19.02.10, 13:54
Właściwie jedyne, co chciałam, to się wyżalić w miejscu, gdzie wiele
osób przeżywa pewnie to co ja. Wiem, że w niczym mi to nie pomoże i
może nie powinnam tego robić. Wiele z Was ma za sobą dłuższą
historię leczenia niż ja. Za nami pierwsze badania i okazało się, że
przyczyna leży po stronie męża, choć moje badania hormonalne też nie
są idealne, ale trudno żeby takie były, skoro mam prawie trzydzieści
sześć lat. Ostatnio okazało się, że mam niedobre wyniki badań krwi i
dostałam skierowanie do hematologa. Nie myślę o tym, co będzie
dalej, bo po prostu nie mam już sił. Na początku modliliśmy się o to
dziecko, teraz nie chodzę już nawet do kościoła. Pan Bóg zadbał o
to, żebym miała w otoczeniu kilka kobiet oczekujących dzieci i
doświadczała bólu często i bez znieczulenia.
Obserwuj wątek
    • marija123 Re: Jest źle 19.02.10, 14:10
      Nawet nie wiesz jak Cię doskonale rozumiem. Mam dokładnie takie same odczucia. Jedni mają lekkie życie, a inni same problemy. I bardzo mnie dziwi fakt, że nas zawsze więcej niepowodzeń spotyka. I jak tu wierzyć, że będzie lepiej?
      • domova Re: Jest źle 19.02.10, 15:16
        Przed chwilą pokłóciłam się z mężem, bo już nie mogę znieść jak
        mówi, że może coś dobrego nas czeka w przyszłości. Czyli kiedy? Bo
        to samo było ileś miesięcy temu. Teraz doszły tylko następne
        problemy. Powiedziałam mu, że w żadne wielkie miłosierdzie już nie
        wierzę. Wystarczyłaby mi kropla. Muszę się pozbierać, bo przecież
        trzeba jakoś funkcjonować.
        • annajustyna Re: Jest źle 19.02.10, 15:22
          Funkcjonowac - tylko jak?!
          • domova Re: Jest źle 19.02.10, 15:31
            Rzuciłam wtedy szklanką o ścianę, tylko tak mogłam wyrazić swój ból
            i gniew. Przecież nic więcej nie mogę zrobić. Mąż się zdenerwował i
            wyszedł. Jak funkcjonować? - pewnie powinnam udawać, że wszystko
            jest w porządku, nie rzucać szklankami, tylko płakać po kątach, jak
            go nie ma w domu.
            • annajustyna Re: Jest źle 19.02.10, 15:46
              Ale i tak, i tak sie wykonczysz. Zupelnie nie mam pomyslu, co dalej. Osobiscie
              nie mam juz w ogole ochoty na seks. Bo jak miec nie bede, to bede miala choc
              namiastke panowania nad wlasnym zyciem - nie wspolzylam, to nie ma efektu, a nie
              ze robie wszystko, co mozliwe, a tu i tak, i tak nic...
              • domova Re: Jest źle 19.02.10, 15:55
                Też mam takie odczucia. Jakiś czas temu powiedziałam mężowi, że może
                po prostu na własne życzenie pozbawię się możliwości zajścia w
                ciążę, wtedy przynajmniej nie będę żyła w ciągłym stresie i
                oczekiwała na cud.
      • karolina.and Re: Jest źle 19.02.10, 16:48
        Moja Droga nie wiem czy są słowa na świecie które pocieszą cię w
        danej sytuacji wiedz tylko jedno;
        Pan Bóg napewno nie chce twojego bólu i cierpienia a każdemu daję w
        życiu taki krzyż jaki wie,że napewno [podoła i go poniesie przez
        życie.Ja również wiele razy kłuciłam się z samym Bogiem miałam żal w
        poblizu również były koleżanli w ciąży a całkiem niedawno moja
        siostra ,było ciężko w listopadzie p[o in vitro aktualnie zaczynam
        16tc czego i Tobie z Calego serca życzę napewno się uda....
    • lady_groszek Re: Jest źle 19.02.10, 16:22
      kurczę, ciekawe dlaczego faceci jakoś tego wszystkiego nie łapią?

      mój z tych bardziej wrażliwych niby, a tez ostatnio się dowiedziałam, że za dużo myślę i czemu tak komplikuje, ech...
      • annajustyna Re: Jest źle 19.02.10, 19:51
        Dochodze do wniosku, ze moj chlop do aniol...Dzis bylo ze mna kiepsko - dziecko
        (w wozku, na oko jakies poltora roku) sie do mnie w tramwaju usmiechnelo, a ja
        wybuchnelam placzem.
        • domova Re: Jest źle 19.02.10, 21:11
          Ja też tak reaguję, a czeka mnie właśnie rodzinna impreza, pełno
          małych dzieci i siostra oczekująca dziecka. Muszę dać radę. Wczoraj
          rozpłakałam się w drodze od fryzjera, bo fryzjerka była w ciąży...
          Teraz jest już lepiej niż parę godzin temu. Wypiłam dwa kieliszki
          wina i się uspokoiłam. Mój mąż w gruncie rzeczy dobrze rozumie,tylko
          boli go to, że jest bezradny i nie może mi pomóc.
          • annajustyna Re: Jest źle 19.02.10, 21:35
            A ja mam z wlasnym chlopem dziecko w tym roku do chrztu trzymac i w sumie nie
            wiem, jak to przezyje sad. Wino tez saczylam, ale przez nieuwage wylalam na
            firane. Plama czerwona metra na pol...Troche wywabilam szampanem, ale pewnie i
            tak idealnie nie bedzie...
            • domova Do annajustyna 19.02.10, 21:51
              Ja też za parę miesięcy będę chrzestną - u siostry. Jak mi o tym
              powiedziała to się poryczałam, a tak się starałam trzymaćsad Też się
              boję, jak będzie. Ale za nią trzymam mocno kciuki. Mąż był
              chrzestnym w styczniu - u brata i też płakałam, ale usiadłam sobie
              tak żeby nikt nie widział.
              Nie przejmuj się plamami. Przed chwilą mąż przypalił na amen fasolę,
              bo tak długo rozmawialiśmy.
              • annajustyna Re: Do annajustyna 19.02.10, 22:10
                Zeszly, teraz ja odwirowuje w pralce i nie wiem, czy to przezyje (firanka, nie
                ja tongue_out).
              • achtel75 Re: Do annajustyna 20.02.10, 08:11
                "....Przed chwilą mąż przypalił na amen fasolę,
                bo tak długo rozmawialiśmy." - dziewczyno z tego mógł być POŻAR !!!
                • annajustyna Re: Do annajustyna 20.02.10, 08:26
                  Ale nie byl? Ja teraz wpadlam w quasi-euforie: Ryski z Klanu tez dlugo nie mogly
                  miec dzieci, nie?
                  • domova Re: Do annajustyna 20.02.10, 10:58
                    Nie oglądam teraz "Klanu", ale faktycznie był tam kiedyś taki
                    wątek... Po wczorajszym dniu jestem tak wyczerpana psychicznie, że
                    zaraz zabiorę się za sprzątanie, ze ścierką do kurzu i miotłą w
                    garści będę w końcu panować nad rzeczywistością smile
            • mojsynio Re: Jest źle 19.02.10, 21:59
              Kobiety, doskonale Was rozumiem...i nie ma słów na obecną sytuację,
              żeby Was pocieszyć..kilka lat temu przechodziłam to samo..ale nie
              poddałam się..i może nie mamy swojego biologicznego dziecka, ale to
              ja byłam w ciaży i to my jesetśmy jego PRAWDZIWYMI rodzicami..warto
              było przejść każdą drogę...
              Teraz wszystko Was boli, bo świeże ale nadejdzie ten czas, że
              doczekacie się swojego skarbu pod sercem.
              Życzę Wam tego z całego serca.
              • annajustyna Re: Jest źle 19.02.10, 22:11
                Ja jestem jeszcze przed laparo i wlasnie udalo mi sie wyregulowac tarczyce, wiec
                moze to przez to. A staramy sie od listopada 2007.
                • domova Do annajustyna 19.02.10, 22:28
                  My staramy się od półtora roku. Jesteśmy po pierwszej wizycie w
                  klinice. W przyszłym tygodniu mąż ma zrobić u nich badanie. Ale jest
                  też problem wynikami krwi, muszę iść do hematologa.
                  • annajustyna Re: Do annajustyna 19.02.10, 22:34
                    Ojej sad. U mojego wszystko ok. Jego siostra starala sie o dziecko pol roku (z
                    czego 2 cykle tak porzadnie), a ma meza starszego o cwierc wieku (nie, zebym
                    byla zaistna, ale i wiek u niego nie taki, do tego gosc pali i jest radiologiem,
                    wiec statystycznie rzecz biorac powinien miec slabsze nasienie - ach, pewnie to
                    jednak z mojej strony, a ja facetow sie czepiam).
              • domova Re: Jest źle 19.02.10, 22:23
                Dziękuję mojsynio smileWiem, że wiele kobiet tutaj przechodzi przez to
                samo i cieszę się, śledząc inne wątki, gdy w końcu im się udaje.
                Ten czas, w którym staraliśmy się, wierzyliśmy, ponosiliśmy kolejne
                porażki, na zawsze pozostanie w nas. Mam poczucie, że mnie zmienił i
                inaczej patrzę na wiele spraw.
                • mojsynio Re: Jest źle 19.02.10, 22:35
                  My doczekaliśmy sie naszego Skarbu po 5 latach ciezkeij walki..
                  • jeza_bell Re: Jest źle 20.02.10, 10:15
                    mojsynio napisała:

                    > My doczekaliśmy sie naszego Skarbu po 5 latach ciezkeij walki..


                    A my po kilkunastu.
                    • annajustyna Re: Jest źle 20.02.10, 12:04
                      A w jakim wieku zaczeliscie?
                      • jeza_bell Re: Jest źle 20.02.10, 13:38


                        > A w jakim wieku zaczeliscie?

                        Miałam 23 lata, mąż 27. Trochę to trwało...
                        • annajustyna Re: Jest źle 20.02.10, 15:27
                          Grunt, ze sie udalo!
    • chantal10 Re: Jest źle 20.02.10, 12:47
      Doskonale Cię rozumiem. W rodzinie urodziło się niedawno dziecko - 2 tygodnie
      temu konkretnie. Byliśmy u nich kilka razy ( brat i bratowa męża mieszkają za
      płotem) i za każdym razem było mi bardzo przykro, że to nie mój dzidziuś. Fakt
      faktem oni też długo starali się o dziecko, bo około 5 lat i też na nie
      zasługiwali, byli bardzo zdeterminowani!
      Ale ja też jestem zdeterminowana, też bardzo pragnę mieć dziecko, mąż tak samo.
      A jak mam iść do szwagrów, to aż mnie skręca, że znowu mam słyszeć ile to ona ma
      pokarmu, że musi odciągać i tak dalej ... temat nr jeden to dziecko. Oczywiście
      ja to rozumiem, ale to nie zmienia faktu, że jestem rozgoryczona sad I jeszcze
      ich słowa "Teraz wasza kolej" albo "No to młody, teraz ty się bierz do roboty".
      W końcu kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam, że już bardziej starać się nie
      możemy. Zaznaczam, że oni są świadomi naszej sytuacji i problemów z poczęciem uncertain
      Zero delikatności. Zachowują się jakby wszystkie rozumy pozjadali, bo urodziło
      im się dziecko indifferent
      • domova Re: Jest źle 20.02.10, 13:19
        Może jest tak, że niektórzy łatwo zapominają, ile ich to wszystko
        kosztowało... Ja czasami mam takie poczucie, jakbym chciała coś
        wyrwać losowi i źle się z tym czuję, bo nie jestem osobą, która
        zawsze po trupach do celu... Wręcz przeciwnie, godzę się z tym, że
        wielu rzeczy w życiu nie będę miała, ale na tej jednej naprawdę mi
        zależy. Mój mąż też ma takie podejście do życia i może dlatego to
        tak boli. Późno się poznaliśmy, późno zaczęliśmy się starać, bo tak
        ułożyło się życie.
    • 6327kitek Re: Jest źle 20.02.10, 21:25
      dobre duszyczki z otoczenia wciskające bobasa w twoje ramiona
      mówiąc'maszi ucz się'i słodkie gadki o współczuciu i zrozumieniu,a
      za plecami obgaducha. staram się o dziecko 5 lat i choć wyniki mamy
      ok to dzidzi alej brak
      • chantal10 Re: Jest źle 20.02.10, 22:22
        Jak ja to znam!
        Albo coś wręcz przeciwnego: idziemy do szwagrów, chcę wziąć maleństwo na ręce,
        to szwagier ok, mogę brać i wszystko z nim robić, ale szwagierka już fochy
        stroi, że dzidziuś śpi, że je, że nie wiadomo co, a jak już "łaskawie" da mi go
        na ręce, to tylko na siedząco, bo główka, bo krzyż, bo ona się boi. A ja mam
        dziurawe ręce, 12 lat i na serio nie wiem jak należy trzymać dzieciindifferent To jest
        żenujące i bardzo mnie zniechęca do niej.
    • asja2 Re: Jest źle 22.02.10, 15:16
      Dziewczyny, rozumiem Was doskonale, parę lat temu (jak to zleciało)
      byłam stałą bywalczynią tego forum, wierzcie mi, wylałam morze łez,
      przeszłam setki badań, byłam przestymulowana - skończyło się
      szpitalem i praktycznie marnymi szansami na podejście do kolejnego
      protokołu, jedyna szansa icsi, i wreszcie po 4 transferze -
      zaskoczyłam, byłam już naprawdę wymęczona, doszukiwano się już
      wszystkiego po kolei;
      ale przetrwałam, urodziłam dwóch cudownych synków - oczywiście nie
      ominęły mnie atrakcje podwójnej ciąży, wszelkie jej konsekwencje, na
      szczęscie wszystko skończyło się dobrze, dzieci są zdrowe, a dziś
      mamy już zupełnie inne problemy...

      wielokrotnie myslałam, ze nigdy się nie doczekam, że wszyscy tylko
      nie ja, to było jak cud, a nawet dwa - od tej chwili mija już 7 rok
      życzę Wam dużo wytrwałości i cierpliwości, a warto , bo na końcu
      czeka ta upragniona nagroda...
      pozdr.
      • sagnieszka.pl1 Re: Jest źle, ale ciągle mam nadzieję 14.03.10, 00:36
        Kochane, ja z mężem staramy się o dzidzi już 4 rok,dodam że cenny
        czas umyka nam szybko ja mam 37 a mąż 48 lat. Było leczenie, ICSI
        bez powodzenia,potem długie leczenie i zwodzenie przez pseudo-
        lekarzy.Ale postanowiliśmy spróbować jeszcze raz i w przyszłym
        tygodniu jedziemy do dr Kuczyńskiego w Białymstoku.Boję się
        strasznie,łapię się na tym że panikuję, nie chcę przeżywać kolejnego
        rozczarowania, ale wiem że muszę.Ciągle mam nadzieję, w
        przeciwieństwie do mojego męża, który ciągle powtarza że darmo żyje.
        • zosia9 Re: Jest źle, ale ciągle mam nadzieję 14.03.10, 21:10
          domova,
          powinnam odpowiedzieć coś w tym rodzaju ze rozumiem itd, ale nie
          usłyszysz tego odemnie.
          z tego co pisałaś to dopiero zaczynasz leczenie ( niepłodność jest
          chorobą), a więc jesteś na początku drogi - jak to się ówi w żrgonie
          niepłodnościowym
          Po pierwsze słabe wyniki męża to nie jest tragedia, bo badanie
          należy powtórzyć i może wyjść inaczej ( u nas tak było), po drugie
          hormony można uregulować, po trzecie co wy z tym wiekiem jest ok
          masz całe 4 lata do 40 a więc kupe czasu na leczenie, tylko trzeba
          wziąść się za to i zdecydować gdzie stawiasz granice ( czyli np czy
          bierzesz pod uwage in vitro).
          Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka