Dodaj do ulubionych

kolejna walka

02.08.11, 11:08
...moj synek ma juz 10 miesiecy, a ja ciagle tu zagladam. Tyle godzin tu spedziłam czytajac i piszac na forum. Oswajam sie z mysla, że wkrotce bede tu znowu pisac w watku miesiecznym o ivf. Zostały nam 3 zarodki, sa od pazdziernika na zimowisku i niebawem chcemy po nie pojsc. W przyszłym tygodniu ide do gina, musze zrobic badania.. i moze za miesiac, dwa - crio. To bedzie very last podejscie. Jesli sie nie uda - trzeba bedzie pogodzic sie z mysla, ze bedziemy tylko we trojke.
Jestem przerazona, a jednoczesnie podekscytowana perspektywa kolejnego transferu.
Obserwuj wątek
    • asia-81 Re: kolejna walka 02.08.11, 21:51
      Hej. Ja też walczę o drugie dziecko. Mam 3 i pół rocznego synka. Mamy już po jego narodzinach za sobą 2 criotransfery i jeden program zakończony ciążą biochemiczną. W ptk mam wizytę u lekarza i zaczynamy kolejny program. Też ciągle tu zaglądam i podczytuję przebierając nogami i czekając na swoją kolejną szansę.
      Mój synek ostatnio powiedział; Jak nie będziesz walczyć nie będziesz miała szansy - oczywiście nie chodziło mu o in vitro smile ale ja mam zamiar dawać sobie kolejne szanse na macierzyństwo a jemu na rodzeństwo o którym też zaczął marzyć ...
      • joe-76 Re: kolejna walka 02.08.11, 21:59
        Tak sobie czytam Wasze posty i mysle, ze powinnyscie sie cieszyc ze macie przynajmniej jedno dziecko. Mysle ze duza wiekszosc kobiet, moze sobie o tym tylko pomarzyc i modli sie o to jedyne. Obdarowane zostalyscie jednym potomkiem to sie cieszcie a nie jeczcie !
        • audrey2 Re: kolejna walka 02.08.11, 22:02
          bezmyślna/y jesteś joe albo głupia
          • carolina01 Re: kolejna walka 02.08.11, 23:08
            audrey2 napisała:

            > bezmyślna/y jesteś joe albo głupia

            Miejmy nadzieję, że tylko to pierwszeuncertain
        • ana_pe Re: kolejna walka 03.08.11, 10:31
          ale z naszych postow nie wynika, ze sie nie cieszymy smile wrecz przeciwnie. I wszystkim wyczekujacym zyczymy spełnienia marzen.
        • z_oe do joe 03.08.11, 11:37
          joe proponuje wizyte u dobrego psychoanalityka ,bo widac,ze masz problem z sama soba. Zazdrosc i zawisc na dluzsza mete moze doprowadzic do samozniszczenia.

          I pozwol kochana joe,ze to My zdecydujemy ile chcemy miec dzieci- dzieki Bogu ta decyzja nie nalezy do Ciebie.

          Powodzeniasmile
          • asia-81 Re: do joe 03.08.11, 19:13
            Podchodząc wcześniej do ivf i walcząc o ciązę nigdy nie myślałam że przyjdzie mi do głowy żeby przeżywać ten koszmar raz jeszcze. Nasz synek był i jest naszym największym szczęściem i skarbem. Rekompensuje wszystkie wylane łzy i cierpienia. Kiedyś jakby ktoś mnie się zapytał, czy chciałabym drugie dziecko z całą pewnością odpowiedziałabym, że marzę chociaż o jednym...
            Nasz synek pojawił się na świecie po 7 transferze a 3 pełnym programie i byłam emocjonalnie i fizycznie zmęczona i wyprana. Jego narodziny uzdrowiły moje ciało a przede wszystkim duszę.
            Myśl o drugim dziecku pojawiła się po ok 3 latach, bo niby czemu nie dać sobie szansy na kolejne maciezyństwo a naszemu synkowi na bycie starszym bratem. Tym bardziej porusza mnie serducho, jak patrzę na niego z jaką czułością głaszcze i przytula niemowlaki znajomych i w rodzinie. Ostatnio wrzucił do fontanny grosika na szczęście, powiedziałam mu żeby pomyślał sobie marzenie. Po cichutku szepnął, że chciały mieć braciszka lub siostrzyczkę. Nie wiem skąd u takiego brzdąca takie myśli, pewnie jakby nie było słyszy nasze rozmowy...
            Zaskoczona i zniesmaczona jestem tym wrogim komentarzem. Może lepiej rzeczywiście po cichu podczytywać to forum i cieszyć się z kolejnych ciąż współtowarzyszek a współczuć towarzyszkom niedoli kiedy się nieudaje. Kto jak kto, ale właśnie my ,mamy, którym się udaje ivf i mamy dziecko, wiemy doskonale co czują i przeżywają dziewczyny walcząc o swoje macierzyństwo a z drugiej strony dając chyba jakby nie było nadzieję, ze jednak warto walczyć bo się udaje. I to mnie napędza do dalszych prób... bo skoro raz się udało to może i jeszcze raz się uda...czego życzę z całego serca i sobie i wam...
            ech, szkoda gadać, smutno mi się zrobiło po przeczytaniu tego wpisu...
            Pozdrawiam wszystkie staraczki a przedewszystkim te które zebrały siły na kolejne próby.
            • teligo Re: do joe 03.08.11, 19:33
              Hej dziewczyny!

              Myślę, że nie warto dłużej zastanawiać się nad tym wpisem, same wiecie jak to jest jak czasem z rozpaczy pęka głowa. Pewnie joe poniosło. Oczywiście to żadne usprawiedliwienie, ale może trzeba spojrzeć na to tak, jak napisałaś asia, z pozycji kogoś uzdrowionego w stosunku do kogoś w najgorszej fazie choroby. Teraz podchodzicie do tego inaczej; gdy się jeszcze walczy o pierwsze można zrozumieć taką gorycz.
              Chyba tak naprawdę nikt tu nikogo nie chciał zranić, ani obrazić, emocje wzięły górę.
              A smutne jest to, że wszystkie tu jesteśmy.
              Pozdrawiam i powodzenia w walce o maleństwo i rodzeństwo smile
              • fiona68 Re: do joe 03.08.11, 20:27
                zgadzam się, dajcie dziewczynie spokój, moze nie tak to napisała, ale to prawda, ze nie ma co porównywać walki o pierwsze dziecko - byc moze jedyna z walka o kolejne, każda z nas tutaj starająca się o pierwszą ciązę moze tylko pomarzyć, ze kiedyś bedzie starała się o kolejnesmile Nie mozna porównywać tych sytuacji, dziewczyny walczące o kolejne dziecko znają już smak macierzynstwa, są i zawsze już bedą mamami a wszystkie te, które nie mają jeszcze dziecka - to zupełnie inna, moim zdaniem o wiele trudniejsza walka. Tak czy inaczej - nie o licytację tu chodzi, ale rozumie gorycz joe, JOE - trzymaj sięsmile
                • karmelek37 Re: do joe 03.08.11, 22:43
                  Niezupełnie się zgadzam z tym, że dużo trudniejsza jest walka o to pierwsze. U mnie pragnienie drugiego dziecka było tak wszechogarniające i tak silne, że zupełnie nie umiałam sobie radzić z czekaniem na upragnioną ciążę. Starania o o to drugie dziecko to były najgorsze i najtrudniejsze chwile mojej niepłodności. Myslę, że dlatego iż wiedziałam co mogę stracić, czego mogę już więcej nie zaznać i nie mogłam w żaden sposób pogodzić się z tym, że już nigdy nie przeżyję tych cudownych chwil kiedy pojawia się nowe życie. Starania o pierwsze, choć trwały dłużej znosiłam całkiem dzielnie. Dlatego wpis Joe trafiony jak kulą w płot. Przy drugim wcale nie musi być łatwiej!
                  • teligo Re: do joe 03.08.11, 23:12
                    Pewnie, że nie musi być łatwiej, nie o licytację tu chodzi.
                    Ale jednak nie chciałabyś się cofnąć do czasu bez dziecka i bez pewności, że ono kiedykolwiek się pojawi? A ja chętnie zamieniłabym się na miejsca z kimś, kto stara się o drugie, choć doskonale rozumiem, że jest tak samo trudno (ale oprócz walki jest jeszcze macierzyństwo...)
                    Nie chciałam bronić zdania joe, tylko zwrócić uwagę, że emocje na tym forum nieraz są wielkie i mogą być przyczyną takich agresywnych postów i prosić o wyrozumiałość, bo wiem, że zazdrość towarzyszy niepłodności, sama jej doświadczam.
                    • ana_pe Re: do joe 04.08.11, 12:53
                      Pewnie, ze emocje sa wielkie bo wielka sprawa. Walczyłam o dziecko bardzo długo i nie bede sie teraz na temat swoich przejsc rozpisywac; jednak nigdy nie napisałam takiego złosliwego posta! Zazdrosc?? jasne, przeciez jestesmy ludzmi, ale jesli ktoras z dziewczyn zaszła w ciaze - poczułam małe ukłucie "niesprawiedliwosci" i mysl : kiedy wreszcie ja.
                      Ciaze kolezanek z forum, ktore tak samo jak ja walczyły, dodawała mi nadziei. I to było najmocniejsze uczucie. Forum jest stworzone po to, zeby było lżej razem na tej trudnej drodze. Przeciez o to tu chodzi prawda? Nie ma znaczenia czy ma sie juz dziecko czy nie. Ktos chce miec jedno, inny piecioro. Mamy byc razem w tych trudnych chwilach i naprawde nie wazne jest które to dziecko... nie wiem jakie beda moje emocje podczas proby o kolejne dziecko, ale mysle, ze bede tak samo mocno przezywac wszystkie procedury i badania. Mysle, ze jest bardzo ciezko za kazdym razem.
                      Z drugiej strony jestem w stanie zrozumiec frustracje i ok. Joe - zycze Ci wytrwałosci i NADZIEI, bo ona umiera ostatnia - jak to sobie czesto pisałysmy smile Pozdrowienia
                      • asia-81 ja się szykuję na październik 08.08.11, 14:39
                        Byłam na wizycie u mojego doktora. W październiku rozpocznie się moja stymulacja. Do tego czasu zbieram siły i czekam na dobre wieści od was - starających się i ciążowe fluidki smile) Powodzenia i do października...
                        • ana_pe Re: ja się szykuję na październik 10.08.11, 21:28
                          My prawdopodobnie tez w pazdzierniku podejdziemy do crio. W której klinice jestes?
                          ja w krakowskim macierzynstwie
                          pozdrawiam
                          • asia-81 Re: ja się szykuję na październik 11.08.11, 12:02
                            Ja w Szczecinie. Również pozdrawiam. To mam nadzieję, ze w pazdzierniku tu się spotkamy smile)
    • anusiadanusia Re: kolejna walka 14.08.11, 19:13
      optymaln.republika.pl/dz17.html
      • ana_pe Re: kolejna walka 15.08.11, 21:38
        optymalne zywienie nie udrozni mi jajowodow...
    • anusiadanusia Re: kolejna walka 16.08.11, 02:44
      masz racje,jajowodów nie udrożni,ale jesli skorzystasz z inseminacji czy z in vitro (życze by zdarzył się cud i Cie te metody omineły)aTwoj organizm bedzi miał wieksze szanse na przyjęcie maluszka.ciąża na żo przebiega super,ja nie brałam żadnych suplementów a wyniki miałam rewelacyjne,nie psuły mi się zęby(wiele ciezarnych ma z tym problem).pozdrawiam
      Niepłodność jest powodowana różnymi przyczynami, ale obecnie, w Europie, najczęściej spotykaną przyczyną niepłodności jest określone, złe odżywianie. Gdy mężczyzna ma prawidłową ilość i jakość plemników, kobieta miesiączkuje i jajeczkuje regularnie, jajowody są drożne, to nie powinno być kłopotów z zajściem w ciążę, jej utrzymaniem i urodzeniem zdrowego dziecka.

      Zapłodnione jajo powinno osiedlić się w błonie śluzowej macicy i powinno dojść do rozwoju embrionalnego. Niestety bywa, że niekorzystne odżywianie i spaczone wytwarzanie hormonów potrzebnych do utrzymania ciąży, właśnie tym niekorzystnym odżywianiem spowodowane, uniemożliwiają często rozwój zapłodnionej komórki jajowej i jest ona wydalana z ustroju.

      Okresowe pogorszenie odżywiania u ludzi o niekorzystnym modelu odżywiania powoduje eksplozję demograficzną. W średniowieczu takim długim okresem pogorszenia odżywiania był post przed Wielkanocą. W poście obowiązywał zakaz stosunków małżeńskich zatem nie powinno być dzieci poczynanych w tym okresie. A było dokładnie odwrotnie. "Więcej dzieci rodzi się w październiku i listopadzie, niż w pozostałych dziesięciu miesiącach roku. Według wstecznego wyliczenia wszystkie zostały poczęte w poście" - pisał Rabelais, autor książki pt. "Gargantua i Pantagruel", w której przemycił sporo ważnych informacji. Przy żywieniu korytkowym warunki do zajścia w ciążę i szanse na urodzenie zdrowego, wartościowego dziecka są najmniejsze. Przyroda sama pilnuje, aby ludzie odżywiający się najgorzej, najbardziej zdegenerowani, mieli utrudnione rozmnażanie się. Żywienie korytkowe było główną przyczyną wymarcia prawie wszystkich rodów magnackich w Polsce. Teraz magnatów w Polsce mamy niewielu, ale tych stosujących korytkowy model żywienia jest więcej, niż kiedykolwiek było w naszej historii. Małżeństwa tylko wówczas powinny podejmować decyzję o poczęciu dziecka, gdy potrafią zapewnić temu dziecku warunki pozwalające na godne i biologicznie zdrowe życie. Tak będzie najlepiej dla dziecka, dla rodziców i dla narodu. Rodzice powinni być wyposażeni w potrzebną wiedzę.

      Małżeństw, które chciały mieć dziecko, które "leczyły się na niepłodność" czasem dziesięć i więcej lat, które straciły przy tym dużo pieniędzy, czasem i zdrowia, spotykałem sporo w swej praktyce lekarskiej.

      Większość z nich zrozumiała moją wiedzę i zastosowała ją w praktyce. Prawie wszystkim urodziło się jedno, a gdy zdecydowali o ponownym poczęciu, to i więcej dzieci przyszło na świat.

      Przy żywieniu optymalnym ludzie, zgodnie z powszechnym, obowiązującym w przyrodzie prawem, które mówi, że niezależnie od ilości potomstwa, w każdym zdrowym gatunku, dojrzałość i zdolność do rozrodu osiąga zwykle tyle osobników, ilu było rodziców, mają średnio po dwoje dzieci na jedno małżeństwo. Tak być powinno także po to, aby dzieci rodziły się wartościowe biologicznie, bez wad wrodzonych, kobiety przechodziły ciążę bez k3opotów, bez zatruć ciążowych, bez licznych szkód, które obecnie u wielu kobiet są powodowane rzekomo ciążą, a właściwe niekorzystnym odżywianiem przed, w czasie i po ciąży. Porody powinny być bezbolesne, łatwe i krótko trwające, jak już jest u kobiet stosujących optymalny model żywienia. Dzieci powinny być karmione jak najdłużej piersią, a mleko matki powinno zawierać jak najmniej białka i węglowodanów, a możliwie dużo tłuszczów, witamin, czy mikroelementów potrzebnych człowiekowi, a nie cielęciu.

      Rodzice optymalni prawie zawsze potrafią zapewnić dziecku, czy dzieciom godne warunki życia, gdyż przeważnie mają wyższe dochody, nie mozolą się na próżno, nie wydają głupio pieniędzy, w tym na wizyty u lekarzy, leki, operacje, a i na jed2eniu potrafią zaoszczędzić sporo.

      Zwykle po przejściu na żywienie optymalne, kobiety zachodzą w ciążę po 3 lub więcej miesiącach, rodzą dzieci zdrowe, bez powikłań ciążowych. Prawie zawsze karmią dziecko piersią tak długo, jak długo ono tego chce. Pani, wraz z mężem, powinna przejść na żywienie optymalne, odczekać kilka miesięcy. Są duże szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka, jeśli nie istnieją inne, typowe przyczyny niemożności zajścia w ciążę.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka