Dodaj do ulubionych

Ironia losu?

IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.03.02, 11:03
Witajcie,
jak dobrz,że po niedzielnym śniadaniu można podzielić się nastepujacą historią:

Jeszcze 4 lata temu miałam dwa zdrowe jajniki. Ale wtedy nie miałam miłości
mojego życia przy sobie, tylko taka młodzieńcza miłostkę. Wtedy pigułka anty.
wydawała mi sie zbawieniem. ale pewnego razu zapomiałam łyknąc i obawiałam się
ciąży. Byłam taką panikarą, że w myślach moich powstał pakt:"jeśli teraz nie
bedę w ciąży , to będę bardzo szczęśliwa ,nawet gdybym w przyszłości nie mogła
mieć dziecka". W ciązy wtedy nie byłam i kamień spadł mi z serca. Fakt, nie
chciałabym miec nigdy dziecka z niewłaściwą osobą. Ale pojawił sie ten jedyny.
Mężczyzna Mojego Życia. I pojawiły sie choroby jajników (trochę opisałam przy
temacie :depo-provera w zastrzykach). I kiedy ochłonełam i osuszyłam po
informacji o kolejnej torbieli do leczenia , przypomniała mi sie ta głupia
myśl, pakt. Wiem, że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę (mąż też wie). Ale
też wiem, że będzie to wymarzone dziecko. Poza tym zrozumiałam, że o wiele
trudniejsze jest zlalezienie, odkrycie właściwej osoby i miłości, niz zajście w
ciążę. Dziecko będzie wspaniałym dopełnieniem naszego związku, ale nie jest to
głównym celem wokół ktorego będzie krecił się nasz świat. Boję się
bezplodności, boję się "kary" za tą myśl z przeszłości,ale sa rzeczy, które są
jeszcz gorsze (nowotwory i ból). Mam 26 lat i to dopiero poczatek naszej drogi.
Mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości, optymizmu i pieniedzy na leczenie.
Poza tym nie czuję, że jestem pod presją, a instynkt macierzyński jest tak
silny,że dominuje nad całym życiam. A w głębi duszy czuję, że cud poczęcia i
narodzin nie będzie jedynym dziełem naszego/mojego życia.
Pozdrawiam Nella. I zdaje sobie sprawę, że wszystko , co napisałam może ulec
zmianie.
Obserwuj wątek
    • Gość: karola Re: Ironia losu? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.02, 10:18
      A moja ironia... chciałabym mieć dziecko... jeszcze rok temu nie, dziś
      bardzo... może odezwał się instynkt macieżyński,... spotkałam mężczyznę mojego
      życia, chcemy być razem, chcemy mieć razem dzieci... mam 28 lat i nawet nie
      wiem czy mogę je mieć bo mój mężczyzna mówi - jeszcze nie czuję potrzeby bycia
      ojcem, boję się odpowiedzialności, nie czuję instynktu, może poczuję za
      miesiąc ... a jeśli nie mogę mieć dzieci, a on ten instynkt poczuje za lat 5,
      to co wtedy... może być za późno na cokolwiek, na rozpoczęcie leczenia, na ...
      jak sprawdzić czy mogę mieć dzieci bez zachodzenia w ciążę, jak mam spać
      spokojnie, że kiedyś kiedy on dojrzeje, zdecydujemy się na dzieci i będziemy je
      mieli... boję się... chciała bym być matką... tak bardzo ... nawet kiedyś
      tam...
      • Gość: Jagoda Re: Ironia losu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 14:40
        Ja, również podzielam, watpliwości Karoli.
        Co bedzie gdy lekarz powie, prosze Państwa trzeba było pomyśleć wcześniej o
        dziecku??????Co wtedy zrobię, jak mam teraz wiedzieć, że będzie dobrze...
        pozdr
        • Gość: Aśka Re: Ironia losu? IP: *.pai.net.pl 30.03.02, 20:00
          Niestety Drogie Dziewczyny nie ma żadnej możliwości, by się przekonać, czy bez
          problemu zajdziecie w ciążę z Waszymi ukochanymi. Owszem można wykonać szereg
          badań, które mogą potwierdzić, że wszystko jest w normie, ale to nie da 100%
          pewności. Jest szereg par, które wszystkie wyniki mają rewelacyjne a jednak
          latami bezskutecznie starają się zajść w ciążę.
          Nie wiem co Wam poradzić, może opowiedzcie swoim mężczyznom o Waszych obawach.
          Może zrozumieją...
          • alina1 Re: Ironia losu? 01.04.02, 00:53
            Moja ironia losu.
            Dobrych kilka lat temu kompletnie nie myślałam o dzieciach. Moja Mama zawsze
            powtarzała takie niemiłe zdanie "drzewo, które nie rodzi trzeba wyciąć".
            Sprowadzała rolę kobiety tylko do rodzenia iw ychowywania dzieci. Okropnie mnie
            to wkurzało i podczas jednej z takich scysji, powiedziałam "może będę bezpłodna
            i nie będzie problemu".
            Pierwszą ciążę poroniłam, za drugim razem, około połowy ciąży przemknęła mi
            myśl "czemu teraz ta ciąża, nie wiem co z pracą". Córecka urodziła się martwa z
            wadami genetycznymi. Minęły prawie 3 lata. Tamte ciąże to były wpadki, ale
            cieszyłam się z nich. Dziś leczę się by móc zajść. Narazie bez rezultatów.
            Z jednej strony boję się, że tamte myśli były, jakby wypowiedziane w złą
            godzinę, z drugiej strony nie jesteśmy ideałami, myślimy czasami źle, choć nie
            robimy nic złego. Tak wtedy pomyślałam, tak poczułam, czy los ukarał mnie za
            to? Na to wygląda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka