usenet_user
09.10.08, 15:59
Ponad setka polskich turystów od dwóch dni nie może wydostać się z
Cypru. Kilkakrotnie przerzucani z lotniska do kolejnych hoteli, nie
zostali nawet poinformowani o przyczynach tej sytuacji. Pełnomocnik
zarządu organizatora wycieczki zapewnia, że jeszcze w czwartek
powrócą oni do kraju.
- Odlot miał nastąpić 8 października o 3 w nocy. Tymczasem jesteśmy
ciągle przewożeni od hotelu do lotniska. Nikt nic nie wie, a
przedstawiciel Triady ma wyłączony telefon. Jesteśmy zdani na łaskę
losu. Jest nas 197 osób - kobiety i małe dzieci. Nie śpimy już
półtora dnia - powiedział nam uczestnik wycieczki w rozmowie
telefonicznej.
Jak podkreślił, na miejscu nie otrzymali żadnej informacji od
operatora:
- Myśmy przyjechali na urlop, a oni nas zrobili na szaro. Oni nas
oszukują, codziennie podając inne informacje. Po prostu chcą sobie
pomniejszyć za wszelką cenę koszty i przerzucają nas z hotelu do
hotelu. Wyjazd o 1 w nocy, o 2 w nocy, przyjazd do hotelu, na
lotnisko, odprawa bagażu. A później się okazuje, że jedziemy do
innego hotelu. Znowu zabieramy bagaże... - relacjonuje na gorąco.
Triada zaprzecza
- To nieprawda. Ubolewam, że państwo [tvn24.pl - red.] zajmujecie
się takimi sprawami. A rzecz jest diametralnie prosta - klienci z
Cypru zamiast w środę, wracają w czwartek rano. Problem w tym, że
lotnisko w Pafos zostało zamknięte, bo jakiś samolot miał awaryjne
lądowanie, na skutek czego coś stało się z pasem startowym. Jest to
działanie siły wyższej. Centralwings [przewoźnik - red.] musiało
otrzymać pozwolenie na lądowanie na najbliższym lotnisku, czyli na
Larnace. Załatwianie takich formalności nieco jednak trwa, stąd
opóźnienia - powiedział tvn24.pl Jarosław Jeschke, pełnomocnik
zarządu Triady, organizatora wycieczki. (CZYTAJ WIĘCEJ O PROBLEMACH
CENTRALWINGS)
- Teraz samolot czeka na klientów. Oni powinni już dojeżdżać do
lotniska w Larnace - zapewnił w czwartek po 12.
Jak jest na prawdę?
Jest jednak wiele znaków zapytania w tej sprawie. Jednym z nich jest
liczba Polaków, oczekujących na Cyprze na powrót. Zdaniem jednego z
uczestników, jest tam 197 osób. Zdaniem Triady, około 100. - 197
osób to liczba, jaką podała mi osoba, która liczy bilety na
przejściu na lotnisku. Ale wszystko jedno, 100 osób to też są takie
śmieci? - denerwuje się jeden z wczasowiczów.
Innym znakiem zapytania jest sposób, w jaki klienci są traktowani na
miejscu: - Trzy razy byliśmy przerzucani. Dwa razy nas przywieźli na
lotnisko w Pafos, a teraz nas wiozą do Larnaki. Zobaczymy, na pewno
my tego tak nie puścimy. Wszyscy jesteśmy zmęczeni i zniesmaczeni
sposobem traktowania. W tej sytuacji kryzysowej przedstawiciel firmy
wyłączył telefon.
Inaczej to widzi przedstawiciel biura podróży. - Klienci są
przewożeni, nie przerzucani. Wylot był niemożliwy, więc trzeba było
przewieźć klientów na odległość około 160 km z Pafos do Larnaki.
(Nie)odpowiedzialność
Czy Triada przewiduje zadośćuczynienie swoim klientom? - Proszę
zapytać przewoźnika, przez którego doszło do tej sytuacji - mówi
zaskakująco przedstawiciel Triady, wcześniej podkreślający działanie
siły wyższej.
Wątpliwości nie mają jednak klienci biura podróży.
- Muszę brać 2 dni urlopu. Nie każdy ma pracę, że może w niej być
lub nie. Są terminy, spotkania, sprawy, których nie mogę podjąć, bo
mnie wożą... Na pewno będziemy występować o odszkodowanie za
utracone godziny naszego życia....