doloressa
01.06.04, 15:49
Nie piszę tego żeby kogoś straszyć, ale tak wlasnie sie stało. Moj doktor
zapewnial mnie że nie ma potrzeby znieczulenia przy wykonywaniu HSG. Gwoli
scislosci to mialo być USG HSG. Mialam wziac tylko cos rozkurczowego przed
zabiegiem. Wierzę swojemu ginowi więc zjadlam 3 no-spy i poszłam. Niestety po
zalozeniu cewnika kiedy dr chcial uszczelnić szyjkę balonikiem (tak to
nazwał) okazalo się ze jest to dla mnie bol nie do zniesienia. Zaczęlam mdleć
i trzeba bylo wszystko przerwać. Tak ze nawet nie doszlo do wpuszczenia
kontrastu. Lekarz powiedzial mi ze osoby z niskim progiem odczuwania bólu
mogą tak reagować. Ja wiedzialam wczesniej ze nie jestem odporna ale myslalam
ze zacisnę zęby i jakoś przetrzymam, niestety kiedy poczulam gorąco i slabość
wiedzialam juz ze zaraz zemdleję. Nie mam pretensji do lekarza tylko do
siebie, że nie uparlam się przy znieczuleniu, albo nie nalykałam się jakiś
pigulek p-wbólowych. Jestem załamana, bo nigdzie tu na forum ani na bocianie
nie spotkalam się z takim przypadkiem jak moj. W dodatku, może to naiwne, ale
tak na logikę wydaje mi się, że kiedy ten caly balonik rozpiera szyjkę macicy
to jest chyba jakiś przedsmak porodu. Więc jeśli kiedyś Bozia da że zajdę w
upragnioną ciąże - to jak ja urodze??? Zemdleję już na samym początku i co
dalej z dzieckiem będzie???