Dodaj do ulubionych

Marcowe in-vitro

15.03.10, 13:18
Już połowa miesiąca, a chyba nikt nie założył marcowego wątku, a może cos
przeoczyłam?
Jeśli jednak to pierwszy, to zapraszam do wspólnego czekania. Może będzie ciut
raźniej smile

Ja staram się około 4 lat, kiedys często tu bywałam. Teraz jestem po pierwszym
transferze, który odbył sie wczoraj.

Powodzenia dla Was wszystkich! smile
Obserwuj wątek
    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 15.03.10, 17:45
      to ja się dopisuję...dziś jest 8 dzień stymulacji doktor naliczył 24 pęcherzyki
      i się strasznie denerwuję... to moje pierwsze podejście... jestem po 3
      nieudanych iui przyczyna nieplodności nieznana
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 15.03.10, 18:08
        Witaj smile trzymam mocno kciuki! 24 pęcherzyki to bardzo dobrze, powiedziałbym,
        że dużo. Bedzie z czego wybierać smile
        Ja podobnie jak Ty pierwszy raz mam in-vitro, a inseminacji miałam chyba z 10,
        może więcej, już nie liczyłam. U nas są refundowane więc próbowałam, żeby
        uniknąc ostrej stymulacji i tych zabiegów. Ale może tym sposobem się uda.
        U nas problem lezy po stronie męża.
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 15.03.10, 18:10
        A kiedy będziesz miała punkcję?
        Życzę spokoju.
    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 16.03.10, 10:26
      czesc kaczucha fajnie ze zalozylas te watek mozno bedzie pogadac . Moj maz juz
      ma mnie dosc a wiecej nikt nie wie tz nie wie ze w ogole sie staramy stwierdilam
      ze za kazdymym razem najbardziej mnie bolalo kidy musialam powiedziec blizkim ze
      niestety tym razem sie tez nie udalo . wiec w te swieta jak sie nie uda to nie
      bede musiala sie tlumaczyc...jeszcze nie wiem kiedy bedzie punkcja i czy w ogole
      bedzie... moze w srode cos sie wyjasni jade na wizyte dojeżdżam 100 km wiec
      zajmie mi to pol dnia - praca jak kazda inna... a jak ty sie czujesz po
      transferze ? czy cos cie boli?mocno trzymam kciuki
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 16.03.10, 10:55
        Czyli jutro będziesz wiedziała coś więcej. To czekam na wieści. Na pewno uda sie
        punkcja smile Podziwiam Cię, ze tak daleko jeździsz na każda wizytę. any, tak tu
        czytam, że dziewczyn podróżują po kilkaset kilometrów. Ale co zrobić, jak trzeba
        to trzeba. A gdzie będziesz miała zabieg?

        Ja się czuję ok. Miałam 2 zarodki wszczepione smile No i czekam teraz. Jedyne co,
        to okropne wzdęcie brzucha, które jest efektm stymulacji. Teraz już lepiej, ale
        w dzień po transferze było tragicznie. Myślałam ze pęknę, do tego kolka
        jelitowa. Nie wiem, czy każda kobitka ma takie przeboje po stymulacji, ale w
        razie czego nie przestrasz się, tylko pij dużo, mało jedź i bierz nospę wink
        A jak Ty się czujesz po hormonach? Tyle jajeczek to pewnie czujesz je mocno. U
        mnie było około 10 i czekałam tej punkcji jak zbawienia.
        To pozdrawiam cieplutko i życzę dobrych nowin na jutrzejszej wizycie! smile

        P.S. Ciekawe, czy ktos jeszcze do nas dołączy. Idzie wiosna, to dobry moment na
        ciążę wink
        • ana_pe Re: Marcowe in-vitro 16.03.10, 11:48
          dziewczyny czekalam na ten marcowy watek smile trzymam za Was mocno kciuki.
          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 16.03.10, 17:55
            Dziękuję za kciuki i gratuluję sukcesu smile Zerknęłam na Twoją historię na
            styczniowym wątku - podziwiam upór i życzę zdrowej, bezproblemowej ciąży! smile
            • agnik005 Re: Marcowe in-vitro 16.03.10, 20:06
              Witajcie kobietki.
              Dzielę wasz los, staraczek o upragnione maluchy.
              Jestem w 10dpt. Nie mogę doczekać się sądnego 14-go dnia.
              To baaaardzo stresujące. Od dziś jestem na zwolnieniu L-4, bo trochę
              podziębiłam się i nie chcę ryzykować.

              In-vitro miałam pierwszy raz. Wiele lat leczenia, wieczne infekcje,
              torbiele, niedrożne jajowody itd. Dużo tego.
              W końcu udało się dojść do takiego stanu zdrowia, że mogłam podjąć
              próbę In-vitro. Też mam obrzęknięty brzuch i piersi. Czuję się od
              1dpt jak dzień przed okresem. Ciągłe pobolewania brzucha, ale z tego
              co czytałam na różnych forum, to normalne przy hormonach.
              Biopsja nie boli. Jest w znieczuleniu ogólnym - będziesz sobie spała
              słodko i obudzisz się po wszystkim. Potem do 2 godzin leżenia ( aż
              odpuści narkoza) i do domku.
              Transfer też nic nie boli. To coś porównywalnego odczuciem jak przy
              cytologii, choć dla mnie było bezbolesne zupełnie. Więcej było w tym
              strachu. Najgorsze jest dla mnie czekanie po transferze.
              Dziewczyny trzymam mocno za Was kciuki.
              Podjęłyśmy trudny wysiłek i cudownie byłoby, gdyby udało się nam.
              Pozdrawiam cieplutko.
              • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 16.03.10, 20:39
                Agnik, fajnie, ze się odezwałaś smile To już bliziutko masz do testowania. Pewnie
                siedzisz jak na szpilkach, co? smile A ile zarodków mialaś dostarczonych?
                U mie ten transfer był trochę nieprzyjemny, bo mam tyłozgięcie i zawsze trudniej
                się lekarzowi dostać do macicy. Do teo pielęgniarka musiała mi ciągle mocno
                podbrzusze uciskać, zeby się coś ta naprostowało, a to była masakra, bo już
                miałam wtedy mega problem ze wzdęciem brzucha i obolałe wszystko. Ale dało się
                przeżyć wink

                Życzę powodzenia! smile
              • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 18.03.10, 15:38
                agnik i co tam ? bylas na becie?
    • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 14:24
      Śnieżka, czekam na wieści z dzisiejszych badań smile mam nadzieję, ze będą dobre i
      że punkcja już niedługo. Pozdrawiam.
      • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 15:15
        czesc dziewczyny kaczucho milo ze myslisz o mnie... a wiec tak pozytywne nowosci
        sa 2 nie zostalam przestymulowana i punkcja bedzie w piatek bardzo prosze o
        kciuki... troche mnie przestraszylas z tym tylozgieciem ja tez mam nu a czego
        kobieta nie wytrzyma zeby zostac matka ... lecze sie w Polmedzie we Wroclawiu
        ogolnie atmosfera jest ok i raczej im ufam ale wiadomo nie maja 100 %
        skutecznocsi wiec staram sie podhodzic do wszystkiego z dystansem... ogolnie
        czuje sie dobrze wzielam sie urlop wiec duzo odpoczywam jajniki wiadomo ze czuje
        ale staram sie mniej jesc duzo pije szkoda ze nie mozhna za dlugo sie kompac
        najchetniej spedzalabym kilka godzin w wannie ale podobno jaja nie lubia
        ciepla...bardzo kibicuje nam wszystkim
        • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 17:26
          To bardzo dobre wieści! smile Kciuki oczywiście będę trzymać. Jesli mialaś
          inseminacje wcześniej, to transfer to praktycznie to samo. Nie bolałoby mnie
          wcale, gdyby nie te problemy z obolałym i nabrzmiałym brzuchem. U ciebie na
          pewno będzie wszystko jak po maśle wink Nie ma się czego bać, wierz mi.

          ja też lubię kąpiele, ale teraz to juz w ogóle odpada wink Ciekawa jestem
          ogromnie, co tam u mnie w brzuchu słychać. Najbardziej oję się właśnie tej fazy
          i martwię się, że zarodki się nie zagnieżdżą, a nawet jeśli zagnieżdżą, to tylko
          na chwilkę. Już miałam takie sytuacje przy inseminacjach, takie wczesne
          poronienia. Ale może teraz zarodki są udane i coś się uda?

    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 20:10
      na pewno doczekasz sie malenstwa a czy teraz? ciesz sie ze punkcja jest za toba
      i jestes cala!!!( mnie doktorek straszil ewentualnym krwotokem i szpitalem )a
      udalo ci sie zostawic mrozaczki?
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 20:48
        Pewnie musiał Cię poinformować, że jest takie zagrożenie, ale mam nadzieję, że
        Ciebie to nie spotka. W każdym razie, nie zakładajmy najgorszego. Będzie dobrze! smile
        Mam 3 mrozaczki. Pobrali 8 jajeczek, zapłodniło sie 7, 2 mi podali, do
        zamrożenia ostało się 3. także - wcale nie dużo.
        Ty będziesz miała znacznie więcej jajeczek więc i zapas pewnie większy, na
        kolejnych potomków oczywiście wink Bo zakładamy, że się teraz uda, prawda? smile
        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 21:15
          zakladamy ze sie uda... ale duzo z moich jajeczek beda niedojrzale napewno 8 bo
          sa mniejsze... lepiej miec mniej jajeczek bo wtedy sa silniejsze... trudno
          powiedziec ile z tego bedzie zarodkow ja stawiam na 5-8 a ty jak myslisz? jestem
          raczej okazem zdrowia ale mam 33 lata i takie sa statystyki
          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 17.03.10, 21:23
            Ja też mam 33 lata smile
            A co do zarodków, to trudno powiedzeć, zależy od jajeczek. Bywa przecież, ze i
            po kilkanaście odpowiednio rozwiniętych udaje się wyhodować. Ale myślę, że w
            okolicach 10ciu powinnaś mieć mieć smile
    • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 18.03.10, 21:17
      śnieżko, powodzenia jutro! Pochwal się, ile jajeczek pobrali smile
      • moniska2001 Re: Marcowe in-vitro 19.03.10, 11:42
        Cześć dziewczyny! Jestem tutaj ''nowa'' chociaż czesto tutaj bywam. Jestem chyba
        po 6,7 insemi, teraz czekam kiedy zrobić test. Boję się że znowu nic z
        TEGO!Wczoraj miałam lekkie plamienie.Za dwa dni mija 2 tyg od mojej inseminacji.
        Proszę o informacje na temat in-vitro. ceny, jak to się odbywa itd. Obawiam się
        że to moja ostatnia szansa. Pozdrawiam Was wszystkie wink
        • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 19.03.10, 12:48
          Witaj! Niestety inseminacje nieczęsto się udają sad Ja też przeszłam ich bardzo
          wiele, tylko się zdołowałam, ze coś i za mną nie halo, skoro nic się nie
          zagnieżdża. Może in vitro bedzie dla Was szczęśliwsze. Tego goraco życzę!
          Co do cen, to ja Ci nie pomogę wiele, bo nie mieszkam w Polsce. Ale z tego co
          wiem to od 7 do 13 tysięcy, w zależności od tego gdzie i ile leków będziesz
          potrzebowała. Gdzieś tu na forum niedawno był taki wątek o kosztach.
          W każdym razie POWODZENIA! smile
        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 19.03.10, 17:53
          witaj moniska u mnie in vitro razem ze wszystkimi badaniami kosztowalo ok
          10000... a poza tym to nic strasznego i naprawde nie ma co z tym zwlekac...
          zycze trafnych decyzjj
    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 19.03.10, 17:44
      juz jestem po punkcji rzeczywiscie nic strasznego mialam wspaniala opieke i
      swietnie sie bawilam... pobrano u mnie 17 komureczek z czego 13 napewno sa
      dojzale ... 4 sprobuja zaplodnic metoda IVF a reszte ISCI... juz nie musze sie
      obawiac przestymulacji i ewentualnych komplikacyj po punkcji i to bardzo
      poprawia mi humor... ale do sukcesu wciaz jeszcze daleko... kaczucho jak tam
      samopoczucie ? wciaz jestesz obolala czy wracasz do kondycji?
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 19.03.10, 19:50
        Śnieżko, to pięknie się udało! smile To teraz czekamy na wieści ile się będzie
        ładnie dzielić i kiedy transfer smile A to już będzie chwileczka i mimo, że na
        fotelu ginekologicznym, to jednak wzruszający moment. My mogliśmy zobaczyć
        zarodki pod miskroskopem tuż przed tym, jak mi je podali, nie wiem czy w waszej
        klinice też się to praktykuje, ale to takie przyjemne uczucie smile
        A ja się czuję duzo lepiej, już chodzić mogę normalnie, bez bólu, zanczy hormon
        ciążowy z zastrzyku prawie wyparował. Czekam teraz na działanie tego
        niezastrzykowego wink Mam czasem skurcze takie jak na okres i brzuch mi rośnie i
        twardnieje wieczorem. Dziś już na rozpięciu paska się nie skończyło. Ale
        wiadomo, że to może być równie dobrze wpływ zażywanych hormonów, więc się nie
        nakręcam. Czekam grzecznie jeszcze tydzień.
        A jak Ty się masz po punkcji?? Leżakujesz? Nie odczuwasz skutków tego zastrzyku
        na pęknięcie pęcherzyków? To właśnie hcg z tego zastrzyku dało mi popalić.
        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 20.03.10, 10:52
          Kaczucho fajnie ze jestes tak blizko finalu mam przedczucie ze ci sie uda... nie
          czuje juz dzialania zaszczykow moze dlatego ze duzo odpoczywam i organizm szybko
          sie regenieruje... jedynie co mnie naprawda meczy to zatwardzenie prawie sie nie
          ruszam i niestety mam problem rozumiem ze transfer bede miala dopiero w srode
          jak myslisz czy bardzo mi zaszkodza kilkukilometrowe spacerki przez te dni? mam
          zamiar tez spytac o to doktora ale to dopiero jutro jak zadwoni w sprawie
          integracji plemnikow z zarodkami... zycie ci zeby czas lecial przyjemnie i szybko
          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 20.03.10, 11:12
            dziękuję!!Oby Twoje przeczucia się spełniły smile Ja Tobie zyczę za to zdrowych i
            silnych zardoków i udanego transferu smile Jeśliw środę to całkiem dorosłe będziesz
            miała te zarodki, znaczy zaawansowane w rozwoju smile
            Ja myślę, że spacery teraz w niczym Ci nie zaszkodzą, to samo zdrowie. Moga też
            pomóc na problemy z zaparciami. Pij dużo i jedz lekkie posiłki wysokobłonnikowe,
            typu musli, otręby, jabłka, warzywa. Mi to pomogło. Piję też szklankę ciepłej
            wody z cytryna i miodem rano na czczo. Po tym moje problemy zelżały.
            jejku, jaka jestem podekscytowana smile najtrudniej będzie zniesć te kilka
            ostatnich dni. Może już w piątek zatestuję wink To będzie 13dpt.

            Trzymam mocno kciuki za nasz sukces!! smile
            Życze Ci przyjemnego weekendu.
    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 21.03.10, 17:11
      juz wiem zaplodnilo sie 12 zarodkow ponad ladnie sie dziela a czy przezyja? ja
      mam zamiar im w tym pomagac... transfer mam jutro i niestety czuje ze caly moj
      dystans wyparowal bardzo bym chciala byc w ciazy... trzymam kciuki za nas wszystkie
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 21.03.10, 17:45
        Mocno, mocno trzymam kciuki!!! A co do dystansu, to niestety trudno o niego, ale
        na tym etapie i tak nie wiele żalezy od Ciebie. Będzie, co ma byc! mam nadzieję,
        że coś dobrego smile Ja będę miała badzo pracowity tydzień więc i czasu na
        rozmyślania nie będzie za wiele.
        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 22.03.10, 17:55
          jestem po transferze podano mi 3 zarodki 9 zamrozono teraz pozostae tylko czekac
          troche odpoczne od tych ciaglych wyjazdow jeszcze przed swietami bede mogla
          testowac...
          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 22.03.10, 19:16
            Cześć! fajnie, że masz tyle mrozaczków. Na pewno się uda! mam nadzieję, że juz
            tym razem przynajmniej jeden się dobrze zagnieździ i będziesz miała bardzo
            szczęśliwe święta smile

            A ja odczuwam już wszystkie swoje objawy małpowe sad Wszyściutkie. I boję się, że
            nie udało się.
            • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 23.03.10, 08:27
              kaczucho tu na forum sporo dziewczyn bedac w ciazy po zabiegu odczuwalo objawy
              jak na @ niekture nawet zaczynaly plamic... glowa do gory bedzie co bedzie a
              narazie nie wiesz nic... jeszcze mocniej zaciskam kciuki za twoj sukces
              • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 23.03.10, 10:46
                Śnieżko, wiem to wszystko smile ale trudno pozbyć się tej huśtawki. Jestem już 2
                tygodnie od punkcji, czyli tak jakby od owulacji, więc czas kiedy przychodzi
                okres... i pewnie gdybym nie brała progesteronu i nie byłyabym w ciąży, to bym
                popłynęła. Ciążeowe mam na razie tylko obiawy piersiowe, ale to równie dobrze
                może być od leku. Ale reszta sygnałów, jakie daje mi ciało mocno mnie niepokoi.
                Cóż, zobaczymy.

                A jak Ty sie masz potransferze? smile
                • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 24.03.10, 17:24
                  no i dopadly mnie objawy potransferowe mam napompowany brzuch ktory w dodatku
                  boli od hodzenia- nici ze spacerkow nie moge to zrzucic na zatwardzenia bo to
                  chyba po duzej ilosci jogurtow ustapilo... chcialabym byc juz 2 tyg po punkcji
                  ale chyba wymyslilam jak sie cieszyc z czekania - w przyszly czwartek(11 dpt
                  bede testowac) musze zalatwic cos w urzedzie i tak sobie mysle jak to dobrze ze
                  to jeszcze tyle czasu zostalo... kaczucho i jak tam wredna @?
                  • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 24.03.10, 21:35
                    Śniezka, miałam to samo z brzuchem, myślałam, że pęknę. To chyba od tego
                    zastzyku na pęknięcie pęcherzyków, zawiera hormon ciążowy. Mnie męczyło chyba z
                    5 dni i przeszło. Ja dziś mam 10dpt, czyli dziś powinnam dostać @, gdybym nie
                    brała progesteronu. Nie wiesz, czy okres przyjdzie bez odstawienia go, czy
                    trzeba odstawic, żeby dostać okresu?
                    Na objawy już staram sie nie patrzeć. Póki co czekam do soboty wink Nie mam nerwów
                    do testowania wcześniej. Widok jednej kreski strasznie mnie dołuje.
                    Czekam zatem na Twoje czwartkwe testowanie smile
                    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 25.03.10, 07:32
                      z okresem to jest tak zaznacze ze to nie jest informacja od lekarza niektore
                      dziewczyny zaczynaja krwawic przed odstawieniem luteiny (progesteron ) ale to
                      zazwyczaj sa albo plamienia implantacyjne albo jakies powazniejsze problemy (
                      krwiak ) zwykle okres przyhodzi kilka dni po odstawieniu ale sporo dziewczyn tu
                      na forum nie dostawalo go navet 2 miesiaca i trzeba go bylo wywolywac... a jak
                      szybko dostawalas okres po iui?...mnie dzis dopadla depresja snily mi sie
                      koszmary i najgorsze ze nie moge tego rozhodzic ... eh marze zeby to wszystko
                      tak czy inaczej sie skonczylo
                      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 25.03.10, 08:39
                        Dzięki za info. Kiedyś do iui brałam właśnie progesteron pod postacią globulek i
                        duphastonu. I z tego co pamiętam, to odstawiałam po nieudanym teście, który
                        robiłam po terminie i po kilku dniach nadchodził okres. Pytam, bo tu nie robi
                        się bety łatwo, nie ma prywatnych labów. Mam zrobić test, ale wiadomo, jak to
                        bywa z testami. Nie chciałbym odstawić progesteronu zbyt wcześnie, jeśli test
                        byłby ujemny, a jednak cos się tam działo. A Ty idziesz na betę?

                        Współczuję koszmarów. To mówi o dużym psychicznym napięciu. Może popijaj ziółka
                        na relaks i uspokojenie. Myślę, że takie uspokojenie może tylko pomóc. Teraz
                        jesteś w najważniejszym momencie - kiedy zarodki szukają miejsca dla siebie i
                        starają sie zagnieździć. Wszystko może się zdarzyć smile Może będziesz miała
                        bliźniki lub trojaczki smile
                        U mne już wszystko przesądzone. Ciekawe jaki wyrok zapadł wink
                        Miłego dnia!
                        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 26.03.10, 07:18
                          tak masz racje z testami to roznie bywa a nie myslalas o tym zeby zrobic go
                          dopiero w poniedzialek? czy niepotrzebny progesteron az tak ci zaszkodzi jak
                          myslenie ze moze niepotrzebnie go odstawilas?... ja dzis czuje sie lepiej ale
                          wczoraj to juz myslalam o szpitalu lamie mnie jak na grype temp jest lekko
                          podwyzszona no i bardziej niz bym chciala czuje jajniki tak czy inaczej moje
                          marzenia o spacerach polegly w gruzah i niechcacy przelezalam te kilka dni po
                          transferze... zdecydowanie odpoczelam od wyjazdow ale lapie siebie na tym ze nie
                          wierze ze moge byc w ciazy juz sie pogodzilam z tym ze nie zaciaze bez pomocy
                          lekarzy wiec jak moge byc w ciazy skoro nic nie robie?
                          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 26.03.10, 08:00
                            Co do odstawiania prog. to zobaczę co mi lekarz powie i jak się bedę czuła. Bo
                            na razie to ni cholery nic nie ciążowego nie czuję. A już kilka dobrych dni po
                            teminie jest więc myślę, ze gdyby było co na rzeczy, to by dawało znać.

                            Co do Twojego samopoczucia, to takie grypowe objawy mogą być reakcją na
                            implantację. Ja też jednego dnia takie coś czułam choć trochę łągodniej niż Ty
                            (i kiedyś raz po iui też, czułąm się bardzo grypowo) A jajnik bidak musi dojść
                            do siebie po takiej pracy, jaką wykonał. Leż i odpoczywaj. Choć ile można? wink
                            Mam nadzieję, że choć Tobie się uda z tego naszego dwuosobowego wątku wink
                            • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 26.03.10, 09:21
                              Śnieżko, tak myślę, może Ciebie wcale nie jajnik boli. Jeśli to taki ostry
                              przeszywający ból, to może to być kolka jelitowa spowodowana wzdęciem brzucha.
                              Jednej nocy mąż dzwonił po pogotowie, bo mnie tak skręciło, że mało co nie
                              zemdlałam z bólu. Jeśli to taki ból, o jakim piszę, to nospa bardzo pomaga, w
                              zasadzie rozwiązuje problem. Na samo napięcie brzucha też.
                              • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 26.03.10, 12:07
                                dzieki za pocieszenie ja po iui nigdy sie tak nie czulam choc mialam za kazdym
                                razem prawie 10 pechezykow dojrzewaly tak szybko ze nie nadazalam brac lek na
                                pekniecie bo jak bylam na wizycie to mialy ok 15 cm wiec na quitrelle bylo za
                                wczesnie a na drugi dzien test wykazywal owulacje wiec bylo za pozno ... przy
                                trzecim podejsciu zaraz po iui czulam sie fatalnie pozniej okazalo sie ze mam
                                torbiel- sama znikla po 2 miesiacach ale ja nie chcialam juz ryzykowac i jak sie
                                okazalo slusznie isci daje kilka raz wieksza szanse i wcale nie obciaza organizm
                                bardziej niz 2 iui przynajmniej ja mam takie odczucie... ale wracajac do objawow
                                nigdy nie lomalo mnie jak na grype ale fakt ze tez nie bralam progesteronu a ten
                                lek jak czytalam w ulotce podwyzsza temp i stad moze byc takie samopoczucie choc
                                ja zdecydowanie wole twoja wersje - niech dzidzie sie zagnizdzaja...
    • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 08:47
      To i ja się melduję w marcowym wątku! Protokół krótki, już po punkcji, w
      poniedziałek transfer, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem smile
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 10:10
        Witaj Księzycowa. Powodzenia.

        U mnie niestety klapa sad
        • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 12:48
          Współczuję sad(
          Wielkim optymistą z natury nie jestem, ale staram się podejść do sprawy na
          spokojnie. O ile to możliwe. Pewnie za tydzień, dwa, będzie trudniej o dystans.
          Ale, może będzie ok.
          • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 15:32
            witaj Ksiezycowa ja mialam punkcje tydzien przed toba juz w czwartek bede
            testowac ... jak samopoczucie po punkcji? trzymam kciuki za twoj poniedzialkowy
            transfer
            • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 20:44
              Dzięki smile
              Po punkcji czuję się całkiem ok; brzuch praktycznie nie boli, trochę osłabiona
              jestem, ale nie jest źle. Pobrali 19 jajeczek, zapłodniło się osiem; na
              transferze podadzą dwa. Mam nadzieję, że nerwy mnie nie zjedzą do czasu
              testowania... Zatem trzymam kciuki i za Twoje testowanie jak i pozostałych
              marcowych Pań!
        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 15:25
          kaczucho szkoda ze tym razem nie ale walczymy dalej... odpocznij i wracaj po
          pingwinki z calego serca ci zycze zeby nastepnym razem sie udalo
          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 27.03.10, 22:24
            Dzięki śnieżko, tak też zrobię. Wracam niedługo po mrozczki. Będzie jakaś
            szansa, choć w takich dniach jak dziś to moja wiara jest gdzieś mocno poniżej
            zera. Ale to minie.

            Trzymam wciąż za was kciuki, dziewczyny! Księżycowa, dasz radę, relaksuj się i
            wierz, że się powiedzie.
            • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 28.03.10, 08:53
              kaczucho wiesz ze wiara tu nie ma znaczenia wazne co zrobisz teraz masz spadek
              hormonow wiec dol a po okresie przyjdzie nowa nadzieja... a rozmawialas juz z
              lekarzem ile cykli musisz odczekac ? ja pomalu tez sie do tego szykuje choc
              jasne ze wole byc mile " zaskoczona" ksiezycowa to masz tak jak ja u mnie
              tez pobrano 17 komorek choc pechezykow bylo wiecej z nich 4 "ladne" probowali
              zaplodnic metoda IVF - zaplodnilo sie tylko 2 czyli polowa i te zarodeczki nie
              byly najlepszej jakosci... reszta 13 zaplodniala sie metoda ISCI tu sie
              zaplodnilo 10 z tym ze 3 komoreczki tu nie byly dojrzale ... a u ciebie jaka
              metoda odbylo sie zaplodnienie
              • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 28.03.10, 10:57
                Ze względu na stwierdzone pco, cykle bezowulacyjne, zdecydowano się na metodę
                IVM. Daje (statystycznie) mniejsze szanse niż klasyczne IVF, ale pewnie to
                zależy od większej liczby czynników. Więc staram się nie myśleć o statystyce i
                liczyć, że choć raz będę w szczęśliwej, w tym przypadku, mniejszości. Teraz
                czekam na transfer w poniedziałek, faszeruję się hormonami (czy Wam też po nich
                tak niedobrze? Zupełnie straciłam apetyt) i czekam...
                • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 28.03.10, 12:55
                  Sniezko, dziękuję! Już dziś mam jaśniejszą głowę i myślę o następnym transferze.
                  W poniedziałek mam zadzwonić do kliniki i umówić się na wizytę, wtedy
                  wszystkiego się dowiem. Ale myślę, ze criotransfer może być zaraz, w tym cyklu,
                  który się właśnie zaczął. Mam nadzieję, że tak będzie właśnie. Chyba ze 3
                  miesiące przerwy trzeba mieć między stymulacjami- gdybym musiała podchodzić do
                  kolejnego, pełnego programu ( bo ja mam tylko 3 mrozaczki). A powiedz, jak się
                  czujesz generalnie?

                  Księżycowa, mocno Ci będę jutro kibicować smile Trzymaj się dzielnie! Będzie dobrze.
                  Ja najgorzej czułam się po ostatnim zastrzyku na pęknięcie pęchęrzyków. Przeszło
                  tydzień mocno odczuwałam jego skutki. Za to w trakcie stymulacji pregnylem
                  czułam się świetnie. Do tego schudłam wink może z powodu słabszego apetytu, ale
                  myślę, że nie tylko.
                  • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 28.03.10, 12:57
                    Oczywiście - chodziło mi o stymulację gonalem, nie pregnylem. Już mi się plączą
                    te wszystkie leki.
                  • sofi75 ze sie wtrace 28.03.10, 17:11

                    moj lekarz zalecil jeden cykl odpoczynku miedzy IVF i crio - jajniki w tym
                    czasie maja wrocic do swoich normalnych rozmiarow, i gra hormonow rowniez do
                    rownowagi tak aby nastepny cykl byl w miare przewidywalny.

                    A tak naprawde wyjda mi dwa cykle przerwy, bo jade na tygodniowe wakacje ...
                    • kaczucha31 Re: ze sie wtrace 28.03.10, 22:59
                      Sofi, dzięki za informację. Dobrze wiedzieć.
                  • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 28.03.10, 20:13
                    Dzięki za kibicowanie smile
                    Jeśli chodzi o hormony, nie byłam stymulowana przed punkcją, miałam tylko jeden
                    zastrzyk otrivelle. Hormony zaczęłam przyjmować właściwie od dnia punkcji i
                    dlatego mnie dziwi tak szybki spadek formy. Męczę się szybko, mam mdłości i
                    zupełny brak apetytu. Myślałam, że coś takiego zacznie się ewentualnie po
                    transferze, a nie jeszcze przed wink Widać taka uroda mojego organizmu. Pozdrowienia!
                    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 29.03.10, 15:45
                      witam dziewczyny bylam dzis na wizycie okazuje sie ze mam za nizki progesteron i
                      dostalam czesc zaszczyku Quitrelle reszte mam wziac w srode i w piatek ne
                      poprawilo mi to humoru bo po pierwsze nizki progesteron nie wrozy dobrze a po
                      drugie testowac moge dopiero we wtorek po swietach co o 5 dni przedluzy stan
                      niepewnosci... eh... Kaczucho i co tam z wizyta? ja sie zgadzam z Sofi trzeba
                      dac sobie odpoczac ja w kazdym razie tak bym zrobila... Ksiezycowa i jak tam
                      transfer?
                      • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 29.03.10, 18:42
                        Hej. Czasami to lepiej poczekać na wyniki... byle pozytywne!!! Czego życzę!
                        Niektóre dziewczyny najpierw bardzo chcą szybko testować, a później odwlekają tę
                        chwilę.
                        Transfer przebiegł prawidłowo, ale przyplątało mi się przeziębienie i muszę
                        teraz leżeć. Gorzej, że mdłości nie minęły i niestety dziś musiałam robić postój
                        w drodze z kliniki... chyba nie najlepiej znoszę leki. Ech. Byle jeszcze jakoś
                        wytrzymać dwa tygodnie. Testuję się 10.04. Pozdrowionka
                        • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 30.03.10, 09:44
                          Dziewczyny, mam nadzieję, że mimo tych utrudnień, będzie u Was sukces.
                          Śnieżko, masz niski progesteron mimo, że bierzesz luteinę czy inne substytuty?
                          Kiedy po transferze najlepiej go zbadać? U nas dają Utrogestan... ale może to
                          nie zawsze wystarcza. A betę robiłaś może??Dasz radę z tym czekaniem smile Święta
                          miną szybko, pewnie nie będziesz miała czasu o tym myśleć.
                          Księżycowa, wypoczywaj i kuruj się. A jakie hormony bierzesz, że tak źle to znosisz?

                          A ja chce, czy nie chcę, musze wziąść na wstrzymanie. Termin kolejnej wizyty
                          możliwy na koniec maja sad U nas kliniki mają okropne obłożenie, bo invitro jest
                          refundowane przez państwo. I w ogóle chyba w miarę niedrogo jest tez prywatnie,
                          bo dużo ludzi z zagranicy przyjeżdża. Być może zdecydujemy sie opłacić ten
                          transfer, żeby sprawę nieco przyspieszyć. Inaczej byłby dopiero w czerwcu. A ja
                          nie mam już tyle czasu na czekanie. Nie wiadomo, co po drodze jeszcze czeka.
                          • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 30.03.10, 09:59
                            Bardzo późno masz tę wizytę, ale jeśli państwo dotuje to i tak nie jest
                            tragicznie. Może spróbuj wtedy właśnie odpocząć i z nowymi siłami przystąpisz do
                            działania! Uszy do góry! Czekanie jest może najtrudniejsze w tym wszystkim, ale
                            czego się nie zrobi dla dziecka..
                            Teraz biorę luteinę, metformax, estrofem i duphaston. Wcześniej sam duphaston i
                            nie miałam z nim żadnych problemów. Może to jednak jakiś wirus mi się przypętał
                            i stąd te niefajne efekty..

                            Śnieżko, trzymam kciuki, to już niedługo!
                            • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 31.03.10, 19:49
                              ksizycowa przed toba 2 najwazniejsze dni odpoczywaj sprawiaj sobie drobne
                              przyjemnosci i niech kruszynki dzialaja ... mocno trzymam kciuki... ja testuje
                              6go takze nie tak szybko
                          • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 31.03.10, 19:41
                            czesc dziewczyny u mnie sie pojawil nieduzy problem w pracy i dziwne ale czuje
                            ze bardzo mi to pomaga niczym sie nie przyjmuje ale mam czym sie zajac przez
                            caly dzien a na koniec czuje duza ulge - jeden dzien czekania mniej... jeszcze
                            jedna rzecz napelnia mnie radoscia - nie mam zadnyh objawow @ a przeciez
                            normalnie to juz czas... wiem ze moze za tydzien bede planowac nastepny transfer
                            ale jezeli przez ten tydzien czekania bede bardziej szczesliwa niz nieszczesliwa
                            to juz jest duzy sukces...kaczucho dla mnie tez pieniadze za leczenie nie sa
                            bariera ale pomysl ze miesiac czekania to nie az tak duzo twoj organizm lepiej
                            wroci do normy a zaoszczedzona kase po prostu wydaj na siebie nalezy nam sie
                            duzo w tej walce tracimy sil... ja progesteron badalam tydzien po transferze ale
                            w mojej klinice to norma i kazda pacjentka majaca mniej niz 50 dostaje 1/5
                            quitrelle co drugi dzien...
                          • sofi75 kaczucha 31.03.10, 21:01

                            Tez podchodze za granica - IVF mialam miesiac przed Toba, a kolejne podejscie
                            dopiero w polowie maja (co ptrawda czesciowo przez moje plany wyjazdowe), ale
                            nie przejmuje sie tym.

                            Nie przesadzaj z tym czasem - akurat organizm odpocznie, a i glowa nabierze
                            dystansu. Poza tym masz DOPIERO 33 lata - zawsze mnie dziwi, ze za granica ten
                            czas inaczej licza. Dla mojego doka ja tez mloda jeszcze jestem (35), a w PL
                            powiedzieliby ze powinnam sie wziac do roboty wink
                            Anyway - zrob w tym czasie cos milego dla siebie, a zobaczysz ze sie oplaci smile
                            • kaczucha31 Re: kaczucha 31.03.10, 21:39
                              Dzięki dziewczyny wink Czasem trzeźwe spojrzenie z boku pomaga. Ten cykl
                              odpoczywam, a w majowym (czyli jakoś w drugiej połowie maja) będzie crio. Jednak
                              opłaciliśmy ten zabieg. Inaczej byłby w lipcu. Ja wiem, że teoretycznie z czasem
                              nie jest tragicznie, ale myślałm tak samo, kiedy zaczynałam starania o dziecko,
                              w wieku 28 lat. Minęło prawie pięć lat i nic się w tej sprawie nie zmieniło, kto
                              wie, ile jeszcze przyjdzie... i czy w ogóle.. a wiadomo, że jednak im wcześniej,
                              tym lepiej. Teraz skupiam sie na pracy i przygotowaniach do rusznia z własnym
                              biznesem, więc kolejne kilka miesięcy nie będzie mi się nudziło, nawet jeśli
                              crio się nie powiedzie i będę musiała czekać kilka miechów na kolejną stymulację.

                              Śieżka, księżycowa - czekam razem z Wami dziewczyny. Oby szczeście Wam dopisało!

                              Sofi, to znaczy, że jak wzystko pójdzie planowo, będziemy podchodziły w jednym
                              czasie smile
                              • sofi75 Re: kaczucha 01.04.10, 11:00
                                Sofi, to znaczy, że jak wzystko pójdzie planowo, będziemy podchodziły w jednym
                                czasie

                                >>> na to wyglada - u mnie @ jakos kolo polowy maja, wiec transfer pod koniec
                                maja (no chyba ze lekarz zgodzi sie zrobic transfer cykl wczesniej i testowac
                                bede na wakacjach - ale nie sadze). Jakiejjakosci mrozaki Ci zostaly? U mnie
                                dwie 5-dniowe blastocysty.
                                • kaczucha31 Re: kaczucha 01.04.10, 21:15
                                  Sofi, ja tak jak Ty mam pięcio albo szeciodniowe blastocysty ( nie wiem jak ten
                                  czas dokładie się liczy - zapłodione były w środę po południu, a zamrożone we
                                  wtorek po południu), trzy sztuki mam. Ale jakiej one jakości dokładnie to nie
                                  wiem. Po pierwszym transferze zotło mi pięć zarodków, a do zamrożenia poszły
                                  trzy, reszta ponoć nie spełniała wymogów. Więc licze ze te 3 są w miarę przyzwoite.
                                  • sofi75 Re: kaczucha 02.04.10, 11:07
                                    No to podobnie jak u mnie: bylo 5 sztuk, podali 1 zarodek 8a (Mieszkam w BE i
                                    tutaj nie wolno za pierwszym razem podac wiecej niz jeden - chyba ze delikwentka
                                    ma min. 36 lat - a mnie kilku miesiecy do 36 brakuje wink), 2 podhodowali do
                                    blastocysty, reszta nie spelniala wymogow.
    • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 03.04.10, 11:21
      Ech... Właśnie dowiedziałam się, że żaden z pozostałych zarodków nie nadawał się
      do zamrożenia sad Niby mogłam się tego spodziewać, ale i tak czuję się
      rozczarowana. Więc cała nadzieja w pozytywnym teście za tydzień...
      • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 03.04.10, 17:32
        ksiezycowa przeciez zawsze mozesz powtorzyc in vitro oczywiscie zycze ci ciazy
        przy tym podejsciu ale jak nie to jeszcze nie koniec nadziei... ja tez zaczynam
        sie znowu nakrencac aby do wtorku ale wam dziewczyny zycze zdrowych i pogodnych
        swiat
        • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 03.04.10, 19:45
          Dzięki za wsparcie. Po prostu, gdy pomyślałam, że trzeba by znów przechodzić
          pełną procedurę, to mnie nieco podłamało. Również finansowo jest to trudne do
          udźwignięcia.
          Póki co, obiecałam sobie skoncentrować się na tej próbie i wierzyć w powodzenie...

          Zarówno Tobie jak i pozostałym Dziewczynom, życzę pogodnych (w aurze i nastroju)
          Świąt Wielkiej Nocy, miłego odpoczynku, radosnych spotkań z rodziną i
          umiarkowanie mokrego Dyngusa smile
      • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 05.04.10, 11:23
        Księżycowa, obyś nie musiała powtarzać! Bardzo życzę powodzenia. Ale jak trzeba
        będzie, to jest możliwość.

        Śnieżka, czekam jutro na wieści, ale coś mi się zdaje że jest sukces. Już jesteś
        chyba sporo po terminie okresu smile A @ nie ma więc to jak najbardziej dobry znak
        smile U mnie jakieś 4 dni po terminie nadszedł, mimo, że brałam progesteron.
        • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 05.04.10, 18:16
          kaczucho dzieki za wsparcie tak nie mam @ ale to tylko tydzien po terminie wiec
          przy duzej dawce luteiny to nic nie znaczy... czekam na jutrzejszy test mam
          niesmiala nadzieje ale szykuje sie do kolejnego ciosu
          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 05.04.10, 20:01
            Daj konieczni znać! mam nadzieję na radość smile
            • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 06.04.10, 08:12
              zrobilam bete wynik bedzie pojurze... bez komentarza
              • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 06.04.10, 08:22
                o rany... a nie sikniesz dla ciekawości?
              • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 06.04.10, 08:52
                Długo musisz czekać...
                Trzymam kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 06.04.10, 19:39
                  dzieki za wsparcie chyba najbardziej go teraz potrzebuje maz jest v podobnym
                  stanie wiec musze jeszcze go pocieszac... siknelam z ciekawosci w srodku dnia
                  wyszla bladziutka druga kreska ale nic mi to nie daje tk w piatek mialam podana
                  ostatnia dawke zaszczyku z bHcg i to wciaz moze falszowac wynik... nie bylam
                  przygotowana na to czekanie czuje ze przychicznie mnie to przerasta oni po
                  prostu maja sprzatanie w labie a ja nie bede spala 3 noce... eh..
                • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 06.04.10, 19:56
                  dziewczyny odeszlam od komputera i zwymiotowalam... jezeli to tylko nerwy to
                  niechj bog ma mnie w swojej opiece
                  • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 07.04.10, 09:28
                    Z tym testem to bardzo dobre zwiastuny! Oczywiście, poczekaj jeszcze na
                    oficjalny wynik z krwi, ale cichutko dodam, że chyba trzymanie kciuków coś
                    pomogło smile Mdłościami się chwilowo nie przejmuj, mogą to być i stres i efekt
                    leków, a może też dobry znak.
                    To już niedługo!
                    A ja jeszcze poczekam... Podbrzusze mnie boli, jakbym ćwiczyła długo brzuszki,
                    żołądek pobolewa. Ale innych objawów, podwyższonej temperatury itp. - brak.
                    • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 07.04.10, 14:51
                      Śnieżka, mocno mocno trzymam kciuki smile Też mam dobre przeczucia smile Leki lekami,
                      ale wydaje mi się, test, wymioty plus brak okresu bardzo dobrze wróżą. mam
                      nadzieję, że jutro dostaniesz dobre wieści.

                      Księżycowa, a Twój termin testowania, kiedy? Za Ciebie też mocno trzymam! Oby
                      się udało. Każda z nas coś tam odczuwa, ale takimi brzuszno-piersiowymi objawami
                      nie można się niestety kierować. U ciebie chyba też już niedługo się wyjaśni smile

                      Ja czekam, aż skończy mi się ten cykl i od 3 dnia kolejnego mam brać clo, potem
                      pewnie zastrzyk na pęknięcie i crio. Wolałabym to robić na naturalnym cyklu, bo
                      nie mam kłopotów z owu ani pękaniem pęcherzyków, ale taką mają procedurę w
                      klinice uncertain
                      • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 07.04.10, 19:06
                        Testuję w sobotę, 10.04. Nie chcę się na nic nastawiać, ale...
                        Jeśli (tfu tfu) się nie powiedzie, to kolejna próba dopiero, jak uzbieramy
                        środki...
                        Mam dość czekania. Właściwie ostatnie pół roku pamiętam tylko jako odliczanie-
                        od jednych badań do drugich, jednej wizyty do drugiej. Wiem, że wszystkie objawy
                        mogą na równi świadczyć o ciąży jak i o jej braku, więc staram się myśleć
                        racjonalnie, zwłaszcza, że choć IVM jest bezpieczniejsza dla zdrowia, to jest
                        jednak mniej skuteczna. Pożyjemy, zobaczymy. Pozdrowienia
                        • pelli Re: Marcowe in-vitro 07.04.10, 22:14
                          Księżycowa...trzymam kciuki. Jestem po marcowym IVF i przedwczoraj
                          robiła HCG i klapa. Też mnie przeraża kolejna stymulacja.Kasę na
                          jeszcze jedną próbę mamy. Nie wiem tylko po jakim czasie można się
                          znowu stymulować. Jestem strasznie nakręcona...i wkurzona. Ale
                          cóż...życie...statystyka...Tobie życzę POWODZENIA!
                          • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 09:11
                            Pelli, przykro mi, że się nie udało.
                            Ale dobrze, ze masz jeszcze możliwość na kolejne podejście. Kiedy będziesz
                            podchodziła do kolejnej stymulacji?
                            Ja pomału się gotuję, że i mnie to czeka, bo mam śnieżynek tylko na jedno
                            podanie. Więc jeśli crio się nie uda to znów szprycowanie będzie.

                            Śnieżka i co, wiesz już coś??? Mocno kciukuję cały czas.
                            • sofi75 kaczucha 08.04.10, 09:36
                              kaczucha

                              na jakie jedno podanie? Mowila ze masz 5 blastusiow. To ile tam u
                              Ciebie podaja?!

                              Ja mam 2 blastusie i wlasnie prowadze z lekarze namietna dyskusje,
                              bo on jet za tym zeby to rozlozyc na dwa razy. Z prawngo punktu
                              widzenia wolno mu podac 2 sztuki i to jest moj silny argument.
                              Niestety pacjent ma tu najmniej do powiedzenia - decyduje lekarz i
                              embriolog.
                            • sofi75 a przepraszam 08.04.10, 09:38

                              trzy sztuki masz - no ale to tez wiecej niz na 1 transfer (pod
                              warunkiem oczywiscie ze sie ladnie rozmroza). Ja bym sie bala wziac
                              3 na raz chyba
                              • kaczucha31 Re: a przepraszam 08.04.10, 13:10
                                No właśnie, 3... i nie wiem, jak je zamrozili, czy wszystkie razem? Jeśli razem
                                to pewnie 3 mi podadzą. I w sumie to chyba bym się nie bała, znając moje kulawe
                                szczęście w tych sprawach, to trojaczki mi raczej nie grożą wink
                                U nas maksymalnie podają 4 zarodki.

                                Kurczę, ale ten czas się wlecze smile
                                Sofi, a Ty jak sobie radzisz z czekaniem? Mi pomaga praca. Inaczej bym się źle
                                nakręcała, a tak to nie mam czasu i jakoś leci.

                                Śnieżka, jak z Twoją betą? Cały dzień o Tobie myślę i czekam.
                                • sofi75 Re: a przepraszam 08.04.10, 13:29

                                  > U nas maksymalnie podają 4 zarodki.
                                  -
                                  • kaczucha31 Re: a przepraszam 08.04.10, 14:50
                                    To dobrze, że jesteś na luzie, oby tak zostało smile
                            • pelli Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 18:39
                              Własnie dziś mam pierwszy dzien cyklu- 2 dni po odstawieniu leków.
                              Myślę, że pod koniec miesiąca się zapiszę na wizytę i maj/czeriwec
                              znowu szprycowanie...
                          • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 09:44
                            Dzięki Pelli za dobre słowo! I współczuję, że tym razem się nie udało sad

                            Nawet nie wiem, co dla mnie przewidują na wypadek niepowodzenia. Znów krótki
                            protokół bez stymulacji i 20% szans? Mam nadzieję, że lekarz ma jakiś pomysł.
                            Póki co, nie denerwuję się, ale pewnie w sobotę zacznę.

                            Śnieżka, jak wynik testu???
                            • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 13:58
                              czesc dziewczyny u mnie niestety klapa beta 8,64 doktor powiedzial ze
                              jednoznacznie ciazy brak... bylam na to przygotowana tez wiec nie powiem ze
                              jestem zalamana ale wiadomo ze dzis jest mi smutno patrzec na mamusie z
                              wozkami... walczymy dalej i ogromne dzieki za wsparcie dzieki temu jest znacznie
                              lzej
                            • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 14:11
                              jeszcze nie mam @ ale doktor powiedzial ze jezeli dostane w ciagu tygodnia to
                              jest norma i nie ma czym sie martwic... planuje krio w maju a w miedzyczasie mam
                              zamiar cieszyc sie wiosna troche mam dosc tabletek i zaszczykow fajnie bedzie
                              przez miesiac sie nie leczyc... ksiezycowa no przeciez mamy 33% szansy tobie
                              musi sie udac
                              • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 14:48
                                Śnieżko ogromnie mi przykro sad( Naprawdę wierzyłam, że Ci się udało. Kurczę.
                                Wiem, że smutno, mi też, to jak musi być Tobie. Ale dobrze, że masz takie
                                rozsądne podejście. Ja też sobie tłumaczę, że i naturalnie nie każdemu od
                                pierwszego razu to wychodzi. Trzeba cierpliwości i uporu a wreszcie się uda.
                                Spotkamy się zatem w maju. Oby był szczęśliwszy.

                                Księżycowa, teraz Ty ratuj statystyki! wink
                              • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 14:50
                                Śnieżko, napiszę tylko, że bardzo, bardzo mi przykro sad(
                                • pelli Re: Marcowe in-vitro 08.04.10, 18:42
                                  śnieżko...przykro...powalczymy jeszcze...
                                  • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 10.04.10, 13:33
                                    Niestety, nie polepszę statystyk ;-(
                                    • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 10.04.10, 14:21
                                      na pewno polepszysz tylko następnym razem... trzymaj sie a przyjdzie dzien i
                                      twoje marzenie sie spelni
                                      • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 10.04.10, 15:04
                                        Dzięki... Następny raz za szybko nie będzie, zamrożonych zarodków nie mamy a i
                                        funduszy obecnie nie bardzo.
                                        Zastanawiamy się nad zmianą kliniki. Jeśli ktoś może polecić jakiegoś
                                        konkretnego lekarza w Novum, będę wdzięczna.
                                        • mamafrania04 Re: Marcowe in-vitro 10.04.10, 16:08
                                          Mogę polecić dr Wojewódzkiego, przygotowywał mnie do pierwszego in vitro. Bardzo miłym lekarzem jest dr Taszycka oraz dr Starosławska. Przygotowywały mnie do crio. Nie mile wspominam tylko dr Zamorę, po wizycie u niego odechciało mi się walki o dziecko. To był pierwszym lekarz z Novum do którego trafiłam i nikomu nie życzę takiego spotkania.
                                          • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 10.04.10, 18:16
                                            Dziękuję za poradę.
                                            Na pewno minie trochę czasu, zanim będziemy mogli znów podjąć jakieś kroki.
                                            Novum ma dobre opinie, więc może tam się skierujemy.

                                            Próbuję się pogodzić z dzisiejszym wynikiem IVF, ale jest mi dziś bardzo trudno sad
                                            • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 11.04.10, 01:30
                                              Księżycowa sad Ogromnie mi przykro sad Tym bardziej, że wiem, iż nie prędko
                                              będziesz mogła podjąć kolejną próbę. Życzę, żeby ten czas skrócił się
                                              maksymalnie. A na naturalne zajście nie macie żadnych szans? Może... w
                                              międzyczasie...

                                              Tak czy inaczej nie trać wiary, że Ci się uda!
                                              • pelli Re: Marcowe in-vitro 11.04.10, 12:27
                                                Dziweczyny próbujcie naturalnie.Moja kolezanka po zapłaceniu za IFV
                                                zaszła i ma dziś fajnego dzidziusia. Cuda sie zdażaja.
                                                • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 11.04.10, 13:57
                                                  gratulacje dla kolezanki... caly czas uprawiamy z mezem seks bez zabezpieczen
                                                  robimy to bez blokady bo dawno sie pogodzilam ze jak zajde w ciaze to przy
                                                  pomocy lekarzy i dalej nic... ale po zakonczeniu @ znow bierzemy sie do roboty
                                                  to na pewno jest przyjemniejsze od IVF
                                                  • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 11.04.10, 21:34
                                                    Cuda się zdarzają, wiem... Za każdym razem, gdy okres nie przychodzi, a przy pco
                                                    i braku owulacji, takie opóźnienia to standard, zawsze mam nadzieję, że może
                                                    właśnie w takim cudzie uczestniczę. I nic. Spróbuję choć przez najbliższe
                                                    miesiące nie tworzyć wokół siebie presji, a już samo to nie jest proste.
                                                    Jakoś ostatnio brakuje mi pozytywnych zaskoczeń, co nie znaczy, że przestałam
                                                    wierzyć w ich możliwość. Jak powiadają, nadzieja umiera ostatnia.
                                                  • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 12.04.10, 18:43
                                                    najgorszy okres w mojej walce wlasnie byl ten kiedy co miesiac czekalam na cud
                                                    odwiedzalam pseudo - lekarzy ktorzy potrafili mnie tylko straszyc skutkami
                                                    nieplodnosci i dawac rady takie jak " sprobojcie panstwo od tylu" na szczescie
                                                    po kilku latach sie obejrzalam i stwierdzilam ze mam problem z biegiem czasu
                                                    pogodzilam sie ze to co wiekszosci moich znajomych przychodzi bez nerwow i za
                                                    darmo mnie bedzie kosztowac... po prostu pogodzilam sie ze jestem chora i dziwne
                                                    seks znowu zrobil sie przyjemny a na cud obecnie czekam tylko 2 tyg po zabiegu a
                                                    to naprawde nie tak bolesne jak co miesiac
                                                  • kaczucha31 Re: Marcowe in-vitro 13.04.10, 10:06
                                                    śnieżko, uda się wreszcie. Musi. Swoją drogą, to ciekawe, co sprawia, że się nie
                                                    udaje naturalnie sad Jest na pewno tyle możliwości, że nie wiadomo, gdzie szukać.
                                                    U mnie to zdiagnozowany problem po stronie męża, ale kto wie, czy tylko. Moja
                                                    mama też długo czekała na dzieci... więc możę i tę trudność dostałam w posagu.
                                                  • ksiezycowa81 Re: Marcowe in-vitro 13.04.10, 13:38
                                                    U nas problem obustronny... Rodzice nie mieli takich problemów, więc tym
                                                    trudniej jest im zrozumieć, dlaczego nam się nie udaje. Mam poczucie jakiejś
                                                    ogólnej niesprawiedliwości, dlaczego akurat nam przychodzi to tak trudno. Gdy
                                                    człowiek jednak posiedzi dłużej w Internecie, widzi, że ten problem dotyczy
                                                    wielu osób, tylko mało się o tym mówi, tak jakby to był temat tabu.
                                                  • krolowasniezka Re: Marcowe in-vitro 13.04.10, 14:38
                                                    no wlasnie to temat tabu i to robi z tego taki problem bo samo w sobie to moze
                                                    nie jest takie straszne jak chociaz by zycie na wozku albo bez rak ale chociz by
                                                    nienaglosnienie tego faktu ze nieplodnosc to choroba przy ktorej psychika
                                                    pacjenta cierpi bardziej niz u osoby ze zdiadnozowanym rakiem robi to ze ludzie
                                                    dodaja nam cierpienia czesto nieswiadomie
                                                  • sofi75 dziewczyny! 13.04.10, 15:10

                                                    Nieplodnosc w Polsce dlatego odbija sie na psychice, poniewaz
                                                    wiekszosc spoleczenstwa uwaza to za temat tabu. Tak, tak - badania
                                                    opinii publicznej wykonane w Polsce pokazuja ze 80% spoleczenstwa
                                                    kobiete nieplodna uwaza za kobiete niepelnowartosciowa!!!

                                                    Ja nie czuje sie jakos napietnowana (zyje za granica), a jesli sie
                                                    czuje - to jedynie ze strony Polakow i polskiej rodziny!
                                                    Polacy sa jedyna nacja, ktora wchodzi z butami w czyjes zycie
                                                    rodzinne, jedyna ktora niezbyt dobrze znana sobie osobe potrafi
                                                    zapytac przy lunczu 'to kiedy te dzieci, bo cos sie ociagasz'.
                                                    Od ZADNEJ INNEJ narodowosci nie spotkalo mnie tyle koemntarzy mojej
                                                    sytuacji, co wlasnie od Polakow.

                                                    Tu gdzie mieszkam leczenie niplodnosci traktowane jest normalnie -
                                                    tak jak kazde inne leczenie.
                                                    Podejscie ludzi tez jest bardzo normalne. Ostatnio jeden z kolegow
                                                    zapytal sie mnie w rozmowie, co z naszymi planami. odpowiedzialam
                                                    prosto z mostu 'wiesz to troche u nas moze potrwac, bo my idziemy
                                                    droga IVF'.

                                                    Tak po prostu, normalnie ...
                                                    W odpowiedzi uslyszalam 'No to powodzenia'
                                                    I tyle!

                                                    A temat jest tabu, bo niestety same nieplodne pary takim go robia.
                                                    Nie mowie, zeby kazdemu przy byle okazji zdawac szczegolow
                                                    sprawozdanie z przebiegu leczenia, ale zycie stanie sie prostsze,
                                                    kiedy niektorzy przynajmniej beda wiedziec (nie o tym JAKIE
                                                    konkretnie problemy macie, tylko o tym ZE W OGOLE je macie).
                                                  • ksiezycowa81 Re: dziewczyny! 13.04.10, 15:20
                                                    W zupełności się z Tobą zgadzam. I też uważam, że powinno się o tym problemie
                                                    mówić więcej i otwarcie.

                                                    Tak się składa, że na co dzień pracuję z młodymi ludźmi i kiedyś, podczas
                                                    rozmowy, co dla Polaków jest tematem tabu, temat niepłodności sam wypłynął. I
                                                    zdziwiło mnie, że dwudziestolatkowie sami to przyznają i nie dziwi ich taki stan
                                                    rzeczy, "bo o tym się nie mówi".
                                                    To jest potwornie trudny i bolesny dla zainteresowanych temat. Zdarzyło mi się,
                                                    że któraś z "dalszych" ciotek zadała nam pytanie o potomstwo, a ja nie wiedząc,
                                                    jak się zachować, napomknęłam, że jest jeszcze czas i takie bzdury. I dopiero
                                                    wtedy się kobieta nakręciła, że rośnie wygodne pokolenie, któremu dzieci się nie
                                                    chce wychowywać. I to zabolało. Teraz odpowiedziałabym wprost. Ja nie muszę się
                                                    tego wstydzić, że mam problem. Ona, zadając takie osobiste pytanie nie znając
                                                    sytuacji, tak.
                                                  • kaczucha31 Re: dziewczyny! 14.04.10, 09:33
                                                    Właśnie, powinno się mówić i to nie tylko w kontekście tego, czy refundować invitro.
                                                    Ja przyznam, że o rodzaju naszch starań wiedzą tylko moi rodzice. Po prostu boję
                                                    się wtajemniczyć to pozostałą rodzinę, bo ludzie są różni, a w Polsce
                                                    szczegolni. Nie chcę, by za sprawą tej wiedzy kiedyś ktoś miał jakieś
                                                    uprzedzenie do mojego potencjalnego potomstwa. Ale na pytania wścibskich cioć
                                                    odpowiadałam, że sa problemy. I tyle. I od tej chwili miałam spokój z aluzjami,
                                                    nikt o nic pyta. Pewnie mi po cichu współczują i już krzyżyk połżyli wink

                                                    Co dziwne, nie mam prblemów żeby o tym rozmawiać z przyjaciółmi i znajomymi...
                                                    oni też nie. Nawet Ci prawdziwi i szczerzy katolicy okazują dla tej sprawy
                                                    zrozumienie. Także, może jeszcze troszkę czasu potrzeba, myślę że już nasze
                                                    pokolonie nie będzie widziało w tym problemie żadnego "upośledzenia".
                                                  • krolowasniezka Re: dziewczyny! 17.04.10, 08:20
                                                    Hej dziewczyny ja juz chyba doszlam do siebie... nieudany transfer to
                                                    przeszlosc... w poniedzialek wybieram sie do kliniki mam zamiar wymusic na
                                                    doktorze zeby zlecil mi badania takie jakie by zlecil po 4 nieudanych
                                                    transferach i powoli wykluczac mozliwe czynniki niepowodzenia niektore postaram
                                                    sie zrobic juz teraz i jak wyjda pomyslnie to w maju transfer
                                                  • ksiezycowa81 Re: dziewczyny! 17.04.10, 21:27
                                                    Maj już blisko, szybko zleci smile
                                                    Powodzenia!
                                                  • krolowasniezka Re: dziewczyny! 18.04.10, 12:38
                                                    dzieki nie wiem czy zdaze podejsc w maju bo chce zrobic histereoskopije i nie
                                                    wiem czy zdaze w tym cyklu... i tobie Ksiezycowa tez powodzenia
                                                  • kaczucha31 Re: dziewczyny! 18.04.10, 19:48
                                                    Ja też życzę powodzenia. Też myślę o tym badaniu, ale jeszcze spróbuję teraz w
                                                    maju. Śnieżko, a co mówi Twój lekarz, sugerował to badanie? Ja kiedy zagadnęłam
                                                    swojego, że może to badanie potrzebne, może mam problem z endo lub endometriozę,
                                                    spojrzał się na mnie jak na panikarę i powiedział, że na pewno nie mam
                                                    endometriozy. Ciekawe, co mu o tym powiedziało.

                                                    Daj znać,kiedy będziesz wiedziała, kiedy będziesz miała tę histeroskopię.
                                                  • kaczucha31 Re: dziewczyny! 20.04.10, 10:56
                                                    Po stymulcji cykl mi się wydłużył conajmniej o tdzień, albo i lepiej. Mam
                                                    wrażenie, że owulka dopiero teraz się szykuje. Chyba organizm rozleiwił się...
                                                    hmm.. Czy to możliwe?

                                                    Co słychać u Was, dziewczyny? Jakie nastroje?
                                                  • sofi75 Re: dziewczyny! 20.04.10, 11:04

                                                    No popatrz - a u mnie wszystko jak w zegarku - owu w 16 dc, @ w 32.

                                                    Z wiadomosci pozytywnych:
                                                    - endo chyba ozdrowialo, bo nagle moja @ przypomina taka jak u
                                                    nastaolatki i nawet jest 5-6 dniowa
                                                    - dowiedzialam sie ze dodatkowe ubezpieczenie zwroci mi wszystkie
                                                    pozostale koszty, ktorych nie zwraca kasa chorych, czyli bede miala
                                                    100% refundacje

                                                    W zwiazku z tym podjelam decyzje nastepujace:
                                                    - do crio podchodze w polowie maja (kusilo mnie zeby podejsc teraz,
                                                    ale jednak nie podobala mi sie wizja wylotu na wakacje dzien po
                                                    transferze)
                                                    - staram sie do skutku (czyli maks tyle prob ile mi przysluguje) o
                                                    dzidzie, a potem podobnie o druga. (chyba ze wyjda dwie na raz)
                                                  • kaczucha31 Re: dziewczyny! 20.04.10, 17:03
                                                    No to pozytywne wnioskismile Będzie mi raźniej z Tobą.
                                                    Ja sobie w zasadzie tak gdybam co do długości cyklu. To się okaże, kiedy @
                                                    przyjdzie. Ale objawy owulki miałam jednak nieco później niż zwykle.

                                                    Jedno mnie jeszcze zastanawia. Zawsze na usg podczas monitoringu miałam super
                                                    endo,porządnie grube, nawet bardziej niż potrzeba. A okresy zdarzają mi się raz
                                                    obfite a raz znacznie mniej. Nie powiem, że plamienia, ale takie jakieś marnawe.
                                                    Ostatni po in vitro taki właśnie był. Już normalnie ta endometrioza mnie straszy
                                                    po nocach sad Nie wiem, czy to jest w ogóle powód do obaw te nierówne okresy.
                                                    Lekarz machnął na to ręką.
                                                    Wiecie coś może na ten temat?
                                                  • krolowasniezka Re: dziewczyny! 20.04.10, 19:36
                                                    ja tez mam opuznienia z owu wczoraj byl 10dc a endo tylko 3 mm i pechezyki
                                                    malutkie... choc nie wiem czy to opuznienie po iui @ dostawalam zawsze w 11dpo
                                                    owu wiec jak cykle mam 32 dniowe to owu powinnam miec w 21 dc i na to sie
                                                    zanosi... wymusilam histereoskopie i karyotyp na NFZ doktor zapewnial ze nie ma
                                                    podstawy ale sie zgodzil i hitereo bede miala w przyszly wtorek a wiec jeszcze w
                                                    tym cyklu...tak ze moze w maju jednak uda sie startowac z krio... zycze nam
                                                    wszystkim powodzenia
                                                  • sofi75 kaczucha 20.04.10, 20:16

                                                    osmiele sie stwierdzic ze lekarz ma chyba racje - moj ma dokladnie to samo
                                                    podejscie.
                                                    Powiedzial, ze moje @ i moje endo w naturalnych cyklach niewiele go interesuje,
                                                    bo dla niego wazne jest aby w dniu transferu bylo sliczne i grube. I tyle ...

                                                    A generalnie - jesli nie mialas nigdy lyzeczkowania ani endo nie reagowalo
                                                    negatywnie na leki, to chyba nie ma czym sie przejmowac.

                                                    Moje zaczelo niedomagac po stymulacji clo i pozniej przez kilka miesiecy byla z
                                                    nim walka, ale po ostatniej @ widze ze chyba nie jest juz tak zle.

                                                    Uszy do gory! Bedzie git!
                                                  • krolowasniezka Re: kaczucha 20.04.10, 20:44
                                                    Sofi ja tez rozumie ze lekarz ma racje ale przed sprawdzeniem immunologii po
                                                    prostu zrobie to badanie u mnie to niewiadomo gdzie szukac wszystko jest w jak
                                                    najlepszym porzadku u meza tez a w ciazy nigdy nie bylam mimo ze bardzo chce i
                                                    nigdy nie stosowalam antikoncepcji... aha chce od 5 lat a przed tym nie chcialam
                                                    tez nie stosowalam antikonc i tez w ciazy nie bylam
                                                  • kaczucha31 Re: kaczucha 20.04.10, 21:20
                                                    Sofi, dzięki. Też mam nadzieję, że lekarz ma rację smile I staram się nie cudować.
                                                    Może i naprawdę nie ma się czym przejmować.
                                                    Ja też mam brać clo na początku cyklu. Czy coś można porazić, by endo nie
                                                    ucierpiało? i czy kilkudniowa stymulacja w jednym cyklu może mu zaszkodzić?
                                                    Pozdrawiam ciepło smile
                                                    Trzymajmy się, dziewczyny! Do maja już niedaleko
                                                  • sofi75 Re: kaczucha 21.04.10, 09:28
                                                    Ja też mam brać clo na początku cyklu. Czy coś można porazić, by
                                                    endo nie ucierpiało? i czy kilkudniowa stymulacja w jednym cyklu
                                                    może mu zaszkodzić?
                                                    >>> no wiesz - u mnie wlasnie zawazyla kilkudniowa stymulacja tylko
                                                    w jednym jedynym cyklu - wtedy wlasnie w 12 dc osiagnelam rekordowy
                                                    wynik 5 mm. Ale wez pod uwage, ze jestem pewnie nieco innym
                                                    przypadkiem bo przeszlam w zyciu juz 3 lyzeczkowania - w tym dwa w
                                                    odstepie 6 miesiecy, co nie pozostaje bez wplywu na endo.
                                                  • kaczucha31 Re: kaczucha 21.04.10, 20:56
                                                    O rany, współczuję tych zabiegów sad Oby teraz się udało wreszcie!! Bardzo Ci
                                                    tego życzę.

                                                  • 5_element Re: kaczucha 25.04.10, 22:29
                                                    Oj, dziewczyny, fajnie sie was czyta...dzieki, troche nabieram otuchy... razem
                                                    zawsze razniej.
                                                    Czy ktos moze mi powiedziec co to jest to clo o ktorym piszecie ?
                                                  • krolowasniezka Re: kaczucha 27.04.10, 18:01
                                                    Clostibegyt czy jak mu tam to najtanszy lek do stymulacji ( cena ok 5 zl)...
                                                    bierze sie tylko zgodnie z zaleceniem lekarza... razem razniej masz racje...
                                                  • krolowasniezka Re: kaczucha 30.04.10, 19:49
                                                    Dziewczyny mam za soba juz histereoskopie mialam robiona ze znieczuleniem
                                                    miejscowym i nie za bardzo to bolalo tak ze nie zaluje ze sie nie zgodzilam na
                                                    narkoze za to bolalo pol godziny po zabiegu jak na bolacy okres ale poprawilam
                                                    ibupromem i przeszlo... ja nie mialam zadnych wskazan do robienia histereo ale
                                                    ciesze sie ze ja mialam bo juz wiem ze z macica jest ok i najwazniejsze ze
                                                    znalezli zrost najmniejszego stopnia tuz przy wejsciu do macicy jak sie wyrazil
                                                    doktor to moglo byc przyczyna naszych niepowodzen... wiecie co czuje przy
                                                    naszych hustawkach nastroju zrost zostal usuniety i moze za miesiac bedziemy
                                                    mieli wiecej szczescia... daj boze nam wszystkim
                                                  • krolowasniezka Re: kaczucha 30.04.10, 19:55
                                                    Kaczucho przypomnialam twoje pytanie dotyczace endometriozy... na koncu rozmowy
                                                    spytalam doktora czy to badanie wyklucza u mnie endometrioze - niezle go tym
                                                    rozbawilam wytlumaczyl mi ze zbadali mi macice a w macicy endometrium to norma,
                                                    endometrium poza macica oznacza endometrioze
                                                  • krolowasniezka Re: kaczucha 30.04.10, 20:04
                                                    zostanawiam sie nad immunologia... spytalam doktora i wytlumaczyl mi ze uwaza ze
                                                    jest w tym dola prawdy ale z doswiadczenia wie ze to nie pomaga ( przy
                                                    dzisieszym rozwoju nauki) i ze testy nie sa jednoznaczne.. czyli jak juz to nie
                                                    sprawdzac nic bo to kosztuje ok 5000 zl a po prostu wziac wlewy - jeden ok 3000
                                                    zl i jak to steryd to ma skutki uboczne zwykle na jednym sie nie konczy ...
                                                    chyba dam sobie spokoj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka