Dodaj do ulubionych

kwietniowe invitro

08.04.11, 15:40
witacie !
postanowilam rozpoczac nowy watek poniewaz, wczoraj zrobilam sobie pierwszy zastrzyk czym uroczyscie przystapilam do programu invitro smile bardzo sie ciesze i jestem pelna optymizmu i nadzieji ze, moze w koncu sie uda . Mam juz 35 lat i jesli sie uda to to bedzie nasze pierwsze dziecko smile Staralismy sie od prawie 3 lat ..wyniki mielismy dobre - teoretycznie wszystko ok - w praktyce - bez rezultatu. Czytam to forum juz od jakiegos czasu i bardzo sie ciesze ,ze jestescie !
Mysle, ze dzieki Wam podchodze do tego wszystkiego ze spokojem i ufoscia ,ze moze sie uda smile
pozdrawiam serdecznie Agi
Obserwuj wątek
    • niunia.n123 Re: kwietniowe invitro 08.04.11, 15:45
      powodzenia życze ,wiary w to że sie uda trzymam kciuki
    • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 08.04.11, 15:50
      część dziewczyn jest w atku marcowym ale smile może faktycznie czas rozpocząć nowy miesiąc. Ja na razie na tabl. anty, 13 kwietnia mam wizytę i dopiero wtedy zacznę zastrzyki smile póki co jeszcze wszystko przede mną.. u mnie dopiero wyjaśni się wszystko w maju.
      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 08.04.11, 15:57
        rzeczywiscie - teraz weszlam na watek marcowy i tam znalazlam kwiecien smile
        wiec jesli admin zamknie watek - zrozumie ..smiecic nie wolno smile
        • asia-81 Re: kwietniowe invitro 08.04.11, 18:34
          ...albo my z marca przejdziemy na kwiecień, bo marzec jakby nie było minął i mamy kwiecień ...
    • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 08.04.11, 20:22
      wlasnie siedze i czytam poraz koleny instrukce do invitro ..strasznie duzo tych wizyt , usg, pobieranie krwi i to wszystko w malych odstepach czasu doslownie kilku dniowych . Zastanawiam sie jak to wszystko wytlumacze w pracy ...moze macie jakies pomysly.. ja narazie wymyslilam bol zeba ..ale juz sie martwie ,ze to nie wystarczy sad
      • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 09.04.11, 12:37
        ja też mam bardzo dużo obaw, to moje pierwsze in vitro.Pracuje w małej firmie a do tego rodzinnej więc wszyscy patrzą na mnie. Nie mam pojęcia jak to rozwiązać w pracy. Czasami dzwigam rozne rzeczy - wiec praca tak naparwde powinna odpaść. Pracuje w biurze ale w firmie handlowej... czasai cos trzeba przenieść , coś zapakować cięższego.
        Nie wiem czy brać wolne.. zwolnienie ( wiem ze szef mnie "wyklnie") Chetnie i ja dowiem się jak Wy sobie radzicie z pracą??
        • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 09.04.11, 14:23
          hej to i ja sie dołączę. Ale to nie oznacza że rezygnuję z wątku marcowego smile
          Ja jestem przed punkcją. Najprawdopodobniej w środę. Dziś byłam na wizycie. 12 pęcherzyków wyhodowałam. Na poniedziałkowym podglądanku wszystko się wyjaśni kiedy punkcja i transfer. pozdrawiam wszystkie staraczki
        • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 09.04.11, 19:01
          nachetniej poszlabym do szefowe i wylozyla kawe na lawe , ale boje sie ,ze moze wpadnie na swietny pomysl i mnie bedzie probowala zwolnic z jakiegos tam powodu albo ze, w pracy zaczna wszyscy gadac ..chyba bym umarla wink a moze przesadzam ? strasznie nie lubie krecic ..stresuje mnie to choc wiem ,ze to dla " dobra sprawy "
          Wczoraj zrobilam drugi zastrzyk i o ile po pierwszym mocno bolal mnie jajnik i ogolnie "dzialo sie ", to dzisiaj nic - zero reakcji . Troche dziwne - ale moze tak ma byc .Ten drugi zastrzyk zrobilam po lewe stronie , a lewego jajnika nigdy nie odczuwalam .

          • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 09.04.11, 19:42
            zastrzyki przede mna... nie wyobrażam sobie żebym mogła sobie sama robić zastrzyki smile trzeba będzie przeżyc.. Aga czekam na wiadomości kiedy pick -up big_grin trzymam ciągle kciuki..
            • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 09.04.11, 19:53
              zastrzyki to pikus albo Pan Pikus smile ugryzienie komara itp. mi kazala pielegniarka ukluc sie testowo ta igla gdy bylam na "szkoleniu " u niej wink i polecam to bardzo zanim zrobisz sobie prawdziwy zastrzyk to najpier sie ukluj testowo ..popierwsze mozna potrenowac przed premiera a po drugie stesik mija jak reka odal . uff jeszcze mam 3 i koniec . Nie takie chyba to invitro straszne jak myslalam smile
    • norkana Re: kwietniowe invitro 09.04.11, 21:45
      to moje drugie in vitro - kwiecień. Pierwsze się udało ale trwało .... tydzień smile i dupa ... zatem czas na drugie. Tym razem biorę viagrę dopochwowo, i estrogeny w tabletkach i w plastrach i jeszcze na dodatek jakiś lek przeciwzapalny. Masakra z tą chemią .... a mrozaczków mam trzy sztuki. Tylko i aż.
      pozdrawiam.
      • asia-81 Re: kwietniowe invitro 10.04.11, 10:13
        Ja już teraz mając to doświadczenie któe mam wiem że NIKOMU bym nie powiedziała o ivf. Nikomu, nawet rodzicom i najblizszym znajomym. Nie warto,oni tego nigdy nie ogarną a i tak przekazuja to dalej i po latach okazuje się że ty myślisz że jest to tak delikatne i intymne i przecież mówiło się TYLKO najbliższym a w rzeczywistości jest tak że idziesz do stomatologa i on się ciebie pyta ni z gruszki ni z pietruszki czy kolejne dziecko też bedzie z ivf. I To tylko 1 z wielu durnych przykładów. O jeszcze jedna bystra wypowiedź mojej teściowej " ta dziewczyna co leży koło ciebie w szpitalu to ma normalną ciążę czy po in vitro??
        Teraz juz iwem że do końca życia nie uniknę pytań, zagadywań na ten temat i zawsze będziemy kojarzeni przez pryzmat ivf. Ja sie tego nie wstydzę, ale świadomosć społeczeństwa jest żadna na ten temat i nie warto, na prawdę. Teraz walczymy o rodzeństwo w zaciszu naszego domostwa smile
        • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 10.04.11, 11:01
          Asiu ..masz racje . Wczoraj duzo o tym myslalam i tez doszlam do wniosku ze, chyba zwarjowalam ze chce o tym powiedziec w pracy smile nic nie powiem..musze miec wolne i juz !
          Zalatwiam prywatne sprawy - tyle . Niech mysla co chca smile W rodzinie nic nie mowie ...moze chciala bym umiec o tym mowic otwarcie ale nie potrafie. Moj M uwaza , ze powinnismy o tym szczerze mowic - ja mam blokade wiec mu zabronilam . Nie mam zamiaru sie tlumaczyc z tego ze nie moge zajsc w ciaze - a to by sie do tego sprowadzalo brr.I tak mnie wystarczajaco wnerwiaja teksty " no.. ta to juz drugie dziecko urodzila " albo " chcecie zobazyc zdjecia dzidziusia" itd. Jak mozna byc takim niedelikatnym. Tymbardziej ,ze tesciowie wiedza o problemnie bo moj M cos im zdazyl powiedziec zanim ja zainterweniowalam smile Znajomi i przyaciele wiadomo uwielbiaja takie sensacje , wiec nic nie mowie .
          ehh troche sie rozpisalam..ale denerwuje mnie to wszystko . NIc dziwnego chyba , wczoraj wzielam 3 zastrzyk wink i wdodatku jestem troche przeziebiona .

          Dziewczyny mam takie glupie pytanie - jak z seksem podczas przygotowan do ivf ? Mozna czy nie ? smile


          • asia-81 Re: kwietniowe invitro 10.04.11, 11:08
            Przed, nie oszczędzaliśmy sobie przyjemności, po transferze nie dopuszczam smile)
            • coco7710 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 08:30
              hej dziewczyny moze i ja dołaczesmile
              moje II podejscie po nieudanym inv całkiem niedwano bo przed mc....ale po swietach kolejna próba bo mam 8mrozaczków...jesli chodzi o sex tj asa mówiła przed jak najbardziej ale po trzeba b uważać, jeśli chodzi o prace nie mówcie nie ma po co lepiej żeby nikt nie wiedział po prostu problemy ze zdrowiem -spr kobiece a lek przyjmuje tez w godz popolud wiec mozna jakoś wykombinować zawsze...powodzonkasmile
              • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 11:33
                a ja w środę mam punkcję. Dziś wieczorem mam wziąć Ovitrelle. Bardzo się boję bo nigdy nie byłam usypiana przy zabiegu jakimkolwiek. A jeśli chodzi o pracę- to ja ostatnio tez miałam z tym przejścia. Powiedziałam że to chodzi o moje zdrowie, kiero troche sie powkurzał i dał spokój. Teraz nie mam problemu z wolnym dniem. Chociaż na poczatku byłam załamana jego podejściem że "nie" i koniec. Pozdrawiam
                • asia-81 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 12:53
                  Nie bój się. Ja osobiście uwielbiam stan wprowadzania w narkozę wink))
                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 13:40
                    ehh ..pomylily mi sie watki ..i tak juz pisze wszedzie smile tak jak pisalam w " marcowych" strasznie boli mnie glowa ..to chyba te hormony , co ?

                    pozatym, troche sie zestresowalam tym brakiem narkozy ..ehh zycie sad cos mnie depresja dopada i ogola niemoc ...zaczynam ,tez sama do siebie nazekac ,ze pewnie nic z tego nie bedzie ..no bo jak to mozliewe zebym ja mogla zajsc w ciaze ? Skoro tyle lat sie nie udawalo to dlaczego teraz niby ..? prawie sie poklocilam z pielegniarka przez tel. mowie jej ,ze na wizyte przyjde dopiero w maju bo mam ivf ..a ona to super bo moze juz bede w ciazy to odrazu zrobimy usg..a ja ze, raczej nie bede bo to 1 ivf i pewnie nic nie wyjdzie ..ona .ze pewnie wyjjdzie ..ja , ze nie ...wydzie i tak pare razy..az sie niemilo zrobilo ..super mam nastroj sad




                    • asia-81 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 19:26
                      szyszunia a w ulotce w niepożądanych masz ból głowy?
                      Ja wychodzę z założenia że się nieudaje na ogół ale czasem się udaje, stąd mój syn smile) i dlatego dalej próbuję.
                      Szyszunia w sytuacji gdy naturalnie jest 0 szans to przy ivf te 30 czy 40 to niby dużo chociaż to i tak daleko do 100 ...
                      Ja teraz po programie też się sciełam z babka z kasy przy oplacie za ivf, niedosć że byłam w masakrycznej formie wiedzać że z całego programu mam tylko 1 zarodek to ta mi jeszcze pretensjonalnie zwrocila uwage ze za cicho mowie, no jak mnie wku...co ona może wiedzieć...siedząc za tym okienkiemi pewnie mając gromadkę dzieci i wnuków...wrrrrr
    • wypalona_zarowka kwietniowe invitro 11.04.11, 18:11
      czy do punkcji trzeba sie szczegolnie przygotowac??
      czy po punkcji mozna jesc?? big_grin bo ja głodomor jestem...
      i ile to wszystko może trwac.. od przyjscia do kliniki do wyjscia?? po punkcji lezy sie? po narkozie?? ale potem mąż moze mnie zobaczyc czy samemu sie lezy? czy sie nie lezy smile
      a transfer? długo? smile nastepnego dnia lepiej chyba sobie wziac wolne...?
      • asia-81 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 19:32
        W dniu punkcji przychodzi się na czczo, czyli bez śniadanka i bez picia.
        Punkcja trwa różnie od ilości komórek, ale myślę że ok 15-20 minut to maks. Zasypiasz na fotelu ginekologicznym a budzisz się w łóżku smile) Leżysz sobie po punkcji i na ogól po 1-2 godzinach idziesz do domku jak czujesz sie na siłach. Najlepiej przyjechać z mężem- on i tak musi się stawić przed punkcją na oddanie nasionek. Ja przy 3 programach po obudzeniu miałam męza przy sobie a teraz przy 4 byłam sama.
        Transfer na ogol trwa krótko jak przy cytologii, wkłada patyczek, wyciąga i leżysz z 15-20 minut na fotelu i do domu. Mi transfer robiły 3 osoby pod kontrolą usg i był bolesny i długi. U mnie transfery są bardzo trudne, ale to wyjątek.
        • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 19:37
          dziękuje Asiu za odpowiedź. smile ajk Ty sie czujesz??
          • asia-81 Re: kwietniowe invitro 11.04.11, 20:04
            u mnie dziś 6dpt, nie mam większych nadziei, ale ... zawsze jakieś są ...
            Coś tam brzuch ciągnie jak na okres, coś tam piersi pobolewają. Ale to może oznaczać zarówno jedno jak i drugie...
            Pozostaje mi tylko czekanie i branie leków, nic więcej nie jestem w stanie zrobić, chociaż bardzo bardzo bym chciała sad
    • eva-braun Re: kwietniowe invitro 12.04.11, 17:47
      i ja dołączę do kolejnego już wątku o IVF... Może ten kwietniowy będzie tym szczęśliwym...? Szczerze przyznam, że nie bardzo w to wierzę, bo to miałby byc kriotransfer, a skoro świeżynki nie chciały ze mną zostawać, to dlaczego mrozaczki by miały... Zresztą, najpierw proces rozmrażania musiałby się zakończyć powodzeniem.
      Ech, optymizmu tu nie zasiałam, ale jakoś tak ciężko uwierzyć w powodzenie uncertain
      Wiem, wiem, inaczej jest, jak się pierwszy raz podchodzi...
      Kciuczę za Was wszystkie mooocno!
      • katarzyna50-0 Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 08:44
        Ze mną też świeżynki nie zostały ale za to mrozaczek leży w łóżeczku obok ma na imię marysia i ma 3 miesiące. I też jest z kwietniowych starań tyle że z tamtego roku, więc głowy do góry.
        • asia-81 Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 10:07
          Która następna do testowania?? Mam nadzieję, że nie ja bo odwaga opuszcza mnie maksymalnie.
          Dziś 8dpt...
          • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 10:27
            wczoraj bylam na badaniu krwi i po badaniu mam do czwartku brac gonal f + zastrzyk na wstrzymanie owulacju ( nawiasem mowiac ten zastrzyk na brak owu nic zupelnie nie boli :-0 )
            w piatek mam usg ..uch napiecie wzrasta , strasznie jestem nakrecona , bol glowy minal , czuje sie dobrze nawet barzo dobrze, pelna optymizmu . Dziewczyny musi nam sie udac , bo jak nie nam to komu smile Tak sobie mylse, ze pewnie w pon bede miala pobranie jajeczek a w srode transfer ..bo przeciez w piatek sa juz swieta . Tzn . w tej klinice gdzie ja jestem nikt w swieta nie pracuje ..wiec nie ma wyjscia !

            asiu..glowa do gory - bedzie dobrze smile mysl pozytywnie , nie zamartwiaj sie na zapas
            , bo to tylko szkodzi .. pomysl o czyms innym - zaplanuj menu na swieta ?
            Wiem ,ze to ciezkie ale moze na chwile sie oderwiesz do " myslenia "
            Sciskam bardzo mocno !!!Aga
            • asia-81 Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 14:24
              Zaczęłam brudzić. Nie łudze się, na tym etapie takie rzeczy nie wróza nic dobrego. Jeszcze nie czas na nas...tak się boję, że nigdy nie nadejdzie...
              Chociaż mam jedno dziecko, które jest moim największym skarbem na świecie i każdego dnia doceniam że JEST i daję mu to do zrozumienia na każdym kroku, to o ile to będzie w mojej mocy chciałabym mu dać możliwość bycia starszym bratem. Tym bardziej,że widze jak lgnie do dzieci i wiem, że chciałby mieć rodzeństwo.
              sad(
              • coco7710 Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 14:28
                asia może nie będzie tak zle..trzymam kciuki...no to dużo jak masz już jedno dzieciątko to na pewno bo ja walcze o te pierwsze i to duzo gorzej uwierz mi...
                • asia-81 Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 14:32
                  Wiem, że gorzej, pamiętam to doskonale. Tego się nie zapomina.
                  Z tym, że ja na etapie walki o pierwsze dziecko nawet w najśmielszych snach nie sądziłam, że zdecyduje się na to ponownie. To przychodzi z czasem...
                  Jest łatwiej psychicznie i emocjonalnie bo mam JEGO, ale emocje są ciągle takie same sad(, nie da sie na to uodpornić
                  • wypalona_zarowka Aga :) 13.04.11, 15:14
                    czekam na relacje zpunkcji smile i na wiadomosci..
                  • nel.w Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 15:44
                    Asiu, ja mam dokładnie takie same przeżycia. Też nie myślałam że zdecyduję się na to ponownie. To przyszło z czasem. Tyle że ja w tej chwili jestem na etapie początku starań o drugie. Odczekam jakieś pól roku i jak nic nie wyjdzie zdecyduję się na kolejne transfery.
                    • 19kasia Re: kwietniowe invitro 13.04.11, 18:48
                      Pisałam na wątku marcowym, ale widzę, że tu też sporo się dzieje. W sumie stymulację zaczęłam niespełna miesiąc temu, a dziś miałam punkcję. Dla mnie to był pierwszy raz, nigdy nie byłam w szpitalu, raczej nie biorę leków itd. Stymulację przeszłam bezboleśnie i rzec by można bezobjawowo, przez ostatnie dwa dni jajniki minimalnie dały o sobie znać i to tyle.
                      A sama punkcja - nie jest źle, fajnie się spało, no może trochę za krótko jak na mój gust, bo jakieś 15-20 minsmile Brzuszek trochę pobolewa, ale właściwie dopiero teraz gdy wróciłam do domu, jednak obchodzę się bez tabletek przeciwbólowych, bo da się wytrzymać, po prostu wypoczywam.
                      9 komórek - podobno dobry wynik, choć dwa dni temu usg wykazało 15, niestety niektóre pęcherzyki okazały się puste.
                      W piątek transfer, o ile wszystko dobrze pójdzie, a tego się bardzo obawiam. Pozdrawiam i czekam na dobre wieści od Was smile
                      • asia-81 Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 08:53
                        Kasia trzymam kciukasy żeby komórki się dzieliły tak jak trzeba. Masz się dowiadywać w laboratorium jak się miewają ?
                        Ja mam dziś 9dpt. W związaku z tym że wczoraj pojawiło się brudzenie, tzn ta luteina wstrętna powróciła nie w mlecznym kolorze tylko beżowym uncertain to dziś zrobiłam betę, pewnie jak coś ma być to będzie. Jak będę miała wyrok to się odezwę, a wtedy prawdopodobnie wrócę do was jak dobrze pójdzie za pół roku w kolejnym wątku staraniowym.
                        Trzymam za was wszystkie kciuki.
                        Asia
                        • 19kasia Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 12:36
                          Lekarz powiedział, że mam po prostu przyjechać na transfer, w piątek o 13.00. Natomiast gdyby coś było nie tak, to oni sami zadzwonią. No i teraz siędzę jak na szpilkach i nasłuchuję kiedy telefon zadzwoni, ale do tej pory cisza. Tłumaczę sobie, że w tym przypadku brak wiadomości, to chyba dobra wiadomość. A czy wiecie (pytam już na zapas) kiedy zagnieżdża się taki dwudniowy zarodek?
                          • arpona Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 14:25
                            19kasia, znam ten ból... Ja też jechałam na transfer pełna obaw, że nie będzie żadnego zarodka do podania. Wyszłam z założenia, że skoro nie dzwonią, to chyba choć jeden na mnie czeka (czekały 2, niestety standardowo brak mrozaków). Dopiero po transferze dowiedziałam się szczegółów i dostałam na piśmie wszystkie info odnośnie komórek i przebiegu zapłodnienia.

                            Zarodki dwudniowe zagnieżdżają się ok. 8-11 dnia po transferze. U mnie był to najpewniej 10 dpt, gdyż tego dnia miałam plamienie i bóle jak na @ (oczywiście myślałam, że już po wszystkim).

                            W 6 dpt będziesz jeszcze musiała zbadać poziom progesteronu - aby ewentualnie zwiększyć dawkę luteiny i duphastonu.

                            • 19kasia Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 15:16
                              Od wczoraj biorę duphaston 3 razy 1 tabletka, a od dziś luteinę 3 razy 2 tabletki dopochwowo. I właśnie po pierwszym jej podaniu zauważyłam takie mniej więcej beżowe plamienie. Czy to normalne? Nie mam żadnego doświadczenia, wszystko jest dla mnie nowe, stąd te pytania.
                              arpona - wiem że wiele przeszłaś, więc może Ty mi doradzisz - skoro zarodek zagnieżdża się po 8-11 dniach to czy powinno się zaraz po transferze wracać do pracy, czy lepiej odpoczywać. Jest to tak szczególny moment, że gotowa jestem do wszelkich poświęceń, oby tylko się udało. Mogę dalej wymyślać sobie choroby, jakoś zniosę natrętne pytania, bo niby co mam do stracenia? Po prostu boję się, że jeśli nie będę ostrożna, to potem będę się obwiniać, że niewystarczająco na siebie uważałam. Proszę doradźcie
                              • 19kasia Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 15:48
                                arpona - jeszcze jedno pytanie, bo o ile pamiętam leczymy się w tej samej klinice - jak myślisz, czy gdyby nie było żadnego zarodka, to i tak kazaliby mi przyjeżdżać, nie uprzedzając wcześniej o jago braku przez telefon?? bo to czekanie staje się nieznośne
                              • arpona Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 17:25
                                Plamienie, o którym piszesz, jest jak najbardziej normalne - to efekt wczorajszej punkcji, naruszenia ścianek pochwy, jajników. Może się utrzymywać kilka dni (u mnie ustąpiło dzień po transferze). Później też możesz mieć beżowe plamienia, bo możesz podrażnić śluzówkę twardą tabletką lub np. paznokciem.

                                Ja po transferze zawsze brałam tydzień zwolnienia, choć czytałam, że nie ma to większego znaczenia, bo i tak nie mamy zbytnio wpływu na efekt. Pewnie nie, ale wiadomo, lepiej dmuchać na zimne i nie mieć potem do siebie pretensji, że się na siebie nie uważało. Po transferach ogólnie czułam się dość dobrze, pracę mam biurową, więc teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, by iść do pracy, jednak wolałam ten pierwszy tydzień spędzić w spokoju i na zwolnionych obrotach. W dniu transferu dużo leżałam, a w następnych dniach starałam się funkcjonować normalnie, unikając oczywiście większego wysiłku, sportu, gwałtownych ruchów oraz gorących kąpieli. Przede wszystkim jednak chciałam uniknąć firmowego stresu, co niestety nie do końca się udawało (musiałam być w kontakcie telefonicznym z biurem i reagować na różne, nieraz dość trudne sytuacje).

                                Myślę, że warto, jeśli możesz sobie na to pozwolić, wziąć wolne przynajmniej na ten pierwszy tydzień. To trudne dni - z jednej radość, że już niedługo finał i nadzieja na sukces, z drugiej potworna niepewność i strach, że się nie uda. I tak w kółko... Niestety, w drugim tygodniu wcale nie jest lepiej - im bliżej dnia testu, tym coraz czarniejsze myśli, ale będąc w pracy, mogłam przynajmniej na trochę zająć myśli czymś innym. Z pewnością nie ominie Cię także szukanie ciążowych objawów u siebie i porównywanie ich z innymi wink Tymczasem zarówno ich obecność, jak i brak o niczym nie przesądza, choć, moim zdaniem, taka wnikliwa obserwacja własnego organizmu nie jest wcale zła - byleby tylko nie popaść w przesadę.

                                Ja w pracy też nie podawałam nigdy prawdziwego powodu mojej nieobecności, mówiłam jedynie, że leczę się ginekologicznie, biorę leki, bez wnikania w szczegóły - dzięki temu mogłam bez zbędnych wymówek wykręcić się od alkoholowych imprez (jeden z transferów miałam w okresie przedświątecznym) i dźwigania w drugim tygodniu, kiedy już wróciłam do pracy (jak wspomniałam, pracuję w biurze, ale zdarza się, że czasem trzeba coś cięższego przywieźć czy przenieść).

                                Paradoksalnie, w dniu, kiedy prawdopodobnie następowała u mnie implantacja, czułam się bardzo na @, jako urodzona pesymistka byłam przekonana, że to właśnie zbliżająca się miesiączka, zwłaszcza, że pojawiły się plamienia. Byłam wściekła na cały świat, nie oszczędzałam się (bo uznałam, że nie ma już po co), pojechaliśmy z M na całodzienny maraton po galeriach handlowych. Następnego dnia wszystkie dolegliwości minęły jak ręką odjął, ale ja (już pogodzona z porażką) spokojnie czekałam na @. Za 2 dni szok - pozytywny wynik bety, a potem kolejny i kolejny. Niestety, nasza radość z ciąży trwała bardzo krótko, ale cieszę się, że mogłam tego doświadczyć, bo to daje mi nadzieję, że może kiedyś uda się znowu - tym razem na całe 9 miesięcy... smile

                                Co do telefonu odnośnie zarodków - myślę, że gdyby żadna komórka się nie zapłodniła, to na pewno ktoś z Invimedu zadzwoniłby do Ciebie, żeby Cię o tym uprzedzić. Zapłodnienie ma miejsce w tym samym dniu co punkcja, ale ważne są jeszcze podziały zapłodnionych komórek - na razie jest jeszcze za wcześnie, by to ocenić, dopiero jutro rano będzie wiadomo, ile zarodków będzie nadawało się do podania. W 2. dniu po zapłodnieniu zarodki powinny być 4-komórkowe, ale 2- czy 3-blastomerowe też są OK (ważny jest jeszcze stopień fragmentacji, co przekłada się na klasę zarodków - najlepiej gdy są I-II klasy - mam tu na myśli klasyfikację wg kryteriów stosowanych w Invimedzie).

                                Kasiu, trzymam kciuki za Twój jutrzejszy transfer, życzę pięknych zarodków, wiem, jak ciężkie są te momenty przed, ta niepewność, ale już za kilkanaście godzin będzie po wszystkim. smile
                        • eva-braun Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 20:06
                          Asia, znasz wynik bety?

                          Kasiu, zadzwonili w końcu??

                          Ja jutro dowiem się, po ocenie na USG endometrium, czy w tym cyklu dojdzie u mnie do kriotransferu.
    • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 21:26
      ja na początku drogi, od wczoraj co drugi dzień mam jeden zstrzyk genapeptyl. Troche sie denerwuje bo... nie wyobrazam zeby sama sobie wbic igłę...
      Wczoraj zrobiła mi pielęgniarka.. i boli mnie brzuch sad naparwdę nie wiem gdzie te wszystkie zastrzyki się zmieszczą.. tymbardziej ze krwiaki się robie sad
      ale pozytywnie nakręcona.. że kolejny etap..
      Kolejna wizyta za 2 tygodnie i wtedy zaczniemy stymulacje.
      • 19kasia Re: kwietniowe invitro 14.04.11, 22:20
        Nie zadzwonili, więc chyba coś jest i z tą myślą kładę się spać. Jutro wszystko się wyjaśni, choć przecież to dopiero początek.
        arpona - dzięki, jakoś zawsze potrafisz podnieść mnie na duchu i tak logicznie wszystko przedstawiasz. Zawsze miło wysłuchać kogoś kto już przez to przeszedł. Widzę, że wielu osobom pomagasz, ale jakoś nie doszukałam się informacji co aktualnie u Ciebie. Rozumiem, że mimo wszystko próbujesz nadal? Jeśłi tak - gorąco Ci kibicuję, jak wszystkim zresztą, bo tylko My potrafimy tak naprawdę zrozumieć siebie nawzajem. Wierzę, że i Tobie się kiedyś uda.
        • asia-81 Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 09:31
          Kasia ja z tym zagnieżdżaniem to nigdy nie wiem. Kiedyś słyszałam ze w 3-4 dniu dochodzi do implantacji a jak zapytałam o to ostatnio ginekologa to powiedział, że dużo później ale kiedy dokładnie do nie powiedział.
          Trzymam kciuki za transfer a przede wszystkim zarodki.
          Jeśli chodzi o wolne w pracy ja do dnia testowania jestem na wolnym i raczej przy poprzednich programach też byłam na wolnym. Funkcjonuje niby normalnie tylko na zdecydowanie mniejszych obrotach. Przy poprzednich programach sporo polegiwałam,a teraz w związku z tym, że mam synka to jest to raczej niemożliwe, wtedy siadam gdzie mogę, chociaż z nogami do góry.
          Dziś mam 10dpt, przedwczoraj wylałam wszystkie możłiwe łzy ponieważ pojawiło sie brudzenie. Postanowiłam brać leki do wczorajszego ranka, zrobić betę i wszystko odstawić. Przedwczoraj z mężem, że tak powiem przeboleliśmy w jakimś stopniu, że znowu nam się nie udało. NO i wczoraj zrobiłam tą betę, wynik odebrałam dopiero po 15, a później nie było mnie w domu,więc nie miałam jak napisać. W 9dpt wyszła 24, w sbt robię powtórkę, czyli jutro. Jak sie dowiedziałam o tej becie to poleciałam do domu po leki, bo o 15 już nie wzięłam smile
          No i co ... nadzieja powróciła... oby tylko bezlitośnie los ze mną nie zagrał.
          Brudzenia dziś póki co nie ma.
          Z moim synkiem w 10dpt miałam betę 27 więc o 1 dzień później robiłam a wyszła niewiele większa niż teraz w 9, więc może, może, może coś z tego będzie.
          Boję się wierzyć ...

          • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 10:54
            asia , super ! trzymam kciuki wink nie martw sie , wszystko bedzie ok ! ja lece na usg smile taka jestem nakrecona ,ze chyba zawalu zaraz dostane smile pa !
          • eva-braun Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 15:21
            o rany... Asiu... Trzymam ogromne kciuki za ten cud! Dawaj jutro szybciutko znak jak wynik smile
            W Novum twierdzą, że do implantacji dochodzi między 6, a 11 (!) dniem po transferze, więc w tych normach byś się zmieściła smile

            A u mnie dupa... Mogę zakładać majowy wątek o IVF, bo mój kriotransfer się nie odbędzie. Endometrium niezadowalające (7,7 mm), a ciągu 2 dni od pęknięcia pęcherzyka urosło tylko 0,2 mm, mimo stymulowania go Estrofemem, więc nie ma co ryzykować. W przyszłym cyklu będziemy próbować inne taktyki. I niby wiem, że to dobrze, że lekarz działa zachowawczo, sytuację rozumiem, ale jednak szkoda kolejnego cyklu...
            • arpona Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 16:39
              W 6 dpt zagnieżdżają się blastocysty (zarodek w 5-6 dniu życia) - czasem zdarza się, że już w momencie transferu taki zarodek zaczyna się wykluwać z otoczki, zarodki 2-dniowe siłą rzeczy potrzebują więcej czasu na rozwój do stadium pozwalającego na ten doniosły moment smile

        • arpona Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 16:46
          Kasiu, jak tam transfer?

          Co do mnie - to oczywiście walczę dalej. Pewnie, że są chwile, kiedy mam dość, ale przeważa upór i przekonanie, że ja też kiedyś będę mogła zostać mamą. Bo tak naprawdę nie widzę sensownego powodu, dla którego miałabym sobie już odpuścić (a ostatnio coraz częściej słyszę takie dobre rady - paradoksalnie głównie ze strony osób, które same mają już po 2-3 dzieci i świata poza nimi nie widzą, a niepłodność to dla nich kompletna egzotyka). Nadzieja na sukces wciąż jest (także ze strony lekarzy, z którymi się konsultuję), więc nadal jestem w grze smile
          • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 17:17
            hej dziewczyny
            widze że przeniosłyście sie z wątku marcowego. Dołączam do was. Ja podobnie jak kasia w środe miałam punkcję. pobrano 6 komórek z 16 pęcherzyków. Bardzo sie martwię bo jutro mam transfer a dziś zadzwonili z labolatorium że zapłodniła sie tylko 1 sad
            Jestem załamana. Liczyłam przynajmniej na 4. Jeśli sie nie uda to nie wiem co zrobię. Z kasy tak sie wypsztykałam że szkoda gadać. Mam cichą nadzieję że ta jedna jedyna się zagnieździ.
            kasia jak tam po transferze. ile zarodków ci podano i jak sie czujesz??
            • 19kasia Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 18:38
              Stał się cud, mam nadzieje, że nie ostatni. Biorąc pod uwagę kryptozoospermię u męża, po dłuuuugich poszukiwaniach (jak stwierdził lekarz) znaleźli 7 plemników i wyobraźcie sobie 6 komórek się zapłodniło!!! Z tego 2 zarodki były bardzo dobrej jakości i te właśnie mi podano. Reszta czeka w kolejce, bo obojętnie co by się nie stało, na pewno z nich skorzystam. Tak więc chwilowo jestem mamą, oby ta chwila trwała wiecznie smile
              agnieszka - wierzę, że będzie dobrze. Jeden to nie za wiele, ale zawsze coś i tego się trzymaj. A teraz wypoczywajmy i czekajmy na to co przyniesie los. Pozdrawiam wszystkich szerokim uśmiechem , mam nadzieję, że nie zniknie tak szybko jak się pojawił smile
              • eva-braun Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 18:53
                to teraz dwa najdłuższe tygodnie życia przed Tobą wink Cierpliwości i pogody ducha życzę! smile
                • asia-81 Re: kwietniowe invitro 15.04.11, 22:17
                  Ja też miałam tylko 1 zarodek i 1 podany i umierałam ze strachu, że nie będzie mi co podać. Wewnętrznie jestem zła, że po raz pierwszy nie mam ani jednego mrozaka. Szlag mnie wręcz trafia.
                  Cały czas zycie nam rzuca kłody pod nogi i musimy sobie torować tą drogę i przeć do przodu żeby osiągnąć upragnione cele. Na ślubnym kobiercu wszystko wydawało się takie proste i dostępne. Ech, naiwny człowiek.
                  Jutro robię powtórkę bety i nie mam zielonego pojęcia co myśleć, karmię się nadzieją uncertain
                  ta luteina ze mnie wyłazi i ciągle latam w strachu do toalety czy już po wszystkim sad((
                  • asia-81 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 09:12
                    Krew oddana, czekam ...
                    • eva-braun Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 09:34
                      ja też czekam na Twoje wyniki, już od 7.00 smile
                      • 19kasia Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 09:41
                        oj asiu, napięcie rośnie... jestem z Tobą smile
                        • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 10:01
                          ale napiecie w tym watku wink trzymam kciuki !!!

                          Na wczorajszym usg wyszlo ze mam 3 pecherzyki w prawym jajniku ok. 12 mm kazdy i 2 moze 3 w lewym ( slabo bylo widac) ..chyba nie za wiele tego ? jak myslicie Gdzies na forum czytalam o 12 lub 8 ..ale tak naprawde potrzebny jest 1 wink i tego sie trzymam smile
                          Dzisiaj mam wziasc zastrzyk na owu i w poniedzialek rano mam pobranie jejeczek i w srode transwer..strasznie sie ciesze smile mam nadzieje ,ze bedzie dobrze !

                          • camila111 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 10:36
                            Ja też czekam na wynik smile
                            • asia-81 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 11:04
                              rany...dziewczyny...dzięki...ale mnie zestresowałyście wink)
                              mam nadzieję, że was nie zwiodę i mój blastuś rośnie...
                              chciałabym tak bardzo wierzyć, że będzie dobrze...
                              dziś nie brudzę, piersi trochę bolą ...
                              • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 11:15
                                Asiu i ja czekam, ściskam mocno...
                                • asia-81 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 12:37
                                  Czekam na męża, ma przywieźć wynik i zaczynam się pocić normalnie uncertain
                                  nie chciał jechać, tyle razy to przerabialiśmy... pojechał z synkiem po wynik żeby mu było raźniej... i czekam...
                                  • eva-braun Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 12:56
                                    tak bym chciała, żebyście teraz się radowali smile
                                    • balbinkaja Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 13:50
                                      hehe, asiu - i ja czekam na Twój (a raczej Wasz :p) wynik wink
                                      podczytuję Wasz wątek od jakiegoś czasu. Sama nastawiam się psychicznie na IVF w październiku uncertain Jestem po dwóch IUI (druga zakończona ciążą biochemiczną uncertain), teraz odpoczywam i przygotowuję się do ślubu smile Po ślubie jeszcze 1 lub 2 IUI i w październiku IVF (jeśli iui nie pomoże). W międzyczasie planuję zrobić laparo bo jeden jajowód niewidoczny na HSG uncertain
                                      A generalnie to podziwiam Was bardzo smile Dla mnie samo czekanie i przeżywanie przy IUI jest straszne a co dopiero przy IVF uncertain wink
                                      Trzymam kciuki!! smile
                                      • asia-81 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 15:30
                                        Dziewczyny...nie uwierzycie,ale jeszcze nic nie wiem !!!!!!!!!! Zaraz mnie coś trafi !!! Ten mój chłop zabrał dziecko,pojechał i go wcięło !!! Przecież uduszę go!!!
                                        • eva-braun Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 15:34
                                          może opija wink

                                          A zadzwonić nie możesz?
                                          • asia-81 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 15:50
                                            No i to by było na tyle. Biochemiczna. Beta spadła na 3,43. Odstawiam leki.
                                            Mam nadzieję, że uda nam się ogarnąć jakoś finansowo i za pół roku spróbować a jak nie to w następnym roku.
                                            Dzięki i życzę powodzenia aktualnym staraczkom.
                                            • eva-braun Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 16:17
                                              Asiulu, przytulam mooocno... Nawet nie wiesz, jak bardzo wierzyłam, że uda Ci się z tym jednym zarodkiem... Tak bardzo wierzyłam w ten Wasz cud... Przykro mi bardzo sad
                                            • 19kasia Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 16:18
                                              Przykro mi bardzo. Myślałam, że taki piękny dzień jak dziś musi przynieść dobre wieści... Pozdrawiam i wierzę, że kiedyś w końcu się uda, bo jak widzę nie brak Ci woli walki i tego się trzymaj!
                                            • balbinkaja Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 16:27
                                              asiu - bardzo mi przykro uncertain tulę i życzę wytrwałości <przytul>
                                              Na pocieszenie dodam tylko, że za pół roku to ja będę Ci dotrzymywać towarzystwa podczas programu smile
                                              Trzymaj się!
                          • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 16.04.11, 19:28
                            szyszunia,
                            z tą ilością to bywa różnie. Ja 2 dni przed punkcją miałam usg na którym wyszło mi 16 pęcherzyków. W rezultacie pobrali mi 6 komórek (4 bardzo dobre, 2 słabsze). Najgorsze jest to że zapłodniła się tylko 1 i dziś miałam transfer. podali mi 3-dniowy zarodek. Troche jestem rozczarowana że tylko jedna sie zapłodniła. Nie mam żadnych śnieżynek gdyby nie udało się teraz sad Pocieszam się tym że ta jedyna jest najsilniejsza. Ale i tak nie nastawiam się tak do końca że będzie ok. Wolę być miło zaskoczona. Aplikuję luteine 3 razy dziennie po 4 tabl, poza tym raz dziennie acard i encorton. Testować mam po świętach. To najdłuższe półtora tygodnia w moim życiu.
                            Asia bardzo mi przykro, miałam nadzieję że przyniesiesz nam dobre wieści. Ale nie poddawaj się, walcz kobieto!! Nadzieja umiera ostatnia. Trzymam kciuki za wszystkie staraczki kwietniowe.
    • norkana Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 01:10
      w poniedziałek idę na podanie dwóch mrozaczków, trudny temat, bo endo tylko na 6mm, a poza tym zawsze się obawiałam podania dwóch zarodków, co by nie wyszła z tego ciąża mnoga ... ciekawe też czy uda się je odmrozić ... no i czekają mnie jak to mówicie 2 najdłuższe tygodnie życia. Test negatywny to wiadomo, a jak pozytywny? będą bliźniaki czy singiel? Jakiś dramat to jest dla mnie. Łykam już duphaston, estrogeny, biorę luteinę i na dodatek zastrzyki przeciwzakrzepowe.
      No nic ... wyniki jeszcze w kwietniu. Trzymam za was kciuki, bo komu jak komu, ale wam się należy za tą wytrwałość, za te łzy w poduszkę, pieniądze wydawane\nieliczone, zastrzyki, wizyty, garście tabletek, godziny czekania liczone w sekundach i skoki nastrojów bez końca, zwolnienia z pracy, strach i złość.
      • eva-braun Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 09:22
        hmm.... mi przed weekendem, przy endo 7,7mm lekarz odradził kriotransfer, bo stwierdził, że za dużo możemy ryzykować. Też przygotowywałam się do przyjęcia 2 zarodków (ostatnich) i zażywałam juz baterię leków (łącznie z zastrzykami), ale jednak odpuściliśmy, choć nie powiem, szkoda mi kolejnego niewykorzystanego cyklu.
        Norkana, co jest dla Ciebie dramatem? Nie podchodź tak do tego... Optymizmu więcej! smile
    • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 10:04
      cześć dziewczyny,
      od wczoraj męczy mnie jeden fakt a mianowicie- ostatnią @ miałam 22.03, wczoraj miałam transfer. Według moich obliczeń crio miałam w 26 dc. Czy to nie za późno?? Planowo @ ma przyjść za 2 dni, a dok powiedział że pierwszy test mam zrobić po 11 dniach od transferu. Czy któraś z was tak miała albo słyszała o takiej sytuacji?? Prosze o jakies wiadomości bo z tej niewiedzy chyba oszaleję. Pozdrawiam
      • eva-braun Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 10:31
        Agnieszka, a byłaś na naturalnym cyklu, czy całkowicie stymulowanym hormonami i bezowulacyjnym? Jeśli ten drugi przypadek, to crio można robic nawet do 35 dc (tak mi w piątek lekarz powiedział), czekając na jak najlepsze endometrium. Więc głowa do góry! smile
        • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 10:39
          na stymulowanym, do 17,03 byłam na antykach a 18 wzięłam pierwszy zastrzyk z gonapeptylu. Dzięki za info. Cały czas siedzę na necie i poszukuje przypadków takich samych jak mój. Sama się nakręcam smile Ale nie mogę się powstrzymać żeby nie zajrzeć choć na chwilkę na stronkę poświęconą IVF. To oczekiwanie jest najgorsze. Pozdrawiam
          • eva-braun Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 11:48
            a, fakt! przecież pisałaś, że tak długo jedziesz już na Gonapeptylu. A swoją drogą, to dlaczego tak długo? Lekarz co mówił? Do jakiej grubości podhodowałaś endo?
            • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 14:51
              eva-braun 2 dni przed punkcja endo miałam 9,5. Gonapeptyl brałam najpierw co drugi dzień a puregon dołączyłam dopiero 6,04. Jakiś tydz przed punkcją dok zalecił żebym brała jedno i drugie codziennie. Ostatnie dawki wzięłam 11,04 a 13 miałam punkcję. W sumie goanpeptylu wzięłam 14 ampułek więc nie mam doświadczenia czy to dużo czy mało bo to moje pierwsze ivf. Natomiast w dniu punkcji z tego wszystkiego nie zapytałam o endometrium taka była skołowana tym wszystkim. Jeśli się nie mylę to coś w okolicach 11?
              Przestraszyłam się tylko tym że transfer miałam w 26dc a dok mi nie powiedział że tak można a nawet trzeba a ja nie dopytałam. Pozdrawiam
              • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 15:06
                jeszcze jedno- po ilu dniach może dojśc do zagnieżdżenia sie 3 dniowego zarodka?
                • martik78 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 19:28
                  Mnie lekarz powiedział 6-11 dnia.
                  Mocno trzymam kciuki Aga smile
              • eva-braun Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 19:41
                Aga, to Ty jednak nie miałaś kriotransferu, skoro 13 kwietnia miałaś punkcję? Ja o tym max 35 dc napisałam w odniesieniu do Twojego wcześniejszego postu, w którym napisałaś "Według moich obliczeń crio miałam w 26 dc."
                • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 18.04.11, 10:54
                  eva-braun, no nie miałam crio. Źle mnie zrozumiałaś. Ja jestem świeża w tym procederze to moje pierwsze podejście. Mówiłam że po punkcji zapłodniła sie tylko 1 komórka którą mi podali w sobotę. A martwiło mnie to że 3 dni przed planową @ miałam transfer. Ostatnią @ miałam 22 marca smile
          • 19kasia Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 11:57
            Wiesz, agnieszka ja mam zupełnie inne odczucia. Jetsem bardzo spokojna, owszem na formum zaglądam bardzo często, ale teraz już tylko po to, by dowiedzieć się co u Was.
            Zadręczanie się nic nie da, choć to trudne, trzeba myśleć pozytywnie. Wiem, jestem w trochę innej sytuacji i tu parę słów do Ciebie norkana: czy dobrze zrozumiałam, że dramatem dla Ciebie będą bliźniaki?
            Mnie również podano 2 zarodki, w dodatku, czego zupłnie, oboje z mężem, nie spodziewaliśmy się, mamy jeszcze 4 zamrożone i dla mnie bliźniaki to byłby po prostu podwójny cud, podwójna radość. Czego się obawiasz, przecież o to w tym wszystkim chodzi?Wybacz, ale trudno mi Cię zrozumieć.
            Ja jestem teraz bardzo optymistycznie nastawiona, cieszę się, bo jak narazie mam w brzuszku moje maleństwa i wierzę, że ze mną zostaną, nie dopuszczam myśli, że mogłoby być inaczejsmile
            • karrotka3 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 13:12
              Kasiu, mam pytanie, u ktorego lekarza sie leczysz i podchodzilas do ivf? bo przeczytalam gdzies wczesniej ze leczysz sie w invimedzie. Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny!
              Przykro mi z powodu tych którym się nie udało.Trzeba wierzyc ze szczescie sie jeszcze do nas usmiechnie..
              • 19kasia Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 13:27
                U dr Gizlera - poleciła mi go jedna z forumowiczek. Pierwszą wizytę miałam w Polmedzie, ale pan dr nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Czekając na wyniki badań dużo pytałam, szukałam i w końcu zdecydowałam - nie żałuję i jak najbardziej polecam. Nawet jeśli mi się nie uda, uważam, że był to dobry wybór.
                • karrotka3 Re: kwietniowe invitro 17.04.11, 14:25
                  Dzieki za odpowiedz. Ja tez zdecydowalam sie ta klinike i tego lekarza po dwoch nieudanych probach gdzie indziej bo slyszalam o nim b pozytywne opinie i dowody sukcesow. Zastanawialam sie czy Ty wlasnie u niego sie leczysz i okazuje sie ze tak. Trzymam kciuki za Ciebie!
            • arpona Re: kwietniowe invitro 18.04.11, 13:00
              19kasia, super, że wszystko idzie zgodnie z planem (a nawet jeszcze lepiej!) - i tak już musi być do końca! Jak się czujesz?

              Dzisiaj dowiedziałam się od znajomej, która też leczy się w Invimedzie i podchodziła tam 2 razy do ICSI, że widziała na USG dwa serduszka! smile Jej ciąża jest również z 2-dniowych zarodków (zresztą jedynych, bo reszta komórek nie zapłodniła się). A znam jeszcze jeden taki podwójnie szczęśliwy przypadek z naszej kliniki...

              Ja również uważam, że taka ciąża, pomijając aspekt medyczny (ryzyko powikłań, poronień itd.), to jednak podwójne szczęście, wielka nagroda po tych wszystkich porażkach i załamaniach, jakich nam, zmagającym się często latami, nie brakuje.
              • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 18.04.11, 13:22
                Asiu strasznie mi smutno ,ze sie nie udalo sad ale glowa do gory bo przeciez wiara czyni cuda i jak sie czegos tak mocno pragnie to musi sie udac jak nie teraz to pozniej i za to trzymam mocno kciuki smile

                Dzisiaj wlasnie wrocilam z punkcji mam 6 jajeczek i w srode transwer zobaczymy ile sie zaplodni.
                Ogolnie bylo ok , do przezyia , dostalam dozylnie morfine i cos znieczulajacego . Polezalam 40 minut po zabiegu i do domu . ufff byle do srody .-)



                • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 18.04.11, 16:13
                  trzymam za Was kciuki i podczytuje.. ja biore zastrzyki na wyciszenie, wizyta dopiero 27 kwietnia.. i mam nadzieje ze juz stymulacja sie zacznie smile
                  Czekam na wieści.
              • 19kasia Re: kwietniowe invitro 18.04.11, 20:16
                Teraz już jest ok, bo po punkcji dość długo odczuwałam ból w podbrzuszu, zresztą transfer też nie był zupełnie bezbolesny (trochę się pan dr nagimnastykował). Obecnie tylko czuję, że mam jajniki, no i piersi, a dokładniej brodawki są jakby bardziej wrażliwe. Tłumaczę to sobie ciągłym wpychaniem w siebie hormonów. W czwartek mam zrobić progesteron, a za tydzień w środę HCG i zobaczymy smile
                arpona - dzięki za wszystko, to co napisałaś o swoich znajomych uznam za szczęśliwą wróżbę, bo od początku mojej drogi po wybojach wiernie mi towarzyszysz, doradzasz, pocieszasz, a różnie bywało. Pozdrawiam - moja dobra wróżko smile
                • arpona Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 13:12
                  Dziękuję za miłe słowa i również serdecznie Cię pozdrawiam! smile
    • norkana Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 10:24
      No i otrzymałam wczoraj dwa zarodki ... teraz wielkie odliczanie do 29/04/2011.
      Nikt nie wie o transferze. Chyba dlatego tutaj piszę, żeby nie czuć się z tym wszystkim sama.
      W sali zabiegowej minęłam się chyba z 5 kobietami do transferu. Pomyślałam, że dla nas - leczących się jest to zupełnie "normalne", a ludzie z zewnątrz traktują in vitro jak kosmiczną technologię i nie zdają sobie sprawy ile tak na prawdę osób przechodzi przez ten proces każdego dnia. Odkąd przekroczyłam próg swojej kliniki czuję się chyba ubogacona o nowe doświadczenia, taką empatię, zrozumienie dla ludzi, którzy podejmują decyzje niezrozumiałe dla otoczenia.
      Wcześniej pisałam o obawach w związku z podaniem dwóch a nie jednego zarodka. Dla mnie osobiście to ważne. Mam już jednego syna 4l. i wiem jak trudno jest pogodzić wszystkie te przyziemne sprawy codziennego życia, kiedy jest się matką. Nie wiem co będzie, jeśli przyjmą się dwa dzidziusie. Dla lekarzy to statystyki, pozytywne rezultaty ich pracy, dla mnie to diametralna zmiana w życiu, w której oni już nie pomogą. Gdybym nie miała dzieci, na pewno mniej by mnie to ruszało. Dziś jest inaczej. Zgodziłam się na dwójeczkę. Podjęłam ryzyko chyba dlatego że to już 2,5l. starań rok leczenia. Desperacja?

      • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 11:28
        właśnie tak jak powiedziałaś "gdybym nie miała dzieci...". Ja na swój sposób cie rozumiem. Ty w odróżnieniu do większości z nas masz już jedno dzieciątko, wiesz jak to jest i na pewno masz obawy. Ale z drugiej strony gdybyś była w pełni usatysfakcjonowana to nie podejmowała byś próby aby po raz kolejny zostać matką. Ja nie nazwałabym cię desperatką tylko raczej "kobietą niespełnioną" skoro decydujesz się na kolejne dziecko A że boisz się ciąży mnogiej to jest tylko twoja sprawa i nikt nie ma prawa cie za to potępiać smile
        Nie od dziś wiadomo że kobiety które nie mają dzieci zawsze reagują tak wrogo na wiadomość że ktoś może "nie chcieć" bliźniaków. Powodzenia
      • 19kasia Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 11:30
        Każdej z nas się wydaje na początku, że problem dotyczy tylko mnie. Dopiero kolejne wizyty w klinikach i to forum oczywiście, uświadamiają nam jego rozmiary. Myślę, że że większość z nas pozostaje sam na sam z tematem in vitro i rzeczywiście często tylko tu można się otworzyć.
        norkana - więcej optymizmu, ciesz się że masz te dwa zarodki, (dzidziusie-ja też tak mówię o moichsmile wiele kobiet oddałoby wszystko, by być na Twoim miejscu.
        • 19kasia agnieszka 19.04.11, 11:36
          Odnoszę się tu do Twojego dzisiejszego pytania, które zamieściłaś w wątku marcowym - przeczytaj sobie wpis asi z 16 kwietnia sad
          • agnieszka2597 Re: agnieszka 19.04.11, 11:55
            tak wiem sad
            przeczytałam tego posta po umieszczeniu swojego pytania. Jest mi bardzo przykro. Jestem w podobnej sytuacji bo też podano mi jedyną komórkę jaką udało się zapłodnić z 6. Jestem przerażona bo wiem że to są marne szanse niż przy podaniu 2 zarodków. Ale zawsze to jakaś szansa, niewielka ale jest.
      • arpona Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 13:09
        norkana, bliźniaki w sytuacji, gdy masz już jedno dziecko, to zupełnie inna sprawa - trójka małych dzieci to już jest wyzwanie smile Poza tym wiesz z autopsji, jak to jest (mam na myśli wychowywanie dziecka) - dla wielu z nas tutaj to wciąż abstrakcja.

        Nie jesteś zdesperowana, tylko po prostu bardzo pragniesz mieć kolejne dziecko, a podanie 2 zarodków zwiększa szansę na ciążę. Oczywiście, ryzykujesz, że przyjmą się oba. Ale tak to już jest w życiu...
        • asia-81 Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 15:37
          Cześć dziewczyny sad
          dostalam dziś wstrętną @.
          Gdybym znalazła dziś na ulicy kilka tysięcy to w następnym cyklu byłabym na pewno kolejną starającą się... a tak ... to trzeba czekać... i zbierać, wku...a mnie to!!! Inna kobiety mogą próbować co miesiąc a ja i wy tylko wtedy kiedy zapłacę i to TAKIE pieniądze!!! Nie liczy się tego gdy się udaje, bo wtedy dzieciątko staje się bezcenne, gorzej wtedy kiedy się nie udaje ...
          trzymam za was kciukasy i podczytuję po cichu uncertain pozdrawiam
          • arpona Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 16:51
            Skąd ja to znam?...

            Ostatnio koleżanka w pracy uświadamiała mnie, jak to mi, bezdzietnej, dobrze, bo nie mam wydatków związanych z dzieckiem.

            Nawet nie chciało mi się jej uświadamiać, ile kosztuje moje "beztroskie" życie i walka o to, by przestało takie być.


          • norkana Re: kwietniowe invitro 19.04.11, 21:53
            asia, kuurczę, ... co można rzec ... wiemy wszystkie jak to jest dostać @ w takim momencie!
            ja się łączę w bólu i smutku i tym wszystkim ... tylko się już nie złość na swoją macicę big_grin w końcu dzięki niej - temu że ją masz, że masz te okresy, jesteś w gronie "starających się".
            Przypomniało mi się, jak w zeszłym roku, po paru nieudanych inseminacjach to już się modliłam do boga, że skoro nie daje mi ciąży, to niech mnie chociaż pocieszy - skoro jego plan jest inny niż mój. No i wyobraź sobie dostałam z firmy niespodziewaną wycieczkę służbową kilkudniową za granicę. No w szoku byłam. On chyba czasem słucha big_grin big_grin chociaż wyjazd nie cieszył, aż tak bardzo jak dwie kreski, ale deprecha jakby mniejsza.
            Przy każdej porażcie to się jakby gaśnie po trochu. Ważne, żeby się od nowa zapalać, inaczej się nie da.
            Moc pozytywnej energii ślę do tych twoich dojrzewających pęcherzyków czekających w kolejce.
            • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 09:01
              a ja się od dzisiaj urlopuję. Nie jestem przekonana do końca że to był dobry pomysł, bo w pracy przynajmniej o tym wszystkim nie myślałam. A teraz to będę siedziała i się nakręcała. Dziś dopiero 4 dpt. Jeszcze dłłłłługi tydzień przede mną i wszystko się okaże. Najgorsze jest to że nie mam żadnych objawów, totalna cisza. Nie wiem czy to źle czy dobrze. Jak myślicie?? Trzeba sie chyba wziąć za jakieś sprzątanie przedświąteczne smile A wy jak dajecie radę?? Może macie jakieś swoje sposoby aby choć na chwilkę oderwać się od tego. Pozdrawiam
              P.S. asia przepraszam cie za to głupie pytanie na wątku marcowym, nie doczytałam dokładnie
              • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 09:33
                dzisiaj ide na transfer ..mam nadzieje ,ze bedzie choc jeden zarodek sad a opzniej tez zaczyan odliczanie mam testowac 7 maja . Strasznie to wszystko stresujace ..wczoraj musialam isc pobiegac bo czulam ze, zachwile eksploduje . Pomoglo..ale za to zaczal mnie bolec jajnik ..ehhh

                Nie wiedzialam ,ze w calym invito najgorsze jest to czekanie ..przynajmniej dla mnie ..koszmar
                • norkana Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 09:53
                  ja na czekanie mam jedyny sposób - planowanie innych rzeczy w opcji jak się uda i w opcji jak się nie uda oraz w trakcie 2tyg. czekania - sprzątanie, przesadzanie kwiatków, nauka języka, basen, zakupy, drobne przyjemności jak kino, czy spotkanie ze znajomymi. Odliczam wtedy do tych wydarzeń, bo udawanie, że się nie czeka nie pomaga smile
                  Ważne, żeby czekać nie tylko na wyniki testu. Oszaleć wtedy można.
                  Trzymię kciuki za transfer.
                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 10:29
                    tak..trzeba sie czym zajac.. na szczescie jutro ide do pracy, a w piatek sa juz swieta smile
                    Mam pytanie .. czy mozna np. biegac po transwerze , jezdzic na rowerze ..musze cos robic bo strasznie jestem spieta a aktywnosc fizyczna troche mnie uspokaja.
    • narisa Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 10:56
      Witajcie moje Drogie, podczytuje Was juz od dluzszego czasu i za kazdym razem znajduje tu bardzo pozytywna energie i solidarne podtrzymywanie na duchu. Postanowilam zatem niesmialo przylaczyc sie do grupy a co bede sama siedziec w domu z tym wszystkim smileWczoraj zaczelam zastrzyki, jesli wszystko dobrze pojdzie transfer bedzie mial miejsce poczatkiem maja. Nie wiem czy zatem kwalifikuje sie jeszcze do tego watku ale co tam...

      To moje drugie podejscie do ICSI, pierwsze mialo miejsce w sierpniu, transfer dwoch zarodkow i zupelny brak implantacji, bylismy bardzo rozzaleni bo przeciez to nie tak mialo byc. Mialo byc zupelnie inaczej. Staramy sie juz od 4 lat, wyniki mojego M. so naprawde bardzo niepokojace ale lekarze nie pozwalaja nam tracic nadzieji. Szkoda tylko, ze podtrzymywanie tej nadzieji kosztuje nas tak duzo, duzo zdrowia i kasy.

      Przy pierwszym podejsciu bylam bardzo dzielna, superwomen po prostu smile a teraz cala sie trzese i nie wiem co to bedzie jesli jeszcze raz sie nie uda...

      Dziewczyny, trzymam za Was wszystkie mocno kciuki.

      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 11:38
        trzymam mocno kciuki za Ciebie , zeby sie udalo..mam nadzieje ze kwiecien dla kogos okaze sie szczesliwy !

        Gratuluje wytrwalosci i pozytywnego podejscia do tematu..mam nadzieje ,ze mi tez jej nie zabraknie smile
    • norkana Re: kwietniowe invitro 20.04.11, 21:33
      Po trasferze nie wypada uaktywniać się bardziej niż do tej pory więc jeśli wcześniej się nie forsowałaś to teraz nie zaczynaj, wszystko w granicach rozsądku, chyba i tak stres bardziej zaszkodzi niż bieganie, tak mi się wydaje. Mi już odwala, a to dopiero drugi dzień po transferze, jak ja dotrwam do maja?
      Jak sobie pomyślę, że cały czas człowiek się o coś martwi, to kiedy jest czas na cieszenie się z tego co już się ma? Najpierw czas do testu, potem czas do USG, potem czas do końca 12tyg ciąży czy się utrzyma, potem nerw czy wszystkie narządy już są, nerw o datę porodu żeby nie zawcześnie, żeby pomyślnie. Kurczę, ciąża to początek rozdziału pt "zamartwianie się o kolejną istotkę".
      Kobiety to jednak silne sztuki są. Jakoś sobie radzą przecież z tym wszystkim.
      Poprzednie in vitro (w sierpniu jak u koleżanki z postu wyżej) zakończone ciążą biochemiczną. Mocno się angażowałam i na koniec rozczarowanie. Miałam złe przeczucie (jeden sen wystarczył) i po pozytywnej becie codziennie robiłam test płytkowy. Po tygodniu druga kreska zniknęła. Nie wiem co lepsze, od razu negatyw, czy po tygodniu. Teraz się zdystansowałam aż za bardzo.
      • narisa Re: kwietniowe invitro 21.04.11, 05:09
        Z tym martwieniem i przeroznymi scenariuszami, ktore nasza glowa skrzetnie wytwarza musimy zyc kazdego dnia. A z dzieckiem to w ogole bedzie jazda. Ja juz teraz wiem, ze jesli sie nam uda to i tak nadal bede zyc w permanentnym stresie. Nie wiem czy wszystkie kobiety tak maja, chyba nie, mam kolezanke, ktora zaszla w ciaze naturalnie, w pierwszym cyklu! i cala ciaze po prostu byla oaza spokoju no i dziecko jest aniolkiem, spi, je, rozglada sie wokol, daje sie im troche wyspac w nocy. Zazdroszcze jej takiego podejscia ale mysle, ze jak wszystko przychodzi naturalnie to i czlowiek podchodzi do tego spokojniej.

        a my? dla nas kazdy dzien to kolejna bitwa o optymizm ...

        Odwagi dziewczyny!

        • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 21.04.11, 09:44
          cześć dziewczyny,
          a mnie od kilku dni śnią sie jakieś głupoty. Raz że jestem w ciąży raz że nie, że to chłopczyk lub dziewczynka. A dziś śniło mi się że dostałam @. Masakra jakaś. Skąd to sie bierze?? Pewnie z tego że cały czas myślę o tym kiedy będzie wreszcie ten 27 kwiecień. Dziś 5dpt zostało 6 dni wielkiego odliczania. Dlaczego my kobiety które najbardziej na świecie nie pragną niczego tylko tego żeby zostać matkami musimy przechodzić takie katusze?? Nigdy tego sie nie dowiemy. Ale jesteśmy silne i damy radę smile Pozdrawiam
          • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 08:24
            Taki nasz los smile Ale nam sie uda, napewno ! Trzeba w to mocno wierzyc bo wiara czyni cuda!

            w srode mialam transfer.. fajne przezycie smile widzialam na monitorze usg , jak pani doktor dluga pipeta wstrzykuje malenki zarodek, wygladal jak mala swiecaca iskierka ..z ktorej moze powstanie nowe zycie.Piekny widok, cos mistycznego...mialam wrazenie ,ze biore udzial w czym niezwyklym...jak bym podgladala boski cud tworzenia ...oj chyba poplynelam..ale to naprawde bylo wspaniale, nigdy tego nie zapomne smile

            ogolnie mialam dwa zarodki b. ladne i 3 takie sobie . Jeden najladniejdzy mi podano i jeden zamrozono. Teraz do 7 maja mam brac 3 razy dziennie progresteroni i czekac, czekac, czekac
            i postarac sie nie zwarjowac smile i byc dobrej mysli ..smile
            • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 08:57
              jaszcze jedno.. wyszla mi straszna opryszczka w kaciku ust.. tragedia ! Nigdy w zyciu nie mialam tego cholerstwa, czy to mozliwe zeby pojawila sie po stymulacji hormonalnej ? Czy ktos tez tak mial ? Mialyscie jakies inne jeszcze dolegliwosci zaraz po ivf ?
              • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 09:06
                ja nie miałam żadnych dolegliwości. Od wczoraj pobolewa mnie brzuch, dziś 6dpt. Już bliżej niż dalej. Ciekawa jestem co to będzie smile W środę wielki dzień.
                • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 09:43
                  Aga czy to znaczy ,ze mozna testowac juz w 11 dniu po transf. ? czy ja cos pokrecilam i nac nie kapuje ?
                • norkana Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 09:54
                  Ja już z tego wszystkiego nie wiem jaki dzień tygodnia, zaczynają mi się zlewać smile. Łykam prochy, zastanawiam się co będzie i czekam. Jeśli chodzi o dolegliwości - cały czas bóle jak przy @. A jeśli chodzi o usg podczas zabiegu - hmmm, pierwsze moje skojarzenie, że ta macica do tej z książek nie podobna i wcale nie jest trójkątem, a po drugie, że taka mała i jak ona się potem rozciągnie ?!! Natura to jest niesamowita ze swoimi wynalazkami. A inne odczucia to trochę takiego zawstydzenia, bo leżałam rozkraczona z tym czymś w środku, lekarz siedzi między nogami, pielęgniarka stoi obok iii cisza okropna, czekaaamy na pipetkę i czeeekamy, i to trwało chyba z minutę a ja miałam wrażenie godziny smile
                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 11:09
                    dobrze ,ze chociaz sa swieta smile to trzeba sie na cztms innym skupic , typ : sprzatnie, gotowanie.
                    Chociaz, boje sie tego co mi wyjdzie z tego gotowanie bo caly czas i tak mysle O TYM i sie denerwuje smile az mnie przytyka z nerwow ..potem sie denerwuje ,ze sie denerwuje i staram sie uspokojic ...super smile z drugiej strony wlasnie sobie pomyslalam , ze powinnam sie cieszym ,ze w koncu mam na co czekac smile ludzie ...czy ja wlasnie jestem na drodze do szalenstwa ?

                    Pozdrawiam Was mocno i serdecznie ..trzymam kciuki za Wszystkie forumowiczki i Zycze Wam
                    wspanialych pelnych nadzieji Swiat Wielkiej Nocy - oby oby czary ivf podzialaly smile
                    • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 11:18
                      a co z wysiłkiem fizycznym przy stymulacji i potem??
                      mozemy robic wszystko?? czy lepiej sie nie przemeczac??
                      ( jeszcze wszystko przede mne- ja przejde na watek majowy smile bo u mnie wszystko sie wmaju rozegra.. ale jak sobie pomysle ze tylko miesiac i za miesiac ebdziew wszystko jasne to tak sie ciesze smile niech juz bedzie maj!!
                      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 11:44
                        Trzymam kciuku zaroweczko wink piekny miesiac na starania smile

                        Moja pani doktor powiadziala - zyc normalnie ..zadnych przeciwskazan !
                        Ale jak tu zyc normalnie ? ehh ci lekarze wink
                    • narisa Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 11:34
                      Dziewczyny wiem co przezywacie ale dacie rade smile transfer to najpiekniejsza rzecz bo to moment kiedy nadzieja siega zenitu. Mi przy ostatnim transferze bylo strasznie glupio bo ja w ogole strasznie kiepska jestem jesli chodzi o odszyfrowanie tego monitoru a lekarz mi pokazuje "no tu te dwie kropki" a ja nic ale przytakuje " a tak, tak" dobrze, ze mi dal rowniez zdjecia i w domu moglam spokojnie dojrzec. Niestety nic z tego nie wyszlo ale zdjecie mam zachowane i mysle czesto o tych dwoch co moze ukradliby ksiezyc... Hmmm...Trzymam kciuki za plusiki na tescie. I ja juz bym chciala byc po transferze ...a tu dopiero trzeci zastrzyk poszedl, dlaczego czas sie tak wlecze?

                      Szyszunia opryszczka pewnie ze stresu nigdy nie slyszalam, zeby hormony mogly cos takiego wywolac. Dziewczyny a bolala Was glowa przy zastrzykach?
                      • 19kasia Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 11:51
                        U mnie 7dpt. wczoraj zrobiłam progesteron - 31,94 - to chyba dobry wynik. Czuję się wspaniale, jedynie piersi trochę bolą. Nie zastanawiam się jednak- dobrze to czy źle? Co będzie to będzie!
                        Jeśłi chodzi o wysiłek fizyczny, to nie wiem jak przy stymulacji, ale po ptansferze lekarz zalecił mi bardzo ograniczyć go aż do dnia testu. Cytuję: "Proszę zapomnieć o myciu okien i ninnych świątecznych porządkach". Więc się słucham. Nie znaczy to że leżę plackiem (choć przez dwa pierwsze dni to prawie), funkcjonuję normalnie, ale wysiłek ograniczam do minimum.

                        W czasie stymulacji przez 3 czy 4 dni cholernie bolała mnie głowa, myślałam, że to już tak zostanie do końca, naszczęście minęło.

                        Ja testuję w 12dpt, tj. w środę za tydzień, już nie mogę się doczekać.
                        Pozdrawiam Was wszystkie i życzę wesołych i owocnych świąt smile

                        • arpona Re: kwietniowe invitro 26.04.11, 15:27
                          Piękny progesteron, podejrzewam, że jutrzejsza beta będzie wysoka smile

                          Kciuki oczywiście zaciśnięte!
                          • 19kasia Re: kwietniowe invitro 26.04.11, 19:23
                            Trzymam Cię za słowo! wink Chciałabym żeby jutro było dzisiaj.
                      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 11:51
                        glowa bolala, oj bolala sad jak cholera smile mozna zazywac przeciwbolowo tylko paracetamol- zadnego iboprumo podobnego produktu nie wolno .

                        taka jestem nakrecona ..ze ta opryszczka to chyba rzeczywiscie nerwy smile gdybym byla psem tobym sobie przynajmniej kosc pogryzla a tak ...musze sie wyciszac...wyciszac...by po chwili znowu dostawac nerwacji smile
                        • narisa Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 12:03
                          Dzieki dziewczyny, zatem rozumiem ze bol glowy to normalka i trzeba przeczekac... no to czekam smile
                          Tymczasem zycze Wam spokojnych, zdrowych swiat, mam nadzieje, ze bedzie zagladac od czasu do czasu zeby napisac jak sie czujecie. I nie sprzatajcie za duzo smile
                          • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 13:53
                            wiecie co i mnie glowa boli a ja nie na stymulacji ale na wyciszaniu gonapeptyl uncertain
                            ja mam wizyte wsrode i mam nadzieje ze rozpoczne stymulacje.
                            A na tym transferze to jescie same czy z partnerami??
                            i jeszcze jedno mam pytanie dosc wazne : istnieje prawdopodobienstwo ze transfer zbiegnie sie z wyjazdem meza z pracy ( nie ma mozliwosci aby odwolac) , czy sama dam rade?
                            z emocjami radoscia? strachem?
                            postarac sie żeby ktos ze mna byl??
                            wyszedl z kliniki ze mna?
                            Czy ogolnie sama tez dam rade?
                            • narisa Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 14:13
                              Ja na transferze bylam sama, zaraz po zabiegu maz mogl wejsc na sale. Tu gdzie sie lecze zaleca sie jeszcze 2 godz odpoczynku, maz byl ze mna przez caly ten czas. Wydaje mi sie jednak, ze spokojnie dalabym rade sama, emocje sa pozytywne i bedziesz sie czula w miare rozluzniona bo przynajmniej juz polowa za Toba i mini-mini w Tobie smile Jesli mieszkasz daleko od kliniki to radzilabym poprosic kogos zeby Ci towarzyszyl, zebys mogla spokojnie dotrzec do domu. Natomiast po punkcji maz obowiazkowy! Pozdrawiam
                              • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 15:02
                                Zaroweczko nie martw sie ..spokojnie dasz sobie rade sama smile zawsze po wysciu z kliniki mozesz zlapac za telefon i zadzwonic do meza smile a jezeli chcesz to wez kogos ze soba ,zeby bylo Ci razniej smile sam zabieg jest bezbolesny wiec bedziesz sie po nim czula dobrze, pozostaje jedynie kwestia dodania Ci odwagi i otuchy smile Wrazie czego po zabiegu zawsze mozesz sie do nas wygadac smile Jesli chodzi o punkcje ,to rzeczywiscie maz mile widziany . Chociaz ,sama musze powiedziec , ze przy transferze i punkcji najwiecej wsparcia i dawki spokoju dostalam do pielegniarki ktora pod fartuchem chyba ukrywa skrzydla aniola . Cudowna osoba przy samym zabiegu transferu niestety nie byla juz obecna i wstyd ..ale bardzo mi jej brakowalo. Caly czas mylalam o niej. Mezczyzni no coz.. sa kochani i wspieraja jak umieja ..ale dobrze ,wiem ze moj maz byl bliski omdlenia przy obu tych zabiegach smile i sam sie przyznal ,ze dobrze ze ta pielegniarka tam byla bo jakos czul sie przy niej spokony wink ehh do porodu chyba go nie wezme , bo moglby tego nie szczymac wink
                                • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 15:10
                                  dziekuje Wam bardzo smile ta punkcji bedzie mąż na pewno.
                                  A na transferze jesli moge sama to wole sama niz kogos prosic smile
                                  Wkoncu tyle przechodzimy i te chwile tylko my rozumiemy kiedy zostajemy mamami smile
                                  • martik78 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 18:03
                                    Dziewczyny , doskonale wiem co czujecie , bo sama jeszcze niedawno czekałam na wynik bety.
                                    Dłużyło mi się okropnie , ponieważ poszłam na zwolnienie i odpoczywałam w domu, . Przeczytałam chyba z 10 książek. Nie miałam żadnych objawów ,żadnych plamień , trochę tylko pobolewał mnie brzuch . 7 dnia po transferze zauważyłam ,że lekko zaokrągliły mi się piersi i wtedy nieśmiało pomyślałam ,że może się uda. A teraz jestem w 5 tc i widziałam dziś na USG 2 pęcherzyki smile
                                    Mocno trzymam kciuki za Was, na pewno się uda smile
                                    • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 20:16
                                      uwielbiam takie historie smile

                                      Serdecznie gratuluje i dziekuje za slowa otuchy , jak czytam takie rzeczy to naprawde wierze ,ze i mi sie moze udac smile bo to przmi tak prosto i latwo smile
                                      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 22.04.11, 20:22
                                        odnosnie odczuc ..to tez cos tam niby czuje ..ale co ? mysle ,ze to bardziej dlatego ,ze pieknie mnie tam wymeczyli ..albo przewrazliwienie smile
                                        • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 23.04.11, 08:04
                                          cześć dziewczyny,
                                          u mnie dziś 7 dpt podobnie jak u asi smile absolutnie żadnych objawów. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz- dok nic nie mówił aby zbadać poziom progesteronu. Zalecił tylko luteinę 3 razy dziennie i dodatkowo leki na rozszerzenie naczyń. Czy to no nie zaszkodzi?? A jeśli się okaże że progesteron za niski lub wysoki, to wtedy kaplica sad Może nie ma co sie martwić na zapas? U was jak było?
                                          Testuje w środę, bardzo sie boję ale z drugiej strony nie mogę sie już doczekać.
                                          Życzę wszystkim wesołych świąt i może ten magiczny czas sprawi że w końcu będziemy mamami smile
                                          • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 23.04.11, 08:16
                                            Aga, ja tez mam nie robic bety ..tylko brac progrestron 3 razy dziennie . Wczoraj mnie cos tam kulo , mialam wrazenie ze mam jaka infekcje ..dzisiaj uz to uczucie minelo ..to nie mogla byc implantacja bo to zawczesnie ..to byl moj 3 dpt. No chyba ,ze ten zarodek taki dozarty wink

                                            pozdrawiam i Wesolych Swiat - AGA

                                            • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 23.04.11, 12:27
                                              Dla wszystkich spokoju w te Świeta i nadziei największej najpiękniejszej !!
                                              Sciskam Was mocnosmile
                                              • norkana Re: kwietniowe invitro 23.04.11, 18:57
                                                Jejku 5dpt .... chyba niedoczekam tego testu. Fukam na rodzinkę, chodzę zła jak osa. Jutro święta, dostaję życzenia, pocztówki, smsy, oklepane zwroty wesołych świąt ... zaczynają mnie irytować, bo nikt nie wie co przeżywam teraz i że gdzieś mam te święta, i na co innego czekam, to takie egoistyczne wiem, ale jestem swoim jedynym wsparciem teraz. Kto mnie tak uspokoi jak ja sama big_grin
                                                Myślę też o was wszystkich, przed nami ważny tydzień. Niech wielkanoc odrodzi w was nadzieję i niech będzie większa, silniejsza.
                                                • norkana Re: kwietniowe invitro 23.04.11, 19:18
                                                  Agnieszka testuje - 27 kwietnia, środa
                                                  Kasia testuje - 27 kwietnia, środa
                                                  Ja testuję - 29 kwietnia, piątek
                                                  Szyszunia - 7 maj, sobota

                                                  jak coś pomyliłam to mnie poprawcie
                                                  wpisujcie kto jaki dzień, bo nie wiem kiedy bardziej kciuki trzymać i za kogo smile
                                                  buźka
                                                  • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 23.04.11, 23:34
                                                    norkana, kochana jesteś smile tak o nas wszystkich myślisz. Mnie też to cały czas siedzi w głowie. Nie potrafię sobie poradzić z tym, aby o tym nie myśleć choć na chwilkę. Ale się nie da. Humorami się nie przejmuj, ja mam podobnie. Warczałam na męża cały dzień smile Ale niech i on czasami o tym pomyśli (ale jestem wyrodna żonka). Jeszcze 4 dni i wszystko będzie wiadomo. No tak na 90 %. Pozdrawiam was wszystkie i myślami jestem z wami smile Dobrej nocki
                                                  • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 24.04.11, 12:31
                                                    a ja mam takie humory sad przy samym gonapetylu- ciekawe co będzie przy stymulacji sad i potem, naparwdę trudno mi samej to znieść ... raz płacz raz śmiech ...
                                                    złoszczę się bez powodu, krzyczę sad płaczę ...
                                                    no i myślę cały czas...
                                                    też tak miałyscie??
                                                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 24.04.11, 14:35
                                                    nie wiem smile trudno mi to obiektywnie ocenic wink ja uwazam ,ze bylam ok, moj maz raczej jest innego zdania smile natomiast teraz to nawet ja sama wiem , ze dostaje kota smile
                                                    Straszne mam nieraz cisnienie ..
                                                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 24.04.11, 15:17
                                                    pozatym denerwuje sie ,bo nie wiem co mi jest. Tak mnie cos piecze w podbrzuszu , sama nie wiem, piecze ,drapie,irytuje..jakby pecherz..nie wiem czy mam robic afere i isc do lekarza czy to poprostu normalne po ivf , czy skutek tych czopkow progresteronowych ..w dodatku sa swieta i musialabym jechac na pogotowie...a przeciez nie umieram od tego . Nie wiem, martwic sie - nie martwic . Oj , poradzcie cos ..plizzz
                                                  • agnieszka2597 Re: kwietniowe invitro 24.04.11, 21:18
                                                    szyszunia
                                                    to pieczenie to chyba nic poważnego. Ja tak miałam przez 2 dni i pomogła kąpiel z rumianku. Też myślę że to od tych pigułek smile
                                                    Jejku jeszcze tylko 3 dni, ciarki mam na samą myśl. Ale nie będę się martwić na zapas. Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam
                                                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 24.04.11, 15:20
                                                    norkana- super kalendarz , trzymam kciuki smile
                                                  • 19kasia Re: kwietniowe invitro 26.04.11, 08:19
                                                    Ostatnio dawno tu nie zaglądałam, a tu poszę - nawet kalendarzyk mamy (norkana - gratuluję pomysłu smile
                                                    U mnie jutro chwila prawdy. Zawsze panikuję, cokolwiek by się nie działo, a tu jestem dziwnie spokojna. Chyba po prostu tak bardzo wierzę, że się uda, że nie dopuszczam do siebie innej myśli. Znów nic nie czuję - nawet ból piersi zupełnie ustał.
                                                    Mam nadzieję, że jutro będę miała dla Was same dobre nowiny smile
                                                    Pozdrawiam i trzymam kciuki za cały "kalendarzyk".
                                                  • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 26.04.11, 13:29
                                                    Aga i Kasia jutro testujecie, trzymam juz kciuki i czekam na dobre wiadomosci smile
                                                  • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 26.04.11, 20:23
                                                    Dziewcznyny trzymam mocno kciuki smile powodzenia i odwagi wink
                                                  • narisa Re: kwietniowe invitro 27.04.11, 02:38
                                                    Dziewczyny ja tez za Was mocno trzymam kciuki i czekam na wiadomosci. Musi sie udac smile

                                                    U mnie troche stresu, to moj 9 dzien stymulacji, bylam juz na dwoch podgladaniach i mam lekkie przestymulowanie; wyhodowalam ponad 20 pecherzykow. Na razie jednak poza troche obolalym brzuchem i ogolnym zmeczeniem nie mam jakichs powazniejszych objawow, wyniki badania krwi tez sa raczej w normie. Jestem pod kontrola ale juz mnie poinformowano, ze jesli hormony skocza to po punkcji zamrazanie przymusowe i transfer dopiero w nastepnym cyklu lub nawet za dwa, trzy miesiace. I badz tu czlowieku madry! Tak sie juz nastawilam na ten maj. W kazdym razie z IVF nie ma co za duzo planowac bo i tak po drodze czeka na nas wiele niespodzianek. No ale lepiej pozniej i bezpieczniej.
                                                    Przy poprzednim ICSI tez mialam niezla hodowle (18 sztuk)ale lekarz kazal sie nie martwic i transfer odbyl sie w tym samym cyklu. Moze to zawazylo na niepowodzeniu. Tym razem wole jednak poczkac choc to czekanie mnie dobija sad

                                                    Pozdrawiam Was serdecznie i zycze samych sukcesow w testowaniu.
    • eva-braun agnieszka, kasia i jak??? n/t 27.04.11, 17:36
      • 19kasia Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 27.04.11, 19:10
        sad sad sad Już sobie popłakałam. Co zrobiłam nie tak??? Wierzyłam za bardzo, czy za słabo...
        Już rozmawiałam ze swoimi dzidziusiami, a tymczasem musiały umrzeć bardzo szybko, bo wynik poniżej 2. Nie tak miało być sad
        Nie poddawajcie się, może przynajmniej Wam się uda.
        Do usłyszenia za dwa, może trzy miesiące, na szczęście nie muszę zaczynać od począku.
        I znów czekanie.........
        • szyszunia7777 Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 27.04.11, 19:36
          kasia...trzymaj sie jakos ! Przekichne ..wiecie ,ze ja zanim zainteresowalm sie tematem ivf, myslalam ,ze kazde ivf konczy sie sukcesem ?

          kasia..jeszcze bedziesz rozmawiala ze swoim dzidziusiem- zobaczysz ! Nie teraz to za chwile !
          Wiem , najgorsze to to czekanie i niepewnosc - jak siedzenie w poczekalni . Ale, na wszystko co piekne trzeba ciezko pracowac , ja w kazdym razie tak mam w zyciu , ze o wszystko co cenie w moim zyciu jest wywalczone i okupione wyrzeczeniami i ciezka praca .
          Wiec mysle sobie na pocieszenie ,ze i tu musze troche powalczyc smile i uda sie ..Kasia , uda sie zobaczysz ! Sciskam mocno i pozdrawiam ,aga



        • eva-braun Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 27.04.11, 19:47
          ech... wiem jak boli i wiem też, że w tej chwili brak słów pocieszenia dla Ciebie, ale wierz mi, z każdym dniem będziesz nabierać siły do dalszej walki smile Tylko sie nie poddawaj! wink
          • agnieszka2597 Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 27.04.11, 21:46
            porażka, beta 0,55 crying
            ryczę cały dzień. Muszę wszystko od początku zaczynać, nie mam żadnych śnieżynek
            Powodzenia. Trzymam kciuki za was.
            asia-bardzo mi przykro wiem co czujesz. Trzymajcie się
            • wypalona_zarowka Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 27.04.11, 21:50
              Bardzo mocno Was sciskam... i wspieram..
              • narisa Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 28.04.11, 05:16
                Tak bardzo bardzo mi przykro sad
            • arpona Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 28.04.11, 09:49
              Agnieszko, jeszcze kiedyś będzie dobrze, zobaczysz. Ja też nigdy nie miałam mrozaczków, co dodatkowo mnie dołowało, w dodatku zaczynanie nowego programu od początku to dużo większe koszty, ale i nowa nadzieja, szansa na zmodyfikowanie dotychczasowego leczenia (inne leki, dawki etc.), a nawet zmianę kliniki.

              Trzymaj się, odpoczywaj i za jakiś czas zawalczcie znowu!
            • eva-braun Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 28.04.11, 21:16
              agnieszko, trzymaj się...
        • arpona Re: agnieszka, kasia i jak??? n/t 28.04.11, 09:40
          Kasiu, jestem w szoku! Taki ładny progesteron i beta poniżej 2??? Byłam pewna wchodząc dziś na to forum, że się udało sad

          Przytulam Cię mocno, wiem, jaki to ból, zwłaszcza za pierwszym razem, choć i później wcale nie jest dużo lżej...

          Nie zarzucaj sobie, że czegoś nie zrobiłaś. Niestety, nie za bardzo mamy wpływ na wyroki natury...

          Dobrze, że macie jeszcze mrozaczki, teraz odpoczywaj i wracaj do formy, zobaczysz, że za jakiś czas znowu odzyskasz wiarę w to, że się uda.

    • norkana Re: kwietniowe invitro 28.04.11, 10:37
      Szyszunia jutro pora na mnie, mrok jak nie wiem ... zatem melduję, że jak będzie NIC, to nic nie napiszę, jak będzie coś - się pochwalę.
      Zatem żegnam się i się nie żegnam. Nie dam rady jutro napisać o ewentualnej porażce. Kiedy przychodzi pora na smutek i łzy, zamykam się w sobie na dzień dwa i staram się otrzepać po upadku. Zatem jak mnie nie będzie tu obecnej, jutro - wiesz o co kaman smile
      Pocieszam się, że ostatnia szansa przede mną. Mam ostatniego śniegusia na sierpień. Wtedy ostateczne starcie. Albo się uda, albo nie - wtedy zamykam rozdział pt "starania". Zaczynam żyć od nowa, bardziej już dla siebie, dla rodziny.
      Dziewczyny kwietniowe - jestem z wami każdego dnia. Źdźbła do góry!
      Życzę wam dużo kasy, wiem głupio brzmi, aby macierzyństwo nie musiało zależeć od grubości portfela. Hej!
      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 28.04.11, 19:14
        norkana trzymam kciuki - MOCNO smile i mam nadzieje przeczytac tu jutro Twoj wpis smile
        ehh..te ostatnie dni i Wasze niepowodzenie nie napawaja optymizmem sad ale...wierze w to ,ze nic w zyciu nie dzieje sie bez celu i wszysto ma jakis sens , choc dzis go nie znamy .

        Dziewczyny trzymajcie sie kochane smile jestescie wielkie ! brzmi banalnie ale to prawda !

        • 19kasia Re: kwietniowe invitro 28.04.11, 19:42
          Myślałam, że odechce mi się tu zaglądać, ale jakoś mnie ciągnie do Was.
          Dzięki za słowa otuchy, to naprawdę pomaga, zwłaszcza, że prócz męża nie ma komu się wyżalić.

          arpona- wiesz, gdy otrzymałam wynik to fakt najpierw był szok... ale chwilę potem napisałam do pana dr-a, bo już nie mogłam się doczekać informacji o terminie następnego transferu. I w rzeczywistości teraz bardziej skupiam się na kolejnej próbie, niż na rozpaczaniu. Szukam sobie zajęć, by mieć jak najmnij czasy na rozmyślania. Znów sama siebie zaskakuję - sądziłam, że wpadnę w depresję i nic mi się już nie będzie chciało.
          Ale jest inaczej. Owszem opłakuję moje maluszki i strasznie za nimi tęsknię, ale wciąż wierzę, mocno wierzę, że się uda...
          • wypalona_zarowka pytanie punkcja 28.04.11, 19:56
            w środe bylam na wizycie i zaczełam juz etap stymulacji, mam przyjść na wizyte 4 maja i powiedział ze prawdopodobnie dostane lek i 36 godz pozniej powinnam miec punkcje.
            Moje pytanie jest takie jesli ten lek dostane w srode wieczorem poznym to punkcja powinna sie odbyc w pt czy w sb.
            ??
            lekarza nie dopytalam aon sie troche motał.
            ( tzn wiem ze wsrode lekarz powie mi dokladnie ale chcialabym sie juz nastawic jakos bo jakby cos na pt musze wziac wolne)
            • szyszunia7777 Re: pytanie punkcja 28.04.11, 20:50
              Ja bralam lek w sobote o 20.45 i w ponedzialek rano mialam punkcje. Wiec mysle ,ze punkcje bedziesz miala w piatek a transfer w poniedzialek lub wtorek smile to oisalam ja dr hab szyszunia wink
              • narisa Re: pytanie punkcja 29.04.11, 04:57
                Chyba twoja punkcja bedzie jednak w piatek, mnie tez sie tak wydaje. Ja wczoraj mialam ostatni zastrzyk o 20h, punkcja jutro o 7h. Wszystko nadal ok ale starsznie sie boje tego przestymulowania bo lekarz nadal mnie przestrzega, ze po punkcji moze byc akcja. Mimo , ze to drugi raz to jednak sie denerwuje , w dodatku przygotowuja rowniez mojego meza bo jesli wyniki w dniu beda slabe to on bedzie poddany punkcji jader. Mam nadzieje, ze jednak cos sie znajdzie i nie trzeba bedzie jeszcze jego kluc.
                Norkana trzymam za ciebie mocno kciuki, mam nadzieje, ze sie dzisiaj odezwiesz.
      • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 29.04.11, 20:15
        czyli jednak nic z tego sad przykro mi sad dlaczego ,to wszystko musi byc takie trudne ?

        norkana , mam nadzieje ,ze sie odezwiesz ... pozdrawiam i sciskam Cie mocno .
        • 19kasia Re: kwietniowe invitro 29.04.11, 20:39
          Zdaje się, że cały "kalendarzyk" się sypnął. Jakiś wyjątkowo pechowy ten kwietniowy wątek sad Kiedy w końcu pojawi się coś optymistycznego?
          Norkana, trzymaj się, jeśłi nie wiosną, to może latem zaświeci dla nas słońce...?
          • eva-braun Re: kwietniowe invitro 29.04.11, 23:25
            Luty był pechowy na tyle, że nikomu się nie poszczęściło uncertain
            W marcu było nieźle, kwiecień kiepski, więc wypada, że maj będzie szczęśliwy i tego się trzymam, czego i Wam (próbującym znów w maju) życzę smile
            Trzymajcie się dziewczyny dzielnie!
            • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 30.04.11, 08:28
              oj bardzo pechowy ten miesiac..ja mam od od trzech dni biegunke ..mial ktos tak ?

              nie wiem czy to progresteron , czy cos zjadlam..ale taczej nie bo brzuch mnie nie boli ani troche.
              • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 30.04.11, 11:27
                ja na stymulacji jestem juz 3 dzień.. i sie doczekac nie moge konca..
                szyszunia kiedy Ty testujesz??

                i jutro chyba bede musiala załozyc majowy watek....
                • szyszunia7777 Re: kwietniowe invitro 30.04.11, 11:39
                  zaroweczko zaloz nowy bo ten jest jakis pechowy wiec nie ma co go przeciagac .

                  Ja testuje 7 maja za tydzien w sobote, ale sie nie nastawiam ..staram sie podejsc do tego na zimno. Raczej planuje juz nastepny zabieg ( chyba mam 1 zmarzlucha smile Jesli jednak sie uda bede milo zaskoczona jak sie nie uda nie bede zaskoczona wink Nie chce sobie robic nadzieji bo potem bedzie mi ciezko to udzwignac .

                  czekanie jest straaaaaaaaszne ..dobrze ,ze poszlam do pracy bo bym chyba oszlala , a tak czas leci troche szybciej smile

                  • wypalona_zarowka Re: kwietniowe invitro 30.04.11, 12:57
                    szyszunia czyli bedziesz ze mna w majowym, dobrze ze nie bede sama.
                    Pamietaj trzeba myslec pozytywnie !!
                    Cokolwiek sie nie stanie ma byc dobrze ..
                    a dla kazdej z nas nadejdzie czas na cud smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka