Dodaj do ulubionych

Niepłodność wtórna

07.07.11, 00:38
To cholerne rozczarowanie każdego miesiąca. To spoglądanie w majtki w nadziei, że tym razem się uda. I koleje zawody, gdy przedłużający się cykl okazuje się biochemią. Miewam czasem problem z owulacją, więc jak uda mi się w końcu wyprodukować jajeczko i jeszcze je zapłodnić, to jestem w pełni szczęśliwa, aż do następnego okresu. Niestety, ten od 12 lat przychodzi ciągle, czasem opóźniony po biochemii, ale się pojawia. Możecie nie wierzyć, ale od lat nie stosuję sikańców. Tak mi jest chyba łatwiej. A może sama się oszukuję? Latam tylko na betę i się łudzę, że tym razem będzie przyrastać. A najczęściej w 48 - 50 dniu cyklu jest już po wszystkim. Odechciewa mi się coraz bardziej wszystkiego. P twierdzi, że woli nie mieć dziecka ze względu na mój stan zdrowia, ale ja się zafiksowałam na kolejnego bobasa. Przy każdej ciąży leżę plackiem, a pomaga to tyle, co zmarłemu pacierz. P już sobie odpuścił, ja niby walczę i przyznam, że jest mi z tym coraz trudniej.
Najdłużej walczyliśmy do końca 12 tygodnia. Była nadzieja, pewność i rozczarowanie. P do dziś się z tego nie otrząsnął, bo te biochemie jakoś łatwiej mu znieść (chyba), bo nawet mówić o tym nie potrafi. Często sam się obwinia o nasze niepowodzenia. Córka się buntuje i już nie chce rodzeństwa, tym bardziej, że ja muszę leżeć od samego początku, P gada farmazony o swoich żołnierzykach (a niepłodność niby idiopatyczna), jednym słowem czasem mam Meksyk w domu. Nie wiem dziewczyny, jak sobie dajecie radę, bo ja już chyba powoli odpuszczam, choć chcę coraz bardziej, co za paradoks. Nienawidzę spotkań rodzinnych, gdzie wszystkie moje kuzynki chwalą się berbeciami i zadają kretyńskie pytania "kiedy ja". Czemu nikt nie pomyśli choć przez chwilę przed zadaniem takiego pytania? Teraz byłam na weselu u siostry i w dniu wesela dostałam biochemię. Wiecie ile pytań dostałam o dziecko? A w kościele wręcz lało mi się po nogach. Nie wiem, czy chcę kolejny raz próbować. Niby tak, ale to rozczarowanie później jest straszne. No i musiałam sobie ulżyć i to wszystko napisać. Dziękuję, że jesteście.
Obserwuj wątek
    • mewa000 Re: Niepłodność wtórna 07.07.11, 10:46
      A robiłaś badania? Takie poronienia nie są normalne, może jest jakaś przyczyna?
      A beta do ilu Ci wzrasta w tych ciążach biochemicznych?
      I co znaczy że "w trakcie wesela dostałaś biochemię"? Znaczy się poroniłaś??
      • mi-a6 Re: Niepłodność wtórna 07.07.11, 12:14
        Lekarze chwilowo rozkładają ręce. Niby wszystko jest ok, ale wciąż pojawiają się powtórki z "rozrywki". Może to moje problemy z sercem? Mam nadciśnienie, bloki, arytmię i zastawki zrypane. Łykam tony leków, ale niby można przy nich ciążę donosić. Ogólnie czuję się całkiem ok, poza drobnymi epizodami. Mam natomiast problemy z lekami na podtrzymanie. Bardzo źle się po nich czuję, nawet nospę toleruję potwornie (z córą nawet wlewek nie mogłam dostać, bo "schodziłam" prawie). Po doustnej luteinie mam tachykardię i wymioty, a dowcipna jakoś mi nie pomaga. A może już tak sobie wbiłam do swojej durnej głowy? Przez lata jednak ją brałam i skutek jest taki, że najdłużej wytrzymałam do końca 12 tygodnia. Choć starałam się inne hormony przyjmować.

        Beta przyrasta do pewnego momentu ładnie, podwaja się i wszystko wygląda nieźle. Wyniki jak podam, będą niemiarodajne, bo to zapłodnienie naturalne, więc trudno określić konkretnie dzień. Ok, często mam betkę powyżej 50 tys. pod koniec, początkowo około 15 tys. Ale badam i tak po kilku dniach, by się nie nakręcać. Betka o tyle niemiarodajne, że jestem genetycznie obciążona bliźniakami, obie babcie miały po trzy razy, więc nawet nie wiem jak interpretować. Niby bliźniaków w usg nigdy nie było, ale też nie wszystkie ciąże na usg potwierdzałam.

        Tak, na weselu było poronienie. Przyznam, że nawet prawie go nie czułam. Ale ja mam duży próg bólu, więc może dlatego (dodam, że nigdy właściwie poronienie mnie nie bolało dużo bardziej niż @). A zbierało mi się od wielu dni, bo na @ brzuch mnie bolał od tygodnia, więc i zaskoczenia nie było. Poza tym podróż na drugi koniec Polski, trochę stresu, i ogólnie skończyło się do....
        Tylko teraz wiem, że na następną owulację sobie poczekam, a wiek galopuje. Choć mam ten komfort psychiczny, że P się o tej biochemii nie dowie (jest za granicą w delegacji i nic mu jeszcze nie mówiłam) i nie wyśle mnie na kolejne badania. On się potwornie boi tej ciąży. Więc kolejne miesiące by minęły w oczekiwaniu na wyniki. Wiem, że mało racjonalnie piszę, ale czuję taką presję czasu, że szkoda mi każdego dnia. Poza tym zdołowana coś jestem jak nigdy wcześniej.
    • hop_angel Re: Niepłodność wtórna 08.07.11, 20:15
      a jak ta beta ci spada po tej biochemii? badałaś to kiedyś, bo bety masz wysokie, może warto się zdiagnozować w kierunku zaśniadu?
      • mi-a6 Re: Niepłodność wtórna 09.07.11, 10:56
        @ hop-angel, nie, zaśniadu nie badałam. Dzięki za podpowiedź, bo kompletnie o nim zapomniałam. Chyba zaćmienie jakieś miałam, bo kiedyś o nim czytałam, a teraz nawet nie pomyślałam. Bety "po" badałam ze trzy razy. Wyniki zawsze w okolicach 10-12.
        Wczoraj napisałam Ci długą odpowiedź, ale wcięło ją gdzieś w cyberprzestrzeni. Więc poszłam na długi, nocny spacer ze swoją psicą. Dziś mam już chyba lepszy humor. Zaczynam szukać rozwiązań. Czeka mnie jeszcze przeprawa z P, bo jednak powiedziałam mu przez telefon. Dziś chyba wróci i pewnie jak zwykle zamknie się w sobie. A potem zacznie się gadanie, że jedno dziecko nam wystarczy, że nie chce już ryzykować moim zdrowiem i takie tam gadania przerażonego chłopca. Młoda leci za kilka dni do NY, więc choć jej gadanie mi odpadnie.
        @annajustyna, może i nie powinnam robić bety, bo z sikańców już dawno zrezygnowałam, ale chyba powinnam wiedzieć kiedy się udaje? Udaje..., ale to śmiesznie zabrzmiało. Mam po prostu taki rodzaj pracy, że czasem na spotkaniach służbowych muszę wypić wino/piwo lub innego drinka. I wolę dmuchać i chuchać wcześniej. Bo powiedzmy na trzecim, kolejnym spotkaniu z tą samą osobą, moja gadka o antybiotykach nie robi już wrażenia i mogę stracić kontakt z osobą, która jest mi potrzebna w pracy. Ale to jeszcze powiedzmy jestem w stanie ogarnąć, tylko zawsze w ciąży miałam przykaz leżenia. (Teraz miałam wesele ukochanej kuzynki, więc musiałam na nim być) i wolę wiedzieć kiedy mam się położyć, zamiast biegać po mieście ze spotkania na spotkanie, bo niektóre sprawy naprawdę na telefon lub mejl jestem w stanie załatwić. A z innych po prostu mogę zrezygnować. Rozpisałam się o pobocznych sprawach, ale one tak właśnie u mnie wyglądają. I pewnie też mają jakiś tam wpływ. Niestety, praca w nienormowanym czasie, brak urlopu od wielu lat, ciągłe wyjazdy i rozjazdy, też się pewnie przyczyniają do naszych kłopotów. No i była jeszcze przerwa w staraniach po wypadku Młodej. Bardzo poważnym wypadku - mała spędziła trzy tygodnie na OIOM-ie, miała kilka operacji (w tym usunięcie części wątroby), a ja po szpitalnym spaniu na podłodze pod jej łóżkiem, przez kilka miesięcy walczyłam z gronkowcem złocistym. Więc wiadomo, że ze starań wtedy nici. A wiek pędzi do przodu jak szalony.
    • annajustyna Re: Niepłodność wtórna 08.07.11, 21:38
      Dla zdrowia psychicznego przestan chodzic na bete. jak sie ma udac, to sie uda po prostu.
    • hop_angel Re: Niepłodność wtórna 10.07.11, 01:21
      no to zbadaj tą betę i zdiagnozuj się, mam nadzieję, że się uda ja o pierwsze dziecko starałam się w sumie 5 lat, w młodym wieku miałam poronienie z ciąży wówczas z jeszcze nie mężem, zaszłam jak odpuściłam całe leczenie i wyluzowałam psychicznie (wiem to trudne, też miałam parcie na szkło), mam pco, maż miła kiepskie wyniki badań plemników, nie wiem czy to pocieszające bo kolejne ciąże, 2 z synem za pierwszym podejście na zasadzie a co tam spróbujemy bo i tak się pewnie nie uda, Baśka jest klasyczną wpadką, właściwie nie miała się prawa począć przy moich rozjechanych cyklach i zabawach przerywanych, powiem ci tak po pierwszym dziecku byłam tak szczęśliwa, że je mam (u mnie każde ciąże patologiczne, niewydolność szyjki, skurcze, polipy i krwawienia, 2 późne wcześniaki na koncie), że w ogóle nie liczyłam na kolejny cud, a tu proszę, ja tez w sumie miałam niepłodność wtórną po 1 poronieniu, w ciąży byłam w wieku 20 lat, po poronieniu kompletnie mi się wszystko rozjechało, tyłam i chudłam na zmianę, a w 1 ciążę zaszłam dopiero 9 lat po poronieniu...
    • nadziejjja Re: Niepłodność wtórna 12.07.11, 23:32
      Ech, jakbym własną historię czytała. sad Badania wszystkie ok, a ciąże lecą. W końcu padł pomysł stymulacji - na clo nie reagowałam, po gonalu miałam 4 pęcherzyki, ale potem puste jajo, udana ciąża dopiero po femarze. Plus oczywiście tonie leków w trakcie, tak "na wszelki wypadek", bo przyczyny wcześniejszych poronień nieznane.

