Gość: DARG
IP: 80.48.245.*
12.06.05, 18:11
NIGDY NIE WYBIERAJCIE BIURA OASIS. Wróciłem z wycieczki do Tunezji. Jedyne
słowo jakie ciśnie mi się na usta to #$%^^#$^%^. Hotel trzygwiazdkowy
oferowany jako czterogwiazdkowy, śmierdzące posiłki (przez czternaście dni
tak naprawdę w dzień w dzień to samo) które można spożywać w uroczym
towarzystwie stad much tylko czyhających na okazję, żeby usiąść wam w
talerzu. A nawet jak muchom by się nie udało, to obsługa zadba o to, by
stosowna ich ilość znalazła się w posiłkach w formie przyprawy (w dużych
ilościach). W formule all inclusive barmani (w barze otwartym do 24:00)
informują o 22, że nie ma wódki, ginu, whiskey, coli, tonicu, fanty,
sprite'a, a jedyną rzeczą której można się napić jest boukha (taki lokalny
śmierdzący bimber z daktyli, którego nie da się wypić bez względu na stopień
zdesperowania). Rezydentki wybierane są chyba (w mojej opinii) na zasadzie :
która bardziej ograniczona i mniej operatywna. Nie potrafią niczego załatwić,
stawiają się nawet jeśli ma się uzasadnione pretensje (np. czekanie 12 godzin
po przylocie na zakwaterowanie) i UWAGA CIEWKAWOSTKA
: odmawiają przyjęcia (podpisania, parafowania) pisemnych reklamacji (tak że
po powrocie nie mozna zrobic nic, bo zgodnie z umową biuro rozpatruje tylko
reklamacje zgłoszone rezydentowi na dowód czego na takiej reklamacji powinno
być jego (rezydenta) potwierdzenie zgłoszenia reklamacji). Krótko rzecz
biorąc OASIS polecam tylko i wyłącznie desperatom z nadmiarem kasy, brakiem
wyobraźni i zamiłowaniem do spędzania wolnego czasu w mało ciekawym miejscu
(hotele koszmarnie usytuowane) w towarzystwie (nie do odrzucenia) setek much.