jakubsky
13.01.07, 18:23
witaycie;)
dawno nie widzialem tak ciekawego forum, odwiedzam je rownie czesto co forum
kierowcow ciezarowek i milosnikow kolei.
Stopem w 2007 roku nie jechalem jeszcze. Zas w ciagu ostatnich 5 lat
przejechalem po Niemczech i Belgii (w tym z pracy do domu, w przeciwna strone
nie dalo sie) ladnych kilkanascie tysiecy kilometrow. W 2006 roku zaczalem
korzystac, z braku czasu, z genialnego serwisu
www.mitfahrgelegenheit.de/ gdzie co prawda za jakas tam oplata, ale
znajdowalem piekne polaczenia o, co bylo dla mnie najwazniejsze, dogodnej dla
mnie godzinie i dacie.
Jedno z ostatnich takich klasycznych stopowan mialem w chyba 5 lutego 2006, z
Karlsruhe do Eindhoven, choc nie bylo mi to po drodze. Na rastaette kolo
Worms podjezdzaja do mnie panowie w zielonych mundurkach, pytaja co robie, i
dlaczego - a ja im na to, ze sie przewietrzam (sic! - na A 61), bo ostatnie 4
dni spedzilem na intensywnym pisaniu doktoratu i sie wlasnie dotleniam. Obaj
po sobie, ale ok, musza sprawdzic w bazie danych. Faktycznie, czysty, oddali
dowod i zyczyli przyjemnej podrozy;))) Chwile potem zabral mnie mercedes
jadacy do Eindhoven, gdzie dotarlem o 18:00, zas 9 minut pozniej mialem juz
pociag w kierunku Rotterdamu, ale w Dordrecht mialem wysiadke i wlasciwie
moglem poznac wtedy - na jakies pol godzinki - piekno ziemi holenderskiej i
jej dosc parszywa kuchnie. Do Brukseli - celu podrozy - dojechalem pociagiem
z Amsterdamu do Brussel Zuid (Bruxelles Midi). Wtedy tez, pierwszy raz
jechalem holenderskimi kolejami i szczerze powiedziawszy - sa
niedoinwestwowane, jak dla mnie to dziadowskie.
Co jeszcze – może marki samochodow jakimi się wozilem – wlasciwie wszystko z
wyjątkiem Ferrari, Bugatti, Rols-Royce. Raz nawet znudzony synalek swojego
bogatego tatusia wzial mnie do Porsche – ale odradzam, ciasne.
Stop w Niemczech – jak i wszedzie indziej – to już nie to co kiedys. Kiedys
ludzie zatrzymywali się duzo czesciej, teraz generalnie się boja. Z razji
tego, ze tam mieszkalem to znam już troche niemiecka mentalnosc, ale
najwazniejsze jest zawsze SCHLUDNIE wygladac i MIEĆ KARTON z wypisanym celem
podrozy.
Moje doswiadczenia w stopowaniu po:
- Polsce- genarlnie idzie, ale ciezko
- Niemcy – zalezy jak lezy
- Francja – ja nigdy jakos szczescia nie miałem
- Czechy- jak dla mnie to omijac, podobnie jak Slowacje
- Belgia – jeszcze nie probowalem, ale wiedzac jak ci debile jezdza, nie
powiezylbym Belgowi swojego zycia na stopie.
Pozdrowienia z BXL