      Teraz staramy się o drugie dziecko i jest powtórka z rozrywki. Moja ginka najpierw na macierzyńskim, potem na wypoczynkowym, więc trafiłam do innego lekarza, a ten zaczyna zabawę od początku, czyli clo, po którym była biochemiczna, przebąkiwał coś o gonalu... Już mi się go odechciało szukać. Teraz muszę znaleźć kogoś, kto mnie wysłucha, przepisze femarę i nie będzie na mnie eksperymentował.

      Trzymam kciuki za wasze starania! U mnie też psychika powoli siada, ale jeszcze chcę trochę powalczyć.
    • szarsz Re: Niepłodność wtórna 13.07.11, 21:22
      Mi-a6, bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz. Zapukaj na Promyczka:

      forum.gazeta.pl/forum/f,45523,PROMYCZEK.html
      Takie poronienia NIE są normalne i NIE dzieją się bez przyczyny, po prostu nie trafiłaś na lekarza, który potrafi Cię zdiagnozować. Na naszym forum jest sporo dziewczyn, które mogą podsunąć Ci jakiś trop.
      Pierwszy, czy robiłaś CAŁĄ bakteriologię? Posiew z kanału szyjki, mykoplazmy, ureaplazmy, chlamydie? Czy mąż robił posiew nasienia?
      • mi-a6 Re: Niepłodność wtórna 18.07.11, 00:53
        Dzięki dziewczyny za rady. Kochane jesteście smile Musiałam gdzieś się wypłakać i bardzo mi pomogłyście smile
        W ramach wyjaśnień, to P przyjął to zaskakująco dobrze. Nie schował się w sobie, tylko zwyczajnie kupił bukiet kwiatów, prezent i wziął kilka dni urlopu, by mnie "za łapkę potrzymać". Czasem jednak na chłopa można liczyć. Aż mnie zaskoczył tym wszystkim. Ale żeby było śmieszniej, to dostałam w tygodniu takiej anginy, że przez ostatnie trzy dni nawet do toalety chodziłam jak pijana. Rzucało mną po całej trasie do łazienki. Dziś jest pierwszy dzień, kiedy jestem w stanie usiąść na trochę. Więc pewnie i tak by ciąża przepadła. W dodatku w piątek znów dostałam krwawienia i to mocnego. Pewnie wynik gorączki i całego tego choróbska. Choć z drugiej strony krwawienia, choć nie tak mocne, to zdarzają się u mnie czasem, przynajmniej kilka razy w roku. Podobno taka moja uroda w cyklach bezowulacyjnych. Choć ja chrzanię taką diagnozę. Bo jakby coraz częściej mi się trafiają.

        @szarsz dzięki za linka. Dołączę do Was, jak tylko zacznę logicznie myśleć. Na razie z trudem jeszcze kojarzę. Podczytam Was dziś trochę, o ile zaraz nie padnę uncertain
        Bakteriologia zrobiona, stany zapalne dawno wyleczone, grzybice leczone jak tylko się pojawiają (czemu te grzyby tak lubią wracać)?
        Lekarza zmieniam od września - w sezonie urlopowym to nawet nie ma już sensu. Damy sobie na wstrzymanie i tak przez ten czas. Gdzieś wyjedziemy, odpoczniemy i zobaczymy.

        Swoją drogą dziewczyny, jak znacie jakiegoś dobrego lekarza we Wrocławiu, to proszę o namiary. Już ich tylu odwiedziłam, że ręce i cycki wink mi opadają. Co jeden, to ciekawsze zjawisko i za każdym razem niemal wszystkie badania od nowa, stracony czas, nerwy i takie tam. Głównie o czas mi chodzi, bo go coraz mniej.
        • mi-a6 Re: Niepłodność wtórna 18.07.11, 03:06
          @szarsz już wiem, że sobie Was nie podczytam indifferent Nawet nie pukam z moim forumowym stażem, bo regulaminu nie spełniam - do tej pory jedynie przez lata odganiałam niepłodne demony, czasem podczytywałam, ale się nie udzielałam na forach. Myślałam, o naiwności, że sami sobie z tym poradzimy. Dziękuję jednak za linka i żałuję, że do Was nie dołączę. Mam nadzieję, że za te kilka miesięcy już nie będę musiała wink Na dziś jednak szkoda mi tej skondensowanej wiedzy o poronieniach. Przydałaby mi się.
    • mi-a6 Re: Niepłodność wtórna 18.07.11, 04:01
      Chyba w tym całym szoku pominęłam jeszcze jeden szczegół tego niby "banalnego" próbowania - niewydolność ciśnieniowo-szyjkową. Z Młodą leżałam na patologii ciąży od początku 7 miesiąca - rozwarcie 3 cm i szyjka 1,5 cm. Nie odczuwałam kompletnie żadnych objawów wcześniej, wręcz biegałam. Tym większy więc był dla mnie mnie szok, że prosto z rutynowej kontroli zabrała mnie karetka. Ale utrzymałam ją do końca i nawet przenosiłam wink
      To jeden z powodów mojego leżenia od początku kolejnych ciąż. Kolejne przyszły z czasem.
      • yadrall Re: Niepłodność wtórna 18.07.11, 21:42
        Czekaj!
        A roblas jakies inne badania? Na zespol antyfosfolipidowy? Badalas cukier w ciazy? Przeciwciala?
        Bralas jakies inne leki poza progesteronem (ktory zreszta b.zadko podtrzymuje ciaze,bo zadko przyczyna poronien jest jego niedobor)?
        I dlaczego w kazdej kolejnej ciazy lezysz? Masz jakies krwawienia/plamienia czy tak dla zasady? Bo niewydolnosc szyjkowo-cisnieniowa to sie pojawia dopiero w okolicach 20tc,wiec jakby nie ten etap ciazy o ktorym piszesz...
        • mi-a6 Re: Niepłodność wtórna 17.08.11, 00:07
          yadrall, przepraszam, że dopiero dziś, ale zakopałam się w robocie po uszy. Może to i lepiej, bo nie miałam czasu myśleć.
          Więc uro i przeciwciał nie robiłam. Cukier tylko zwykły. Był lekko graniczny. Ale bardziej w kierunku lekko. Z obciążeniem nigdy nie zdążyłam (poza pierwszą ciążą, a wtedy był idealny).

          Teraz zabrałam się znów za hormony. Od nowego cyklu nawet temperaturę zaczęłam mierzyć, by sprawdzić wykresy z owulką (o ile w ogóle mnie łaskawi nawiedzi). Zobaczymy jak mi to wyjdzie, bo lekko wyszłam z wprawy. Poza tym wiem, że nieortodoksyjnie, ale mierzę temp. o 16. Tylko zawsze w tych samych warunkach - pracuję w domu przy komputerze i po latach praktyki wiem, że w moim przypadku to się sprawdza, i jest naprawdę miarodajne. Rano nie jestem w stanie. Kładę się spać o różnych porach (czasem o 6-7 rano - uroki pracy nienormowanej), a jak się budzę, przez pierwszych kilkanaście minut jestem totalnie nieprzytomna. Moja chłopina śmieje się ze mnie, że rano można mnie sprzedać do haremu, a ja zauważę to dopiero wieczorem, a i to niekoniecznie wink

          Leżenie w ciąży od początku spowodowane jest plamieniem i krwawieniem (zależy od ciąży, bo różnie już bywało). Często to krwawienie jest mocne. Więc nogi w górę i przymusowy wypoczynek. Co do rozwarcia szyjki, to u mnie objawy rozwarcia pojawiają się około 8 -9 tc. Tak samo moja macica zawsze jest większa niż dany okres ciąży wskazuje. Mniej więcej 2-4 tygodnie. Różnie bywa. A potwierdziłam to w kilku miejscach. Nie wiem skąd, dlaczego, po co i na co.

          I jeszcze jedno dziewczyny, odkąd Was czytam, dochodzę do wniosku, że do tej pory żyłam sobie we własnym błogim świecie. Oczywiście wiedzę miałam jakąś tam, a nawet całkiem sporą, jak mi się wydawało i sama lekarzom proponowałam kolejne badania, za co większość mnie szczerze nienawidziła, ale dopiero teraz widzę, jaką kopalnią wiedzy Wy jesteście. Już się nie dam nabrać, na to, że jakieś tam badanie nie jest mi potrzebne, zrobię wszystkie i o sto więcej, by znaleźć odpowiedź na pytanie "dlaczego". A uparta jestem.

          Na koniec takie spostrzeżenie - jak teraz o tym myślę, to jestem wręcz pewna, że przez ostatnie lata dawałam się wodzić za nos. Byle się tylko nie nakręcać przed każdą @; nie łudzić się każdego miesiąca. Popadłam w swego rodzaju odrętwienie emocjonalne i wszystko traktowałam instrumentalnie. Chyba sama nie wierzyłam, że zajdę w ciążę i urodzę. Miałam po prostu taki stan umysłu. Teraz to się zmieniło. Nabrałam ochoty do walki. I to dzięki Wam. Może ta strata ciąży była mi do tego potrzebna?

          Ostatnie spostrzeżenie - od kilku lat mam minimalny wyciek z prawej piersi. Co kilkanaście dni pojawia mi się kropelka, dwie. Do tej pory to bagatelizowałam, bo kolejni lekarze machali na to ręką. Piersi mam czyste, bez zmian. Ale pojawia się coraz częściej chyba. Może to prolaktyna? Choć ostanie wyniki miałam dobre. Fakt, sprzed prawie dwóch lat, ale wtedy już ten problem miałam.
    • anusiadanusia Re: Niepłodność wtórna 23.08.11, 11:47
      DOKTOR KWAŚNIEWSKI ODPOWIADA / 01.03.2000/

      Jesteśmy z mężem przeszło 10 lat po ślubie i mimo wieloletnich starań nie doczekaliśmy się potomstwa. Przeszliśmy wszystkie możliwe badania, zwiedziliśmy wiele klinik w całym kraju, bez skutku. Jesteśmy wykończeni psychicznie i finansowo. Nie widzimy sensu dalszego życia. Brak dziecka jest dla nas najgorszym wyrokiem. Czy gdybyśmy przeszli na żywienie optymalne, które jest tak skuteczne w wielu chorobach, będziemy mieli szanse na dziecko?

      Kazimiera P.

      Niepłodność jest powodowana różnymi przyczynami, ale obecnie, w Europie, najczęściej spotykaną przyczyną niepłodności jest określone, złe odżywianie. Gdy mężczyzna ma prawidłową ilość i jakość plemników, kobieta miesiączkuje i jajeczkuje regularnie, jajowody są drożne, to nie powinno być kłopotów z zajściem w ciążę, jej utrzymaniem i urodzeniem zdrowego dziecka.

      Zapłodnione jajo powinno osiedlić się w błonie śluzowej macicy i powinno dojść do rozwoju embrionalnego. Niestety bywa, że niekorzystne odżywianie i spaczone wytwarzanie hormonów potrzebnych do utrzymania ciąży, właśnie tym niekorzystnym odżywianiem spowodowane, uniemożliwiają często rozwój zapłodnionej komórki jajowej i jest ona wydalana z ustroju.

      Okresowe pogorszenie odżywiania u ludzi o niekorzystnym modelu odżywiania powoduje eksplozję demograficzną. W średniowieczu takim długim okresem pogorszenia odżywiania był post przed Wielkanocą. W poście obowiązywał zakaz stosunków małżeńskich zatem nie powinno być dzieci poczynanych w tym okresie. A było dokładnie odwrotnie. "Więcej dzieci rodzi się w październiku i listopadzie, niż w pozostałych dziesięciu miesiącach roku. Według wstecznego wyliczenia wszystkie zostały poczęte w poście" - pisał Rabelais, autor książki pt. "Gargantua i Pantagruel", w której przemycił sporo ważnych informacji. Przy żywieniu korytkowym warunki do zajścia w ciążę i szanse na urodzenie zdrowego, wartościowego dziecka są najmniejsze. Przyroda sama pilnuje, aby ludzie odżywiający się najgorzej, najbardziej zdegenerowani, mieli utrudnione rozmnażanie się. Żywienie korytkowe było główną przyczyną wymarcia prawie wszystkich rodów magnackich w Polsce. Teraz magnatów w Polsce mamy niewielu, ale tych stosujących korytkowy model żywienia jest więcej, niż kiedykolwiek było w naszej historii. Małżeństwa tylko wówczas powinny podejmować decyzję o poczęciu dziecka, gdy potrafią zapewnić temu dziecku warunki pozwalające na godne i biologicznie zdrowe życie. Tak będzie najlepiej dla dziecka, dla rodziców i dla narodu. Rodzice powinni być wyposażeni w potrzebną wiedzę.

      Małżeństw, które chciały mieć dziecko, które "leczyły się na niepłodność" czasem dziesięć i więcej lat, które straciły przy tym dużo pieniędzy, czasem i zdrowia, spotykałem sporo w swej praktyce lekarskiej.

      Większość z nich zrozumiała moją wiedzę i zastosowała ją w praktyce. Prawie wszystkim urodziło się jedno, a gdy zdecydowali o ponownym poczęciu, to i więcej dzieci przyszło na świat.

      Przy żywieniu optymalnym ludzie, zgodnie z powszechnym, obowiązującym w przyrodzie prawem, które mówi, że niezależnie od ilości potomstwa, w każdym zdrowym gatunku, dojrzałość i zdolność do rozrodu osiąga zwykle tyle osobników, ilu było rodziców, mają średnio po dwoje dzieci na jedno małżeństwo. Tak być powinno także po to, aby dzieci rodziły się wartościowe biologicznie, bez wad wrodzonych, kobiety przechodziły ciążę bez k3opotów, bez zatruć ciążowych, bez licznych szkód, które obecnie u wielu kobiet są powodowane rzekomo ciążą, a właściwe niekorzystnym odżywianiem przed, w czasie i po ciąży. Porody powinny być bezbolesne, łatwe i krótko trwające, jak już jest u kobiet stosujących optymalny model żywienia. Dzieci powinny być karmione jak najdłużej piersią, a mleko matki powinno zawierać jak najmniej białka i węglowodanów, a możliwie dużo tłuszczów, witamin, czy mikroelementów potrzebnych człowiekowi, a nie cielęciu.

      Rodzice optymalni prawie zawsze potrafią zapewnić dziecku, czy dzieciom godne warunki życia, gdyż przeważnie mają wyższe dochody, nie mozolą się na próżno, nie wydają głupio pieniędzy, w tym na wizyty u lekarzy, leki, operacje, a i na jed2eniu potrafią zaoszczędzić sporo.

      Zwykle po przejściu na żywienie optymalne, kobiety zachodzą w ciążę po 3 lub więcej miesiącach, rodzą dzieci zdrowe, bez powikłań ciążowych. Prawie zawsze karmią dziecko piersią tak długo, jak długo ono tego chce. Pani, wraz z mężem, powinna przejść na żywienie optymalne, odczekać kilka miesięcy. Są duże szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka, jeśli nie istnieją inne, typowe przyczyny niemożności zajścia w ciążę.

      **********

      Artykuł drukowany był w DZIENNIKU ZACHODNIM na Śląsku.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka