Dodaj do ulubionych

wchodzicie z mezami do lekarza?

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.03.04, 18:56
widze czesto, ze pary wchodza razem na wizyty. ja jakos nie czuje takiej
potrzeby, nawet jesli maz jest ze mna na wizycie, to czeka w poczekalni. ale
widze, ze naprawde wiekszosc dziewczyn wchodzi z mezami. pewnie znajda sie i
tu takie, dlatego mam do was pytanie o celosci wchodzenia wspolnego. bo
podczas monitoringu jest krotkie usg i po jego ocenie dalsze leki itd. rzadko
jest tak, ze musze podjac jakas decyzje, raczej przemyslec, ze np. w
nastepnym cyklu podejsc do iui, ale od razu nie musze decydowac.

a jesli juz ci mezowie z wami sa, to czekaja przy biurku, czy ida na usg z
wami? bo mnie by troche krepowalo lezenie na fotelu ginekologicznym, a maz w
moich nogach... (tak jest ustawione usg-na wprost drzwi).

ale moze cos trace, ze tylko wchodze sama?
Obserwuj wątek
    • Gość: maretina Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.ols.vectranet.pl 16.03.04, 19:04
      ja chodze tylko z mezem. przezywam te wizyty i chce byc wtedy z mezem. ani razu
      sama nie bylam u gina odkad poronilam ciaze.

      w gabinecie mojego gina jest parawan. maz moze sobie za nim siedziec.
      potem po badaniu maz slucha co mowi gin, ja jakos nie moge sie skupicsmile)).
      do swiadmosci wracam przewaznie z godzine po wizycie jak emocje opadna i strach
      sobie pojdzie.
      • Gość: kasialu Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 20:17
        Maretinko i Cetko ja raz wchodze sama raz z męzem. Ale pamiętam jak pierwszy
        raz weszłam z Meżem. On była taki przejety, ze notował wszystko co lekarz
        mówił. Lekarz zrobił zdjecie usg tylko pęcherzyka /to było akurat w połowie
        cyklu/, a mój mężusiek dumnie nosił je w portfelu bo to przecież mógł być jego
        dzidziuś w przyszłości.
        Mi to bardzo pomaga jak wchodzimy razem. Ale nie mówiłabym, że tak musi być w
        każdym związku.
    • Gość: edit Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.wilbo.com.pl 16.03.04, 20:24
      Ja niedawno zmieniłam lekarza i ti on zaproponował aby mój mąz uczestniczył w
      wizycie, ujął to tak: dobrze jest wiedziec jak żona wygląda od wewnątrzsmile
      Mojemu mężowi nawet się ta wizyta podobała, oczywiście uczestniczył tylko w
      badaniu usg, jak leżałam na fotelu to on sobie czekał za parawanikiem.Po
      wizycie był bardziej przejęty niż ja, obiecał,że będzie mi towarzyszył w każdej
      wizycie i ginka.
      • ami6 Re: wchodzicie z mezami do lekarza? 16.03.04, 21:44
        Na pierwszą wizytę w Novum lekarz zaprosił nas oboje do gabinetu, to był
        bardziej wywiad, a badanie odbyło się w pokoiku obok i to było OK, tym
        bardziej, że czasem padały pytania do nas obojga. Kiedyś wcześniej mąż był ze
        mną na USG dopochwowym i też ze względu na kształt gabinetu (parawan i
        krzesełko obok ale na dyskretnej pozycji) było w porządku. Kolejne wizyty w
        gabinecie odbyłam sama, mąż czekał w poczekalni i dobrze, bo to było kilk
        apytań i szybkie USG. Ale dziś byłam na inseminacji, mąż został wyraźnie
        zaproszony przez lekarza, ja nie zaprotestowałam, więc weszliśmy razem.
        Czytałam wcześniej posty dziewczyn, które były na insemi ze swoimi mężami i nie
        skarżyły się. Aczkolwiek myślałam, że będzie mógł usiąść tak, aby nie było tak
        silnego ginekologicznego wątku i tak pełnego widoku na działania lekarzasad Mąż
        siedział pod ścianą, a ja się czułam wyjątkowo skrępowana. Po całej akcji gdy
        spytałam się o jego wrażenia powiedział, że "na początku" czuł się bardzo
        skrępowany- ON! kto w końcu leżał bez majtek z rozłożonymi nogami?smile
        Ponieważ sama inseminacja ma na celu poczęcie, a te w naturalnych warunkach
        odbywa się jednak przy obecności męża chciałam, żeby był ze mną. Ale gdybym
        miała tam wejść dziś drugi raz, to zostawiłabym go w poczekalni i poprosiła aby
        lekarz go wpuścił gdy leżałam przykryta kocykiem. Wiem, że nasi mężowie widują
        nas nago, ale to jednak było krępującesad
    • Gość: jutrzenka Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.univ.gda.pl 17.03.04, 11:28
      Ja rowniez na wizyty chodze razem z mezem i nie zostawiam go pod drzwiami
      gabinetu. Potrzebuje go miec obok siebie kiedy spadaja na mnie np. niepomyslne
      wyniki badan. Zreszta moj maz sam chce uczestniczyc w tym wszystkim. Pamietam
      ze na pierwszej wizycie byl strasznie podekscytowany, ale teraz wykazuje
      ogromne opanowanie podczas gdy ja ciagle czuje wewnetrzne poddenerwowanie przed
      kazda wizyta. Jego obecnosc dziala na mnie jak balsamsmile)
      W badaniach USG nie uczestniczy bezposrednio i zawsze czeka spokojnie w pokoju
      obok. Za to potem przysluchuje sie temu co mowi lekarz i z doswiadczenia wiem
      ze rejestruje w glowie zawsze wiecej informacji niz ja sama ze wzgledu na moje
      ciagle podekscytowanie.
    • Gość: kaja Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: 153.19.112.* 17.03.04, 11:52
      No to widzę, że będę jedną z nielicznych, które chodzą do gina same. Prawdę
      mówiąc, nie odczuwam potrzeby zaciągania męża do gabinetu. Przez jego obecność
      chyba nie mogłabym się skupić na tym, co mówi do mnie lekarz, a samo badanie
      byłoby dla mnie krępujące nawet za parawanem. Poza tym mój mąż nie znosi wizyt
      u lekarzy. Na pewno chodzilibyśmy razem, gdyby on również był powodem kłopotów
      z zajściem w ciążę. Na szczęście ma dobre wyniki i to po mojej stronie leży
      przyczyna. Wolę więc, aby zamiast asystować mi w badaniach, odpoczął sobie po
      pracy, poszedł na siłownię itp.
      • Gość: edith Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 11:58
        Nie jesteś w tym sama. Ja również chodzę sama i nie zamierzam tego zmieniać, bo
        bardzo dobrze się z tym czuję.
        • Gość: Maria Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.04, 12:13
          Ja chodziłam z mezem tylko wtedy gdy był potrzebny, teraz chodze tak czesto (
          badanie obserwacja cyklu) ze wole sama, i tak mi maz w niczym nie pomoze a dla
          niego to w pewnym stopniu jakis stres , krepuje sie i nie lubi siedziec na
          fotelu w poczekali.
    • Gość: Martuszka Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: 62.233.204.* 17.03.04, 12:31
      ja tez zauwazyłam ze w Novum większosc kobiet przychodzi z mężami . Ja chodze
      sama bo na razie to tylko wstepne badnia itd. i nie czuje potrzeby ciagania go
      po lekarzach bo i tak on na to wszystko patrzy z przymrużeniem oka bardziej
      jako mój wymysł niz jakis problem smile(bo krótko sie staramy 10 mcy).Jak wracam
      to mu opowiadam co sie działo itd.
      Czy jak jestescie w jakiejs klinice to nie zastanawiacie sie czy czasem kobieta
      obok was nie jest czasem któraś z Forumowiczek ?smile)ja sie na tym ostatnio
      przyłapałam ...smile)
      • Gość: cetka Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.03.04, 17:56
        zawsze sie nad tym zastanawiam, ale zawsze wszystkie dziewczyny sa wokol mnie z
        niedostepnymi minami, az boje sie odezwac, pogadac, pozostaje tylko niesmialy
        usmiech.
    • swireek Re: wchodzicie z mezami do lekarza? 17.03.04, 12:53
      Hej dziewczyny. Ja na wszystkie wizyty chodze tylko w parzesmilesmilesmile Tak mi
      lepiej. Moj gin ma 2 pomieszczenia. W jednym "rozmowki", a USG i fotelik w
      drugim. To super rozwiazanie. Nie musze prosic, zaciagac mojej drugiej polowki
      na wizyte. On sam zawsze chce i sie o wszystko dopytuje. Sam tez zadaje pytania
      gin, i mowi, ze jego nieraz lepiej rozumie ode mnie, hihi. Mysle, ze ten
      wybor "sama-z mezem" zalezy tylko od checi i odczuwania takiej potrzeby danej
      pary. Pozdrawiam serdecznie, pa, pa.
    • Gość: Marta Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: 5.2.* / 212.157.1.* 17.03.04, 13:01
      ja wchodzę, a dlatego, że to czynnik męski zadecydował u nas o braku potomstwa.
      moze w niektórych przypadkach, ktore zauważyłaś też tak właśnie było?
      generalnie jednak jestem "za" co oczywiście zależy od partnera - myslę że to
      jest własnie ta więź, że na wszystko czekacie razem. Dzidziuś to przecież ktoś
      wspólny...
      • Gość: Dotti Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 13:16
        Do przychodni mąż jeździ ze mną, ale jeśli mam tylko kontrolne usg, to czeka
        przed gabinetem.
        Generalnie przyczyną naszych niepowodzeń są słabe chłopaczki. Mąż twierdzi, że
        skoro i tak ja na siebie biorę wszystkie badania, zabiegi, zastrzyki, leki itd
        itp (chętnie wziąłby wszystko na siebie) to on pomoże mi na tyle ile może,
        chociażby towarzysząc mi na wizytach u lekarza. W końcu to nasza wspólna sprawa.
        Nie wyobrażam sobie iui bez męża. Zawsze jest przy mnie i trzyma za rękę,
        doktorek w tym czasie robi swoje rozmawiając przy tym i żartując z moim mężem smile
    • larvva Re: wchodzicie z mezami do lekarza? 17.03.04, 13:12
      podczas wizyt na ktorych mialam tylko monitoring (wiec krotkie usg) maz
      zazwyczaj zostawal przy biurku. ale np tuz przed in vitro byl podczas usg i
      ogladal moje pecherzyki na monitorze. zreszta towarzyszyl mi i podczas zabiegow.

      1/ maz sam chcial w tym uczestniczyc - badz co badz to nasze wspolne starania o
      dziecko wink
      2/ mial sporo pytan i prosciej bylo gdy je zadawal od siebie a nie za moim
      posrednictwem
      3/ wszelkie wyjasnienia lekarza wysluchiwalismy oboje wiec latwiej wszystko
      zapamietalismy i ja nie musialam pozniej zdawac relacji.
      4/ jesli ja zapomnialam o cos sie zapytac - zawsze byl przy mnie maz, ktory byl
      bardz oczujny wink
      5/ mysle ze takie wizyty sporo mu daly wiedzy. czym innym jest uslyszec"ide na
      usg" a czym innym zobaczyc jak i czym to sie robi. teraz moj maz potrafi ocenic
      lekarza i jego gabinet smile
      6/ a ponadto takie wizyty lepiej go przygotowaly do udzialu we wspolnym
      porodzie - bo moj maz chce byc przy mnie na sali porodowej. napewno bedzie sie
      czul pewniej i bezpieczniej niz wielu ojcow, ktorzy widza fotel ginekologiczny
      po raz pierwszy smile

      naturalnie czasem zdarzalo sie ze musialam byc sama. ale oboje wolelismy
      chodzic razem.
      • larvva a! podczas iui i transferu 17.03.04, 13:16
        moj mezutek wlasnie zagladal tam - bo chcial mi potem zdac relacje jak to
        wyglada smile
        ale my nie mamy przed soba cielesnych tajemnic i nie czulam skrepowania przed
        nim, ani on przede mna (gdy np mial badania jajeczek tez z nim bylam)
    • Gość: Blaszka Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: 5.4R1D* / 194.205.246.* 17.03.04, 13:48
      Ja tak jak wiekszosc czesciowo z mezem, czesciowo sama. Na kazda pierwsza
      wizyte w cyklu idziemy razem a potem dopiero przy IUI. Tym razem bylo w ogole
      jakos tak fajniej, bo byl tez w trakcie samego zabiegu (za parawanikiem) a
      potem przez 10-15 minut, kiedy lezalam z glowa do dolu przykryta
      przescieradlem, trzyma mnie za reke i ciagle cos mowil (najwiecej to do
      swoich "chlopakow", zeby dzialali).
    • Gość: aneta Re: wchodzicie z mezami do lekarza? IP: 62.233.251.* 17.03.04, 14:39
      Ja długo chodziłam do gina sama. Jakoś mi nie przyszło do głowy, że mąż mógłby
      mi towarzyszyć. On zresztą też nie wpadł na ten pomysł. No i tak teraz myślę,
      że i pani dr obce były rodzinne wizyty, bo nawet miała tylko jedno krzesełko.

      Zmieniłam tę panią na innego lekarza, który sam zaprosił męża do środka. No i
      powiem szczerze, że bardzo się cieszę, że tak się stało. smile
      Mąż jest ostro zaangażowany, a wcześniej nie wykazywał aż takiego nastwienia
      do tych spraw i zrozumienia.
      Ja czuję się pewniej, no i jeśli muszę spędzić trochę czasu w poczekalni z
      powodu opóźnienia, to mam z kim porozmawiać.
      Poza tym okazało się, że problem nie leży tylko po mojej stronie. A z panem dr
      jest o czym dyskutować we trójkę i to są też przyjemne momenty.
      Podczas badania usg mąż czeka za parawanikiem i słuch, co mówi lekarz.
      Często po wizytach jedziemy razem zrobić sobie jakąś małą przyjemność - wpadamy
      do knajpy na lody, znajomych albo do kina.
      Zdecydowanie preferuję wizyty z mężem. I wiem też, że jeśli się nam uda to
      będzie on także obecny przy narodzinach. Czego wszystkim Forumowiczkom życzę
      tzn. narodzin, a to czy w towarzystwie, czy bez to już nie moja sprawa!
      Pozdrawiam
      Aneta
    • Gość: gina Re: wchodzicie z mezami ...??? IP: 62.233.129.* 17.03.04, 18:55
      moj maz i bez wchodzenia do lekarza jest przejety i jego zdenerwowanie wcale mi
      nie pomoga-tym bardziej, ze staramy sie juz kolejny rok.
      Ale ja chcialabym przewrotnie zapytac Was - a czy Wy asystujecie/pomagacie
      Waszym Panom przy "przerzucaniu" zolnierzykow do pojemniczka?
      • Gość: cetka Re: wchodzicie z mezami ...??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.03.04, 06:52
        gdybym nie "wzielam spraw w swoje recewink", to wogole nic by nie wyszlo z
        badaniasmile))) strasznie byl rozkojarzony, zaczal gazetki ogladac, w lusterku sie
        przegladac, nasluchiwac odglosy zza drzwi - zachowywal sie, jak male dzieckosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka