a_annja
30.01.12, 12:18
Witajcie, bardzo Was proszę o pomoc. Kilka dni temu byłam u lekarza (ponoć świetny, szycha w dziedzinie niepłodności), moja druga wizyta. Nadmienię, że mam PCO i poprzedni lekarz stwierdził, że nie mam owulacji (może 1 na rok). A ponieważ było to w dużej i bardzo znanej klinice, skierował mnie na liczne i drogie badania, które ponoć były standardem, nie zawsze wymaganym. Z tego powodu oraz wielu złych opinii postanowiłam zmienić lekarza. U obecnego, następnego dnia, po pierwszej wizycie, miałam inseminację (badanie nasienia wyszło super). Przed samym zabiegiem, nie sprawdził mi nawet czy faktycznie owulacja jest. Ale skoro taki świetny lekarz, zaufałam. Niestety nic z tego nie wyszło. Poszłam więc na drugą wizytę (3 m-ce później). Byłam tuż przed okresem, zrobił mi badanie, było ciałko żółte, była więc owulacja. Co teraz? Badanie nasienia prawidłowe, u mnie niby ok, ale ciąży nie ma. Ponieważ staramy się już 3,5 roku straciłam nadzieję na naturalne sposoby . Lekarz zaproponował mi laparoskopię, serię inseminacji lub in-vitro. Z pytaniem - co wybieram? Zdecydowałam się na serię inseminacji poprzedzonych zastrzykami z Purogenu. Poczytałam trochę w internecie i nie wiem czy to był dobry pomysł. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie to na zasadzie „proponuję Pani….” I tu sposoby leczenia, a nie …. wybierz sobie. Ponieważ nie wie co mi jest, wydaje mi się, że powinien skierować mnie najpierw na laparoskopie. A może się mylę? Błagam o pomoc, może znacie podobne przypadki?