Witam Was Dziewczyny, postanowiłam opisać moje zmagania z niepłodnością, które niedawno zaczęłam. Może któraś z Was miała podobne początki i może coś poradzić.
Minęło już kilkanaście miesięcy starań.
Po roku starań udałam się do ginekologa na nfz. Polecony przez znajome. U niego miałam dwa razy monitorowany cykl. Dwa razy z owulacją - raz na jednym, raz na drugim jajniku. Pęcherzyk pękał. Nie były to cykle jeden po drugim tylko w odstępie kilku miesięcy. Z powodu podwyższonej prolaktyny dostałam Bromergon - 1 tabletkę dziennie. Badałam też progesteron - lekarz stwierdził, że jest w miarę dobry. Po tym powiedział mi, że mam się zająć sobą i czekać. Nie byłam zbyt cierpliwa i poszukałam sobie specjalisty od niepłodności. Dr Cholewa - podobno pracuje też w klinice w Katowicach. Może któraś z Was może coś o nim powiedzieć?
Byłam u niego na pierwszej wizycie po miesiącu brania Bromergonu. Zrobił USG, okazało się, że w tym cyklu nie było owulacji. Dr zalecił zbadać poziom prolaktyny po Bromergonie - okazało się, że za bardzo spadła - 4 jednostki (kiedy mój naturalny poziom to ok. 40). Po miesiącu kolejne USG - tym razem ukazuje się torbiel z krwią, najprawdopodobniej po niepękniętym pęcherzyku. Lekarz zaleca branie luteiny - 2 tabletki dziennie przez 12 dni na wchłonięcie torbieli. Badam też kolejny raz prolaktynę (już z obniżoną dawką Bromergonu) - 11,66.
Dr proponuje mi od następnego cyklu stymulację, o ile nie będzie śladu po torbieli. Początkowo przystałam na to. Jednak myślę sobie, że może jednak poczekam jeszcze. Skoro wcześniej owulacja była, to i teraz się pojawi pęcherzyk. Tłumaczę sobie, że te problemy - najpierw brak owulacji, a potem torbiel mogą być spowodowane ingerencją w prolaktynę. Być może taki spadek upośledził w jakiś sposób owulację? Lekarz mówi, że to nie ma związku. A dla mnie to dziwne - była wysoka prolaktyna i była owulacja. Prolaktyna spadła i mam problemy.
Oprócz tego lekarz zlecił jeszcze badania tarczycy anty-tg i anty-tpo. Anty- tg podwyższone (ok. 230 jednostek przy normie poniżej 115). TSH i ft4 miałam robione w lutym i były w normie. Dr mówi, że to początki niedoczynności.
Mąż ma wyniki w porządku.
Tak wygląda obecnie moja sytuacja. Jeśli miałyście podobnie albo nasuwa Wam się jakiś pomysł na mnie

będę wdzięczna za rady.
Pozdrawiam Was!