1122zoo
06.11.09, 21:40
Dlugo zbierałam się na odwagę żeby to napisać, nabrałam jej i chcę wam dać otuchę.Nie chcę żebyście myślały że kogoś chcę uświadamiać lub coś w tym rodzaju, ale opowiem wam historię naszej walki o dziecko.
Starania trwały przeszło cztery lata w tym strata na samym początku maleństwa w 12 tc. Poddżwignięcie się graniczyło z códem. Wstaliśmy i walczliśmy dalej.Początek standardowo HSG, dufaston, luteina, laparoskoia, clexana.
To wszystko z masą potwornego stresu i oczekiwania a może to ten cykl i znowu nic płacz zresztą to znacie...
Zmina lekarza i lekow i nadal nic...
Ale wiecie nadzieja umiera ostatnia więc co jak nie modlitwa i naprawde wiara i jeszcze raz WIARA w Boga.Udalam się z blikskimi na pielgrzymkę w tej intencji wszyscy wytrwale i gorliwie modliliśmy się o cód i....
MAMY dziecko ,a więc warto POLECAM
Tak mam dziecko i jestem przekonana że to dar od Boga.
Wszystkim wam radzę módlcie się do MAtki Boskiej o cód.
Na pewno niektore z was będą się denerwowały co ja tutaj wypisuję ale przeliczcie za i pzeciw modlitwie nic nie tracicie a tylko możęcie zyskać.