02.04.06, 19:29
O Pradze już było (w wątku Justyny), teraz trochę przydatnych i zebranych
linków z Czech ogólniej
www.turistik.cz
www.czechtourism.cz
www.holidayinfo.cz
www.czech-republic.cz
www.travelguide.cz
www.raft.cz
www.skyfly.cz
www.speleo.cz
www.caves.cz
www.nature.cz/jeskyne
www.bohemiaservice.cz
www.ceskehory.cz
www.hradyazamky.cz
hrady-zamky.czwww.skiareal.cz
www.pruvodce.cz
www.visitczechia.cz
www.czechcentres.cz/warsaw
www.accomodation-czech-republic.cz
www.hotel-pension.cz
czech.slovanova.sk
pl.hotel-pension.cz
www.studenthostel.cz
www.nfhr.cz
www.eceat.cz
www.klubturistu.cz
www.schkocr.cz
www.eczechy.cz
dir.seznam.czwww.zoohoo.cz

Transport w Czechach

www.cd.cz
www.vlak.cz
www.jizdenka.cz
www.vlak-bus.cz
www.czechairlines.cz
www.wamk.cz
www.portal.jizdnirady.cz (rozkłady jazdy w pdfie z dowolnego przystanku)

c.d.n...
Obserwuj wątek
    • pilot_poz Re: Czechy 02.04.06, 19:40
      I ciąg dalszy : tym razem jakby ktos sie wybierał w góry

      www.hory.net Ogólnogórski portalhory.net
      www.kamnahory.cz Dokąd w góry - czeski wortal ogólnogórski
      www.horskasluzba.cz Czeska górska służba ratownicza


      Góry Czech

      www.jizerske-hory.cz Strona o Górach Izerskich
      www.jested-ski.cz Narty w masywie Jestedu
      www.ceskesvycarsko.cz Wszystko o Szwajcarii Czeskiej
      www.sumavanet.cz Masyw Szumawy
      www.cesky-raj.info Centrum informacyjne Czeskiego Raju
      www.ceskyraj.cz Strona o Czeskim Raju
      www.bohemian-paradise.info Jeszcze o Czeskim Raju
      www.zelbrod.cz Serwis miejski Zelezny Brod (Czeski Raj)
      www.mala-skala.cz Muzeum Architektury Ludowej w Malej Skale (Czeski Raj)
      www.schkocr.cz Park Krajobrazowy 'Czeski Raj'
      www.krnap.cz Krknossky Narodny PArk
      www.cerna-hora.cz Ski Areal Cerna Hora
      www.harrachov.cz Serwis miejski Harrachova
      www.harrachtour.cz Turystyka w Harrachovie
      www.turistapec.cz Pec pod Snezkou
      www.cernydul.cz Turystyka piesza i narty w Czernym Dole
      www.korenovsko.cz Okolice miasta Korenov
      www.malaupa.cz Zaraz za Przeł. Okraj czyli Mala Upa i okolice
      www.mestospindlerovymlyn.cz Serwis miejski Spindlerovego Mlyna
      www.ergis.cz/krknose Związek 37 miast i gmin karkonoskich
      www.skalyadrspach.cz Najpopularniejsze Skalne Mesto czyli Adrspach
      www.broumovsko.cz I sąsiednie skały w okolicach Broumova
      www.orlickehory.cz Wszystko o Górach Orlickich
      www.orlicko.cz Rejon Gór Orlickich
      www.skiricky.cz Skiareał Ricky
      www.acrobatpark.cz Park akrobacyjny w Stitach
      www.armyfort.com Muzeum Wojenne - forty w Kralikach
      www.bunkry.cz/bouda Forty w rejonie Lichkova
      www.opevneni-stm.wz.cz Umocnienia graniczne koło Stareho Mesta
      www.klepacov.cz Ski Areal Klepacov
      www.rychleby.cz Rychlebske Hory (czyli czeska wersja Gór Złotych)

      Góry Moraw

      www.info.jesenik.cz Strona o Jesenikach
      www.info-jesenik.cz Strona o Jesenikach II
      www.sneznik.cz Wszystko o ¦nieżniku
      www.jeseniky.net Turystyka w Jesenikach
      www.sweb.cz/skanzen Skansen rolniczy w Rapatinie k/Sumperka
      www.staremesto.info Stare Mesto pod Sneznikem
      www.staromestsko.cz Okolice Starego Miasta
      www.jeseniky-praded.cz Masyw Jeseników i ich najwyższy szczyt - Praded
      www.praded.cz Jeszcze o Pradedie
      www.vrbnopp.cz Vrbno pod Pradedom
      www.haltmar.cz Zima inaczej - czyli zjazdy pontonami po śniegu
      www.beskydy.com Wszystko o czeskich Beskidach
      www.beskydy-info.cz Strona informacyjna czeskie Beskidy
      www.jablunkov.cz Strona miasta Jablunkov
      www.beskydy-valassko.cz Beskidy Wołoskie
      www.frenstat.cz Strona miasta Frenstat pod Radegastem
    • pilot_poz Re: Czechy 04.04.06, 17:52
      Kolejna porcja linków, tym razem ciekawe muzea oraz kwintesencja Czeskości (poza
      pivem ma się rozumieć ;) ) czyli zamky a hrady

      Muzea (po)przemysłowe w Czechach

      www.skoda-auto.cz/muzeum Muzeum Skody w Mladej Boleslavi
      www.muzeum-pribram.cz Muzeum Górnicze Pribram
      www.muzeumokd.cz Muzeum Górnicze Vinarice
      www.fordchar.cz/classic Muzeum Aut Sportowych w Lanach
      www.volny.cz/skanzen_lhota Skansen wyrobu węgla drzewnego w Bratronicach
      www.osf.cz/barbora Kamieniołom wapienia w Czeskim Krasie
      www.cez.cz Zwiedzanie elektrowni wodnej w Stechovicach
      www.cd.cz/muzeum Muzea kolejnictwa w Czechach

      www.hradceskystenberk.cz Zamek w Sternberku
      www.nowe-hrady.cz Pałac w Novych Hradach
      www.zamekdobris.cz Pałac w Dobrisu
      www.kacina.cz Pałac w Kacinie
      www.spusc.cz/objekty/kokorin Zamek w Kokorinie
      www.melnik2000.cz/kokorinsko Druga strona o zamku w Kokorinie
      www.zamekkonopiste.cz Pałac w Konopistu
      www.krivoklat.cz Zamek Krivoklat
      www.guide.kutnohorsko.cz Zamek Vlassky Dvur koło Kutnej Hory
      www.lobkowicz-melnik.cz Pałac Lobkowiczów w Melniku
      www.spusc.cz/objekty/hradiste Pałac w Hradiste
      www.okov.cz Ruiny zamku Okov
      www.hradkarlstejn.cz Zamek Karlstejn
    • pilot_poz Re: Czechy 14.04.06, 09:07
      www.plzen-city.cz Serwis miejski Plzna
      www.beerworld.cz 'Świat Piwa' w Plznie
      www.mesto-podebrady.cz Serwis miejski Podebrady
      www.http://www.kh.cz Serwis miejski Hutna Hora
      infocentrum.kh.cz Centrum IT w Kutnej Horze
      www.cms-kh.cz Muzeum Czeskiego Srebra w Kutnej Horze
      muzeum.kutnohorsko.cz Sztolnia sw. Jerzego w Kutnej Horze
      www.vychodnicechy.cz Wszystko o wschodnich Czechach
      www.ipardubice.cz Serwis internetowy Pardubic
      www.pardubice-racecourse.cz Wielka Perdubicka online
      www.muzeumremesel.cz Muzeum Rzemiosł w Letohradzie
      www.ic-hk.cz Serwis miejski Hradec Kralove
      www.obriakvarium.cz Akwarium w Hradcu Kralove
      www.kr-karlovarsky.cz Kraj Karlovarski
      www.usti-nad.labem.cz Serwis miejski Usti nad Labem
      www.kr-ustecky.cz Kraj ustecki
      www.jizni-cechy.cz Kraj Południowoczeski
      www.jiznicechy.cz Inna strona Kraju Południowoczeskiego
      www.ckrumlov.cz Cesky Krumlov
      www.pamatky-jc.cz Zabytki południowych Czech
      www.litomerice.cz Serwis miejski Litomierzyc
      www.pamatnik-terezin.cz Terezin - twierdza i cmentarz
      www.c-budejovice.cz Miasto Budejowice
      www.telcsko.cz Miasto Telc i okolice
      www.telc-etc.cz Serwis miejski Telca
      www.ckrumlov.cz/infocentrum Centrum Informacyjne miasta Czeski Klumlow
      www.litomysl.cz Litomysl
      www.smetanovalitomysl.cz Międzynarodowy Festiwal Operowy w Litomyslu
      www.betlem.cz Muzeum szopek w Trzebechowicach
      www.infolbc.cz Oficjalna strona miasta Liberec
      www.centrumbabylon.cz Centrum handlowo-rozrywkowe w Libercu
      www.mestojablonec.cz Serwis miejski Jablonca nad Nysą
      web.quick.cz/msbjbc Muzeum Szkła, Biżuterii w Jabloncu nad Nysą
      www.euroregion-nisa.cz Strona Euroregionu Nysa
      www.jicin.cz Oficjalna strona miasta Jicin
      www.jicin.org Druga strona o Jicinie
      www.jicinsko.cz Okolice Jicina
      www.mujicin.cz Muzea w Jicinie i okolicach
      www.pohadka.cz Fundacja 'Jicin - Miastem Bajek'
      www.muzeum-turnov.cz Muzeum Obróbki Kamieni Szlachetnych w Turnovie
      www.mb-net.cz Oficjalna strona miasta Mlada Boleslav
      www.samk.cz Aquapark w Kladnie
      ceskras.schkocr.cz Park Krajobrazowy 'Czeski Kras'
      www.trebic.cz Dzielnica i muzeum żydowskie w Trebicu
      www.mukolin.cz Kolin - centrum pielgrzymkowe
      www.svata-hora.cz Centrum pielgrzymkowe Święta Góra w Pribramie
      www.svatyjan.cz Centrum pielgrzymowe 'Święty Jan pod Skałką'
    • turdoradca Morawy winem podlane 15.09.06, 12:11
      www.polskieradio.pl/czaswolny/artykul.aspx?id=1
      Morawy winem podlane
      29.08.2006 01:30
      STANISŁAW TEKIELI

      Od nabycia przed dwoma laty magicznej księgi Richarda Nebeskego “Morawy
      Południowe - Na winnych ścieżkach” tudzież mapy “Jižní Morava – Vinohrady a
      vinné sklepy” nie marzyliśmy o niczym innym jak puścić się na ślepo w tę
      morawską krainę, dusze i ciała powierzając pieczy św. Urbana Męczennika –
      chrześcijańskiej inkarnacji Bachusa. Życie jednak rzucało gdzie indziej i
      dopiero teraz, w upalne dni czerwcowe, mogliśmy to marzenie w kilkudniowej
      przynajmniej odsłonie zrealizować.

      Wielogodzinne studia wzmiankowanej księgi (i mapy) pozwoliły na wybór miejsca
      najbardziej... nijakiego, najlepiej zatem gwarantującego separację od spraw
      wielkiego świata – miasteczko Čejč. Tu nie dotarła jeszcze – pomyśleliśmy, jak
      się okazało, całkowicie słusznie – zagraniczna stonka turystyczna, która pożarła
      niestety piękne podobno niegdyś miasto Pragę!

      Już przesiadka w Hodonínie z ekspresu Warszawa-Wiedeń do wagonika lokalnej
      kolejki obsługiwanej przez szynobusy (godnych zaiste następców zaczarowanych
      kolejek wąskotorowych!) uświadomiła nam, że z wyborem mieliśmy rację. Leniwie
      sunąc śród pól i trzcinowisk, przenosiliśmy się oto w nieznaną nam
      czasoprzestrzeń, w krainę zupełnie anonimowych wiosek i miasteczek, zaludnionych
      przez autentycznych, prostych Czechów (czy, jak kto woli, Morawian), nie
      nastawionych (jeszcze?) na drapieżne dorabianie się na turystach. W pensjonacie,
      w którym się zatrzymaliśmy, otwartym przed sześciu laty, byliśmy – jak na
      wstępie oświadczył nam nieco zdziwiony gospodarz – pierwszymi zagranicznymi
      gośćmi (gwoli ścisłości: był przed nami jeden Polak, na stałe jednak mieszkający
      w Pradze). W trakcie pięciodniowego pobytu na Morawach nie widzieliśmy ani
      jednego (sic!) cudzoziemca, co miało jednak i swoją uciążliwą stronę: wszędzie
      musieliśmy się zmagać z pięknym skądinąd, ale pełnym dla Polaka niebezpieczeństw
      językiem czeskim, żaden inny nie zdawał się tu na nic.

      Čejč jest miasteczkiem architektonicznie brzydkim, bez żadnej idei przewodniej,
      w praktyce bez zabytków, jeśli nie liczyć stojącej na niewielkim placu
      drewnianej prasy winiarskiej (1790) czy przydrożnej kapliczki św. Kajetana
      (1722). Warto tu jednak odwiedzić źródło lecznicze Heliga, przez miejscowych nie
      bez racji zwane smrad’avka, które perłą architektury wprawdzie nie jest, ale
      zawartością siarkowodoru (charakterystyczny zapach zgniłych jaj, dobre ponoć na
      wątrobę) mogłoby spokojnie iść w konkury ze słynnym krynickim Zubrem. Oko
      przyciąga też wielgachny młyn w centralnym punkcie miasteczka.

      Pierwsi mieszkańcy Čejča (osadę wzmiankują już dokumenty z 1222 r.) zostali
      wybici bądź pouciekali w trakcie wojen husyckich i cesarzowa Maria Teresa (od
      niej pobliski Terezín) musiała go na nowo zaludnić, tym razem przybyszami z
      Lotaryngi, którzy przywieźli ze sobą niebagatelny walor – kunszt uprawy win, a w
      każdym razie nowe, nieznane tu dotąd szlachetniejsze szczepy. Po kolonistach
      została do dziś ulica Francouzská, stanowiąca główną oś miasteczka. Na jej
      przedłużeniu zbudowano w ostatnich latach zalążek bardzo nowocześnie
      wyglądającego parku, pieniędzy nie starczyło jednak na resztę i obiekty te
      porasta obecnie na metr i więcej wysokie zielsko...

      Cóż nam jednak po architektonicznych niedoskonałościach miejsca, skoro
      znajdujemy się w samym centrum mutĕnickiego (od pobliskich Mutĕnic) regionu
      winnego, gdzie nad podziw mają się udawać szczepy Pinot Noir, Riesling, Traminer
      (z białych), czy Frankovka i Modrý Portugal (z czerwonych)! I tu największe
      zaskoczenie: w żadnym z dwóch czynnych w miasteczku sklepów, ani w żadnej z obu
      tamtejszych restauracji nie uświadczysz wina, wszędzie pełno za to piwa i
      mocnych trunków! Bo wino każdy ma swoje, w domu – tłumaczy z serdecznym
      uśmiechem barmanka, a my zaczynamy z wolna uświadamiać sobie grozę sytuacji. Oto
      niczym Tantalowi zanurzonemu po brodę w sadzawce, w epicentrum regionu winnego
      przyjdzie nam umierać z pragnienia! Barmanka lituje się i wyciąga z lodówki
      litrową butelkę dyżurnego półsłodkiego sikacza z bratniej Słowacji (“Kláštorné
      červené”), co pochylony nad kuflem autochton komentuje krótko: To ne jde pít! Ma
      rację, pić tego nie idzie, a ponieważ za piwem nie przepadamy, decydujemy się na
      wieczór z kofolą – ową czechosłowacką siostrą polo-cocty, wraz z którą dawały
      niegdyś robotniczo-chłopski odpór imperialistycznej coca-coli.

      Do pensjonatu wracamy smutni, z poczuciem klęski. I nagle prawdziwy cud – w
      drzwiach staje oto nasz gospodarz, mówiąc: Mam we zwyczaju częstować na
      powitanie gości moim winem. Proszę państwa na dół, do piwnicy! Schodzimy,
      gospodarz otwiera wrota, zdejmuje z kołka koštíř – szklany instrument do
      czerpania wina, podchodzi do pierwszej z beczek, zasysa uczciwą porcję i spod
      palca blokującego otwór pipety napełnia do połowy trzy kieliszki. Nie dajemy się
      długo prosić...

      Degustacja prowadzona jest planowo, od najlżejszych białych po najtęższe
      czerwone szczepy; oprócz wyżej wymienionych, z których region ten słynie,
      zapamiętaliśmy m.in. Neuburgera i Rulanda (białego burgunda). Największą jednak
      chlubą naszego gospodarza jest Modrý Portugal w wydaniu... różowym. Okazuje się,
      że jeśli czerwonokrwistego z natury Portugalczyka potraktować jak wina białe,
      tj. po zbiorze wrzucić od razu do tłoczni, bez zwyczajowego dla win czerwonych
      odczekania ok. 10 dni, otrzymujemy trunek różowy o bardzo przyjemnym aromacie.



      Próbek było 10-11, dwie czy trzy, które nam najbardziej smakowały, zresztą
      powtórzone, o każdym gatunku kilkuminutowy wykład, plątały się nazwy szczepów
      czeskie, niemieckie i francuskie, jedynie morawski dialekt naszego miłego
      gospodarza stawał się w miarę kolejnych degustacji coraz bardziej jakby
      zrozumiały... I kiedy świat zaczynał już wokół nas z lekka wirować, gospodarz,
      po degustacji ostatniej próbki, zatrważająco trzeźwym głosem spytał: No to które
      mam lać?

      Trwała noc (skądinąd świętojańska), potworny upał nieco zelżał, a my przy stole
      ustawionym na tarasie kontynuowaliśmy przewspaniały morawski sympozjon. Tylko
      żadną miarą nie możemy sobie przypomnieć, który trunek wybraliśmy na resztę
      wieczoru...

      Rześkie powietrze najkrótszej nocy w roku (a może magiczne właściwości
      smrad’avki?) uratowały nas przed nazbyt bolesnymi zazwyczaj konsekwencjami
      nadmiernej konsumpcji napojów wyskokowych. Bachus jednak czuwał, szykując nowe
      pokusy. Po całodziennym leniwym wałęsaniu się po anonimowych wapiennych
      pagórkach powrót do domu wypadł nam przez wspomniany Terezín. A tam zasadzka:
      jak zawsze w ostatnią sobotę czerwca trwa w Terezínie Den otevřených sklepů,
      czyli “Dzień otwartych piwnic” (skądinąd ‘piwnica’ to fatalnie zapożyczony
      bohemizm, bo etymologicznie prowadzi oczywiście do piwa; oba trunki podzieliły
      zresztą mieszkańców miasteczka bez reszty: kto nie był w otevřených sklepech,
      oglądał właśnie mundial w piwiarni “U Fridrichů”).

      Za bilet wstępu w wysokości 50 koron (ok. 7 złotych) piętnastu lokalnych
      producentów win zaprasza do swoich wydrążonych na zboczu wzgórza jedna obok
      drugiej tunelowych piwnic, częstując czym chata bogata. W cenie biletu jest też
      okolicznościowy kielich, koncert cymbalistów (cymbały podążają jakoś za winem
      już od Grecji), występy zespołów ludowych. Tyle że przybyliśmy dość późno,
      właściciele winnic oraz ich goście już się nieco nad stołami kiwają i nikt nie
      potrafi nam powiedzieć, gdzie i komu uiścić rzeczone 50 koron. Degustowaliśmy
      zatem na gapę, słuchając spontanicznych męskich śpiewów, tudzież zażartych
      politycznych debat, które nad Wisłą, w kraju wódki, przy podobnym stopniu
      upojenia kończyłyby się jeśli nie bijatyką, to ciężką obra
      • turdoradca c.d.: Morawy winem podlane 15.09.06, 12:14
        c.d. Morawy winem podlane
        www.polskieradio.pl/czaswolny/artykul.aspx?od=3&id=1

        Za bilet wstępu w wysokości 50 koron (ok. 7 złotych) piętnastu lokalnych
        producentów win zaprasza do swoich wydrążonych na zboczu wzgórza jedna obok
        drugiej tunelowych piwnic, częstując czym chata bogata. W cenie biletu jest też
        okolicznościowy kielich, koncert cymbalistów (cymbały podążają jakoś za winem
        już od Grecji), występy zespołów ludowych. Tyle że przybyliśmy dość późno,
        właściciele winnic oraz ich goście już się nieco nad stołami kiwają i nikt nie
        potrafi nam powiedzieć, gdzie i komu uiścić rzeczone 50 koron. Degustowaliśmy
        zatem na gapę, słuchając spontanicznych męskich śpiewów, tudzież zażartych
        politycznych debat, które nad Wisłą, w kraju wódki, przy podobnym stopniu
        upojenia kończyłyby się jeśli nie bijatyką, to ciężką obrazą, tu jednak – pod
        pieczą Dionizosa – jakoś rozchodziły się po kościach.

        Kątem oka, w pośpiechu przechodząc od jednego do drugiego “sklepiku” (w końcu
        było ich aż 15!), podziwialiśmy urodę piwniczek, tak wewnętrzną (pękate dębowe
        beczki, instrumentarium winiarskie godne warsztatu alchemika), jak i zewnętrzne
        zdobienia pstrokato malowanych fasad z obowiązkowo wypisaną nad niemal każdą
        bramą dewizą, inspirację czerpiącą bądź z łaciny (In vino veritas), mądrości
        ludowej (Czymże życie bez wina i kobiet?) czy też religijno-patriotycznych
        refleksji (Boże chroń ojczyznę naszą!). Maleńki Terezín zresztą największą
        kolekcją nadbramnych malunków i haseł (jak i samych “sklepików”) poszczycić się
        nie może. Pragnący dłużej napawać oczy urodą tej osobliwej architektury powinni
        się udać np. do wspomnianych już Mutĕnic (jedna stacja kolejki przed Čejčem).

        Podobnie jak poprzedniego wieczoru, szczegóły także i tej biesiady zatarły nam
        się w pamięci, z wyjątkiem może czerwonego André – oryginalnego miejscowego
        szczepu, wyhodowanego w latach 20. ubiegłego wieku w Instytucie Uszlachetniania
        Win w pobliskich Velkych Pavlovicach.

        Gwiazdy pomyliły się w tym roku i kanikuła przyszła już w czerwcu. Upał, po
        czesku vedro, nie pozwalał na dłuższe wycieczki. Ratowała nas magiczna kolejka
        linii Hodonín-Zaječí podwożąc do kolejnych wiosek zdobiących dolinę rzeczki
        Trkmanki, z których dokonywać mogliśmy krótkich, niemęczących wypadów na
        pobliskie pagóry o niepretensjonalnych nazwach i wysokościach: Kobylí vrch (334
        m npm), Kobylská skála (264 m), Kraví hora (262 m). Ta ostatnia zresztą dorobiła
        się własnej państwowości (patrz niżej). Tym samym kombinowanym sposobem
        odwiedziliśmy w pobliskich Čejkovicach przebudowany niestety w XVIII w. zamek
        templariuszy, trzypiętrowe tarasy winnych piwnic pod Vrbicami, niezliczone
        przydrożne kapliczki, winnice, sady i cmentarze. Najbardziej ergonomicznie
        byłoby może ruszać w ten pofałdowany kraj rowerem, co odkryli zresztą sami
        Morawianie, wytyczając całkiem gęstą sieć ścieżek. Rower lepiej jednak przywieźć
        ze sobą, wypożyczalnie bowiem posiadają – na ile byliśmy w stanie stwierdzić –
        najdroższe jedynie hotele. Nieco także mniej optymistycznie niż pan Nebeský
        zapatrujemy się na możliwość spontanicznego na Morawach nocowania gdzie popadnie
        – w wielu małych wioskach (jak np. we wspomnianym Terezínie) nie ma żadnych
        obiektów noclegowych, gospodarze pensjonatów najczęściej nie przepadają też za
        gośćmi odwiedzającymi ich przybytek na jedną tylko noc czy dwie. Pozostają
        schroniska habsburskiej jeszcze proweniencji Towarzystwa Junackiego “Sokol”,
        zlokalizowane często przy miejscowych stadionach czy szkołach (standard jak w
        naszym PTSM). Najrozsądniej jednak chyba zapewnić sobie jakiś nocleg z góry, co
        w dobie internetu nie stanowi większej trudności.

        Powiedziawszy co nieco o trunkach, wypada wspomnieć i o jedzeniu. I tu kłopot:
        nie udało nam się bowiem odkryć oblicza morawskiej kuchni, które wyróżniałoby ją
        jakoś szczególniej na tle ogólnoczeskiego standardu (knedliki, gulasz, czerwona
        kapusta, dziczyzna, kaczka i wszelkie mięsa, najczęściej w ciężkich,
        zawiesistych sosach). Podobną obserwację zawarł w swym przewodniku Nebeský,
        stwierdzając ze smutkiem, iż wybierających się do kraju południowych sąsiadów po
        raz pierwszy należy przestrzec, że, delikatnie rzecz ujmując, nie jest to raj
        dla wegetarian – ci mogą tu właściwie liczyć tylko na smażony ser, dostępny za
        to wszędzie, często w kilku odmianach (na Morawach, obok klasycznego, gatunki
        hermelin i niva). Miejscowym “specyfikiem” jest bez wątpienia karkówka (w
        całości lub drobniutko pokrojona), obłożona potężną warstwą smażonego boczku i
        kiełbasy. Danie to raz pojawia się pod nazwą ‘chłopskie jadło’, to znów jako
        ‘tajemnica rycerza’; znać, że cholesterolowy zastrzyk ceniły sobie wszystkie
        czeskie stany. Inną miejscową osobliwością (a może tylko naszym pechowym
        trafieniem czy wręcz efektem upałów?) wydaje się być sałatka szopska podawana w
        postaci... zupy. Cóż, co kraj, to obyczaj, można się i do tego przyzwyczaić. Dla
        tutejszych win – warto!

        REPUBLIKA KROWIEJ GÓRY



        Jest coś niesamowitego w widoku, jaki rozpościera się w kierunku zachodnim ze
        stacyjki kolejowej w Boreticach – idealnie symetryczna, spłaszczona jakby dłońmi
        garncarza z obu stron, zryta winnicami góra z dominującą ponad nią wieżą
        widokową. Ale najbardziej uderza werżnięta w zbocze, pod linijkę ustawiona
        ściana kilkudziesięciu zabudowań. Po uważniejszym przyjrzeniu się nie mamy
        wątpliwości – są to gęsto upchnięte jeden przy drugim “sklepiki”, czyli
        piwniczki winne, z dobudowanym ponad nimi piętrem mieszkalnym. Przy odrobinie
        zapomnienia da się uwierzyć, że jesteśmy w którymś z krajów śródziemnomorskich!

        Kontrast między geometrią zwykłej “rozlazłej” podgórskiej wioski (Boretice), a
        regularną linią będącej niegdyś jej przysiółkiem Krowiej Góry jest wprost
        uderzający. Nic dziwnego, że mieszkańcy tej ostatniej postanowili się od
        macierzystej wioski (poświadczonej już w XIII-wiecznych dokumentach) odłączyć.
        Oto 200-300 metrów od stacji, po zejściu z głównej drogi natrafiamy na flagę,
        herb i tabliczkę informującą, że przekraczamy właśnie granicę Wolnej Federalnej
        Republiki Krowiej Góry (Svobodná spolková republika Kraví Hora).

        Po kilkunastu latach walki o niezawiłoścą, w grudniu 2000 r. ziściły się
        marzenia tutejszych independentystów – władze Krowiej Góry ogłosiły jej
        niepodległość, wybrano rząd i prezydenta, przyjęto godło, własną walutę
        (kravíhorec) i hymn. Wkrótce niezależność Krowiej Góry uznały władze gminy
        Boretice, a nawet czeski parlament.

        Podstawą ekonomiczną bytu republiki jest produkcja wina i dochody z turystyki (2
        hotele, 3 pensjonaty). Tej ostatniej działalności towarzyszy bogata, całoroczna
        oferta prawdziwie dionizyjskich imprez. Ich kalendarz na rok 2006 wygląda
        następująco: 23 lutego – manewry armii Republiki Krowiej Góry, 9 kwietnia –
        degustacja próbek zeszłorocznego wina, 16 kwietnia – wielkanocny przegląd win,
        27 maja – dzień otwartych piwnic, 28 maja – odpust winiarski, 6 czerwca –
        poświęcenie wieży widokowej i kapliczki, 2 września – uroczyste rozpoczęcie
        winobrania, 7 października – pogoń na borzetyckim < I>(pierwsze, “burzęce” się
        wino; czeski odpowiednik beaujolais), 11 listopada – “odkorkowanie” młodego
        wina, 26 grudnia – poświęcenie młodego wina.

        Tekst: Stanisław Tekieli

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka