                                              Dziękuję, ale naprawdę nie mam z tym problemu. Szanowny bluemar natomiast ma. Ale jak zauważyłem, to dość powszechna przypadłość w tym środowisku.
                                              • id.kulka Re: nasza praca 28.09.10, 17:37
                                                mkaczka napisał:

                                                > Szanowny bluemar natomiast ma.

                                                Po tylu postach nie zorientowałeś się, że Bluemar jest kobietą?

                                                A
                                                > le jak zauważyłem, to dość powszechna przypadłość w tym środowisku.

                                                ...
            • slovenika Re: nasza praca 28.09.10, 12:17
              prosze nie przekrecac moich slow!!! nie napisalam, ze nie rozumiem tresci zawartek w linku, ale zdenerwowalo mnie podejscie : na tym forum przynajmniej powinni !!!!!!!!!!!!!!!!
              tyle
Pełna wersja