Dodaj do ulubionych

czwarte in vitro?

09.12.09, 15:31
właśnie odebrałam betę po trzeciej procedurze. Negatywa. Mrozaków
nie mam.
Moja historia w skórcie to:
- fatalne wyniki nasienia i decyzja o in vitro
- 1 ICSI w Novum 2 zarodki i ciaża, która skończyła sie pronieniem w
9 tygodniu (wtedy dużo tu pisałam - może ktoś mnie pamięta?)
- transfer dwóch mrozaków - ciąża biochemiczna
- potworniak na jajniku usunięty laparoskopowo
- podwyższone FSH
- 2 procedura w Provicie - dwa zarodki i nic
- no i teraz 3 procedura też w Provicie - jeden zarodek i znów dupa.
Powiedzcie ile razy możn próbować a może są tu babki, które miały
cztery i więc in-vitro? Chyba mocno potrzebuję pocieszenia.
Obserwuj wątek
    • 2stworki Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 15:40
      ja ci nie pomoge tylko chcialam jak wysokie masz FSH, bo ja mam FSH
      9,89 i dr jak zobaczyl to proponuje in vitro, jak nie bylo wyników
      FSH to mielismy zajsc naturalnie, dla mnie za szybko ztym in vitro,
      wiec pytam jak to jest ztym ?FSH , pozdrawiam pa
      • dagmara-k Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 15:46
        czesc dziejba, ja ciebie dobrze pamietam. nie pamietam tylko czy wy robiliscie
        kariotypy? bo widac ze cos sie udaje uczynic, tylko z utrzymaniem ciazy gorzejsad
        histeroskopia? na bocianowym watku bociana jest sporo mam po 4 ivf.
    • aneczka2607 Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 15:51
      witam serdecznie,
      ja jestem włśnie po 4 ICSI.Dwa dni po transferze. strasznie sie
      boję.
      jestem w programie do skutku więc nie wiem ile przede mną? im lalej
      tym gorzej, ale próbuje.Zawsze kiedy wynik jest negatywny mówie
      sobie ze już był to ostatni raz, ale i tak podchodzę. tak bardzo
      chce być mamą.
      trzymam za Ciebie kciuki.
      pozdrawiam
      • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 16:20
        FSH mam też w granicach 9 (wacha się) i świadczy o tym (według
        lekarza), że kiepsko się stymuluję no i do tego z jednego jajnika
        został tylko kawałek po usunięciu potworniaka. Dlatego nie mam
        mrozaków. W ostatniej próbie miałam co prawda 8 komórek ale tylko
        cztery dojrzałe a zapłodniła sie jedna.
        Dagmara - ja też Cię pamietam i pozdrawiam serdecznie. Kariotypy mam
        zrobione i są dobre. Może faktycznie ta histreoskopia to jest
        pomysł, coś wyjaśni, choć poronienie było skutkiem obumarcia zarodka
        (wszyscy lekarze zgodnie twierdzili, że to była wada genetyczna
        zarodka - podobno zdarza się). Zawsze słyszę, że endometrium super.
        Aneczka, bardzo bardzo bardzo mocno życzę Ci żeby się udało.
        Dziękuję, że się odezwałaś, bo skoro ty podeszłaś 4 raz to pewnie ja
        też będę mogła a to już dla mnie jakis promyk nadzieji.
        • miceel Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 19:28
          Mnie wyszło dopiero 6IVF. Pozdrawiam.
          • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 20:34
            Miceel - dziękuje za to, że napisałaś!
            • sylvia22 Re: czwarte in vitro? 09.12.09, 22:16
              Ja co prawda tylko trzy pełne programy ivf, ale za to dużo
              transferów, bo miałam dużo mrożonych zarodków. W sumie chyba 7
              transfer szczęśliwy, a teraz ciąża naturalnasmile
              • joach30 Re: czwarte in vitro? 10.12.09, 00:21
                No to śpieszę z pocieszaczem wink. Już pisałam kiedyś o swoim
                przypadku, ale dawno tu nie zaglądałam więc...
                Ja mam za sobą:
                3 IUI - nieudane
                Pierwsze ICSI - 2 śliczne zarodki - nieudane,
                Transfer mrozaków z pierwszego programu - z ośmiu zarodków
                rozmrażanie przeżył tylko jeden - nieudane,
                Drugie ICSI - jeden zarodek - nieudało się,
                Trzecie ICSI - a zarazem czwarta próba - właśnie smacznie śpi w
                łożeczku w sypialni i od prawie 7 miesięcy nie pozwala mi się
                wyspać wink
                Odwiedzliśmy naszego doktorka z synkiem w 8 tyg jego życia i
                doktorek się wzruszył i powiedział, że jesteśmy doskonałym
                przykładem na to, że należy próbować do skutku.
                Wiem jakie to trudne. Sama przez to przechodziłam, ale uwierz kiedyś
                sie uda. Nam sie udało kiedy już całkiem zwątpiłam w powodzenie.
                Podeszłam do kolejnego programu, bo poprostu nie umiałam nic nie
                robić, ale byłam święcie przekonana, że tym razem też się nie uda.
                Życzę Ci dużo siły, wytrałości i żebyś niedługo wpisała się na listę
                KOMU SIĘ UDAŁO. Powodzenia.
                • looleyka Re: czwarte in vitro? 10.12.09, 10:28
                  ja przeszlam 4 inv + 2 crio i wlasnie za czwartym razem sie udalo - wlasnie
                  koncze 4 miesiac cizay. tak jak ktos sugerowal zrob badanie kariotypow (jesli
                  nie robilas) oraz krzepliwosc krwi (dokladnie nie wiem na czym polega to
                  badanie, lekarz bedzie wiedzial o co chodzi)
                  trzymam kciuki!
                  • malesa.m Re: czwarte in vitro? 10.12.09, 12:28
                    Mnie się udało za piątym razem, 3 próby były z programu i 2 z
                    mrozaków. I własnie ta 5 próba z mrozaków powiodła się (wcześniej
                    nawet przez chwilę nie byłam w ciąży)i dzieki IVF mam bliźniaki (dziś
                    mają 6 lat smile ). Teraz dodatkowo mam 7 miesięcznego synka, całkiem
                    naturalnie i z zaskoczenia (wink)poczętego. Cuda się zdarzają smile Mój
                    ginekolog mówił, że prędzej trafię 6 w totlotka niż zajdę naturalnie
                    w ciążę, musze zacząć grać smilePowodzenia
                    • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 10.12.09, 22:02
                      wszystko co napisałyście dodaje mi skrzydeł. Okazuje się, że nie
                      jestem jakimś ewenementem. Dzięki seredeczne! Widocznie mam poprostu
                      pecha i dłużej muszę poczekać bo przebadna jestem pod każdym
                      względem (poza histeroskopią). Jak pisałam kariotypy ok, wszytskie
                      inne badanie też, zrobiłam immunologie również w porządku a co do
                      krzepliwości to po ostatnich dwóch transferach robiłam sobie
                      profilaktycznie zastrzyki z fragminu.
                      Starałam się też zawsze wspomgać innymi metodami np. akupunktura,
                      dieta i różne inne czary mary (w przenośni i dosłownie wink)
                      Podziwam was wszyskie, waszą wytrwałość i dzielność i dzięki wam
                      zaczynam wierzyć, że jeśli też taka będę to i mnie się uda.
                      • wiktoria33 Re: czwarte in vitro? 10.12.09, 22:16
                        a dlaczego uciekłaś z novum?
                        tam byly jednak ciąże a w provicie nic z 4 dojrzalych komorek tylko
                        1 zarodek?
                        • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 11.12.09, 09:35
                          Wiktoria - już wyjaśniam, pewnie wyjdzie mi przydługawy wpis.
                          To, że efekt będzie w Provicie żaden wiem teraz, statystyki obu
                          klinik są podobne.
                          Po poronieniu szukałam przyczyny a ponieważ u nas były naprawdę złe
                          wyniki nasienia (pojedyncze plemniki) wymyśliłam, że IMSI
                          proponowane przez Provitę może nam pomóc uzyskać zdrowy zarodek (tu
                          link do opisu tej metodu www.klinikanieplodnosci.pl/imsi/?
                          sub=konzept). Do tego miałam sporo zastrzeżeń do Novum.
                          Po pierwsze miałam, nie raz opisywane, wrażenie bycia na taśmie
                          produkcyjnej np. z jednego jajnika nie uzyskano żadnych komórek i
                          przy każdym badaniu słyszałam, że ten jajnik jest "jakiś taki
                          nierozwinięty, mały itp" nikt jednak nie zwrócił na to szczególnej
                          uwagi, nie zadał sobie trudu pomyślenie co jest nie tak. W Provicie
                          wykryto na nim niezłośliwego guza, który musiał być usunięty.
                          Po drugie w czasie stymulacji w Novum, jaki i w czasie ciąży
                          trafiałam ciągle do innego lekarza - to ja musiałam się dostoswywać,
                          nie było mowy o wizycie w niedzielę jeśli sytuacja tego wymagała
                          (wizyty kontorlne w czasie stymualcji). W Provice miałam jednego
                          lekarza, do którego miałam telefon komórowy (w razie wątpliwości,
                          pytań zawsze mogłam zadzwonić), który przyjmował mnie zawsze kidy
                          było trzeba (nawet w niedzielę wieczorem)- to on robił punkcje,
                          transfer ( w Novum zdażyło się, że lekarka, mimo że wcześniej mnie
                          badała, nie potrafiła mi zrobić transferu, wzywano kogoś innego-
                          jestem dość "mała" w strategicznym miejscu, w czasie ciąży kiedy
                          zaczęłam krwawić a oczywiście była to niedziela nie miałam się z kim
                          skonsultować - podany przez Novum numer interwencyjny okazał się
                          kontaktem do panów z ochorny, którzy nijak nie potrafili mi pomóc).
                          W Provicie miała ogromne poczucie bezpieczeństwa i komfortu.
                          Novum przed rozpoczęciem procedury zleca mnóstwo badań
                          według "rozpiski" a nie według faktycznych potrzeb - USG piersi
                          musiałam mieć a chodziłam z niewykrytym guzem na jajniku - zebranie
                          wszytskiego zajęło mi mnóstwo czasu i pieniedzy - najadłam się też
                          strachu, bo grożono mi przerwaniem stymulacji ze względy na wykryte
                          bakterie (dwa razy próbowano je leczyć tym samym antybitykiem mimo,
                          że pierwsza kuracja nie przyniosła żadnego efektu - to ja musiałam
                          zwróć uwagę na to, że przepisano mi ten sam lek - lekarz widocznie
                          nawet nie spojrzał w kartę, po interwencji zmieniono antybiotyk) -
                          Provita nie wymaga takiej ilości badań a jeśli chodzi o bakterie to
                          poprostu każda kobita dostaje profilaktycznie antybityk po
                          transferze.
                          Do tego wyszystkie doszedł "czynnik psychologiczny". O tym, że ciąża
                          obumarła dowiedziałam się właśnie w Novum - to była trauma i
                          wydawało mi się, że musze coś zmienić, każda wizyta w Novum
                          kojarzyła mi sie z jednym.
                          Jak widać jednak moje kalkulacje na nic się zdały i jak będę znów
                          podchodzić to z podkulonym ogonem wróce na taśmę produkcyjną do
                          Novum. Teraz wydaje mi się, że jednak doświadczenie (Novum ma
                          napewno o wiele więcej pacjentek niż Provita) szczególnie jeśli
                          chodzi o laboratorium ma tu kluczowe znaczenie. W Provicie miałam
                          poczucie, że panie w laboratorium są dość nonszalanckie a do tego
                          bardzo młode - siłą rzeczy nie mogą mieć dużego doświadczenia. Cóż
                          znów będę przechodzić od lekarza do lekraza i denerwować się, że
                          pęcherzyki mi popękają bo w weekend nikt mnie nie zbada, ale jeśli
                          to ma przynieść efekt to trudno.

                      • alicja.75 Re: czwarte in vitro? 10.12.09, 22:21
                        Ja jestem po IVM - 9 kom: raz podane 3, potem 2 mrozaczki, bez
                        skutku. Potem IVF 9 znowu kom: podano 2 pozostałe się nie nadawały
                        do mrożenia. Od jutra zaczynam antykoncepcje i trzecią próbę,
                        chciałabym żeby to była ostatnia smile Dodam, że mam 8 letnią córkę -
                        poczętą naturalnie.Także póki finanse na to pozwalają powinno się
                        walczyć do skutku smile
                        Pzd
                        • gosia1705 Re: czwarte in vitro? 11.12.09, 14:04
                          dziejba2 pamiętam Cie bardzo dobrze mam nadzieję, że Ty mnie
                          również smile Ja co prawda nie miałam 4 Ii vitro ale miałam dwa ICSI
                          obydwa nieudane w pierwszym Invimed tylko dwa zarodki w drugim
                          Novum tylko jedna niedojrzała komórka i potem jedem zarodek. Miałam
                          wysokie FSH mąż słabą armię i w Novum proponowali nam dawczynię
                          komórki lub adopcję zarodka ale mieliśmy za dużo wątpliwości. Dwa
                          miesiace po nieudanym drugim ICSI zaszłam naturalnie w ciążę -
                          niestety tak jak w Twoim przypadkuu ciąża obumarła w 9 tygodniu. Po
                          poronieniu dostałam tylko jednej miesiaczki i znów udało się
                          naturalnie. Teraz nasz CUD siedmiomiesięczny śpi słodko w łóżeczku.
                          Udało się wbrew opinii lekarzy i to właśnie wtedy kiedy nadziei było
                          brak. Uda się i Tobie tylko musisz jeszcze chwilkę poczekać na
                          swojego dzieciaczka. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
                          • miceel Re: czwarte in vitro? 14.12.09, 14:16
                            Przecczytaj wiadomość na poczcie gazety
                            • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 14.12.09, 16:43
                              Miceel - odpisałam,
                              Gosia - oczywiście, ze Cię pamiętam i muszę to powiedzieć: ło matko
                              i córko - niesamowita historia, daje niezłego kopa wink. Dzieki, że
                              sie nią podzieliłaś. Ja co miesiąc, przed każdą @ marzę, że tym
                              razem stanie sie cud, choć w sumie wiem, że nie powinnam na to
                              liczyć. Jeśli osiągnę cel to tylko walcząc do upadłego i już wiem,
                              że podejmę tyle prób ile będzie trzeba. Możesz jeszcze tylko
                              powiedzieć , jak złe były wyniki twojego chłopa?
    • tilan-2 Re: czwarte in vitro? 15.12.09, 14:29
      Witaj dziejba2.
      Pamiętam Cię doskonale, nasza historia jest niemal identyczna do
      twojej, ja niestety dużo nie pisałam na forum , ale zaglądam i
      śledzę odkąd nas ten problem dotyczy( 4 lata).
