brakło mi wiary i sił

03.01.11, 10:20
Witam, nigdy nie udzielałam się na tym forum, ale podczytuję co poniektóre wpisy i powiem szczerze, że jakoś mi lepiej na sercu, że mogę się z niektórymi utożsamiać smile Dzisiaj zdobyłam się na odwagę, nie wiem w sumie czy to odwaga, czy raczej już desperacja, ale muszę to z siebie wyrzucić, bo wiem, że tu zostanę zrozumiana, a nie zbagatelizowana i uznana za histeryczkę. Zabrakło mi sił do walki o dziecko, mam 29 lat i nie mam owulacji, nieregularny cykl, kończący się zazwyczaj luteiną na wywołanie, jestem po laparoskopii i podejrzeniu pco, ale stety niestety diagnoza nietrafiona, mam podwyższony androstendion, który miał mi sie obniżyć po kuracji dianą 35, jednak to efektu nie przyniosło. Leczę się u dr Mańki w provicie od I.2010, stymuluje mnie clo, jednak dawka 1x1 nie działa, więc wskoczyłam na 3x1 i dzisiaj jadę na usg w 8dc, zobaczymy czy coś się dzieje. Żebym się nie czuła samotna, to mój mąż też ma problemy z nasieniem w II.10 miał 18 mln na ml, dostał kurację androtopem, clo i witaminami na 3 m-ce,po których wyniki spadły do 0,5 ml na ml. Była to dla nas katastrofa!!! Po odstawieniu leków w grudniu osiągnęliśmy 14 mln i mieliśmy podejśc do insemki, ale ja nie zareagowałam na clo. Jak zwykle jak nie urok to .... W między czasie moja bratowa zaszła już w drugą ciążę (dowiedziałam się teraz w święta) w mojej pracy około 6 dziewczyn zaszło w ciążę, kilka z nich wróciło juz do pracy, tak jak dizsiaj do mojego pokoju wróciła dziewczyna po wychowawczym i dzisiaj druga z dziewczyn oznajmiła że jest w ciąży i dzisiaj usunął mi się grunt pod nogami. Brakło mi sił i wiary w to że będę mieć dziecko. Z tego tytułu mam już chyba depresję, nie mam z kim o tym porozmawiać, bo nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, nikt mnie nie chce słuchać, bo po co. Z mężem przeszliśmy w zeszłym roku niejeden kryzys, nasze 3 letnie małżeństwo zawisło na włosku, a znamy się już 10 lat! Nie sądziłam, że niemożność poczęcia może spowodować takie spustoszenie między dwojgiem kochających się ludzi. Nie potrafię się cieszyć z ciąży koleżanek, z ich małych dzieci, z ich opowieści, bo jestem zrozpaczona, zazdrosna i rozgoryczona. Straciłam wiarę w to że uda mi się, nie mam już nawet krzty pozytywnego myślenia w sobie. Czuję się strasznie osamotniona w swojej sytuacji.
    • pigulka1 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 10:41
      Myślę, że dobrze, że mówisz / piszesz o swoim problemie, bo jak się wyrzuci swoje żale to człowiekowi robi się trochę lżej na duszy. Myślałaś, żeby skorzystać z fachowej pomocy? - wiele dziewczyn tu na forum pisze, że rozmowa z psychologiem bardzo pomaga uporządkować swoje problemy i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Co do przeżywania ciąż innych..... ja chyba też mam ten problem, że jak się dowiaduję, że ktoś w najbliższym otoczeniu jest w ciąży to bardzo mnie to boli - ostatnio koleżanka oświadczyła że będą się z mężem starać o drugie dziecko i po dwóch miesiącach dostałam smsa z cudowną wiadomością - znając moją sytuację mogła wykazać trochę więcej delikatności niż "jestem w ciąży, wam też się uda". Zastanawiam się jak to jest, że ktoś musi wciąż czekać i czekać i nic, a innym się udaje ot, tak po prostu. I też jestem zazdrośnicą, zwłaszcza, że na co dzień pracuję z małymi dziećmi. Chyba tylko inaczej reaguję na dobre wiadomości z tego forum - jak czytam, że ktoś przeszedł kilka zabiegów, lata leczenia, czekania i braku nadziei a potem zdarza się cud, to wtedy wierzę, że i nam się uda, że takie rzeczy się zdarzają. Wiem, że leczenie które nie przynosi skutku jest dołujące, ale nie jesteś tutaj sama.
      • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 11:01
        bardzo ci dziękuję za odzew. Tak, myślałam w sumie to o terapii małżeńskiej, żeby pomogła naszemu małżeństwu walczyć razem i wspierać się, ale jak pomyślę o tym, że mam wałkowac temat przed obca osobą, która może ma gromadkę dzieci w domu, to jakoś nie wierzę w powodzenie całej tej sytuacji. Nie wierze też że ktoś mający juz dziecko, mnie zrozumie, nawet moje koleżanka która 7 lat kochała się bez zabezpieczenia, przeszła usunięcie 1 jajnika zaszła w ciążę w sumie przy pierwszym podejściu i ma teraz 4 latka, nie wie co przechodzę, lub nie chce wiedzieć uncertain
        Czuję sie ogólnie jak trędowata i zastanawia mnie też jak ci ludzie to robią, że im sie udaje, robią to jak króliki? przepraszam za porównanie, ale poprostu nie wiem w czym problem tkwi. Zdaję sobie sprawę, że naturalnie może nam się nie udać z tymi parametrami, ale insemka powinna się powieść. Jakie życie jest niesprawiedliwe sad(((
    • teligo Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 12:18
      Hola hola smile Co Ty nam się tu tak łatwo poddajesz? hę? smile
      Do stymulacji istnieją silniejsze leki niż clo, których jeszcze nie wypróbowałaś. Jeszcze żadnej IUI nie przeszliście, a jak sama piszesz macie możliwość próbowania, a to bardzo ważne. Pamiętaj, że przed Wami jeszcze wiele możliwości.
      Wiem, że masz kryzys, to normalne, że w naszej sytuacji one się zdarzają, ja przeszłam niedawno po 3 nieudanych inseminacjach. Ale teraz jakoś przybyło mi wiary i zaczynam myśleć, że po 3 latach też przecież może się jeszcze udać. Przede mną kolejne IUI, a potem jeśli się nie uda IMSI.
      Ty niedługo też pewnie zbierzesz siły do walki, po prostu czasem trzeba siąść i się wypłakać.
      Trzymaj się dzielnie, za jakiś czas będzie lepiej.
      • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 12:36
        heh, no właśnie w marcu zeszłego roku miałam insemkę, teraz mam podejście do drugiej, ale uzaleznione jest to od tego czy clo podziałało, coś mnie dzisiaj kłuje w prawym jajniku, ale nie robię sobie nadzieii, poza tym jeszcze mój mąż musi miec dobre wyniki...ech...zobaczymy jak to będzie. Dam znać jak mi poszło dzisiejsze usg. Trzymajcie kciuki!
    • jeza_bell Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 12:53
      Zobacz ile tu optymizmu big_grin

      forum.gazeta.pl/forum/w,191,114889320,114889320,Watek_optymistyczny_dla_przyszlych_mamus_.html
      Więc głowa do góry i dalej przed siebie...

      Powodzenia
    • kallinka21 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 13:13
      zalamanalala głowa do góry!To że tutaj trafiłaś na pewno pomoże ci psychicznie. ja tylko w tym miejscu mogłam napisać co czuje i jak ciężka to walka o dzidziusia. Mi pomogło chwilowe odpuszczenie. Kupiłam sobie pieska - może to śmiesznie zabrzmieć ale Yorki dają tyle miłości że mi to pomogło. Już bez takiego parcia na szkło, spokojniej podchodzę do prób. trzymam kciuki za to żeby się udało
      • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 13:25
        ooo, pomysł z pieskiem już dawno podchwycony, od sierpnia towarzyszy nam na co dzień goldenka. Fakt zrobiło się weselej i skupiliśmy sie trochę na niej, ale dotarło też do mnie, że pies nie zastąpi mi dziecka. Mimo to, piesek podniósł mnie trochę na duchu, ale otaczający mnie coraz ciaśniej krąg zaciążonych o których pisałam na początku mnie już dobił. Chyba musi minąć trochę czasu, żebym zebrała ponownie siły do walki.
        • pudelek09 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 15:50
          dziewczyno walcz!Mi sie udalo po 10,5latach walki!Jestem b.dobrym przykladem,ze warto.Nie mysl sobie,ze jestem taka silna!Cale zycie przez te wszystkie lata bylo podporzadkowane tylko jednemu-zeby miec dzidziusia.Wizyty,badania,operacje,zabiegi,dni plodne to bylo najwazniejsze!Wszystko pod to ustalalam!Nie praca,kariera!Mial byc czas na ta jedna sprawe!Przeplakalam przy tym wiele nocy i dni!Ale warto bylo starac sie,zrobic wszystko,zeby teraz sie cieszyc.
          2przypadek-byla ze mna w klinice dziewczyna,bez 1jajnika,drugi czesciowo.Podeszli do invitro,nie zareeagowala na leki za kilka tysiecy,a na te za kilkanascie zlotych tak!
          Co podziala na jednego,nie musi na drugiego!Ja po clo,jak do inseminacji podchodzilismy tez nie reagowalam jak inne opisuja-po kilka pecherzykow a u mnie zawsze tylko 1dominujacy pecherzyk.
    • kathrinn82 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 16:36
      Kochana, nie poddawaj się! nasze starania trwały ponad 8 lat! Nikomu tego nie życzę, chociaż większość dziewczyn tu jest po ogromnych przejściach...Depresja, przepłakane noce, bezradność, kłótnie z desperacji, laparoskopia, plus dwie laparotomie, PCO...zrosty po operacji, uszkodzony jajowód (w wyniku operacji, praktycznie jeden jajowód "do wyrzucenia") przez zrosty diagnoza, że bez in vitro nie ma szans na dziecko...
      piszę Ci to w wielkim skrócie, nie umiem wyrazić tego wieloletniego żalu, bólu, poczucia niesprawiedliwości, ile dzieci koleżanek, w rodzinie nosiłam przez ten czas na rękach... w sierpniu 2010 zapadła decyzja o in vitro...kredyt...nawet się postanowiłam odchodzić (10 kg mi się udało), wyniki wyszły super...odłożyliśmy zabieg do stycznia....na początku grudnia okazało się że jestem w ciąży...nie wiem kiedy, nie wiem jaksmile także głowa do góry...do mnie może jeszcze nie do końca to dotarło, ale powoli zaczynam wierzyć w cuda i że każdej z Was się kiedyś udasmile Mi się udało w momencie kompletnej utraty wiary w cokolwiek... Ściskam mocno i trzymam kciukismile
      • maja11-25 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 16:56
        Witam moja bratowa ktora byla w ciazy a ja poronilam , na wigilii powiedziala ach jak ja mam dosyc juz tego brzucha wiecie napewno jak sie czulam pozdrawiam i nie poddawajcie sie
    • anm-a Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 17:14
      Rozumiem Twój ból i poczucie bezradności. My staramy się ponad 6 lat. Laparoskopia, hsg i szereg innych badań. Głównym problemem jest endometrioza. Leczenie jak widać nie przynosi efektu. Przeszliśmy przez 2 inseminacje, brałam clo. W obu przypadkach piękne pęcherzyki, odpowiednie endo (8,9), nasienie super. Za pierwszym razem to nawet lekarz stwierdził, że szanse są duże ... i co i nic. Łzy i załamanie, bo przecież miało się udać. Dookoła wszyscy mają dzieci albo są w ciąży, wiem jak to boli. W święta w rodzinnym gronie szwagierka również ogłosiła radosną nowinę, a mi serce o mało nie pękło, że nam się nie udaje. Mogłabym tak pisać i pisać, bo codziennie przeżywam to od nowa, raz nam więcej wiary, czasami nie mam jej wcale, ale wiem jedno, że nie można się poddawać. Trzeba walczyć o swoje szczęście, zrobić wszystko co w naszej mocy. Dlatego nie poddawaj się. Zbierz w sobie wszystkie siły, bo na pewno je masz. Nie przerywaj leczenia. A z mężem szczerze porozmawiaj o tym co czujesz, co on czuje. Szczera spokojna rozmowa pomaga.
      • daisy_2810 Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 18:45
        Zalamanalala czytam twój tekst i tak jakbym widziała siebie. U mnie sytuacja wygląda naprawdę bardzo podobnie, tyle tylko, że choroby inne. I ja już byłam dwa razy w ciąży ale się nie udało, dlatego teraz zastanawiam się jak długo przyjdzie mi czekać, skoro wtedy zaszłam też za pierwszym razem sad U mnie też są bardzo nieregularne cykle, w których gin nie widzi nic złego. Mam Hashimoto a z tym cholerstwem tez ciężko zajść i donosić ciążę. Koleżanki prześcigają się w opowieściach o swoich dzieciach i o tym która znów zaszła w ciążę a ja siedzę i gapię się w sufit, bo nie opowiem im o tym co moje dziecko akurat zjadło na obiad a czego nie lubi uncertain Wiem, jak przykre to jest. Teraz moja najlepsza przyjaciółka jest w ciąży, mimo że ma od początku zakaz chodzenia i poważnie zagrożoną ciążę, to dziecko się rozwija i jest ok jak na razie. Gdy byłam w drugiej ciąży moja siostra była w tym czasie też w swojej drugiej, tyle że zaawansowanej ciąży i co? i ja poroniłam, a ona cieszy się już drugim dzieckiem. Bez najmniejszych problemów, dosłownie bez żadnych ani z zajściem ani z donoszeniem. To strasznie boli i dziś też tak jak spojrzałam na swój pierwszy wykres z tempką z którego kompletnie nic nie wiem i nawet nie wiem czy miałam już owu zrozumiałam, że nigdy nie doczekam się dziecka. IUI u nas raczej nie wchodzi w grę, bo nas na to nie stać. Cykl z clo pozostawił mi tylko same torbiele nic więcej. Do tego teraz doszła okropna choroba mojego taty, ma raka i jest z nim bardzo źle. Oczywiście żaden lekarz nie powie ile będzie żył i oby żył jak najdłużej, ale też nie wiemy co mamy robić ze staraniami. Przy moim Hashi żaden stres w ciąży, nawet najmniejszy jest niewskazany. I nie wiem co robić, jeśli zaszłabym w ciążę i okazałoby się że tata zmarł to na pewno znów stracę tę ciążę. Jeśli zaprzestaniemy starań, a tata będzie żył długo (w co cały czas wierzę) to później dla mnie będzie za późno. W tym roku skończę 29 lat i podobnie jak ty z mężem jestem od 10 lat a od 3 małżeństwem. Żeby było gorzej to mąż tez nie do końca mnie wspiera bo boi się zarówno o moje zdrowie jak i o dziecko, żeby nie urodziło się chore. Pies u nas nie wchodzi w grę ze względu na to że moja mama czasem podrzuca nam na 2, 3 tyg. swojego ratlerka i nie ma szans żeby były dwa w domu. Także ja już generalnie straciłam wszelkie nadzieje. Widzę, że leczysz się w Provicie. Ja jeśli w ciągu trzech miesięcy nie zajdę w ciążę to też się tam wybiorę. Zwłaszcza, że moja ginka nie zaleciła mi badań żadnych hormonów ani nic uncertain Ale ja chcę pojechać do dr Grettki. Dwie moje koleżanki dzięki niemu zaszły w ciążę (po IUI) a moja ginka nawet powiedziała, że to najlepszy specjalista od stymulacji. Skoro ty nie zareagowałąś na clo to może właśnie on mógł by ci pomóc przepisując inny lek. Zastanów się, czy się do niego nie przenieść. Musisz wierzyć że ci się uda. Jeśli jednak masz już niewielką nadzieję, zawsze możecie z mężem pomyśleć nad adopcją. Proces trwa na tyle długo, że może w międzyczasie zajdziesz w ciążę, a może właśnie pochłonięcie myśli przez to całe załatwianie i bieganie na kursy odblokuje cię trochę. Mojego męża brat z żoną właśnie starają się o adopcję, trwa to już u nich rok. I widzę dopiero teraz że mój mąż nie podchodzi do tego już z takim strachem jak kiedyś (a mój mąż też jest adoptowany i wydawałoby się, że powinien wiedziec jak to jest keidy daje się dziecku szczęście, a jednak się bał). Musisz wierzyć, że nie jesteś sama z tym problemem a nas tutaj jest bardzo dużo. I wszystkie chętnie pomożemy, wysłuchamy i postaramy się wesprzeć na duchu smile Uszy do góry jeszcze i nasz czas przyjdzie smile
        • marturara Re: brakło mi wiary i sił 04.01.11, 15:46
          Droga daisy

          Piszesz, że "IUI u nas raczej nie wchodzi w grę, bo nas na to nie stać".
          IUI (inseminacja, oczywiście) jest refundowana (co najmniej 3 podejścia). My mieliśmy monitorowanie cyklu i IUI w Warszawie w szpitalu UM na Starynkiewicza.
          Fakt, nie jest ładnie i ą ę tak jak w prywatnych klinikach, ale mam zamiar wykorzystać to, co prawnie mi przysługuje. Tym bardziej, że inseminacja nie wymaga niczego technicznie zaawansowanego...

          A Ty Zalamanalala nie dołuj się: jesteś młoda, nie wykorzystałaś jeszcze 80% metod leczenia. Fakt, droga jest wyboista, ale stoisz na jej początku, musisz mieć siłę, aby iść nią dalej!

          Pozdrawiam!

    • ani-so Re: brakło mi wiary i sił 03.01.11, 21:21
      Dziewczyny, nie załamujcie się!!! Musicie wierzyć, że się uda. Bo przecież UDA WAM SIĘ!!!

      Dokładnie wiem jak to boli, gdy wkoło słyszy się o kolejnych ciążach. Ja już wpadałam w depresję. Płakałam codziennie. Byłam w takim stanie, że planowałam starać się tylko do 30-tki, a potem chciałam przestać żyć. Wiem, że to głupie, ale wtedy moja psychika była w rozsypce i różne myśli przychodziły do głowy. Byłam cztery lata po ślubie i miałam wtedy 26 lat (teraz 29). Oczywiście psa też sobie kupiliśmy.

      Staraliśmy się o dziecko 4 lata. Na początku leczyłam się u ginekologów w moim mieście, ale to nie miało najmniejszego sensu, bo niczego u mnie nie rozpoznali. Skierowali tylko na laparoskopię i wyszedł niedrożny jajowód. I tyle...a czas mijał. Stwierdziłam, że muszę jechać do kliniki niepłodności - padło na Provitę. Leczyłam się u dr Grettki. I to był strzał w 10-tkę. Po zwykłym USG poznał, że mam przegrodę w macicy. Skierował na odpowiednie badanie (HSG), w klinice zrobili mi dwie histeroskopie i można było skupić się na PCOS. Stymulację zaczęliśmy od słabszych tabletek, ale niestety owulacji dalej nie było. Dostałam więc zastrzyki. Fakt drogie, ale bardzo skuteczne. Pierwsza inseminacja udała się za pierwszym razem. Urodził się synek. Gdy już trochę go odchowaliśmy zaczęliśmy starać się o drugie dziecko. I znowu problem. Po wielu miesiącach ponownie pojechałam do dr Grettki. I znów przechodziłam to samo. Czyli zastrzyki, inseminacja... i znów udana za pierwszym razem. Jestem w 10 tc.
      Moja kuzynka poroniła dwie ciąże i też w końcu udało jej się urodzić synka.
      Wierzę, że Wam również się uda.
      Daisy - zrób wszystko, żeby jechać do Grettki. Na pewno przepisze Ci jakieś skuteczniejsze leki. Polecam go z całego serca.

      Wiem, że ja już mam to wszystko za sobą i łatwo mi pisać, że wszystko będzie dobrze. Ale kto ma w to wierzyć jak nie my - kobiety, które pragną mieć dziecko. Przecież nie można się poddać za szybko. Na forum można przeczytać najróżniejsze niesamowite historie, zakończone happy endem. Cuda się zdarzają!!!
      Kochane trzymam za Was kciuki. I ściskam bardzo mocno. kiss
      • pati_ltd Re: brakło mi wiary i sił 03.03.11, 19:59
        Witam dziewczyny
        Mam już dość brak mi wiary nadziei i siły do dalszej walki !!!Mam za sobą dwie ciąże jedna martwa w 8 tyg druga pozamaciczna ,usunięty jajowód .Aktualnie jestem pacjentka kliniki w leczeniu bezpłodności wykryto mi ze mam zespół policystycznych jajników .Jestem po dwóch nie udanych próbach wstrzykiwania gonalu-f ,została mi trzecia ostatnia próba i nie wiem co dalej tylko pozostaje in vitro, a jeśli i to się nie uda. Nie mam już siły żeby walczyć!!!Fizycznie można każdy ból znieść, ale psychicznie nie daje już rady.W środę mam kolejna wizytę w klinice na rozmowę co dalej . Juz na sama myśl o kolejnym terminie robi mi się źle kolejne nadzieje i kolejne rozczarowania,i jak z tym żyć jak sobie to poukładać w głowie?Mam 32 lata i czas leci.
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 04.01.11, 07:49
      Kochane dziewczyny, bardzo Wam dziękuje za słowa otuchy i wsparcie, a przede wszystkim zrozumienie, o które jest mi tak ciężko wśród bliskich. Byłam wczoraj u lekarza na usg, okazało się że w 8 dc są 2 pęcherzyki, jeden ma 6 drugi 8 mm, po stymulacji clo 3x1. Lekarz nie był zbytnio zadowolony i stwierdził, że da mi serię zastrzyków gonal przez 3 dni i w czwartek mam znowu sie pokazać czy coś to dało. Koszt porażający, no ale cóż, jak mus to mus. Ogólnie stwierdził, że jeśli teraz sie nie wystymuluję, to insemka nie ma sensu i trzeba się zabrac za in vitro. Szczerze mówiąc, to po wczorajszej wizycie nie wiedziałam już co mam o tym wszystkim myśleć. Czy to wszystkoma w ogóle sens? Czy aby dobrze robimy że się leczymy i faszerujemy hormonami, czy rzucić to wszystko w diabły i pójść na żywioł jak inni? Ale co jeśli wtedy nic się nie zmieni, a przegapionego czasu się nie wróci. Podziwiam te dziewczyny które po 8-10 lat walczą o dziecko, musicie mieć naprawdę wiele siły i zaparcia w sobie. A my rozmawiamy z mężem o naszej sytuacji, wspiera mnie jak może, doradza, nawet robił mi zastrzyk gonalem, więc nie moge na niego złego słowa powiedzieć. Ale i tak poprosilismy wczoraj o nr telefonu do jakiegoś psychologa, bo chyba oboje musimy to komuś obcemu wyklarować.
      Stwierdziłam też że postaram się zgubić ok 10 kilo, bo może to też ma wpływ na moją owulację i cykl, a kg nabyte przez te wszystkie leki i środki przeciwbólowe w postaci słodkości muszą zniknąć. Może to coś też da. Zaczynam już chyba łapac się wszystkiego, przeszła mi przez myśl akupuntura, odblokowania czakr czy też modły w Częstochowie. Czuję się taka bezradna wobec swojego organizmu sad No ale nic, zobaczymy w czwartek jakie będa efekty kłucia sie zastrzykami.
      Pozdrawiam Was i całuję!!!
    • anm-a Re: brakło mi wiary i sił 04.01.11, 16:45
      Daj znać jak poszło. Trzymam kciuki.
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 04.01.11, 21:27
      Dziewczyny a jak wasze doświadczenia z gonalem? Czytałam że ma większą skutecznośc niż clo, jest to prawda?
      • ani-so Re: brakło mi wiary i sił 04.01.11, 22:23
        Ja przed pierwszą IUI brałam zastrzyki Fostimon i wyhodował się jeden pęcherzyk, a przed drugą Bravelle (5 szt) i Menopur (3 szt) - wyhodowały się 3 pęcherzyki. Wcześniej była jeszcze Lametta, ale nieskuteczna.
        Z Gonalem nie miałam styczności.
        • daisy_2810 Marturara!! 05.01.11, 18:45
          Marturara a jak załatwiłaś IUI z NFZ? U mnie Warszawa odpada, ale jak już to w grę wchodzi PROVITA w Katowicach. A ja nie wiem czy oni tam robią IUI bo nie umiem się doczytać na ich stronce. Może ty coś znajdziesz: klinikanieplodnosci.pl/?page=leczenie Będę bardzo wdzięczna za wszelkie informacje na ten temat.
          • jeza_bell Re: Marturara!! 05.01.11, 20:45
            W linku, który podałaś pisze wyraźnie, że robią inseminacje, ale czy cokolwiek łapie się na NFZ najlepiej upewnij się telefonicznie.
            Wiem, ze badania prenatalne mają refundowane.
            • daisy_2810 Re: Marturara!! 06.01.11, 18:53
              Ale tam jest taka inseminacja: "zapłodnienie nasieniem partnera (inseminacja homologiczna, AIH)" a to chyba nie jest to samo co IUI nie?
              • ani-so Re: Marturara!! 06.01.11, 20:28
                To jest to samo. Ja miałam tam dwie inseminacje. Niestety nie orientuję się czy można na NFZ, ale na pewno można na raty.
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 07.01.11, 10:09
      WItajcie. Byłam wczoraj na usg. Okazało się że moje 2 pęcherzyki urosly do 12mm, więc gonal zadziałał, ale i tak dostałam kolejne 2 zastrzyki. Dokto stwierdził, że jak urosną do 14 mm, to będa rosły dalej i dalej będę stymulowana aż do insemki. Jutro znowu mam zgłosić sie na usg, zobaczyć czy wzrosły. Szczerze mówiąc to i tak jakoś nie wierze w powodzenie całej tej operacji, ale cóż, działam dalej.
      Pozdrowionka
      • arpona Re: brakło mi wiary i sił 07.01.11, 12:50
        zalamanalala81, ja byłam stymulowana gonalem do in vitro i u mnie ten lek był najbardziej skuteczny - miałam po nim najwięcej wartościowych pęcherzyków.
      • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 08.01.11, 17:36
        Witajcie z małą dozą nieśmiałości oznajmiam, że moje dwa pęcherzyki osiągnęły 16 mm i w środę podchodzę do insemki, oczywiście czekają mnie jeszcze 2 zastrzyki gonalem. Jak ja bym chciała żeby się wreszcie udało...
        • camila111 Re: brakło mi wiary i sił 08.01.11, 17:57
          trzymam kciuki żeby się udało smile musi być dobrze!!!
    • starajacasie82 Re: brakło mi wiary i sił 10.01.11, 20:15
      Jakże ja Was wszystkie rozumię, mam za sobą ponad 6 lat wyczekiwania, morze łez wylanych, kupę kasy wydanej i dalej nic.... Jedynie z perspektywy tych lat mogę powiedzieć, że z czasem człowiek jakby trochę bardziej się uodparnia, ja bardziej szalałam z rozpaczy po roku nieudanej walki niż teraz , co nie oznacza że nie mam ciężkich chwil.
      Wiele sobie obiecuje po środowej wizycie u dr. Mańki w Provicie, jedziemy na tzw.pierwsza wizytę, może on w końcu coś wymyśli co z nami nie tak.
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 12.01.11, 07:51
      WItajcie dziewczyny, jestem już po! Okazało się że pęcherzyki oszalały i od soboty do poniedziałku urosły mi z 16mm na 20 i 23, moje endo ponad 11, więc zabieg miałam wczoraj. Na dodatek u mojego m wyniki okazały się najlepsze wśród badanych, bo aż 21 mln, szok! Teraz tylko pozostaje nam poprawić w domu i czekać. No, oczywiście muszą też pęcherzyki mi popękać po zastrzyku, a jutro znowu usg, czy popękały. Jestem w ogóle jakas wstrząśnięta, bo wszystko to na wariackich papierach było. Baliśmy się że za krótka abstynencja była (2 dni) i że będzie za mało "materiału" a tu taki suprise. Ech...zobaczymy co z tego wyniknie.
      • oliwe Re: brakło mi wiary i sił 13.01.11, 12:28
        zalamanalala81 musisz nam koniecznie napisać co wyniknęłowink Czekam niecierpliwie.
    • insomnia0 Życzę odwagi!!!cierpliwości- musi się w końcu udać 12.01.11, 15:15
      Witam Cie,
      Miałam bardzo podobnie, też brak wiary i siły..że To się kiedys stanie... Dookoła widziałam tylko brzuchy ciążarnych i małe dzieci..Pytałam czemu ja nie mogęsad
      Na dodatek dziewczyna w rodzinie zaliczyła wpadkę... a własciwie celowo.. zaszła, aby przytrzymać przy sobie faceta.. byłam zła - wściekła, ze jak my zmężem się staramy i robimy wszystko co zaleci lekarz i jakoś nam nie wychodzi.. a tu panienka to tak- i juz jest...
      Uważałam, ze zycie jest niesprawiedliwe.. ze tyle niechcianych ciąż... że tyle rodziców oddaje swoje dzieci..

      Po trzech latach starań- leczenia -inseminacje, laparoskopia-wreszcie in vitro..
      Niedrożność jednego jajowodu, wrogi śluz problemu z owulacja bo hiperprolaktynemiasad
      Wyroksad
      In vitro udało się za pierwszym razemsmile
      Synek ma prawie 3 lata...
      Później czas połogu.. karmienia dziecka... nie miałam na nic czasu- nie mówiąc o seksie.. zdażał sięo d czasu do czasu..aż kiedyś zaczełam się źle czuć.. było mi niedobrze..
      Za namową koleżanki zrobiłam test- nie wierzyłam, ze moge być w ciązy- w końcu tyle starań i nic.
      Test pozytywny!!!smile nie wiedziałam co ze soba zrobić.. Lekarze mówimi mi, zenigdy naturalnie nie zajdę w ciąże!!!
      A zaszłam!!!
      Synek miał 10 miesięcy..a ja w 2 ciąży..

      Obecnie maluch ma juz ponad roczek..
      Mam dwoje zdrowych- kochanych dzieci..a nie wierzyłam, ze moze się udać..
      Także nigdy nic nie wiadomo na pewno..
      Każda z nas- jak ma oczywiscie macicę i jajniki- może naturalnie zajść w ciążę..

      życze Ci siły - siłyi jeszcze raz siły... oraz oczywiście upragnionej ciąży i zdrowych dzieci!
      Nie poddawaj się...
      Co by było gdybym ja sobie odpusciła? gdyby nie starczyło mi uporu w leczeniu?
      Jak dużo by mnie ominęło...
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 13.01.11, 20:55
      Witajcie dziewczyny. Dzisiaj byłam na usg i okazało się że oba pęcherzyki popękały, więc teraz wszystko w rękach Boga. Co czuję, że to będą najdłuższe 10 dni w moim życiu, bo 27.I test ciążowy będzie wiarygodny. Jak narazie dostałam luteinę dowcipnie na 10 dni 2x dziennie. Ech... sama jestem ciekawa co będzie...
      • pcoska Re: brakło mi wiary i sił 14.01.11, 10:06
        lala

        trzymam kciuki!!!! jestesmy w podobnym wieku, mozliwe ze bede podazac podobna do Twojej sciezki smile

        oby sie udalo, koniecznie daj znac!!!
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 17.01.11, 10:58
      Cześć dziewczyny, dzisiaj mija 7 dni po insemce a ja chyba nic nie czuję, zaczynam wątpić w to czy się udało, mimo pozytywnego nastawienia na początku. A test wiarygodny będzie dopiero 27.01, jak ja dotrwam do tego dnia? Chyba z tych nerwów drę się na męża i psinę Bogu ducha winną, ale w sekundzie się wpieniam...ech...ta niepewność też jest najgorsza. Chciałam wyczytać coś czy ktoś coś już czuł po tygodniu ale niczego konkretnego nie znalazłam uncertain Nie wiem sama co o tym myśleć. Od początku roku schudłam 3 kilo, więc dieta działa, zresztą podświadomie i tak pewnie rządzi stres, któremu zapewne też zawdzięczam ten spadek wagi.
      • ania.1973 Re: brakło mi wiary i sił 17.01.11, 23:15
        Witam !!! Musisz być bardzo silna i wierzyć że się uda. wiara czyni cuda naprawdę . Wiem o tym bo pamiętam jak ponad 12 lat temu tak strasznie pragnęłam dziecko i przez 4 lata nic nie wychodziło. Każdy okres witany był ze wściekłością . I nagle po 4 latach w 37 dniu cyklu ( nigdy nie miałam ich regularnych 29-59 dni) zaszłam w ciążę . Wszyscy byli w szoku a ja najbardziej . Trzymaj się . Cuda się zdarzają . Walcz do końca jesteś jeszcze naprawdę młoda. Pozdrawiam
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 19.01.11, 12:56
      Dzisiaj mija 9 dni od insemki a mnie kłuje w prawym boku, tak jakby przy owulacji innych objawów brak. Sama nie wiem czy to objaw, czy co, wogóle pozbawiona jestem nadziei na to że się uda...jakoś w to nie wierzę...
      • kathrinn82 Re: brakło mi wiary i sił 19.01.11, 13:50
        spokojnie, jeszcze kilka dni i wszystko będzie wiadomosmile trzymam kciuki, odpoczywaj i staraj się nie denerwowaćsmile
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 24.01.11, 07:34
      Cześć dziewczyny, wczoraj minęło 28 dni cyklu i 13 dni po insemce i zrobiłam test - negatywny. Czy test w tym dniu może być już wiarygodny??
      Jestem załamana uncertain
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 28.01.11, 12:40
      Cześć dziewczyny, wątpliwości rozwiane, dzisiaj dostałam okres. Jest mi tak przykro, że znowu sie nie udało uncertain
      • coco7710 Re: brakło mi wiary i sił 28.01.11, 14:47
        strasznie mi przykro..trzymaj s dzielnie...każda z nas nienawidzi kiedy okres przychodzi....
      • magdamajewski Re: brakło mi wiary i sił 28.01.11, 15:49
        kiepskie plemniki to problem, jesli slabo regaujesz na clo, sproboj femary, ja bym sobie jeszcze zrobila HSG diagostyczne. Duzo dziewczyn zachodzi po. sprobowac nie zaszkodzi.
      • anm-a Re: brakło mi wiary i sił 29.01.11, 12:55
        Wiem, jak to boli. Ale zbierz w sobie siły do dalszej walki. Ja postanowiłam jeszcze raz podejść do inseminacji, zobaczymy.
        • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 09.02.11, 12:06
          Hej a kiedy podchodzisz? I który raz?
      • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 09.02.11, 12:06
        Słyszałam o femarze, że to nie jest lek typowo na wywołanie owulacji i że nie ma żadnych badań potwierdzających wpływ femary na skuteczność owulacji. Nie wiem w sumie na ile to jest prawda, 17 lutego idę na konsultację do lekarza i podpytam.
        • magdamajewski Re: brakło mi wiary i sił 11.02.11, 19:24
          Słyszałam o femarze, że to nie jest lek typowo na wywołanie owulacji i że nie m
          > a żadnych badań potwierdzających wpływ femary na skuteczność owulacji
          zywy dowod biega mi po domu a drugi zadomowil sie w brzuchu.
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 11.02.11, 11:57
      Witajcie, znowu popadłam w dół. Jak to jest, że za każdym razem jak człowiek się podźwignie i pojawia się iskierka nadziei mimo wszystko, to zawsze stanie się coś, co spowoduje że znowu zetnie go z nóg. Ile razy można się dźwigać? Miałam drugą insemkę, nie udała się, cóż, przetrawiłam, teraz mam cykl "wolny", rozważania nad 3 iui lub nad imsi, a 17 lutego wizyta u Mańki. Plan przyszłościowy jest więc pojawiła się nadzieja. Nawet humor zaczął mi dopisywać, a dziś?? Dzisiaj gruchnęła znowu na mnie wiadomość o kolejnej ciąży koleżanki z pracy...i...wszystkie siły mnie opuściły, cała licha konstrukcja psychiczna, którą zbudowałam po nieudanej iui runęła. Siedzę teraz w pracy i chce mi się wyć, ale nie mogę i muszę to tłumić w sobie. Co ja mam ze sobą zrobić????? Ja widzę, że wszystkim naokoło mnie się udaje, ale nie mi, dlaczego??? Co ja takiego robię źle??? Źle się bzykamy z mężem??? Nie wiem już co sama mam o tym myśleć, jestem już dzisiaj tak sfrustrowana i wściekła, że nie wiem już co napisać.
      Chyba nie pozostaje mi nic innego jak czekac na 17.02 na wizytę. Znowu jest mi źle sad((((((((
      • annajustyna Re: brakło mi wiary i sił 11.02.11, 13:25
        Czy mialas badana droznosc jajowodow?
        • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 11.02.11, 13:37
          Tak miałam laparo w listopadzie 2009 i wszystko miałam drożne, zero endometriozy i brak jajników pcowych, miałam małe zrosty, ale kontrast je "przecisnął" więc miałam wszystko ok.
      • teligo Re: brakło mi wiary i sił 11.02.11, 13:36
        Z iui już tak jest, że nawet idealnie przeprowadzone nie zawsze (raczej rzadziej niż częściej) przynoszą efekty. Doskonale wiem, co się czuję, gdy przychodzi okres po iui, gdy głowa pęka od nadziei.
        Ból po informacji o czyjejś ciąży trwa krótko, za chwilę znów będziesz mieć siłę do walki. Tylko postaraj się o tym nie myśleć i nie zastanawiać się co robisz źle. Niepłodność to choroba zazwyczaj nie związana z naszym zachowaniem, nie ma w tym ani Twojej winy, ani możliwości kontrolowania.
        Jedyne, co można to iść do przodu, płacząc, cierpiąc, bojąc się, ale trzeba iść i tylko na drodze się skupiać.
        Powodzenia na wizycie, ja wybieram się do Provity dzień później.
    • zalamanalala81 Re: brakło mi wiary i sił 18.02.11, 12:42
      Witajcie dziewczyny. Trochę się pozbierałam po tej nieudanej iui i będzie następna - trzecia ostatnia. Wczoraj byłam u lekarza i powiedziałam mu, że chcemy podejść do trzeciej iui ale nie na gonalu tylko na czymś innym, bo po co się faszerować już lekami do in vitro. Zalecił mi lamettę od 2-6 dc i powiedział, że nie ma sensu robić więcej niż 3 insemki, bo w naszym przypadku to imsi daje 45% szanse na powodzenie. Przepisał mi badanie hormonu AMH i od jego wyniku będzie zależało to, czy możemy czekać z imsi do września i w jaki sposób będzie można mnie stymulować. Co do lametty to mam pytanie, czy któraś z was skutecznie była wystymulowana? Bo jak się czyta opinie i komentarze o tym leku to włosy stają dęba.
      Co do imsi, hmmm boję się, tego że będę mieć hiperstymulację, albo że będzie dużo pustych pęcherzyków i uzyskają tylko 2 zarodki i co jak się z nimi nie uda? Wiele jest rzeczy które mnie przerażają, ale nie ja pierwsza miałabym in vitro i na pewno nie ostatnia, więc chyba nie jest to az takie straszne? Kurcze wszystko to takie dziwne...
      Ten cykl był naturalny. Nie wiem, czy była owulka, po śluzie też nie mogłam stwierdzić za dużo, więc kochaliśmy się mniej więcej co drugi dzień z mężem. Najgorsze jest to, że się człowiek do samego końca łudzi, a może tym razem się udało?
      • anm-a Re: brakło mi wiary i sił 18.02.11, 13:36
        Nadzieja to podstawa żeby walczyć o swoje szczęście, więc jej nie trać. Rozumiem co czujesz, mam podobnie. Wszystko się ułoży.
    • niunia.n123 Re: brakło mi wiary i sił 23.02.11, 20:33
      hejka przeczytałam uważnie to co napisałaś i uryczałam sie jak bóbr rozumiem to co czujesz ale w głebi serca nie trać wiary kiedyś się uda ja wierze w to pomimo tego wszystkiego wiara czyni cuda naprawdę głowa do góry pozdrawiam
Pełna wersja