dyrekacja mojego meza wpadla na cudowny pomysl, by6 lekarze rezydenci
pracowali 3 dyzury za DARMO!!! pensja rezydenta to 1500 zl brutto. kiedys maz
dorabial pracujac na swoim oddziale w weekendy, zabronili.... zatem zostaly
tylko dyzury w powszednie dni 3 w miesiacu, za kazdy zenujace wynagrodzenie:
100 zl na reke za prace od 7:30 jednego dnia do 15 nastepnego.
chcac nie chcac maz tyra w pogotowiu i w przychodni. nie zyjemy w luksusie,
rok ciulalismy na meble do kuchni. wyc mi sie chce, bo porzadnego lozka sie
nie dorobie, staramy sie o dziecko, tylko czy bede miala jak je wyzywic?
zenujace jest to, ze oboje mamy wyzsze wyksztalcenie, a od pracy, wiedzy i
umiejetnosci mojego meza zalezy zycie wielu ludzi. i na co mu to bylo? te 6
lat studiow, stazu? po co teraz robi specjalizacje? jesli pacjenci maja w
dupie( za przeproszeniem lekarzy), coraz czesciej do mojego meza i jego
kolezanek i kolegow mowia per:konowaly, nieuki, lapowkarze! gdyby moj tak
bral te lapowy jak mowia, to nie zylibysmy tak skromnie!
chyba pora stad wiac

kiedys bylam patriotka, teraz szczerze mowiac mam nasza ojczyzne w glebokim
powazaniu. mam jej dosc i o niczym innym nie marze jak o tym by pojechac tam,
gdzie pozwala sie ludziom zyc.
jeszcze 2,5 roku do konca specjalizacji i chyba nie bedzie innej opcji jak
emigracja

((((((((((((((