Gość: Michal
IP: *.aster.pl
30.11.07, 20:33
To co spotkało mnie i moją żonę na Naszym miesiącu poślubnym to prawdziwy
koszmar. Wykupiliśmy wycieczkę do Indii (popularne 7+7). Oferta obejmowała
tzw. Złoty Trójkąt, czyli 7 dni w Goa i 7 dni "objazdy" po Indiach. Zanim
wyjechaliśmy chciałem dowiedzieć się wszystkiego co tylko przyda nam się w
podróży. Wielokrotnie chodziłem osobiście do biura Triady w Warszawie przy ul.
Nowogrodzkiej. Doczekałem się kilku bezużytecznych odpowiedzi.... na dzień
przed wylotem. A o to co nas dalej spotkało...
Już na lotnisku oszukano nas, że rezydent czeka na turystów w Indiach a
okazało się, że nasz rezydent siedział między turystami w samolocie!!!
Na miejscu wsadzono nas w autobusy i rozwieziono po hotelach. Oczywiście
dostaliśmy hotel inny niż mieliśmy na umowie. Nasz rezydent, Pan Krzysztof
Sowiński przyznał się że po raz pierwszy jest w Indiach!!!! Zostawił Nas w
hotelu i powiedział że na wycieczkę objazdową jedziemy za tydzień (w biurze
Triady Pan Mariusz Raben [osoba zajmująca się tematem Indii] zapewniał mnie że
jedziemy w pierwszym tygodniu).
Przybyliśmy do Indii 15 listopada. Tego samego dnia oraz 16 listopada
dzwoniłem do Biura Podróży Triada 4-krotnie. Rozmawiałem z P. Rabenem o
problemie z naszym przewodnikiem. Obiecał mi że będzie konferencja w tej
sprawie i da mi znać....do dziś nie mam żadnej wiadomości. Nasz rezydent nie
raczył przez cały tydzień zorganizować ani jednej wycieczki fakultatywnej. Nie
przychodził na umówione spotkania. Tablica informacyjna z jedyną informacją
jaką otrzymaliśmy od rezydenta została powieszona dzień przed wyjazdem na
"objazd" czyli 20 listopada.
Po dwóch dniach pobytu skontaktowaliśmy się z turystami którzy pojechali na
"objazd". Okazało się że jadą pociągiem w warunkach podobnych do czasów kiedy
polscy żołnierze jechali na sybir (jak w filmie Katyń). Triada obiecała 2-3
osobowe przedziały...dostaliśmy 8 osobowe box-y w klasie 3 razem z
hindusami!!! Obiecano Nam ochronę i zamknięty wagon, a otrzymaliśmy możliwość
kupienia na dworcu łańcuchów i kłódek do przywiązania bagaży do ciała!!!! To
się w głowie nie mieści. Dzwoniliśmy do naszego rezydenta z prośbą zamiany
pociągu na samolot....bezskutecznie i bez jakiejkolwiek pomocy.
Nie wiedziałem już co robić, moja żona zamiast wypoczywać nie mogła spać w
nocy i była przerażona perspektywą podróżowania tym pociągiem. Kontaktowałem
się również z Polską ambasadą. Dostałem jedynie odpowiedz, że nie ma wrogich
nastrojów w kraju, że sytuacja jest stabilna a wszelkie roszczenia muszę
kierować do swojego Biura Podróży.
Minął tydzień i wyruszyliśmy w podróż (28 h w strachu i bez snu) życia. Mimo
że mieliśmy podobno cały wagon dla siebie wszyscy Polacy zostali rozproszeni
po całym pociągu bo ani rezydent ani konduktor nie potrafili zorganizować nam
miejsc razem. Jakoś przetrwaliśmy.
Na miejscu w New Delhi czekał na nas indyjski kontrahent oraz przewodnik. Cały
objazd zaczął się dobrze. Pan Sowiński (rezydent) zebrał od każdego uczestnika
po 115 $. To kwota na wstępy do meczetów, świątyń oraz za transport i
przewodnika. (Wg Triady podział był następujący: 80$ wstępy, 25 $ przewodnik
oraz 10 $ napiwki). Jednego dnia zwiedziliśmy New Dehli, kolejnego
pojechaliśmy do miejscowości Jaipur... i tam nastał koszmar ponownie. Nasz
rezydent zamiast tłumaczyć i opiekować się grupą upił się do
nieprzytomności!!! Tak dokładnie....dobrze Państwo czytają. Tak się upił, że
spał w autobusie a zabytki zwiedzaliśmy sami!! Na tym się historia nie kończy.
Cała grupa (razem z przewodnikiem) wróciła do hotelu. O 6 rano mieliśmy wstać
by udać się do kolejnego miasta Agra. Wszyscy wsiedli do autobusu....tylko
zabrakło naszego rezydenta!!! Przeszukaliśmy cały hotel i okolice.
Dowiedzieliśmy się tylko na recepcji że Pan przewodnik wyszedł o 5:30 z
hotelu. Zabrał ze sobą nasze pieniądze (115$) oraz swój paszport!!! Po prostu
dramat ze strony Triady, która zatrudnia takich ludzi. Jaki przewodnik kradnie
pieniądze i ucieka zostawiając grupę turystów bez opieki w obcym kraju.
Hindusi traktują każdego białego jak milionera a kradzieże są tutaj na
porządku dziennym.
Mimo to pojechaliśmy na dalszy objazd płacąc za wszystkie wstępy z własnych
pieniędzy. Na końcu musieliśmy zapłacić jeszcze kierowcy i przewodnikowi z
indyjskiego biura. (Ok. 30 % zwróciła nam Pani rezydent przebywająca z drugą
grupą)
W międzyczasie powiadomiliśmy Polskie Biuro Podróży Triada oraz ambasadę w
Indiach. Co chwila dochodziły do nas sprzeczne informacje. Raz powiedziano
nam, że przewodnik został porwany przez Pakistańczyków (co było dla nas
niebywale śmieszne), kolejna wiadomość to, że został został odnaleziony pod
granicą i przewieziony do ambasady. Triada mydliła oczy kłamstwami jak tylko
mogła. Obliczyliśmy, że niemożliwe jest by dostał się w okolice granicy a
potem do stolicy Indii w tak krótkim czasie, nie wspominając, że został
porwany. Według nas po prostu chciał okraść turystów ( W autobusie pod wpływem
alkoholu skarżył się na B.P. Triada że jest mu winna pieniądze, oraz że on sam
idzie do zwolnienia...a także że zwalnia wszystkich turystów!!! Jak on
chciałby nas zwolnić? Czyżby już był plan ucieczki??)
Zastanawiające dla nas było jak wrócimy??? Przewodnik indyjski wsadził nas do
pociągu i pojechał sobie. Znowu wszyscy siedzieli w różnych przedziałach,
przypięci łańcuchami do siedzenia i bez snu. Podróż powrotna była koszmarem
jak z horrorów, warunki jeszcze gorsze niż pociągu z Goa do Delhi. Wyobrazić
sobie można tylko jak w takich warunkach można przetrwać 35 h!!!!! bo tyle
trwała podróż. Skrajnie wyczerpani wróciliśmy do Goa, gdzie spędziliśmy
jeszcze 1 dobę przed powrotem po Polski.
Od Pani Haliny (nazwisko nie znane) która odebrała całą grupę z dworca w GOA
dowiedzieliśmy się, że Pan Krzysztof Sowiński odnalazł się i wrócił samolotem
z New Delhi do GOA. Być może był przerażony wizją powrotu pociągiem lub bał
się konsekwencji z kradzieży pieniędzy i dlatego sam się zgłosił do ambasady.
Tego jednak nie dowiemy się ponieważ Triada oszukuje i nabiera wody w usta, a
Polska ambasada nie powiadomiła Polskich władz o „porwaniu” Polskiego
obywatela. Gdzie jest prawda?
Z pewnością wkrótce pojawią się pierwsze oskarżenia od turystów, którzy będą
dochodzić swoich praw w sądzie. Niewiele z pośród ok. 60 osób wróciło z
pozytywnym nastawienie do B.P. Triada. Ja z żoną z pewnością nie zamierzam już
nigdy skorzystać z tego biura podróży.
Dziwi mnie jedynie podejście samego organizatora. Nasza grupa byłą pierwszym
zorganizowanym wyjazdem do Indii za pośrednictwem biura podróży Triada. Nikt z
organizatorów chyba nie miał pojęcia, jakim krajem są Indie oraz jak wyglądają
tam hotele czy pociągi. Wszystko załatwione było prawdopodobnie przez telefon,
mail i fax. Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie wysłałby tylu turystów
gdyby wiedział co ich tam czeka.
Wróciliśmy z żoną 29 listopada, jednak już 28 listopada kolejna grupa
pojechała z Triadą do Indii. Nie sposób było nikogo ostrzec. Chcielibyśmy z
żoną ostrzec osoby które planują podróż, by przemyśleli czy warto pakować się
w taki stres. Wszak wakacje (dla niektórych jedyne i wymarzone) mogą zamienić
się w istny koszmar. Czy warto?