      Ja również w tym samym dniu co Ty odebrałam bete- też niegatywna
      i też to moje trzecie pełne ICSI sad
      Dużo nadzieji wiązałam z tym trzecim programem ponieważ zmieniliśmy
      klinikę z wrocławskiego Invimedu na warszawskie Novum, wiadomo sami
      specjaliści, nowe rozbudzone nadzieje, wyniki ok. i znów porażka.

      Dodam że u nas też problem słabej armi męża (5,5 ml) , a u mnie
      skaczące FSH ale w sumie w granicach normy , tylko po stymulacji
      jest podwyższone. Bardzo słabo się stymuluję po 2-4 komórek i 1-2
      zarodki.
      W tym samym okresie czerwcowym w 2008 roku co chyba i Tobie w
      invimedzie II ICSI udało ,beta pięknie rosła, ale długo się nie
      cieszyliśmy bo okazało się że to puste jajo płodowe sad, zabieg i
      znów kolejne podejście.

      Teraz znów jesteśmy w tym samym punkcie , jestem zagubiona,
      podłamana, ale wiem że trzeba próbować do skutku, zresztą mamy
      przykłady naszych koleżanek które wpisały się w twoim wątku, że
      wkońcu się los do nas też uśmiechjnie. Szkoda tylko że my w te
      święta nie możemy się tak cieszyć jak zamierzałyśmy, ale następny
      rok należy do Nas wink!!!
      • tilan-2 Re: czwarte in vitro? 15.12.09, 14:50
        dziejba2, a możesz napisać jeśli możesz oczywiście jakie badania do
        tej pory zrobiliście i czy planujecie poszerzyć diagnostykę, bo ja
        już sama niewiem , myślałamże wszystko już mamy sprawdzone , ale na
        Bocianie dziewczyny mają dużo więcej, my do tej pory mamy:
        Genetyka (kariotypy) - ok
        Hormony- ok.
        histeroskopia, hsg -ok.
        Maż ma żylaki powróżka nasiennego , zdiagnozowane w zeszłym roku i
        też mamy dużo wątpliwości czy robić zabieg czy nie, podobno szanse
        są 50 na 50% że coś to pomoże, i ciągle sie zastanawiamy ćzy się po
        zabiegu jeszcze nie pogorszy, morfologia tylko 5%.
        A z mojej strony to przy dużych dawkach leków słabo się stymuluję i
        pewnie te komórki takie słabiutkie.
        Nie wiem czy jest coś na poprawę jakości komórek?
        Teraz po Nowym Roku pojedziemy do Lewandowskiego i chyba następne
        podejście będzie na cylku naturalnym, bo szkoda zdrowia , wiem że
        mniejsze szanse , ale narazie tak zdecydowani jesteśmy.
        Zastanawiam się czy nie zrobić tych badań SCVSA -DNA plemnika w
        Krakowie trochę się boję ale to by dało nam jakiś obraz ( czy Ty też
        to robiłaś) zastanawiam się nad tymi wirusami mycoplasmy i
        ureaplasmy , tego akurat nie zrobiłam.
        Czytałam też na boćku o witaminach dla mężczyzn Proxeed Plus- też
        się zastanawiam czy jest sens , bo sporo kosztują.
        Narazie szukam planu działaniana może kolejne badania,żeby już
        niczego nie pominąć.
        A czy twój maż jest leczony w jakiś sposób? bo dr. Wolski nawet nie
        chciał podchodzić do tego tematu, twierdząc że to wina żylaków , a
        do invitro to mamy wystarczająco. I badz tu człowieku mądry.

        Ale juz kończę ten przydługawy tekst, jeśli będziesz miała chęć
        podzielić się uwagami do badań, to z góry dziękuję i pozdrawiam
        ciepło.
        • daria9934 Re: czwarte in vitro? 15.12.09, 19:37
          witajcie , ostatnio sie nie odzywalam ,ale podczytuje Was czeęstosmile
          jaesli moge to radzilabym zrobic badanie na ureaplasme i mycoplasme,
          ja 4 lata temu mialam to badanie i bylo ok, teraz pzred in vitro ,
          wyszlo ze mam ureaplasme, na szczescie po miesiecznej kuracji udalo
          sie to swinstwo wyleczyc, ato naprawde wredna bakteria - mase sie
          naczytalamsadA co do DNA chromatyny plemnikowej to nasz obecny lekarz
          polecil nam to badanie i tez nie najlepiej wyszlo , bo 24%
          uszkodzonej chromatyny plemnikowe, a powyzej 30% to wlasciwie
          bezpłodność. Mysle ze warto miec tę wiedze jesli podchodzimy do in
          vitro, ZTrymajcie sie cieplutko, ja za niedlugo zaczynam długi
          protokół i jestem dobrej mysli, Rok 2010 musi byc nasz!!pozdrawiam
          Was gorąco
          • tilan-2 do dario9934 16.12.09, 09:52
            dziękuję dario9934 za poradę, każda jest dla mnie cenna , właśnie
            czytałam o tej ureoplasmie i mam zamiar to zrobić, tylko nie wiem
            czy obojętnie w jakim dniu cyklu czy ma zanczenie kiedy?
            A jeśli chodzi o DNA to też chyba się zdecyujemy, tylko nie wiem
            czy we Wrocławiu ktoś je wykonuje, czy trzeba jechać do Krakowa?
            Dario9934, czy przy wynikach twojego męża (24% uszkodzenia) lekarz
            nie miał przeciwskazań do zabiegu invitro? , bo ja się obawiam że
            wtedy maż się podłamie i nawet nie będzie chciał podchodzić do
            kolejnej próbysad Czy są szanse na polepszenie tego stanu
            uszkodzenia? Czy wogóle oni biorą to później pod uwagę przed
            zabiegiem?
            Dziękuję ci za info i życzę żebyście już za moment stali się
            szczęśliwymi rodzicami!!!!
            Pozdrawiam serdecznie
            • daria9934 Re: do dario9934 16.12.09, 20:13
              Witaj , przy takim uszkodzeniu DNA czy bedzie ok niewiadomo, z
              reszta nigdy nie ma pewności,z tego co sie orientuje nawet IMSI
              czyli duze poweikszenie plemnika, na nic sie zda , bo widac tylko
              zewnetrznie , a wgladu w DNA niestety nie masadto jak los na loterii,
              aco do ureaplasmy to w kazdy dniu cyklu(oczywiscie poza okresem)
              Buziaki
        • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 16.12.09, 14:09
          Tilan bardzo chętnie pisze i już sie dzielę wszystkim czym mogę wink -
          wydaje mi sie, żw mamy sporo bdań zrobionych.Są to
          - genetyka
          - hormony
          - immunologia ( nie pełna, ale kilka główych parametrów)
          - laparoskopia ( byłam zmuszona ja mieć przez potowrniaka i przy
          okazji zbadali drożność - choć to i tak bez znaczenia)
          - USG bardziej "mądre" niż takie przeciętne
          - wszykie badania ogólne o stanie zdrowia( morfologie, cytologie USG
          piersi i takie tam )
          - test Friberga
          - chlamydia, ADIS
          Ja nie mam histeroskopii, bo nigdy nikt mi jej nie zlecił i do tego
          zawsze słyszałam, że endometrium piekne. Chłop nie robił DNA
          plemników. Różne opinie na temat tego badania słyszałam.W Provicie
          lekarz powiedział, że nie ma sensu go robić bo ich metoda IMSI
          (super ekstra powiekszenie plemnika) eliminuje plemniki uszkodzone a
          właśnie te uszkodzone są nosicielami wadliwego DNA. Zresztą my mamy
          pojedyczne plemniki w nasieniu więc sprawa i tak jest trudna.
          Co do Proxeedu to już tu pisałam i mogę z czystym sumieniem polecić.
          Z nami było tak, że najpierw właśnie pojedyncze plemniki bez
          stwierdzonej przyczyny (absolutnie wszytskie badania i wyniki w
          normie) potem chłop przeszedł kuracje lekami zleconymi przez dr
          Wolskiego (głownie witaminy ). Efekt tego leczenia żaden. Potem
          zaczeliśmy cudawać z medycyną alternatywną. Była więc akupunktura,
          bioenergoterapełci, maca, zioła i wszelkie możliwe pomysły. Po pół
          roku znów efekt żaden. I w końcu wpadł nam w ręce Proxeed. Po ponad
          5 miesiącach brania wyniki wyniosły 700 tyś plemników (!). Co dla
          nas było wielką radością. Z takimi wynikami podchodziśmy do drugiej
          próby, tym razem jednak ja sie kiepsko wystymulowałam. Przy trzeciej
          próbie niestety chłop nie brał Proxeedu wystarczająco długo (ze
          względów fiansowych nie kupujemy go cały czas) i wyniki znów były
          jak na początku. Moje zdanie jest więc jasne: tylko ten lek dał
          efekt więc polecam go z czystym sumnieniem.
          Jeśli chodzi o bakterie to w Novum robiłam posiew przed procedurą.
          Nie pamiętam czy obejmował te wirusy i bakterie o których mowa, ale
          chyba tak. Oczywiście wykryli mi jakieś paskudztwo - nie pamiętam
          co to było, ale chyba jakies Coli. Bezskutecznie leczyłam
          antybiotykami i w końcu do transferu podchodziłam biorąc
          antybiotyki. To był właśnie transfer, po którym zaszłam w ciaże. W
          Provicie nie wymagają posiewów tylko każda babka dostaje antybiotyk
          osłonowo. Nie sądzę, żeby one miały wpływ na zachodzenie w ciążę -
          raczej chodzi o to żeby nie doszło do zakażania organizmu kobiety w
          czasie transferu.
          U mojego chłopa nie odkryto przyczyny. Tak jak pisałam wszysko jest
          w 100% ok (a badaliśmy hormony, ogólne badnia krwi, moczu itp,
          specjalistyczne USG no i jeszcze konsultacja u innego lekarza z
          tytułem prof.), więc nie umiem Ci powiedzieć na temat ewentualnej
          opercji żylaków nic ponad to co wyczytałam w necie. A czytałam
          czasem starszne rzeczy - że po operacji było dużo gorzej niż przed,
          parametry starsznie spadały. Zastanówcie się więc proszę dobrze czy
          warto. My tylko zawsze zaznaczamy przed, że chłop jest zdecydowany
          na punkcje jąder w celu uzsykania dobrych plemników - nie było
          takiej konieczności. To takie nasze zabezpieczenia.
          Nie wiem czy to Ci sie przyda, ale u mnie na podstawie USG (takiego
          jakiegoś o dużej mocy) stwierdzono, ze zarodek obumar na prawie 100%
          w wyniku wady genetycznej, która była wynikiem mutacji, albo wady
          komórki jajowej. W czasie ciąży miałam dramatycznie niski
          progesteron, który mimo zastrzyków i mega dawek luteiny ciągle
          spadał. Podobno to świadczyło o źle rozwijającym się łożysku.
          A z tym FSH to juz sama nie wiem co myśleć. Niby miałam zawyżone a
          ostatnio 8 komórek czyli tak jak za pierwszym razem. Co prawada 4
          dojrzałe ale w Novum było 6. Lekarz z Provity powiedział mi że nic
          się z tm nie da zrobić - nie ma leków, ale ja czytałam ostatnio cos
          o Biosteronie.
          Ja też mam do Ciebie prośbe. Piszesz, że będziesz na wizycie u dr
          Lewandowskiego. Jak to się do niego umówiłaś? Też chciałam jakiś
          czas temu do niego iść, ale mi powiedziano, że dr nie przyjmuje tak
          poprostu.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo sił. Ja już je znalzałam i wiem,
          że będę walczyć do upadłego wink Ty też dasz rade!. Doszłam do
          wniosku, że in-vitro to tak naprawde nic strasznego i spokojnie
          mozna to spokojnie przeżyć. Nie m co dramatyzować. Czasem bardziej
          się cierpi po wizycie u dentysty. To w końcu tylko kilko tygodni
          niedogoności, a efekt może dać szczęscie do końca życia!

          Mnie to dopiero wyszło przydługawo wink
          • dziejba2 Re: czwarte in vitro? 16.12.09, 14:39
            Dopiero teraz poczytała więcej o ureoplasmie i tym drugim czymś i
            zdecydowanie nie miałam racji pisząc, że pewnie chodzi o zakażenie
            organizmu kobiety. Daria ma zdecydowanie słuszność - dzieki
            serdeczne. Ciągle mi sie wydaje, że miałam robione te badania, ale
            nie jestem pewna. Przyjadę do domu to sprawdzę - nawet jeśli je mam
            to pewnie trzeba powtórzyć - tak czy inaczej to napewno je zrobię.
          • elza10 Re: czwarte in vitro? 16.12.09, 17:18
            W nOvum dr Lewandowski prowadzi teraz wszystkie stymulacje - tzn
            badania wcześniej i kwalifikacja to inny lekarz, ale stymulacja to
            już szef. Ja miałam ICSI na cyklu naturalnym (czyli bez bossa, bo
            mala stymulacja) - za każdym razem po 1 komórce, ale 1 raz za szybko
            pękły pęcherzyki, został jeden i komórka była niedojrzała, więc
            drugi raz dolączyli mi cetrotide na hamowanie pekania przedwczesnego
            pecherzyków,. były cztery, ale po punkci tylko jedna komórka. Za to
            ładna i dojrzała. I z niej rozwinął się piekny zarodek, który teraz
            jest w moim brzuchu i ma 25 tygodni smile. Trzymam kciuki!
          • tilan-2 Re: czwarte in vitro? 21.12.09, 14:07
            Witam dziejba2 i przepraszam że nie odpisałam wcześniej, ale nie
            miałam możliwości.

            dziękuję Ci bardzo za tak obszerne podzielenie się waszymi
            zmaganiami i diagnostyką.
            Ja również miałam te same badania co Ty, oprócz immunologi( nawet
            nie wiem jakie to badania i kto je zleca, wykonuje) , po
            łyżeczkowaniu miałam zrobione ANA i one wyszły dodatnie, ale lekarz
            powiedział że nie trzeba się w to wgłąębiać i to raczej sprawy z
            reumatyzmem? ! - nigdy nie maiłam problemów , choć po transferze
            tym udanym i teraz tym też miałam duże boleści pleców i krzyża, nie
            wiem z czym to może być związane ( leki - encorton) i jakoś tak
            zostawiłam to w spokoju.
            Lekarz zlecił mi histeroskopie po łyżeczkowaniu, i nic nie wyszło
            nieprawidłowego.
            Nie wiem czy laparoskopia nie byłaby dokładniejsza, zobaczymy.
            Dziękuję Ci za informacje o Proxmedzie, lecę do apteki w takim razie
            kupić, może nam też troszkę pomoże, trzeba zaryzykowaćsmile
            My też oczywiście stosowaliśmy różne inne alternatywne metody,
            akupunktura, ziółka, maca, próbowałam biosteron ale Pan od
            akupunktury powiedział żeby tego nie brać, bo on to moje FSH
            spróbuje uregulować i żeczywiście po 10 zabiegach się obniżyło.

            Po następnej @ zrobię FSH i podstwawoe hormony , bakterie i chcę
            umówić się do dr. Lweandowskiego, dzwoniłam do Novum i babka mi
            powiedziała że jak porozmawiam z nim i poproszę go osobiście to może
            nas przyjąć, trzeba spróbować, bo jakoś ta moja dr. Starosławska
            słabo się nami zajeła.
            Zrobię jeszcze tylko tą ueroplasmę i mykop... , a reszte mam
            nadzieję że dowiem się w Warszawie.
            Kiedy Ty dziejba zamierzasz podchodzić do kolejnej próby, ja jak
            nic nie wyskoczy po drodze myślę na kwiecień, i też się mocno
            zastanawiam, czy jeszcze spróbować raz ze stymulacją tylko u kogoś
            innego może by się udało u Lewandowskiego , czy na cyklu
            naturalnym,. A jak byłaś w Novum to kto Was prowadził i czy byłaś
            zadowolona ze stymulacji?
            Pozdrawiam serdecznie i w nadchodzące Święta i Nowy Rok pragnę
            złożyć życzenia zdrowia , szczęścia i spełnienia wszystkich
            marzeń !!!
    • claudiak Re: czwarte in vitro? 15.12.09, 20:56
      W mojej klinice na forum dziewczynie udało się za ósmym razem. Mi nie powiodło się też w listopadzie a było to moje drugie podejście. Tym razem mam 3 mrozaczki więc pojadę po nie w styczniu ale jak się nie uda to narazie odpuszczę i może jak spłacę tą pożyczkę to może kiedyś jeszcze podejmę trzecią i ostatnią procedurę.
    • gato.domestico Re: czwarte in vitro? 15.12.09, 22:27
      napisalam na prv.
      • misia322 Re witaj Dziejba:) 17.12.09, 22:50
        Dawno Cie tu nie widziałam,a powiem ze myslałam o Tobie smile Bardzo mi przykro ze
        nie udało Ci sie IMSI,kurcze myslałam jednak ze bedziesz podchodziła w Nowum. A
        nie zastanawia Cie to ze z czterech zarodków został tylko jeden????Przeciez IMSI
        to bardzo nowoczesna metoda i zarodków powinno byc wiecej???Sama juz nie wiem
        czy rzeczywiscie panie z laboratorium nie mają takiego doswiadczenia???Są
        faktycznie bardzo młode,moze nie ma ich kto dopilnowac i doszkolic??? Nie wiem
        czy pamietasz ale ja po imsi miałam 12 komórek z czego powstało 7 zarodków,w tym
        4 prawidłowe8-7-6 komórkowe klasy a i b dwa mi podali a dwa zamrozili.Wiesz mam
        takie wrazenie ze w laboratorium jest cos nie tak...Bo stymuluje sie bardzo
        dobrze ,a koniec z koncem efekt marny.A gin raz powiedział ze zarodki musiały
        miec wady genetyczne które nie są widoczne pod mikroskopem,a za drugim razem
        powiedział ze męzowi pogorszyłuy sie wyniki bo sie starzeje....Dziejba ja miałam
        histeroskopie we wrzesniu i Manka wykrył mi przegrode 1,5 cm ,i do tego
        przerosty endometrium i polipy.Dostałam leczenie na dwa mies ,i w listopadzie
        miałam kolejną histeo .Wyciął mi tą nieszczesną przegrode,ale zostały mi drobne
        polipy które mam leczyc do marca ,i znów histero ,jak bezdie ok to od razu
        stymulacja do imsi podobno na krótkim protokóle ,bo mamy zajac sie dobrą
        jakoscią komórek a nie iloscią , wiec zobaczymy ..A jak na rzaie to czas ciągnie
        mi sie strasznie, a do marca to cała wiecznosc....Ostatnio zaczełam włączac
        troche kompa i troche udzielam sie ,bo jak do tej pory nawet oddychac nie miałam
        siły,miałam straszną depresje,mam nadzieje ze sie pozbieram i Tobie kochana tez
        tego życze i czasem napisz co u ciebie nawet jak jestes w pracy napisz cos na
        moje gg,bo jka widze wieczorami Cie nie masmile wygon troche męza od kompa wtedy
        poplotkujemy smile)))buziaki papa
        • dziejba2 Re: Re witaj Dziejba:) 29.12.09, 09:39
          Witaj Misia wink
          bardzo się cieszę, że sie odezwałaś i rozumiem odskonale, że miałaś
          chwile załamiania. Bardzo dużo przeszłaś. Ja nie wiem jakim cudem,
          ale jakoś znów się pozbierałam i mam już plan (!) wink. Bardzo mi
          pomaga ułożenie sobie wszystkiego i postępowanie krok po kroku.
          Teraz postanowiłam zabrać się za siebie, nie tylko pod względem
          medycznym. Chodzę na jogę hormonalną, która ma podobno pomóc w
          regulacji hormonów do tego zanalazłam warsztaty psychologiczne dla
          osób walczacych z niepłodnością. Może Ty też rozejrzyj się za czymś
          takim. Wcześniej próbowałam spotkań z psychologiem, ale chyba nie
          trafiłma dobrze. Zupełnie nie mogłam się z pania psycholog
          porozumieć a ona specjalizowała się w problemach osób niepłodnych.
          Zobaczymy jak będzie na tych warsztatach. Do tego jeszcze dieta.
          Przez cały czas leczenie bardzo przytyłam a to napewno nie pomaga.
          Mój chłop też postanowił pożądnie się za siebie zabrać, więc razem
          będziemy się odnawiać biologicznie wink
          Daję sobie teraz ok pół roku na doprowadzenie się do jakiej takiej
          kondycji. Mam nadzieję, że przez ten czas nic nowego nie wyskoczy i
          do następnej próby będe podchodziła z zupełnie nowymi siłami w
          Novum. Chcę tylko jakoś teraz niedługo pójść na wizytę kontorlną do
          Novum, żeby mieć czas na zrobienie ewentulanych badań. Cały czas
          myślę o histeroskopi.
          Nie chcę broń boże rzucać oskarżeń na lab w Provicie, ale jak by tak
          zebrać do kupy to co piszesz i moje odczucia to można wyciągnąć
          wniosek, że coś jest nie tak. W sumie komórek było tyle ile za
          pierwszym razem w Novum, nasienie też takie samo i tylko jeden
          zarodek. Dziwne. Gdzieś kiedyś mi mignęła na forum opinia jakieś
          dziewczyny, że IMSI to "ściema" - nie wiem o co jej chodizło i z
          czego wysnuła taki wniosek, ale może coś w tym jest.W sumie to
          ciekawe czemu żadna inna kilnika jej nie stosuje. Nawet bogate i
          nowoczesne Novum. Może jestem przewrażliwiona, ale jakoś mi się nie
          podobało podejście pań biolog. Do tego zaradki były dość małe - dwu
          komórkowe (tylko za pierwszym razem w Provicie jeden miał 4
          komórki). W Novum 9 i 8 komórek a z mrozaków to już nawet
          blastocysta - podobno bardzo piękna.
          Tilan - Cieszę się, że moje wypociny Ci się przydały i serdeczne
          dzięki za info o Lewandowskim. . Też tak spróbuję a jak nie do niego
          to chyba Taszycka. Byłam u różnych lekarzy w Novum i ona chyba
          najbardziej mi odopowiada. Fajny jest też bardzo Szulc, ale jest
          dość młody więc boję sie czy ma wystraczająco duże doświadczenie.
          Początkowo chodziłam tez do Starosławskiej tak jak Ty, ale
          zrezygnowaliśmy z niej. Zawsze miałam wrażenie, że jest strasznie
          rozstrzepana, ciągle jej czasu brakowało, pomyliła dni cyklu no a
          już zupełnie się zraziłam jak nie umiała mi zorbić transferu i
          właśnie wezwała Taszycką, która zrobiła go w minutkę. Starsznie
          wybredna się zrobiłam wink. Tak jak napisałam wyżej daję sobie mniej
          więcej pół roku na "regenerację" więc w grę wchodzi najwcześniej
          maj, choć to oczywiście może się zmienić.
          Sama stumulacja w Novum przebiegała dobrze, miałam osiem komórek a
          znich 4 bardzo ładne zarodki.
          Dziewczyny, spóźniałam się z życzeniami świątecznymi, więc
          przyjmjcie życzenia na Nowy Rok. Oby w końcu był to NASZ rok, oby
          wszysko się ułożyło i obyśmy miały sił tyle ile Szwarceneger z
          Pudzianem razem wzięci wink Pozdrawiam serdecznie i odzywajcie się...
          • bluemka78 Re: Re witaj Dziejba:) 29.12.09, 11:01
            Dziewczyny bardzo wspolczuje, ze sie nie udalo. Ale mysle, ze nie ma
            co narzekac na lab. Mysle, ze na powodzenie sklada sie wiele
            czynnikow. IMSI jest lepsze w momencie, gdy problemem jest nasienie.
            Mozna latwiej wyselekcjonowac lepsze plemniki. Ja jestem zywym
            przykladem, ze nie mozna narzekac na prace lab. Podczas stymulacji
            okazalo sie, ze moj lewy jajnik dal rade tylko jedna komorke
            wyprodukowac. Na szczescie prawy troche lepiej. Po punkcji bylam
            zalamana, bo okazalo sie ze z 6 komorek pobrali tylko 4, 2 obumarly.
            Zaplodnily sie tylko 3. Stwierdzilam no to klapa, zostanie tylko
            jeden mrozaczek. No i udalo sie, na usg widoczne byly 2 pecherzyki
            ciazowe. Jeszcze ciezko cos powiedziec, bo dopiero jak bedzie
            slychac serduszka bedzie mozna sie cieszyc. Pani biolog mowila, ze
            mam malo komorek, ale bardzo dobrej jakosci wiec mysle, ze to tez
            ulatwilo sprawe. Problemem bylo tylko wybrac dobre plemniki,
            najwidoczniej przy jednej komorce sie nie udalo, ale 3 sie ladnie
            zaplodnily. Zarodki byly klasy A i B.

            https://www.suwaczki.com/tickers/eiktkw7iwt8vi34m.png

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka