mi-a6
07.07.11, 00:38
To cholerne rozczarowanie każdego miesiąca. To spoglądanie w majtki w nadziei, że tym razem się uda. I koleje zawody, gdy przedłużający się cykl okazuje się biochemią. Miewam czasem problem z owulacją, więc jak uda mi się w końcu wyprodukować jajeczko i jeszcze je zapłodnić, to jestem w pełni szczęśliwa, aż do następnego okresu. Niestety, ten od 12 lat przychodzi ciągle, czasem opóźniony po biochemii, ale się pojawia. Możecie nie wierzyć, ale od lat nie stosuję sikańców. Tak mi jest chyba łatwiej. A może sama się oszukuję? Latam tylko na betę i się łudzę, że tym razem będzie przyrastać. A najczęściej w 48 - 50 dniu cyklu jest już po wszystkim. Odechciewa mi się coraz bardziej wszystkiego. P twierdzi, że woli nie mieć dziecka ze względu na mój stan zdrowia, ale ja się zafiksowałam na kolejnego bobasa. Przy każdej ciąży leżę plackiem, a pomaga to tyle, co zmarłemu pacierz. P już sobie odpuścił, ja niby walczę i przyznam, że jest mi z tym coraz trudniej.
Najdłużej walczyliśmy do końca 12 tygodnia. Była nadzieja, pewność i rozczarowanie. P do dziś się z tego nie otrząsnął, bo te biochemie jakoś łatwiej mu znieść (chyba), bo nawet mówić o tym nie potrafi. Często sam się obwinia o nasze niepowodzenia. Córka się buntuje i już nie chce rodzeństwa, tym bardziej, że ja muszę leżeć od samego początku, P gada farmazony o swoich żołnierzykach (a niepłodność niby idiopatyczna), jednym słowem czasem mam Meksyk w domu. Nie wiem dziewczyny, jak sobie dajecie radę, bo ja już chyba powoli odpuszczam, choć chcę coraz bardziej, co za paradoks. Nienawidzę spotkań rodzinnych, gdzie wszystkie moje kuzynki chwalą się berbeciami i zadają kretyńskie pytania "kiedy ja". Czemu nikt nie pomyśli choć przez chwilę przed zadaniem takiego pytania? Teraz byłam na weselu u siostry i w dniu wesela dostałam biochemię. Wiecie ile pytań dostałam o dziecko? A w kościele wręcz lało mi się po nogach. Nie wiem, czy chcę kolejny raz próbować. Niby tak, ale to rozczarowanie później jest straszne. No i musiałam sobie ulżyć i to wszystko napisać. Dziękuję, że jesteście.